 |
Realizm, emancypacja, kultura osobista. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-07-2006 15:27 | Piotr Patucha (2279 punktów) | Realizm, emancypacja, kultura osobista. | Witajcie,  Poszukuję odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Odpowiedź na nie wcale nie jest łatwa, ponieważ w przypadku pierwszego pytania rzecz dotyka sporu o powszechniki, drugiego - jednostkowej etyki indywiduum myślącego, a w trzeciej kwestii - zinterioryzowanych wzorców myślenia i mówienia w konkretnej grupie badawczej. A oto pytania: 1. Czym jest istota realizmu w sensie filozoficznym? 2. Czy może być jakiś odmienny cel filozofowania poza emancypacją świadomości uczestniczącej z konieczności w świecie interesów? 3. Jakie znaczenie ma kultura osobista (takt, wdzięk, smak) w rozmowie światłych dyskutantów rozwiązujących problemy filozofii ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Kacper Kutrzeba (65 punktów) | > Witajcie,  > Poszukuję odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Odpowiedź na> nie wcale nie jest łatwa, ponieważ w przypadku pierwszego> pytania rzecz dotyka sporu o powszechniki, drugiego -> jednostkowej etyki indywiduum myślącego, a w trzeciej> kwestii - zinterioryzowanych wzorców myślenia i mówienia w> konkretnej grupie badawczej.> A oto pytania:> 1. Czym jest istota realizmu w sensie filozoficznym?> 2. Czy może być jakiś odmienny cel filozofowania poza> emancypacją świadomości uczestniczącej z konieczności w> świecie interesów?> 3. Jakie znaczenie ma kultura osobista (takt, wdzięk, smak)> w rozmowie światłych dyskutantów rozwiązujących problemy> filozofii ?> Ciężkie pytania, ale warte odpowiedzi. 1. Moim zdaniem, wygląda to tak: Klasyczna definicja prawdy, wymyślona przez Arystotelesa, i mówiąca, iż prawda to zgodność osądu z rzeczywistością, jest płytka i niekompletna. Czym jest osąd? Kto ocenia jego zgodność z rzeczywistością? I czym jest rzeczywistość? Dla mnie prawda to odrzucenie iluzji, by ujrzeć absurd i przygniatające istnienie świata. Prawda to absurd, prawda to bezsens egzystencji. Wszystko na świecie przygniata swoim istnieniem, które jest niezaprzeczalne, a jednocześnie straszy absurdem, czyli przypadkowością swojego istnienia i jego brakiem sensu, wynikającym także z kruchości. Na swój własy użytek otaczamy się pajęczyną kłamstw, iluzji i pół-prawd, których celem jest fenomenologiczne "upicie się"- patrząc na podniesiony przez siebie kamień nie dostrzegamy jego absurdu i egzystencji, bo nie chcemy go dostrzegać. Chcemy, by wszystko było kłamstwem, łącznie z nami samymi. Chcemy być największymi kłamcami ze wszystkich, najaktywniej uczestniczyć w Grze- której celem jest niedostrzeganie świata. Nie chcemy widzieć świata, gdyż prawda oznacza ból egzystencji. Czym jest więc prawda i realizm? Prawda jest heroizmem, oznacza świadome odrzucenie iluzji, by ujrzeć świat prawdziwym. Prawda oznacza nicość i absurd, na które się decydujemy razem z widzeniem prawdy. Prawda to odrzucenie kłamstwa jako formy ochrony. Prawda to egzystencjalizm. Na resztę pytań odpowiem jutro.
|
|
 | | Piotr Patucha (2279 punktów) | Witaj Kacper, Na szybko: > 1. Moim zdaniem, wygląda to tak:> Klasyczna definicja prawdy, wymyślona przez Arystotelesa, i mówiąca, iż prawda to zgodność osądu z rzeczywistością, jest płytka i niekompletna.Szukam istoty realizmu, a nie Prawdy. Przeciwstawiasz klasyczną definicję prawdy koncepcji manifestacyjnej nie biorąc pod uwagę, że klasyczna dobrze pracuje w naukach, natomiast manifestacyjna w metafizyce i poezji. Owa Prawda, o której mówisz, jest po prostu zdolnością rozumienia ludzkiej psychiki i sensów nadanych słowom. Jeśli wczuwasz się w mentalność kłamcy, prawda staje się blagą, jeśli koncypujesz prostaka, zamienia się w udrękę. Prawda jest obrazem społeczeństwa, czyli ludzi uwikłanych w rodzinę lub samotność, pracę lub lenistwo, demokrację lub komunizm, ogólnie rzecz ujmując: w społeczne role, które zmieniają się z upływem czasu. Zżymasz się na Arystotelesa, a przecież facet był łebski i prócz koncepcji naukowych tworzył także teologię. W "Metafizyce" można znaleźc passus, w którym stwierdza, że "prawda polega na mówieniu tego, co jest, a fałsz na mówieniu tego, czego nie ma."(cyt. z pamięci). Zbyt pochopnie oceniasz Arystotelesa, widocznie nie znasz całokształtu jego twórczości(zresztą nie ma takiego obowiązku). > Dla mnie prawda to odrzucenie iluzji, by ujrzeć absurd i przygniatające istnienie świata.Mam rozumieć, że teoria Darwina przygniata cię swoim istnieniem? > Chcemy być największymi kłamcami ze wszystkich, najaktywniej uczestniczyć w Grze- której celem jest niedostrzeganie świata.Pierwsze słyszę. > Czym jest więc prawda i realizm?No właśnie, czym jest realizm?
|
|
| scorp | > Witajcie,  Witaj! > A oto pytania:> 1. Czym jest istota realizmu w sensie filozoficznym?Moja propozycja: jest uznaniem jako jedynie właściwej naukowej drogi poznania i odrzuceniem innych. Powiesz, że to sens praktyczny, nie filozoficzny? Też racja, ale filozofia to przecież dążenie do mądrości, więc może to jest sens źródłowy - czyli istota - tego pojęcia? > 2. Czy może być jakiś odmienny cel filozofowania poza> emancypacją świadomości uczestniczącej z konieczności w> świecie interesów?Twoje sformułowanie, zresztą bardzo fajne, wygląda raczej na warunek dobrego filozofowania, ewentualnie cel pośredni. Celem filozofowania jest właśnie samo filozofowanie jak celem uprawiania miłości może być ono właśnie. > 3. Jakie znaczenie ma kultura osobista (takt, wdzięk, smak)> w rozmowie światłych dyskutantów rozwiązujących problemy> filozofii ?Nie tylko w filozoficznej, ale w każdej dyskusji kultura osobista dyskutanta zmniejsza jego szansę na zwycięstwo. Co jest zgodne z powiedzonkiem: ostatnie słowo w dyskusji należy do perkusji (chyba Lec). scorp
|
|
 | | Piotr Patucha (2279 punktów) | > Witajcie,  > Witaj!Witaj!!! > >A oto pytania:> >1. Czym jest istota realizmu w sensie filozoficznym?> Moja propozycja: jest uznaniem jako jedynie właściwej naukowej drogi poznania i odrzuceniem innych. Powiesz, że to sens praktyczny, nie filozoficzny? Też racja, ale filozofia to przecież dążenie do mądrości, więc może to jest sens źródłowy - czyli istota - tego pojęcia?Ciekawe i kontrowersyjne spojrzenie, ale nie mogę się z tobą zgodzić. Realizm jest jedną z opcji, która ma swój początek w rozwiązaniu problemu powszechników. Owszem jest to najlepsza z możliwych opcji badawczych wedle mojego uznania, ale wątpię czy można w ten sposób to uzasadniać na samym początku. > Twoje sformułowanie, zresztą bardzo fajne, wygląda raczej na warunek dobrego filozofowania, ewentualnie cel pośredni. Celem filozofowania jest właśnie samo filozofowanie jak celem uprawiania miłości może być ono właśnie.Ale tutaj już mamy błędne koło. Jeśli filozofujesz po to, żeby filozofować, to po co wogóle filozofujemy? Trzeba odszukać jakiś interes mentalny, żeby zrozumieć po co filozofujemy? Nigdy nie słyszałem, żeby w zestawie emocji ludzkich znajdowało się coś takiego jak pragnienie filozofowania. Są interesy materialne, psychologiczne i podobnie jak i miłość może służyć zaspokojeniu, odreagowaniu bądź prokreacji, tak i czynność filozofowania może ku czemuś zmierzać. Nie chodzimy chyba do sklepu nabywać towary, tylko dlatego, że nabywanie jest celem samym w sobie, podobnie jak nim nie jest gra na giełdzie papierów wartościowych, oglądanie serialu "Przyjaciele" i tankowanie samochodu na stacji benzynowej. Nazwałbym je raczej środkami do celu.
|
|
|  | | scorp | >Ale tutaj już mamy błędne koło. Jeśli filozofujesz po to, żeby filozofować, to po co wogóle filozofujemy? 1. Zeby wydawać się inteligentnym 2. Żeby zbliżać się do Prawdy.
>Trzeba odszukać jakiś interes mentalny, żeby zrozumieć po co filozofujemy? Nigdy nie >słyszałem, żeby w zestawie emocji ludzkich znajdowało się coś takiego jak pragnienie >filozofowania. Bo w zestawie ludzkich emocji tego nie ma, ale w zestawie zachowań 'wrodzonych' jest, jako aktywność ewolucyjnie utrwalona (polecam: Geofrey Miller 'Umysł w zalotach'). Tak, tak, filozofowanie jest zachowaniem o pochodzeniu ewolucyjnym, jak żart i aktorzenie.
>Są interesy materialne, psychologiczne i podobnie jak i miłość może służyć zaspokojeniu, >odreagowaniu bądź prokreacji, tak i czynność filozofowania może ku czemuś zmierzać. Czynność filozofowania (szukania prawdy) utrwaliła się jako zachowanie zalotne, czynnik doboru płciowego, dowodzące atrakcyjności osobnika, jego sprawności umysłowej i wydolności organizmu zdolnego utrzymać mózg hominida dobrej jakości.
>Nie chodzimy chyba do sklepu nabywać towary, tylko dlatego, że nabywanie jest celem >samym w sobie, podobnie jak nim nie jest gra na giełdzie papierów wartościowych, >oglądanie serialu "Przyjaciele" i tankowanie samochodu na stacji benzynowej. To nie do wsystkich się odnosi, prawda?... scorp
|
|
| |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | > >Ale tutaj już mamy błędne koło. Jeśli filozofujesz po to, żeby filozofować, to po co wogóle filozofujemy?> 1. Zeby wydawać się inteligentnym 2. Żeby zbliżać się do Prawdy.Nareszcie mamy konkretne motywy. > Bo w zestawie ludzkich emocji tego nie ma, ale w zestawie zachowań 'wrodzonych' jest, jako aktywność ewolucyjnie utrwalona (polecam: Geofrey Miller 'Umysł w zalotach'). Tak, tak, filozofowanie jest zachowaniem o pochodzeniu ewolucyjnym, jak żart i aktorzenie.> >Są interesy materialne, psychologiczne i podobnie jak i miłość może służyć zaspokojeniu, >odreagowaniu bądź prokreacji, tak i czynność filozofowania może ku czemuś zmierzać.> Czynność filozofowania (szukania prawdy) utrwaliła się jako zachowanie zalotne, czynnik doboru płciowego, dowodzące atrakcyjności osobnika, jego sprawności umysłowej i wydolności organizmu zdolnego utrzymać mózg hominida dobrej jakości.  Pokaż mi kobietę, która chce pojąć za męża filozofa! Jeśli Miller ma rację, najwybitniejsi filozofowie powinni być panami haremów. A fakty są takie, że wielu z nich zakończyło żywot w stanie kawalerskim. Trzeba zatem uznać, że owa zalotność i wysublimowana chuć w przypadku filozofów tkwi w wyobraźni, a wyraża "w nienasyconym dążeniu do prawdy i płodzeniu myśli pięknych" (Biesiada). Fakt, że długie ogony imponują samicom pawi, a elegancki język wykształconych mężczyzn podoba się kobietom, jest niezaprzeczalny. Odnoszę jednak wrażenie, że w pewnym momencie kultura zaczyna się oddzielać od materialnej podstawy, a ludzie w niej uczestniczący tworzą raczje sztukę dla sztuki, niż kulturowe twory nęcące zmysły przyszłych matek ich dzieci. Płód intelektu, dziecko ducha jest hipostazą, która ułatwia i urozmaica komunikację, lecz w ostatecznym rozrachunku jest tylko mżonką i ulotnym snem, który przemija wraz z pojawieniem się nowej miłości. W niektórych przypadkach prędkość zmian można liczyć w 24-ech ciążach/dobę, 2-óch mężach/m-cu, 40-stu żonach/rok.  Być może zmiany są condicio sine qua non przenoszenia się memów, gwarantem ich przetrwania oraz satysfakcji płynącej ze swobodnej gry wyobraźni. Być może erotyka jest jednym ze sposobów podsycania ognia miłości erotycznej, której jednym z efektów jest wzrost liczby egzemplarzy gatunku dzoon logikon. Są to prawdopodobne hipotezy, które sprawiają mi dużo radości. Przychylnym okiem spoglądam na teorie neodarwinistów. Tyle tylko, że skoro chcesz być atrakcyjny poprzez filozofowanie musisz liczyć się z arcyciekawymi zjawiskami obecnymi w postkomunistcznym społeczeństwie(na portalu jesteś bezpieczny), które można wyrazić w postaci wysublimowanych i pięknych w swych prostocie zwrotów językowych: - "Nie filozofuj" (Sąsiadka do dziecka) - "Ty jedziesz ciulu do Ameryki forsę zarabiać" (Piłkarski poker) - "Filozofia jest oderwana od rzeczywistości" (Młoda businesswoman) - " Nie lubię ambitnego kina" (Klient w kolejce do kasy) - "Prawdziwy mężczyzna jest macho[tłum. posiada BMW, amstafa i pałkę w bagażniku]" (Biurokratka w UM) - "Nie gadaj, tylko rób" (Fachmen do ucznia) - "Od myślenia głowa boli" (Sąsiad do sąsiada) > To nie do wszystkich się odnosi, prawda?...Prawda.
|
|
| | |  | | Ł."Szaman" M. (563 punktów) | Witam, od kilku dni brak odpowiedzi ... tym chętniej pozwolę się wtrącić i pociągnąć za jeden wątek  > Pokaż mi kobietę, która chce pojąć za męża filozofa!Dramatyzujesz Piotrze  Na satan.pl można poznać małżeńską parę moderatorów: on używajacy nicka Sabatiel - jest po filozofii o czym często wspomina. Co do pokazywania i podawania informacji na temat jej ... cóż ... dyskrecja i kultura, Twoje pytanie pozwalają mi potraktować oczywiście wyłącznie jako metaforę  > Jeśli Miller ma rację, najwybitniejsi filozofowie powinni być panami haremów.Oj tam, tych najwybitniejeszych natrudniej nie tylko Paniom przecież docenić  > A fakty są takie, że wielu z nich zakończyło żywot w stanie kawalerskim.I czyż nie dowodzi to ich mądrości?  > Trzeba zatem uznać, że owa zalotność i wysublimowana chuć w przypadku filozofów tkwi w wyobraźni, a wyraża "w nienasyconym dążeniu do prawdy i płodzeniu myśli pięknych" (Biesiada).Myśli tak pięknych, że niegodnych większości potencjalnych partnerek  Czy filozof mógłby być szczęśliwy żyjąc z kobietą, nazwijmy ją "nieresponsywną"?  > Fakt, że długie ogony imponują samicom pawi, a elegancki język wykształconych mężczyzn podoba się kobietom, jest niezaprzeczalny. Odnoszę jednak wrażenie, że w pewnym momencie kultura zaczyna się oddzielać od materialnej podstawy, a ludzie w niej uczestniczący tworzą raczje sztukę dla sztuki, niż kulturowe twory nęcące zmysły przyszłych matek ich dzieci.No tak, ludzie Ci atrakcyjni stają się często dopiero po śmierci ... ot nieuświadomiona, intelektualna nekrofilia przedstawicielek płci pięknej wyrażajaca się w atrakcyjności seksualnej osobników będącymi płodnymi falsyfikatami wyżej wymienionych, i to w czasie, gdy ich idee stają się chlebem powszednim chleb ów na co dzień dającym ... > Płód intelektu, dziecko ducha jest hipostazą, która ułatwia i urozmaica komunikację,... a i to nie z wszystkimi ... > lecz w ostatecznym rozrachunku jest tylko mżonką i ulotnym snem, który przemija wraz z pojawieniem się nowej miłości. W niektórych przypadkach prędkość zmian można liczyć w 24-ech ciążach/dobę, 2-óch mężach/m-cu, 40-stu żonach/rok.  Niemniej jednak, czy im lepszej jakości ten płód, tym bardziej ulotny? Nie sądzę ... > Być może zmiany są condicio sine qua non przenoszenia się memów, gwarantem ich przetrwania oraz satysfakcji płynącej ze swobodnej gry wyobraźni. Być może erotyka jest jednym ze sposobów podsycania ognia miłości erotycznej, której jednym z efektów jest wzrost liczby egzemplarzy gatunku dzoon logikon. Są to prawdopodobne hipotezy, które sprawiają mi dużo radości. Przychylnym okiem spoglądam na teorie neodarwinistów. Tyle tylko, że skoro chcesz być atrakcyjny poprzez filozofowanie musisz liczyć się z arcyciekawymi zjawiskami obecnymi w postkomunistcznym społeczeństwie(na portalu jesteś bezpieczny), które można wyrazić w postaci wysublimowanych i pięknych w swych prostocie zwrotów językowych:> - "Nie filozofuj" (Sąsiadka do dziecka)> - "Ty jedziesz ciulu do Ameryki forsę zarabiać" (Piłkarski poker)> - "Filozofia jest oderwana od rzeczywistości" (Młoda businesswoman)> - " Nie lubię ambitnego kina" (Klient w kolejce do kasy)> - "Prawdziwy mężczyzna jest macho[tłum. posiada BMW, amstafa i pałkę w bagażniku]" (Biurokratka w UM)> - "Nie gadaj, tylko rób" (Fachmen do ucznia)> - "Od myślenia głowa boli" (Sąsiad do sąsiada)Nie pozostaje zatem nic innego, by szukać swego darwinistycznego sukcesu reprodukcyjnego w roli kochanka; do niej bowiem filozof wydaje się być predysponowany ... jeśli tylko zechce obniżyć loty swego umysłu na potrzeby romansu i darwinistycznego faktu, że większe ma wówczas szanse na spłodzenie potomka niż małżonek/partner stały, co neodarwniniści tacy jak Robin Baker, w książce "Wojny plemników" pokazują na sposób równie ciekawy co polskich myślicieli pocieszający   Przeczytałem też sobie Piotrze ostatnio z pasją feministyczną pozycję "Kobieta: geografia intymna" Natalie Angier ... tam również problem doboru partnera został pokazany ze strony innej, polemizującej z tradycyjną psychologią ewolucyjną (w duchu której w mym mniemaniu piszesz) w sposób prawdziwie zajmujący ... Pozdrawiam  Łuki
Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię, nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. (Mt 10, 34)
|
|
| | | |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | > Witam, od kilku dni brak odpowiedzi ... tym chętniej pozwolę się wtrącić i pociągnąć za jeden wątek  Jak się cieszę, że cię tutaj widzę!  > > Pokaż mi kobietę, która chce pojąć za męża filozofa!> Dramatyzujesz Piotrze Na satan.pl można poznać małżeńską parę moderatorów: on używajacy nicka Sabatiel - jest po filozofii o czym często wspomina. Co do pokazywania i podawania informacji na temat jej ... cóż ... dyskrecja i kultura, Twoje pytanie pozwalają mi potraktować oczywiście wyłącznie jako metaforę  Dobrze, że określiłeś grupę docelową, w której mogę liczyć choćby na ulotny romans. > > A fakty są takie, że wielu z nich zakończyło żywot w stanie kawalerskim.> I czyż nie dowodzi to ich mądrości?  Sprawa jest bardziej skomplikowana. Dla przykładu Schopenhauer preferował nierząd, Natomiast Nietzsche dwukrotnie, zresztą nieskutecznie, oświadczał się Lou Salome, co zaowocowało tym, że poszedł śladami swego poprzednika. M. Scheler kontynuuje ta linię, a K. Wojtyła wybiera celibat. Z drugiej strony można wymienić realistów: Arystotelesa(dwie żony, trójka dzieci) i L. Feuerbacha, który również spłodził trójkę potomków oraz Marksa, który żonkę posiadał. Sam widzisz jaka istnieje różnorodność w przyrodzie.  > Nie pozostaje zatem nic innego, by szukać swego darwinistycznego sukcesu reprodukcyjnego w roli kochanka; do niej bowiem filozof wydaje się być predysponowany ... jeśli tylko zechce obniżyć loty swego umysłu na potrzeby romansu i darwinistycznego faktu, że większe ma wówczas szanse na spłodzenie potomka niż małżonek/partner stały, co neodarwniniści tacy jak Robin Baker, w książce "Wojny plemników" pokazują na sposób równie ciekawy co polskich filozofów pocieszający   > Przeczytałem też sobie Piotrze ostatnio z pasją feministyczną pozycję "Kobieta: geografia intymna" Natalie Angier ... tam również problem doboru partnera został pokazany ze strony innej, polemizującej z tradycyjną psychologią ewolucyjną (w duchu której w mym mniemaniu piszesz) w sposób prawdziwie zajmujący ...> Pozdrawiam  Przyznam, że bardziej interesują mnie zagadnienia ekonomiczne, społeczne i polityczne. Przejechałem spory kawałek trasy, czuję, że to mój klimat, domostwo i raj pod kopułą. Filozofię traktuję po macoszemu, pewnie dlatego, że to dziecko z nieprawego łoża, a w dodatku murzyńskie; psychologię ewolucyjną oddałem do adopcji(jestem potworem  ) , a syntezę ekonomi i polityki kocham zupełnie jakby była skutkiem samozapłodnienia. Czuję w w tym totalność i niesamowitą siłę wyrazu. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Ł."Szaman" M. (563 punktów) |
> Jak się cieszę, że cię tutaj widzę!  Lubię tu ciągle zaglądnąć i czasem się odezwać  > Dobrze, że określiłeś grupę docelową, w której mogę liczyć choćby na ulotny romans. Ju łelkum  > Sprawa jest bardziej skomplikowana. Dla przykładu Schopenhauer preferował nierząd, Natomiast Nietzsche dwukrotnie, zresztą nieskutecznie, oświadczał się Lou Salome, co zaowocowało tym, że poszedł śladami swego poprzednika.Słyszałem coś o tym niedawno również od tutejszego Krzysztofa Jaszczura www.satan.(*)df=2&thread=121197&mesg=121383> M. Scheler kontynuuje ta linię,Ten Maks Sheler??? Od fenomenologii wiary??? Na którego kiedyś powoływała się w dyskusji ze mną bogobojna Tersa (pozdrawiam) www.racjonalista.pl/forum.php/s,38524#w38760 ?  Ło matko ... a to Ci nowina ... nigdy bym nie pomyślał  BTW: pisze się t ę  > Przyznam, że bardziej interesują mnie zagadnienia ekonomiczne, społeczne i polityczne. Przejechałem spory kawałek trasy, czuję, że to mój klimat, domostwo i raj pod kopułą.> Filozofię traktuję po macoszemu, pewnie dlatego, że to dziecko z nieprawego łoża, a w dodatku murzyńskie; psychologię ewolucyjną oddałem do adopcji(jestem potworem ) , a syntezę ekonomi i polityki kocham zupełnie jakby była skutkiem samozapłodnienia. Czuję w w tym totalność i niesamowitą siłę wyrazu. 
Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię, nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. (Mt 10, 34)
|
|
| Kacper Kutrzeba (65 punktów) | > Witajcie,  > Poszukuję odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Odpowiedź na> nie wcale nie jest łatwa, ponieważ w przypadku pierwszego> pytania rzecz dotyka sporu o powszechniki, drugiego -> jednostkowej etyki indywiduum myślącego, a w trzeciej> kwestii - zinterioryzowanych wzorców myślenia i mówienia w> konkretnej grupie badawczej.> A oto pytania:> 1. Czym jest istota realizmu w sensie filozoficznym?> 2. Czy może być jakiś odmienny cel filozofowania poza> emancypacją świadomości uczestniczącej z konieczności w> świecie interesów?> 3. Jakie znaczenie ma kultura osobista (takt, wdzięk, smak)> w rozmowie światłych dyskutantów rozwiązujących problemy> filozofii ?2. Celem filozofi jest poznanie i uporządkowanie absurdalnego świata, bądź też, w przypadku niektórych doktryn, jeszcze większe jego zawoalowanie. Cynicznie powiem też, że zawsze znajdzie odpowiednia filozofia dla braku odwagi. 3. Może mieć pewne znaczenie, ale nie zawsze. Przykładem może być Sartre, który przez jednych był, jako osoba, uwielbiany, a przez innych nienawidzony. Ale nikt nie może zaprzeczyć, że był wielkim filozofem.
|
|
 | | Piotr Patucha (2279 punktów) | > 2. Celem filozofi jest poznanie i uporządkowanie absurdalnego świata, bądź też, w przypadku niektórych doktryn, jeszcze większe jego zawoalowanie. Cynicznie powiem też, że zawsze znajdzie odpowiednia filozofia dla braku odwagi.Lub dla jej nadmiaru(exemplum: Feuerbach, Nietzsche, Patucha)  > 3. Może mieć pewne znaczenie, ale nie zawsze. Przykładem może być Sartre, który przez jednych był, jako osoba, uwielbiany, a przez innych nienawidzony. Ale nikt nie może zaprzeczyć, że był wielkim filozofem.Jeśli oceniasz kulturę osobistą przez wzgląd na skuteczność, a skutecznosć postrzegasz jako zwycięstwo emocjonalne nad dyskutantem(poprzez poniżenie czy zawstydzenie), wtedy owszem takt i czar stają się czynikiami zbędnymi, natomiast jeśli dyskusja ma być środkiem do osiągnięcia konsensusu, warunkami koniecznymi. Zawsze ciekawił mnie przypadek Artura Schopenhauera, który rozzłoszczony na sąsiadkę zrzucił ją ze schodów, a potem był zmuszony nakazem sądu do płacenia jej dożywotniej renty. Kiedy umarła w księdze rachunkowej zanotował: "Baba z wozu, w kasie lżej." Przypadek o tyle interesujący, że uświadamia jeden ze sposobów w jaki wiedza o dobrych manierach przekłada się na praktykę. Z drugiej strony poglądy filozoficzne bardzo rzadko bywają realizowane przez swych zwolenników, co ma także pozytywny skutek dla mego poczucia komfortu psychicznego, wziąwszy pod uwagę, że niektórzy z nich byli rewolucjonistami i faszystami.  Pozdrawiam.
|
|
| dajmonion (3663 punktów) | >1. Czym jest istota realizmu w sensie filozoficznym?
Pytanie niejasne. Podręcznikowe definicje zapewne znasz, zatem w czym problem? Może napisz czego nie rozumiesz w zwiazku z realizmem.
"Kochać dojrzale to największy cud na tej ziemi. To tak dobierać słowa i czyny, by wprowadzać drugą osobę w świat dobra prawdy i piękna.
|
|
 | | Piotr Patucha (2279 punktów) | >>1. Czym jest istota realizmu w sensie filozoficznym? > Pytanie niejasne. Podręcznikowe definicje zapewne znasz, zatem w czym problem?
Szukam definicji niepodręcznikowej.
>Może napisz czego nie rozumiesz w zwiazku z realizmem.
W związku z realizmem nie rozumiem dlaczego nikt nie odpowiedział na moje pytanie. Jesteśmy w wątku ABC racjonalizmu. Myślę, że oba terminy(racjonalizm i realizm) mają coś ze sobą wspólnego, podobnie jak pojecie XVIII wiecznej francuskiej lewicy z antyklerykalizmem.
|
|
|  | | dajmonion (3663 punktów) | >Jesteśmy w wątku ABC racjonalizmu. Myślę, że oba terminy(racjonalizm i realizm) mają coś ze sobą wspólnego,
A wiesz, to bardzo ciekawe. Wiem skądinąd, że wcale nie muszą mieć ze sobą nic wspólnego. Podobno Kant godził ze sobą idealizm transcendentalny własnie z szeroko rozumianym racjonalizmem (genetyczny i metodologiczny empiryzm plus genetyczny i metodologiczny aprioryzm). No ciekaw jestem do jakich wniosków dojdziecie.
"Kochać dojrzale to największy cud na tej ziemi. To tak dobierać słowa i czyny, by wprowadzać drugą osobę w świat dobra prawdy i piękna.
|
|
|  | | dajmonion (3663 punktów) | >W związku z realizmem nie rozumiem dlaczego nikt nie odpowiedział na moje pytanie. Bo je tak zadałeś, że nie wiadomo, o co ci chodzi.
"Kochać dojrzale to największy cud na tej ziemi. To tak dobierać słowa i czyny, by wprowadzać drugą osobę w świat dobra prawdy i piękna.
|
|
| |  | | Piotr Patucha (2279 punktów) | > >W związku z realizmem nie rozumiem dlaczego nikt nie odpowiedział na moje pytanie.> > Bo je tak zadałeś, że nie wiadomo, o co ci chodzi.Na pierwsze pytanie łatwo znaleźć odpowiedź rozumiejąc specyfikę sporu o powszechniki(Abecadło filozofii antycznej i średniowiecznej). Polecam lektury: Platon "Uczta", Arystoteles "Metafizyka", E. Gilson "Jedność doświadczenia filozoficznego", "Historia filozofii chrześcijańskiej w wiekach średnich", A. Krąpiec "Filozofia, co wyjaśnia?" Ażeby odpowiedzieć na drugie, warto przeczytać "Interesy konstytuujące poznanie" J. Habermasa. Odpowiadając na trzecie pytanie można posiłkować się zasadami savoir-vivre'u, regulaminem forum, albo osobistym doświadczeniem.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|