 |
Antyklerykalizm i racjonalizm Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-06-2002 11:48 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Antyklerykalizm i racjonalizm | jeden pan w naszej księdze napisał, aby nie odcinać się od antyklerykalizmu - oczywiście, nie sposób w kraju jak naszym w serwisie takim jak nasz nie pisać o antyklerykalizmie. Póki nie istnieje zadowalający rozdział Kościoła i państwa, póty antyklerykalizm ma rację bytu. Tak więc z całą pewnością Racjonalista zawierać będzie również treści antyklerykalne. Jednak p. Dzierzecki w dalszej części pisze, że Racjonalista powinien zająć się propagowaniem antyklerykalizmu, a unikać otwartej 'walki' z religiami. Tutaj już zgodzić się nie możemy, gdyż to przeczy naszej istocie. Dla Racjonalisty i dla racjonalisty krytyka religii właśnie ma charakter pierwszoplanowy, zaś antyklerykalizm jest na planie dalszym. Gdyż z założenia idzie nam o propagowanie światopoglądu racjonalistycznego. Pochodną krzewienia takich postaw będzie naturalny rozdział państwa i Kościoła. Choć oczywiście jest to efekt długofalowy, ale z pewnością jest dla tegoż rozdziału mocniejszym fundamentem niż rozgrzewanie nastrojów antyklerykalnych. Antyklerykalizm zawsze nam towarzyszył w dziejach, jakimiż antyklerykałami potrafili być szlachcice! Cóż jednak z tego, skoro to przechodzi...Po ograniczeniu wpływu Kościoła kolejne pokolenie jest już bardziej na to obojętne i znów rodzić się mogą niekorzystne zjawiska na styku państwo-Kościół. Tak więc tylko krytyka religijnych przesądów, chrześcijaństwa, daje podstawy do uzdrownienia sytuacji akurat w tej kwestii. Oczywiście to jest tylko moje zdanie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Lectus | zakładając, iż religia jest tak ściśle zwiazana z człowieczeństwem, że jest nawet jednym z wyznaczników odróżniajacych małpy od ludzi, chciałbym nadmienić, że w sumie krytyka religii jest krytyką samej istoty człowieczeństwa. Eliade wielokrotnie pisał przecież, że człowiek ma jakąś religię, niezależnie od tego, w jakiej istnieje epoce i jaka to religia. Z tego punktu widzenia, ośmielam się twierdzić, że krytyka religii jest bezpodstawna i pozbawiona sensu:liczy się punkt widzenia,jako że wielokrotnie religia oparta na własnych przeżyciach, wspomnieniach jest rozwiązaniem lepszym, bardziej konstruktywnym i twórczym, niż trzeźwe, suche podejście do życia; mam nadzieje, ze wyrazam się na tyle jasno, że Mnie rozumiesz. Nie bronie tutaj stanowiska teistycznego jako takiego! Jetsem ateistą i racjonalnie podchodzę do życia, ale wiem, że jakbym został wyznawcą jakiejś religii to Mój indywidualizm oszedłby na grzyby, a contrario...wniosek jak przedstawiłem wyżej.
|
|
 | | Michał | >zakładając, iż religia jest tak ściśle zwiazana z człowieczeństwem, że jest >nawet jednym z wyznaczników odróżniajacych małpy od ludzi, chciałbym nadmienić, ale to założenie jest błędne ! akurat nie to głównie nas różni od zwierząt.
>się twierdzić, że krytyka religii jest bezpodstawna i pozbawiona sensu:liczy sens ma każda krytyka dotycząca konkretnych, przyziemnych spraw lub działań
>Jetsem ateistą i racjonalnie podchodzę do życia, ale wiem, że jakbym został >wyznawcą jakiejś religii to Mój indywidualizm oszedłby na grzyby, więc to dobrze ? chyba raczej źle !
|
|
|  | | Lectus | >ale to założenie jest błędne ! akurat nie to głównie nas różni od zwierząt. nie to głównie, racja, ale religia jest wyrazem możliwości umysłu do myślenia abstrakcyjnego. Zwierze nie, więc to nas różni, a wspomniałem o tym, gdyż rozmawiamy o religii.
>sens ma każda krytyka dotycząca konkretnych, przyziemnych spraw lub działań sens ma tylko krytyka konstruktywna, ale przecież punkt widzenia religii jest subiektywny i w tym aspekcie krytyka jest bezsensu, bo jest niekonstruktywna; tak sądze
>>Jetsem ateistą i racjonalnie podchodzę do życia, ale wiem, że jakbym został >>wyznawcą jakiejś religii to Mój indywidualizm oszedłby na grzyby, >więc to dobrze ? chyba raczej źle ! nie wiem czy dobrze, czy źle, ale to potwierdza Moją teze o subiektywności wierzeń religijnych
|
|
| |  | | Wolter | Myślę, że nie ma żadnego problemu. Dlaczego z góry zakładać konflikt antyklerykalizmu z wiarą. Mogę wierzyć w Boga i być zdeklarowanym antyklerykałem. Powiem więcej. Mogę odrzucać biblię, objawienia, cuda i dalej wierzyć w Boga. Boga, którego podpowiada mi moje człowieczeństwo i racjonalizm myślenia, który wcale się z nim nie kłóci. Sprzeczność pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś dla niecnych celów chce narzucić własne ramy i definicje innym, by następnie uzurpować sobie prawo bycia strażnikiem prawd objawionych przez siebie samego. To właśnie czyni najbardziej spektakularnie Kościół kat. To tylko jego pojęcie boga nie wytrzymuje konfrontacji z nauką i zdrowym rozsądkiem. To Kościół popada w pułapki, które sam zastawia, bo kieruje się niczym innym, jak mafijną zasadą przedstawiania przekupnym i zastraszanym niedojdom "propozycji nie do odrzucenia". Czyni to w sposób chaotyczny i nierzetelny(dla własnej wygody), celowo, aby móc zawsze dowolnie interpretować to, czego sam diabeł nie pojmie. Typowa zasada łowienia ryb w mętnej wodzie. A wystarczyłby dobry własny przykład potwierdzony widzialnymi zdrowymi owocami. Tego nikt nie uświadczy. Takie pojęcie boga rzeczywiście nie jest w zgodzie z racjonalnym myśleniem i z takim pojęciem boga warto walczyć. W przeciwnym wypadku- w którym to miejscu, główne atrybuty Boga stwórcy, prawodawcy przeczą nauce, a wiara w sprawiedliwego sędziego umniejsza nasze człowieczeństwo. Można tu postawić zarzut, że dużo jest takich głupio-cwanych katolików "wierzących i niepraktykujących", z których nikt nie ma pożytku. Taki stan bierze się z reakcji ogłupianego, zmajstrowanego przez Kościół do spółki z rodzicami, katolika na to co widzi. Jeśli jego wiara jest tylko nastrojona w pojęciach kara-nagroda, to dalej jest tylko statystycznym "wiernym" i nawet może ulec zdegenerowaniu jako człowiek. Z drugiej strony, deklarowanie ateizmu tylko z tych samych powodów zakrawa na paranoiczną walkę z cieniem( z bogiem, którego przecież nie ma). Nie utożsamiam tego z prawdziwym ateizmem, do którego każdy ma prawo. Ale uważam, że ani ateizm, ani wiara nie są naszą zasługą czy też winą, ponieważ nie podlegają naszej woli, ani skończonemu poznaniu. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że w tym przypadku nigdy nie należy mówić nigdy.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|