Donald Trump bywa do bólu szczery. W swoim skrajnym weredyźmie niejednokrotnie przekracza cienką czerwoną linię - stając się irytujacym i impertynenckim - zwłaszcza w oczach klienteli przyzwyczajonej do rozpieszczania i specjalnego traktowania. W moich wątkach niejednokrtonie zwracałem uwagę na skandaliczne praktyki i zachowania dwóch żydowskich miliarderów z USA ( Adelson i Saban) którzy podporządkowawszy sobie amerykańską scenę polityczną - pląsają po niej niczym chasydzi w ekstatycznym tańcu z "Austerii", przywołując nieuchronnie skojarzenia z tezami zawartymi w niesławnej pamięci "Protokołach". I oto Donald Trump - czarny koń kampanii prezydenckej w USA - wygarnął owemu towarzystwu oczywistą prawdę - jak to się mówi - prosto w oczy i bez ogródek. Na zjeździe żydowskich sponsorów kandydatów prezydenckich partii republikańskiej powiedział im: 1. "You're not going to support me even though you know I'm the best thing that could happen to Israel. I know why you're not going to support me - because I don't want your money. You want to control your own politician." [Nie zamierzacie mnie popierać chociaż wiecie, że jestem najlepszą rzeczą jaka może się przydarzyć Izraelowi. Wiem, że nie chcecie mnie popierać - bo nie chcę waszych pieniędzy. (DT jest mulltumilatderem - Arminius). WY CHCECIE KONTROLOWAĆ WASZEGO WŁASNEGO POLITYKA (caps lock - Arminius)]" 2. Komentując kwestię woli kontynuowania procesu pokojowego między Izraelem a Palestyńczykami powiedział: "I don't know that Israel has the commitment to make it, and I don't know the other side has the commitment to make it," (Nie wiem czy Izrael ma taka wolę i nie wiem czy druga strona ma taką wolę). Wypowiedź Trumpa została "skomentowana" pomrukami i pohukiwaniami żydowskich sponsorów. 3. Trump odmówił również stanowczo jednoznacznego poparcia dla idei uczynienia niepodzielonej Jerozolimy stolicą Izraela - o co od lat zabiega lobby żydowsko - syjonistyczne nad Potomakiem. Odmowa takiej deklaracji wywołała jeszcze większe odgłosy dezaprobaty z sali. 4.Sponsorów - podniecających się gniewnie i generujących różnorakie nieprzystojne dźwięki - Trump poprosił o zrobienie mu przysługi i zrelaksowanie się ("Do me a favor, just relax"), co świadczy primo o jego odwadze/bezczelności, secundo niezależności postawy opartej o miliardy USD. Przeciętny kandydat na prezydenta USA nie może sobie pozwolić na tego typu - absolutnie dopuszczalne w kontekście i zrozumiałe zachowanie - bo już byłby trupem politycznym. Jak będzie z Trumpem - czy też zostanie wyświecony przez potężne lobby na manowce - ano przyszłośc pokaże. news.yahoo(*)-islamic-terror-151508090.html |