 |
Ego - nieodagadniona zagadka samego siebie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-05-2008 11:09 | Remigiusz Fajfer | Ego - nieodagadniona zagadka samego siebie | Ego Stres.. czym jest? Każdy „stres to reakcja obronna na bodziec”. Dziwią mnie więc stwierdzenia: „odporność na stres”, czy „słaby charakter”, gdyż w rzeczywistości ktoś, kto uważa, że znalazł sposób na stres, uważa, że znalazł reakcję obronną na reakcję obronną, a to już czysta paranoja. Istnieje takie powiedzenie (które sam wymyśliłem): „Malum est talis potens qualis eius causa timor”, czyli „Zło jest tak potężne, jak strach przed jego skutkami”. Co ono oznacza? Oznacza tylko tyle, że nie warto uznawać nadrzędności systemu związanego z naszym ego, a który to system powstaje jako reakcja na stres. W sumie nie jest to takie proste. Rodzimy się i wszystko dla nas jest stresem, gdyż dociera do nas mnóstwo bodźców, z którymi uczymy się sobie radzić. Traktujemy kolejną potyczkę jako krok w grze, zadaniu i izolując dane.. czy szukane, rozstawiamy pionki. To chyba normalne, ale po co niby to robimy? Po to, by wyodrębnić kolejny fragment systemu opisującego nasze ego.. nasze ja. Ten system to właśnie reakcja obronna na stres. „Malum est..” oznacza, że nie warto uznawać nadrzędności tego systemu nad nas samych, czyli nad nasze ego. Oznacza to, wbrew powszechnie propagowanym poglądom, że nie warto (a nawet nie można) mieć dystansu do samego siebie, a należy mieć dystans do rzeczy, które nas opisują, opisują nasze ego. Ja to ego. Nawet pełnia księżyca, na którą popatrzę za parę dni to już moje ego, gdyż zaistnieje w mojej świadomości, jako część tego co mnie opisuje. Ego to całokształt i żadna zbieranina, ani złośliwy punkt w świadomości. Choć trudno uznać to za prawdę, nie należy przyrównywać systemu tego, co je opisuje, do jakichś konkretnych bytów, czy jakości, ale do systemu „abstrakcyjnych powiązań”. Trudno być sobą i siebie negować i choć atrakcyjnie brzmi „umiejętność śmiania się z samego siebie”, to warto się zastanowić, czy negując samego siebie, czasem nie zmierzamy ku nienawidzeniu właśnie siebie samego. Co więc opisuje nasze ego? Tylko dwie rzeczy: strach i potrzeby. Stresujemy się, gdyż boimy się, lub nasze potrzeby nie są zaspokojone. Buddyści chcieliby więc powiedzieć, że potrzeby są nieistotne. Gdzieś dzwon bije, ale to chyba jeszcze nie ten kościół. Otóż nieistotna jest nadrzędność systemu abstrakcyjnych powiązań opisujących nasze ego.. nieistotna jest nadrzędność tego co opisuje nasze ego.. nieistotna jest nadrzędność reakcji na strach i potrzeby.. Nieistotna jest nadrzędność systemu, który zwykliśmy uważać za nasz twardy grunt, system wartości, kręgosłup moralny, itp., gdyż w starciu z rzeczywistością, która nie jest zamkniętą dziedziną (jak w grze, lub zadaniu), jego sztywność (im bardziej uznajemy go za nadrzędny, tym jest on „sztywniejszy”  powoduje, że „trzaska z hukiem”: im sztywniejszy kręgosłup, tym huk głośniejszy. Dlaczego? Nigdy nie przewidzimy wszystkich ewentualności i wyjątków, a życie w świadomości, iż powinniśmy budować całą bazę, cały ten system wiedzy o „prawidłowych reakcjach” powoduje, że zaczynamy myśleć jak komputery, z których dawno już uszło życie, gdyż zaczynamy doszukiwać się znaczeń we wszystkim wokoło, tak, by „sprostać zadaniu” i „wyjść obronną ręką”. Przestajemy wiedzieć kim jesteśmy my i to jest niebezpieczeństwo dystansu do samych siebie. W sumie nawet błędnie to opisałem – nie można wiedzieć kim się jest – albo się jest, albo się nie jest, a my po prostu przestajemy być sobą na rzecz czegoś sztucznego, tego właśnie sztucznego systemu, opisującego nas samych. Przestaję liczyć się „ja”, a zaczyna liczyć się „Gdybym zrobił to, to by...”. Co zrobić, gdy jesteśmy w kropce? Najprościej jest powiedzieć: „zapomnieć o nadrzędności zasad”. W sumie warto zapomnieć o jakichkolwiek zasadach, bo to, że ich non-topper nie rozpamiętujemy, nie oznacza, że znikną. Wręcz przeciwnie.. nasze „ja” (ego) stanie się na powrót nadrzędnym, stresem przestanie być wszystko, a kręgosłup nie tylko będzie twardy, ale i elastyczny, a przede wszystkim: ozdrowieją w nim nerwy! Dedykowane Brandy Rayanie Norwood Remigiusz Fajfer |
| Głąbiński | ... >Istnieje takie powiedzenie (które sam wymyśliłem): "Malum est talis potens qualis eius causa timor" ... >systemu związanego z naszym ego ... >przyrównywać systemu tego,
Maksyma bardzo ładna i sensowna, z zastrzeżeniem, że chyba powinno być nie "causa", lecz "causae". Dalszych wywodów nie mogę pojąć: m. in. nie rozumiem użycia słowa "system" szczególnie, gdy ma on "powstawać jako reakcja na stres". Przesadne wydaje się też przekonanie o wszechobecności stresu, który w rzeczywistości jest stanem umysłu (systemu nerwowego) zdarzającym się normalnemu człowiekowi, zwłaszcza zachowującemu higienę myśli (pracującemu racjonalnie nad samowychowaniem), nieczęsto.
|
|
 | | Remigiusz Fajfer | Podejście, które tu propaguję ma wiele wspólnego z freudowskim. Freud wszystko tłumaczył seksem, ja bodźcami, które mogą wywoływać stres. Freud wszystko tłumaczył jedną potrzebą, ja psychikę opisuję szerzej: potrzebami i lękami, które wywołują reakcję. Nie chodzi o wszechobecność stresu, ale rozumiem, że to tylko taki dżinks z Pańskiej strony. Oczywiście wszystko mogłoby być stresem, ale nie jest, dlaczego? Pisałem o tym, że z wiekiem nabieramy doświadczenia i zgodzi się Pan ze mną, że (proszę wybaczyć mi moje laickie nastawienie) tworzy się nam coś na wzór mapy umysłu. Zapewne zgadza się Pan z tą teorią wspominając o higienie umysłu. Dzięki tej mapie odnajdujemy się w mniej, lub bardziej typowych sytuacjach po prostu "swojo" i nie odczuwamy stresu, który, przypomnę, nie ma jedynie znaczenia pejoratywnego. Dlaczego o tym piszę? Otóż, zdaje się, że w latach 50-ych, XX-ego wieku, pan Turing rzekomo opisał sztuczną inteligencję. Uznał w niej przede wszystkim, że inteligencja polega na kłamstwie, ale to już Lincoln zdaje się powiedział, że nie ma tak genialnego kłamcy, który nie pogubiłby się w swoich kłamstwach. Po co uczyć maszynę kłamać, by "nadgonić" umysł ludzki. Dlaczego nie miałaby mieć swoich przeżyć związanych z jej egzystencją. Mogłaby zawsze mieć (przynajmniej początkowo szczerą namiastkę), gdybyśmy określili jej ego przez lęki i potrzeby. To, co najistotniejsze w moim przekazie, to nie gloryfikowanie istotności mapy umysłu, która z wielu przyczyn ulega destrukcji, właśnie wtedy, gdy gloryfikujemy jej istotność. Trzeba jednak dowodu, czyli czegoś, czego nie cierpię, a co chciałem ominąć przez spójność moich poglądów. Rzecz jest tak szeroka, że "mózg staje". Proszę sobie wyobrazić prozaiczny problem - chce Pan oderwać się od komputera i kupić bułkę w sklepie nieopodal. Nie dlatego, że Pan zgłodniał, ale dlatego, że według wszelkich możliwych do zrealizowania w ciągu trzech sekund kalkulacji, jest to coś, co właśnie musi Pan zrobić. Analizuje Pan całą drogę do sklepiku pod kątem etyki, religii, fizykii, numerologii, itp. Po drodze spotyka Pan skinoli, którzy słuchają 50centa i wpada Pan w paranoidalny paradoks, dysonans psychiczny, gdyż rozważa Pan wszelkie perspektywy pod kątem tego, co Pan musi, jako, powiedzmy 120 letni kawaler.. (przepraszam.. sytuacja teoretyczna.. proszę wybaczyć.. proszę sobie wyobrazić, że staram się opisać typowego paranoika, którym Pan z pewnością nie jest), a jednym z tych musów jest spłodzenie potomka. Ostatecznie bułek nie ma, więc mapa umysłu okazała się Pana zawieść, a to Pan jest winny jej niedoskonałości i bijąc się w pierś "O ja niewierny!" zawiódł Pan największy z aksjomatów: "potęgę mapy umysłu". Wraca Pan do domu, jak zwykle opadnięty z sił i nawet nie wie Pan, co Pana boli. Musi Pan zrobić sobie seans rekonstrukcji mapy umysłu, która uwzględni wszelkie napotkane wcześniej ewentualności, tak by mapa umysłu pozostała genialna, największa i najwspanialsza. Brak panu pomysłów, ale wspiera się Pan duchowym cierpieniem, gdyż podświadomie czuje Pan, że jak coś Panu pierdzielnie pod czachą, to "Alleluja i do przodu!". Naturalnie zauważył Pan z pewnością, że jest to opis wszystkiego, co możemy nazwać demagogią, paranoją, dewocją, itd. itp. Proszę nie brać tego naturalnie do siebie, bo ja przede wszystkim Pana nie znam, ale z racji tego, że obaj wiemy o czym jest to forum, przyznam Panu rację, że często religie wykorzystują to sekciarskie nastawienie człowieka: "wryj na blachę X zasad moralnych i non-topper będziemy cię z nich egzaminować". Egzamin w tym przypadku to jeden ze sztucznych musów, jakich tu pełno i wcale nie neguję istotności egzaminu, czy też musu, albo przyjemności, czy sztuczności, ani jakiegokolwiek innego bytu, jednak gloryfikowanie tych bytów.. jakości, jest sprzeczne nawet w kościele katolickim z tym, co głosi, gdyż Mojżesz zabraniał hołdować "cielcom".
|
|
2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Co więc opisuje nasze ego? Tylko dwie rzeczy: strach i potrzeby > Proszę rano wyjść z domu i zbić pierwszego napotkanego człowieka, kiedy już uświadomi Pan sobie, że po południu wszyscy inni mogą zbić Pana, strach zdominuje wszelkie potrzeby i uczyni Pana wolnym od nich, im bardziej będzie się Pan bał, tym bardziej będzie Pan wolnym. A kiedy strach stanie się nie do zniesienia, zawsze może się Pan pogodzić z wstrętnym systemem zewnętrznym. Adam Barycki
|
|
 | | Remigiusz Fajfer | Strach nie uwalnia od potrzeb, ani na odwrót. Jeśli pod koniec dnia będę się przeraźliwie bał, to tylko konsekwencji mojego czynu. Nie uwolnię się od potrzeb, bo będą równie ogromne. Na przykład będę potrzebował drastycznie zminimalizować konsekwencje. Będę potrzebował przeżyć bez większego uszczerbku przez to, co inni mi zgotowali. Przykład? Kiedy się strasznie boimy, bardzo potrzebujemy brać nogi za pas. Inny przykład: Kiedy boimy się, bo inni nas sądzą, bardzo potrzebujemy wyjść obronną ręką. Świat zewnętrzny ma z zewnętrznym wspólne właśnie strach i potrzeby.
|
|
|  | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Kiedy się strasznie boimy, bardzo potrzebujemy brać nogi za pas. > A słyszał Pan o strachu paraliżującym, który likwiduje potrzebę usunięcia się z drogi pędzącej ciężarówki? Adam Barycki
|
|
| |  | | Remigiusz Fajfer | A słyszał Pan o takiej narkomanii, takim uzależnieniu, że człowiek wogóle przestaje się obawiać konsekwencji, tylko robi wszystko dla "działki"? Pozostaję przy swoim. Strach i potrzeby opisują ego. Od każdej reguły są wyjątki, które właśnie potwierdzają regułę. Oczywiście, jak Pan zauważył, mogą zaistnieć sytuacje, w których strach przeważa nad potrzebami, albo na odwrót, ale to nie zmienia istoty rzeczy. Proszę potraktować każdy stres jak "sąd" na Panu, jak taki egzamin. Przechodzi Pan przez niego z wyrokiem.. oceną. Jest to egzamin z tego, jak reaguje pan na lęki i potrzeby. Tak jak ten człowiek, na którego pędzi ciężarówka, może Pan go oblać, ale jeśli jest to na przykład kłótnia z sąsiadką, proszę zwrócić uwagę, że nie tylko będzie Pana próbować zastraszyć, ale jak to będzie robić.. odpowiem Panu. Proszę zwrócić uwagę, że spróbuje Pana odciąć od zaspokojenia Pańskich potrzeb, nawet ciszy i spokoju, albo tak prozaicznych, jak chęć nie posiadania kupska jej psa na swojej wycieraczce. Typowe zachowanie patologiczne - nagminne obwinianie, czyli "w tym sądzie ja jestem i prokuratorem i katem", polega na tym, że ktoś zwraca nam straszną miną uwagę na to, iż to czego chcemy jest sprzeczne z wszelkimi zasadami.. O tym fakcie nadmieniałem wcześniej. W obwinianiu występuje i zastraszenie i odcięcie od realizacji potrzeb i gloryfikacja nadrzędności systemu zasad, które wzięły się z reakcji na strach i potrzeby. Przykład? Boję się, że skoro nie zdałem egzaminu dojrzałości (ja zdałem) nie przyjmą mnie na studia (te też zdałem), a bardzo tego potrzebuję. Nie szukam wyjścia, lecz wszyscy wokół są temu winni, bo przecież "każdy musi iść na studia, a zwłaszcza ja!". Kto się w okolicy nie pojawi z gestem nawiązania kontaktu, "ja" obwinię go, czyli zrobię straszną minę i pozbawię perspektyw na to, czego chce. Żadnego egzaminu Pan nie przejdzie, jeśli nie będzie Pan sobą, a będzie tylko normalny, czyli postawi Pan normy, które Panu miały służyć, ponad siebie samego. To jest moje przesłanie.
|
|
| | |  | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Od każdej reguły są wyjątki > Są wyjątkiem, bo wyjątkowo odrzuca się reguły. Odrzuć je Pan, a wtedy pozostaną tylko wyjątki. Adam Barycki
|
|
| | |  | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | Dzieją się cuda. Moja odpowiedź powyżej, znikła na pewien czas. Adam Barycki
|
|
| Rutkiewicz (1290 punktów) | >>"Zło jest tak potężne, jak strach przed jego skutkami".
Czy tu chodzi o: 'Problem jest tak dyży, jak dużym go widzimy'.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Ego >Stres.. czym jest? Każdy "stres to reakcja obronna na bodziec". Dziwią mnie więc >stwierdzenia: "odporność na stres",
Moim zdaniem stres, to rodzaj bodźca a nie rodzaj reakcji na bodziec
doku
|
|
| Remigiusz Fajfer | Być może z racji ograniczonego miejsca moja wypowiedź stała się niekompletna. Pełna i przemyślana wypowiedź znajduje się tu: imperavi.pl.tl/
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|