 |
NIE dla kolędowanie po domach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-01-2006 18:48 | stokrotka (877 punktów) | NIE dla kolędowanie po domach | Mam ogromną potrzebę podzielenia się z Racjonalistami z dziwnej może radości. Dziś po raz pierwszy miałam okazję grzecznie powiedzieć NIE kolędzie, tej pseudo KGBowiskiej praktyce. Dopiero teraz, bo wcześniej nie miałam możliwości. Muszę jednak przyznać, że ta praktyka została skutecznie i głęboko zakorzeniona, bo gdzieś tam w środku przelecieły przeze mnie mieszane uczucia. Trwało to ułamek sekundy, a jednak daje mi do myślenia. Tak na marginesie to uważam, że ksiądz powinien przychodzić tylko do tych którzy wyrażą taką chęć, pisemnie czy ustnie, a nie pukać do każdego. No ale takie pukanie ma działanie psychologiczne. Ja miałam dziś okazję obserwować między innymi zamieszanie jakie powstaje na osiedlu gdy ksiądz ma przyjść. Przypomina to wizyty Pionierów, Towarzyszy, jakie miałam okazję oglądać tylko na filmach (na szczęście). Ciekawym pomysłem jest także wybieranie na ministrantów chodzących z księdzem chłopców z okolicy. Ma to pewnie na celu straszenie, że okolica się dowie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Czarna (190 punktów) | > Ciekawym pomysłem jest także wybieranie na ministrantów> chodzących z księdzem chłopców z okolicy. Ma to pewnie na> celu straszenie, że okolica się dowie.Wydaje mi się, że nieco przesadzasz. Dzień przed tzw. "Kolędą" ci sami ministranci chodzą po domach pytając, czy przyjmuje się księdza (przynajmniej tak jest to praktykowane w moim mieście). Cóż, więc za problem powiedzieć: "Nie"? Przecież nikt nie wymaga od ciebie uzasadnienia natomiast z pewnością fakt nie przyjęcia kolędy będzie odnotowany w księgach parafialnych, co bynajmniej nie powinno cię zmartwić (przecież nie chcesz mieć nic wspólnego z kościołem). Ministranci towarzyszą księdzu odkąd pamiętam przy okazji również zbierając drobne datki a czasami nawet całkiem niezłe sumy. Nie sądzę by miało to na celu straszenie nie przyjmujących księdza, że okolica się dowie, bo może się dowiedzieć też w inny sposób (np.: sąsiedzi mogą zobaczyć przez wizjery, iż nie otwierasz drzwi, mimo, że jesteś w domu). Zresztą, co z tego, że okolica się dowie? Przecież znają chyba twoje poglądy i ciebie, więc nie powinno ich to zdziwić a plotkarskie sąsiadki, jeśli o nie chodzi z pewnością interesowałyby bardziej intymne szczegóły z twojego życia niż to czy przyjmujesz księdza po kolędzie. 
Pozdrawiam
|
|
 | | stokrotka (877 punktów) | U mnie nie ma praktyk takiego pytania się. Wiem, że zbierają niezłe sumy. Oczywiście, że można dowiedzieć się także w inny sposób. Ja nie mówię, że ministranci z sąsiedztwa to wyłącznie sposób na straszenie. Tak sobie dumam nad tym dlaczego zawsze w mojej okolicy były to dzieci sąsiadów, choć parafia jest dość duża. I nie rozmyślam o tym dlatego, że ja się boję opinii innych. Ogólnie zastanawiałam się nad instrumentami jakimi kieruje się KK w przypadku tzw. kolędowania. Gdy obserwuję i rozmawiam z moimi bliskimi to bardzo wyraźnie widzę, jak wielkie znaczenie ma dla nich "co ludzie powiedzą". A taki straszak to nie od wczoraj doskonały narzędzie do trzymania owieczek w kupie.
|
|
| Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > Mam ogromną potrzebę podzielenia się z Racjonalistami z> dziwnej może radościTo miłe  Zawsze sprawia mi dużą przyjemność kiedy czytam na tym forum wpisy ludzi uzewnętrzniających swoje przekonania, czyli praktyków wolnej myśli  > Tak na marginesie to uważam, że ksiądz powinien przychodzić> tylko do tych którzy wyrażą taką chęć, pisemnie czy ustnie,> a nie pukać do każdego.Chyba ciągle kołaczą się w Tobie te wyrzuty sumienia (wpuścić, nie wpuścić), skoro nawet nie chciałabyś oglądać pukającego do drzwi księdza (aby nie przeżywać kolejnych rozterek i nie musieć mówić grzecznie NIE), ale w istocie co w tym złego, że on do każdego puka? Póki większa część przyjmuje siłą rzeczy będzie pukał także w drzwi niewierzących i nieukościelnionych. Jednak trudny jest tylko pierwszy raz, a później idzie łatwo - nie mam żadnych rozterek nie wpuszczając księdza do domu, tak jak nie mam rozterek mówiąc "nie dziękuję" kolejnym akwizytorom czy ŚJ plączącym się po domach.
|
|
 | | stokrotka (877 punktów) | Tak, tak jak napisałam, gdzieś głęboko przeszły mnie dziwne wątpliwości. Minęły szybciutko, ale jednak były. Brały się głównie z chęci nie krzywdzenia mojej mamy. Dla niej moje przekonania są nie do zrozumienia i zaakceptowania. A widmo piętnowania przez księdza czy sąsiadów napawa ją strachem. Niestety nie da się z nią też na ten temat rozmawiać, choć wciąż próbuję... Byłam sama i za siebie odpowiedziałam, ale przez głowę mi przeszło że w kartotece to będzie i na mamę przepisane. Jestem dość emocjonalną osobą i staram się żyć tak "by nikt przeze mnie nie płakał". Czasami za cenę własnych łez, ale to nie czas na osobiste zwierzenia
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
Wierzę w to, że jest wielu księży, dla których bezpośredni kontakt z żywym ateistą mógłby stać się początkiem prawdziwej przemiany duchowej. Tak jak stało się to z księdzem (chyba jeszcze) Stanisławem Obirkiem. Przyjmujmy ich w sandałach i z odkrytą głową. Niech się naocznie przekonają, że nie mamy rogów ani kopyt. Z czasem może uwierzą, że ogonów także nie mamy.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Volrath (3440 punktów) | Zarówno ksiądz jak i akwizytor to też ludzie. To po prostu takie zawody. Znałem księdza, który wpadał (czas przeszły bo jak na razie chyba go przeniesiono gdzieś indziej jeśli się nie mylę) do nas po pracy na kolację i pogaduszki "nieoficjalnie" i "po cywilnemu" (u mnie w domu część jest wierząca, część nie, a część niezdecydowana, a praktycznie wszyscy "nieortodoksyjni", ale pogaduszki nie dotyczyły tematów wiary). W post wielkopiątkowy zajadał się z nami fasolką po bretońsku z kiełbasą. Jakiś czas temu był u nas po kolędzie i przy okazji na kolacji wraz z kolegą z pracy - nawet zdjęcie sobie z nim zrobiliśmy (był z kolegą z pracy, on nam zrobił). Fajny i interesujący człowiek, jeśli nie liczyć tego, że ksiądz i to nie ten z tych biednych lub luksusów się wyrzekających.
|
|
| sabishi (246 punktów) | Eh, ja wczoraj wróciłam wieczorem z uczelni, głodna jak wilk i zmęczona jak pies, a tu okazuje się, że mamy "kolędę", oczywiście padło standardowe pytanie czy chodzę do kościoła, na odpowiedź 'nie' usłyszałam kazanie a na koniec 'mała wiedza oddala od boga, duża przybliża', nawet się nie zapytał dlaczego nie chodzę to go zupełnie nie obchodziło... takie życie, na szczęście to tylko raz w roku
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
| beuek (18 punktów) | Szanowna koleżanka zdaje się myśli wolno ale raczej w sensie szybkości przetwarzania danych. Twój głos ma wydźwięk mniej więcej taki jak katolicki głos w naszych domach tylko na odwrót tam mason i żyd tu KK wszechobecny zły i knujący zagładę racjonalizmu na Twoim osiedlu. Z wyrazami szacunku troche trzeźwości w nowym roku życzę. pozdrawiam serdecznie
|
|
 | | stokrotka (877 punktów) | Staram się unikać takich antagonizmów. Zaistniała sytuacja wprawiła mnie po prostu w zadumę... Wyników tej zadumy jeszcze nie znam  również pozdrawiam
|
|
| LLDR |
>Ciekawym pomysłem jest także wybieranie na ministrantów >chodzących z księdzem chłopców z okolicy.
Pamiętam, że mój ojciec poczęstował ich (niepełnoletnich, rzecz jasna) piwkiem. Potem wyszili trochę "wstawieni". Wolę nie myśleć, jak kolęda wyglądała w innych domach...
|
|
| Dataxxx | Ja juz wyleczylem rodzine z tych nawieden a raczej wstyd za syna ulegl transformacji obyczajowej i tak jak kiedys rutynowo Xiedz nawiedzal ich M4 tak teraz ma bana , rowniez rutynowo . A wszystko zaczelo sie od niewinnego pytania naszego dzielnego indoktryniera i wpisem do rejestru o moich wywrotowych sklonnosciach .Matka przybrala dosc dziwna barwe podczas tych przesluchan po czym przeprosila bozego poslannika nie w swoim imieniu i ledwo co klecha trzasnal drzwiami jej reka wyldowala na mojej twarzy  . Dzis z usmiechem na ustach wspominam owo zaistnienie , sam sie zastanawiam co w tego 16-latka wtedy wstapilo . A z perspektywy czasu spogladajac , wiem ze byl to jakis moment przelomowy , swoista psychodrama odegrana przez wlasne "ja"  System wartosci w pewnym sensie ulegl przesunieciu , ego dosc mocno wtedy oberwalo od tego " czegos " po czase nastapila agnostyczna "stabilizacja" i tak co jakis czas burze i odbudowuje ten swiatopoglad i jak na razie nie zanosi sie na nic stalego lecz do mitow doslownie pojmowanych prawdopodobnie nigdy juz nie powroce .Pozdr
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|