 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-05-2008 10:44 | G.K. (1679 punktów) | Wideo z proboszczem.
6 na 6 | Aż dziwne, że jeszcze nikt tego tu nie wrzucił: pl.youtube.com/watch?v=iQz-mj07080Co o tym sądzicie ? Że niby odosobniony przypadek ? Proszę bardzo: wiadomosci(*)iadomosci/1,55670,3084885.htmlMało ? wiadomosci(*)iadomosci/1,80269,5108831.htmlW Internecie można znaleźć jeszcze więcej takich spraw. A ile takich sytuacji pozostaje między księdzem i jego uczniami ? Dość niedawno, w którymś z wątków napisałem pewien dowcip: "-Jaka jest w Polsce największa kara za pedofilię ? - Przeniesienie do innej parafii." A teraz dwa ostatnie zdania z artykułu o księdzu pedofilu (z Gazety Wyborczej): "Ks. Stanisław K. w wigilię Bożego Narodzenia, kilka dni po samobójstwie Bartka, na swoją prośbę odszedł z parafii. Rezygnację złożył w przemyskiej kurii i została ona przyjęta. Przeniesiono go do parafii w Iwoniczu Zdroju." To już nie jest śmieszne. To już jest tragiczne. Dlaczego mam wrażenie, że jeszcze przez długie lata nic się nie zmieni ? Czy nasz kraj to naprawdę tylko jeden wielki ciemnogród, w którym ksiądz jest praktycznie nietykalny ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Stanilewicz (33 punktów) | > Aż dziwne, że jeszcze nikt tego tu nie wrzucił: pl.youtube.com/watch?v=iQz-mj07080> Co o tym sądzicie ? Że niby odosobniony przypadek ? Proszę bardzo:> wiadomosci(*)iadomosci/1,55670,3084885.html> Mało ? wiadomosci(*)iadomosci/1,80269,5108831.html> W Internecie można znaleźć jeszcze więcej takich spraw. A ile takich sytuacji pozostaje między> księdzem i jego uczniami ? Dość niedawno, w którymś z wątków napisałem pewien dowcip:> "-Jaka jest w Polsce największa kara za pedofilię ?> - Przeniesienie do innej parafii."> A teraz dwa ostatnie zdania z artykułu o księdzu pedofilu (z Gazety Wyborczej):> "Ks. Stanisław K. w wigilię Bożego Narodzenia, kilka dni po samobójstwie Bartka, na swoją prośbę> odszedł z parafii. Rezygnację złożył w przemyskiej kurii i została ona przyjęta. Przeniesiono go do> parafii w Iwoniczu Zdroju."> To już nie jest śmieszne. To już jest tragiczne.> Dlaczego mam wrażenie, że jeszcze przez długie lata nic się nie zmieni ? Czy nasz kraj to naprawdę> tylko jeden wielki ciemnogród, w którym ksiądz jest praktycznie nietykalny ?No właśnie jak czytałem ten dowcip to od razu sobie pomyślałem że to żaden dowcip to czysta prawda.No i dałeś mi tego potwierdzenie w dalszej części postu.Trudno powiedzieć czy sie cos zmieni...Nawet SLD bało się ruszać kościół,gdyż wiedzieli że to im znacznei obniży sondaże.Niestety PO robi teraz to samo.Kto by kiedyś pomyślał że Polska-najbardziej tolerancyjne państwo w Europie w XVI czy XVII wieku stanie się kiedyś drugim w historii państwem kościelnym gdzie zwykły ksiądz trzymał w szachu przez 2 lata prezydenta i premiera,a kościół cieszy się władzą niemal absolutną.Zgroza
|
|
3 na 3 | Beata (Nowak) (459 punktów) | > Aż dziwne, że jeszcze nikt tego tu nie wrzucił: pl.youtube.com/watch?v=iQz-mj07080> Co o tym sądzicie ? Że niby odosobniony przypadek ? Proszę bardzo:> wiadomosci(*)iadomosci/1,55670,3084885.html> Mało ? wiadomosci(*)iadomosci/1,80269,5108831.html> W Internecie można znaleźć jeszcze więcej takich spraw. A ile takich sytuacji pozostaje między> księdzem i jego uczniami ? Dość niedawno, w którymś z wątków napisałem pewien dowcip:> "-Jaka jest w Polsce największa kara za pedofilię ?> - Przeniesienie do innej parafii."> A teraz dwa ostatnie zdania z artykułu o księdzu pedofilu (z Gazety Wyborczej):> "Ks. Stanisław K. w wigilię Bożego Narodzenia, kilka dni po samobójstwie Bartka, na swoją prośbę> odszedł z parafii. Rezygnację złożył w przemyskiej kurii i została ona przyjęta. Przeniesiono go do> parafii w Iwoniczu Zdroju."> To już nie jest śmieszne. To już jest tragiczne.> Dlaczego mam wrażenie, że jeszcze przez długie lata nic się nie zmieni ? Czy nasz kraj to naprawdę> tylko jeden wielki ciemnogród, w którym ksiądz jest praktycznie nietykalny ?Według mnie to jest tak, że "swój broni swego". Jest tak praktycznie w każdym środowisku czy grupie zawodowej - biskup ochrania podległego sobie księdza a np. lekarza popełniającego błędy w sztuce czy też przykladowo pijanego policjanta, bądź nauczyciela bronią koledzy po fachu. Z drugiej strony księża są faktycznie specyficznie traktowani, z jednej strony przez wiernych, którzy nic nie mówią, bo się boją plebana i reszty owieczek, z drugiej zaś przez rząd, który również boi się tyle, że utraty elektoratu, który ksiądz za sobą pociągnie.
|
|
 | 2 na 2 | Stanilewicz (33 punktów) | Ale księża powinni być przykładem dla innych ludzi,ponoć chcą uchodzić za pośredników między ludźmi a Bogiem,to do czegoś zobowiązuje.
|
|
|  | | Sumelka (115 punktów) | >Ale księża powinni być przykładem dla innych ludzi,ponoć chcą uchodzić za pośredników między ludźmi a Bogiem,to do czegoś zobowiązuje.
W każdym środowisku znajdzie się przysłowiowa "czarna owca", podejrzewam, że nawet wśród racjonalistów znaleźlibyśmy kilka takich "czarnych owiec".
|
|
| |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >W każdym środowisku znajdzie się przysłowiowa "czarna owca", podejrzewam, że nawet wśród racjonalistów znaleźlibyśmy kilka takich "czarnych owiec".
Popieram. Takie podejście do sprawy, że to Kościół jest winien, jest mocno tendencyjne. To człowiek jest winien. Chociaż, uczeń też potrafi ugryźć. To było zdaje się gim. (na filmiku), a chłopczyk wychodząc nazwał księdza 'idiotą'. To też nie jest zachowanie godne ucznia, a zwykle się je pomija, co jest równie tendencyjne i bardzo medialne: jedna osoba to ofiara, a druga bezwzględny kat - bardzo nośne.
Co do tendencyjności. Już nie pamiętacie Państwo, jak pewna pani nauczycielka uczyła dzieci, że Kolumb był polskim odkrywcą? Albo profesora akademickiego, który (to już jest wręcz anegdota akademicka) uważał, że Lublin został założony przez Abla i na początku nazywał się "Ablin"? Pamiętam też nauczycielkę polskiego, która uczniowi naderwała kawałek ucha. I inną, od geografii, która wydłubała oko wskaźnikiem (najwyraźniej tłukąc go nim po twarzy). Więc pytanie odnośnie samych tylko księży i katechetów (oraz ich form żeńskich) jest zbyt wąskie. Myślę, że problem przemocy w szkole jest szerokopasmowy. I jest to problem duży, choć nie należy przypadkiem podpatrywać rozwiązań szwedzkich, bo to druga skrajność.
(...)
Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że przez cały przekrój szkoły polskiej, od zerówki, aż po studia doktoranckie panują różnorakie patologie. Problem określony jako "ciemnogród" tonie w Oceanie Problemów, w których uczeń polski się edukuje i co gorsza (w związku z coraz częstszą dysfunkcyjnością rodzin) wychowuje.
Zacznijmy od ściągania, które stało się czymś absolutnie normalnym, a nawet cnotliwym i świadczącym o sprycie. Co dalej, skrzywiona moralność (zjawią się tu różnoracy reinterpretatorzy, ale chyba roboczo możemy przyjąć, że próby gwałtu, przemoc między uczniami, fala (zwana koceniem), "cyberprzemoc", traktowanie samobójstwa jako remedium na całe spektrum problemów, kradzieże komórek i inne kradzieże (u mnie w liceum ogólnokształcącym, kiedy tam jeszcze chodziłem, pewna osoba, która była skarbnikiem swojej klasy, ukradła fundusz na wycieczkę szkolną, udając (umówiwszy się z kolegami), że to ją okradają - około 2600 PLN), słownictwo, brak karności, szyderstwa, brak szacunku dla wartości społecznych (np. dla budynku szkoły) itd. itp. nie należą do etosu ucznia). Związane ze ściąganiem nieuctwo. Ostatnio nagłośnione, kończenie szkoły na gimnazjum (często w świetle wiedzy rodziców). Przejście od wartości teoretycznych, przez społeczne do ekonomicznych. Rasizm. Niestety, itd. Dlatego, wydaje mi się, że "problem proboszcza" nie jest problemem Kościoła, ale problemem instytucji szkoły, która nie otrząsnęła się jeszcze (również merytorycznie) z okruchów systemu słusznie minionego.
Pozdrawiam.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | |  | 3 na 3 sagittarius (1132 punktów) (zablokowany) | >Dlatego, wydaje mi się, że "problem proboszcza" nie jest problemem Kościoła,
Jest problemem Kościoła. Jeśli Pan myśli, że księża stosują przemoc od czasu, gdy religia weszła do szkół, to jest Pan w błędzie. Ja uczęszczałam na naukę religii w latach 80-tych. Wtedy była prowadzona w tzw. salkach katechetycznych na terenie kościoła. Już wtedy były krzyki i bicie, nie ręką - gumą. Tych księży przewinęło się mnóstwo i żaden nie miał talentu nauczycielskiego.
>ale problemem instytucji szkoły, która nie otrząsnęła się jeszcze (również merytorycznie) z okruchów systemu słusznie minionego.
A ja mile wspominam szkołę z tego okresu, bo naprawdę wychowywała. Gdyby w tym czasie przyznał się Pan w domu, że nauczyciel dał Panu po łapach, dostał by Pan drugie manto od rodziców. Takim autorytetem była szkoła. Nauczyciele nie tylko nas uczyli, ale też wychowywali. Pamiętam apel, który Pani Dyrektor zorganizowała po tym, jak w koszu Pani sprzątaczka znalazła chleb. Bite dwie godziny wykładu o szacunku dla chleba w całkowitej ciszy. Gdy nauczyciele wchodzili do klasy, to uczniowie wstawali. Z szacunku. Szkoła rozwijała pasje, kółka zainteresowań były oblegane, a poziom nauki bardzo wysoki. Moim zdaniem obecny system w niczym nie przypomina poprzedniego. Czy słusznie? Kwestia indywidualnej oceny.
|
|
| | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Nauczyciele nie tylko nas uczyli, ale też wychowywali. Pamiętam apel, który Pani Dyrektor zorganizowała po tym, jak w koszu Pani sprzątaczka znalazła chleb. Bite dwie godziny wykładu o szacunku dla chleba w całkowitej ciszy. Gdy nauczyciele wchodzili do klasy, to uczniowie wstawali. Z szacunku. Szkoła rozwijała pasje, kółka zainteresowań były oblegane, a poziom nauki bardzo wysoki. Moim zdaniem obecny system w niczym nie przypomina poprzedniego. Czy słusznie? Kwestia indywidualnej oceny.
Zgoda, to bardzo zacne. Ale też moja uwaga nie miała tego, co Pan zauważa w zakresie. Mnie chodziło jedynie o ideologizację i pomyślenie szkoły jako instytucji kontroli aparatu nad kształtującą się osobowością ucznia. Jedną patologią będzie brak kontroli szkoły nad wychowaniem, ale całkowita kontrola jest drugą skrajnością, również patologiczną.
Zaś co do: >A ja mile wspominam szkołę z tego okresu, bo naprawdę wychowywała. Gdyby w tym czasie przyznał się Pan w domu, że nauczyciel dał Panu po łapach, dostał by Pan drugie manto od rodziców. Takim autorytetem była szkoła.
To wydaje mi się to sprzeczne z: >Już wtedy były krzyki i bicie, nie ręką - gumą. Tych księży przewinęło się mnóstwo i żaden nie miał talentu nauczycielskiego.
Co sprawia, że bijący ksiądz zasługuje na potępienie a nauczyciel nie? Dlaczego nie można przyjąć tego casusu szacunku także wobec księży? Być może czegoś nie rozumiem, ale wydaje mi się to pewną sprzecznością, że szkoła może trzymać twardą ręką i wychowywać ostro a Kościół nie. Przy czym nie wyrażam w ten sposób swoich preferencji wobec takiego wychowywania i traktuje to czysto teoretycznie.
A to, że nauczycieli też potrafili bić i to wręcz czasami drastycznie, to chyba coś, co do czego się zgodzimy.
Pozdrawiam
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
2 na 4 ramka (4752 punktów) (zablokowany) | Bo to wszystko kryptogeje, kryptopedofile i inne krypciarze! Może wsadzić ich do krypty i zamurować? Proponuję w najbliższy wtorek
|
|
 | | Stanilewicz (33 punktów) | > Bo to wszystko kryptogeje, kryptopedofile i inne krypciarze!> Może wsadzić ich do krypty i zamurować?> Proponuję w najbliższy wtorek  Chyba nie jestem w temacie,ale czemu akurat we wtorek  ?
|
|
|  | 1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | zacytuję dla wyjaśnienia Cytat:...trudno nie mieć szacunku dla kogoś, kto potrafi napisać WTOREK, nawet jeśli ten ktoś nie pisze tego całkiem prawidłowo. Ale pisanie to jeszcze nie wszystko. Są dni, w których napisanie WTOREK wcale się nie liczy - A przy okazji, jak ty piszesz wtorek? - Co piszę? - zapytał Puchatek. - Wtorek. No wiesz - poniedziałek, wtorek.. - Mój drogi Puchatku - powiedziała Sowa każdy wie, że to się pisze przez ó zamknięte. - Tak? - zapytał Puchatek. - Oczywiście - powiedziała Sowa. - Przecież to jest wtóry dzień tygodnia. - Ach, więc to tak działa? - zapytał Puchatek. - No dobrze, Sowo - powiedziałem. - W takim razie co jest po wtorku? - Trzeciek - powiedziała Sowa. - Sowo, ty nam tu się mylisz - powiedziałem. -Dzisiaj jest dzień po wtorku, a to nie jest trze... to znaczy czwartek. - W takim razie co to jest? - zapytała Sowa. - To jest właśnie ten dzień! - pisnął Prosiaczek. - Mój ulubiony dzień - powiedział Puchatek.
|
|
| |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
To by raczej wskazywało na środę.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > To by raczej wskazywało na środę. Zgoda! Umówmy murowanie na trzeciek
|
|
|  | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | > czemu akurat we wtorek ?> Bo tylko we wtorki jest czynne. Adam Barycki
|
|
1 na 1 | keymak (3379 punktów) | >Co o tym sądzicie ? Że niby odosobniony przypadek ? Rozmawiać na ten temat jest niebezpiecznie. No bo jak człowiek się przypadkowo zapędzi to przylepią mu łatkę antyklerykała. Wtedy to już lepiej pakować manatki, bo u nas tacy są gorzej traktowani niż żydzi i homoseksualiści. Nawet tutaj ludzie się boją że wyjdą na antyklerykałów .. A dzisiaj łata antyklerykała działa tak samo jak za komuny łata bikiniarza ..
A co do samej sprawy, to co tu komentować ? Sprawa jest tak oczywista że tylko Ci którzy są ślepi, lub mają księdza w rodzinie będą uparcie twierdzić że w szkołach lekcje religii powinny pozostać ..
Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | G.K. (1679 punktów) | > Rozmawiać na ten temat jest niebezpiecznie. No bo jak człowiek się przypadkowo zapędzi to przylepią mu łatkę antyklerykała. Wtedy to już lepiej pakować manatki, bo u nas tacy są gorzej traktowani niż żydzi i homoseksualiści.Szczerze mówiąc to ja jestem takim antyklerykałem i nie boję sie do tego przyznać. Jestem całkowicie przeciwny wszelkim pasożytom, szarlatanom, osobom robiącym wodę z mózgu już od małego dziecka. > Sprawa jest tak oczywista że tylko Ci którzy są ślepi, lub mają księdza w rodzinie będą uparcie twierdzić że w szkołach lekcje religii powinny pozostać ..Zawsze jest jakaś szansa, nawet jeśli prawdopodobieństwo wynosi 0,(0)1, że ktoś to przeczyta, poszuka więcej informacji, zastanowi się i "przejrzy na oczy" (ulubiony zwrot zarówno wierzących jak i ateistów  ).
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | > Zawsze jest jakaś szansaSzansa oczywiście jest, ale wydaje mi się że lepiej dla ludzi religijnych jest interpretować podawane informacje samemu. Wielu reaguje w sposób odwrotny do zamierzonego, gdy podaje się wnioski jak na dłoni. > nawet jeśli prawdopodobieństwo wynosi 0,(0)1, że ktoś to przeczytaJeżeli ktoś jest zainteresowany tematem to prawdopodobieństwo jest raczej równe 0,(9)  Pozdrawiam.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >A dzisiaj łata antyklerykała działa tak samo jak za komuny łata bikiniarza
Niestety, takich analogii jest więcej. Dawni socjaliści dzisiaj należą do ciemnogrodu - tak działa konformizm w narodzie homo sovieticus - owcom jest wszystko jedno, czy rządzi Kościół czy Partia, wiara jest rzeczą wtórną
doku
|
|
 | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Sprawa jest tak oczywista że tylko Ci którzy są ślepi, lub mają księdza w rodzinie będą uparcie twierdzić że w szkołach lekcje religii powinny pozostać ..
W świetle tego, co sam (nieskromnie) napisałem wyżej trzeba by też usunąć lekcje geografii i polskiego. Natomiast z mojego osobistego doświadczenia:
1. W gimnazjum, pani od fizyki i chemii upokorzyła mnie publicznie za to, że nie poczyniłem ogonka w "t", tylko napisałem krzyż. Na moje tłumaczenie przez łzy (zainicjowane pytaniem, kto jest moją nauczycielką polskiego), że pani od polskiego mi pozwoliła, rzuciła mi jeszcze żem bezczelny.
2. Tamże, pani od biologii zrobiła mi scenę, ponieważ na pytanie "czego wytworem są paznokcie?" odpowiedziałem "keratyny". Dodajmy, że pani powiedziała, iż nigdy nie słyszała o keratynie.
3. W liceum, nauczyciel (instruktor?) PO nie wymieniał nazwisk, tylko czytał numerki, poza tym klął jak szewc i przy każdej okazji nas zwymyślał. Np., na pytanie "21, czy masz kochankę?", i odpowiedź przeczącą, odpowiedział, "to jesteś gówno, a nie facet". Do tego, miał własnoręcznie skonstruowaną strzelnicę, na której instruował nas ze strzelania (KBKS).
4. W gimnazjum, zostałem pobity w przebieralni "za" tzw. "nieporozumienie piłkarskie" na boisku. Reakcja nauczycielki na moją skargę (konfidencja obywatelska): "nie umiesz się bronić: obrywasz". Proste jak 2,2,4, prawda?
5. W podstawówce, mój dobry kolega uderzał w moją twarz kilkudziesięciokrotnie, z powodu, którego do dziś nie jesteśmy w stanie przywołać. Mijaliśmy, idąc w ten sposób, 3-5 nauczycieli. Brak reakcji.
6. W liceum, byłem w klasie informatyczno-matematyczno-fizycznej, nauczycielka informatyki notorycznie nie pojawiała się na zajęciach. Przez to, mimo że były cztery tygodniowo, odbyły się pewnie ze cztery razy w ciągu roku. Nauczycielka została potem vice dyrektorką. Mój kolega, doprowadzony do furii przez to, że przez trzy godziny utrudniała mu (bo wychodziła na przerwie i zamykała salę) wydrukowanie prezentacji (nie miał w domu komputera; swoją drogą, kiedy dali mu wreszcie dojść okazał się geniuszem) powiedział wychowawczyni, w obecności informatyczki: "nie mogę z tą kobietą dojść do ładu". Został odesłany na badania, pod kątem narkotyków i pozbawiony funkcji prezesa klasy. Inny mój kolega, kiedy zżółkł na studniówce i zemdlał, został najpierw wysłany na badania pod kątem narkotyków, a dopiero potem do lekarza. Diagnoza - cukrzyca.
7. Tamże, była nauczycielka niemieckiego, która w czasie różnicy zdań (nie ostrej, słowo) nazwała swego adwersarza bezczelnym, kazała mu się zamknąć i nawet nie oddychać.
Rozumiem zarzut, który padnie w tym momencie. Sytuacja z proboszczem jest dużo bardziej drastyczna i oczywista - zgoda. Ale co chciałem pokazać to, że jest tylko pewnym ekstremum nieprawidłowości, które zdarzają się w każdej szkole, i że jako takie nie jest wyłącznie, ani nawet przede wszystkim problemem Kościoła. A poza tym, zdarza się nie tylko katechetom. Oczywiście jest to przede wszystkim problemem dla Kościoła, ale to co innego. Otóż proszę sobie wyobrazić, że takich księży najczęściej bronią inni nauczyciele. Jest on ich "kolegą", to dyrekcja stara się to zataić (choć pewnie nie zawsze, nie tylko).
Dlatego, stawiam tezę, że jest to problem szkoły i to kadrowy. A na tej podstawie, wydaje się mnie, nie można się domagać usunięcia religii. I nawet, gdyby uznać to za wewnętrzny problem Kościoła, to nie można się tego domagać z powodów kadrowych.
Z kolei to, że księża "cierpią na pewną nerwicę seksualną" jakby powiedział Putnam, jest takim samym uprzedzeniem, jak te dotyczące homoseksualistów i żydów. Wszelkie generalizacje są tu krzywdzące. Nie jestem katolikiem, ale znam wielu księży i dokładnie połowa z nich, to fajni ludzie, z ćwiercią można się dogadać (nawet ksiądz, któremu zaniosłem apostazję jest teraz moim znajomym, z którym można porozmawiać) i tylko ćwierć, to ciemnogród. Tak samo jest z ateistami. Zresztą, mogą być katecheci.
Antyklerykałem też jestem - jak każdy rozsądny człowiek. Ale klerykalizm, to problem jednostek, a nie Kościoła. Doktryna jaka jest każdy widzi, i każdy może sobie wybrać, czy się z nią zgadza, czy nie. Klerykalizm wyrasta z braku szacunku dla cudzych przekonań. I tak samo niektórzy ateiści i agnostycy są "klerykałami". Ale czy mamy z tego powodu odwołać zajęcia z przedmiotów ścisłych, w szeregach nauczycieli których większość stanowią oświeceniowcy i pewnie niejeden obśmiewa kreacjonizm na lekcjach?
A religia, póki co, jest potrzebna. Dopóki nie zostanie powszechnie wprowadzona porządna etyka (tzn. nie lekcje-zabawy w stylu: porozmawiajmy o tym, czy kradzież jest zła).
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | >Dlatego, stawiam tezę, że jest to problem szkoły i to kadrowy. A na tej podstawie, wydaje się mnie, nie można się domagać usunięcia religii. I nawet, gdyby uznać to za wewnętrzny problem Kościoła, to nie można się tego domagać z powodów kadrowych. Nie zgadzam się bo: 1) Poziom metod dydaktycznych zwykłych nauczycieli można zmienić, a przynajmniej sprawa jest do wykonania na poziomie urzędników państwowych. 2) Jeżeli kościół zdecydował się na "naukę" w szkołach to właśnie na tej instytucji ciąży obowiązek podniesienia jakości "pracy" katechetów. Ty zaś nie tylko że nie wspominasz o tym że kościół oszukał społeczeństwo i nie spełnił obietnicy (ponoszenia kosztów lekcji religii), to jeszcze próbujesz przerzucić obowiązki z kościoła na urzędy państwowe. Bez urazy, ale tak nie można.
>Z kolei to, że księża "cierpią na pewną nerwicę seksualną" jakby powiedział Putnam, jest takim samym uprzedzeniem, jak te dotyczące homoseksualistów i żydów. Wszelkie generalizacje są tu krzywdzące. Nie jestem katolikiem, ale znam wielu księży i dokładnie połowa z nich, to fajni ludzie, z ćwiercią można się dogadać (nawet ksiądz, któremu zaniosłem apostazję jest teraz moim znajomym, z którym można porozmawiać) i tylko ćwierć, to ciemnogród. Tak samo jest z ateistami. Zresztą, mogą być katecheci. To jest zupełnie oddzielny problem. Ważne w tej konkretnej sprawie jest że: - katecheci nie radzą sobie w szkole, - katecheci nie posiadają odpowiednich kwalifikacji do tego aby prowadzić jakiekolwiek lekcje w szkole, - kościół próbuje zrzucić ewentualne problemy z kwalifikacjami katechetów na państwo.
>Antyklerykałem też jestem - jak każdy rozsądny człowiek. Ale klerykalizm, to problem jednostek, a nie Kościoła. Doktryna jaka jest każdy widzi, i każdy może sobie wybrać, czy się z nią zgadza, czy nie. Klerykalizm wyrasta z braku szacunku dla cudzych przekonań. I tak samo niektórzy ateiści i agnostycy są "klerykałami". Ale czy mamy z tego powodu odwołać zajęcia z przedmiotów ścisłych, w szeregach nauczycieli których większość stanowią oświeceniowcy i pewnie niejeden obśmiewa kreacjonizm na lekcjach? Ale antyklerykalizm nie bierze się znikąd. No i nie rozumiem dlaczego mieszasz do tego problem jakości pracy zwykłych nauczycieli. To że jakość pracy nauczycieli jest jaka jest nie tłumaczy jeszcze i nie usprawiedliwia jakości "pracy" katechetów. Kościół i jego katecheci chcą być traktowani w sposób szczególny, ale to nie znaczy że mamy się z tym godzić.
>A religia, póki co, jest potrzebna. Dopóki nie zostanie powszechnie wprowadzona porządna etyka (tzn. nie lekcje-zabawy w stylu: porozmawiajmy o tym, czy kradzież jest zła). Sorry, ale to argument jest tutaj podany tylko dlatego że powstał problem lekcji religii. Wcześniej nie było takiego problemu i nauczyciele mieli szanse porozmawiać o etyce np. na lekcji języka ojczystego podczas omawiania lektur. No i powtórzę się, ale nie ma sensu wprowadzać teraz dodatkowych lekcji etyki gdy: - będą traktowane jak kara dla niepokornych, lub sposób na okazanie buntu przez młodych uczniów, - nie ma szans na sfinansowanie takich lekcji, - nie ma wystarczającej ilości nauczycieli z prawdziwego zdarzenia i lekcje etyki będą de-facto lekcjami religii ..
Dla mnie jest sprawą oczywistą że jeżeli jakieś zmiany wprowadzają więcej problemów niż wymiernych zysków to nie wydaje mi się logiczne naprawiać działaniami które nie mają szans powodzenia. Są do wyboru dwa rozwiązania problemu religii w szkołach: 1) Zlikwidować lekcję religii w szkołach. 2) Utrzymać lekcję religii i przy tym: zmieniać przepisy tak aby katecheza była traktowana w podobny sposób jak zwykłe lekcje, szkolić z państwowych funduszy katechetów aby jakość ich "pracy" była wyższa, wprowadzać lekcje etyki.
Każdy może ocenić, które rozwiązanie jest rozsądniejsze i co ważniejsze możliwe do zrealizowania. No ale jeżeli państwo rozmawia z kościołem na klęczkach to i my musimy padać na kolana ..
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Ok, rozumiem i przyjmuję. Nie patrzyłem na to w ten sposób. Przyznaję, że w sposób nieuzasadniony potraktowałem lekcję religii jako konwencjonalny przedmiot dydaktyczny. (Poza tym, nie wiedziałem na przykład, że Kościół zobowiązał się opłacać te lekcje. Ale katechetom, to już chyba sam płaci?).
Ale co do lekcji etyki, to pozostaję na swoim stanowisku. W szkole powinna być filozofia (jako nauka sprawnego myślenia, rozszerzonej analizy tekstu i historia tejże) oraz etyka (rozwiązywanie dylematów w ramach idei etycznych [paradygmatów], ew. historia). A nie suplement na lekcjach polskiego, bo z całym szacunkiem, poloniści nie mają do tego przygotowania programowego i nie są w to zaangażowani (zazwyczaj). A te lekcje nie powinny się opierać na takich pogaduchach. Uważam, że jest to ważny element wychowania kulturowego i częściowo obywatelskiego (w potencjale tych lekcji), poza edukacyjnym i formacyjnym (nie lubiane słowo, wiem). Po uzupełnieniu tej luki w systemie edukacji, religia i moim zdaniem powinna wrócić do poziomu przykościelnych katechez. Zwłaszcza, że mamy religijny parytet, a wszystkie inne wyznania są na to skazane.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | |  | | keymak (3379 punktów) | >Ale co do lekcji etyki, to pozostaję na swoim stanowisku. Sama idea lekcji etyki jest jak najbardziej sensowna, ale w tym konkretnym przypadku ma być wprowadzona na siłę i tylko jako zamiennik lekcji religii. Taki pomysł nie ma szans na realizację w formie jaką proponujesz.
O wiele rozsądniejsze byłoby zlikwidować lekcję religii, a w ich miejsce wprowadzić dodatkowe lekcje języka ojczystego, matematyki, lub w ostateczności lekcji wychowania fizycznego. Teraz szkoły będą kończyć ludzie którzy wiedzą co to grzech pierworodny, a nie słyszeli co to takiego liczby zespolone, nie znając wielu ciekawych lektur choćby Stanisława Lema (którego bardziej ceną za granicą niż u nas ..) i jedynym sportem jaki będą uprawiać to pielgrzymka na Jasną Górę ..
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Sama idea lekcji etyki jest jak najbardziej sensowna, ale w tym konkretnym przypadku ma być wprowadzona na siłę i tylko jako zamiennik lekcji religii. Taki pomysł nie ma szans na realizację w formie jaką proponujesz.
Nie, właśnie religia jest dla mnie zamiennikiem porządnej etyki. Bo etyka chrześcijańska jest już pewną orientacją etyki. Ja zaś mam na myśli pokazywanie szerszego spektrum myśli etycznej. Nie mówię o wprowadzaniu etyki jako przedmiotu, który wypełni próżnię, tylko o konieczności wprowadzenia takiej lekcji, gdyż jej brak. A jeśli zostanie wprowadzona, to religia stanie się dublem (bo elementy etyki ch. zawrzemy w etyce), dlatego stanie się zbędna.
>O wiele rozsądniejsze byłoby zlikwidować lekcję religii, a w ich miejsce wprowadzić dodatkowe lekcje języka ojczystego, matematyki, lub w ostateczności lekcji wychowania fizycznego. Teraz szkoły będą kończyć ludzie którzy wiedzą co to grzech pierworodny, a nie słyszeli co to takiego liczby zespolone, nie znając wielu ciekawych lektur choćby Stanisława Lema (którego bardziej ceną za granicą niż u nas ..) i jedynym sportem jaki będą uprawiać to pielgrzymka na Jasną Górę ..
Faktycznie z lekturami jest problem. Ale wprowadzenie dodatkowej lekcji języka nic nie zmieni. To ludzi trzeba do książek przekonać, a do tego potrzebni są rodzice. Wydaje mi się, że wprowadzenie człowieka w kulturę czytania, to ich zakres jurysdykcji. Co do nauk ścisłych. Postępują one w takim tempie, że trzeba byłoby dodać cztery lata edukacji, bo taka ilość czasu jest potrzebna, aby system oświaty dogonił naukę. Jest to oczywiście potrzebne, to aby ludzie byli na bieżąco, ale z drugiej strony.. myślę, że zasób informacji potrzebnej do społecznego funkcjonowania jest przekazywany dostatecznie - bo tu najnowsze odkrycia niewiele wnoszą - i czy w dzisiejszych czasach, nastawionych na szybką produkcję i zysk, ktoś zainwestuje w coś, co można wrzucić do worka oczytania i samorealizacji? Ja bym osobiście chciał, bo jestem i intelektualistą (staram się) i mam klasyczne podejście do nauki, jako wszechstronnego rozwoju przez wiedzę, a nie produkcji celowej do stanowisk. Ale wydaje mi się to mało realne. Teraz drogę edukacyjną na stanowiska raczej się skraca i szkoli jednotorowych dyletantów, niż stawia na wszechstronną wiedzę. A szkoda.
Pozdrawiam
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) | > (Poza tym, nie wiedziałem na przykład, że Kościół zobowiązał się opłacać te lekcje. Ale katechetom, to już chyba sam płaci?).
Nie.Katechetów opłaca się z budżetu MEN. §.4 ust.1 i 2 rozporządzenia:MENiS z dnia 31-01-2005-Dz.U Nr 22 poz.181
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|