Wiosną Biebrza powinna wylewać na okoliczne łąki, tworząc malownicze rozlewiska. W tym roku nie tylko nie wylała. Jej dolinę objął ogromny pożar, którego ostatecznych rozmiarów ciągle jeszcze nie znamy. Pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym to memento, to widomy znak ostrej suszy, ocieplenia klimatu, stepowienia i pustynnienia Polski. Susza to nie tylko pożary jak ten w Biebrzańskim Parku Narodowym. To także ograniczenia w dostawie wody, nieurodzaj w rolnictwie ( wyższe ceny żywności), majaczący kryzys energetyczny - bo niski stan wód w polskich rzekach oznacza brak wody do schładzania elektrowni węglowych.
Polska, nieodpowiedzialnym zarządzaniem epidemią koronawirusa, zafundowała sobie kataklizm gospodarczy. Prócz niego czeka nas inny bardzo poważny kryzys - niedobór wody i problemy z nim związane
Zainteresowanych problemem odsyłam do podlinkowanego materiału. Polecam go w szczególności negacjonistom klimatycznym, których sporo na tym forum.
"Może nie zabraknie wody w kranach, ale z pewnością nie będzie jej wystarczająco dużo, by podlewać trawniki czy ogródki.A przede wszystkim zabraknie jej do produkcji prądu. Ale jaki związek ma woda z elektrowniami? Otóż olbrzymi. Według raportu Greenpeace energetyka jest najbardziej "wodożerną" gałęzią przemysłu. Chłonie ją jak gąbka.
Polski system energetyczny jest uzależniony od spalania węgla, jeszcze w roku 2016 aż 85 proc. energii elektrycznej w Polsce wytwarzane było w ten sposób.
Problemem są przede wszystkim stare elektrownie, budowane jeszcze w czasach PRL. Pracują one w obiegu otwartym i potrzebują wody z rzek czy jezior do chłodzenia bloków. Zauważmy - większość elektrowni jest położona nad rzekami - tłumaczy Zasuń.
Rafał Zasuń z portalu WysokieNapiecie.pl w rozmowie z WP Finanse mówi, że sytuacja i tak się poprawiła, i obecnie z węgla wytwarzamy 78 proc. energii.Elektrownie węglowe potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia bloków. Raport Greenpeace ujawnia, że w Polsce zapotrzebowanie przemysłu węglowego na wodę jest szokująco wysokie. Pochłania on aż 70 proc. całkowitego poboru wody w kraju.
Elektrownia działa jak wielki czajnik. Spalany węgiel podgrzewa wodę, ta zamienia się w parę, która z kolei napędza generator - turbinę parową. Tu jednak woda krąży w obiegu zamkniętym. Musi być czysta i spełniać wyśrubowane parametry, by nie zniszczyć turbiny. Olbrzymie ilości wody są za to zużywane do chłodzenia pary, która przeleci przez turbinę. Elektrownia o mocy 500 MW z chłodzeniem w systemie otwartym potrzebuje basenu olimpijskiego wody co... trzy minuty.
- Jeśli poziom wody jest niski, elektrownia musi zmniejszyć moc, bo po prostu nie ma się czym chłodzić. Jeśli wody w rzece czy jeziorze jest za mało, a elektrownia ciągle dolewa ciepłej, to temperatura się podnosi. Z rzeki robi się "zupa", a to może być niebezpieczne dla przyrody. Dlatego elektrownie muszą stale sprawdzać temperaturę wód - mówi nam Rafał Zasuń."
finanse.wp(*)energetyczny-6502976694388865a