Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zmiana stosunku do katolicyzmu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
09-01-2006 12:43qaz87Zmiana stosunku do katolicyzmu
Z ciekawoscia przygladam sie ostatnio ciekawemu zwrotowi, ktory dokonal sie w stosunku do opinii o kosciele katolickim. Coraz wieksza grupa ludzi zaczyna widziec wady tej instytucji, coraz wieksza grupa ludzi poznaje jej czarne karty w historii i... popada z jednej skarjnosci w druga. Spoleczenstwo ulega podzialowi na: skrajncyh katolikow, zgromadzonych wokol dzialalnosci ksiedza Rydzyka i dosc radykalnych antyklerykalow. Osobiscie nie jestem katolikiem, chociaz uznaje sie za osobe wierzaca, ale przed wszytskim tolerancyjna. Dziwi mnie to, ze wiele osob podajacych sie za osoby liberalne, stawia sie za wrogow kosciola, a w swoich sadach na temat niego ukazuja swoja nietolerancje - jedna z glownych wad, ktora zarzuca sie kosciolowi w dzisiejszym siwecie. Przeciez to graniczy z hipokryzja! Oczywiscie, ze jestem przeciwny mieszaniu sie kosciola w sprawy polityczne oraz z tym,aby mial tak ogromny wplyw na zycie ludzi w tym kraju. Jednak jestem daleki od stwierdzenia, ze kosciol jest zlem ostatecznym, po ktorego wyeliminowaniu na swiecie bedzie lepiej, bo pachnie to szowinizmem, a wrecz faszyzmem. Ja osobiscie uwazam, ze najwieksza wada kazdej religii, nie tylko katolickiej jest fakt, ze podaja one obraz Boga przetworzony prze pewnych tworcow danego wyznania, kaza slepo wierzyc w swoje dogmaty, w obraz Boga taki, jaki wg. ich jest sluszny. Wedlug mnnie dla kazdego czlowieka Bog jest inny, dla niektorych byc moze wogole on nie istnieje, sek w tym, aby czlowiek podczas swojego zycia pomyslal nad tym i sam doszedl do wniosku czy dla niego Bog istnieje, a jezeli tak to jaki on jest. W momencie gdy juz tego dokona, pod zadnym pozorem nie powinien swojej wizji narzucac innym, bo w ten sposob zabija on w czlowieku pewien stan umyslu, ktory w czlowieku zdolal sie po dlugich zmaganiach wytworzyc. Niestety wlasnie to czynia religie juz od wielu wiekow...

Jacek Krysztofik
Imagine there's no heaven,
It's easy if you try,
No hell below us,
Above us only sky,
Imagine all the people
living for today...

Imagine there's no countries,
It isn't hard to do,
Nothing to kill or die for,
No religion too
,
Imagine all the people
living life in peace...

Imagine no possesions,
I wonder if you can,
No need for greed or hunger,
A brotherhood of man,
Imagine all the people
Sharing all the world...

You may say Im a dreamer,
but Im not the only one,
I hope some day you'll join us,
And the world will live as one.


[john lennon, imagine]

Kościół nie jest potrzebny. W tym momencie religie w ogóle nie są potrzebne w kształtowaniu moralności człowieka.
Zasady 'moralne' wypływają tak naprawdę z prawa naturalnego, które [my, ludzie] zrozumieliśmy wystarczająco (choć nie w całości). Uważam, że religie kłamią, mamią i kradną oraz są źródłem NIENAWIŚCI między ludźmi.
Kościół jest skostniałą, zacofaną ideologicznie, naukowo i MORALNIE instytucją. Gdyby nie wrogowie Kościoła, to do dziś żylibyśmy w średniowieczu.

Jeżeli, co daj Bóg, Boga nie ma, to chwała Bogu. Ale jeśli, nie daj Boże, Bóg jest, to niech nas ręka boska broni.
podpis
"W tym momencie religie w ogóle nie są potrzebne w kształtowaniu moralności człowieka."

Pan raczy żartować! To od tysiącleci źródło moralności każdej kultury? Prosze się głębiej zastanowić nad historią ludzkości i nadrobić zaległości!
Religie są niezbędne w kształtowaniu moralności i jeszcze długo długo będą. Jeśli nie zawsze. Bez religii oraz wiary w życie pośmiertne wszyscy pragnęliby tylko jak najwięszej doczesnej realizacji, a ponieważ nikt nie karałby za zło to wszyscy dążyliby za wszelką cenę do osiągnięcia doczesnej szczęśliwości nie licząc się z interesami innych (bo po co?).

Czy nie doprowadziłoby to do chaosu na całym świecie??
quasar (219 punktów)
> ponieważ nikt nie karałby za zło to wszyscy dążyliby za wszelką cenę do osiągnięcia doczesnej szczęśliwości nie licząc się z interesami innych (bo po co?).
>Czy nie doprowadziłoby to do chaosu na całym świecie??

O prawie i sądach słyszał?
Deltec
Z mojego punktu widzenia skrajna antykoscielnosc ma miejsce pomiedzy odkryciem drugiego oblicza tej instytucji religijnej, a wyksztaltowaniem racjonalnych pogladow. Podspiewujac niejako za "Perfektem": "gdy emocje juz opadna, jak po wielkiej bitwie kurz", gdzie owa bitwa i kurz to wlasnie walka ideologiczna, niejako stan nieustalony pomiedzy starym ja, a nowym. To chyba typowe dla kazdego, kto z ubezwlasnowolnionego katolika zmienia sie w jednostke autonomiczna intelektualnie, nie podlegajaca dogmatom. Zatem zanim czlowiek wyksztaltuje poglad neutralny wzgledem kosciola i dojdzie do wniosku, ze likwidacji tej organizacji predzej czy pozniej towarzyszyc bedzie powstanie innej, analogicznej w caloksztalcie, musi sie troche poscierac - zarowno z fanatykami, jak i z samym soba. Pozniej moze byc juz tylko dobrze, bo duch swiety zawstydzony ulotni sie z katedr i kosciolow, pozostawiajac po sobie jedynie akustyczne przestrzenie dla poglosow barokowej( i nie tylko) architektury.
marcel

nie rozumiem czemu sądzi się,że Kościół nakazuje wiernym wierzyć we wszystko co głosi bez sprzeciwu czy wręcz na slepo.to jest nieporozumienie.nie ma czegoś takiego jak ślepa wiara,jest to nie tylko niegodne człowieka wierzącego,ale podstawą opowiedzenia się za Bogiem jest świadomy i wolny wybór.ktoś kto nie potrafi uzasadnić(nie udowodnić) swojej wiary wykazuje tym samym,że nie wierzy naprawdę.wiara to nie wierzenie wbrew rozumowi i doświadczeniu w jakieś zjawy niematerialne.analogicznie,jesli ktoś zostaje a-teistą to nie czyni tego nierozumnie i bez powodów,pomijając oczywiście tych,którzy tylko rezygnują z religii nie podważając jej.

Kościół zakłada,że jesli ktoś wierzy to wierzy z wyboru i jest wierzącym na poważnie,a więc żyjącym wiarą,relacją do Boga,refleksją nad sprawami religii i świata w perspektywie religijnej.to,że większośc ludzi czyni inaczej jest własnie problemem i ujmą,a nie normą i powinnością.

nie ma czegoś takiego jak Kościół w ogóle,Kościół to ludzie,wspólnota wierzących.prawdy,które głosi nie są abstrakcyjne i niezrozumiałe,ale wynikają jedna z drugiej.wierzącemu nikt nie narzuca jakichś prawd obcych,niezrozumiałych.jeśli np.zostaję uczniem Chrystusa,to wierzę w Jego synostwo Boskie,równość z Ojcem,a więc w Jego boskosć,wiem,a nie wierzę,że zostawił "pamiątkę",aby spożywać go pod postacią chleba i wina,a więc uznaję mszę św.za ustanowioną przez Niego a nie Kościół,wierzę w Zmartwychwstanie,bo to nalezy do istoty Jego życia i misji i mówi o tym Ewangelia a przed śmiercią On sam je zapowiadał,itd.
gdzie tu w takim razie miejsce na wierzenie w coś slepo i wbrew sobie,bo tak każe Kościół?jeśli nie jestem wierzący to nie przyjmuję tych wszystkich rzeczy z definicji,jeśli jednak wierzę to własnie wierzę dobrowolnie i świadomie z definicji,a nie dlatego,że tak trzeba,w rzeczy które są jednoscią i wynikają z siebie,są spójne - uznaję je za prawdziwe w sposób wolny i świadomy i własnie dlatego jestem "wierzącym".to mnie definiuje jako człowieka wiary własnie.Kościół jest tym co ja tworzę jako wierzący,nie jest czymś z zewnątrz jako jakaś Wyrocznia podająca mi obce rzeczy do wierzenia.
Andro (1185 punktów)
>Kościół jest tym co ja tworzę jako wierzący,nie jest czymś z zewnątrz jako jakaś Wyrocznia podająca mi obce rzeczy do wierzenia.
   Dobrze, że utożsamoasz się ze Swoim Kościołem, ale czy bierzesz na siebie odpowiedzialność, za jego pomyłki i czasem zbrodnie? Po owocach ich poznacie, prawda?


Bądź zimny albo gorący
letniego wypluję z ust moich

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365