Czy ten światopogląd nie jest niesamowicie nihilistyczny? Można spędzić całe życie, popełniając dobre lub złe uczynki, a wynik byłby taki sam. W tym światopoglądzie nie liczy się nic poza tym, czy wierzysz we właściwą rzecz, która uchroni cię przed wiecznym potępieniem. Wszystkie próby i udręki życia stają się całkowicie nieistotne. Zamiast Czekać na Godota, czekamy na Boga, w tym sensie, że ostatecznie nic w życiu się nie liczy poza tym jednym (ostatecznie dość nudnym i prostym) pytaniem. Pytania o to, jak dobrze żyć, jak spędzać czas itp. nic nie znaczą. Jeśli ktoś nie zamierza wierzyć w Boga, to tak naprawdę nie ma znaczenia, co zrobi, ponieważ jego los będzie taki sam. Nie ma różnicy pomiędzy niewierzącym, który poświęca całą swoją energię i czas na poprawę życia biednych, a niewierzącym, który jest całkowicie i destrukcyjnie hedonistyczny. Obaj są skazani na piekło. |