>miło mi że temat się rozwinął, ... To nieprawda, że temat się rozwinął. osobliwość Dzielnicy Łacińskiej, czy jak ona się tam zwie, to zupełnie co innego, niż "ładne widoczki" jak na warszawskiej Starówce, czy na krakowskich Plantach. Również co innego, niż folklor takich dzielnic biedoty jak Siekierki, Targówek, Kazimierz. W Paryżu, w połowie XIX stulecia powstała sytuacja sprzyjająca skupieniu się w jednym miejscu tzw. cyganerii - mieszaniny malarzy, studentów, pisarzy itp.. Środowisko to tworzyła nie tylko bieda, jak to miało miejsce w wymienionych poprzednio, lecz również tzw. ferment umysłowy. W Dzielnicy Łacińskiej zamieszakali ci, którym brakło pieniędzy na wynajem mieszkania w zadbanej części stolicy, a zarazem - którym zależało na bliskości do uczelni, bibliotek, muzeów i in. obiektów nieatrakcyjnej z kolei dla pracowników fizycznych zaludniających peryferia z ich manufakturami, magazynami itd.. U nas warunków do takiej selekcji nie było w żadnym mieście, nie mieliśmy też nigdy równie licznej rzeszy udanych i niespełnionych artystów, filozofów itp.. W Polsce, nawet gdyby zebrać chętnych ze wszystkich miast, nie udało by się zaludnić dającej się wyodrębnić części miasta.
Stach M. G.
|