Od dłuższego czasu poszukiwałem coś podobnego, no i nareszcie znalazłem. Czy zliczam się całkowicie do niewierzących, bardzo trudno na to odpowiedzieć? Bowiem czym skorupka nasiąknie, zawsze będzie tym trącić. Raczej wyznaję zasadę Einsteina:Wierzę w Boga Spinozy, przejawiającego się w harmonii wszystkiego, co istnieje, a nie w Boga, który zajmowałby się losem i uczynkami każdego człowieka. Boimy się przyznać, ze skala wszechświata, tak w sensie czasowym jak i przestrzennym, jest zupełnie nie na naszą miarę. W tej skali jesteśmy mikroskopijnymi stworzonkami, a nasze życie trwa tyle, co mgnienie oka. Być może zdążamy ku czemuś większemu, ale na razie nie takiej pewności. Sęk w tym, że człowiek nie potrafi wyzbyć się przekonania, iż to on stanowi centrum wszechrzeczy. Stąd te wszystkie żałosne historie o Bogu, życiu po śmierci i życiu przed narodzinami. Ale to jest tchórzostwo. Pan jest moim pasterzem. Bardzo dziękuję. Mamy żyć jak owce? Tchórzostwo i okru... |