 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-07-2006 19:35 | Kowalczyk (10 punktów) | Nawracanie ateisty | może ktoś mi uświadomi czym tak naprawdę jest dla was wiara????
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| quasar (219 punktów) | Przekonaniem, że coś jest tak jakby się chciało mimo, że nie ma na to żadnych dowodów. dochodzi jeszcze religijność - jako, że ludziska lubią się bawić to dobrze by było swoje różne święta jakoś uzasadnić.
|
|
 | | bezsenność w sieci | >Przekonaniem, że coś jest tak jakby się chciało mimo, że nie ma na to żadnych dowodów. Dowody obracają wiarę w fakt. Fakt może być zaprzeczeniem lub potwierdzeniem treści danej wiary.
|
|
|  | | Koleś | >Dowody obracają wiarę w fakt. Fakt może być zaprzeczeniem lub potwierdzeniem treści danej wiary Fakty można akceptować lub nie,można wierzyć pomimo faktów,istotą wiary jest chyba nadzieja,poczucie parasola ochronnego rozciągniętego nad nami,ale też strach,
|
|
| |  | | bezsenność w sieci | > Fakty można akceptować lub nie,można wierzyć pomimo faktów,istotą wiary jest chyba nadzieja,poczucie parasola ochronnego rozciągniętego nad nami,ale też strach,To fakt
|
|
| |  | | bezsenność w sieci | Fakt w rozumieniu potocznym jest to zdarzenie, które miało miejsce w określonym miejscu i czasie.(wiki) Z braku niepodważalnych dowodów, fakt może zaistnieć ale też nie musi. Stąd bierze się wiara.
|
|
|  | | rozumek | >>Przekonaniem, że coś jest tak jakby się chciało mimo, że nie ma na to żadnych dowodów. >Dowody obracają wiarę w fakt. Fakt może być zaprzeczeniem lub potwierdzeniem treści danej wiary. I żaden fakt, jeszcze nigdy nie zaprzeczył temu, w co wierzy większość ateistów i agnostyków (że teiści kłamią jak najęci, czyli wyznają wyłącznie fałsz, zarówno o sobie, jak sprywatyzowanym przez nich Bogu). Cała masa faktów, wiarę ateistów i agnostyków potwierdza.
|
|
| |  | | bezsenność w sieci | Masa faktów z której wyjdzie zakalec wiedzy.
|
|
| | |  | | rozumek | >Masa faktów z której wyjdzie zakalec wiedzy. Zakalec, nie zakalec, wiedzy, nie-wiedzy, to całkiem nieistotne. Najważniejsze, że dzięki temu zakalcowi, ateista może uniknąć wszystkiego złego, co jemu i sobie szykuje teista. A przecież tylko o to chodzi.
|
|
| | | |  | | bezsenność w sieci | Co szykuje?
|
|
| | | | |  | | rozumek | >Co szykuje? A to, to on niestety wyznaje jedynie własnemu Bogu, bo na tym polega teizm.
|
|
| bezsenność w sieci | A kto by chciał nawracać ateistę?
|
|
 | | quasar (219 punktów) | O na przyklad dziewczyna, która nie zniesie, że jej chłopak jest inny niż znajomi. Albo marzy o ślubie w białej kiecce i rządku czerwonych z zazdrości koleżanek bo tak jest ładnie.
Strofujących: "Ty bezbożniku" do nawracaczy nie zaliczam - oni nie chcą nawracać, wręcz przeciwnie.
|
|
|  | | bezsenność w sieci | Tu już jest wymagany duży kompromis jednej ze stron. Obie strony mają za skórą 50% argumentacje, któraś musi ustąpić. Choć argument dziewczyny z Twojego przykładu jest wyssany z palca  albo opisuje bohaterkę z serii "Blond story".
|
|
| |  | | quasar (219 punktów) | Dziewczyna może uzasadniać to inaczej, tylko chodzi o to co naprawdę myśli i czego się boi (odrzucenia w środowisku, narzekania rodziców itp).
|
|
| | |  | | bezsenność w sieci | Tyle może jedno coś zmienić i przełamać jak i drugie, niekoniecznie to musi być ona  . Stąd ten kompromis.
|
|
| |  | | DawidKarolkiewicz (984 punktów) | > Choć argument dziewczyny z Twojego przykładu jest wyssany z palca albo opisuje bohaterkę z serii "Blond story".E, argument jak najbardziej mocny- takie rzeczy mają miejsce. Może to i śmieszne...
|
|
 | | rozumek | >A kto by chciał nawracać ateistę? Rozejrzyj się, a zobaczysz, kto go usiłuje nawracać. I kto mu wmawia, że skoro nie wierzy w fałsz, to w prawdę też nie wierzy.
|
|
| rozumek | >może ktoś mi uświadomi czym tak naprawdę jest dla was >wiara???? Jest podstawą ludzkiego poznania. Można wierzyć własnym oczom, albo wybrać cudze. Tego, kto już uwierzył we własne, na żadne cudze nie nawrócisz, choć "wierzący" nieustannie usiłują to robić.
|
|
 | | bezsenność w sieci | Misjonarze występują ze strony wierzących jak i ateistów, choćby na tym forum niektórzy się z tym nie kryją.
|
|
|  | | rozumek | >Misjonarze występują ze strony wierzących jak i ateistów, choćby na tym forum niektórzy się z tym nie kryją. To jest raczej nie do ukrycia, choćby nie wiem jak kryli. Jedni uczą się od innych i potem uczą innych nie zarzucając samokształcenia, drudzy, od takiego czy innego "wyświęcenia" wypełniają swoją dydaktyczną misję. Zawsze cieszę się, znajdując takich, którzy również to zauważają, więc w to wierzą. Cieszę się, że powoli skłaniasz się do wyznawania swojej prawdziwej wiary. Może "będą kiedyś z Ciebie ludzie". Najwyraźniej, jeszcze nic straconego. Może jakoś to razem uczcimy?
|
|
| sininen (72 punktów) |
Wiara daje pewne, może i złudne, ale niektórym bardzo potrzebne, oparcie w rzeczywistości. To pewien w miarę stabilny punkt, dzięki któremu człowiek mniej boi się życia, nieznanego, śmierci. To taka bezpieczna przystań. I nie piszę tu tylko o wierze w Boga, ale także o wierze w słuszność swoich poglądów, w to, że świat istnieje, w to, że nasze zmysły dają nam mniej więcej prawdziwy obraz rzeczywistości a nawet wiarę w przyszły dzień. Na niej człowiek buduje całe swoje życie.
|
|
| joice | > może ktoś mi uświadomi czym tak naprawdę jest dla was> wiara????> zalezy w co wiara bo ja teraz na przyklad wierze,ze jutro bedzie niezla 'hica' i pojade sie kapac z moja zuzia  czym jest ta wiara? na pewno czyms pozytywnym  bo dzieki niej, bede dozyc do tego,aby szybko sie rano zebrac itp... z bogiem sprawa wyglada troszeczke groteskowo
|
|
 | | rozumek | > >może ktoś mi uświadomi czym tak naprawdę jest dla was> >wiara????> >zalezy w co wiara> bo ja teraz na przyklad wierze,ze jutro bedzie niezla 'hica' i pojade sie kapac z moja zuzia > czym jest ta wiara? napewno czyms pozytywnym bo dzieki niej,bede dozyc do tego,aby szybko sie rano zebrac itp...> z bogiem sprawa wyglada troszeczke groteskowo To nie groteska, to horror. Wierząca w swojego Boga (np. katolickiego) lub bożka (np. wódeczkę) mamusia, na Twoim miejscu, zaczęłaby się do niego modlić i "nie zwróciła uwagi", że dziecko modli się do swojego, a zobaczyło go akurat za oknem na 10 piętrze. No i taka jest różnica między fałszywymi, a prawdziwymi wyznaniami, oraz między teistami, a wszystkimi normalnymi ludźmi.
|
|
|  | | joice |
> To nie groteska, to horror.jako niedoswiadczona wciaz mama dosc osobliwego dziecka napisze,ze jestem wdzieczna bogu:P,ze pozbawil mnie zludzen i moglam wyjsc z tego matrixa wiary zanim zostalam w ogole mama. pozwolilo mi to wyrobic sobie odpowiednie podejscie do objasnienia kwestii boga i roznych wyznan w procesie wychowawczym moge tylko dodac,ze moja corka zadnej indoktrynacji na pewno nigdy nie ulegnie  ( wyrobie w niej odpowiednie podejscie do przyjmowania JAKICHKOLWIEK szczegolnie tajemniczych informacji)
|
|
| |  | | rozumek | > moge tylko dodac,ze moja corka zadnej indoktrynacji na pewno nigdy nie ulegnie ( wyrobie w niej odpowiednie podejscie do przyjmowania JAKICHKOLWIEK szczegolnie tajemniczych informacji)No pewnie. Przecież to ona jest teraz najważniejszym z Twoich Bogów (z innymi możesz co najwyżej konsultować się dla jej dobra). Przecież wierzysz w ludzi i tego samego ją nauczysz. Jak również tego, że teiści, zamiast wyznawać samych siebie (swoje myśli), wyznają ideały, których ani myślą ścigać (lub choćby do nich się zbliżyć). W bogach teistów jest samo dobro, w nich samych, głównie fałsz i pretensje do innych, że słabo ścigają ich ideały.
|
|
| Viator Solus (217 punktów) | >może ktoś mi uświadomi czym tak naprawdę jest dla was >wiara???? >
Z encyklopedii onetu: 3) w sensie ogólnym wiara to przeświadczenie o prawdziwości wyobrażeń i twierdzeń, bez odwoływania się do empirii i procedur weryfikacyjnych (weryfikacja).
Jak dla mnie ta definicja dobrze opisuje czym jest wiara. Kluczowymi słowami, związanymi z wiarą, są: przekonanie, wyobrażenie, imaginacja, przeświadczenie, chciejstwo, nadzieja, wizja, halucynacja. Ciekawe, ale wiara wyklucza prawdę bedącą stwierdzeniem tego co jest. Możnaby nawet ukuć sofizmat, że człowiek wierzący jest wyznawcą kłamstwa stanowiącego przeciwieństwo prawdy.
Pytanie etyczne: Czy świadomy człowiek powinien odrzucić przekonania, których nie potwierdza doświadczenie, czy ma obowiązek weryfikacji stwierdzeń, czy powinien rządać, aby obietnice były spełniane?
szanuj wszystko, co reprezentuje to, czego pragniesz
|
|
 | | rozumek | >Pytanie etyczne: >Czy świadomy człowiek powinien odrzucić przekonania, których nie potwierdza doświadczenie, Tylko te, którym doświadczenie zaprzecza. >czy ma obowiązek weryfikacji stwierdzeń, Tak i to zanim stwierdzenia te sformułuje. >czy powinien rządać, aby obietnice były spełniane? Tak, ale wyłącznie wypełniającym obietnice, czyli samym sobą.
|
|
 | | rozumek | >>Z encyklopedii onetu: >3) w sensie ogólnym wiara to przeświadczenie o prawdziwości wyobrażeń i twierdzeń, bez odwoływania się do empirii i procedur weryfikacyjnych (weryfikacja). >Jak dla mnie ta definicja dobrze opisuje czym jest wiara. A co z wiarą w to, co się samemu poznało i czego się doświadczyło? Gdzie w tej definicji miejsce na wiarę filozofów, a nie ich wyznawców?
|
|
| Jarek (418 punktów) | >może ktoś mi uświadomi czym tak naprawdę jest dla was >wiara???? > Witam Czym jest wiara ? Jest tym, że jeśli się w coś wierzy to tak się czyni, postępuje to tak jak z filozofią. Nieustannie toczy się z sobą walkę. Pozdrawiam
|
|
 | | rozumek | >>może ktoś mi uświadomi czym tak naprawdę jest dla was >>wiara???? >>Witam >Czym jest wiara ? >Jest tym, że jeśli się w coś wierzy to tak się czyni, postępuje to tak jak z filozofią. >Nieustannie toczy się z sobą walkę. >Pozdrawiam Walkę? Coś Ty! Własnej wiary ze sobą? Jesli wierzysz, że X da ci ciastko, to walczysz (ze sobą), żeby go nie dostać? A po co? Jeśli wierzysz, że coś jest czerwone i Ci się podoba, to będziesz walczył, żeby zobaczyć niebieskie i żeby podobać Ci się przestało? A po co? Chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz. Oczywiście, każdy postępuje zgodnie ze swoją wiarą, ale bez żadnej walki. Wierzy w to, co robi, więc robi.
|
|
|  | | Jarek (418 punktów) | >Walkę? Coś Ty! Własnej wiary ze sobą? Jesli wierzysz, że X da ci ciastko, to walczysz (ze sobą), żeby go nie dostać? A po co? Jeśli wierzysz, że coś jest czerwone i Ci się podoba, to będziesz walczył, żeby zobaczyć niebieskie i żeby podobać Ci się przestało? A po co? Chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz. Oczywiście, każdy postępuje zgodnie ze swoją wiarą, ale bez żadnej walki. Wierzy w to, co robi, więc robi. > Witam He he he - bardzo śmieszne.
|
|
| |  | | rozumek | >>Walkę? Coś Ty! Własnej wiary ze sobą? Jesli wierzysz, że X da ci ciastko, to walczysz (ze sobą), żeby go nie dostać? A po co? Jeśli wierzysz, że coś jest czerwone i Ci się podoba, to będziesz walczył, żeby zobaczyć niebieskie i żeby podobać Ci się przestało? A po co? Chyba sam nie wierzysz w to, co piszesz. Oczywiście, każdy postępuje zgodnie ze swoją wiarą, ale bez żadnej walki. Wierzy w to, co robi, więc robi. >>Witam >He he he - bardzo śmieszne. A co w tym śmiesznego? Nie wierzysz, że żyjesz, czy jak? A może nie wierzysz, że gdy dasz komuś butelką po głowie, to nie tylko butelka się rozbije? A może nie wierzysz, że ta sama butelka i Tobie może głowę rozbić? W co nie wierzysz, a w co tak? I z czym w Tobie, ta wiara musi tak strasznie walczyć? Chyba tylko z tym, żebyś nie wierzył w bzdury (że Ty w kogoś kamieniem, a on w Ciebie, z wdzięczności lub przymusu - chlebem). Żebyś kiedyś, sam ze swojej wiary się nie uśmiał. A może lepiej zacząć już dziś? Pozdrawiam. Do jutra.
|
|
| | |  | | madej | >A co w tym śmiesznego? Nie wierzysz, że żyjesz, czy jak? A może nie wierzysz, że gdy dasz komuś butelką po głowie, to nie tylko butelka się rozbije? A może nie wierzysz, że ta sama butelka i Tobie może głowę rozbić? W co nie wierzysz, a w co tak? I z czym w Tobie, ta wiara musi tak strasznie walczyć? Chyba tylko z tym, żebyś nie wierzył w bzdury (że Ty w kogoś kamieniem, a on w Ciebie, z wdzięczności lub przymusu - chlebem). Żebyś kiedyś, sam ze swojej wiary się nie uśmiał. A może lepiej zacząć już dziś? >Pozdrawiam. Do jutra. > Witam To mi się podoba ! Przecież nie chodzi o to żeby być głupcem tylko o spokojne sumienie i nie ma różnicy czy będzie to ktoś wierzący czy ateista. A jeśli mowa o sumieniu to z kim tu walczyć ? Tylko z sobą ! Przecież czy damy czy nie damy komuś po głowie nie ma nic wspólnego z wiarą tylko z sumieniem, ale jeśli sumienie dopuszcza ostre lanie we własnej obronie to ok. Na pewno w tej sytuacji będą mieli problem Ci co nadstawiają drugi policzek, bo może im zabraknąć policzków. A tak poważniej, wiara czy filozofia ( prawdziwa ) ma na celu doskonalenie samego siebie według jakichś zasad, narzuconych - przyjętych z wiarą lub przemyślanych, rozważanych - co nie znaczy że nie ewoluują, a nie czekanie na mannę z nieba. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | mefta (480 punktów) | czymkolwiek nie byla wiare posiada kazdy. jedni wierza w boga inni w szczescie jeszcze inni w czlowieka. jedno jest pewne nalezy szanowac 2 czlowieka bez wzgledu na to w co wierzy.
|
|
| | | | |  | | rozumek | >czymkolwiek nie byla wiare posiada kazdy. jedni wierza w boga inni w szczescie jeszcze inni w czlowieka. >jedno jest pewne nalezy szanowac 2 czlowieka bezwzgledu na to w co wierzy. Nie będę szanować człowieka, który wierzy w brak szacunku dla ludzi i ich dzieci. Nie będę szanować żadnych Hitlerków, tylko dlatego, że wyznają mi, że to nie oni. I że Bóg z nimi, a nie ze mną. Będę szanować tylko ludzi, którzy wyznają prawdę i niczego nie fałszują. Tych, którzy zamiast prawdy, wolą wyznawać jej Boga, zamierzam omijać szerokim łukiem, bo od fałszywych chrześcijan, mniej obawiam się szczerych nacjonalistów.
|
|
| | | | | |  | | mefta (480 punktów) |
>>jedno jest pewne nalezy szanowac 2 czlowieka bezwzgledu na to w co wierzy. >Nie będę szanować człowieka, który wierzy w brak szacunku dla ludzi i ich dzieci. Nie będę szanować żadnych Hitlerków, tylko dlatego, że wyznają mi, że to nie oni. I że Bóg z nimi, a nie ze mną. Będę szanować tylko ludzi, którzy wyznają prawdę i niczego nie fałszują. Tych, którzy zamiast prawdy, wolą wyznawać jej Boga, zamierzam omijać szerokim łukiem, bo od fałszywych chrześcijan, mniej obawiam się szczerych nacjonalistów.
czyzbys nie zrozumila mojej wypowiedzi?
|
|
| | | | | | |  | | rozumek | >>>jedno jest pewne nalezy szanowac 2 czlowieka bezwzgledu na to w co wierzy. >>Nie będę szanować człowieka, który wierzy w brak szacunku dla ludzi i ich dzieci. Nie będę szanować żadnych Hitlerków, tylko dlatego, że wyznają mi, że to nie oni. I że Bóg z nimi, a nie ze mną. Będę szanować tylko ludzi, którzy wyznają prawdę i niczego nie fałszują. Tych, którzy zamiast prawdy, wolą wyznawać jej Boga, zamierzam omijać szerokim łukiem, bo od fałszywych chrześcijan, mniej obawiam się szczerych nacjonalistów. >czyzbys nie zrozumila mojej wypowiedzi? No, nie wiem. Jedno co pewne, to że dla mnie, ani człowiek człowiekowi, ani życie życiu, ani wyznanie wyznaniu nie równe. Nie szanuję tych, którzy werbalnie wyznają jakąkolwiek inną tezę (nie wierzą w tezy prawdziwe), bo w życiu i tak zmuszeni są realizować te prawdziwe, a stosowane przez nich kryteria podziałów na swoich i obcych, są zawsze niemoralne, a często zbrodnicze. Nie szanuję nikogo, kto wyznaje cokolwiek innego, oprócz prawdy o sobie. Szczególnie nie szanuję tych, którzy zamiast prawdy o sobie, wyznają kłamstwa o cudzych wiarach (filozofów, innych teistów, ateistów..). Wyjaśnij mi swoją wypowiedź, skoro wygląda Ci na to, że czegoś nie udało mi się zrozumieć.
|
|
| | | |  | | rozumek | >To mi się podoba ! >Przecież nie chodzi o to żeby być głupcem tylko o spokojne sumienie i nie ma różnicy czy będzie to ktoś wierzący czy ateista. A jeśli mowa o sumieniu to z kim tu walczyć ? Tylko z sobą ! Przecież czy damy czy nie damy komuś po głowie nie ma nic wspólnego z wiarą tylko z sumieniem Dla mnie z wiarą, bo wierzę, że lanie kogoś po głowie niczego dobrego mi nie przyniesie (co najwyżej wzajemność), a nie lubię wysilać się, żeby dostać, skoro mogę dostać bez wysiłku. Wysilać się (umysłowo) wolę dla osiągania profitów. >, ale jeśli sumienie dopuszcza ostre lanie we własnej obronie to ok. Na pewno w tej sytuacji będą mieli problem Ci co nadstawiają drugi policzek, bo może im zabraknąć policzków. Leją, osiągają wzajemność i potem nie starcza im policzków. Taki już los teisty (nie może biedak powstrzymać się przed laniem innych). >A tak poważniej, wiara czy filozofia ( prawdziwa ) ma na celu doskonalenie samego siebie według jakichś zasad, narzuconych - przyjętych z wiarą lub przemyślanych, rozważanych - co nie znaczy że nie ewoluują, a nie czekanie na mannę z nieba. Dla mnie, śmiech i powaga, to to samo (satyra). Życie i radość - też to samo. Radość i praca dla siebie i innych (byle nie teistów) - też. Natomiast płód i dziecko, stary i młody, koszty i zyski, swój i obcy, filozof i teista, to ZUPEŁNIE co innego. Jestem przeciwieństwem teisty, choć nie filozofa dyplom posiadam. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Jarek (418 punktów) | >Dla mnie z wiarą, bo wierzę, że lanie kogoś po głowie niczego dobrego mi nie przyniesie (co najwyżej wzajemność), a nie lubię wysilać się, żeby dostać, skoro mogę dostać bez wysiłku. Wysilać się (umysłowo) wolę dla osiągania profitów. Czy na pewno z wiarą ? Wierzysz czy wiesz że lanie nie przynosi niczego dobrego ?
>Leją, osiągają wzajemność i potem nie starcza im policzków. Taki już los teisty (nie może biedak powstrzymać się przed laniem innych). Oj chyba wierzysz !
>Dla mnie, śmiech i powaga, to to samo (satyra). Życie i radość - też to samo. Radość i praca dla siebie i innych (byle nie teistów) - też. Natomiast płód i dziecko, stary i młody, koszty i zyski, swój i obcy, filozof i teista, to ZUPEŁNIE co innego. Jestem przeciwieństwem teisty, choć nie filozofa dyplom posiadam. >Pozdrawiam > Kończący studia filozoficzne, oczywiście poznaje zagadnienia, teorie, historie filozofii itd., ale czy stał się filozofem ? Śmiem wątpić. Czy kończący teologię jest bliżej boga ? Też w to wątpię. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | rozumek | >>Dla mnie z wiarą, bo wierzę, że lanie kogoś po głowie niczego dobrego mi nie przyniesie (co najwyżej wzajemność), a nie lubię wysilać się, żeby dostać, skoro mogę dostać bez wysiłku. Wysilać się (umysłowo) wolę dla osiągania profitów. >Czy na pewno z wiarą ? Wierzysz czy wiesz że lanie nie przynosi niczego dobrego ? Że samo lanie, to może i wiem, ale co z tego, gdy nie wiem, co dla kogo termin ten oznacza? Wolę ograniczyć się do wiary w Boga prawdziwego, czyli w to, że każda przyczyna ma zarówno swoją praprzyczynę jak ostateczny skutek. >>Leją, osiągają wzajemność i potem nie starcza im policzków. Taki już los teisty (nie może biedak powstrzymać się przed laniem innych). >>Leją, osiągają wzajemność i potem nie starcza im policzków. Taki już los teisty (nie może biedak powstrzymać się przed laniem innych). >Oj chyba wierzysz ! No pewnie. Dlatego nie jestem ani teistą, ani ateistą. Wolę wierzyć i ze swojej wiary korzystać (praktykować), niż ją wyznawać duszpasterzom. >>Kończący studia filozoficzne, oczywiście poznaje zagadnienia, teorie, historie filozofii itd., ale czy stał się filozofem ? Śmiem wątpić. Czy kończący teologię jest bliżej boga ? Też w to wątpię. Ja wątpię również w to, że jest go bliżej jakikolwiek wyznawca (raczej dalej). Bliżej jest tylko prawdziwy filozof oraz każdy noworodek (i bardzo głęboko w to wierzę) Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | madej | Witam Bardzo mnie intryguje Twoje znaczenie "wiara", jak miałbyś chwilę to wyjaśnij mi je. Czemu coś co jest wytłumaczalne, Ty piszesz że w to wierzysz ?
>Ja wątpię również w to, że jest go bliżej jakikolwiek wyznawca (raczej dalej). Bliżej jest tylko prawdziwy filozof oraz każdy noworodek (i bardzo głęboko w to wierzę) >Pozdrawiam >
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | rozumek | >Witam >Bardzo mnie intryguje Twoje znaczenie "wiara", jak miałbyś chwilę to wyjaśnij mi je. Czemu coś co jest wytłumaczalne, Ty piszesz że w to wierzysz ? Bo wiem, że nic nie wiem. Dokładniej, znam tylko to, co osobiście zbadam i sprawdzę. Przykład: Czytam w gazecie, że Kowalski z Malinowskim byli razem w kinie. Po przeczytaniu tego tekstu, moja wiedza "bardzo" się rozbudowała. Teraz wiem, że: 1) wpadła mi w ręce jakaś gazeta, 2) jakiś dziennikarz zamieszcza w niej swoje teksty, 3) jakiś dziennikarz umie pisać i podpisuje się XY, 4) jakiś dziennikarz sądzi, że interesuje mnie, co robią Kowalski i Malinowski, a mnie interesuje wyłacznie to, co on robi (czy pisze prawdę i czy nie pomawia innych, o równe mu wścibstwo). Wiekszość nie wierzących (wierzących w cokolwiek innego oprócz prawdziwego Boga), po przeczytaniu takiego tekstu, WIEDZIAŁBY nie tylko, że Kowalski z Malinowskim byli w kinie, ale także to, że K i M to pedały. Człowiek wierzący, zbiera informacje prawdziwe (bada rzeczywistość) i wykorzystuje je dla swojego i innych dobra. Człowiek wiedzący, szczyci się swoją elokwencją, fałszywą wszechwiedzą i umiejętnością rozbudowywania jej o nowe fałsze. I nie tylko się tym szczyci, ale oczekuje także podziwu tłumów. Liczy na tłumy równych mu głupców i nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo się tym kompromituje (zarówno w oczach współczesnych, jak ich potomków). Człowiek wierzący, zawsze MA rację, bo zawsze staje po jej stronie. Wiedzący, wyszukuje sobie własnych i się o nie z wierzącymi tłucze (dobrze, gdy tylko werbalnie). Katolicy, "tłuka się" o to, że to wyznawcy Jezusa są ludźmi wierzącymi (również w prawdziwego Boga), a nie filozofowie, niezależnie od rodzaju wyznań. Niestety, wszyscy wierzący WIEDZĄ, że to Marks i Jezus należą do ich "kościoła", a nie ich wyznawcy.
|
|
| | | | | | | | |  | | madej |
> Bo wiem, że nic nie wiem. Dokładniej, znam tylko to, co osobiście zbadam i sprawdzę.To jest wiedza nie wiara, wiedza prawdziwa. > Przykład:> Czytam w gazecie, że Kowalski z Malinowskim byli razem w kinie. Po przeczytaniu tego tekstu, moja wiedza "bardzo" się rozbudowała. Teraz wiem, że:> 1) wpadła mi w ręce jakaś gazeta,> 2) jakiś dziennikarz zamieszcza w niej swoje teksty,> 3) jakiś dziennikarz umie pisać i podpisuje się XY,> 4) jakiś dziennikarz sądzi, że interesuje mnie, co robią Kowalski i Malinowski, a mnie interesuje wyłacznie to, co on robi (czy pisze prawdę i czy nie pomawia innych, o równe mu wścibstwo).Więc nadal poszukujesz prawdy > Wiekszość nie wierzących (wierzących w cokolwiek innego oprócz prawdziwego Boga), po przeczytaniu takiego tekstu, WIEDZIAŁBY nie tylko, że Kowalski z Malinowskim byli w kinie, ale także to, że K i M to pedały.Taaaak.inny tok rozumowania  > Człowiek wierzący, zbiera informacje prawdziwe (bada rzeczywistość) i wykorzystuje je dla swojego i innych dobra. Człowiek wiedzący, szczyci się swoją elokwencją, fałszywą wszechwiedzą i umiejętnością rozbudowywania jej o nowe fałsze. I nie tylko się tym szczyci, ale oczekuje także podziwu tłumów. Liczy na tłumy równych mu głupców i nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo się tym kompromituje (zarówno w oczach współczesnych, jak ich potomków). Człowiek wierzący, zawsze MA rację, bo zawsze staje po jej stronie. Wiedzący, wyszukuje sobie własnych i się o nie z wierzącymi tłucze (dobrze, gdy tylko werbalnie). Katolicy, "tłuka się" o to, że to wyznawcy Jezusa są ludźmi wierzącymi (również w prawdziwego Boga), a nie filozofowie, niezależnie od rodzaju wyznań. Niestety, wszyscy wierzący WIEDZĄ, że to Marks i Jezus należą do ich "kościoła", a nie ich wyznawcy.Tak, teraz to już wiem ( tak mi się zdaje), wierzysz w prawdę ! Czyż to nie ideały ? Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | rozumek | >Czyż to nie ideały ? Pewnie, że ideały. Tyle, że realizowane osobiście, a nie tak, jak w przypadku teistów. Oni, żyjąc niemoralnie i kłamiąc na prawo i lewo, usiłują zmusic innych, by tego nie robili. A jednocześnie, zachęcają (a nawet zmuszają) do naśladownictwa i współudziału w szerzeniu tego procederu. To jak zjeść ciastko i mieć ciastko. Masz rację, znaczna część tego co mówię, to nie wiara, ale już wiedza (prawdziwa). Trudno tylko dyskutować o niej z ludźmi, którzy szerzą fałszywą i twierzą, że to oni są wierzcy (a nie ci, którzy tego nie robią).
|
|
| Wilhelm | > może ktoś mi uświadomi czym tak naprawdę jest dla was> wiara????Rozrozniajmy 2 rzeczy: 1)wiare nawiazujaca do religii 2)wiare czyli przekonanie w slusznosc jakiegos przekonania. 1) Wiara nawiazujaca do religii jest sprawa dosc indywidualna. W tym wypadku moja wiara jest kulawa. Wiem jednakze, ze istnieja rzeczy nie wyjasnialne na drodze rozumowej, bo my ludzie jestesmy ograniczeni jezykiem-pojeciami. Totez nie mozemy pewnych fenomenow znanych skadinad nauce wyjasnic na drodze pojeciowej, stad wieloletnie debaty nt sensu rownan w fizyce kwantowej, kosmologii. Zaskakujace jest to, ze nawet zaawansowanych problemow matematycznych nie da sie rozwiazac przy pomocy komputera. 2) Naukowiec wierzy nieraz, ze ma racje, choc moze nie miec na to dowodow. Stawia wiec hipoteze i probuje ja zweryfikowac. Czasem jednak musi opierac sie na domyslach. Niektorzy miewiaja nawet wizje jak szamani pod wplywem narkotykow. Np kiedy Kekule usilowal wyjasnic strukture benzenu, przysnil mu sie oto taki sen: "Patrze i oto grupa struktury zaczely pojawiac w roznych konformacjach: zblizaly sie do siebie i oddalaly, skrecajac i obracajac sie jak weze. Ale nagle jeden waz chwycil wlasny ogon i zaczal wirowac kpiaco przed moimi oczyma. Jak pod wplywem blasku blyskawicy obudzilem sie. Reszte nocy spedzilem, opracowujac wyniki hipotezy. Uczmy sie marzyc, panowie, moze wtedy poznamy prawde" Niektorzy sadza, ze Kekule intuicyjnie wyprzedzil o 75 lat teorie o wiazaniach zdelokalizowanych. Kekule zaproponowal 2 struktury dla benzenu.  Jednakze badania spektroskopowe i termochemiczne wykluczaly taka mozliwosc.
"Jedes hinreichend mächtige formale System ist entweder widersprüchlich oder unvollständig." Kurt Gödel
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|