 |
Emocjonalne "paliwo" racjonalizmu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-01-2006 10:35 | makowski | Emocjonalne "paliwo" racjonalizmu | W moim, byc moze nie do konca trafnym pojmowaniu racjonalizmu, jest on światopogladem opartym na nauce, opartej z kolei na obserwacji otaczającego świata i wnioskach wyciągniętych z tychże. Inaczej niż religia, ktora stanowi remedium na strach przed smiercia i poczucie bezcelowości życia, racjonalizm chyba w niewielkim stopniu odwołuje się do, nazwijmy to prowizorycznie, emocjonalnej strony człowieka- jedyną emocją, jakiej dostarcza jest satysfakcja z poznawania świata i docierania do weryfikowalnej naukowo prawdy. W dyskusjach na łamach tego portalu pojawiają się niekiedy zarzuty wobec racjonalistów, ze ich racjonalizm jest wynikiem jakiegoś skrzywdzenia, traumy i rozczarowania, światem, religią, czy ludźmi. Moje pytanie wobec czytelników (najlepiej tych z psychologicznym, lub socjologicznym wykształeceniem i praktyką) brzmi- czy naprawde (a jeśli tak to jak czesto i w jakim stopniu- jesli da sie to stwierdzić) uznanie prawd naukowych za najlepiej tłumaczących prawa rządzące otaczającym światem może być spowodowane pozbawieniem osobistych zludzeń wobec np. życia pośmiertnego? I drugie pytanie: czy można zostać, np. dobrym fizykiem, czy biologiem po prostu z rozczarowania religią? Czytałem swego czasu w jednym z czasopism popularnonaukowych (nie wiem na ile wiarygodnym), ze ponoć wielu wybitnych naukowców jest/było żarlwie religijnymi- jakoś o tyle mnie to dziwi, że skoro stosują logiczny sposób rozumowania w celu "przetworzenia" danych ze swych obserwacji, dlaczego przy tłumaczeniu filozoficznych- sens życia- problemów zaczynają stosować alogiczny "emocjonalny" paradygmat? Chciałbym tutaj przypomnieć przykład nieszczęsnej "stałej kosmogolicznej" Einsteina, błedu, który popełnił, gdyż nie mógł się pogodzić z rolą przypadku-twierdzenie, że "bóg nie gra w kości" sprowadziło ten intelekt na manowce. |
| lipschitz (1674 punktów) | Dla mnie osobiście, racjonalna postawa wyraża się w byciu krytycznym względem każdego "niewidzialnego" obszaru życia. Nie wyróżnia ona nauki, religii, jakiejś idei, kultury itd. Są one na tym samym poziomie, a przewaga jednej nad innymi wynika z faktu, że w danej chwili jestem zdolny dostrzegać to, o czym mówią. Nie domagam się też istnienia rzeczy, które byłyby wygodne dla mnie, gdyż z tego, co zaobserwowałem - głównie na własnym przykladzie - tu rodzą się złudzenia. Są miłe, ale nie sposób wychylić poza nie nosa, i do czasu takie są  Rzeczywistość także bywa miła, wiosna jest wspaniała - bez konsekwencji płynącej z tej przyjemności  . Nauka formułuje pewną nadzieję, że uda się dzięki niej zrozumieć sens życia, ale przecież owa teza nawet nie spełnia kryteriów teorii naukowej. Trzeba by dowieść, że np. rozbicie czegoś na najmniejsze możliwe składniki da tą odpowiedź dotyczącą sensowności życia, ale jak na razie ukazuje się tylko mechanizm w jakim to życie funkcjonuje i nie jest powiedziane, że znając już wszystkie elementy fizycznego świata ten sens się objawi. Możemy mieć w rękach tylko pewną konstrukcję i nadal pytać się - czemu ona ma służyć, czy mamy w związku z tym być dobrzy, źli, walczyć, nie walczyć, uczyć się, nie uczyć itd. Trwa pogoń za sensem dla życia, znajdujemy go w różnych miejscach lub przynajmniej mamy nadzieję, że coś może nam go da. Wielu ludzi przychodzi i mówi, że znają już ten sens, ale gdy zacznie się ich wypytywać, nawet kiedy są naukowcami, okazuje się, że jedynie wierzą. Uważam, że trzeba te wszystie przekonania kwestionować, bez obaw, że zakwestionuje się w pewnym momencie prawdę - nie można zakwestionować wiosny lub wojny, jeżeli ktoś przyjdzie z czymś autentycznym, to według mnie będzie to "banalnie" proste, oczywiste - jak wszystko, co umiemy obecnie dostrzec.
|
|
| zima (560 punktów) | A ja myślałem, że emocjonalnym paliwem jest wkurzanie się na głupotę i marnotrastwo. Cecha zresztą nie tak powszechna. /---------------------------------------- Wiecie, co jest przerażające w kulistej Ziemi? W którą stronę nie pójdziecie, zawsze w końcu wrócicie do punktu wyjścia.
|
|
 | | makowski krystek (127 punktów) | To jest bardzo dobra odpowiedz... Wiec "paliwa" dlugo (jesli w ogole kiedykolwiek) nie zabraknie. Choc przykre ze, to jest takie frustrujace....
|
|
| Huzarski (178 punktów) | >pytanie: czy można zostać, np. dobrym fizykiem, czy >biologiem po prostu z rozczarowania religią? Czytałem swego >czasu w jednym z czasopism popularnonaukowych (nie wiem na >ile wiarygodnym), ze ponoć wielu wybitnych naukowców >jest/było żarlwie religijnymi- jakoś o tyle mnie to dziwi, >że skoro stosują logiczny sposób rozumowania w celu >"przetworzenia" danych ze swych obserwacji, dlaczego przy >tłumaczeniu filozoficznych- sens życia- problemów zaczynają >stosować alogiczny "emocjonalny" paradygmat? Chciałbym tutaj >przypomnieć przykład nieszczęsnej "stałej kosmogolicznej" >Einsteina, błedu, który popełnił, gdyż nie mógł się >pogodzić z rolą przypadku-twierdzenie, że "bóg nie gra w >kości" sprowadziło ten intelekt na manowce.
1. To fakt, że wielu naukowców (odsetek dużo wyższy niż by sie można spodziewać ) spośród tych wybitnych to ludzie wierzący. Nie wiem jednak dlaczego miałby cię on dziwić. Będąc człowiekiem niewierzącym można byc wybitnym egzegetą. Nie ma tu żadnej sprzeczności. Mój znajomy fizyk i matematyk mawiał że ilekroć zbliża się do rozwiązania pewnego problemu ( czy on czy nauka w ogóle ), czyniąc to nie zbliża sie do granicy poznania - a jedynie przesuwa ją dalej; patrząc na zagadnienia metafizyczne zaś, miło jest mu widzieć że granica poznania może byc gdzies wyraźnie narysowana i nieprzekraczalna.
2. Myślę też, że jest nieco obraźliwym Twoje ostatnie zdanie o Einsteinie. Prynajmniej póki nie wiesz czy nie miał racji.
|
|
 | | makowski krystek (127 punktów) | To jeszcze nie wykazano ze nie mial racji? Wydawalo mi sie ze juz tak... Wlasnie jego paradoks polegal na tym ze poczatkowo mial racje, poznal prawde na podstawie obliczen, ale klocilo sie to z jego religijnym swiatopogladem, wiec wprowadzil tą nieszczesna "stała" zeby udowodnic ze bog nie gra w kosci- i stad blad. W wiekszym stopniu zawierzyl bogu niz matematyce...
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
> wiec wprowadzil tą nieszczesna "stała" zeby udowodnic ze bog nie gra w kosci W portalu Opoka natrafiłem na kuriozalną wręcz interpretację powiedzenia Einsteina : "Bóg nie gra w kości!" powiedział kiedyś sławny fizyk Albert Einstein i rozumiał przez to, że dla Boga nawet to, co najmniejsze, ma sens i znaczenie: Wszystko, co się dzieje, może nas prowadzić do Boga. To, co według ziemskich skali jest stratą, może w świetle Bożym być uważane za wielki zysk i na odwrót. Powyższa interpretacja ma równie mało wspólnego z właściwym sensem tego powiedzenia, co stała kosmologiczna. Najwyraźniej nie masz bladego pojęcia o tym, o czym piszesz. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| Rafał (77 punktów) | Racjonalizm to przeciwieństwo empiryzmu, więc jest oparty na sceptycyzmie. Dlatego przed wyciąganiem wniosków z otrzymanych impulsów, przesyłanych nam przez układ nerwowy, należałoby (choć to dla niektórych bezsensowne) zakwestionować ich wiarygodność. Czy mam rację? Powiedzcie, bo nie jestem pewien czy mam 
Roku 1989 Jaś pyta nauczycielkę: "Proszę pani, czy pan A.M.(cenzura) jest zegarmistrzem?". "Ależ nie, Jasiu, pan M. jest politykiem-opozycjonistą. Skąd ci to przyszło do głowy?". "Bo mój tata mówił wczoraj mamie, że pan M. Jeździ do Moskwy po wskazówki.
|
|
 | | zima (560 punktów) | > Racjonalizm to przeciwieństwo empiryzmu, więc jest oparty na sceptycyzmie. Dlatego przed wyciąganiem wniosków z otrzymanych impulsów, przesyłanych nam przez układ nerwowy, należałoby (choć to dla niektórych bezsensowne) zakwestionować ich wiarygodność.> Czy mam rację? Powiedzcie, bo nie jestem pewien czy mam  Nie masz. Zresztą fizycznie nie jest możliwe kwestionowanie wiarygodności impulsów. Albo są albo ich nie ma. Racjonalizm mówi by analizować ich znaczenie.
|
|
|  | | Rafał (77 punktów) | Sprawdziłem w różnych encyklopediach i faktycznie nie mam racji, jednak skoro racjonalizm (filozoficzny) opiera się na aksjomatach, czyż nie jest zbliżony do empiryzmu, który także nie kwestionuje doświadczeń, które w przypadku tej filozofii stają się automatycznie aksjomatami? I chociaż racjonalizm zakłada, że źródłem poznania są idee, a nie bodźce zmysłowe, to dlaczego nie ocenia sceptycznie również własnych idei? A ponoć, według wikipedii, racjonalizm "stoi w ostrej sprzeczności z empiryzmem" (sic!)... I proszę nie mówić, żę do racjonalizmu się przyczepiam, czy chcę go wręcz (ba!) pseudologicznie obalić. Ja po prostu mało o nim wiem i chcę dowiedzieć się więcej, bo w encyklopediach są tylko suche definicje, czasami z możliwością ich wielorakiej "interpretacji"...
>Zresztą fizycznie nie jest możliwe kwestionowanie wiarygodności impulsów. Albo są albo ich nie ma. Raczej są, jednak albo są wiarygodne, albo nie są. W naszym mózgu tworzy się obraz świata (oczywiście nie wiadomo czy pokrywającego się z "prawdą"), więc musi istnieć coś co nam to przekazuje do naszych mózgów (czy czegoś innego jeśli informacje o tym, że mamy mózgi nie są prawdziwe), a to w/w coś nazywamy impulsem...
Chuck Norris potrafi obejrzeć 60 sekund w 20 sekund...
|
|
| |  | | zima (560 punktów) | Sceptyczna ocena idei- rozwiń to. Sceptycyzm zakłada sprawdzanie, analizowanie przed przyjęciem za wiarygodne. Co do sprzeczności z empiryzmem musiałbyś przytoczyć kontekst- w filozofii zrozumienie często zależy od kontekstu.
...wiarygodne są albo nie są...- to błąd. Zawsze są wiarygodne. Są reakcją na coś. Nasza ocena, na co są reakcją, może być wiarygodna lub niewiarygodna.
Może gdybyś zadał pytanie- kiedy możemy powiedzieć, że myślimy racjonalnie- dowiedziałbyś się więcej.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|