Dobra myśl - w końcu śluby są u nas pewną tradycją, która jest jednocześnie związana z religią, ale raczej częściej bardziej z przymusu i konieczności [brak innych możliwości], niż od strony emocjonalnej. Dobrze by było, gdyby tradycja mogła być kontynuowana, ale bez religii. To na pewno przekonało by sporo osób (np. wielu ukrywa się z ateizmem i nie zamierza odejść od Kościoła, a także uczestniczy w bierzmowaniach i innych takich rzeczach tylko po to, by móc mieć ślub kościelny - moja dziewczyna także by chciała mieć taki tradycyjny ślub, marzy o tym i czasem o tych marzeniach opowiada [a ja jeszcze formalnie się z Kościoła nie wypisałem i nie wiem czy i ewentualni kiedy to zrobię, nie chcę jej marzeń o pięknym ślubie z góry burzyć tym, że możemy nie dostać na taki pozwolenia - są one dla mnie ważniejsze niż sformalizowanie mojej niewiary i wypisanie się z listy Katolików]...).
Jak to jest z kimś (a dokładniej ze ślubem), kto wziął ślub, a potem odszedł całkowicie i formalnie od kościoła?
Czy w drugą stronę - po akcie apostazji - ciężko jest będąc ateuszem uzyskać zgodę na mieszany ślub?
Czy jeśli byłem świadkiem czyjegoś bierzmowania, a potem odejdę od Kościoła, to czy nadal to bierzmowanie będzie ważne?
|