Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak się leczyć z miłości? Pytanie poważne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
24-12-2005 00:31KostyńskaJak się leczyć z miłości? Pytanie poważne
Może to zabrzmi jak wynurzenia 14 latki, ale rzecz wcale nie jest śmieszna, jak się przez nią samej przechodzi. Bardzo nieszczęśliwie się zakochałam- tym gorzej dla mnie, że ze wzajemnością. Niestety był/jest to związek powstały w oparciu i o silne przesłanki psychiczne(nawet bardzo silne) i fizyczne(choć to mniej ważne. Nie będę się wdawać w szczegoły-tak się tragicznie złożyło, że nie możemy z sobą być. A ja muszę normalnie -chociaż w miarę funkcjonować. Czy są jakieś techniki oprócz "czas leczy rany", jakieś terapie pozwalające się zdystansować do nie dających Ci normalnie fumkcjonować emocji? Niestety nie jestem na razie w stanie obywać się bez środków uspokajających -a na dłuższą metę tak nie można. Czy jest ktoś w stanie pomoc w tej dziwnej sprawie?

Wilhelm
>Może to zabrzmi jak wynurzenia 14 latki, ale rzecz wcale
>nie jest śmieszna, jak się przez nią samej przechodzi.
>Bardzo nieszczęśliwie się zakochałam- tym gorzej dla mnie,
>że ze wzajemnością. Niestety był/jest to związek powstały w
>oparciu i o silne przesłanki psychiczne(nawet bardzo silne)
>i fizyczne(choć to mniej ważne. Nie będę się wdawać w
>szczegoły-tak się tragicznie złożyło, że nie możemy z sobą
>być. A ja muszę normalnie -chociaż w miarę funkcjonować.
>Czy są jakieś techniki oprócz "czas leczy rany", jakieś
>terapie pozwalające się zdystansować do nie dających Ci
>normalnie fumkcjonować emocji? Niestety nie jestem na razie
>w stanie obywać się bez środków uspokajających -a na dłuższą
>metę tak nie można. Czy jest ktoś w stanie pomoc w tej
>dziwnej sprawie?

1. Zmiana otoczenia jesi jest to mozliwe
2. Kurs asertywnosci czyli umiejetnosci mowienia sobie "nie"-terapeltyka przy leczeniu np uzaleznien
3. Zakochanie sie w kims innym, bo milosc nowa wypiera stara (podobnie jest z pieniedzmi:" pieniadz gorszy wypiera lepszy")

Erst wenn die Wolken schlafengehn, kann man uns am Himmel sehn,wir haben Angst und sind allein, Gott weiß ich will kein Engel sein.
Kostyńska
Dzięki, sprobuję .
Itachi-san (468 punktów)
>(...) Niestety nie jestem na razie
>w stanie obywać się bez środków uspokajających -a na dłuższą
>metę tak nie można. Czy jest ktoś w stanie pomoc w tej
>dziwnej sprawie?

Problem ma przyczynę poznawczą więc, techniki relaksacji, afirmacje, przemyślenie (zakwestionowanie, zmiana itd.) swoich poglądów, głównie pozytywne myślenie.

Nie wiem czy masz kompleks niższości, poczucie winy, jesteś przygnębiona, zła itd., na to wszystko są 3 ost. sposoby (ogólnie taka zmiania obrazu siebie).

Pomogłoby ci też zajęcie się czymś byś nie myślała o swoich problemach? Może coś poćwiczyć, to najlepsze źródło serotoniny i dopaminy, hormonów szczęścia, poza tym gdy się zajmiesz czymś twoje myśli odejdą od problemów, a w przypadku intensywnego treningu sportowego mogą stać się np. po 20 minutach nawet twórcze.

Jak długo zmagasz się z tym problemem np. 3 tygodnie to udaj się do dyplomowanego psychoterapuety, problem nie jest trudny więc myślę zakończy się na 1 wizycie (ewentualnie 2). Pozdrawiam

Wesołych Świąt
Itachi-san (468 punktów)
>Zakochanie sie w kims innym, bo milosc nowa wypiera stara >(podobnie jest z pieniedzmi:" pieniadz gorszy wypiera lepszy")

To też dobry pomysł.
Kostyńska
Dzięki wielkie za pomoc. Czlowiek w takich sytuacjach jest bezradny jak dziecko . Nic z tych rzeczy- nie mam poczucia niższości i tak dalej, ani poczucia winy. Po prostu jest mi niewypowiedzianie żal, bo jakby tego nie rozkłądac na czynniki pierwsze , to była najpiekniejsza rzecz, jaka mi się przytrafiła . Pomyślę nad tym, co mi powiedzieliście. Dziękuję bardzo za to, że komus chciało się mi odpowiedzieć. Pozdrawiam
exeqtor
Hmmm moim zdaniem poczytaj jakąś książkę opisującą miłość z fizycznego-chemicznego punktu widzenia. Chociazby jaką funkcje pełni miłość w przetrwaniu gatunku. Nie martw sie miłość to tylko chemia a dla tych którzy tego nie są świadomi nadal jest czymś z innego wymiaru . Miłośc to cześc kodu napisanego przez ewolucje znajdz jego znaczenie a byc moze jak juz zrozumiesz to juz sie nie zakochasz . Ale nie martw sie ten instynkt nie lezy w pełnej kontroli świadomosci . POZDRAWIAM
Wilhelm
>Hmmm moim zdaniem poczytaj jakąś książkę opisującą miłość z fizycznego-chemicznego punktu widzenia. Chociazby jaką funkcje pełni miłość w przetrwaniu gatunku. Nie martw sie miłość to tylko chemia a dla tych którzy tego nie są świadomi nadal jest czymś z innego wymiaru . Miłośc to cześc kodu napisanego przez ewolucje znajdz jego znaczenie a byc moze jak juz zrozumiesz to juz sie nie zakochasz . Ale nie martw sie ten instynkt nie lezy w pełnej kontroli świadomosci . POZDRAWIAM

Jesli ma 14 lat jak podaje, to wspolczuje. W tak burzliwym okresie zycia trudno jest wylacznie logicznie myslec. Nie nalezy mylic zakochania z miloscia, bo milosc to pelny obraz relacji miedzyludzkiej, a nie tylko gra dopaminy noradrenaliny i phenyloetyloaminy z endorfinami w ukladzie limbicznym.
Poza tym porazki na tym polu rowniez ucza...jak sie w przyszlosci odnalezc w podobnych sytuacjach.

Erst wenn die Wolken schlafengehn, kann man uns am Himmel sehn,wir haben Angst und sind allein, Gott weiß ich will kein Engel sein.
Kostyńska
14 lat to mialam 10 lat temu No i niestety w moim przypadku to miłość-z zakochań to się nieraz wyratowywałam w dość spokojny i gładki sposób-zbyt kochliwa nie jestem i nigdy z powodów miłostek sznura na szyję nie zarzucałam, że sobie zaironizuję. Tym bardziej teraz się martwię,bo zawsze umiałam sobie poradzić z emocjami sama i bez wspomagania. Teraz jest chyba inaczej-po raz pierwszy. Ale czytam rady, dzięki.Wesołych.
Wilhelm
>14 lat to mialam 10 lat temu No i niestety w moim przypadku to miłość-z zakochań to się nieraz wyratowywałam w dość spokojny i gładki sposób-zbyt kochliwa nie jestem i nigdy z powodów miłostek sznura na szyję nie zarzucałam, że sobie zaironizuję. Tym bardziej teraz się martwię,bo zawsze umiałam sobie poradzić z emocjami sama i bez wspomagania. Teraz jest chyba inaczej-po raz pierwszy. Ale czytam rady, dzięki.Wesołych.

Upsss, Kacke. Nie mniej powiedzialem, co mi samo przyszlo do glowy, jak sam taki problem mialem. U mnie zadzialalo Ale podstawa do sukcesu jest przyjecie stanu rzeczy do wiadomosci bez wzgledu na to jaki on by nie byl. Wtedy mozna podjac jakies kroki. A co piszesz, to potwierdza moja teorie, ze kobiety wybieraja, a jesli sie o cos pytaja to szukaja potwierdzenia slusznosci decyzji, ktora juz zapadla
Frohes Fest

Erst wenn die Wolken schlafengehn, kann man uns am Himmel sehn,wir haben Angst und sind allein, Gott weiß ich will kein Engel sein.
Itachi-san (468 punktów)
>Hmmm moim zdaniem poczytaj jakąś książkę opisującą miłość z >fizycznego-chemicznego punktu widzenia. Chociazby jaką funkcje >pełni miłość w przetrwaniu gatunku.

Wiesz to może być arcyciekawa lektura dla pasjonata/studenta/wykładowcy biologii, psychologii, kognitywistyki (choć nie tylko) ... nie sądzę, że to rozwiąże jej problem. Jeśli już to niech będzie to książka filozoficzno-psychologiczna czy filozoficzna, bo humanistyka w tym wypadku jest lepsza niź zarzucenie osoby z problemem budową mózgu, neurotransmiterami, biochemią, neurofizjologią, neuroanatomią itd. A i tak najlepsze to jest jeśli ciągnie na prochach zadbanie o higienę psychiczną plus zajęcie się czymś np. sportem, ale równie dobrze może byc obejrzenie komedii (nawet wielu). Im dłużej nie będzie mogła zaakceptować rozstania tym gorzej, więc lepiej być w dobrym humorze (co radzę) wtedy i łatwiej o podjęcie decyzji (co dalej?) oraz akceptację. Jeśli czegoś nie możemy zmienić musimy to zaakceptować, nie ma rady...

Zawsze można wziąć antydepresant np. prozac , ale chyba lepiej poradzić sobie z tym w inteligentniejszy i bardziej humanistyczny sposób. A psychoterapueta to ostateczność jak już problem będzie się ciągnął zbyt długo.

A najlepszym lekarstwem jest iść do pubu i popatrzeć jakiemuś facecikowi w oczy. To tyle.

Pzdr
Marek (5 punktów)
>>Zakochanie sie w kims innym, bo milosc nowa wypiera stara >(podobnie jest z pieniedzmi:" pieniadz gorszy wypiera lepszy")
>To też dobry pomysł.

z akcentem na "b" wypiera czy wybiera, łatwo wpaść w trójkąt
albo wielokąt, może lepiej przysłuchać się piosence
Hanny Ordon z głosem lat 20-tych ubiegłego stulecia.

8)

__________
__________
motyl
Cóż, makiavelicznym sposóbem jest znalezienie powodu lub powodów tej miłości (zwykle odpowiadają one naszym potrzebom). Niestety przy okaji demitologizuje się całą konstrukcję tego uczucia, co niestety na jakiś czas pozostawia nas z uczuciem straty i żalu do świata.
Tak czy inaczej trzeba będzie przecierpieć.
Pozdrawiam
Cieślański (994 punktów)
Odniosłem, mdliste, błeee, wrażenie, że "wsie" państwo Poradniccy podeszli ze zbytnią czcią do tej emocjonalnej obrzydliwości, którą są uczucia wzajemnej młości.
Przypuszczam, że gdybyś przedstawiła się jako nieszczęśliwie zakochany mężczyzna, odpowiedzi byłoby mniej i byłyby znacznie krótsze ale bardziej wesołe.
Proponuję podejść do problemu zakochania jak do podstępnego i manipulującego naszymi uczuciami przestarzałego i zawadzającego atawizmu odziedziczonego po genetycznych przodkach (z bakteriami włącznie).
Całą te kłamliwą ideologię miłości wykorzystywaną przez ludzi płci wszelakich do zaspokajania własnych zachcianek egzystencjonalnych i emocjonalnych "wziąć za twarz" i "najsampierw" wychłostać biczem drwiącej ironi przesyconej sprośnym humorem.
Lektura Racjonalisty wskazana.
Sam leczę wspomnieniami własnych "przemyśleń".
W archiwum forum zapewne znajdziesz wiele ludowych porad w zakresie radzenia sobie z miłością.
Np.www.racjonalista.pl/forum.php/p,10/s,12835
WALENTYNKI I HORMONY.
Marek (5 punktów)
>Hmmm moim zdaniem poczytaj jakąś książkę opisującą miłość z fizycznego-chemicznego punktu widzenia. Chociazby jaką funkcje
.......

W pełni to nie zgadza się, może w kategoriach społecznych
i kulturowych, ale są też krótkotrwałe stany, trwające
nieraz od kilku do nastu minut, gdy twój obraz z wyobraźni
pokryje się z rzeczywistością, choćby n pare sekund, czyli tak zwana M od pierwszego wejrzenia, szybka metafizyka-czyli stoisz pod urokiem i wrażeniem silnej więzi ( to nic że bez wzajemności ) metafizyczno-uczuciowej.

__________
__________
Pałasz (93 punktów)
Nie chciałbym się zbyt mocno rozwodzić, ponieważ tego typu sprawy to temat bardzo złożony i myslę, że rady NIE POWINNY być udzielane w oderwaniu od osoby, której ich się udziela. A ja nie znam Ciebie. Jednak generalnie uważam, że najważniejsze jest rozmawiać ze sobą na ten temat. Zreszta generalnie dobrze jest ze sobą rozmawiać. Dobrze też od czasu do czasu móc rzeczowo porozmawiać z kimś bliskim. Przeszedłem małą gehennę kilka lat temu i miałem kłopot, ponieważ nie miałem osoby bliskiej, wszyscy się odwrócili. Ale "odkurzyłem" starą znajomość, która bardzo mi pomogła. Trzeba rzeczowo rozmawiać o wszystkim, nie wolno zagłuszać problemu (milczenie, środki zmieniające świadomość, nowa "miłość" jako lek itp).
A dopiero po rozmowie, po zmierzeniu się z problemem dobrze jest mieć czym się zająć - hobby, praca itp. Wreszcie ostatnia sprawa - czynnik czasu jest ważny. W zależności od konstrukcji psychicznej danej osoby MUSI minąć ileś czasu, by sprawy wróciły do normy. To tyle. Nie jestem lekarzem, ale "pacjentem" i tak to widzę. Pozdrawiam.
Kostyńska
Bardzo dziękuję za odpowiedź-tak właśnie staram się robić.Życzę powodzenia,

dziękuję wszytskim
hehe
Lepiej sprawdź ile ma wad może nie jest taki idealny

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365