Racjonalista - Strona głównaDo treści
Geneza religii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
24-07-2006 20:01firgoGeneza religii
Zawsze interesowala mnie religia. po co ona w ogole jest czlowiekowi? Przeciez bez boga tez mozna zyc. Powiedziec mozna ze religia jest narkotykiem dla czlowieka . jak pisał Lenin , ze ,,religie stworzył strach,, Lęk przed wlasna slaboscia wobec przyrody jak i wobec drugiego czlowieka ( źródło spoleczne)czlowiek pierwotny zyjac w dzungli caly xczas był narazony na ataki dzikich zwierzat , ciagły kontakt ze smiercia stworzył religie. jesli macie inne spostrzezenia to piszcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111

kafir (363 punktów)
No cóż, nie tylko strach mógł być przyczyną dostrzegania niedostrzegalnych!
Homo sapiens będąc zwierzęciem rodzinnym, klanowym i plemiennym lubi się przytulać i być przytulanym, lubi się zwrócić o pomoc i radę do kogoś mądrzejszego, a że w okolicy tylko niewiele bardziej rozgarnięci pobratymcy to trza było kogoś ekstra, jakiegoś supermana wymyśleć...
To dopiero ewolucja: małpa - czlowiek - bóg!
K. Trout (16 punktów)
>Zawsze interesowala mnie religia. po co ona w ogole jest
>czlowiekowi? Przeciez bez boga tez mozna zyc. Powiedziec
>mozna ze religia jest narkotykiem dla czlowieka . jak pisał
>Lenin , ze ,,religie stworzył strach,, Lęk przed wlasna
>slaboscia wobec przyrody jak i wobec drugiego czlowieka (
>źródło spoleczne)czlowiek pierwotny zyjac w dzungli caly
>xczas był narazony na ataki dzikich zwierzat , ciagły
>kontakt ze smiercia stworzył religie. jesli macie inne
>spostrzezenia to piszcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111

Przypuszczam, że zainteresował by Cię tekst Mircei Eliadego, dotyczący antropologicznej funkcji sacrum, "Sacrum i profanum". O ile uda mi się znaleźć ten tekst to podam Ci dokładny przypis bibliograficzny.

Mnie osobiście wydaje się że człowiek z natury jest istotą religijną. Nawet jeżeli odcina się od religii jako takiej zazwyczaj i tak uprawia pewne praktyki kryptoreligijne. Przypuszczam że każdy z nas pewnym przedmiotom, przestrzeniom, czy osobom nadaje znaczenie w pewien sposób sakralne. Uważam że sakralizacja (lub kryptosakralizacja) naszego otoczenia płynie z potrzeby zaprowadzenia w tym świecie, który jawi się nam początkowo jako chaos pewnego stałego ładu, w którym moglibyśmy poczuć bezpiecznie i w którym moglibyśmy normalnie żyć. Jako że świat zjawiskowy, w którym na każdym kroku scieramy się z przypadkowością i skończonością sam w sobie takiego ładu nigdy nigdy nam nie gwarantuje, staramy się odnaleźć harmonię w tym co ponad zjawiskowe, wieczne, pewne i niezmienne. Tworzymy świat idealny, który byłby podporą, nadawał by sens i celowość temu co zjawiskowe. W tym poszukiwaniu ładu widzę genezę nie tylko religii, ale także każdej innej kulturowej działalności człowieka.

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
Filipczak (80 punktów)
Myślę podobnie, ludzka słabość stworzyła religię. To dobra bajka dla mas, ale niestety nie jest prawdziwa. Oszukujcie się dalej, teiści !
K. Trout (16 punktów)
>Myślę podobnie, ludzka słabość stworzyła religię. To dobra bajka dla mas, ale niestety nie jest prawdziwa. Oszukujcie się dalej, teiści !
>
A czym Ty się oszukujesz, jaką Ty prawdę wyznajesz, w co Ty wierzysz, skoro jak rozumiem jesteś ateistą i na jakiej podstawie twierdzisz, że to Twój światopogląd jest tym prawdziwym?

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
Oless (982 punktów)
>Myślę podobnie, ludzka słabość stworzyła religię. To dobra bajka dla mas, ale niestety nie jest prawdziwa. Oszukujcie się dalej, teiści !

Dziękujemy Ci że się o nas troszczysz i podzieliłeś się z nami swoją wiarą. Ale to tylko wiara której my akurat nie podzielamy.
plant (5 punktów)
tak zgodze sie z toba bo wazna funkcja religi jest estetyka . to ona twozry kulture duchowa choc nie zawsze. ale to glownie ona odbija glowne pietno na czynnik psychologczny czlowieka. jak zauwazyli juz idealisci niemieccy , np Hegel Fichte religia jest weglem kamiennym moralnosci ludzkiej. jesli idea istnieje samoistnie , obiektywnie to czlowiek wlasnymi czynami dazy do uzewnetrznienia tej idei ktora jest jego wzorem postepowania. ale cala gama zachowania jest podyktowana potzrbom zbiorowosci . czlowiek jest zdeterminowany przez spoeczenstwo. u Milla jest to utylitaryzm. wszystko sie rozbija o zbiorowosc ,. niestetty
kafir (363 punktów)
>Mnie osobiście wydaje się że człowiek z natury jest istotą religijną.
Mój 5 letni syn wydaje się raczej być "Natural Born Atheist", a mi wydaje się się to być całkiem normalne i powszechne!
No chyba, że stosunek do niewidzialnych i nadprzyrodzonych sił dziedziczymy w genach.

A czasu coraz mniej...
Filipczak (80 punktów)
Kafir dobrze, że wychowujesz synka w duchu świadomości i racjonalnego myślenia. Ja też swojego tak wychowam, jak będę miał. Na razie mam 16 lat i jakoś nie planuję... Ale gratuluję syna, oby tak dalej.
kafir (363 punktów)
>Kafir dobrze, że wychowujesz synka w duchu świadomości i racjonalnego myślenia. Ja też swojego tak wychowam, jak będę miał. Na razie mam 16 lat i jakoś nie planuję... Ale gratuluję syna, oby tak dalej.

Ja raczej wychowuję go bez żadnych duchów!!!
Staram się go wychować na myślącego racjonalnie, wolnego od stereotypów, przesądów i dogmatów, nieświadomego średniej polskiej katolickiej.
Potem i tak wybierze co będzie chciał!

A tobie radzę: planuj, stary planuj, bo może się niespodziewanie skończyć ślubem kościelnym i chrzcinami...

A czasu coraz mniej...
bezsenność w sieci
Idąc tym tokiem myślenia można by stwierdzić, że chęć posiadania dziecka wynika ze strachu przed brakiem pozostawienia czegoś (kogoś) po nas, co nosi po części nasze cechy. Dzięki potomkowi mamy świadomość tego że pewien pierwiastek nas będzie żyć nadal. Jeśli religia towarzyszyła człowiekowi od wieków dlaczego nagle podważa się jej zasadność? Dlaczego ocenia się jej negatywny wpływ na dzieje ludzkości nie mając w zanadrzu sprawdzonej alternatywy? Czyż wielu ateistów nie czerpie siłę i odwagę dzięki poczuciu wyższości nad teistami, ludźmi którzy "muszą" mieć Boga. Myślę, że w końcu każdy z nas w życiu staje przed wyborem, jeśli wybieramy ateizm lub teizm dlaczego tak często negujemy wybór odmienny od naszego? Czy nie wynika to czasem z nieustającej chęci potwierdzania zasadności swojej decyzji przed samym sobą i otoczeniem?
Dlaczego ateiści i teiści nieustannie starają sobie na wzajem udowadniać znalezienie złotego środka na ból istnienia? Dlaczego nie możemy uszanować swoich decyzji wzajemnie nie patrząc z góry na drugą grupę lecz po prostu z innego punktu widzenia?
plant (5 punktów)
hej bezsennosc w sieci czlowiek negatywnie nie odnosi sie do religi lecz do organizacji kosciola , ktora zamaist zajmowac sie uduchowieniem czlowieka zajmuje sie coraz barzdziej polityka i to jest glowny problem .

kafir (363 punktów)
>Idąc tym tokiem myślenia można by stwierdzić, że chęć posiadania dziecka wynika ze strachu przed brakiem pozostawienia czegoś (kogoś) po nas, co nosi po części nasze cechy. Dzięki potomkowi mamy świadomość tego że pewien pierwiastek nas będzie żyć nadal.
Po pierwsze.
A co, przepraszam to ma wspólnego z genezą religii?
>Jeśli religia towarzyszyła człowiekowi od wieków dlaczego nagle podważa się jej zasadność?
2. "Od wieków" nie oznacza "od zawsze"!
3. Się podważa bo się myśli.
4. Ewolucja naszego gatunku prawdopodobnie doprowadziła nas do etapu na którym potrafimy już się zastanawiać nie tylko nad tym co ze swoim życiem robimy, ale także po co!

>Dlaczego ocenia się jej negatywny wpływ na dzieje ludzkości nie mając w zanadrzu sprawdzonej alternatywy?
5. A co ma jedno do drugiego?
6. Dla mnie to religia jest niesprawdzoną alternatywą tego co widzę.

>Czyż wielu ateistów nie czerpie siłę i odwagę dzięki poczuciu wyższości nad teistami, ludźmi którzy "muszą" mieć Boga.
7. Być może, ale czy to jest argument w słuszność wiary w nadprzyrodzone siły?

>Myślę, że w końcu każdy z nas w życiu staje przed wyborem, jeśli wybieramy ateizm lub teizm dlaczego tak często negujemy wybór odmienny od naszego?
8. Bo one się wykluczają! Obie strony racji mieć nie mogą! Jedna z pewnością się myli.
9. Ja nie neguję - ja zawsze pytam dlaczego ktoś wierzy, prosze o logiczne dowody lub przynajmniej rozsądne argumenty.

>Czy nie wynika to czasem z nieustającej chęci potwierdzania zasadności swojej decyzji przed samym sobą i otoczeniem?
>Dlaczego ateiści i teiści nieustannie starają sobie na wzajem udowadniać znalezienie złotego środka na ból istnienia? Dlaczego nie możemy uszanować swoich decyzji wzajemnie nie patrząc z góry na drugą grupę lecz po prostu z innego punktu widzenia?
10. Dziesiąte przykazanie: nie odjeżdżaj tak daleko od tematu!


A czasu coraz mniej...
plant (5 punktów)
ja jestem bardziej amoralista a raczej relatywista . nie lubie czuc sie skrepowany rzeczami tabu. kazdy czlowiek ma swoj rozum a rzaczej dusze ktora jest podmiotem popznawczym rzeczywistosciTWORZE własna etyke ktora nie moze byc oczywiscie skrajne.
kafir (363 punktów)
>ja jestem bardziej amoralista a raczej relatywista . nie lubie czuc sie skrepowany rzeczami tabu. kazdy czlowiek ma swoj rozum a rzaczej dusze ktora jest podmiotem popznawczym rzeczywistosciTWORZE własna etyke ktora nie moze byc oczywiscie skrajne.

plancie!
Zda mi się, że odpowiadasz pan nie tej osobie co trza!!!
Ale skoro już, to pytam, na jakiej podstawie twierdzisz, że "kazdy czlowiek ma swoj rozum a rzaczej dusze"? Ja u siebie takowej nie zwąchałem!
A po drugie pytam dlaczegóż to etyka twoja nie może być skrajna, skoro sam ją TWORZYSZ? Czyżbyś jednak czuł się czymś skrępowany?

A czasu coraz mniej...
bezsenność w sieci
>Po pierwsze.
>A co, przepraszam to ma wspólnego z genezą religii?
Jest tu mowa o strachu, jako jednej z przyczyn powstania religii. Strach jest motorem do działania, przyczyną większości naszych działań. Z obawy przed niezaspokojeniem potrzeby działamy w kierunku jej spełnienia. Religia jest próbą odpowiedzi na sens istnienia.
>2. "Od wieków" nie oznacza "od zawsze"!
to ciekawe, kiedyś upływ czasu nie był podzielny przez wieki?
>3. Się podważa bo się myśli.
Czyli wiara wyklucza rozum?
>4. Ewolucja naszego gatunku prawdopodobnie doprowadziła nas do etapu na którym potrafimy już się zastanawiać nie tylko nad tym co ze swoim życiem robimy, ale także po co!
Właśnie, po co?
>5. A co ma jedno do drugiego?
matrixofobia
>6. Dla mnie to religia jest niesprawdzoną alternatywą tego co widzę.
Dla mnie - często to sformułowanie jest pomijane.
>7. Być może, ale czy to jest argument w słuszność wiary w nadprzyrodzone siły?
Potrzeba - poszukiwanie sensu istnienia. Religia - próba zaspokojenia tej potrzeby.
>8. Bo one się wykluczają! Obie strony racji mieć nie mogą! Jedna z pewnością się myli.
Sens jest ten sam, przeżyć to życie z godnością, różnica tkwi w zasadności tego dążenia (zamiast skupiać się nad sensem atakujemy motywy)
>9. Ja nie neguję - ja zawsze pytam dlaczego ktoś wierzy, prosze o logiczne dowody lub przynajmniej rozsądne argumenty.
Jak już napisałem, wiara jest próbą odpowiedzi, bez nacisku na jej trafność, jako jedyne rozwiązanie (drogę).
>10. Dziesiąte przykazanie: nie odjeżdżaj tak daleko od tematu!
Myślę, że nie odbiegłem. Dla mnie jest to jedyne wyjście z fobii jaką jest "walka z wiatrakami" (pojedynki teistów i ateistów które są żałosne)- >a czasu coraz mniej.
Pozdrawiam
kafir (363 punktów)
>Jest tu mowa o strachu, jako jednej z przyczyn powstania religii. Strach jest motorem do działania, przyczyną większości naszych działań. Z obawy przed niezaspokojeniem potrzeby działamy w kierunku jej spełnienia. Religia jest próbą odpowiedzi na sens istnienia.
Opinię K. Trouta o naturalnej religijności człowieka skontrowałem, twierdzeniem że ateizm u dzieciaków wydaje mi się się być normalnym i powszechnym! I nadal nie widzę tutaj żadnego związku ze strachem!

>>2. "Od wieków" nie oznacza "od zawsze"!
>to ciekawe, kiedyś upływ czasu nie był podzielny przez wieki?
Nieudolnie próbujesz zmieniać temat!
Po prostu nie zawsze religia towarzyszyła człowiekowi, a po drugie nie nagle podważa się jej zasadność, tylko od kilkunastu wieków!

>>3. Się podważa bo się myśli.
>Czyli wiara wyklucza rozum?
Be! eR! A! Wu! O! BRAWO! BRAWO! BRAWO! BRAWO!
Wreszcie zaczynasz myśleć logicznie!
TAK! Ponieważ albo wiesz, albo wierzysz! "Trzeciej drogi" nie ma!

>>4. Ewolucja naszego gatunku prawdopodobnie doprowadziła nas do etapu na którym potrafimy już się zastanawiać nie tylko nad tym co ze swoim życiem robimy, ale także po co!
>Właśnie, po co?
Być może ze strachu przed śmiercią?
Być może robią to za nas geny?
Ale usilnie wracając do tematu trzeba stwierdzić, że podważamy zasadność religii ponieważ potrafimy zastanawiać się nad tym po co żyjemy. Czy to nie zastanawiające?

>>5. A co ma jedno do drugiego?
>matrixofobia
Nie mam pojęcia jak strach przed macierzą bądź macicą ma wytłumaczyć związek między próbą sporządzenia oceny negatywnego wpływu religii na dzieje ludzkości, a brakiem posiadania w zanadrzu sprawdzonej alternatywy wobec tejże, ale to już raczej twój problem?
Ja nie mam prawa grzebać się aż tak głęboko w twojej psychice!

>>6. Dla mnie to religia jest niesprawdzoną alternatywą tego co widzę.
>Dla mnie - często to sformułowanie jest pomijane.
OK! Wytłumacz mi zatem dlaczego odwracasz kota do góry ogonem i twierdzisz, że wiara jest czymś bardziej pierwotnym niż jej nieistnienie!

>>7. Być może, ale czy to jest argument w słuszność wiary w nadprzyrodzone siły?
>Potrzeba - poszukiwanie sensu istnienia. Religia - próba zaspokojenia tej potrzeby.
Twierdzisz, że religia jest tylko próbą zaspokojenia potrzeby poszukiwania sensu istnienia?
Czy ty wiesz co mówisz?

>>8. Bo one się wykluczają! Obie strony racji mieć nie mogą! Jedna z pewnością się myli.
>Sens jest ten sam, przeżyć to życie z godnością, różnica tkwi w zasadności tego dążenia (zamiast skupiać się nad sensem atakujemy motywy)
Czyżby?
Ja chcę żyć godnie bo tylko to jedno życie mam (w przeciwieństwie do religiantów), kocham swoją rodzinę i swój kraj tu i teraz i chcę żeby moi bliscy mogli żyć w swoim kraju niemniej szczęśliwi niż ja! I nie mam zamiaru pozwolić na to by moje i ich szczęście było ograniczane wyimaginowanymi prawami jakiejś nadprzyrodzonej istoty!

>>9. Ja nie neguję - ja zawsze pytam dlaczego ktoś wierzy, prosze o logiczne dowody lub przynajmniej rozsądne argumenty.
>Jak już napisałem, wiara jest próbą odpowiedzi, bez nacisku na jej trafność, jako jedyne rozwiązanie (drogę).
Wiara jest przyjmowaniem za fakt rzeczy niesprawdzalnych, a nie "próbą odpowiedzi, bez nacisku na jej trafność"! Sprawdź definicję, albo zburz mój światopogląd! Proszę!!!

I ja ci życzę zdrowia!


A czasu coraz mniej...
bezsenność w sieci
>Opinię K. Trouta o naturalnej religijności człowieka skontrowałem, twierdzeniem że ateizm u dzieciaków wydaje mi się być normalnym i powszechnym! I nadal nie widzę tutaj żadnego związku ze strachem!
Dziecko mam troszkę ograniczone możliwości pojmowania świata (na miarę ludzkich możliwości). Stąd pojęcia takie jak prawdziwy ateizm i teizm nie mają zastosowania do dzieci.
>Nieudolnie próbujesz zmieniać temat!
>Po prostu nie zawsze religia towarzyszyła człowiekowi,
Religia jest tak stara jak człowiek.
>a po drugie nie nagle podważa się jej zasadność, tylko od kilkunastu wieków!
No cóż, efektów wymiernych nie ma. Historia zna przypadki całkowitego kultu rozumu, niestety pomijając sferę duchową zjawisko ma znikomy wyraz wobec ogółu.
>Be! eR! A! Wu! O! BRAWO! BRAWO! BRAWO! BRAWO!
Troll
>Wreszcie zaczynasz myśleć logicznie!
>TAK! Ponieważ albo wiesz, albo wierzysz! "Trzeciej drogi" nie ma!
Wiara nie wyklucza wiedzy i odwrotnie. Przykładem są naukowcy wierzący w Boga. Ten temat jest już znany na forum, polecam poczytać za i przeciw.
>Być może ze strachu przed śmiercią?
>Być może robią to za nas geny?
>Ale usilnie wracając do tematu trzeba stwierdzić, że podważamy zasadność religii ponieważ potrafimy zastanawiać się nad tym po co żyjemy. Czy to nie zastanawiające?
Zamień słowo ewolucja na Bóg i zrozumiesz, że obie strony zastanawiają się nad tym samym. Moim zdaniem wierzący widzi w swoim życiu głębszy sens niż postrzega to ateista, uważając siebie za krótki epizod ewolucji.
>Nie mam pojęcia jak strach przed macierzą bądź macicą ma wytłumaczyć związek między próbą sporządzenia oceny negatywnego wpływu religii na dzieje ludzkości, a brakiem posiadania w zanadrzu sprawdzonej alternatywy wobec tejże, ale to już raczej twój problem?
Wielu późniejszych ateistów przestając wierzyć utwierdza w przekonaniu otoczenie, że uwolniło się z "matrix-a". Wnioskując z niektórych postów, niektórzy z nich tworzą teorie spisku wierzących na rasie ludzkiej nie odróżniając wierzących od pseudowierzących.
>Ja nie mam prawa grzebać się aż tak głęboko w twojej psychice!
>OK! Wytłumacz mi zatem dlaczego odwracasz kota do góry ogonem i twierdzisz, że wiara jest czymś bardziej pierwotnym niż jej nieistnienie!
Jak napisałem wyżej wiara jest stara jak człowiek. Patrząc wstecz, prymitywni ludzie tworzyli kult bóstw na podstawie sił przyrody.
>Twierdzisz, że religia jest tylko próbą zaspokojenia potrzeby poszukiwania sensu istnienia?
>Czy ty wiesz co mówisz?
Super pytanie . Nie no tylko mi się tak napisało.
A tak na poważnie: wiara daje odpowiedź, a więc zaspakaja potrzebę (przynajmniej dla wierzących). Słowo "próba" użyłem z myślą o ateistach.
>Czyżby?
>Ja chcę żyć godnie bo tylko to jedno życie mam (w przeciwieństwie do religiantów), kocham swoją rodzinę i swój kraj tu i teraz i chcę żeby moi bliscy mogli żyć w swoim kraju niemniej szczęśliwi niż ja! I nie mam zamiaru pozwolić na to by moje i ich szczęście było ograniczane wyimaginowanymi prawami jakiejś nadprzyrodzonej istoty!
Wiara nie ogranicza szczęścia wręcz przeciwnie. Religia atakuje "chorobliwy egoizm". Prawa religii jak najbardziej są przychylne ludzkiej egzystencji, są "próbą" wprowadzenia ładu i harmonii w relacjach międzyludzkich.
>Wiara jest przyjmowaniem za fakt rzeczy niesprawdzalnych, a nie "próbą odpowiedzi, bez nacisku na jej trafność"! Sprawdź definicję, albo zburz mój światopogląd! Proszę!!!
Wiara w powszechnym użyciu ma znaczenie zbliżone do zaufania, albo subiektywnego odczucia pewności. Dotyczy relacji międzyludzkich, ale głównie używana jest w określeniu relacji ponadosobowych np. wiary w Boga lub w świat wyłącznie materialny - ateizm. Obiektem wiary może być osoba (lub stan rzeczy), albo propozycja (np. religijne credo)(wikipedia)

Życzę poszukiwania cech wspólnych a nie różnic powodujących niepotrzebne spięcia.
Jeszcze raz pozdrawiam!
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Moim zdaniem wierzący widzi w swoim życiu głębszy sens niż postrzega to ateista, uważając siebie za krótki epizod ewolucji.
A na czym ów głębszy sens polega?
bezsenność w sieci
>>Moim zdaniem wierzący widzi w swoim życiu głębszy sens niż postrzega to ateista, uważając siebie za krótki epizod ewolucji.
>A na czym ów głębszy sens polega?
Możliwość dalszego istnienia umysłu (duszy) po śmierci mózgu.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>>>Moim zdaniem wierzący widzi w swoim życiu głębszy sens niż postrzega to ateista, uważając siebie za krótki epizod ewolucji.
>>A na czym ów głębszy sens polega?
>Możliwość dalszego istnienia umysłu (duszy) po śmierci mózgu.
Ty nie mówisz wcale o sensie życia. Dla ciebie ono w ogóle nie ma znaczenia - ważne jest co będzie PO życiu. W gruncie rzeczy oczekiwanie na "życie po życiu" jest ODBIERANIEM sensu, a nie nadawaniem.
bezsenność w sieci
>Ty nie mówisz wcale o sensie życia. Dla ciebie ono w ogóle nie ma znaczenia - ważne jest co będzie PO życiu. W gruncie rzeczy oczekiwanie na "życie po życiu" jest ODBIERANIEM sensu, a nie nadawaniem.
Piszę o czerpaniu jak najwięcej z życia tutaj i kontynuowania go w formie niematerialnej po nim. Sens życia to inaczej główny cel jaki przyświeca naszej egzystencji. Czerpie jak najwięcej z dążenia do celu - życia tutaj, aby w końcu osiągnąć cel zamierzony - istnienie niematerialne po śmierci. Mój sens odnosi się to życia tutaj jak i "życia po życiu". Jeśli " życie po życiu" jest też życiem to w jaki sposób odbieram sens?
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Czerpie jak najwięcej z dążenia do celu - życia tutaj, aby w końcu osiągnąć cel zamierzony - istnienie niematerialne po śmierci.
"Kochanie, ożeniłem się z Tobą i będę czerpał z tego małżeństwa ile się da, bo to pozwoli mi osiągnąć cel zamierzony - przyszłość z inną, tym razem doskonałą kobietą. Kocham Cię!"

>Jeśli " życie po życiu" jest też życiem to w jaki sposób odbieram sens?
A jeśli nie ma "życia po życiu", to jaki sens ma twoje życie?

Wierząc, że czeka cię jakieś "nadżycie" dokonujesz negatywnej oceny życia "ziemskiego". Wierząć, że będziesz żył jako "nadczłowiek" dokonujesz negatywnej oceny swojego człowieczeństwa.
bezsenność w sieci
>"Kochanie, ożeniłem się z Tobą i będę czerpał z tego małżeństwa ile się da, bo to pozwoli mi osiągnąć cel zamierzony - przyszłość z inną, tym razem doskonałą kobietą. Kocham Cię!"
"Kochanie, ożeniłem się z Tobą i będę czerpał z tego małżeństwa ile się da, bo to pozwoli mi osiągnąć cel zamierzony - przyszłość z Tobą lecz w innych warunkach i innymi możliwościami niż obecnie. Kocham Cię!"
>A jeśli nie ma "życia po życiu", to jaki sens ma twoje życie?
Wtedy będzie podobne do tego ateistycznego, no chyba że waszym sensem jest udowadnianie że Boga nie ma.
>Wierząc, że czeka cię jakieś "nadżycie" dokonujesz negatywnej oceny życia "ziemskiego". Wierząć, że będziesz żył jako "nadczłowiek" dokonujesz negatywnej oceny swojego człowieczeństwa.
Skąd że znowu! Dokonuje negatywnej oceny tylko tych czynników które to człowieczeństwo niszczą tu na ziemi.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>>A jeśli nie ma "życia po życiu", to jaki sens ma twoje życie?
>Wtedy będzie podobne do tego ateistycznego
Nieprawda. Jeśli "żpż" nie ma, to nie zmieni to tego, co tu pisałeś o sensie twojego życia.

>no chyba że waszym sensem jest udowadnianie że Boga nie ma.
Albo nie masz kompletnie pojęcia czym jest ateizm, albo stać cię tylko na słabiutką ironię albo jedno i drugie.
bezsenność w sieci
>Nieprawda. Jeśli "żpż" nie ma, to nie zmieni to tego, co tu pisałeś o sensie twojego życia.
Wierze, że jest. Jeśli nie ma nie odczuje rozczarowania. Samo dążenie do osiągnięcia celu nadaje naszemu życiu sens!
>Albo nie masz kompletnie pojęcia czym jest ateizm, albo stać cię tylko na słabiutką ironię albo jedno i drugie.
Misjonarzy ateizmu na tym forum jest na pęczki . Poczytaj niektóre wypowiedzi (stąd użyłem słowo "chyba").
kafir (363 punktów)
>Stąd pojęcia takie jak prawdziwy ateizm i teizm nie mają zastosowania do dzieci.
Teizm nie! Ateizm tak - praktyczny, pierwotny!

>Religia jest tak stara jak człowiek.
Który? Australopitek, Homo habilis, Homo erectus, Neandertalczyk czy dopiero Homo sapiens?

>Troll


>Patrząc wstecz, prymitywni ludzie tworzyli kult bóstw na podstawie sił przyrody.
Oczywiście!
A potem wraz ze wzrostem wiedzy na temat otaczającej przyrody wycofywali bogów w coraz bardziej niedostępne rejony np. w góry czy do nieba, aż dotarli ze swoimi wymysłami do wierzeń deistycznych i agnostycznych.


A czasu coraz mniej...
bezsenność w sieci
>>Stąd pojęcia takie jak prawdziwy ateizm i teizm nie mają zastosowania do dzieci.
>Teizm nie! Ateizm tak - praktyczny, pierwotny!
czytaj uważnie - prawdziwy ateizm, prawdziwy teizm -świadomy z konsekwentnego wyboru
>>Religia jest tak stara jak człowiek.
>Który? Australopitek, Homo habilis, Homo erectus, Neandertalczyk czy dopiero Homo sapiens?
na to odpowiedzi nie ma, trochę już minęło czasu, zasadność mojej wypowiedzi potwierdziłeś pod spodem pisząc, że brak wiedzy na temat przyrody powodował wiarę w różne bóstwa. Pierwszy człowiek nie błyszczał wiedzą na temat sił przyrody.
>>Patrząc wstecz, prymitywni ludzie tworzyli kult bóstw na podstawie sił przyrody.
>Oczywiście!
>A potem wraz ze wzrostem wiedzy na temat otaczającej przyrody wycofywali bogów w coraz bardziej niedostępne rejony np. w góry czy do nieba, aż dotarli ze swoimi wymysłami do wierzeń deistycznych i agnostycznych.
ze wszystkim się zgadzam, oprócz jednego - nie "bogów" lecz "niektórych bogów".
Jak zauważyłeś na pewno mamy rewolucje nauki a jakoś większość ludzi na świecie nadal wierzy.
K. Trout (16 punktów)

>Opinię K. Trouta o naturalnej religijności człowieka skontrowałem, twierdzeniem że ateizm u dzieciaków wydaje mi się się być normalnym i powszechnym! I nadal nie widzę tutaj żadnego związku ze strachem!

Hmmm... no to bardzo celny argument. Dodam do niego stwierdzenie że mój kot też wydaje mi się być ateistą. Nigdy nie widziałem żeby nosił jakieś symbole religijne, budował świątynie, czy prześladował inne koty dlatego że nie oddawały czci jego bóstwom.

Pytanie: Czy mój kot rozumie pojęcia takie jak teizm, czy ateizm? Czy mój kot kiedykolwiek zastanawiał się nad kwestią istnienia jakichś sił wyższych i czy w ogóle miał możliwość się nad tym zastanawić?

Przypuszczam że w przypadku Twojego dziecka, to ma ono szanse nigdy nie podjąć refleksji teologicznej, ponieważ ubóstwia Ciebie jako rodzica i to Ciebie traktuje jako wyrocznię i gwarancję wszelkiej prawdy o świecie.

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
placownik (17853 punktów)

>Przypuszczam że w przypadku Twojego dziecka, to ma ono szanse nigdy nie podjąć refleksji teologicznej, ponieważ ubóstwia Ciebie jako rodzica i to Ciebie traktuje jako wyrocznię i gwarancję wszelkiej prawdy o świecie.

   To trafna uwaga, w odróżnieniu od rozważań nad stosunkiem kociego rodzaju do kwestii istnienia sił wyższych. Proponuję, aby idąc dalej tym tropem zastanowić się nad wnioskami jakie mogą płynąć z lektury "Władcy much". Mamy tam do czynienia z literackim opisem sytuacji, w której ubóstwiani rodzice są nieobecni i tworząca się dziecięca społeczność sama musi wypracować stanowisko wobec obcego i niezrozumiałego świata. Golding to oczywiście nie Eliade, ale jako punkt wyjścia do dyskusji nadaje się doskonale.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
kafir (363 punktów)
>>Opinię K. Trouta o naturalnej religijności człowieka skontrowałem, twierdzeniem że ateizm u dzieciaków wydaje mi się się być normalnym i powszechnym! I nadal nie widzę tutaj żadnego związku ze strachem!
>Hmmm... no to bardzo celny argument. Dodam do niego stwierdzenie że mój kot też wydaje mi się być ateistą. Nigdy nie widziałem żeby nosił jakieś symbole religijne, budował świątynie, czy prześladował inne koty dlatego że nie oddawały czci jego bóstwom.
>Pytanie: Czy mój kot rozumie pojęcia takie jak teizm, czy ateizm? Czy mój kot kiedykolwiek zastanawiał się nad kwestią istnienia jakichś sił wyższych i czy w ogóle miał możliwość się nad tym zastanawić?
I dziecko i kot są ateistami praktycznymi i nie muszą rozumieć tego pojęcia!
To poprostu pierwotny brak wiedzy na temat istnienia boga/bogów.

>Przypuszczam że w przypadku Twojego dziecka, to ma ono szanse nigdy nie podjąć refleksji teologicznej...
W Polsce żyje, więc raczej takiej szansy nie ma!

>...ponieważ ubóstwia Ciebie jako rodzica i to Ciebie traktuje jako wyrocznię i gwarancję wszelkiej prawdy o świecie.
Jak wszystkie dzieci do pewnego czasu. Potem zaczynają się rozglądać, uczyć, poznawać kulturę człowieka i jej wytwory, myśleć samodzielnie i wybierać.
Ważne by nauczyć je myślenia, a nie przyjmowania na wiarę.

A czasu coraz mniej...
K. Trout (16 punktów)

>>Pytanie: Czy mój kot rozumie pojęcia takie jak teizm, czy ateizm? Czy mój kot kiedykolwiek zastanawiał się nad kwestią istnienia jakichś sił wyższych i czy w ogóle miał możliwość się nad tym zastanawić?
>I dziecko i kot są ateistami praktycznymi i nie muszą rozumieć tego pojęcia!
>To poprostu pierwotny brak wiedzy na temat istnienia boga/bogów.

Nieświadomość istnienia bóstw to nie ateim!

>>...ponieważ ubóstwia Ciebie jako rodzica i to Ciebie traktuje jako wyrocznię i gwarancję wszelkiej prawdy o świecie.
>Jak wszystkie dzieci do pewnego czasu. Potem zaczynają się rozglądać, uczyć, poznawać kulturę człowieka i jej wytwory, myśleć samodzielnie i wybierać.
>Ważne by nauczyć je myślenia, a nie przyjmowania na wiarę.

Hmmm... nie zauważasz jednak że w procesie socjalizacji Twoje dziecko zostaje trwale "skażone" Twoimi postawami i poglądami które bardziej lub mniej świadomie wpływają na "wolne" myślenie Twojego dziecka. Poza tym stwierdzenie "Boga nie ma" i tak można przyjąć jedynie "na wiarę".


"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
bezsenność w sieci
>I dziecko i kot są ateistami praktycznymi i nie muszą rozumieć tego pojęcia!
>To poprostu pierwotny brak wiedzy na temat istnienia boga/bogów.
chłopie pomyśl dwa razy za nim napiszesz coś takiego.
Ateizm i teizm wynika z naszego spojrzenia na świat (świadomego wyboru). Jak możesz napisać, że Twoje dziecko jest ateistą jeśli nie wie co oznacza słowo Bóg?
Ateizm - to światopogląd lub stanowisko ontologiczne przeciwne teizmowi, odrzucające wiarę w istnienie bogów. Do ateistów zalicza się zarówno ludzi odrzucających wiarę w bogów jak i zaprzeczających ich istnieniu (wikipedia)
jeśli uważasz, że ateizm wynika z braku wiedzy to wybacz...
K. Trout (16 punktów)
>Dlaczego ateiści i teiści nieustannie starają sobie na wzajem udowadniać znalezienie złotego środka na ból istnienia? Dlaczego nie możemy uszanować swoich decyzji wzajemnie nie patrząc z góry na drugą grupę lecz po prostu z innego punktu widzenia?
>

W pełni się z Tobą zgadzam. Uważam że tak samo jak fanatyzm religijny szkodliwy jest fanatyzm zadeklarowanych ateistów. Dajmy ludziom wolność wyboru. To że mnie brak danej wiary, nijak nie uprawnia mnie do odbierania tej wiary innym.

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
joice

>
"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"

>
w zupelnosci sie z panem zgadzam panie kilgore trout.pozdrowienia
rozumek
Jedno co pewne, to że nie Bóg stworzył religie (różne) i nie Ci, którzy w niego wierzą (filozofowie). Stworzyli je ci, którzy uzurpowali sobie przejęcie jego funkcji wobec innych ludzi. A "baranki", w stworzone przez uzurpatorów obrazki uwierzyły, więc w Boga prawdziwego, wierzyć przestały. To nie "barankom" potrzebne są religie, ale ich duszpasterzom. W prawdziwego Boga, nie wierzyć się nie da, bo przecież jakaś siła napędowa tego wszystkiego, co rozwija się bez udziału i wiedzy ludzi, istnieć musi. Chyba, że ktoś wierzy, że gdy zatka uszy i zamknie oczy, to nic się wokół niego nie dzieje, więc nic mu się złego nie stanie ("baranki", wierzą w to bardzo głęboko i bardzo często, wiara ta ich zawodzi).
joice (259 punktów)
>Zawsze interesowala mnie religia. po co ona w ogole jest
>czlowiekowi? Przeciez bez boga tez mozna zyc. Powiedziec
>mozna ze religia jest narkotykiem dla czlowieka . jak pisał
>Lenin , ze ,,religie stworzył strach,, Lęk przed wlasna
>slaboscia wobec przyrody jak i wobec drugiego czlowieka (
>źródło spoleczne)czlowiek pierwotny zyjac w dzungli caly
>xczas był narazony na ataki dzikich zwierzat , ciagły
>kontakt ze smiercia stworzył religie. jesli macie inne
>spostrzezenia to piszcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111
>
religie powstaly i wyewoluowaly tylko przez niedostateczne zrozumienie rzeczywistosci w ktorej przyszlo egzystowac wymyslajacym je podmiotom.
K. Trout (16 punktów)

>>religie powstaly i wyewoluowaly tylko przez niedostateczne zrozumienie rzeczywistosci w ktorej przyszlo egzystowac wymyslajacym je podmiotom.

Oczywiście, warto jednak przy tym zauważyć z niedostatecznego zrozumienia rzeczywistości wyeowoluowała również nauka i wiele innych form ludzkiej aktywności. Jedyna różnica jest taka że opierają się na różnych założeniach. Nauka opiera się na empirii i to jest jej największa zaleta i słabość zarazem. Mimo iż jest ona przedmiotowo ważna, to jej możliwości są bardzo ograniczone. I tu pojawia się religia która wyjaśnień upatruje ponad zjawiskami, jej problem polega jednak na tym że jest ona kompletnie nieweryfikowalna.

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
joice (259 punktów)
>I tu pojawia się religia która wyjaśnień upatruje ponad zjawiskami, jej problem polega jednak na tym że jest ona kompletnie nieweryfikowalna.
>
"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"

nauka brnie do przodu w probach objasnienia praw radzacych nasza rzeczywistoscia.
poza kwestiami naukowymi zdarzaja sie rzeczy,ktore sa w jakis sposob 'niedowyjasnienia',swoja droga uwazam,ze bardzo duzo z 'tych rzeczy' jest zasluga naszych wlasnych mozgow,czy wydaje nam sie to prawdopodobne czy tez nie.
ludzie mylac moc umyslu z jakims innym niematerialnym swiatem w swoich przejawach utwierdzaja sie tylko w przekonaniu,ze istnieje zycie po smierci...
ja uwazam,ze sfera pod progiem naszej swiadomosci jest potezna i potrafi na nas bardzo wplywac.zerowa praktycznie wiedza naukowa na temat rodzi rozne teorie i przypuszczenia.
uwazam tez ze proba teistycznej interpretacji rzeczywistosci jest zbyt duzym uproszczeniem tejze ,przez organiczone umysly glupiutkich homo sapiens
K. Trout (16 punktów)

>nauka brnie do przodu w probach objasnienia praw radzacych nasza rzeczywistoscia.

>uwazam tez ze proba teistycznej interpretacji rzeczywistosci jest zbyt duzym uproszczeniem tejze ,przez organiczone umysly glupiutkich homo sapiens
>
To gdzie brnie nauka nie nam chyba jeszcze oceniać, fakt bardzo dużo zawdzięczamy matematycznemu przyrodoznawstwu, nie wydaje mi się jednak by to dyskredytowało potrzebę myślenia mitycznego czy religijnego. Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni, sensu ludzkiego życia i świata, roli człowieka w tym świecie, podstaw etyki. Roszczenia nauki w tych dziedzinach zdają się być nieuzasadnione.

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
placownik (17853 punktów)

>To gdzie brnie nauka nie nam chyba jeszcze oceniać, fakt bardzo dużo zawdzięczamy matematycznemu przyrodoznawstwu, nie wydaje mi się jednak by to dyskredytowało potrzebę myślenia mitycznego czy religijnego. Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni, sensu ludzkiego życia i świata, roli człowieka w tym świecie, podstaw etyki. Roszczenia nauki w tych dziedzinach zdają się być nieuzasadnione.

   Trudno się tu do czegoś przyczepić. Tyle tylko, że jest to stwierdzenie ignorujące całkowicie historię. A historia pokazuje stałe ograniczanie roszczeń religii do objaśniania świata. Jak wyglądają społeczności, w których ten proces praktycznie nie istnieje, można się przekonać przyglądając się ortodoksyjnym Żydom. Pejsaci i brodaci panowie w czarnych kapeluszach trawią dni całe na uzasadnieniach dlaczego miłe jest Bogu, kiedy w pierwszej kolejności zawiązujemy sznurówkę prawego buta. Gdyby nie ich żony, nieco mniej oderwane od rzeczywistości, umarli by z głodu. Czyż nie jest to warte krytycznej refleksji? Czy w rozważaniach o roli religii w życiu człowieka można nie zauważać, że rola ta jest uwarunkowana historycznie, że się zmienia?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
joice (259 punktów)

> Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni
neurobilogia i neuropsychologia za nia juz dawno orzekly,ze 'swiadomosc'jest funkcja specjalizujacego sie wciaz dzieki procesowi ewolucyjenemu mozgu czlowieka.
mozna wiec napisac ze 'dusza' jest funkcja umyslu,a 'umysl'jest funkcja mozgu czlowieka.
uwazam ze wzgledu na bardzo slabo rozwiniete 'sensorium' ludzkie ( musimy przeciez uzywac maszyn; mikroskop,teleskop by poznawac swiat),
jak rowniez slabe 'instynktowne'przystosowanie do walki ( raczej do uciekaniau ludzi pierwotnych spowodowaly rozwoj swiadomosci u czlowieka i bylo to czyms w rodzaju kondensacji...( kolejne prawo natury,niezbedne do zachowania optymalnej sprawnosci przystosowawczej ( np.kondensacja zmyslow u ludzi gluchoniemych)
K. Trout (16 punktów)
>> Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni
>neurobilogia i neuropsychologia za nia juz dawno orzekly,ze 'swiadomosc'jest funkcja specjalizujacego sie wciaz dzieki procesowi ewolucyjenemu mozgu czlowieka.
>mozna wiec napisac ze 'dusza' jest funkcja umyslu,a 'umysl'jest funkcja mozgu czlowieka.
> uwazam ze wzgledu na bardzo slabo rozwiniete 'sensorium' ludzkie ( musimy przeciez uzywac maszyn; mikroskop,teleskop by poznawac swiat),
>jak rowniez slabe 'instynktowne'przystosowanie do walki ( raczej do uciekaniau ludzi pierwotnych spowodowaly rozwoj swiadomosci u czlowieka i bylo to czyms w rodzaju kondensacji...( kolejne prawo natury,niezbedne do zachowania optymalnej sprawnosci przystosowawczej ( np.kondensacja zmyslow u ludzi gluchoniemych)

No i wszystko jest piękne i proste. Tylko że zauważ że zarówno neuropsychologia jak i neurobiologia jak i nauka w ogóle i tak nie istnieją gdzie indziej jak jedynir w jaźni. Ergo to jaźń próbuje wyjaśnić samą siebie przez sprowadzenie się do funkcji mózgu (którego odkrycie też oczywiście jest wytworem jaźni). Absolutnego sensu jaźni nauka nie wyjaśnia, a właśnie takiego sensu ludzie potrzebują. Wyjaśnianie wszystkiego w oparciu o nauki ścisłe jest problematyczne o tyle że w transcendentalnym oglądzie "ja jako ja" i tak jest ono oparte o naszą jaźń, której działanie jako takiej jest w swej istocie nie poznawalne, gdyż aby ją poznać trzeba by "wyjść" poza nią i obserwować ją z zewnątrz i tu z kolei znowu nadziewamy się na mistykę i myślenie mitologiczne.


"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
joice
>. Absolutnego sensu jaźni nauka nie wyjaśnia, a właśnie takiego sensu ludzie potrzebują.

sensu? lepsze przystosowanie do zycia tej 'jazni' nosiciela w tym przypadku.naprawde ewolucjonizm,biologia i dwie powyzsze dziedziny wiedzy swietnie i logicznie to wyjasniaja.
prosze zainteresowac sie np.pojeciem duszy w neuropsychologii.

swiat jest bardzo zlozony,lecz prawa nim radzace sa zawsze
takie same..niedostateczne zrozumienie tych praw powoduje ze wydaje on sie nam bardziej niepojety niz jest w rzeczywistosci...
K. Trout (16 punktów)
>>. Absolutnego sensu jaźni nauka nie wyjaśnia, a właśnie takiego sensu ludzie potrzebują.
>sensu? leprze przystosowanie do zycia tej 'jazni' nosiciela w tym przypadku.naprawde ewolucjonizm,biologia i dwie powyzsze dziedziny wiedzy swietnie i logicznie to wyjasniaja.
>prosze zainteresowac sie np.pojeciem duszy w neuropsychologii.

Ty wyjaśnij mi to pojęcie (, a nie dawaj mi dobrych rad, przecież doskonale wiesz o czymy mówisz i niczego w tym stanowisku nie przyjmujesz "na wiarę". Bardzo interesuje mnie jak neuropsychobiologia ma się do pojęcia podmiotu, co mówi o przyjmowanym przez jaźń poczuciu odpowiedzialności za własne czyny, skąd u jaźni poczucie wolności, skoro jest ona w istocie funkcją mechanizmu, co z taką oczywistością i pewnością stwierdzasz? No i wreszcie skoro jesteśmy jedynie mechanizmami zasilanymi prądem, a materii w pewnym konkretnym jej układzie przysługuje świadomość to warto by się zastanowić czy pralka automatyczna również nie posiada samodzielnej jaźni, bądź choćby jej zalążków.

>swiat jest bardzo zlozony,lecz prawa nim radzace sa zawsze
>takie same..niedostateczne zrozumienie tych praw powoduje ze wydaje on sie nam bardziej niepojety niz jest w rzeczywistosci...

No i oczywiście te prawa to jedynie prawa fizyki. Ponadto gratuluję Ci Twojej jakże "areligijnej" wiary w prostotę i niezłożoność rzyczywistości... wszystko wyjaśni matematyczne przyrodoznawstwo, odkryje wszystkie prawa i już cały świat będzie jasny, zrozumiały, a ludzie dorzy i szczęśliwi... to doprawdy niesłychanie światłe i godne racjonalisty stanowisko.

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
joice (259 punktów)

>Ty wyjaśnij mi to pojęcie (, a nie dawaj mi dobrych rad, przecież doskonale wiesz o czymy mówisz i niczego w tym stanowisku nie przyjmujesz "na wiarę".
mam dwuleynia dziewczynke w domu,dosc mocno nadpobudliwa,to wlasnie sprawia ze moje komentarze sa zwykle krotkie,i ewentualnie moge podac interesujac linki. Bardzo interesuje mnie jak neuropsychobiologia ma się do pojęcia podmiotu, co mówi o przyjmowanym przez jaźń poczuciu odpowiedzialności za własne czyny, skąd u jaźni poczucie wolności, skoro jest ona w istocie funkcją mechanizmu, co z taką oczywistością i pewnością stwierdzasz?
oczywiscie,dowolna regulacja podkorowa jest glownie za to odpowiedzialna.
No i wreszcie skoro jesteśmy jedynie mechanizmami zasilanymi prądem, a materii w pewnym konkretnym jej układzie przysługuje świadomość to warto by się zastanowić czy pralka automatyczna również nie posiada samodzielnej jaźni, bądź choćby jej zalążków.
glupie to strasznie
>>swiat jest bardzo zlozony,lecz prawa nim radzace sa zawsze
>>takie same..niedostateczne zrozumienie tych praw powoduje ze wydaje on sie nam bardziej niepojety niz jest w rzeczywistosci...
>No i oczywiście te prawa to jedynie prawa fizyki.
nie tylko.chodzilo mi o .np.prawo rozwoju organizmow ( od wewn,do zewn) itp.schemat schemat schemat
>Ponadto gratuluję Ci Twojej jakże "areligijnej" wiary w prostotę i niezłożoność rzyczywistości... wszystko wyjaśni matematyczne przyrodoznawstwo, odkryje wszystkie prawa i już cały świat będzie jasny, zrozumiały, a ludzie dorzy i szczęśliwi... to doprawdy niesłychanie światłe i godne racjonalisty stanowisko.
tez tak uwazam.uczylam sie kiedys rzetelnie bilogii.
a tobie wspolczuje szukania 'dzury w calym' i przeswiadczenia ze jestesmy czyms wiecej nz tylko nieszczegolnym wytworem ewolucji.
pewnie bog nas stworzyl w swoim 'doskonalym planie',coP
>
"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
bezsenność w sieci
te puste potyczki które do niczego nie prowadzą przypominają mi dwoje dzieci na huśtawkach sprzeczające się o to, który tata jest silniejszy. Pisz o swoich poglądach, wyrażaj je, ale bez pogardy. Bo przecież pogarda nie jest Twoim argumentem, czy tak trudno ją ominąć?
joice
>te puste potyczki które do niczego nie prowadzą

moze 'doprowadzi' Cie do jakijs realnych wnioskow kolejny fragmencik jakze interesujacego wywiadu...


-" Wydaje się jednak, że blisko miliard ludzi obecnie wierzy, że człowiek powstał w wyniku jednorazowego aktu stworzenia, a Ewa powstała z żebra Adama. Tymczasem mamy do czynienia z prostą pomyłką tłumacza. Stary Testament w dużym stopniu jest adaptacją znacznie starszych tekstów sumeryjskich. Słowo "ti" w tym języku oznacza zarówno żebro, jak i zdolność do rozpłodu, płodność. Te dwa znaczenia pomylono.

Skąd zatem skromność?

- Stąd, że nie jesteśmy niczym szczególnym. Jesteśmy wytworem ewolucji, podobnie jak wszystkie pozostałe żywe istoty. Także nasz umysł, którym górujemy nad resztą świata, jest wytworem ewolucji.

Czy to wynika także z Pani badań nad ssakami?

- Tak. Na podstawie szczątków ssaków z dawnych okresów ,ich rozwoju możemy obserwować, jak rozwijał się mózg tych zwierząt. A przecież wśród nich znajdowali się nasi przodkowie."

a paleontolodzy,ktorzy w to nie wierza,musza rzeczywiscie niczym po omacku studiowac to zagadnienie.( rozumujac przy tym sprzecznie z 'przypadkowoscia' zdarzen na swiecie),probujac jedynie podwazac w obronie dogmatu swej wiary.np. stwierdzeniami,ze 'skamieliny nie rodza skamielin'-ale to zreszta bylo kilkanascie lat temu gdy przykladow przejscia gatunku z gatunek bylo kilka.teraz sa ich tysiace...
bezsenność w sieci
a kto Stary Testament traktuje do końca poważnie? Wielki potop, wędrówka Izraelczyków przez pustynie i ect. Ciężko tu o pierwotne teksty natchnione, brak zniekształceń, przestróg typu np jak nie zjesz zupy przyjdzie babajaga. Wiele przypowieści było zapożyczanych, często dopisywane teksty od tych którzy pismo przepisywali . Przecież ewolucja może być dziełem Boga? Nie może? Co oznacza stwierdzenie brak inteligentnego planu? - czyste subiektywne odczucie. Ma mnie to przekonać, ponieważ autorytet paleontologii nie dostrzega w ewolucji dzieła Boga? Polecam książkę Boné Édouard - Bóg, niepotrzebna hipoteza?
K. Trout (16 punktów)
>>Ty wyjaśnij mi to pojęcie (, a nie dawaj mi dobrych rad, przecież doskonale wiesz o czymy mówisz i niczego w tym stanowisku nie przyjmujesz "na wiarę".
>mam dwuleynia dziewczynke w domu,dosc mocno nadpobudliwa,to wlasnie sprawia ze moje komentarze sa zwykle krotkie,i ewentualnie moge podac interesujac linki. Bardzo interesuje mnie jak neuropsychobiologia ma się do pojęcia podmiotu, co mówi o przyjmowanym przez jaźń poczuciu odpowiedzialności za własne czyny, skąd u jaźni poczucie wolności, skoro jest ona w istocie funkcją mechanizmu, co z taką oczywistością i pewnością stwierdzasz?

>oczywiscie,dowolna regulacja podkorowa jest glownie za to odpowiedzialna.

Aż mnie korci żeby spytać: co to zanczy?? i skąd jest to takie oczywiste. Za przyjmowanie postaw etytcznych też odpowiada regulacja podkorowa. Zachwyca mnie z jaką pewnoscią i oczywistością wygłaszasz te sądy

A powiedz mi gdzie te wszystkie naukowe twierdzenia egzystują? Otóż jeżeli jeszcze nie wiesz to właśnie zależne są od Twojej jaźni. Więc tak jak pisałem kilka postów wyżej może Twoja jaźń jest ograniczona do tego stopnia, że nigdy nie dane jej będzie
spojrzeć na świat inaczej niż przez pryzmat opisywalnych matematycznie i fizycznie zjawisk. Może to Ty jesteś ograniczona a nie Ci którzy twierdzą że widzą coś poza zjawiskami i na przykład przyjmują istnienie jakiegoś tam absolutu. Może Bóg i nad zjawiskowa rzeczywistość nie mieści się w Twojej "puszce czaszkowej" (w końcu nie ma sensu żebym użył tu terminu umysł skoro Ty i tak sprowadzasz go jedynie do funckji mózgu).

Więc po raz kolejny pytam: Skąd ta nadęta, niezachwiana pewność że to Twój światopogląd jest prawdziwy w końcu istnieje on tylko w Twojej świadomości (jak każdy inny światopogląd) i może być złudą lub jedynie czubkiem góry lodowej, który dostrzegasz i już bez jakichkolwiek wątpliwości twierdzisz że oto całą rzeczywistość widzisz??

> No i wreszcie skoro jesteśmy jedynie mechanizmami zasilanymi prądem, a materii w pewnym konkretnym jej układzie przysługuje świadomość to warto by się zastanowić czy pralka automatyczna również nie posiada samodzielnej jaźni, bądź choćby jej zalążków.
>glupie to strasznie

Doprawdy?? W końcu to naturalny wniosek płynący z prezentowanego przez Ciebie mechanicystyczno-biologicznego poglądu na świat.

>>Ponadto gratuluję Ci Twojej jakże "areligijnej" wiary w prostotę i niezłożoność rzyczywistości... wszystko wyjaśni matematyczne przyrodoznawstwo, odkryje wszystkie prawa i już cały świat będzie jasny, zrozumiały, a ludzie dorzy i szczęśliwi... to doprawdy niesłychanie światłe i godne racjonalisty stanowisko.
>tez tak uwazam.uczylam sie kiedys rzetelnie bilogii.
>a tobie wspolczuje szukania 'dzury w calym' i przeswiadczenia ze jestesmy czyms wiecej nz tylko nieszczegolnym wytworem ewolucji.

No tak po co ja głupi się czepiam. Przecież to wszystko takie oczywiste, że tylko jednostka wybitnie ograniczona niediostrzega doskonałości tej "całości" i szuka w niej dziury. No faktycznie perfidny dywersant i sabotażysta ze mnie . Jak ja w ogóle śmiem występować przeciwko takim świętościom jak matematyczne przyrodoznawstwo?! Przecież w pełni oczywiste jest że jest to jedyny pryzmat przez jaki rozsądny człowiek widzi i poznaje świat. Wszystko zaś inne to ciemnota i zabobon.
Doprawdy myślałem, że myślałem że taki dogmatyzm cechuje głównie teistów, ale ze swoimi poglądami wybitnie podpierasz moją koncepcję "homo religiosis"

>pewnie bog nas stworzyl w swoim 'doskonalym planie',coP
Może stworzył a może nie stworzył... ja tego nie wiem.

>>
"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"



"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
K. Trout (16 punktów)
>>Ty wyjaśnij mi to pojęcie (, a nie dawaj mi dobrych rad, przecież doskonale wiesz o czymy mówisz i niczego w tym stanowisku nie przyjmujesz "na wiarę".
>mam dwuleynia dziewczynke w domu,dosc mocno nadpobudliwa,to wlasnie sprawia ze moje komentarze sa zwykle krotkie,i ewentualnie moge podac interesujac linki. Bardzo interesuje mnie jak neuropsychobiologia ma się do pojęcia podmiotu, co mówi o przyjmowanym przez jaźń poczuciu odpowiedzialności za własne czyny, skąd u jaźni poczucie wolności, skoro jest ona w istocie funkcją mechanizmu, co z taką oczywistością i pewnością stwierdzasz?

>oczywiscie,dowolna regulacja podkorowa jest glownie za to odpowiedzialna.

Aż mnie korci żeby spytać: co to zanczy?? i skąd jest to takie oczywiste. Za przyjmowanie postaw etytcznych też odpowiada regulacja podkorowa. Zachwyca mnie z jaką pewnoscią i oczywistością wygłaszasz te sądy

A powiedz mi gdzie te wszystkie naukowe twierdzenia egzystują? Otóż jeżeli jeszcze nie wiesz to właśnie zależne są od Twojej jaźni. Więc tak jak pisałem kilka postów wyżej może Twoja jaźń jest ograniczona do tego stopnia, że nigdy nie dane jej będzie
spojrzeć na świat inaczej niż przez pryzmat opisywalnych matematycznie i fizycznie zjawisk. Może to Ty jesteś ograniczona a nie Ci którzy twierdzą że widzą coś poza zjawiskami i na przykład przyjmują istnienie jakiegoś tam absolutu. Może Bóg i nad zjawiskowa rzeczywistość nie mieści się w Twojej "puszce czaszkowej" (w końcu nie ma sensu żebym użył tu terminu umysł skoro Ty i tak sprowadzasz go jedynie do funckji mózgu).

Więc po raz kolejny pytam: Skąd ta nadęta, niezachwiana pewność że to Twój światopogląd jest prawdziwy w końcu istnieje on tylko w Twojej świadomości (jak każdy inny światopogląd) i może być złudą lub jedynie czubkiem góry lodowej, który dostrzegasz i już bez jakichkolwiek wątpliwości twierdzisz że oto całą rzeczywistość widzisz??

> No i wreszcie skoro jesteśmy jedynie mechanizmami zasilanymi prądem, a materii w pewnym konkretnym jej układzie przysługuje świadomość to warto by się zastanowić czy pralka automatyczna również nie posiada samodzielnej jaźni, bądź choćby jej zalążków.
>glupie to strasznie

Doprawdy?? W końcu to naturalny wniosek płynący z prezentowanego przez Ciebie mechanicystyczno-biologicznego poglądu na świat.

>>Ponadto gratuluję Ci Twojej jakże "areligijnej" wiary w prostotę i niezłożoność rzyczywistości... wszystko wyjaśni matematyczne przyrodoznawstwo, odkryje wszystkie prawa i już cały świat będzie jasny, zrozumiały, a ludzie dorzy i szczęśliwi... to doprawdy niesłychanie światłe i godne racjonalisty stanowisko.
>tez tak uwazam.uczylam sie kiedys rzetelnie bilogii.
>a tobie wspolczuje szukania 'dzury w calym' i przeswiadczenia ze jestesmy czyms wiecej nz tylko nieszczegolnym wytworem ewolucji.

No tak po co ja głupi się czepiam. Przecież to wszystko takie oczywiste, że tylko jednostka wybitnie ograniczona niediostrzega doskonałości tej "całości" i szuka w niej dziury. No faktycznie perfidny dywersant i sabotażysta ze mnie . Jak ja w ogóle śmiem występować przeciwko takim świętościom jak matematyczne przyrodoznawstwo?! Przecież w pełni oczywiste jest że jest to jedyny pryzmat przez jaki rozsądny człowiek widzi i poznaje świat. Wszystko zaś inne to ciemnota i zabobon.
Doprawdy myślałem, że myślałem że taki dogmatyzm cechuje głównie teistów, ale ze swoimi poglądami wybitnie podpierasz moją koncepcję "homo religiosis"

>pewnie bog nas stworzyl w swoim 'doskonalym planie',coP
Może stworzył a może nie stworzył... ja tego nie wiem.

>>
"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"



"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
joice
nie chce mi sie polemizowac ze zlosliwosciami.zycie jest tylko jedno,powinno sie je wykorzystywac maksymalnie.
napisze tylko,ze przedstawiony przez mnie swiatopoglad bynajmniej nie jest moj,a po drugie swiat wcale nie jest taki doskonaly jak ci sie wydaje.to np.aktualnie zwykle smietniskko genetyczne.my mamy w sobie smietnik niepotrzebany genow i kazde inne zywe stworzenia.
jesli bog bylby takim perfekcjonistą,jak to w Genesis podaje,to nic takiego nie powinno miec miejsca .to taki przyklad.poza tym,prosze przeczytac sobie tekst ponizej.jeszcze raz specjalnie dla pana ,panie Trout

ps.swoja droga Vonnegut to sztandarowy ateista USA
K. Trout

>ps.swoja droga Vonnegut to sztandarowy ateista USA
>
To doprawdy zabawne skąd wzięło się przeświadczenie o tym, że jakobym był teistą. To że bronię ludzi którzy wierzą i ich prawa do wiary wcale nie oznacza że sam wierzę, ani nie oznacza że nie zgadzam się z częścią prezentowanych poglądów. Konkretnie jeżeli chcesz wiedzieć to jestem ateistą lub nawet agnostykiem, ponieważ nie ma dla mnie znaczenia czy istnieje jakiś stwórca wszechświata czy też nie. Potrzeby wiary również nie doszukuję się w Bogu lecz w człowieku i twierdzę że nie ma dla religii znaczenia najmniejszego czy ów Bóg faktycznie istnieje czy też nie
joice
prosze sie blizej zainteresowac kognitywistyka panie trout.mysle ze swiatopoglad moze sie zmienic.

"W ostatnich latach na temat funkcjonowania mózgu dowiedzieliśmy się znacznie więcej niż przez kilka poprzednich stuleci. Ale wciąż towarzyszy nam dramatyczne pytanie: czy ludzki umysł potrafi zrozumieć jak działa mózg? I czym jest świadomość?

[...]W ciągu ostatnich kilkunastu lat przeprowadzono setki badań skanujących mózg w najrozmaitszych sytuacjach. Dzięki nim wiemy już bardzo dokładnie, które jego obszary odpowiadają za rozpoznawanie kształtów, a które za zdolność porozumiewania się za pomocą mowy, oraz jak to się dzieje, że zapamiętujemy. Naukowcy wyznaczyli również emocjonalną mapę mózgu, która pokazuje, co dzieje się w głowach ludzi przeżywających np. gniew czy lęk oraz jakie zmiany w mózgu towarzyszą stanom depresji, euforii czy myśleniu o seksie. Białych plam na funkcjonalnej mapie mózgu wciąż ubywa. [...]

Niestety, na razie jedyny pewny wniosek, który można wyciągnąć, to pogrzebanie kartezjańskiego przekonania o istnieniu dwóch niezależnych bytów - ciała i duszy (rozumianej jako świadomość). Dziś możemy ostatecznie uznać je za pomyłkę. Nasz umysł to wytwór sieci neuronów, uzależniony od niej bardziej niż system operacyjny Windows od procesora, pamięci i innych podzespołów komputera. Choć mamy nieodparte przekonanie o istnieniu naszego odrębnego i niezmiennego "ja", należy pogodzić się z faktem, iż nie ma czegoś takiego jak raz na zawsze dana osobowość. Wiemy bowiem, jak za pomocą skalpela można zmienić człowieka porządnego i skromnego w wulgarnego hulakę i aroganta; przykładnego ojca rodziny w agresywnego erotomana; znakomitego architekta w osobę nie potrafiącą narysować prostego trójkąta. Parafrazując słynne zdanie Fryderyka Nietschego, można dziś ogłosić, że "dusza umarła". [...]
placownik (17853 punktów)

   Dwukrotne wklejanie w jednym i tym samym wątku tego samego tekstu nie jest najlepszą metodą polemiki. Na przyszłość staraj się tego unikać.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
joice
>   Dwukrotne wklejanie w jednym i tym samym wątku tego samego tekstu nie jest najlepszą metodą polemiki. Na przyszłość staraj się tego unikać.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

racja,przepraszam.
wkleilam to samo z braku czasu,sadzac po przeczytaniu komentarza pana Trout'a ze na pewno nie czytal tego tekstu umieszczonego na dole strony.
K. Trout (16 punktów)
Mogę Panią zapewnić że przeczytałem powyższy tekst i nie zamierzam z nim polemizować ponieważ nie polemizuje się z cytatami. Wydaje mi się jednak, o czym już wielokrotnie pisałem, że taki pogląd na ludzką świadomość zależny jest tylko od przyjęcia pewnego punktu widzenia i spojrzenia na człowieka z pewnej określonej perspektywy. Nie wyklucza ona jednak innych sposobów patrzenia na człowieka i jestem w stanie zrozumieć teistów którzy nigdy nie zgodzą się z tak śmiałymi stwierdzeniami zawartymi w tym tekście. Po prostu wyznają oni inną antropologię i nie jest możliwe by uznali oni kiedykolwiek, że dusza to tak naprawdę zachodzący jedynie w mózgu proces biochemiczny. I vice versa naukowcy ateiści nigdy nie przyjmą możliwości istnienia duszy w oderwaniu od ciała. To jaką wiarę przyjmiemy jest zależne jedynie od tego jak ustawimy naszą świadomość względem bytu, ponieważ nasz świat, rzeczywistość jest tylko od tej świadomości zależna, powiedziałbym więcej jest z nią nawet tożsama, byt zaś sam w sobie, taki jakim on jest naprawdę, uznaję za niepoznawalny. Czy wyraziłem się dostatecznie jasno, czy też może któryś z elementów mojego stanowiska ująłem niedostatecznie precyzyjnie?

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
joice (259 punktów)
>Mogę Panią zapewnić że przeczytałem powyższy tekst i nie >zamierzam z nim polemizować ponieważ nie polemizuje się z >cytatami.
nie chodzi tu przeciez o polemike,ale o uwzglednienie zawartych tresci w swojej wypowiedzi,skoro tak wiele z omawianego problemu nam one zobrazowaly.
oczywiscie oczami neurologa,a nie laika...
K. Trout

>oczywiscie,dowolna regulacja podkorowa jest glownie za to odpowiedzialna.

Aż mnie korci żeby spytać: A co to znaczy? Jak Ty to rozumiesz? Jaki właściwie sens ma dla Ciebie ten zbiór pojęć którymi operuje Twoja świadomość? Bo widzisz samo odwoływanie się do autorytetu danej nauki to żaden argument. To banalny dogmatyzm, któremu jak przypuszczam się sprzeciwiasz. Widzisz sens wszelkich idei również naukowy tkwi tylko w świadomości. I to, jak już pisałem powyżej, to w Twojej jaźni umysł jest jedynie funkcją mózgu. Nigdy nie zrodziła się w Twoim umyśle (mózgu)
idea że może nie uznajesz istnienia Boga bo Twoja jaźń jest tak ograniczona że sama siebie ani świata nie jest w stanie pojąć inaczej jak tylko przez pryzmat zajwisk?? Może tak naprawdę właśnie to w co Ty wierzysz jest jedynie złudą albo wierzchołkiem góry lodowej, który to wierzchołek możesz jedynie ujrzeć i który z taką oczywistością uważasz za rzeczywistość. Widzisz niczym nie różnisz się od teistów, których próbujesz nawrócić na swoją religię z równą im bezgraniczną wiarą we własne racje.

> No i wreszcie skoro jesteśmy jedynie mechanizmami zasilanymi prądem, a materii w pewnym konkretnym jej układzie przysługuje świadomość to warto by się zastanowić czy pralka automatyczna również nie posiada samodzielnej jaźni, bądź choćby jej zalążków.
>glupie to strasznie

Głupie? Ależ skądże! To tylko logicznie nasuwający się wniosek przy przyjęciu skrajnie mechanistyczno-biologicznego światopoglądu.

>>Ponadto gratuluję Ci Twojej jakże "areligijnej" wiary w prostotę i niezłożoność rzyczywistości... wszystko wyjaśni matematyczne przyrodoznawstwo, odkryje wszystkie prawa i już cały świat będzie jasny, zrozumiały, a ludzie dorzy i szczęśliwi... to doprawdy niesłychanie światłe i godne racjonalisty stanowisko.
>tez tak uwazam.uczylam sie kiedys rzetelnie bilogii.
>a tobie wspolczuje szukania 'dzury w calym' i przeswiadczenia ze jestesmy czyms wiecej nz tylko nieszczegolnym wytworem ewolucji.

No tak głupi ja?? Jak ja w ogóle śmiem bluźnić przeciwko takim świętościom jak autorytet nauk ścisłych?? Przecież to wszystko jest dla Ciebie takie oczywiste, że faktycznie muszę być niesłychanie ograniczony że doszukuję się w tej doskonałej całości jakiejś dziury??
Widzę że Darwin to Twoja biblia, a nauka, w której moc bezgranicznie wierzysz, zastąpiła Ci religię. Jesteś idealnym przykładem podpierającym moją koncepcję "homo religiosis" o której tu piszę. Odrzucając wiarę teistów przyjęłaś sobie i darzysz kultem wiarę w nauki. Zamiast rzeczywistości idealnej najwyższą wartość nadajesz zjawiskom i tak naprawdę to stanowią one Twoją rzeczywistość sacrum której dogmatycznie bronisz nie zauważając że podobnie jak religia nauka to również jedynie teoretyczny, oparty na pewnych właściwych temu spojrzeniu pojęciach konstrukt egzystujący nie gdzie indziej jak jedynie w Twojej świadomości i niezależny od niczego innego jak od Twojego sposobu patrzenia na świat .

>pewnie bog nas stworzyl w swoim 'doskonalym planie',coP
>>
"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"

joice (259 punktów)
>>oczywiscie,dowolna regulacja podkorowa jest glownie za to odpowiedzialna.
>Aż mnie korci żeby spytać: A co to znaczy? Jak Ty to rozumiesz?
mam bardzo wiele zajec,ledwo starcza mi czasu by usiasc i sprawdzic poczte ostatnio.obiecuje,ze gdy tylko znajde dluzsza chwilke wolna postaram sie wyjasnic Panu przystepnie jak ja rozumiem mechanizmy zachodzace pod kora wlasciwa naszego mozgu.
bezsenność w sieci
wiesz Joice żebyś miała choć trochę z tego dystansu co naukowcy którzy badają ludzki umysł i zastanawiają się nad trafnością metod badawczych.
joice
>wiesz Joice żebyś miała choć trochę z tego dystansu co naukowcy którzy badają ludzki umysł i zastanawiają się nad trafnością metod badawczych.

Jezeli chodzi o sam proces'rodzenia sie' swiadomosci w mozgu czlowieka,to rzeczywiscie nie wiemy jak dokladnie zachodzila specjalizacja komorek,ze w koncu zrodzila sie'swiadomosc' .
Teoretycznie jednak wg.neuropsychologii ,ktora dzieki osiagnieciam neurobiologii orzekla,ze 'umysl' jest jedynie funkcja mozgu,na podstawie doskonalej znajmosci tegoz organu to wszystko jest tu jasne...

przytocze ponizej fragment wywiadu z prof.Zofia Kielan-Jaworowska,ktora reprezentuje stanowisko znacznej wiekszosci paleontologow na swiecie. A wypowiedz ponizsza rowniez wyjasnia mysle,problem swiadomosci,sprowadzajac za ziemie tych,w ktorych umyslach zrodzilo sie pojecie 'Boga'.


"Proszę powiedzieć, dlaczego wyniki badań paleontologicznych nad wczesnymi ssakami skłaniają do skromności?

- W naszym kraju, jak wszędzie obecnie na świecie, obserwujemy powrót do kreacjonizmu i interpretowania świata według wyobrażeń, które stworzyli między innymi pasterze z Mezopotamii pięć tysięcy lat temu. Mieli oni bardzo ubogą wiedzę o Ziemi i wszechświecie. Prawie nikt z paleontologów nie wierzy w istnienie tak zwanego inteligentnego projektu. To jest sprzeczne z naszym doświadczeniem. Gdyby nie paleontologia, teoria ewolucji pozostałaby tylko hipotezą. Znajdujemy w skorupie ziemskiej ślady życia - niekiedy bardzo dobrze zachowane, niekiedy są tam luki. Te wyniki dają nam wiedzę o tym, jak życie na Ziemi się rozwijało. To są niezbite dowody na istnienie ewolucji. Badania nad nią pokazują, że człowiek nie powstał w wyniku jakiegoś magicznego zabiegu..."
bezsenność w sieci
>przytocze ponizej fragment wywiadu z prof.Zofia Kielan-Jaworowska,ktora reprezentuje stanowisko znacznej wiekszosci paleontologow na swiecie.
Jako paleontolog czy jako ateista?
>- W naszym kraju, jak wszędzie obecnie na świecie, obserwujemy powrót do kreacjonizmu i interpretowania świata według wyobrażeń, które stworzyli między innymi pasterze z Mezopotamii pięć tysięcy lat temu. Mieli oni bardzo ubogą wiedzę o Ziemi i wszechświecie. Prawie nikt z paleontologów nie wierzy w istnienie tak zwanego inteligentnego projektu.
>To jest sprzeczne z naszym doświadczeniem. Gdyby nie paleontologia, teoria ewolucji pozostałaby tylko hipotezą. Znajdujemy w skorupie ziemskiej ślady życia - niekiedy bardzo dobrze zachowane, niekiedy są tam luki. Te wyniki dają nam wiedzę o tym, jak życie na Ziemi się rozwijało. To są niezbite dowody na istnienie ewolucji. Badania nad nią pokazują, że człowiek nie powstał w wyniku jakiegoś magicznego zabiegu..."
Joice gdzie tu argument? kobieta na podstawie szkieletu stwierdziła, że człowiek nie posiada i nie posiadał duszy? Bo to mało jest paleontologów ateistów? Jeśli mówi, że "prawie nikt" (szkoda, że nie ma statystyk w %) czyli są tacy, którzy wierzą. Według niej Ci paleontolodzy, którzy wierzą, robią to sprzecznie ze swoim doświadczeniem?
Jest możliwe, że za 5 tys lat syn pasterza z Mezopotamii - wybitny paleontolog stwierdzi: 5 tyś lat temu pomimo znacznie większego dostępu do dowodów niż obecnie paleontologia stała na tak niskim poziomie, że większość z ich ówczesnych przedstawicieli stwierdziła, że Boga - stwórcy człowieka nie ma...
joice

>Jako paleontolog czy jako ateista?
wspolnie-ateista w wyniku postepow w pracach naukowych

>Joice gdzie tu argument? kobieta na podstawie szkieletu >stwierdziła, że człowiek nie posiada i nie posiadał duszy?

stwierdzila,ze ewolucja jest niepodwazalna.
a z tego co mi wiadomo,wielki bog stworzyl czlowieka z prochu ziemi.tak przeciez mowi do nas sam Bog (poprzez Pismo)
Wyklucza wiec kreacja czlowieka ewolucyjny jego rozwoj ( w tym rozwoj swiadomosci)
no chyba ze za Janem Pawlem,wszyscy katolicy itp. stwierdza,ze TE hipoteza juz byc nie moze,i najwidoczniej np.wielki Bog za pstryknieciem tworzy kazdemu dusze przed narodzeniem( ups! przepraszam,przed poczeciem oczywiscie!!!),a zaczal gdy jego experyment 'zycia' osiagnal stadium homo sapiens,czy tak?
poza tym,skoro wiekszosc wierzacych odbiera GENESIS jako swojego rodzaju alegoryczne przedstawienie mocy boga,to dlaczego potopu,mitologicznych krolestw dawida i salomona czy zmartwychwstania Jezusa juz tak nie odbiera,tylko 'swiecie' wierzy ze tak bylo?
bylabym szalenie wdzieczna,jesli ktos naswietli mi kwestie zasad stosowanych przy doslownym lub przenosnym odczytywaniu Slowa Bozego.

Bo to mało jest paleontologów ateistów? Jeśli mówi, że "prawie nikt" (szkoda, że nie ma statystyk w %) czyli są tacy, którzy wierzą. Według niej Ci paleontolodzy, którzy wierzą, robią to sprzecznie ze swoim doświadczeniem?
>Jest możliwe, że za 5 tys lat syn pasterza z Mezopotamii - wybitny paleontolog stwierdzi: 5 tyś lat temu pomimo znacznie większego dostępu do dowodów niż obecnie paleontologia stała na tak niskim poziomie, że większość z ich ówczesnych przedstawicieli stwierdziła, że Boga - stwórcy człowieka nie ma...
>
bezsenność w sieci
>wspolnie-ateista w wyniku postepow w pracach naukowych
subiektywnych odczuć co do wyników badań. Czytałem jeden z wywiadów, jak biedactwo żali się, że jej niektórzy koledzy wierzą...
>stwierdzila,ze ewolucja jest niepodwazalna.
ja też myślę, że tak jest
>a z tego co mi wiadomo,wielki bog stworzyl czlowieka z prochu ziemi.tak przeciez mowi do nas sam Bog (poprzez Pismo)
tak a pisząc o siewcy chodziło mu o ziarno a nie o ludzi...
>no chyba ze za Janem Pawlem,wszyscy katolicy itp. stwierdza,ze TE hipoteza juz byc nie moze,i najwidoczniej np.wielki Bog za pstryknieciem tworzy kazdemu dusze przed narodzeniem( ups! przepraszam,przed poczeciem oczywiscie!!!),a zaczal gdy jego experyment 'zycia' osiagnal stadium homo sapiens,czy tak?
Joice znowu ta pogarda i znowu ten niesmak w polemikach.
>poza tym,skoro wiekszosc wierzacych odbiera GENESIS jako swojego rodzaju alegoryczne przedstawienie mocy boga,to dlaczego potopu,mitologicznych krolestw dawida i salomona czy zmartwychwstania Jezusa juz tak nie odbiera,tylko 'swiecie' wierzy ze tak bylo?
Nowy Testament owszem Stary niekoniecznie.
>bylabym szalenie wdzieczna,jesli ktos naswietli mi kwestie zasad stosowanych przy doslownym lub przenosnym odczytywaniu Slowa Bozego.
Jeśli wierzysz, pomódl się o to . Podchodząc z założenia z pogardą i kpiną ciężko jest cokolwiek postarać się zrozumieć.
>Bo to mało jest paleontologów ateistów? Jeśli mówi, że "prawie nikt" (szkoda, że nie ma statystyk w %) czyli są tacy, którzy wierzą. Według niej Ci paleontolodzy, którzy wierzą, robią to sprzecznie ze swoim doświadczeniem?
>>Jest możliwe, że za 5 tys lat syn pasterza z Mezopotamii - wybitny paleontolog stwierdzi: 5 tyś lat temu pomimo znacznie większego dostępu do dowodów niż obecnie paleontologia stała na tak niskim poziomie, że większość z ich ówczesnych przedstawicieli stwierdziła, że Boga - stwórcy człowieka nie ma...
czytaj dokładnie
joice
>>wspolnie-ateista w wyniku postepow w pracach naukowych
>subiektywnych odczuć co do wyników badań. Czytałem jeden z wywiadów, jak biedactwo żali się, że jej niektórzy koledzy wierzą...
>>stwierdzila,ze ewolucja jest niepodwazalna.
>ja też myślę, że tak jest
>>a z tego co mi wiadomo,wielki bog stworzyl czlowieka z prochu ziemi.tak przeciez mowi do nas sam Bog (poprzez Pismo)
>tak a pisząc o siewcy chodziło mu o ziarno a nie o ludzi...
a gdzie jest instrukcja,ze kazdy tak ma to odbierac? bo z tego co zdazylam zauwazyc,to ogromna ilosc katolickich fundamentalistow broni idei inteligentnego projektu czlowieka niczym niepodleglosci panstwowej...
>>no chyba ze za Janem Pawlem,wszyscy katolicy itp. stwierdza,ze TE hipoteza juz byc nie moze,i najwidoczniej np.wielki Bog za pstryknieciem tworzy kazdemu dusze przed narodzeniem( ups! przepraszam,przed poczeciem oczywiscie!!!),a zaczal gdy jego experyment 'zycia' osiagnal stadium homo sapiens,czy tak?
>Joice znowu ta pogarda i znowu ten niesmak w polemikach.
jak dla mnie to po prostu ironiczna interpretacja zawilosci w tej kwestii
>>poza tym,skoro wiekszosc wierzacych odbiera GENESIS jako swojego rodzaju alegoryczne przedstawienie mocy boga,to dlaczego potopu,mitologicznych krolestw dawida i salomona czy zmartwychwstania Jezusa juz tak nie odbiera,tylko 'swiecie' wierzy ze tak bylo?
>Nowy Testament owszem Stary niekoniecznie.
a gdzie jest napisane,ze mamy odczytywac ST przenosnie a NT doslownie? bardzo prosze o uzasadnienie.

>>bylabym szalenie wdzieczna,jesli ktos naswietli mi kwestie zasad stosowanych przy doslownym lub przenosnym odczytywaniu Slowa Bozego.
>Jeśli wierzysz, pomódl się o to
nie wierze,ze Biblia jest czyms wiecej niz aspiracjami religijnymi roznych kultur,wiec pomodlic wole sie o zdrowie swojej coreczki np.
> Podchodząc z założenia z pogardą i kpiną ciężko jest cokolwiek postarać się zrozumieć.
wybacz.lecz nie zawsze taki byl moj swiatopoglad.trzeba bylo wyjechac w katolickiego szamba,i poznac inne kultury i ich aspiracje religijne ,aby dojsc do tego ze bog zrodzil sie w umysle ludzkosci.

>>>Jest możliwe, że za 5 tys lat syn pasterza z Mezopotamii - wybitny paleontolog stwierdzi: 5 tyś lat temu pomimo znacznie większego dostępu do dowodów niż obecnie paleontologia stała na tak niskim poziomie, że większość z ich ówczesnych przedstawicieli stwierdziła, że Boga - stwórcy człowieka nie ma...
??????????????????????????????????
sf w kiepskim wydaniu,ale ciekawy pomysl,moze pokusisz sie na napisanie np.opowiadania o tym?
bezsenność w sieci
>sf w kiepskim wydaniu,ale ciekawy pomysl,moze pokusisz sie na napisanie np.opowiadania o tym?
Nie zrozumiałaś aluzji, patrząc wstecz o 5 tys. lat, bez względu na wiek w jakim będziesz żyła możesz zarzucić ówczesnym ludziom brak wiedzy . Za 5 tys. lat któś w podobny sposób może rozprawić się z teoriami pani paleontolog.
joice (259 punktów)
>>sf w kiepskim wydaniu,ale ciekawy pomysl,moze pokusisz sie na napisanie np.opowiadania o tym?
>Nie zrozumiałaś aluzji, patrząc wstecz o 5 tys. lat, bez względu na wiek w jakim będziesz żyła możesz zarzucić ówczesnym ludziom brak wiedzy . Za 5 tys. lat któś w podobny sposób może rozprawić się z teoriami pani paleontolog.

nie zrozumiales w takim razie wagi dowodow w tych teoriach. nie chodzi tu juz tylko o pania prof.Ona ludziego mozgu nie bada pod katem jego dzialania,a jedynie wczesniejszych stadiow rozwoju.
podobnie moglabym powiedziec mozliwe ,ze za 5 tysiecy lat Teoria Wzglednosci calkowicie upadnie.
kafir (363 punktów)
>Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni,...
Jeszcze!

>...sensu ludzkiego życia i świata, roli człowieka w tym świecie,...
A jeśli to tylko przypadek, to nie ma żadnego sensu ani roli.

>...podstaw etyki.
To twór ludzkiej kultury będący narzędziem do tworzenia sprawnych społeczaności.

>Roszczenia nauki w tych dziedzinach zdają się być nieuzasadnione.
Nauka nie rości tylko próbuje rozjaśniać!


A czasu coraz mniej...
K. Trout (16 punktów)
>>Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni
>Jeszcze...

Twoja postawa idealnie wyjaśnia to oczym mówię. Twoja ślepa wiara w możliwości nauki, czy rozumu ludzkiego to również potrzeba myślenia mitycznego. Ubóstwiasz naukę do tego stopnia, że bezkrytycznie przyjmujesz "na wiarę", że nauka JESZCZE wszystkiego nie wyjaśniła ale na pewno to uczyni, aż chciałoby się dodać: "wszak moc jej niezmierzona". I tak oto religią staje się dla Was nauka, Drodzy "racjonaliści", a ateizm czcicie kultem z fanatyzmem dążącym do najlepszych jezuickich odpowiedników.

>>...sensu ludzkiego życia i świata, roli człowieka w tym świecie,...
>A jeśli to tylko przypadek, to nie ma żadnego sensu ani roli.

A jeśli to nie przypadek...?

>>...podstaw etyki.
>To twór ludzkiej kultury będący narzędziem do tworzenia sprawnych społeczaności.

No tak widzę że dla Ciebie nie ma tu żadnego problemu. Tyle, że jeżeli etyki nie opiera się o absolutny sens to w gruncie rzeczy i tak jest ona całkowicie zbędna

"Warunkiem zdrowia psychicznego są humanitarne poglądy"
placownik (17853 punktów)

>Twoja ślepa wiara w możliwości nauki, czy rozumu ludzkiego to również potrzeba myślenia mitycznego

   Po co ten przymiotnik? Wiara taka już jest. Ślepa, bezgraniczna, naiwna, niczym nie uzasadniona. Podobnie z niewiarą, którą Ty prezentujesz. A osiągnięcia nauki w wyjaśnianiu zasad funkcjonowania ludzkiego mózgu są chyba bezsporne. Przyrost wiedzy w tej dziedzinie w ciągu ostatniego stulecia jest ogromny, a wiele wskazuje na to, że tempo tego przyrostu będzie wzrastać. Jedyne co może położyć kres temu przyrostowi, to kres samej cywilizacji, spowodowany choćby wyczerpywaniem źródeł energii. Pozostaje nam właśnie wierzyć, że dzięki nauce ludzkość będzie w stanie ten problem rozwiązać. Chcesz nazwać to potrzebą myślenia mitycznego? Niech będzie. Lecz bez tego myślenia ludzkość może nie przetrwać. Więc może mimo wszystko warto to myślenie propagować?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
K. Trout
>>Twoja ślepa wiara w możliwości nauki, czy rozumu ludzkiego to również potrzeba myślenia mitycznego
>   Po co ten przymiotnik? Wiara taka już jest. Ślepa, bezgraniczna, naiwna, niczym nie uzasadniona. Podobnie z niewiarą, którą Ty prezentujesz. A osiągnięcia nauki w wyjaśnianiu zasad funkcjonowania ludzkiego mózgu są chyba bezsporne. Przyrost wiedzy w tej dziedzinie w ciągu ostatniego stulecia jest ogromny, a wiele wskazuje na to, że tempo tego przyrostu będzie wzrastać. Jedyne co może położyć kres temu przyrostowi, to kres samej cywilizacji, spowodowany choćby wyczerpywaniem źródeł energii. Pozostaje nam właśnie wierzyć, że dzięki nauce ludzkość będzie w stanie ten problem rozwiązać. Chcesz nazwać to potrzebą myślenia mitycznego? Niech będzie. Lecz bez tego myślenia ludzkość może nie przetrwać. Więc może mimo wszystko warto to myślenie propagować?
>   Pozdrawiam

Oczywiście i ja jestem wielkim orędownikiem tej wiary nie wiem dlaczego ujrzałeś we mnie jego przeciwnika. Myślenie propaguję wszędzie gdzie się da pokazując między innymi że nie ma bezprolemowych rozwiązań, które uczciwie możnaby bezkrytycznie przyjąć. Niezależnie od tego czy jest to wiara religijna czy nauka
bezsenność w sieci
>>Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni,...
>Jeszcze!
I równie dobrze może dowieść, że umysł może nadal istnieć bez mózgu jak i temu zaprzeczyć. Twoje "jeszcze" jeszcze może Ci namieszać w główce
joice
>>>Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni,...
>>Jeszcze!
>I równie dobrze może dowieść, że umysł może nadal istnieć >bez mózgu jak i temu zaprzeczyć. Twoje "jeszcze" jeszcze może Ci namieszać w główce

bzdura.juz dawno zrozumiano i potwierdzono w testach ze kazda nawet najmniejsza emocja ma swoje odbicie w czynnosci neuronow.przykre to dla niektorych,lecz umysl jest naprawde jedynie funkcja tej galarety,ktora kazdy nosi pod czaszka...

Francis Crick napisał: ...Zdumiewająca hipoteza brzmi: Ty, Twoje radości i smutki, Twoje wspomnienia i ambicje, Twoje poczucie tożsamości i wolna wola, nie są w rzeczywistości niczym innym niż sposobem, w jaki zachowuje się ogromny zbiór komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek...".

wiem,ze dla laika( nie znajacego sie na mechanizmach biochemicznych mozgu) jest to informacja nie do przyjecia...
ja jednak postanowilam spojzec prawdzie w oczy....a do tego trzeba byc jednak twardzielem
bezsenność w sieci
Ty jak zwykle to samo. Usłyszysz jedną teorie naukową, jeśli odpowiada Twoim poglądom uznajesz ją za jedyną, prawdziwą i piszesz o niej z takim przekonaniem jakby nie było już czego badać...
joice
>Ty jak zwykle to samo. Usłyszysz jedną teorie naukową, jeśli odpowiada Twoim poglądom uznajesz ją za jedyną, prawdziwą i piszesz o niej z takim przekonaniem jakby nie było już czego badać...
ty postepujesz podobnie,tyle ze zamiast 'teorii naukowej' bronisz prawdziwosci jakijs surrealistycznych interpretacji swiata ,hehe
poza tym,.to jak obecnie nauka poznala funkcjonowanie ludzkiego mozgu nie jest zadna teoria tylko faktem,mylisz pojecia.
proponuje zainteresowac sie tym wiecej i poszukac czegos o molekularnosci duszy,lub ogolnie o kognitywistyce.
umysl jest rzeczywiscie najpotezniejszym osiagnieciem ewolucji jak dotad.
pozdrawiam.
bezsenność w sieci
Może mi napiszesz, że spór nie istnieje?
>bzdura.juz dawno zrozumiano i potwierdzono w testach ze kazda nawet najmniejsza emocja ma swoje odbicie w czynnosci neuronow.przykre to dla niektorych,lecz umysl jest naprawde jedynie funkcja tej galarety,ktora kazdy nosi pod czaszka...
jedni twierdzą, że mózg jest baterią dla umysłu i gaśnie razem z nim. Inni, że tylko nadajnikiem który pozwala go wyrażać. Joice nauka jest taka ciekawa, ponieważ im więcej odkrywamy tym więcej rodzi się pytań. Ty usiłujesz na siłę postawić ją na laurach i założyć, że więcej wiemy niż nie wiemy...
>Francis Crick napisał: ...Zdumiewająca hipoteza brzmi: Ty, Twoje radości i smutki, Twoje wspomnienia i ambicje, Twoje poczucie tożsamości i wolna wola, nie są w rzeczywistości niczym innym niż sposobem, w jaki zachowuje się ogromny zbiór komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek..."
Znowu przytaczasz argument jednej ze stron... i tak bez końca
joice
>Może mi napiszesz, że spór nie istnieje?
istnieje.bo zawsze dogmatycy beda naiwnie bronic swych przekonan.

>jedni twierdzą, że mózg jest baterią dla umysłu i gaśnie razem z nim. Inni, że tylko nadajnikiem który pozwala go wyrażać.
widac ze nie masz pojecia o tym,jak daleko neurobiologia doszla w poznawaniu czym tak naprawde jest mozg.
> Joice nauka jest taka ciekawa, ponieważ im więcej odkrywamy >tym więcej rodzi się pytań. Ty usiłujesz na siłę postawić ją >na laurach i założyć, że więcej wiemy niż nie wiemy...
nie no w zyciu...po prostu jak na razie,wiecej odpowiedzi niz nowych pytan postawiono w tej kwestii

>>Francis Crick napisał: ...Zdumiewająca hipoteza brzmi: Ty, Twoje radości i smutki, Twoje wspomnienia i ambicje, Twoje poczucie tożsamości i wolna wola, nie są w rzeczywistości niczym innym niż sposobem, w jaki zachowuje się ogromny zbiór komórek nerwowych i związanych z nimi cząsteczek..."
>Znowu przytaczasz argument jednej ze stron... i tak bez końca
a ty to niby spogladasz na rzeczywistosc jako teista i ateista jednoczesnie,tak?
gratuluje rozszczepienia osobowosci.
ps.przykro mi,ze zwykla ironie odbierasz jako pogarde (posty wyzej) ironicznie musze stwierdzic, ze nienajlepsze masz chyba mniemanie o innych,skoro tak niesprawiedliwie oceniasz wydziek czyijs wypowiedzi.
jesli kiedys otrzasniesz sie ze slepej wiary i pragnienia wiecznosci to zrozumiesz,skad czasem w niewierzacych tyle ironii...
bezsenność w sieci
>>Może mi napiszesz, że spór nie istnieje?
>istnieje.bo zawsze dogmatycy beda naiwnie bronic swych przekonan.
nie znudziło Ci się to, można Cię kopiować bez końca. Ty mi naiwność to ja mógłbym Tobie...ale do czego to prowadzi?
>widac ze nie masz pojecia o tym,jak daleko neurobiologia doszla w poznawaniu czym tak naprawde jest mozg.
Chcesz powiedzieć, że umysł ma strukturę organiczną?
>gratuluje rozszczepienia osobowosci.
Joice ja po poprostu staram się zrozumieć drugą stronę, Ty z założenie ją poniżasz.
>ps.przykro mi,ze zwykla ironie odbierasz jako pogarde( posty wyzej) ironicznie musze stwierdzic,ze nienajleprze masz chyba mniemanie o innych,skoro tak niesprawiedliwie oceniasz wydziek czyijs wypowiedzi.
sama napisałaś, że chciałabyś mieć monopol na postrzeganie świata a piszesz tak jakbyś go miała (patrząc z góry)
>jesli kiedys otrzasniesz sie ze slepej wiary i pragnienia wiecznosci to zrozumiesz,
jeśli to Cię utwierdza w Twoim wyborze, pisz takie teksty. Zaczeły być dla mnie obojętne.
>skat czasem w niewierzacych tyle ironii...
myślę, że prawdziwi ateiści od niej stronią, Ci którzy potrzebują utwierdzania się w przekonaniu, że ateizm był słusznym wyborem korzystają z niej nader często
placownik (17853 punktów)

   Wasza dyskusja staje się coraz bardziej bezproduktywna. Zapraszam Was oboje na stronę Wodzisława Ducha. Czytania przynajmniej na miesiąc. Przemyśleń na znacznie dłużej. A potem spróbujcie ponownie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
joice
>   Wasza dyskusja staje się coraz bardziej bezproduktywna. Zapraszam Was oboje na stronę Wodzisława Ducha. Czytania przynajmniej na miesiąc. Przemyśleń na znacznie dłużej. A potem spróbujcie ponownie.
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli

bylam,i troszeczke poczytalam.troche to trudne miejscami...
jak na razie jednak zainteresowaly mnie rozwijajace sie ( w wyniku coraz to nowszych osiagniec) modele map mozgu.mysle ze to dobry punkt by rozpoczac zapoznawanie sie z naukami kognitywistyki.
ponadto polecam kazdemu poczytanie o antropologicznym pojeciu ducha ,duszy i umyslu
joice

>myślę, że prawdziwi ateiści od niej stronią, Ci którzy >potrzebują utwierdzania się w przekonaniu, że ateizm był >słusznym wyborem korzystają z niej nader często

tutaj sie mylisz( reszty nie chce mi sie juz komentowac)
nawet przez mysl mi nie przechodzi,ze uswiadomienie sobie surrealnosci teizmu jest czyms,co chcialabym cofnac...

pozdrawiam,i zycze podobnych osiagniec swiatopogladowych
K. Trout

>ja jednak postanowilam spojzec prawdzie w oczy....a do tego trzeba byc jednak twardzielem

Zapomniałaś dodać: "Twojej" prawdzie
joice
>>>Nauka bowiem nie wyjaśnia istnienia jaźni,...
>>Jeszcze!
>I równie dobrze może dowieść, że umysł może nadal istnieć bez mózgu jak i temu zaprzeczyć. Twoje "jeszcze" jeszcze może Ci namieszać w główce

"W ostatnich latach na temat funkcjonowania mózgu dowiedzieliśmy się znacznie więcej niż przez kilka poprzednich stuleci. Ale wciąż towarzyszy nam dramatyczne pytanie: czy ludzki umysł potrafi zrozumieć jak działa mózg? I czym jest świadomość?

[...]W ciągu ostatnich kilkunastu lat przeprowadzono setki badań skanujących mózg w najrozmaitszych sytuacjach. Dzięki nim wiemy już bardzo dokładnie, które jego obszary odpowiadają za rozpoznawanie kształtów, a które za zdolność porozumiewania się za pomocą mowy, oraz jak to się dzieje, że zapamiętujemy. Naukowcy wyznaczyli również emocjonalną mapę mózgu, która pokazuje, co dzieje się w głowach ludzi przeżywających np. gniew czy lęk oraz jakie zmiany w mózgu towarzyszą stanom depresji, euforii czy myśleniu o seksie. Białych plam na funkcjonalnej mapie mózgu wciąż ubywa. [...]

Niestety, na razie jedyny pewny wniosek, który można wyciągnąć, to pogrzebanie kartezjańskiego przekonania o istnieniu dwóch niezależnych bytów - ciała i duszy (rozumianej jako świadomość). Dziś możemy ostatecznie uznać je za pomyłkę. Nasz umysł to wytwór sieci neuronów, uzależniony od niej bardziej niż system operacyjny Windows od procesora, pamięci i innych podzespołów komputera. Choć mamy nieodparte przekonanie o istnieniu naszego odrębnego i niezmiennego "ja", należy pogodzić się z faktem, iż nie ma czegoś takiego jak raz na zawsze dana osobowość. Wiemy bowiem, jak za pomocą skalpela można zmienić człowieka porządnego i skromnego w wulgarnego hulakę i aroganta; przykładnego ojca rodziny w agresywnego erotomana; znakomitego architekta w osobę nie potrafiącą narysować prostego trójkąta. Parafrazując słynne zdanie Fryderyka Nietschego, można dziś ogłosić, że "dusza umarła". [...]

Źródło: Polityka nr 52/2004 autor: Dr Aneta Brzezicka - pracownik naukowy w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej i w Instytucie Psychologii PAN w Warszawie.
bezsenność w sieci
>Niestety, na razie jedyny pewny wniosek, który można wyciągnąć, to pogrzebanie kartezjańskiego przekonania o istnieniu dwóch niezależnych bytów - ciała i duszy (rozumianej jako świadomość). Dziś możemy ostatecznie uznać je za pomyłkę. Nasz umysł to wytwór sieci neuronów, uzależniony od niej bardziej niż system operacyjny Windows od procesora, pamięci i innych podzespołów komputera. Choć mamy nieodparte przekonanie o istnieniu naszego odrębnego i niezmiennego "ja", należy pogodzić się z faktem, iż nie ma czegoś takiego jak raz na zawsze dana osobowość. Wiemy bowiem, jak za pomocą skalpela można zmienić człowieka porządnego i skromnego w wulgarnego hulakę i aroganta; przykładnego ojca rodziny w agresywnego erotomana; znakomitego architekta w osobę nie potrafiącą narysować prostego trójkąta. Parafrazując słynne zdanie Fryderyka Nietschego, można dziś ogłosić, że "dusza umarła". [...]
Jeśli mózg jest nadajnikiem dla umysłu, uszkodzenie nadajnika powoduje zniekształcenie sygnału odbieranego w otoczeniu.
Ciekawe co usłyszelibyśmy z ust tej osoby na temat telekinezy...
joice

>Ciekawe co usłyszelibyśmy z ust tej osoby na temat telekinezy...
no w koncu zalapales i ironii zaczales uzywac!
zaiste,ciekawe
bezsenność w sieci
Nie Joice, po prostu myślę że Twój autor tekstu pozostawił tyle miejsca na telekineze w mózgu co na duszę
joice (259 punktów)
>Nie Joice, po prostu myślę że Twój autor tekstu pozostawił >tyle miejsca na telekineze w mózgu co na duszę
na psychokineze-zaiste jest to wciaz nierozwiazalny,i nieudowodniony co najlepsze problem-mysle ze miesci sie gdzies w obszarach mozgu,ktore nie sa zwiazane ze sfera naszej swiadomosci.
np.hipnoza-kazdy wie ze mozna kogos zahipnotyzowac,jednakze nie udalo sie nauce jak dotad opracowac racjonalnego wyjasnienia tego fenomenu.
nie doszukiwalabym sie w takich wlasciwosciach mozgu dowodow na jakis 'boski podmuch' w naszym ciele
joice (259 punktów)

>Jeśli mózg jest nadajnikiem dla umysłu
Jeszcze male sprostowanie,umysl jest jedynie przejawem dzialalnosci biochemicznej mozgu.Okreslenie 'nadajnik' w odniesieniu do mozgu jest tu wiec bledne.
Zadna definicja oczywiscie to nie jest,jedynie skrot pojeciowy.
bezsenność w sieci
tak ciekawych rzeczy się dowiedziałem, co do tych badań. Naukowcy dogmatycznie przyjeli, że dusza nie istnieje.
Mózg jest nośnikiem umysłu, kwestia tego czy może istnieć bez niego poza ciałem.
Pozdrawiam
K. Trout

A może jest na odwrót nie mózg wpływa świadomość, tylko świadomość wpływa na mózg, który to mózg również istnieje tylko w tej świadomości, która zaś posiada aparat poznawczy pozwalający spojrzeć wam na siebie tylko przez pryzmat mózgu. Hmmm.... a co jeśli mózg jest tylko innobytem jaźni.
joice (259 punktów)
>A może jest na odwrót nie mózg wpływa świadomość, tylko >świadomość wpływa na mózg, który to mózg również istnieje >tylko w tej świadomości, która zaś posiada aparat poznawczy >pozwalający spojrzeć wam na siebie tylko przez pryzmat >mózgu. Hmmm.... a co jeśli mózg jest tylko innobytem jaźni.>
jezeli przy pomocy skalpela mozesz zmienic czlowiekowi osobowosc-to gdzie ta dusza? czy jest to pierwiastek boskosci,ktory kazdy z nas powinien w sobie nosic od poczatklu swego istenia?
dlaczego tak latwo jest zmienic czlowieka przy pomocy zwyklych narzedzi chirurgicznych? gdzie wtedy chowa sie owa dusza?
bezsenność w sieci
po prostu uszkadzamy organ skalpelem, który umożliwia wyrażać umysł w ludzkim ciele, co w tym takiego dziwnego?
joice (259 punktów)
>po prostu uszkadzamy organ skalpelem, który umożliwia >wyrażać umysł w ludzkim ciele, co w tym takiego dziwnego?
jezeli owy umysl,jest przejawem nadanej nam przez boga duszy to mozliwosc tak latwego manipulowania nia rzuca tu cien podejrzenia o jakijs boski wklad w jej nature.
bezsenność w sieci
>>po prostu uszkadzamy organ skalpelem, który umożliwia >wyrażać umysł w ludzkim ciele, co w tym takiego dziwnego?
>jezeli owy umysl,jest przejawem nadanej nam przez boga duszy to mozliwosc tak latwego manipulowania nia rzuca tu cien podejrzenia o jakijs boski wklad w jej nature.
Przecież nie manipulujesz skalpelem duszy lecz mózg. Skąd ten cień? Człowieka można zabić, zarazić chorobą, ograniczać umysłowo i cieleśnie. Jeśli dusza istnieje jest poza zasięgiem tego co odnosi się do ciała. Ciało jedynie może ją ograniczyć w kontakcie z otoczeniem tu i teraz.
joice (259 punktów)
>>>po prostu uszkadzamy organ skalpelem, który umożliwia >wyrażać umysł w ludzkim ciele, co w tym takiego dziwnego?
>>jezeli owy umysl,jest przejawem nadanej nam przez boga duszy to mozliwosc tak latwego manipulowania nia rzuca tu cien podejrzenia o jakijs boski wklad w jej nature.
>Przecież nie manipulujesz skalpelem duszy lecz mózg. Skąd ten cień? Człowieka można zabić, zarazić chorobą, ograniczać umysłowo i cieleśnie. Jeśli dusza istnieje jest poza zasięgiem tego co odnosi się do ciała. Ciało jedynie może ją ograniczyć w kontakcie z otoczeniem tu i teraz.
>
jednoczesnie wiec twierdzisz,ze zadnych 'przejawow' tej duszy zauwazyc w ciagu zycia nie jestesmy w stanie

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365