Racjonalista - Strona głównaDo treści
Klęska racjonalistki

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
11-05-2008 00:03agatamarta (458 punktów)Klęska racjonalistki
Muszę się przyznać do porażki choć pewnie powinnam się z tym udać do psychologa ,ale liczę na wyrozumiałość racjonalistów i Wasze wsparcie mój syn przystąpił dzisiaj do komunii w KK .Mam mieszane uczucia to mało powiedziane raczej poczucie porażki i słabości .Dlaczego???dlaczego na to pozwoliłam -odpowiedź jest banalna -rodzina,presja małomiasteczkowej opinii ,chęć "dogodzenia" mojej kochanej,dobrej mamie -katoliczce itd.Żadnych przyzwoitych argumentów -same "excusy",wytłumaczenia,wykręty ...Mój niespełna ośmioletni syn po wyjściu z kościola powiedział do zgromadzonych gości cyutję "nareszcie koniec tej żenady"(co wzbudziło ogólne zgorszenie i wcale nie jestem z tego dumna)-jest mądrzejszy ode mnie.Ja go właściwe zmusiłam ,bo on powtarza uparcie "mamo ja nie wierzę w boga"(chyba a nawet na pewno ja go zaraziłam wirusem "antywiary"-to w opozycji do dawkinsa "wirus wiary" wiecie o co mi chodzi ).Przed chwilą odbyłam z nim rozmowę i powiedziałam,że chyba powinien podziękować panu Jezusowi za prezenty -a on na to ,że chyba raczej ciociom i dodał -"mamo ja nie wierzę w boga a ty???" a ja "...hmmm ja już sama nie wiem...." na co mój ośmioletni syn "mamo błagam Cię nie rób mi tego ja nie chcę być jedynym ateistą w rodzinie" .Śmiać się czy płakać???Zdaje się,że swoimi niepopularnymi w srodowisku poglądami zamąciłam mu w głowie i dziecko jest gdzieś pomiędzy dniem a snem,pomiędzy tym co słyszy ode mnie a tym co słyszy od wszystkich pozostałych cioć,babć,katechetów ,kolegów.Dawkins twierdzi ,że nie wolno dzieci stygmatyzować religijnie bo one nie mają rozeznania i nie mogą decydować o tym czy są katolikami,muzułmanami itp tak samo jak nie posiadają pogladów politycznych czy innych... ale czy wolno dziecko wychowywać na ateistę bez zgubnych konsekwencji??? powiedzcie...
ja wiem już jak jest ale czy on nie ma prawa sam dochodzić do tego do czego jak tak późno dojrzałam?czy można wychować dziecko bez religii i bez ateizmu??nie wiem czy moje pytanie jest logiczne ale w tym wypadku kierują mną emocje nie logika....
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

@ffe?Odp: klęska racjonalistki
Chłopak już sam wybrał. Jeśli nie chcesz go zrazić do siebie, uszanuj to. Twoje zadanie polega teraz na uchronieniu jego wyboru przez ewentualnymi przykrymi konsekwencjami.
Z identycznym problemem zdarzyło mi sie zetknąć dwukrotnie - raz w przypadku własnym ,drugi w przypadku syna.W obu epizodach nieukrywanie, ale też nie afiszowanie się z odmiennością poglądów wobec środowiska przyniosło efekty całkowicie pozytywne.
agatamarta (458 punktów)
>Chłopak już sam wybrał.
mam nadzieję ,że w jakimś chociaż niewielkim stopniu wybór należał do niego, ale niestety wewnętrznie mam poczucie ,że to ja za niego wybrałam...
Staram się chronić go przed konsekwencjami takiego wyboru ale dziecko w swej szczerości mówi często za wiele i za bardzo wprost ,nie potrafi się maskować i być dyskretnym ,przemilczać by nie bulwersować i gdy powie coś dla mnie czy dla niego oczywistego inni odbierają to jako bluźnierstwo czy obrazę uczuć itd.Słowa mojego dziecka przyznam szczerze często budzą moje rozbawienie z powodu ich trafności i szczerości ale wiem ,że mogą go narazić na przykre konsekwencje w szkole niby państwowej ale w gruncie rzeczy "kościelnej".Np katechetka pyta dzieci "czy wszystkie wierzą w boga? mój syn wyrywa się "ja nie bo ja wierzę w Dawkinsa jak moja mama".Gdy syn mi to powtarza to ja nie potrafię ukryć radośći i zwyczajnego rozbawienia ale czy nie narażam go w ten sposób na bycie odmieńcem w jednolitej grupie ?chyba po trosze tak ...
O RLY? (0 punktów)
>>Chłopak już sam wybrał.
>mam nadzieję ,że w jakimś chociaż niewielkim stopniu wybór należał do niego, ale niestety wewnętrznie mam poczucie ,że to ja za niego wybrałam...

Ee tam wybrał. W tym wieku? Zanim dorośnie jeszcze wielokrotnie będzie rewidował swoje poglądy.

>Np katechetka pyta dzieci "czy wszystkie wierzą w boga? mój syn wyrywa się "ja nie bo ja wierzę w Dawkinsa jak moja mama".Gdy syn mi to powtarza to ja nie potrafię ukryć radośći i zwyczajnego rozbawienia ale czy nie narażam go w ten sposób na bycie odmieńcem w jednolitej grupie ?chyba po trosze tak ...

Swoją drogą, abstrahując od wypowiedzi, robi się z tego Dawkinsa jakaś wyrocznia, nieomylny autorytet...niepokojące.
11-05-2008 12:04 
 Ocena 1 na 1
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>Np katechetka pyta dzieci "czy wszystkie wierzą w boga? mój syn wyrywa się "ja nie bo ja wierzę w Dawkinsa jak moja mama".Gdy syn mi to powtarza to ja nie potrafię ukryć radośći i zwyczajnego rozbawienia ale czy nie narażam go w ten sposób na bycie odmieńcem w jednolitej grupie ?chyba po trosze tak ...
Wydaje mi się, że on sam realizuje w ten sposób swoją potrzebę wyróżniania się w grupie. Ta odpowiedź na pytanie katechetki dość jednoznacznie pokazuje, że z pewnością nie wie on jeszcze zbyt dobrze, o co z tym ateizmem i religiami chodzi. Wydaje mi się jednak, że w tym wieku jest jeszcze trochę za wcześnie na taką kontestację; zwykle dzieci podstawówce próbują jak najbardziej przystawać grupy. Dlatego też powinnaś, jak sądzę, zastanowić się czy nieświadomie nie wszczepiłaś swojemu synowi poczucia wyższości wobec tych wszystkich ,,innowierców'', którzy na co dzień go otaczają.

Optymistyczną wiadomością jest zaś to, że z uwielbienia i dla boga, i dla Dawkinsa prawdopodobnie się wyrasta
11-05-2008 14:15 
 Ocena 1 na 1
agatamarta (458 punktów)
Ta odpowiedź na pytanie katechetki dość jednoznacznie pokazuje, że z pewnością nie wie on jeszcze zbyt dobrze, o co z tym ateizmem i religiami chodzi.
tak tego jestem pewna ,że jeszcze nie wie o co chodzi ale myślę,że pozostałe dzieci te "religijne" też nie za bardzo wiedzą o co w wierze katolickiej chodzi- skąd wszak mają wiedzieć jeśli nawet katecheci i księża nie do końca wiedzą?ja sama zdawałam maturę z religii i też nie wiemMoje dziecko( pod moją nieobecnośc ale za moją zgodą) wraz ze swoją ciocią(a moją szwgierką) przyjęło księdza chodzącego po corocznej kolędzie a ksiądz zagadnął mojego syna o zbliżającą się komunię św-na to mój syn odpowiedział pytaniem "a co by było gdybym nie poszedł do komunii?" niestety księdza zamurowało i nie potrafił dziecku w żaden sposób odpowiedzieć na to pytanie poza stwierdzeniem "jeszcze żadne dziecko nie zadało mi takiego pytania".Skoro ksiądz nie wie o co w tym wszystkim chodzi i nie potrafi odpowiedzieć rozsądnie, zagadnięty przez ośmiolatka to tym bardziej usprawiedliwiam dziecko. Choć przyznaję ,że gdyby trafiło na bystrzejszego księdza z pewnością dałby sobie radę z tym pytaniem.
>Optymistyczną wiadomością jest zaś to, że z uwielbienia i dla boga, i dla Dawkinsa prawdopodobnie się wyrasta
tu się zgadzam w 100%pozdrowienia agata
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
> (...) ksiądz zagadnął mojego syna o zbliżającą się komunię św-na to mój syn odpowiedział pytaniem "a co by było gdybym nie poszedł do komunii?" niestety księdza zamurowało i nie potrafił dziecku w żaden sposób odpowiedzieć na to pytanie poza stwierdzeniem "jeszcze żadne dziecko nie zadało mi takiego pytania".
Zakres tego, co dla prowincjonalnych księży jest "nie do pomyślenia", nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Tym bardziej życzę powodzenia w jego systematycznym zwężaniu

> Skoro ksiądz nie wie o co w tym wszystkim chodzi i nie potrafi odpowiedzieć rozsądnie, zagadnięty przez ośmiolatka to tym bardziej usprawiedliwiam dziecko.
Dzieci w tym wieku są oczywiście dosyć bezpośrednie, ale w naszym kraju to niestety raczej oczywiste, że przez podobne "prowokacyjne" wypowiedzi może on mieć jakieś kłopoty w swoim środowisku. Z drugiej strony nie napisałaś, czy spotkał się on z jakimiś przejawami ostracyzmu, więc kto wie - może jednak z tą tolerancją dla ateistów nie jest znowu aż tak źle.
04-06-2008 21:16 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>mam nadzieję ,że w jakimś chociaż niewielkim stopniu wybór należał do niego, ale niestety wewnętrznie mam poczucie ,że to ja za niego wybrałam...

Nie wiem czy mogę, bo jestem jak to mawiają z 'innego obozu', ale kiedyś myślałem o konsekwencjach niewiary u dzieci i pomyślałem, że tym razem pomyślę głośniej.

Syn nie wybrał sam. Gdyby dziś Pani powiedziała mu, że Dawkins się pomylił a z innego żródła Pani wie, że Bóg jest i jest czystym Dobrem zmieniłby tak poglądy, jak i wolę niewiary na wolę wiary, bo Pani wierzyłaby. Dziecko wierzy w to, do czego się je przekona i co postrzega jako żródło dobra i radości. Gdy powie się dziecku, że Bóg jest okrutny a wiara jest balastem porzuci Boga tym bardziej, że będzie czuł się bardziej wolny i samodecydujący o sobie. Gdyby naprawdę ceniło prawdę i uznawało ją za priorytet i z tego powodu odrzucało wiarę, to tym samym odrzuciłoby i wszystkie bajki, zabawy w związane z postaciami bajkowymi a także wizyty w Disneylendzie i tym podobne, bo co z tego, że to jest piękne skoro nieprawdziwe? W ten sposób właśnie ateiści argumentują, że wiara dla wielu ludzi jest oparciem lub jest piękna, ale są na tyle słabi, niekonsekwentni i nielogiczni, że nie potrafią jej zostawić. Inaczej gdzie tu konsekwencja? Czytać dziecku bajki, pozwalać oglądać, nosić koszulki z idolami (urojonymi bogami jesli to np. smerfy) cieszyć się z tego a zabraniać jeszcze głębszego pocieszenia i nadziei czerpać z wiary i opowieści bardziej wiarygodnych niż te o myszce Miki to najzwyczajniej niekonsekwencja. A jeśli taka wiara ma pozytywne skutki dla psychiki i jest naturalna (!?) i tym się uzasadnia nie odbieranie tego dziecku, to czym się rózni wiara w Boga bardziej prawdopodobnego niż np. papa Smerf i czemu jest bardziej szkodliwa, zwalczana i jest wiekszą ujmą dla rozumu? I co znaczy, że mity, baśnie i wiara w 'coś więcej' są naturalne, skoro natura jest pozbawiona nadprzyrodzoności i nie wytwarza żadnych 'oparów nadzwyczajności' z siebie ani nie wskazuje na nic poza?
To jak to w końcu jest z tą wiarą i pragnieniem-przeczuciem czegoś więcej, czegoś lepszego, jest wiara taka nierozsądna, nierozumna i nienaturalna czy może przeciwnie, naturalna, bliska i sama natura wytwarza takie geny, które każą wykraczać poza nią (natura nienaturalna?)?

Proszę dać synowi odtrutkę na Dawkinsa choćby w postaci książki McGratha lub poczytać mu ją zamiast bajek, jeśli uzna ją za słabą tym gorzej dla autora. Jeśli już bez ideologii i całkiem neutralnie niech pozna racje obu stron. Można się domyślić, że po jakimś czasie niewiary będzie mu nie na rękę przyjąć znów możliwosć istnienia Boga, choćby argumenty za wydawały się sensowniejsze niż te przeciw, bo dziecko nie kieruje się nigdy priorytetem prawdy, ale pragmatycznymi i emocjonalnymi motywami. Sprawdzi chociaż Pani czy jego wiara faktycznie jest jego wyborem.

Pozdrawiam szczerze.

m.
O RLY? (0 punktów)
Spokojnie, bez paniki.
W pewnym okresie życia człowiek krystalizuje swój światopogląd i robi to mniej lub bardziej suwerennie.
Oczywiście mówimy o ludziach zdolnych do samodzielnego myślenia, do refleksji.
No, ale zakładam, że na takiego chcesz wychować syna.
Twój syn jest jeszcze bardzo młody, zrewiduje swoje poglądy pewnie jeszcze wielokrotnie zanim się ustabilizują.

Jak się wychowuje w taki sposób, aby ktoś umiał myśleć samodzielnie to wątpię czy można tu mówić o "wychowaniu na ateistę" albo "wychowaniu na katolika/wierzącego".
Można indoktrynować "na ateistę" albo "na katolika/wierzącego", ewentualnie na coś innego
agatamarta (458 punktów)
>Spokojnie, bez paniki.
dzięki tego mi trzeba
>W pewnym okresie życia człowiek krystalizuje swój światopogląd i robi to mniej lub bardziej suwerennie.
>Oczywiście mówimy o ludziach zdolnych do samodzielnego myślenia, do refleksji.
>No, ale zakładam, że na takiego chcesz wychować syna
tak tego właśnie chcę ,próbuję w każdym razie
>Twój syn jest jeszcze bardzo młody, zrewiduje swoje poglądy pewnie jeszcze wielokrotnie zanim się ustabilizują.
masz rację ,coś o tym wiem.....
pozdrawiam była urszulanka
dstr (1474 punktów)
>czy można wychować dziecko bez religii i bez ateizmu??

Można, ale trudno je wychować bez społeczeństwa (które często odwołuje się do Boga) Nie wydaje mi się też, aby ośmiolatek był w stanie świadomie rozprawiać na temat poglądów Dawkinsa. Jeżeli jesteś psychicznie dorosłą osobą, to Twój syn jest jeszcze dzieckiem. Jego wiara w Dawkinsa jest jedynie wynikiem jego zaufania do Ciebie.

Komunia: według mnie powinnaś swojego syna przeprosić i wytłumaczyć, że zostałaś poddana presji otoczenia. Powinien wiedzieć, że czasami trzeba iść na kompromis z rzeczywistością i że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Może w przyszłości będzie mu łatwiej pogodzić się z religijnym otoczeniem (lub przeciwstawić się mu) kiedy to będzie korzystne.

Zresztą zrobisz jak zechcesz.

BTW, ciekawi mnie, jak wygląda jego "powrót do normalności" po zakończeniu całej tej hecy z komunią.
agatamarta (458 punktów)
według mnie powinnaś swojego syna przeprosić i wytłumaczyć, że zostałaś poddana presji otoczenia. Powinien wiedzieć, że czasami trzeba iść na kompromis z rzeczywistością i że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.
próbuję z nim o tym rozmawiać i tłumaczyć mu sytuację,
widzę,że nie przejął się za bardzo cieszy się z prezentów i sprawy religijne zeszły na daleki planpozdrowienia agata
Scorp (5381 punktów)
>Muszę się przyznać do porażki choć pewnie powinnam się z tym udać do psychologa ,

Psychologa? co Ty opowiadasz..

Swojego postępowania nie powinnaś uważać za porażkę, potraktuj to raczej jako nieszkodliwe doświadczenie na swoim i dziecka rozumie. Takie doświadczenie na zdrowym organizmie może być tylko szczepionką, a osoby zaszczepione są z reguły odporniejsze.

Wydaje się, że nie ateizm będzie problemem Twego dziecka, ale może być nim nonkonformizm, wyraźnie u niego widoczny, jak się wydaje.

>... ale czy wolno dziecko wychowywać na
>ateistę bez zgubnych konsekwencji??? powiedzcie...

Dziecko rodzi się ateistą, nie trzeba go 'na to' wychowywać. Niewiele znam osób wychowanych bez religi, ale wszystkie są super.

>ja wiem już jak jest ale czy on nie ma prawa sam dochodzić do tego do czego jak tak późno
>dojrzałam?czy można wychować dziecko bez religii i bez ateizmu??nie wiem czy moje pytanie jest
>logiczne ale w tym wypadku kierują mną emocje nie logika....

Zachowaj dystans, wszystko będzie dobrze!
agatamarta (458 punktów)
Potrzebowałam wsparcia i dostałam jedziękuję
>
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Muszę się przyznać do porażki choć pewnie powinnam się z tym udać do psychologa ,ale liczę na
>wyrozumiałość racjonalistów i Wasze wsparcie mój syn przystąpił dzisiaj do komunii w KK.
Witaj. Dawno Cię nie było. Widać przygotowania do Komunii są nad wyraz ekscytujące...
Osobiście wybaczam Ci ten konformizm. W imię miłości Bliźniego.
Całkiem serio zacytuję tu jedną z najmądrzejszych opowieści o tolerancji i wyrozumiałości dla bliźnich z jakimi w swoim stosunkowo długim życiu miałem do czynienia:
Cytat:
J VIII, 7-11. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!».

Gdyby ci, którzy mienią się Jego uczniami a nawet, w pysze swojej, Jego następcami, ten świat byłby zaiste "Królestwem Bożym". Niestety wyznawcy zapomnieli o swoim Mistrzu!
Wracając do tematu.
W życiu bywają sytuacje, które zmuszają nas do czynienia czegoś wbrew nam samym. Można to nazwać hipokryzją, wszak takową jest. Ale bywa to usprawiedliwione. Gdybyś postąpiła inaczej zostałabyś ukamienowana przez środowisko wraz z Potomstwem Twoim.
Gorsza od odmowy Komunii była by tylko Bar Micwa. Wtedy groziłby Ci stos.
Serdecznie pozdrawiam.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
agatamarta (458 punktów)
Jestem naprawdę pod wrażeniem wyrozumiałości nie tylko Twojej ale też pozostałych osób ,które podjęły mój wątek.Spodziewałam się raczej głosów jeśli nie potępienia to przynajmniej ironizowania(choć bez drobnej złośliwości z Twojej strony się jednak nie obyło ) czy obśmiewania mojego problemu...Dziękuję za pomoc...naprawdę pomogło
pozdrowienia agata
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>czy obśmiewania mojego problemu...
Przenigdy nie obśmiewam problemów, tym bar5dziej Twojego.
To raczej "szpilunia" do mentalności polskiego "przypadkowego" społeczeństwa.
Serdecznie pozdrawiam.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
04-06-2008 21:23 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>W życiu bywają sytuacje, które zmuszają nas do czynienia czegoś wbrew nam samym. Można to nazwać hipokryzją, wszak takową jest. Ale bywa to usprawiedliwione. Gdybyś postąpiła inaczej zostałabyś ukamienowana przez środowisko wraz z Potomstwem Twoim.
>Gorsza od odmowy Komunii była by tylko Bar Micwa. Wtedy groziłby Ci stos.

Gdy wierzący oddaje życie za wiarę nazywa się to fanatyzmem, ale gdy ateista rezygnuje z uczciwości i wyrzeka się lub wstydzi tego, co uważa po prostu za prawdę z powodów pragmatycznych, nazywa się to rozumnym i dojrzałym kompromisem ze światem.

Tak tylko pomyślałem. Pozdrawiam,

m.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Gdy wierzący oddaje życie za wiarę nazywa się to fanatyzmem,
Dla mnie jest to piękne...
Uważam, że prawdziwie wierzący nie ma prawa zawahać się przed tym czynem.
Wahanie znaczy wątpienie.

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
05-06-2008 14:54 
 Ocena 1 na 1
marcel (1048 punktów)
(zablokowany)
>Uważam, że prawdziwie wierzący nie ma prawa zawahać się przed tym czynem.
>Wahanie znaczy wątpienie.

Wiara jest formą miłości, jest relacją. Wyprzeć się jej to wyprzeć się Osoby, nie jakichś abstrakcyjnych prawd, więc ma Pan rację. Kto kocha nie wątpi przy każdej sposobności. Choć oczywiście tego się człowiek uczy całe życie i usposabia do takich sytuacji-decyzji.

> Pozdrawiam - Zbyszek

Rownież pozdrawiam.

m.
ramka (4752 punktów)
(zablokowany)
Odp: Klęska racjonalistki
Dobry wieczór!
Dzieci mają (miewają) doskonale wykrystalizowane poglądy na wiele tematów - zmieniają je bardziej swobodnie niż dorośli. Najlepsze co można zrobić to uszanować te poglądy.
Tak sobie myślę...

Moja córka była chrzczona w wieku 3,5 roku (babcie, ciocie i te sprawy).
Pierwsza komunia była (impreza, prezenty i te sprawy). Chodzi na lekcje religii bo to opłacalne Jakoś od tego nie stała się religijna i nie biega do kościoła.

Moim zdaniem postąpiłaś właściwie
Brutus (88 punktów)
O właśnie - to jest to o czym chciałem wam mówić. Prawda jest taka, że wielu z was okazuje się racjonalistami jedynie w wirtualnej rzeczywistości. I nie mówcie mi że tak nie jest - ateistka puszczająca swoje dziecko do komuni świętej???? - sorki ale chyba to jest już przegięcie. Jak osoba która nie wierzy w Boga pozwala sobie na coś takiego ???- po pierwsze sma siebie oszukujesz a po drugie jak możesz tak traktować naszą wiarę??? - jako przechowalnię dla zapewnienie poczucia radości wierzącej rodziny??? Ale jaja - myślałem że racjonaliści są na tyle odważni, że nie są zdolni do takich czynów i jak twierdzą że Boga nie ma - to nie poddają się temu ogólnemu pędowi komunijnemu. To teraz domyslam się, że syn przystąpi do bierzmowania. Jak ty sobie to wyobrażasz ??? czyżby miał przejść przez kolejną żenadę ?? - aż tak chcesz kpić sobie z wiary katolickiej??? Widzę, że nie dojrzałaś emocjonalnie do bycia racjonalistą. Powinnaś bronić swoich przekonań a tu widzę pełna uległość w stosunku do rodzinki. Czy aż tak zależy Ci na jej zdaniu. Jak Ty w ogóle możesz przekazywać synowi prawdy naszej wiary skoro sama w nie nie wierzysz???? Wow ale niezły kosmos. A pozostali foriumowicze jeszcze dają dobre rady, że dobrześ zrobiła - no chyba nastąpiło przeniesienie tego serwisu na jakiś katolicki portal. Nie poznaję Was - czyżby oświecenie ???
12-05-2008 15:05 
 Ocena 7 na 7
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Za ten post powinienem dać Ci "plusa". Ale nie dam. Z permedytacją.

Cytat:
Prawda jest taka, że wielu z was okazuje się racjonalistami jedynie w wirtualnej rzeczywistości.


Masz rację. Dlaczego? Nieco niżej.

Cytat:
[...] po pierwsze sama siebie oszukujesz a po drugie jak możesz tak traktować naszą wiarę??? - jako przechowalnię dla zapewnienie poczucia radości wierzącej rodziny???


Nie. Ona sama siebie nie oszukuje. Jeśli już, to broni własne dziecko przed skutkami religijnego fanatyzmu otaczjącej Ją społeczności.

Co to znaczy "naszą wiarę" wg Ciebie? Naszą czyli czyją?
I co znaczy "tak traktować"? Czyli niby jak?
I co znaczy "radość wierzącej rodziny"? Ja wiem czym jest radość rodziny. Mnie kiedyś uczyli w szkole, że rodzina koniecznie musi być socjalistyczna (seks też). Ty chcesz słowo "socjalistyczna" zastąpić słowem "katolicka". Rozumiem to. Twój Kościół jest tak samo totalitarny jak komunizm czy faszyzm. Dlatego też zrozum, jeśli potrafisz, że są ludzie próbujący z tego totalitaryzmu się wyrwać. Ale nie zawsze mogą.
Twoja Instytucja zrobiła przez wieki takie spustoszenia w mentalności ludzi, że dziś święci triumfy na widok podobnych sytuacji. Przecież doskonale wiesz, że nie chodzi o to co kto myśli; chodzi jedynie o to aby postępował tak jak większość (wg was - jak "wszyscy"). Bo tylko to jest gwarantem istnienia Kościoła. Kościół bez wiernych? Jak to sobie wyobrażasz?
Nie dziw się więc, że są ludzie, którzy chcąc zachować własną godność i poglądy, a żyją i żyć muszą w społeczności totalnie przez was ogłupionej stosują koniunkturalizm. Bo to się opłaca. I nie potępiaj; zwłaszcza tak fałszywie jak tu.

Cytat:
Ale jaja - myślałem że racjonaliści są na tyle odważni, że nie są zdolni do takich czynów i jak twierdzą że Boga nie ma - to nie poddają się temu ogólnemu pędowi komunijnemu.


Jaja, to jest akurat ten atrybut, który Tobie amputowano (mentalnie). Więc raczej o nich nie wspominaj (chyba, że z nostalgią).
O odwadze możemy podyskutować.
Odważnym w kwestiach światopoglądowych, to sobie możesz być w wielkim mieście; tam, gdzie jesteś praktycznie anonimowy. Chociaż też nie do końca, bo możesz na przykład pracować w firmie państwowej opanowanej przez PiS.
A co ma zrobić ateista mieszkający na wsi lub w miasteczku rządzonym przez wyznawców Radia Maryja? Potrafisz odpowiedzieć i coś doradzić? Wątpię. Chociaż nie, nie wątpię. Powiesz: niech wreszcie uwierzy!
To jest wasza taktyka i strategia. Nawet jak myślą inaczej, to i tak ich zmusimy do życia "po bożemu". I w papierach wszystko się zgadza. 95% społeczeństwa to katolicy. Tylko że jest to bzdura, w którą sami już nie wierzycie.

Cytat:
To teraz domyslam się, że syn przystąpi do bierzmowania.


Ale się cieszysz. Prawda? Triumf Kościoła. A jak nie pójdzie, to co?

Cytat:
[...] aż tak chcesz kpić sobie z wiary katolickiej???


Skoro przez 2 tysiące lat Kościół kpi sobie z narodów świata, to nie spodziewajcie się innej reakcji. Nie zasługujecie na inną.

Cytat:
Widzę, że nie dojrzałaś emocjonalnie do bycia racjonalistą.


Idź do oklulisty (nie okultysty, nie pomyl).

Cytat:
Powinnaś bronić swoich przekonań a tu widzę pełna uległość w stosunku do rodzinki. Czy aż tak zależy Ci na jej zdaniu.


A co Ona robi, Twoim zdaniem? Broni. Tylko, że Jej szanse są znikome w walce z fałszem i obłudą Kościoła. A rodzina jest zbyt wielką wartością (większą niż wiara), aby poświęcić ją dla bajek.

Cytat:
Jak Ty wogóle możesz przekazywać synowi prawdy naszej wiary skoro sama w nie nie wierzysz????


Ależ Ona ani nie może, ani nie chce! To tacy jak Ty usiłują Ją do tego zmusić! Na tym polega dramat Jej i Jej podobnych.

Cytat:
A pozostali foriumowicze jeszcze dają dobre rady, że dobrześ zrobiła - no chyba nastąpiło przeniesienie tego serwisu na jakiś katolicki portal.


Zapewne wydaje Ci się, że nie jesteś aż tak ograniczony. A jednak. Tego typu techniki manipulacyjne są zbyt prymitywne na tym właśnie portalu. Może w Rodzinach Radia Maryja to się sprawdza, ale nie tu. Więc daruj sobie albo sam zmień portal. Najlepiej na katolicki. Tam będziesz u siebie.

fides ex necessitate esse non debet
12-05-2008 20:04 
 Ocena 1 na 1
agatamarta (458 punktów)
Sama bym się z pewnością lepiej nie obroniła dziękuję
on ma trochę racji za odważna nie jestem ale dzisiaj podjęłam walkę,gdyż dowiedziałam się ,że dzieci komunijne nie mają lekcji w środę 14.05 tylko idą z księdzem na wycieczkę zakończoną mszą(sic!) tego już za wiele !!
Bez przesady szkoła jest od edukacji a nie od wycieczek religijnych-państwowa szkoła niby neutralna światopoglądowo...Nie wiem czy dyrektor szkoły może tak dowolnie decydować o zwolnieniu dzieci z lekcji -czy to nie jest jakoś regulowane ustawowo?nawet jeśli są dni przeznaczone na wycieczki z nauczycielem -to z pewnością ta wycieczka nie podpada pod "wycieczkę edukacyjną" rozwścieczyli mnie i teraz już im nie odpuszczę a bierzmowanie na pewno nie będzie!!po moim trupie)pozdrawiam agata
13-05-2008 06:19 
 Ocena 1 na 1
Michał Rostecki (83 punktów)
agatamarta:
Bez przesady szkoła jest od edukacji a nie od wycieczek religijnych-państwowa szkoła niby neutralna światopoglądowo...


Znowu ta ślepa wiara w państwową edukację. Takie zwierzęta, jak "państwo neutralne światopoglądowo" po prostu NIE ISTNIEJĄ. Możesz sobie chcieć, żeby państwo poprawiało nasz byt, co nie zmienia faktu, że rząd cały czas ogranicza wolność, wywołuje inflację, okrada nas, a to wszystko pod pretekstem "poprawy".

Poza tym MEN to swoiste koryto. Osoba w nim siedząca chce narzucić swoją wizję wszystkim obywatelom.. eee., przepraszam - niewolnikom. Giertych chciał edukacji patriotycznej i mundurków, zaś pewnie jakaś babka z SLD będzie chciała zapraszać homoseksualistów do szkoły i wywalić lekcje religii.

Zaś na wolnym rynku bez kretyńskiej ingerencji państwa to popyt kształtowałby edukację dzieci. I pewnie takie osoby jak Pani wysyłałyby dzieci do szkoły całkowicie odcinającej się od religii. Zaś inny rodzic wybrałby inną szkołę.

Dlatego w takich dyskusjach apeluję o więcej sceptycyzmu wobec państwa i odrzucenie irracjonalnej wiary w mainstreamowych polityków.

agatamarta:
Nie wiem czy dyrektor szkoły może tak dowolnie decydować o zwolnieniu dzieci z lekcji -czy to nie jest jakoś regulowane ustawowo?nawet jeśli są dni przeznaczone na wycieczki z nauczycielem -to z pewnością ta wycieczka nie podpada pod "wycieczkę edukacyjną"


Nawet, jeżeli takie cuś jest ograniczone ustawą, to dyrektor ma to głęboko w rzyci.

Pozdrawiam!
12-05-2008 20:15 
 Ocena 3 na 3
agatamarta (458 punktów)
aż tak chcesz kpić sobie z wiary katolickiej???
Fakt kpienie z wiary katolickiej przychodzi mi dośc łatwo tym bardziej ,że odebrałam gruntowną religijną edukację u urszulanekdlatego jest to dla mnie równie łatwe jak kpienie z głupich blondynek czy policjantów nie widzę w tym żadnej różnicy.No może jest jednak różnica głupie blondynki czy policjanci to jednak ludzie i należy im się szacunek a religia to zbiorowe urojenie i dlatego nie mam zupełnie szacunku bo niby z jakiej racji? a zeby Cię uspokoić sama jestem blondynką i zupełnie mnie nie rażą o nich dowcipy.
Widzę, że nie dojrzałaś emocjonalnie do bycia racjonalistą.
>
być może moja niedojrzałośc emocjonalna wynika ze zbyt długiego i intensywnego życia w katolickiej wspólnocie nie tylko rodzinnej...to pozostawia ślady wiem coś o tym...pozdrawiam a.
giron
Jestem ateistką, mój syn przystąpił 3 maja do komunii.
To też moja klęska.
Ale to tylko przegrana bitwa. Patrząc na 15-letnią córkę ,słuchając jej- wiem że wygrywam "wojny"
12-05-2008 13:03 
 Ocena 1 na 1
Pabloss (4221 punktów)
Oj wielu z nas tu obecnych wielokrotnie ponosi takie klęski. Nic na to nie poradzimy, gdyż obok naszego światopoglądu musimy w miarę możliwości dostosowywać się do większości społeczeństwa, które jest katolickie. Chcąc nie chcąc mamy wolne gdy sa świeta katolickie, prasa i media nas faszerują opowiesciami religijnymi itp... stąd też nie uciekniemy od tego. A prawdą jest to co piszesz o 15-letniej córce. Mentalność młodego społeczeństwa się zmienia, już nie podchodzi ono do spraw religii tak jak nasi rodzice czy dziadkowie. To co głosi kościół, a zwłaszcza to co sam dodaje dla swoich potrzeb stopniowo odchodzi do lamusa. Teraz Polsce nie potrzebny jest stabilny kościół lecz na nowo misje, które przywrócą ducha temu wyznaniu. Z czasem dojdzie do laicyzacji kraju o ile uprzednio nasi parlamentarzyści nie zapiszą w konstytucji że jesteśmy państwem wyznaniowym i nie wzmocnią jeszcze bardziej roli kleru.
Waznym jest abyś ugruntowała w dzieciach przekonanie, że każdy człowiek bez względu na wyznanie, rasę, orientacje seksualną itp. jest równy. Nie ma lepszych ani gorszych ludzi, sa jedynie głupsi i mądrzejsi, którzy w odpowiedni dla siebie sposób korzystają z tego co mają najcenniejsze - rozumu.
12-05-2008 13:37 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Jestem ateistką, mój syn przystąpił 3 maja do komunii.
>To też moja klęska.
Bez przesady - nie musimy być Konradami Wallenrodami...
Syn zadowolony z prezentów? Bo przecież tylko o to tu chodzi...
Reszta, to taki bajer.

> Ale to tylko przegrana bitwa. Patrząc na 15-letnią córkę ,słuchając jej- wiem że wygrywam "wojny"
Moje dzieci były ochrzczone, poszły do komunii, chodziły na religię. I co z tego. Najważniejsze jest to, że rodzice nie chodzą do kościoła i są niewierzący.
Dzieci też...
A co będzie dalej - ich sprawa.

Pozdrawiam - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
bozena (120 punktów)
(zablokowany)
Jestem osobą wierzącą, choć nie praktykującą ale muszą stwierdzić, że źle czynisz. Skoro Ty i Twój syn nie wierzycie w Boga nie powinniście się angażować w żadne elementy związane z celebracją tego wyznania. Co prawda jestem antyklerykałką i wiele mogę pisać złego na temat księży ale nigdy nie posunęłabym się do udawania. Krzywdzisz zarówno siebie jak i swoje dzieci. Przecież Twoje wyznanie nie jest wyryte na czole i postronne osoby nijak nie mogą się doczepić do ciebie, a jeśli byś słyszała jakieś negatywne głosy to zawsze możesz powiedzieć, że wiara to indywidualna sprawa każdego człowieka. Rozumiem, że starasz się bronić swoją rodzinę ale nie masz przed czym - przecież nikt nikomu nie robi krzywdy. Obok nas żyją przecież innowiercy, ateiści itd ale czy słyszysz aby była jakaś nagonka na nich?? Czuję, że sama nie wiesz czego chcesz w życiu. Myslisz że jesteś niewierząca ale chyba tak naprawdę to boisz się odejść od wiary nie wiedząc czy jest bóg czy nie i co cię czeka po śmierci. No ale sama sobie ścielesz to łóżko, oby tylko na dobre to wszystko wyszło. Ty sobie poradzisz ale szkoda dzieci.
Jeśli masz rodzinę praktykującą pozwól im roztoczyc opiekę nad wiarą swoich dzieci. Nic złego im się nie stanie, a jak dorosną to same zdecydują czy chcą tworzyć społeczność kościoła czy też nie. Pomyśl sobie też o ich przyszłości - jak mają wziąć ślub kościelny z ukochaną osobą, kiedy będzie brakowało im podstaw wiary? Pozdrawiam
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Jestem osobą wierzącą, choć nie praktykującą ale muszą stwierdzić, że źle czynisz. Skoro Ty i Twój syn nie wierzycie w Boga nie powinniście się angażować w żadne elementy związane z celebracją tego wyznania.
To prawda, łatwo tak powiedzieć. Znając jednak realia polskie, szczególnie w małych miasteczkach i wsiach - dużo trudniej zrobić.
Ostatnio rozmawiałem z kolegą, który mieszka na wsi i ma dobry, obiektywny ogląd sytuacji tam panującej. Okazuje się, że ludzie chodzą do kościoła tylko dlatego, że inni chodzą. Taki owczy pęd. Być może są jednostki faktycznie głęboko i prawdziwie wierzące. To jednak wyjątki...
W kościele wszyscy przekazują sobie znak pokoju, obowiązuje to jednak tylko w kościele. Po wyjściu wszystko wraca do normy - bezinteresowna zawiść i plotki to smutna norma.

>Co prawda jestem antyklerykałką i wiele mogę pisać złego na temat księży ale nigdy nie posunęłabym się do udawania.
To chwalebne.

>Myslisz że jesteś niewierząca ale chyba tak naprawdę to boisz się odejść od wiary nie wiedząc czy jest bóg czy nie i co cię czeka po śmierci.
A więc o to tu chodzi - na wszelki wypadek warto wierzyć.
Ale, gdyby bóg istniał, nie będzie miał problemu z rozpoznaniem szczerych intencji i prawdziwości wiary... Także ostrożnie.

Pozdrawiam - Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
12-05-2008 20:45 
 Ocena 3 na 3
agatamarta (458 punktów)
Bardzo dziękuję Ci za tę wypowiedź,masz rację w jakiejś części ale to ,że mój syn poszedł do komunii uznałam za wykonanie zobowiązania z chrztu-wtedy jeszcze wierzyłam w boga.Cała moja rodzina jest wierząca ale wiesz jak to bywa w życiu-powiedziałam im wprost wszystkim!!-ja jestem ateistką nie chcę by mój syn był katolikiem ale jeśli wy chcecie dać szansę panu bogu to prowadźcie go do kościoła ,na religię na msze itd.Czy myślisz ,że choć jedna osoba (jego matka chrzestna mieszka obok mnie 100m od mojego domu) podjęła się religijnego wychowania dziecka??nie ,nikt nawet babcia czyli moja mama -zaangażowana katoliczka też to kolokwialnie mówiąc "olewa".A czy nie jest to obowiązkiem katolika a matki chrzestnej w szczególności by o to zadbać.Tak naprawdę to nikt nie jest wierzący oni wszyscy tylko lubią o sobie tak myśleć bo to im daje nadzieję ,że ich dusza przeżyje śmierć a tego się najbardziej boją .Ja też się boję ale nie znaczy ,że muszę się pocieszać w irracjonalny sposób.Staram się wykorzystywać te chwile które mam i cieszyć się z tego splotu genów który dał mi okazję zaistnieć,to mi wystarcza pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za Twoją wypowiedź.
13-05-2008 11:07 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>cieszyć się z tego splotu genów który dał mi okazję zaistnieć
>
Podobno rośliny też potrafią cię cieszyć, jest taka teoria.
Mdli mnie od słodkiego, dlatego nie mogę się oprzeć pokusie, dodania łyżki dziegciu do tej beczki miodu. Samodzielność ośmiolatka jest złudzeniem, są to jej atrapy, doświadczenia samodzielności zaczynają się z wiekiem dojrzewania, u niektórych proces ten nie zaczyna się nigdy. Natomiast ośmioletnie dziecko uczy się i kształtuje się system jego wartości. Pani syn już się nauczył, że nie szanuje się innych ludzi. Wierząca babcia jest godną politowania, którą można tolerować lub pogardzać, jedyną wartością jest własna racja. Z wartości innych można robić przedstawienie, jeżeli to się opłaca. Innych oszukiwać i dostosowywać się do otoczenia, śmiejąc się z niego po cichutku. Nie reprezentować siebie samego, bo to się nie opłaca i czasem może boleć, a własne wartości nie są tego warte.
Dziecko w swoim światopoglądzie musi mieć absolutne oparcie w najbliższych, a Pani uczy go koniunkturalizmu. Można i tak, i można to nawet zrozumieć, ale poszukiwanie usprawiedliwień na swój upadek moralny, jest żenujące. Cierpi Pani z powodu swojego upadku i będzie Pani cierpieć. Nie występują w przyrodzie dobrzy koniunkturaliści, wszyscy koniunkturaliści są źli. Chociaż, w dzisiejszych postmodernistycznych czasach, wszystko jest możliwe, nawet Pani dobre samopoczucie. Przecież ma Pani rodzinę z którą nawzajem się oszukujecie, czyż może być coś piękniejszego od takiej rodziny, dla nie warto poświęcić własne dziecko.
Adam Barycki
13-05-2008 13:22 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam niepokornego w rodzinnym łonie.

Zbyszek


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
13-05-2008 13:31 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Witam niepokornego w rodzinnym łonie.
>
My w naszej rodzinie się nie oszukujemy, więc warto dla niej coś poświęcić.
Adam Barycki
radek (767 punktów)
>Bardzo dziękuję Ci za tę wypowiedź,masz rację w jakiejś części ale to ,że mój syn poszedł do komunii uznałam za wykonanie zobowiązania z chrztu-wtedy jeszcze wierzyłam w boga.Cała moja rodzina jest wierząca ale wiesz jak to bywa w życiu-powiedziałam im wprost wszystkim!!-ja jestem ateistką nie chcę by mój syn był katolikiem ale jeśli wy chcecie dać szansę panu bogu to prowadźcie go do kościoła ,na religię na msze itd.Czy myślisz ,że choć jedna osoba (jego matka chrzestna mieszka obok mnie 100m od mojego domu) podjęła się religijnego wychowania dziecka??nie ,nikt nawet babcia czyli moja mama -zaangażowana katoliczka też to kolokwialnie mówiąc "olewa".A czy nie jest to obowiązkiem katolika a matki chrzestnej w szczególności by o to zadbać.Tak naprawdę to nikt nie jest wierzący oni wszyscy tylko lubią o sobie tak myśleć bo to im daje nadzieję ,że ich dusza przeżyje śmierć a tego się najbardziej boją .Ja też się boję ale nie znaczy ,że muszę się pocieszać w irracjonalny sposób.Staram się wykorzystywać te chwile które mam i cieszyć się z tego splotu genów który dał mi okazję zaistnieć,to mi wystarcza pozdrawiam Cię >serdecznie i dziękuję za Twoją wypowiedź.

Dalas bys dzieciakowi mozg wyprac?
13-05-2008 10:24 
 Ocena 2 na 2
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Jestem osobą wierzącą, choć nie praktykującą
Nie można "mieć ciastko i zjeść ciastko". Nie ma czegoś takiego jak niepraktykujący wierzący. Jeżeli tak Siebie określasz to oznacza, że nie jesteś wierząca w odniesieniu do konkretnego wyznania. W tym przypadku Krk, jak mniemam. Po prostu wytworzyłaś sobie inną, bardziej wygodną, religię.
Agatamarta nie jest wcale hipokrytką. Jest, jak wielu mieszkańców tego najpiękniejszego ze wszystkich Kraju, człowiekiem uwikłanym w konwenanse, dziwaczną bogoojczyźnianą obyczajowość, która z prawdziwa wiarą ma niewiele wspólnego. Brat (siostra) chrześcijanin (szczególnie ten spod znaku Krk) pierwszy wbije Ci nóż w plecy, przy najbliższej okazji, jak tylko będzie mógł. Agatamarta po prostu usiłuje przetrwać. Dla dobra swoich dzieci. Jest takie dosyć cyniczne powiedzenie: "Ja tego świata nie wymyśliłem, ja tylko usiłuję w nim żyć".
Zacytuję:
Cytat:
MK XIII, 30-31 Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych».

An mass. "Polak-katolik" nie zna Pisma Świętego a tego cytatu w szczególności.
No to "tela".
Z braterskim pozdrowieniem od zatwardziałego agnostyka
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
lipschitz (1674 punktów)
Mieć wsparcie w ośmioletnim dziecku... to naprawdę coś Klęska? hm...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego???dlaczego na to pozwoliłam -odpowiedź jest banalna -rodzina,presja małomiasteczkowej opinii ,chęć "dogodzenia" mojej kochanej,dobrej mamie -katoliczce itd.

Konformizm jest równie realną przyczyną jak np. szantaż. Warto odróżniać problem istnienia przyczyn od problemu oceny moralnej tych przyczyn. Jeżeli zdarzy się, że dziecko wychowane na ateistę zapragnie się ochrzcić i przystąpić do I Komunii, to racjonalni rodzice muszą uszanować jego wolę, gdyż wolność i godność człowieka są wartością wyższą niż zgodność poglądów w rodzinie, nawet jeśli źródłem tej woli jest konformizm lub szantaż.

Mówiąc praktyczniej, jeżeli w szczerej rozmowie bez osób z zewnątrz dziecko otwarcie i zdecydowanie wyrazi swoją wolę (przykład z życia: "Nie wierzę w Boga, ale chcę mieć taką samą ładną sukienkę jak koleżanki i mieć zdjęcia w takiej sukience, chcę się ochrzcić i przystąpić do I Komunii, babcia wszystko załatwi. Nadal jestem i będę ateistką, ale chcę koniecznie wystąpić w takiej sukience razem z koleżnkami"), to ma ono prawo wolę swoją przeforsować (korona z głowy rodzicom ateistom nie spadnie).

>Ja go właściwe zmusiłam ,bo on powtarza uparcie "mamo ja nie wierzę w boga"

Ale to jest zupełnie inny problem. Tu mamy problem dziecka ochrzczonego i nadal gwałconego przez fanatyczną rodzinę. Bo co innego jest I Komunia siłą bezwładności, bez fanatyzmu, gdy dziecko "normalnie" chodzi na religię i jeszcze nie ma własnych poglądów, a co innego jest taki gwałt na młodym ateiście, który już ma świadomość tego, że jest gwałcone. Jest to bardzo poważne naruszenie godności i nie można tego usprawiedliwić - zdrowe sumienie rodziców będzie długo bardzo bolało...

>chyba a nawet na pewno ja go zaraziłam wirusem "antywiary"

... ale nie z powodu zakażenia wirusem, ale pogwałcenia godności.

>czy wolno dziecko wychowywać na ateistę bez zgubnych konsekwencji???

Jeszcze inny problem, dotykający jeszcze głębszych spraw - jak realizować cele wychowawcze?

W mojej ocenie niemoralne jest stawiać sobie cele przedmiotowe lub instrumentalne i kształtować dziecko jak artysta kształtuje swoje dzieło - to jest traktowanie dziecka jak przedmiot, a więc narusza jego godność. Przeciwnym i najlepszym podejściem jest pielęgnowanie rozwoju dziecka tak, jak nauczał Nietzsche i jego ideowi następcy w postaci tzw. szkoły psychologii humanistycznej (Rogers), czyli jak byśmy to dzisiaj powiedzieli językiem naukowym: pomóc dziecku jak najlepiej rozwinąć swój fenotyp.

Pośrednim rozwiązaniem jest wychować dziecko na następcę lub rolę wg tradycji rodzinnej. Jest tu trochę dobra (tradycja rodzinna zwykle zgodna jest z fenotypem), trochę zła (trochę przedmiotowego traktowania). Jeżeli więc rodzice z jakichś powodów decydują się przeciwstawić tradycjom rodzinnom, to muszą mieć dobry powód - muszą kierować się dobrymi intencjami wg zasad psychologii humanistycznej. Jeżeli nie mają pewności co do tego, to powinni w wychowaniu uwzględnić presję otoczenia, żeby oszczędzić dziecku przykrości. Przedmiotowen wychowywanie na ateistę będzie w tym przypadku złem, tym bardziej, że może narazić je na przykrości... a i tak prędzej czy później ktoś takie dziecko "nawróci".

Jednak w przypadku Agatamarty sformułowanie "wychowywać na ateistę" wydaje mi się nietrafne. Wygląda to raczej tak, że ateizm tego dziecka jest naturalnym elementem jego fenotypu (np. jako konsekwencja wysokiego IQ) i sam się rozwinął, więc dobrem jest wspieranie jego rozwoju, a nie uleganie presji otoczenia. Zawsze lepszym wyborem jest wesprzeć dziecko i bronić go przezd ludźmi złymi, niż przyłączyć się do ludzi złych, zgwałcić dziecko i mówić mu, że to dla jego dobra.

doku
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)
patrz poniżej
wolkar (467 punktów)
(zablokowany)

Najpierw namieszać dziecku w głowie a potem je zostawić z takimi wątpliwościami wtedy, kiedy najbardziej potrzebuje Pani wsparcia? Trzeba wziąć się w garść, przeprosić syna za chwilę słabości, wytłumaczyć, że to co Pani zrobiła było podyktowane troską o jego dobro. Musi nabrać przekonania, że Pani jest z nim i podziela jego poglądy. Jesli zwątpi w Panią, to może się to skończyć utratą kontaktu z dzieckiem.
Nie wiem, jak można wychować na ateistę. Ateista do swoich poglądów ma dojść w wyniku własnych przemyśleń. Niezdecydowanemu należy dostarczyć argumentów "za" i "przeciw", potem niech wybiera. Jednak dla tak młodego dziecka (które już zaczyna interesować się światopoglądami na tyle, że jeden z nich odrzuca a drugi akceptuje), odpowiedniej literatury chyba nie ma. Pani pozostaje zatem osobą, która musi przyjąć na siebie rolę przewodnika i "tłumacza". Trzeba ją tylko tak zagrać, by w żadnym momencie nie stracić zaufania swojego "ucznia".
elfir (1058 punktów)
>Niezdecydowanemu należy dostarczyć argumentów "za" i "przeciw", potem niech wybiera. Jednak dla tak młodego dziecka (które już zaczyna interesować się światopoglądami na tyle, że jeden z nich odrzuca a drugi akceptuje),

Moze "Świat Zofii" i "Nauka Świata Dysku" (wbrew pozorom jest to zabawna książka popularnonaukowa o bardzo ateistycznym podejsciu)

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365