Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hierarchia potrzeb

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
10-12-2005 14:56Manganelli (183 punktów)Hierarchia potrzeb
Wg modelu potrzeb Abrahama Maslowa ludzkie potrzeby układają się wg hierarchii; w taki sposób, że aktywacja potrzeb wyższego poziomu wymaga zaspokojenia potrzeb niższego poziomu. Np., żeby odczuwać potrzebę bezpieczeństwa musimy najpierw zaspokoić potrzeby fiziologiczne.
Na szczycie hierarchii znajduje się natomiast potrzeba transcedencji, czyli potrzeby duchowe, potrzeba potwierdzenia istnienia istot wyższych.
Co racjonaliści sądzą o takim podejściu? Czy religijność jest wpisana w ludzką naturę? Może racjonaliści nie zaspokoili potrzeb niższego poziomu i ich sfera duchowa jeszcze się nie uaktywniła?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

placownik (17853 punktów)

   Artykuł z Wikipedii na którym najwyraźniej się opierałeś jest nieco bałamutny. Porównaj w tej samej Wikipedii artykuł Potrzeba. Tu akcenty rozłożone są już nieco inaczej.

   Utożsamianie potrzeb duchowych z potrzebą transcendentcji rozumianej jako potrzeba potwierdzenia istnienia istot wyższych, na pewno nie oddaje poglądów Maslova.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
makowski krystek (127 punktów)

A czy nie jest mozliwe, ze potrzeby nizszego rzedu (np zaspokojenie instynktu samozachowawczego, czyli strach przed smiercia) nie bywaja czasem zaspokojone przez tzw.(pojecie freudowskie) sublimacje? Czy nie jest tak ze np. katolicy sa katolikami- czy tez generalniej rzecz ujmujac ludzie sa religijni- bo boja sie smierci? W tym ujeciu to "zaspokajanie potrzeb transcendentnych" byloby w rzeczywistosci zaspokajaniem zwyklych biologicznych instynktow; do czego oczywiscie zaden religijny czlowiek sie nie przyzna serwujac slogany o tym, że "nie wolno tak spłaszczać religi i transcendencji". Potrzeba "uznania istnienia istot wyzszych" moze tez byc swego rodzaju remedium na poczucie bezsensu zycia -dla osob religijnych stwierdzenie Kurta Vonneguta, ze znalezlismy sie na tym swiecie tylko dlatego, ze jeden z plemnikow byl wystarczjaco zdeterminowany, aby dotrzec do komorki jajowej jest moze profanacja, ale czy da sie jemu zaprzeczyc? Czlowiek racjonalny po prostu zyje i stara sie ulozyc sobie swe zycie racjonalnie i w pelni satysfakcjonujaco, zarowno w wymiarze biologicznym, jak i intelektualnym, spolecznym, czy nawet estetycznym- czyli w tym wymiarze, ktory Ty nazwywasz "duchowym". Jednak racjonalizm, jako ze opiera sie na konfrontacji swych tez z obserwacjami swiata rzeczywistego, nie jest po prostu ideologia- tak jak z kolei metafizyczną ideologią jest religia, oparta na niesprawdzalnych dogmatach. Na koniec- polecam lekture Lema, ktorego teksty znalezc mozna nawet na naszym portalu (szczegolnie ten wywiad Zakowskiego z Lemem moze byc trafny w tej dyskusji).
abiatar
>W tym ujeciu to "zaspokajanie potrzeb transcendentnych" byloby w rzeczywistosci zaspokajaniem zwyklych biologicznych instynktow; do czego oczywiscie zaden religijny czlowiek sie nie przyzna serwujac slogany o tym, że "nie wolno tak spłaszczać religi i transcendencji".

- Gdyby Kowalski był pedofilem, to by się na pewno tego wyparł. Zresztą zobaczcie sami. Chodźcie no tu Kowalski! Jesteście pedofilem?
- JA? Nigdy w życiu!
- A nie mówiłem?


I taki to racjonalizm.

>Potrzeba "uznania istnienia istot wyzszych" może tez byc swego rodzaju remedium na poczucie bezsensu zycia - dla osob religijnych stwierdzenie Kurta Vonneguta, ze znalezlismy sie na tym swiecie tylko dlatego, ze jeden z plemnikow byl wystarczjaco zdeterminowany, aby dotrzec do komorki jajowej jest moze profanacja, ale czy da sie jemu zaprzeczyc?

Że znalazłem się na świecie "dlatego, że jeden z plemnikow byl wystarczjaco zdeterminowany, aby dotrzec do komorki jajowej" jest prawdą.
Że znalazłem się na świecie "tylko dlatego, że jeden z plemnikow byl wystarczjaco zdeterminowany, aby dotrzec do komorki jajowej" jest fałszem.

> Jednak racjonalizm, jako ze opiera sie na konfrontacji swych tez z obserwacjami swiata rzeczywistego, nie jest po prostu ideologia - tak jak z kolei metafizyczną ideologią jest religia, oparta na niesprawdzalnych dogmatach.

Istnienie świata rzeczywistego będącego przyczyną naszych wrażeń zmysłowych jest też niesprawdzalnym dogmatem.

Może napisz czego to, jako człowiek wierzący, nie widzę w świecie rzeczywistym?
makowski krystek (127 punktów)
>>W tym ujeciu to "zaspokajanie potrzeb transcendentnych" byloby w rzeczywistosci zaspokajaniem zwyklych biologicznych instynktow; do czego oczywiscie zaden religijny czlowiek sie nie przyzna serwujac slogany o tym, że "nie wolno tak spłaszczać religi i transcendencji".
>- Gdyby Kowalski był pedofilem, to by się na pewno tego wyparł. Zresztą zobaczcie sami. Chodźcie no tu Kowalski! Jesteście pedofilem?
>- JA? Nigdy w życiu!
>- A nie mówiłem?


>I taki to racjonalizm.

Nie chodzi o to, aby wierzacy sie przyznał do tego, ze wierzy- temu to on nie zaprzecza, a czesto nawet glosno sie tym chwali- inaczej niz Twoj przykladowy Kowalski. Chodzi o to, ze wierzacy uznaje swoj, oparty na nieweryfikowalnych dogmatach swiatopoglada za cos "transcendentnego", wyzszego, niz "przyziemna" nauka jak fizyka, biologia, czy chocby psychologia. A w rzeczywistosci religia (tak jak kazda ideologia, nawet nejbardziej metafizyczna) jest wynikiem zycia społecznego, kultury i ZYCIA BIOLOGICZNEGO takze. Klopot polega na tym, ze religia stara sie znalezc jakies wytlumaczenie (najczesciej chybione, vide- kreacjonizm) dla procesu biologicznego zwanego zyciem, i co najbardziej pocieszne, niektore religie obiecuja tez zycie po smierci, co jest po prostu zaspokajaniem instynktu samozachowawczego, ergo- religia zaspokaja biologiczne potrzeby, tak samo jak zaspokaja je zywnosc, mieszkanie itp.

>>Potrzeba "uznania istnienia istot wyzszych" może tez byc swego rodzaju remedium na poczucie bezsensu zycia - dla osob religijnych stwierdzenie Kurta Vonneguta, ze znalezlismy sie na tym swiecie tylko dlatego, ze jeden z plemnikow byl wystarczjaco zdeterminowany, aby dotrzec do komorki jajowej jest moze profanacja, ale czy da sie jemu zaprzeczyc?
>Że znalazłem się na świecie "dlatego, że jeden z plemnikow byl wystarczjaco zdeterminowany, aby dotrzec do komorki jajowej" jest prawdą.
>Że znalazłem się na świecie "tylko dlatego, że jeden z plemnikow byl wystarczjaco zdeterminowany, aby dotrzec do komorki jajowej" jest fałszem.

Moze twoi rodzice bardzo pragneli potomka, ale gdyby zaden z plemnikow nie byl wystarczajaco zdeterminowany, nic by z tego nie wyszlo. Bywa tez tak, ze rodzice nie planuja dziecka, a jednak przychodzi ono na swiat (nawiasem mowiac, przyczyna tego stanu rzeczy jest brak wiedzy na temat skutecznej antykoncepcji, tak tepionej przez kosciol). Zatem wola, czy tez brak woli rodzicow nie jest czynnikiem decydujacym- o tym czy ktos przyjdzie na swiat decyduje TYLKO determinacja jednego z plemnikow.

>> Jednak racjonalizm, jako ze opiera sie na konfrontacji swych tez z obserwacjami swiata rzeczywistego, nie jest po prostu ideologia - tak jak z kolei metafizyczną ideologią jest religia, oparta na niesprawdzalnych dogmatach.
>Istnienie świata rzeczywistego będącego przyczyną naszych wrażeń zmysłowych jest też niesprawdzalnym dogmatem.

Doznania zmyslowe- obserwacje- to jedyne co jest nam dane bezposrednio, i za posrednictwem czego mozemy konfrontowac swoje tezy z rzeczywistoscia. Gdy spojrzymy w okular mikroskopu elektronowego OBAJ potwierdzimy fakt isnienia atomow- choc moze byc tak, ze zaprzeczysz z przekory i stwierdzisz, ze to spisek fizyków . Hipotetyczne istnienia bostwa potwierdasz sam- wielu go nigdzie nie widzi, ani nie doznaje w zaden inny sposob, a czasem stwierdzja tez istnienie INNEGO bostwa. Ta hipoteza nie jest po prostu weryfikowalna interpersonalnie. Nawiasem mowiac nasuwa sie tez tutaj pewna refleksja- niektorzy doznaja, "czuja", czy wrecz dostrzegaja bostwo, anioly i wszystkich swietych, np w kosciolach, czy nawet poza nimi. Dlaczego zatem ludzi "dostrzegajacych" kosmitow, atlantydów, czy tez globalny spisek zamyka sie w szpitalu dla psychicznie chorych? Jest jakas istotna roznica?

>Może napisz czego to, jako człowiek wierzący, nie widzę w świecie rzeczywistym?

Jako wierzacy dostrzegasz interwencje boska, a nie dostrzegasz statystycznie mierzalnego przypadku. Widzisz boskie dzielo, a nie dostrzegasz ewolucji organizmow zywych. Dostrzegasz boskosc np. matki Teresy z Kalkuty, a nie widzisz, ze wstrzymanie badan komorek macierzystych- z inicjatywy kosciola- nie pozwala uleczyc chorob i schorzen prowadzacych do milionow zgonow rocznie. Tego wszystkiego nie widzisz.
Rafał (77 punktów)
>Doznania zmyslowe- obserwacje- to jedyne co jest nam dane bezposrednio, i za posrednictwem czego mozemy konfrontowac swoje tezy z rzeczywistoscia. Gdy spojrzymy w okular mikroskopu elektronowego OBAJ potwierdzimy fakt isnienia atomow- choc moze byc tak, ze zaprzeczysz z przekory i stwierdzisz, ze to spisek fizyków .

Może nie spisek fizyków, ale fałszywy impuls, dostarczający o tym informacji. Oczywiście świat wydaje się na tyle realny, że za taki się go uważa, jednak szansa, że impulsy do nas docierające nie są prawdziwe, jest równa szansie że prawdziwe są. Chociaż jeśliby to jeszcze podzielić tak, że niektóre są prawdziwe, niektóre nie - wyszłoby nam nieskończenie wiele możliwości i skąd wiedzieć która jest prawdziwa? Powtarzalność nie świadczy o niczym...

Z resztą wypowiedzi wyżej cytowanego autora zgadzam się.

Fortuna bywa czasem ślepa... , wiara ślepa jest zawsze...
makowski krystek (127 punktów)
W dalszym ciagu czekam na odpowiedz.
yavorr (193 punktów)
O ile mi wiadomo, na szczycie "piramidki" Maslowa znajduje się samorealizacja, a nie transcendencja. Co prawda niektórzy są skłonni twierdzić, że pod koniec życia Maslow wepchnął tam jeszcze transcendencje, ale nie uznaje się tego za żadną oficjalną wersję jego teorii.
Obecnie nikt w psychologii nie traktuje zbyt poważnie tego modelu. Ma on raczej znaczenie historyczne. Jedną z jego wad jest między innymi to, że można łatwo sprowadzać jedne potrzeby do drugich, np. afiliację do bezpieczeństwa, przez co nie można jasno określić co jest przejawem jakiej potrzeby. Z powodzeniem również wykazywano, że potrzeby poznawcze rozwijają się autonomicznie od najwcześniejszego etapu życia człowieka. Faktem jest, że dzieci obdarzane większym uczuciem przez rodziców są sprawniejsze i "odważniejsze" poznawczo, ale ma to związek nie tyle z jakąś hierarchią potrzeb, ale z historią "nagradzania" ich wysiłków poznawczych.
LLDR
Nie rozumiem. Mnie uczyli, że piramida wygląda tak:

poziom 1- potrzeby biologiczne
poziom 2- bezpieczeństwo (i parę rzeczy w tym stylu)
poziom 3- kontakty z innymi ludźmi
poziom 4- POTRZEBY INDYWIDUALNE (czyli samorealizacja)

Zresztą, nie uważam wartości metafizycznych za najważniejsze w życiu.

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365