Zechciałby, ale adres bez .pl. Pomijając fakt, że już samo pytanie jest bez sensu, to i odpowiedź nie lepsza. >Są pewne cechy, które dziecku przekazuje ojciec, a są takie, które otrzymuje od matki. I nie jest to kościelny farmazon, tylko rzecz już dość dawno stwierdzona. stwierdzona przez kogo? o ile wiem, żadne badania nie wykazały, że dzieci wychowane przez pary homoseksualne są jakoś upośledzone w rozwoju. z pewnością należy jednak prowadzić więcej takich badań przed legalizacją tego typu adopcji. te cechy dziecko i tak wyłowi, przecież nie żyje w próżni społecznej. będzie w sytuacji dzieci wychowywanych przez samotne matki lub (co rzadziej) ojców. >Brak któregoś z tych rodziców [..] może mieć poważny wpływ na świat uczuć takiego dziecka. brak badań w tym zakresie i kościelne gdybanie, też mogą mieć poważny wpływ. >Jak dziecko ma mieć pełne wychowanie od rodziców, skoro ma dwóch "tatusiów" lub dwie "mamy"? a pełne, znaczy wychowanie katolickie? pewnie nie może. >Takiego genu nie ma nawet, jeśli ktoś czuje się gay'em od dziecka. Istnieje więc inna przyczyna takich zachowań seksualnych u jakiegoś odsetka populacji. pan jezuita zna się zapewne znakomicie na genetyce i przemilczał fakt, że ich wzajemne korelacje są odpowiedzialne za cechy złożone. homoseksualizm to nie kolor włosów! tym bardziej, że istnieje wiele 'stopni' między totalnym hetero- a homoseksualizmem (jest nawet specjalna skala, w środku biseksualizm). nomen omen, rozkład ilościowy na tej skali jest paraboliczny.
|