 |
Dlaczego tylko 30-40% Polaków to katolicy? Dlaczego reszta milczy? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-01-2006 19:15 | Andro (1185 punktów) | Dlaczego tylko 30-40% Polaków to katolicy? Dlaczego reszta milczy? | Ostatnio bardzo mnie zirytowały wielokrotnie stawiane przez członków "jedynie słusznej partii PiS" tezy o konieczności finansowania ze środków publicznych świątyni np. "Opatrzności Bożej" z powodu tego, że większość Polaków to katolicy. Otóż moi drodzy nieprawdą jest, że większość Polaków to katolicy, większość Polaków ma niewiele wspólnych poglądów z oficjalnym katolicyzmem. Oto przykłady: 1. Większości polskich katolików wydaje się, że zbawienie osiągną przez uczynki (np. chodzenie do świątyni, przyjmowanie księdza po kolędzie) lub przez zaniechanie uczynków (nikogo nie zabijanie i nie podpalanie). Nic bardziej mylnego - zbawienie osiąga się przez wiarę i dobrze o tym wiedzą protestanci i katoliccy teologowie, ale nie kler i nie tzw. "laikat". Wniosek: większość polskich katolików to heretycy i jako tacy stawiają się poza nawiasem kk. 2. Większość Polaków nie zgadza się z zakazem stosowania antykoncepcji i publicznie to głosi lub po prostu w ciszy praktykuje i trwa w grzechu ciężkim bez okazania prawdziwej skruchy na spowiedzi lub ukrywając ten fakt przed spowiednikiem czyniąc tym samym odpuszczenie grzechów nieważnym. Wniosek: większość polskich katolików to ludzie żyjący notorycznie w grzechu ciężkim i nie chcący od tego odstąpić czym skutecznie stawiają się poza kk. 3. Podobnie jak w pkt. 2 i z tymi samymi konsekwencjami sprawa dotyczy seksu przedmałżeńskiego. Myślę, że przychodzi wam jeszcze wiele innych ciekawych pomysłów jako przykłady. Zmierzam do tego, że pseudo katolicka partia pseudo katolickiej większości ma zamiar postawić w pełni katolicką, ale nie chrześcijańską świątynie za moje i wasze pieniądze. Twierdzę, że świątynia nie będzie chrześcijańska bo będzie sprzeniewierzeniem 1 przykazania (oddawanie bałwochwalczej czci tak zwanej matce boskiej czyli Maryi zawsze dziewicy i 3 przykazania (czczenie figur, obrazów, szczątków ludzkich itp.), które katolicy wykreślili skutecznie stawiając się poza prawdziwym chrześcijaństwem. Ponadto pragnę zauważyć, że stawianie za publiczne pieniądze świątyń instytucji, która wielokrotnie już zdradziła polski interes narodowy (np. powstania, II WŚ) jest kpiną i na pewno niczego dobrego nam Polakom nie rokuje. Zdumiewa mnie też fakt, że przeciwko temu nie protestujecie w sposób głośny, albo cichy, lecz skuteczny!!! Czas wyjść z katakumb i powiedzieć NIE zacietrzewionym moherom i ich stronnikom oraz świętobliwej kaście kleru. Dlaczego nie robicie tego? Dlatego, że się boicie kontr-reakcji, albo boicie się po prostu, że wasz protest będzie śmiesznie cichy a tym samym niezauważony i nieskuteczny? Chyba po prostu jest was zbyt niewielu. Dlaczego jest was niewielu? Niezbyt wyraziście działacie w waszych (i moim) środowiskach i nie dajecie świadectwa wiary. Świadectwa wiary w humanizm, w człowieka i jego nieśmiertelne i ponadczasowe przesłanie. Dlaczego nie niesiecie z podniesioną głową światła pochodni oświecenia do naszych zastraszonych i pogrążonych w ciemnościach rodaków? Dla mnie to proste. Nie macie tej pochodni. Nie macie jej. Nikt jej nie zrobił, nikt nie przygotował, nikt nie zaplanował z czego ją zrobić i czym nasączyć. Jak więc możecie ją nieść skoro jej nie macie? Nie pytam więc kto ma iść na przedzie z pochodnią tylko kto ją zrobi? Pochodnię trzeba stworzyć waszym słowem i waszą postawą. Jak już będzie gotowa to trzeba ją podpalić przesłaniem, ideą która porwie tłumy, która zapali serca, która pozwoli odzyskać godność i powiedzieć JESTEM. Idea ta musi być wzniosła i łatwo przyswajalna, a jednocześnie musi posiadać drugie dno, gdzieś głęboko. Wzniosła aby porwać tłumy, z głębią aby porwać do działania inteligencję. Pytam was racjonaliści macie taką pochodnię? - Może tak, ale nie macie, myślę, czym jej podpalić. Próżno więc moje i wasze irytacje bo sami jesteśmy i nie możemy liczyć na masy, które wygłosują dla nas odmianę. Skazało nas na czasy mierne, bierne, ale wierne, wierne miernemu klerowi, który tak naprawdę ma nam tylko do zaoferowania niezbyt pochyłą równię, którą się stoczymy nie czując nawet pędu powietrza we włosach... Szkoda.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| placownik (17853 punktów) | Odp: Dlaczego tylko 30-40% Polaków to katolicy? Dlaczego reszta milczy | >Dlaczego jest was niewielu?
A co Cię powstrzymuje od tego, aby być z nami? Czy to, że jest nas niewielu? A może to, że jesteśmy nieskuteczni? Rozważ to w swoim sumieniu, a wtedy być może będziesz mógł sam sobie odpowiedzieć na swoje pytanie. Może ta odpowiedź sprawi, że będzie nas więcej?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Andro (1185 punktów) | Na razie powstrzymuje mnie zbyt mała wyrazistość. Tak naprawdę poza kilkoma ogólnikami nie wiem czego spodziewać się po PSR Ale może brak ostrości wynika z tego, że Was nie znam. Zobaczymy. Czasu potrzeba, potrzeba czasu.
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
Nie lubię stroić się w obce piórka. Nie jestem członkiem PSR, chociaż noszę się z zamiarem zostania nim. Nie uważam jednak, aby racjonalizm wymagał posiadania jakiejkolwiek legitymacji. Opium jest lekarstwem. Warto o tym pamiętać. Jednak zażywane zbyt często, uzależnia. Walki ze społecznym zjawiskiem uzależnienia nie należy utożsamiać z walką z uzależnionymi, co niestety czyni wiele osób na tym forum. Trzeba uderzać w dilerów. Takim dilerem religijnego opium jest na przykład głowa Rodziny Radia Maryja. Wykorzystuje ona w obrzydliwy sposób osoby uzależnione do realizacji swoich osobistych, materialnych i duchowych celów. Takich dilerów trzeba tępić wszelkimi prawnie dozwolonymi metodami. A osoby publiczne zapewniające im wsparcie, eliminować z życia politycznego. Dla prostych, uczciwych "lekarzy dusz", mam sporo szacunku. I wiele zrozumienia dla ich pacjentów. Nie czuję się od nich lepszy, ani mądrzejszy tylko dlatego, że to lekarstwo na mnie nie działa. Czuję jednak moralny przymus ostrzegania ich przed niebezpieczeństwem popadnięcia w nałóg, który otworzy im oczy na tamten świat, zamykając jednocześnie na ten. Jedyny który naprawdę mamy. Jak widzisz w mojej poetyce nie ma raczej miejsca dla noszenia pochodni oświecenia do naszych pogrążonych w ciemnościach rodaków. Nie sądzę zresztą, aby światło tych pochodni było w stanie ściągnąć wielu zwolenników. I co ty na to? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Andro (1185 punktów) | Placowniku Pozwolę sobie się ustosunkować...  > Nie lubię stroić się w obce piórka. Nie jestem członkiem PSR, chociaż noszę się z zamiarem zostania nim. Nie uważam jednak, aby racjonalizm wymagał posiadania jakiejkolwiek legitymacji. Co do piórek, ja podobnie, nie lubię. Podobnie nie jestem członkiem PSR, bo tak jak już wspomniałem nie mam pojęcia z czym się ją je. Ogólnie duża część idei PSR jest mi bliska i myślę, że dlatego niebawem zacznę się zastanawiać czy nie jest to organizacja dla mnie. Najpierw muszę złapać jej przesłanie i poznać ludzi... > Opium jest lekarstwem. Warto o tym pamiętać. Jednak zażywane zbyt często, uzależnia. Walki ze społecznym zjawiskiem uzależnienia nie należy utożsamiać z walką z uzależnionymi, co niestety czyni wiele osób na tym forum. Trzeba uderzać w dilerów. Takim dilerem religijnego opium jest na przykład głowa Rodziny Radia Maryja. Wykorzystuje ona w obrzydliwy sposób osoby uzależnione do realizacji swoich osobistych, materialnych i duchowych celów. Takich dilerów trzeba tępić wszelkimi prawnie dozwolonymi metodami. A osoby publiczne zapewniające im wsparcie, eliminować z życia politycznego. Zgadzam się co do opium i sposobu walki z uzależnieniem społecznym. > Dla prostych, uczciwych "lekarzy dusz", mam sporo szacunku. I wiele zrozumienia dla ich pacjentów. Nie czuję się od nich lepszy, ani mądrzejszy tylko dlatego, że to lekarstwo na mnie nie działa. Czuję jednak moralny przymus ostrzegania ich przed niebezpieczeństwem popadnięcia w nałóg, który otworzy im oczy na tamten świat, zamykając jednocześnie na ten. Jedyny który naprawdę mamy. I tutaj myślimy podobnie. > Jak widzisz w mojej poetyce nie ma raczej miejsca dla noszenia pochodni oświecenia do naszych pogrążonych w ciemnościach rodaków. Nie sądzę zresztą, aby światło tych pochodni było w stanie ściągnąć wielu zwolenników. I co ty na to? Jak do poprzednich akapitów nie miałem większych zastrzeżeń, tak do tego mam. Myślę nawet, że jest ono zasadnicze. Może źle wyraziłem się w mym "poetyckim" uniesieniu. Powiem teraz prozą zatem  . Podobnie jak Ty uważam, że najważniejsza jest pozytywistyczna praca u podstaw. Może nawet musi ona trwać nie przez jedno, ale dwa lub kilka pokoleń. W dzisiejszych czasach jednak nie ma miejsca dla Syzyfów pchających skromnie i cicho swój kamień... Nawet jeśli im się uda go wepchnąć może nikt tego nie zauważyć.. Jest czas mediów, czy tego chcemy czy nie. Ponadto ludzie chcą idei, w której mogą się zatracać. Już najbardziej idei potrzebują Polacy, którzy czy chcemy czy nie mają więcej wspólnego z romantycznym wojowaniem niż pozytywistyczną pracą. Pytam zatem jak Pracowniku masz zamiar walczyć z dilerami opium? Jak chcesz przeciągnąć uzależnionych na swoją stronę? Odwyk prawie nigdy się nie udaje jeśli nie poda się substytutu narkotyku, a potem powoli nie zmniejsza się jego dawki do momentu aż uzależniony pozna prawdę o swym uzależnieniu i będzie w stanie walczyć z nim bez narkotyku. Przekładając to na prosty język jak przekonasz wyborców PiS, którzy szukają opium właśnie, że Twoja droga prostoty i pozytywistycznej pracy oraz wiary w człowieka jest dla nich atrakcyjna? Nie przekonasz bo nie masz innego środka odurzającego, nie masz właśnie tej pochodni, nie masz podpałki. A oni ją mają i prowadzą ludzi jak barany na rzeź. Twoje metody przemawiają do mnie i przemawiają do odwiedzających to forum. Bo ci ludzie zadali sobie trud myślenia i poznania. Uwierz jednak, że nie przemawiają do menadżera pędzącego za kasą, do matki martwiącej się o przedszkole, do przedstawiciela handlowego myślącego o premii za obrót. Ludzie ci potrzebują sacrum, potrzebują oddechu od świata i znajdują go w niedzielnej mszy (nawet gdy wkurza ich proboszcz), znajdują na pasterce (jest uroczyście i można pośpiewać), znajdują na chrzcinach i komunii (zbiera się rodzina i można pogadać oraz popić). Powiedz gdzie to znajdą w "świecie Pracownika"? Jeśli nie dasz im substytutu (np. uroczystości patriotyczne, ślub uroczysty, w uroczystym miejscu i uroczystą oprawą, a nie ze znudzonym urzędasem i głupawą formułą) to ich stracisz. Jeszcze raz Ci powiem nie otworzysz im oczu nie przemawiając do ich serc, potem do rozumu, a nie na odwrót... Wyobraź sobie tłumy które idą "ciemną doliną" za guru, który dzierży pochodnię i oświetla im drogę, zapewnia podniosły nastrój itp. wyobraź sobie teraz, że ty zszedłeś z tej drogi bo zauważyłeś na strzępach mapy, że prowadzi ona w piekielną przepaść. Krzyczysz więc do nich wymachujesz rękami, ale nic nie wskórałeś - zobaczyło cię tylko kilku i zadało sobie trud żeby zapytać o co Ci idzie. A teraz wyobraź sobie, że aby odwieźć ich z tej drogi masz pochodnie i ognisko, urządzasz show, na dokładkę dając jeść, przy okazji tłumacząc że to droga zatracenia. Nie będzie już kilku, ale kilkudziesięciu, którzy do Ciebie przyjdą. Teraz wystarczy wyłonić charyzmatycznego przywódcę, który korzystając z Twojego ogniska i ludzi odwiedzie ze złej drogi setki i tysiące. Ludzie potrzebują świętobliwego show. Nawet biblia opowiada o tym, że jak Mojżesz poszedł na górę rozmawiać z Panem to lud jego poczuł się osamotniony i odlał sobie cielca, żeby go czcić... Nie poradzisz na to, chcesz nawrócić kijem Wisłę? Jedyne wyjście to idea i show a to da Tobie, da nam rządy dusz. Ale zanim to nastąpi trzeba długiej pracy u podstaw właśnie... > Pozdrawiam Też pozdrawiam
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
Jestem głęboko przekonany, że nie masz racji i dlatego pozostanę jednak przy swoich syzyfowych pracach. Nawet w dosłownym, nie metaforycznym leczeniu z uzależnień nie jest prawdą, że >Odwyk prawie nigdy się nie udaje jeśli nie poda się substytutu narkotyku, a potem powoli nie zmniejsza się jego dawki do momentu aż uzależniony pozna prawdę o swym uzależnieniu i będzie w stanie walczyć z nim bez narkotyku. To o czym piszesz stosuje się w tzw. programach redukcji szkód w stosunku do narkomanów wobec których zrezygnowano z prób leczenia: przywrócenia ich społeczeństwu i wymogu utrzymywania całkowitej abstynencji od środków psychoaktywnych, poprzez podawanie im na przykład metadonu. Nie ma jednak tutaj mowy o żadnym stopniowym zmniejszaniu dawek! Potrzebę jednej idei, w której można się zatracić jestem w stanie zaakceptować jedynie w sytuacjach powszechnego kryzysu społecznego. Ostatnio mieliśmy z taką sytuacją do czynienia w okresie tzw "karnawału Solidarności". Jednak jednocząca siła idei Solidarności wyczerpała się, bo musiała, już po paru latach. Nie uważam za właściwe zastępowanie religii jakimkolwiek substytutem. Nie mam ani ambicji ani ochoty zostać głosicielem, czy choćby tylko wyznawcą kolejnej jedynie słusznej prawdy. Nie mam do zaproponowania żadnego pozytywnego programu. Taki program każdy wypracować sobie powinien sam. Dla jednego będzie to ekologia, dla innego altergloablizm jeszcze dla innego aktywny udział w akcjach charytatywnych. Ważne aby doprowadzić do stanu w którym zniknie potrzeba metafizycznych uzasadnień dla takich programów. Za jedyne uzasadnienie wystarczyć powinno poczucie człowieczeństwa. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | Gosia | >>Potrzebę jednej idei, w której można się zatracić jestem w stanie zaakceptować jedynie w sytuacjach powszechnego kryzysu społecznego.
A ja nie i jeszcze raz nie! Jedna jedynie słuszna idea doprowadza do jednomyślności społeczeństwa, a takowe jest tylko na cmentarzu. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Andro | Drogi Placowniku Nie miałem na mysli zatracania się w jedynie słusznej idei (np. alterglobalizm). Miałem na mysli wypracowanie standardów społecznych i takie ich rozpropagowanie, aby społeczeństwu przez myśl nie przychodziły nawet idee np. fundamentalistycznego katolicyzmu na dokładkę w wersji Rydzykowej. To wszystko. Daleki jestem od propagowania jedynie słusznej drogi. Za to całym sobą jestem za propagowaniem umiaru społecznego, z prostej przyczyny - nie chcę zostać emigrantem...
|
|
| | | |  | | Andro (1185 punktów) | Autoryzacja  Drogi Placowniku Nie miałem na mysli zatracania się w jedynie słusznej idei (np. alterglobalizm). Miałem na mysli wypracowanie standardów społecznych i takie ich rozpropagowanie, aby społeczeństwu przez myśl nie przychodziły nawet idee np. fundamentalistycznego katolicyzmu na dokładkę w wersji Rydzykowej. To wszystko. Daleki jestem od propagowania jedynie słusznej drogi. Za to całym sobą jestem za propagowaniem umiaru społecznego, z prostej przyczyny - nie chcę zostać emigrantem...
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|