 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-12-2005 17:05 | outsider (2469 punktów) | Lekcja - ale czego? | W pewnym łódzkim liceum miała miejsce pewna lekcja. Lekcja odbyłą się (są dowody), sporny natomiast pozostał przedmiot owej lekcji. Nauczyciel uważa, że prowadził lekcję przedsiębiorczości (nic w każdym razie nie wiadomo, aby sądził inaczej). Ot, przykład praktyczny właściwych relacji interpersonalnych w miejscu pracy - relacji przełożony-podwładny, wszak te sa najważniejsze. Uczniowie jednak odebrali to jako lekcje wychowania obywatelskiego: byc może niespecjalnie spodobał im się obraz czekającego na nich z otwartymi ramionami świata ludzi dorosłych: cóż, młode to i naiwne. Był kiedys inny, równie głośny film - tam rzecz przebiegała w odwrotnym porządku, był to przykład byznesu źle zorganizowanego, w którym szef pozwala podwładnym nie tyko wleźć sobie na głowę, ale nawet założyć na nią kosz. No cóż, żyjemy w świecie samodokumentującym, w którym nic nie ujdzie wścibstwu wszechobecnych kamer - nawet ponadgabarytowy krzyż, patronujący życzliwie scence byznesu dobrego i zbawiennego. Outsider myśli, że jedno i drugie to po prostu modny ostatnio program Wychowanie ku przyszłości. Przyszłości, w której miejsce nieco (bądźmy szczerzy) wszędobylskiego i ciekawskiego ponad miarę Boga zajęły malutkie chytre oczy kamer - a rejestr naszych grzechów przybrał postac plików starannie skompresowanych, aby miejsca nie zabrakło - grzeszymy wszak ile wlezie albo jeszcze więcej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| sabishi (246 punktów) | cała ta sytuacja jest patologiczna, bez względu na to czy nauczyciel był prowokowany przez uczniów czy nie (jak to się sugeruje usprawiedliwiając jego zachowanie), pedagog nie powinien być tak impulsywny bo w ten sposób pokazał tylko swoje nieokrzesanie i brak argumentów, z drugiej strony rozdmuchanie tej sprawy na całą Polskę też mi się nie podoba, bo takie rzeczy powinny być załatwiane w obrębie szkoły, przynajmniej moim zdaniem. Co do tego, że młodzież powinna się przygotowywać do twardych reguł to fakt, ale nie zmienia to faktu, że nauczyciel powinien się zachowywać według jakiś konkretnych reguł.
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
 | | Kajka (129 punktów) | >cała ta sytuacja jest patologiczna, bez względu na to czy nauczyciel był prowokowany przez uczniów czy nie (jak to się sugeruje usprawiedliwiając jego zachowanie), pedagog nie powinien być tak impulsywny bo w ten sposób pokazał tylko swoje nieokrzesanie i brak argumentów, z drugiej strony rozdmuchanie tej sprawy na całą Polskę też mi się nie podoba, bo takie rzeczy powinny być załatwiane w obrębie szkoły, przynajmniej moim zdaniem. Co do tego, że młodzież powinna się przygotowywać do twardych reguł to fakt, ale nie zmienia to faktu, że nauczyciel powinien się zachowywać według jakiś konkretnych reguł. >
nie zgadzam się z tą oceną nauczyciela. Sama nie jestem nauczycielem tylko wychowawcą na obozach młodzieżowych. Miałam wiele ciężkich sytuacji, w których mało nie straciłam (albo straciłam) panowanie nad sobą. Raz rzuciłąm w uczestnika plastikowym wiadrem. Było to pod koniec koszmarnego rejsu z załogą, która mnie gnębiła, łącznie z wrzuceniem kilku żab do śpiwora i pluciem do jedzenia. Dużo się mówi o prawach ucznia czy uczestnika, ale nikt nie bierze pod uwagę, że większość młodzieży to nie grzeczne przylizane chłopczyki z Bednarskiej tylko czasem już alkoholicy, czasem juz przestępcy, nie raz dostali po ryju od ojca i nie raz dali komuś po ryju. Gdzie tu troska o wychowawcę, gdzie tu jego prawa?!
|
|
|  | | sabishi (246 punktów) | prawda jest taka, że jeżeli ktoś się decyduje na zawód nauczyciela to z góry powinien wiedzieć czego się spodziewać, jeżeli komuś się to nie podoba to niech się nie pcha do tego zawodu
"Nie buduj zamków na piasku, ni szczęścia na sercu kobiety" Seneka Młodszy
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
Kryteria stawiane przez młodzież, osobom usiłujący nauczyć ją czegokolwiek, nie mówiąc już o przekazaniu jakichś wartości są coraz wyższe. Zaś grono osób, które są w stanie tym kryteriom sprostać jest coraz węższe. Wśród tych kryteriów posiadanie żelaznych nerwów zaczyna mieć coraz wyższą wagę. Nic nie wskazuje na to, aby sytuacja ta miała się w najbliższym czasie zmienić.
Aby zmieniać się zaczęła, niezbędna jest, moim zdaniem, zdecydowana zmiana statusu materialnego nauczyciela, a także poprawa materialnych warunków jego pracy. Uczniowie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nauczyciel musi uczyć. Że to jego praca, marnie wynagradzana, a stanowiąca najczęściej jedyne źródło jego utrzymania. Praca, którą w ich przekonaniu, łatwo może stracić. Bez zmiany tego stanu rzeczy nie ma co marzyć o istotnej poprawie sytuacji w szkole. Powinniśmy dążyć do tego, aby praca w szkole stała się dla nauczyciela wyborem, a nie koniecznością. Uczniowie powinni odczuć, że nauczyciel może ich uczyć, ale wcale nie musi.
Taka sytuacja miała miejsce w odległych, przedwojennych czasach. Status nauczyciela szkoły średniej, zarówno materialny jak i społeczny był bez porównania wyższy. Dość powiedzieć, że przypadki nauczania w szkole średniej przez nauczycieli akademickich, w tym także profesorów nie należały do rzadkości. I wcale nie musiało to być przez nich odczuwane jako degradacja. Epizody szkolnej belferki łatwo możemy odnaleźć w życiorysach najwybitniejszych przedwojennych profesorów.
Jeśli pieniądze na to się nie znajdą, to być może będziemy musieli się pogodzić z tym, że jednym z kryteriów formalnych branych pod uwagę przy przyjęciu nauczyciela do pracy będzie świadectwo ukończenia kursu samoobrony.
Wracając do konkretnej sytuacji. Uważam, że nauczyciel niezależnie od stopnia jego winy nie powinien dłużej pracować w tej szkole. Młodzi ludzie wyczuwszy jego słaby punkt, bez litości będą to w przyszłości wykorzystywać. Dodatkowo na niekorzyść nauczyciela działa jego dobre samopoczucie, któremu dał wyraz w poświęconym temu zdarzeniu programie TVN.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| Jacek Krysztofik | Marny dowód (czepiam się). Materiały w postaci cyfrowej nie mogą stanowić dowodu. A jest takie przekleństwo: "obyś cudze dzieci uczył."
Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Fałszowanie cyfrowego zapisu wideo to rzecz wykonalna, ale niezwykle kosztowna jesli fałszerstwo ma byc dobrej jakości. W sprawach politycznych można rozważać wiarygodnośc zapisu, ale w sprawach drobnych?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|