Nie chciałbym obecnie wdawać się w dyskusję, ale
z pewnością warto poruszyć ten temat - jak przybędzie
więcej 'użytkowników' forum oraz jak sami się
z tym wszystkim uporamy.
Przechodząc do rzeczy od razu chciałbym uczynić
zarzut 'satanistom racjonalnym' (satanizm okultystyczny
odrzucam) - z tego co udało mi się poznać z tej
doktryny, to wnioskuję, że wszystko co jest tam
wartościowe powiedział Fryderyk Nietzsche. Zresztą
satanizm jako taki podlega wpływowi tego filozofa
(choćby te koncepcje ludzi-wampirów). Jednak satanizm
obudował te idee (przynajmniej ich część) bujną
formą, która moim zdaniem chluby satanizmowi nie
przynosi. Nie w tym rzeczy aby przejść na
Nietzsche'aizm, rzecz w tym aby nie szufladkować
swojej filozofii do konkretnego stada. Powiesz
- indywidualizm, etc. Ale cóż to za indywidualizm,
skoro mianujesz się nie (tylko) Lectusem, ale
Lectusem-satanistą (racjonalistycznym). Tak jak,
wybacz za porównanie, chrześcijanie którzy toczą
między sobą kłótnie - Sataniści racjonalistyczni
(a ilu ich jest? mam nadzieję, że nie tylko Ty

) przeciwko Lawejowcom - przy czym jedni mówią,
że inni są źli, bo są zabobonnikami, okultystami,
bawią się w magię etc. A my jesteśmy prawdziwi,
jedynie i w ogóle. Fe. Nie ma właściwego racjonalizmu,
tak jak nie ma jedynie właściwego chrześcijaństwa.
Są tylko różne bractwa, a mądrość i głupota do
bractw generalnie nie należy - są tylko ludzie
mądrzy lub głupi, ze znakomitą przewagą tych
ostatnich...
Poza tym ta wola mocy, która jak sądzę ma być
wolą życia, ubiera się w czarne barwy, a życie
to jasność a nie mrok.
Co by Ci tu jeszcze zarzucić... (abyś oczywiście
miał możność obrony) - dlaczego piszesz 'Ja' z
wiekiej litery? Wiem dlaczego. Ale to znów forma,
a idzie przecież o treść. Treść nie może być przez
formę przekrzykiwana.
Mnie Nietsche trochę pociąga (że tak powiem),
nawet bardzo. On ma siłę uwodzenia. Tylko znów
problem - Nietzsche był wielki i wspaniały, ale
zbzikował. Może nie przez tą wolę mocy, ale
jednak...
Pozostaję sobą.