Dlaczego tak wielu ludzi (nie rozumiem wszystkich) staje się zupełnie innymi ludźmi, gdy stają się religijni (i to nie w dobrym tego słowa znaczeniu). Jakbym stracił przyjaciół, bo stali się dupkami albo po prostu nieprzyjemnie się w nich przebywało. Wiele osób z jakiegoś powodu wierzy (w tym ludzie, których znam lub spotkałem), że każdy, kto nie wyznaje chrześcijaństwa, jest pomiotem diabła lub czymś takim. Przepraszam, jeśli marudzę, ale po prostu boli, gdy ludzie tracą swoje zainteresowania, kreatywność/osobowość i nazywają to odnalezieniem Boga. |