Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalna ekonomia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
04-09-2011 13:30waldeck77 (4307 punktów)Racjonalna ekonomia
Ocena 8 na 16
Gdy gospodarka światowa grzęźnie w głębokim kryzysie po 30 latach panoszenia się neoliberalnej doktryny ekonomicznej, warto pomyśleć o racjonalnej ekonomii gwarantującej trwały i zrównoważony rozwój dla większości społeczeństwa. Myślę przede wszystkim o modelu skandynawskiej społecznej gospodarki rynkowej, który wbrew ideologicznym atakom neoliberałów jest nie tylko skuteczny, ale doskonale opiera się kryzysom wywoływanym przez spekulacyjny kapitał. To wręcz niesamowite, że w polskim dyskursie publicznym niemal nie istnieje temat skandynawskiego modelu gospodarczego. Tak jakby były to jakieś środkowoafrykańskie państewka pogrążone w nędzy, a nie nasi bliscy sąsiedzi o imponujących osiągnięciach cywilizacyjnych, które można by naśladować. Nawet Brazylia, dzięki wprowadzeniu przez prezydenta da Silvę racjonalnej ekonomii (mądry interwencjonizm państwowy, transfery socjalne, podwyższanie płacy minimalnej, ograniczenie wszechwładzy oligarchii finansowej itp. www.polity(*)bylego-prezydenta-brazyli.read ) weszła na drogę szybkiego rozwoju społeczno-gospodarczego.

A w Polsce prawie we wszystkich mediach puszcza się cały czas tę samą zdartą płytę: prywatyzacja, deregulacja, podatek liniowy, ograniczenie roli państwa, samozatrudnienie, "prof." Balcerowicz i Centrum im. A. Smitha...

Czy naprawdę młodzi Polacy nadal chcą żyć w kraju, w którym praca czy mieszkanie to dobra luksusowe, kraju nędznych zarobków za ciężką pracę (praca.wp.p(*)sc.html?ticaid=1cf6d&_ticrsn=5) i rosnących nierówności społecznych, gdzie po 20 latach zaciskania pasa proponuje się... dalsze zaciskanie pasa. A już najtrudniej zrozumieć te masochistyczne nawoływania o więcej neoliberalizmu. To już trąci zatraceniem instynktu samozachowawczego. Wielu młodym wydaje się, że nie racjonalnie zorganizowana gospodarka, ale jedynie własne talenty zawiodą ich na szczyt. Biorąc pod uwagę chociażby zasadę prawdopodobieństwa i tak zdecydowana większość zawsze będzie przeciętnymi członkami społeczeństwa. Warto więc, choćby z egoizmu, dążyć do tego, żeby ta przeciętna była wysoka.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

04-09-2011 14:16
 Ocena 10 na 14
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
W Polsce "profesor" Balcerowicz jest "bogiem" ekonomii, neoliberalizm jest "jedynie słuszną" doktryną gospodarczą a wszelka krytyka owego "boga" i owej doktryny jest uznawana za herezję, przejaw głupoty i/lub niewiedzy.
Skandynawskie rozwiązania są piętnowane jako "socjalistyczne", a więc w istocie komunistyczne, błędne, bezsensowne i szkodliwe. O wspomnianej przez ciebie Brazylii w ogóle się nie wspomina.
Wypowiedzi ludzi takich jak choćby Grzegorz Kołodko są wyśmiewane, deprecjonowane a ich autorzy traktowani jak szaleńcy. Dlaczego tak się dzieje?
Odpowiedź jest jak zwykle prosta: gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę.

Beneficjenci zmian gospodarczych od 1989 roku krzyczą o "komuchach", którzy "uwłaszczyli się na majątku narodowym", gdy tymczasem na balcerowiczowskich przemianach najbardziej skorzystały i korzystają po dziś dzień "solidaruchy".

Gdy tylko poruszam na tym forum fakt, że neoliberalizm ani się nie sprawdził (patrz ogólnoświatowy kryzys finansowo-gospodarczy), ani nie jest "jedynie słuszną" doktryną ekonomiczną, to zaraz dostaję mnóstwo minusów - co mnie tylko umacnia w przekonaniu, że mam rację, a minusujący albo mają mózgi wyprane przez neoliberalną propagandę, albo są tej propagandy beneficjentami.

04-09-2011 14:53 
 Ocena 2 na 2
coreless (16088 punktów)

Racjonalna ekonomia nie może zionąć ideologią, jednakże powinny jej przyświecać jakieś cele. Dyskusję o racjonalności ekonomii należałoby zacząć od próby odpowiedzi na pytanie, jakim celom (racjonalnym?) taka racjonalna ekonomia miałaby przyświecać.
Neoliberalizm ma przecież w sobie wiele racjonalizmu, czasami nawet makiawelizmu...

Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
04-09-2011 16:56 
 Ocena 9 na 11
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Skandynawskie rozwiązania są piętnowane jako "socjalistyczne", a więc w istocie komunistyczne, błędne, bezsensowne i szkodliwe.

Znowu ta mityczna Skandynawia. Czy szanowny dyskutant potrafi wytłumaczyć fakt, dlaczego w Danii czy Finlandii od blisko pięciu lat PKB nie urosło nawet o 1% ? Czy wytłumaczy dlaczego mimo małej populacji i kurczącego się kapitału ludzkiego rośnie tam bezrobocie ? Co się stało z tą krainą szczęścia i bogactwa, że gospodarczo stanęli w miejscu ?

www.mg.gov(*)+z+krajami+UE+i+EFTA/dania.htm
www.cia.go(*)he-world-factbook/geos/da.html

www.mg.gov(*)rajami+UE+i+EFTA/finlandia.htm
helsinki.t(*),233,Gospodarka_Finlandii.html
www.cia.go(*)he-world-factbook/geos/fi.html
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ponieważ społeczeństwo się zestarzało.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
04-09-2011 19:57 
 Ocena 2 na 2
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Ponieważ społeczeństwo się zestarzało.

Owszem, ale dlaczego się zestarzało ?
04-09-2011 20:18 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Ponieważ społeczeństwo się zestarzało.
>Owszem, ale dlaczego się zestarzało ?
Ponieważ wydłużyła się oczekiwana długość życia: pl.wikipedia.org/wiki/Demografia_Norwegii
en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Norway

en.wikipedia.org/wiki/Aging_of_Europe
Wygląda na to, że starsi ludzie nie są czynni zawodowo w Europie. Wpływa to na produkcję rzeczywistych dóbr i usługi.

Nie znam jednoznacznej odpowiedzi na zadane pytanie. Prawdopodobnie znajdą ją biologowie. Mam tylko opis sytuacji: "The Ageing of Europe, also known as the greying of Europe, is a demographic phenomenon in Europe characterized by a decrease in fertility, a decrease in mortality rate, and a higher life expectancy among Europeans."

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
05-09-2011 12:38 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)
>Ponieważ społeczeństwo się zestarzało.

Tłumaczenie wzrostu bezrobocia tym, że brakuje pracowników jest dziwne.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Ponieważ społeczeństwo się zestarzało.
>Tłumaczenie wzrostu bezrobocia tym, że brakuje pracowników jest dziwne.
Tym, że jest dużo emerytów. Dziwnie to Ty wymyśliłeś.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
05-09-2011 16:16 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Tym, że jest dużo emerytów. Dziwnie to Ty wymyśliłeś.

Dziwię się jeszcze bardziej.

Czyli im więcej ludzi przechodzi na emeryturę tym więcej ubywa miejsc pracy?

Wydaje się ,że powinno być odwrotnie.Im starsze społeczeństwo, tym mniejszy procent ludzi jest w wieku produkcyjnym, a więcej pracy do wykonania.

Chyba, że w Skandynawii jest trochę inna matematyka.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Odpowiedź dostaniesz, jak dojdziesz, skąd biorą się emerytury.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
05-09-2011 16:58 
 Ocena 1 na 1
wacus47 (666 punktów)
>Odpowiedź dostaniesz, jak dojdziesz, skąd biorą się emerytury.

Ze składek płaconych przez pracujących? Tylko co to ma do bezrobocia?
05-09-2011 17:30 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Odpowiedź dostaniesz, jak dojdziesz, skąd biorą się emerytury.
>Ze składek płaconych przez pracujących? Tylko co to ma do bezrobocia?
Ma to do PKB i podatków. Państwo jest organizmem "z grubsza" zamkniętym.
Statystyczny emeryt nie tworzy tyle PKB, co człowiek w "kwiecie wieku". A jeszcze jak tendencja ilości osób pracujących do niepracujących jest "na korzyść" niepracujących, to nie ma co liczyć na wzrost PKB.

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
05-09-2011 17:26 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
>Odpowiedź dostaniesz, jak dojdziesz, skąd biorą się emerytury.

Postawiłeś tezę (dużo emerytów = mało miejsc pracy) to jej broń, a nie stawiaj warunki,
jak jakiś Jarkacz przed debatą.

Chyba, że to nowy standard -Ja stawiam tezę , a dowody niech zgromadzi opozycja.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
A może chodziło mi o PKB...

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
05-09-2011 19:19 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
>A może chodziło mi o PKB...

No, tu by się zgadzało.

Rzeczywiście starzeniu się społeczeństw towarzyszy wzrost PKB.

Szczególnie w Skandynawii.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
www.google(*):SWE&ifdim=country&hl=pl&dl=pl

Pozdrawiam

Miłość bez wzajemności?
Wystarczy spojrzeć na pokolenia Polaków i ich afekt do piłki nożnej!
04-09-2011 19:55 
 Ocena 3 na 7
TriDzej2 (869 punktów)
>Gdy tylko poruszam na tym forum fakt, że neoliberalizm ani się nie sprawdził (patrz ogólnoświatowy kryzys finansowo-gospodarczy), ani nie jest "jedynie słuszną" doktryną ekonomiczną, to zaraz dostaję mnóstwo minusów - co mnie tylko umacnia w przekonaniu, że mam rację, a minusujący albo mają mózgi wyprane przez neoliberalną propagandę, albo są tej propagandy beneficjentami.

Tego nie ma siły minusować, można to skomentować tylko w jeden sposób: rośnie nam nowa religia i nowy prorok, odporny na jakiekolwiek logiczne argumenty.
04-09-2011 22:30 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>W Polsce "profesor" Balcerowicz jest "bogiem" ekonomii, neoliberalizm jest "jedynie słuszną" doktryną gospodarczą a wszelka krytyka owego "boga" i owej doktryny jest uznawana za herezję, przejaw głupoty i/lub niewiedzy.
-I śmiertelnym wrogiem wszelkich Lepperów i związków zawodowych walczących o przywileje kosztem innych.

>Wypowiedzi ludzi takich jak choćby Grzegorz Kołodko są wyśmiewane, deprecjonowane a ich autorzy traktowani jak szaleńcy. Dlaczego tak się dzieje?

-Może dlatego, że tacy jak Kołodko są warci jedynie wyśmiania. Miał swój czas.

>Odpowiedź jest jak zwykle prosta: gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę.
>Beneficjenci zmian gospodarczych od 1989 roku krzyczą o "komuchach", którzy "uwłaszczyli się na majątku narodowym", gdy tymczasem na balcerowiczowskich przemianach najbardziej skorzystały i korzystają po dziś dzień "solidaruchy".

-Nawzajem to sobie zarzucają, ale łatwiej znaleźć Sb-ka z kilkutysięczną emeryturą za pałowanie i inwigilowanie niż "solidarucha" za wieloletnią pracę, przerwaną np.internowaniem.

>Gdy tylko poruszam na tym forum fakt, że neoliberalizm ani się nie sprawdził (patrz ogólnoświatowy kryzys finansowo-gospodarczy), ani nie jest "jedynie słuszną" doktryną ekonomiczną, to zaraz dostaję mnóstwo minusów - co mnie tylko umacnia w przekonaniu, że mam rację, a minusujący albo mają mózgi wyprane przez neoliberalną propagandę, albo są tej propagandy beneficjentami.

-Dobrze, że socjalizm się sprawdził. Na Księżycu podobno ma się świetnie.



"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Celecrin (6386 punktów)
Polski przykład to też nie do końca prawda. Mamy unikalny system. Sądzę że liberalne farmazony są po to by opędzlować majątek państwowy i zatkać dziurę w przeciekającym budżecie. Jestem pewien, że gdyby solidnie podsumować prywatyzację to nie wyszła ona nam tak na dobre jak to głoszono. Z jednej strony pozbawianie kontroli państwa (słusznie czy nie) nad całymi działami gospodarki wychodzi bokiem, najlepszym przykładem jest cukier, który jest (był) tańszy w Niemczech niż w Polsce
Z drugiej sprzedaż przedsiębiorstw mogących przynosić jedynie zyski, jak TP S.A., KGHM i inne jest nonsensem.
W efekcie zyski z T.P. S.A. płyną do francuskich emerytów...

Jednocześnie mamy przedsiębiorstwa trzymane przez związki w szachu jak KGHM, JSW.
Fatalna strukturę PKB z moim ulubionym rolnictwem na czele. Rolnictwo generuje: 3.7 % PKB przy 15% zatrudnionych i przy 23% ludzi mieszkających na wsi! Czyli jednocześnie wieś dostarcza większość bezrobotnych! Przy dotacjach do rolnictwa na poziomie ...2% PKB rolnictwo generuje na czysto 1,7% PKB! Wynika z tego, że cała ściana wschodnia to jeden wielki socjal...
Kolejny nawis to "reforma" Balcerowicza, w efekcie mamy 10mln emerytów i rencistów, tyle co pracujących...

Z tym się nie da nic zrobić, to trzeba przeczekać. Nie da się zrobić drugiej Szwecji w Polsce bo Polacy kradną. Politycy kradną, ludzie kradną, okradamy się nawzajem. Okradamy i kombinujemy. Jeśli Grecję (9% ściągalności podatków) przyjąć za 100 to Polska odpowiada 50-70% poziomowi Grecji w machlojach (całkowicie subiektywnie przyjmuje ale wiadomo o co mi chodzi). W każdym razie mamy 11-15% procent szarej strefy oficjalnie, czasem ocenia się ja na 30% i przekręty na każdym kroku. Sukces Skandynawii polega na codziennej uczciwości. Ludzie tam domów na noc nie zamykają...
Zanim Polacy przybyli na Wyspy listonosze paczki zostawiali pod drzwiami...już nie zostawiają, a spróbuj coś wysłać paczka do Polski, nie dojdzie...
Najpierw trzeba zbudować porządna warstwę średnia i mieć poniżej 10% chłopów, a na razie to
05-09-2011 12:49 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. rolnictwo generuje na czysto 1,7% PKB!
Tymczasem wydatki przeciętnej rodziny wg GUS na żywność i napoje bezalkoholowe w 2010r. wynosiły 24,8%. Skąd taka rozbieżność pomiędzy wartością księgową a udziałem produkcji okołorolniczej weryfikowanym przez rynek?

[Może to wynika ze sposobu liczenia, w którym do PKB zalicza się też 'puste' operacje finansowe?]
lukaszewicz (5674 punktów)
>>.. rolnictwo generuje na czysto 1,7% PKB!
>Tymczasem wydatki przeciętnej rodziny wg GUS na żywność i napoje bezalkoholowe w 2010r. wynosiły 24,8%. Skąd taka rozbieżność pomiędzy wartością księgową a udziałem produkcji okołorolniczej weryfikowanym przez rynek?

Wynika to z tego, że PKB to tzw. "wartość dodana".

To znaczy, że jeżeli chłop wyprodukuje buraka,sprzeda go za dychę, a wyda na gnój, widły i co tam do produkcji jeszcze potrzebował 9 to do PKB liczy się różnicę +1 .

Mimo, że kupujący zapłacił 10.
06-09-2011 08:03 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Wynika to z tego, że PKB to tzw. "wartość dodana".

No, tak mówią, choć lepiej byłoby nazwać to jakąś wielkością ekonomiczną, bo z tą wartością bywa krucho.
Sektor finansowy ma udział w tworzeniu PKB kilkakroć większy, niż rolnictwo, a jaką wartość on w ogóle tworzy? Wysysa jedynie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-09-2011 16:00 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)

>Sektor finansowy ma udział w tworzeniu PKB kilkakroć większy, niż rolnictwo, a jaką wartość on w ogóle tworzy? Wysysa jedynie.
Nie przesadzasz z tym kilkakroć?
Nie demonizowałbym usług finansowych. Ich wysoki udział w PKB wynika z tego ze finanse są krwiobiegiem gospodarki, a ze to co dla nich jest zyskiem po drodze jest kosztem...
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie przesadzasz z tym kilkakroć?
Raczej nie. Nie wnikałem w szczegóły, ale jeśli podana tu wartość udziału rolnictwa nie jest wyssana z palucha (a raczej nie) to przy blisko 10% udziału sektora finansowego daje to kilkakroć.

>Nie demonizowałbym usług finansowych. Ich wysoki udział w PKB wynika z tego ze finanse są krwiobiegiem gospodarki, a ze to co dla nich jest zyskiem po drodze jest kosztem...
One same stały się demoniczne z pomocą wielką polityków. Miały być krwiobiegiem, a stały się kanałem, dyktatorem. I kiedy do wysokiego udziału w PKB dodasz już chyba prawie prawie połowę udziału w zyskach to resztka włosów może się zjeżyć.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Celecrin (6386 punktów)

>One same stały się demoniczne z pomocą wielką polityków. Miały być krwiobiegiem, a stały się kanałem, dyktatorem. I kiedy do wysokiego udziału w PKB dodasz już chyba prawie prawie połowę udziału w zyskach to resztka włosów może się zjeżyć.
W Polsce jest spokojnie. Na zachodzie kapitalizacja instytucji finansowych przekracza kilka razy PKB. Nie sposób nie mieć dużego w nim udziału jeśli kredyty udzielone klientom przekraczają 100% PKB...
06-09-2011 12:52 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
Pisałeś o żywności przetworzonej. Największa wartość dodana pojawia się w obrocie żywnością, w handlu i w przetwórstwie, tak mi się zdaje. Rolnictwo mogłoby poprawić udział w PKB poprzez sprzedaż produktów bardziej przetworzonych.
Polskie rolnictwo jest po prostu prymitywne i przeludnione.
rysiek (4593 punktów)
>(...) warto pomyśleć o racjonalnej ekonomii gwarantującej trwały i zrównoważony rozwój dla większości społeczeństwa. (...)

Pewnie warto, ale warto też pamiętać że źródłem kryzysu było m.in.:

>W 1998 r. prezydent Bill Clinton naciskał na możliwość rozszerzenia kredytobiorców hipotecznych o osoby mniej zarabiające. Rolę gwaranta takich kredytów zapewniły dwie siostrzane firmy na poły państwowe - Fannie Mae i Freddie Mac. Po wyborze George'a W. Busha na prezydenta, w celu pobudzenia gospodarki za pomocą zastrzyku nowych kredytów, przeprowadzono zmianę ustaw w kierunku liberalizacji przepisów dotyczących ochrony przed nadmiernym ryzykiem banków i towarzystw ubezpieczeniowych. Pozwoliło to bankom udzielać kredytów znacznie większej liczbie osób o niższych dochodach. (...)
>[... Fed zgodził się przejąć dwie firmy ubezpieczeniowo-pożyczkowe z ogromnymi długami sięgającymi kilku miliardów dolarów, tj. Fannie Mae i Freddie Mac.] (Wikipedia)

Państwo chciało zrobić dobrze "większości społeczeństwa".
DEMONICON (4893 punktów)

>Państwo chciało zrobić dobrze "większości społeczeństwa".

Tylko co znaczy faktycznie zrobić dobrze "większości społeczeństwa"?
Na każdą rękę założysz jeden typ rękawicy?
Wydaje mi się, że gospodarkę buduje się oddolnie, ze względu na to, jakiego typu społeczności ono dotyczy. To co można wprowadzić w takiej Brazylii, nie znaczy, że jest to możliwe w Korei Północnej, a przynajmniej nie w takim stopniu, czy z takim samym rozmachem. Można spojrzeć na przyjęcie euro przez niegotową na taki krok Grecję.
Jednolity model dla wszystkich nie istnieje, co nie znaczy, że nie należy wypracowywać jak najlepszych.

Pozdrawiam
rysiek (4593 punktów)
Zgoda. Chciałem tylko przypomnieć jedną z ważnych przyczyn kryzysu, chętnie "zapominaną" przez media i dyskutantów na forach.
DEMONICON (4893 punktów)
Pytanie może brzmieć:
Czy model Skandynawski gryzie się z polityką Kościoła Katolickiego?
Jeśli tak, to wiadomo jaki jest powód milczenia na ten temat.

Pozdrawiam
04-09-2011 16:17
 Ocena 14 na 18
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
Problem z myślicielami pokroju Waldecka77 polega na tym, że oni nigdy nie rozumieją terminów jakimi się posługują. Czym właściwie jest neoliberalizm - ten główny winowajca wszelkiej biedy i kryzysów ekonomicznych w dzisiejszym świecie ? Nie wiadomo dokładnie choć stał się przyczyną wszelkich klęsk ekonomicznych w oczach lewicy. Pisze o tym Żakowski, Naomi Klein, pisze również i Krytyka Polityczna, a powtarzają za nimi zaufani odbiorcy. Czym jest owy racjonalizm o który apeluje zachowując się niczym wołający na pustyni Waldeck77 ? Socjalizm był i nadal jest bardzo racjonalną gospodarką, ale to nie oznacza, że skuteczną. Racjonalizm gospodarczy jest niczym innym jak planowaniem właśnie, ale Waldeck77 nie rozumie, że skala intensywności planowania - ergo skala racjonalizowania gospodarki - nie jest wprost proporcjonalna do efektywności ekonomicznej. Pewni ludzie już nigdy nie zrozumieją, że nie da się wszystkiego zaplanować i zbytni racjonalizm gospodarczy może bardziej zaszkodzić aniżeli pomóc. Bo czy na przykład czytelnicy Jacka Żakowskiego rozumieją, że model skandynawski istnieje dzięki działalności przedsiębiorstw prywatnych, którym państwo nie dyktuje co i w jakich ilościach produkować - ergo racjonalizm gospodarczy ograniczony jest tutaj do skali przedsiębiorstwa, a nie państwa czyli jest mniejszy ? Waldeck77 tego nie zrozumie bo on już wie, że "neoliberalizm" jest winny. Dla Waldecka 77 Zupełnie nie ma znaczenia fakt, że USA czy Polska są krajami liczebnie większymi od Szwecji, Danii czy Norwegii, która lwią część wzrostu gospodarczego zawdzięcza surowcom naturalnym i właśnie dlatego 4 miliony Norwegów stać na większy socjal aniżeli Polskę. Dla Waldecka nie ma to żadnego znaczenia bo winowajca już jest.

Nie tylko tego Waldeck nie zrozumiał. Obwinia "neoliberalizm" za niskie pensje. Fakt, że blisko 60% zarobków zabierają polskiemu pracownikowi różne instytucje państwowe Waldecka rówbież nie interesuje bo jego zdaniem racjonalizm gospodarczy ze strony państwa jest nadal zbyt znikomy i warto by było zapewne dojść do skali 80%. Patrzę na swoją pensję i widzę, że na dzień dobry każdego miesiąca Państwo ściąga ode mnie około 800 złotych na różne opłaty. Do tego dochodzi 600 złotych jakie pracodawca płaci za mnie ZUSowi. Ale to jest dopiero początek bo całą resztę płacę w podatku VAT (średnio wychodzi 14% od tego co zapłacę prywatnemu przedsiębiorcy to bierze państwa) idąc do sklepu po artykuły spożywcze - czyli z tego tytułu, że jak co każdego miesiąca również jestem konsumentem. Nie wspominam o podatkach zawartych w paliwie czy konieczności opłat za mieszkanie bo to oczywiste. Średnio jakieś 1,6 tysiąca - taką sumę Państwo co miesiąc ode mnie ściąga, ale zdaniem Waldecka tutaj nadal jest zbyt mało racjonalizmu gospodarczego. A, że pracuje w firmie, które jak każda inna liczy rachunek ekonomiczny to wiem, że my te opłaty później zrzucamy na klientów, a klienci na konsumentów stąd później drożyzna w sklepach. Jednakże obawiam się, że i ten fakt myślenia Waldecka nie zmieni bo i przy 80% podatkach obwinił by "neoliberalizm" za tak powstałą nędzę gospodarczą. W sumie to jest beznadziejny przypadek.

Bardzo ciekawy jest fakt, że zarówno marksiści, liberałowie jak i socjaliści dawniej byli zgodni co do tego, że kapitalizm jeżeli w latach 30 jeszcze nie umarł to bardzo szybko przeminie. Zgadzali się co do tego Marks, Schumpeter, F.A. Hayek, Oskar Lange (od prawa do lewa wszyscy jak jeden mąż głosili tę wówczas bardzo popularną tezę). Tak się właśnie stało, a po kapitalizmie ostała się jedynie gospodarka rynkowa. Zresztą nie mogło się stać inaczej bowiem kapitalizm nigdy nie bazował na mitach bo niby jaki mit może wyrosnąć z parkingów, samochodów, komputerów, lodówce w każdym mieszkaniu czy galopującej technologii ? Dobra masowe będące na wyciągnięcie ręki nie mogły pobudzać do wyjątkowych idei. Ale w przypadku socjalizmu ta cała mowa o równości i braterstwie zawsze miała wzięcie. Bardzo ciekawy temat, ale krytyków "neoliberalizmu" to nigdy nie interesowało więc i nie ma sensu drążyć tematu.
04-09-2011 18:09 
 Ocena 4 na 8
Wolny Obserwator (7 punktów)
Doskonały post .

A ja od siebie dodam, że Konfucjusz głosił, że ,,Naprawę państwa należy zacząć od naprawy pojęć" i ja się z tym w pełni zgadzam. Słowo liberalizm zostało bezczelnie ukradzione przez socjalistów. Cóż jest bowiem liberalnego w przymusowych ubezpieczeniach, sterowaniu gospodarką (poprzez na przykład ogromną pomoc finansową rządu dla źle zarządzanych banków w USA)? To jest socjalizm drodzy państwo, nie żaden liberalizm, prawdziwi liberaliści zwą się teraz ,,libertarianami" i są systematycznie ośmieszani i spychani na polityczny margines.

Pragnę również zwrócić uwagę na pewną zależność. Otóż szeroko rozumiana cywilizacja zachodu rozwijała się podbijając świat, w czasach prawdziwego liberalizmu czyli kapitalizmu i wolnego rynku. USA rozwinęły się dzięki tym właśnie wartościom. Wystarczyło tylko trochę od nich odejść, a socjalizm jak rak zaczął toczyć zachodnie gospodarki. I tak widzimy, że USA, dawniej ostoja liberalizmu (tego prawdziwego), to teraz socjalne bagno zmierzające nieuchronnie do bankructwa. I to bankructwo nastąpi, zarówno w USA jak i w Europie.

Co do skandynawskiego modelu gospodarczego, szanowny autor nie zauważył, że Skandynawia czerpie swą siłę z surowców naturalnych i łososi, gdyby nie te dwa czynniki zmierzała by do bankructwa (właściwie to już zmierza, POMIMO zasobności w surowce). No, ale jak to mówią- wyślijcie socjalistów na pustynię a zabraknie piasku.

Cieszę się, że są jeszcze ludzie myślący tak jak kol. Jarek B. którzy w merytoryczny sposób potrafią sprzeciwić się politykującym małpiszonom, jakim jest autor tekstu. Ludzie tacy jak on ciągną piękną zachodnią cywilizację w stronę upadku. Oby odeszli od władzy.
04-09-2011 18:22 
 Ocena 3 na 3
liliac (147341 punktów)
>politykującym małpiszonom, jakim jest autor tekstu

Uprzejmie radzę ograniczyć tego typu retorykę.
04-09-2011 18:36 
 Ocena 1 na 3
Wolny Obserwator (7 punktów)
Przepraszam, to emocje. Nie mam nic do autora tylko do jego poglądów w tej dziedzinie.
24-09-2011 16:19 
 Ocena 2 na 2
dire57 (11 punktów)
> Co do skandynawskiego modelu gospodarczego, szanowny autor nie zauważył, że Skandynawia czerpie swą siłę z surowców naturalnych i łososi, gdyby nie te dwa czynniki zmierzała by do bankructwa (właściwie to już zmierza, POMIMO zasobności w surowce). No, ale jak to mówią- wyślijcie socjalistów na pustynię a zabraknie piasku.
>

Piszesz bzdury, Szwecja jest w świetnej kondycji, od lat nie notuje deficytu budżetowego, dług publiczny spada i jest na poziomie ok. 40 %, a wzrost gospodarczy w 2010 wyniósł 5,5 % - więcej niż na wspaniałej, zielonej wyspie Tuska i Rostkowskiego.
DEMONICON (4893 punktów)
Chyba przypadkiem dałem minusa, jeśli tak, to najmocniej przepraszam, zamysł był zupełnie przeciwny.

Pozdrawiam
04-09-2011 19:46 
 Ocena 1 na 1
liliac (147341 punktów)
>Chyba przypadkiem dałem minusa, jeśli tak, to najmocniej przepraszam, zamysł był zupełnie przeciwny.

Czy aby przypadkiem nie możesz swojego minusa cofnąć, plusując?
DEMONICON (4893 punktów)
Pokrętnie coś dałoby się zrobić.

Pozdrawiam
05-09-2011 18:30 
 0 na 4
Jan Rylew (3965 punktów)
>Nie tylko tego Waldeck nie zrozumiał. Obwinia "neoliberalizm" za niskie pensje. Fakt, że blisko 60% zarobków zabierają polskiemu pracownikowi różne instytucje państwowe Waldecka rówbież nie interesuje bo jego zdaniem racjonalizm gospodarczy ze strony państwa jest nadal zbyt znikomy i warto by było zapewne dojść do skali 80%. Patrzę na swoją pensję i widzę, że na dzień dobry każdego miesiąca Państwo ściąga ode mnie około 800 złotych na różne opłaty.(...)
No tak, neoliberalna propaganda głosi zarabiasz dużo, ale państwo cię okrada.Powinieneś mieć więcej netto z brutto. To tanie hasełko robi duże wrazenie na zarabiających niewiele, tylko że niczego nie rozwiązuje.
Może warto spojrzeć na ten problem inaczej.
Państwo ma swoje potrzeby wydatkowe pokrywane z budżetu. Ten bierze się z podatków, akcyz itp. Zwykle wpływy podatkowe nie wystarczają by pokryć wydatki państw, trzeba zaciągnąć nowy dług. Długi zaciągają też miasta i gminy na swoje wydatki których nie mogą pokryć z przychodów. Rocznie trzeba dopożyczyć ok 100mld zł. Dlatego nie ma pola do obniżenia podatków w Polsce i większości krajów.
Zmniejszenie podatków to jeszcze większe zadłużenia i większe obciążenia z tytułu obsługi długu. Może to nie państwo jest winne, że ma tak małe wpływy podatkowe, może to Pan jest winien bo Pan za mało zarabia. Gdyby się Pan bardziej sprężył, wziął dodatkową pracę, zwiększył wydajność, otworzył jakiś byznes to by zostało więcej tego netto i państwo mogłoby pokryć swoje wydatki.
Pan chyba nie jest dostatecznie "nowoczesny" licząc, że państwo odpali Panu część swoich dochodów .
Po drugie świadczenia na rzecz ZUS to nie jest żaden podatek czy danina tylko składki ubezpieczeniowe więc to jest pewien rodzaj oszczędności każdego ubezpieczonego.
Po trzecie państwo to my i trzeba to sobie w końcu uświadomić, że dając państwu dajemy sobie samym i to są nasze wydatki, za które w układzie bezpaństwowym płacilibyśmy podmiotom prywatnym być może nawet więcej.
05-09-2011 20:54 
 Ocena 7 na 7
TriDzej2 (869 punktów)
>Państwo ma swoje potrzeby wydatkowe pokrywane z budżetu. Ten bierze się z podatków, akcyz itp. Zwykle wpływy podatkowe nie wystarczają by pokryć wydatki państw, trzeba zaciągnąć nowy dług. Długi zaciągają też miasta i gminy na swoje wydatki których nie mogą pokryć z przychodów.

Każda normalna grupa/instytucja/organizacja, która nie potrafi się długotrwale finansować inaczej jak długiem, jest z góry skazana na likwidację. Życie na kredyt to zapowiedź klęski, nieważne czy robi to państwo czy zwykły obywatel.

>Rocznie trzeba dopożyczyć ok 100mld zł. Dlatego nie ma pola do obniżenia podatków w Polsce i większości krajów.

Nie ma, ponieważ trzeba zwiększać liczbę regulacji i zatrudniać ludzi, aby je egzekwowali. Przykład Pana Palikota dotyczący połączenia ZUS-u i KRUS-u dałby spore oszczędności, ale ludzi trzeba by zwolnić, bo wyszło by na jaw, że są głównie na pokaz i nie robią nic konkretnego, poza przekładaniem papierów.

Poczta Polska to też klęska. Wbijanie wielu danych ręcznie w erze komputerów to paranoja!

Po włożeniu 100 PLN w machinę biurokratyczną wychodzi z niej 70 PLN, a jakiej jakości jest ta biurokracja? Masa przepisów, które mają na celu chyba tylko kontrolę obywateli!

Polskie prawo dotyczące produkcji i sprzedaży energii to wymysł szaleńca. Aby legalnie produkować prąd z wiatraka, to trzeba mieć działalność gospodarczą. Ilu ludzi rezygnuje z produkcji energii przez chore przepisy?

>Zmniejszenie podatków to jeszcze większe zadłużenia i większe obciążenia z tytułu obsługi długu. Może to nie państwo jest winne, że ma tak małe wpływy podatkowe, może to Pan jest winien bo Pan za mało zarabia. Gdyby się Pan bardziej sprężył, wziął dodatkową pracę, zwiększył wydajność, otworzył jakiś byznes to by zostało więcej tego netto i państwo mogłoby pokryć swoje wydatki.

A może państwo, które od sporego czasu żyje na kredyt jest jak narkoman, który nie potrafi zebrać się na detoks? Potwierdzenie: www.finans(*)-co-dla-nas-oznacza-6WFO98.jpg

Dałoby sie zarabiać więcej, gdyby przepisy były normalne! Dowód: biznes.one(*)ke,18554,4828548,1,prasa-detal Nawet jeśli to nie jest w 100% prawda, to nie świadczy to dobrze o biurokracji.

>Po drugie świadczenia na rzecz ZUS to nie jest żaden podatek czy danina tylko składki ubezpieczeniowe więc to jest pewien rodzaj oszczędności każdego ubezpieczonego.

Zgadzam się, że to nie jest podatek. Jednak mówienie, że są to oszczędności to kpina! Tych pieniędzy nigdzie nie ma, bo są na bieżąco wydawane. Skąd wiem, ile mam tych "oszczędności"? Pod jakim warunkiem moge je wszystkie wybrać? Musiałbym sobie to bardzo długo wmawiać, aby uwierzyć, że to są moje "oszczędności".

>Po trzecie państwo to my i trzeba to sobie w końcu uświadomić, że dając państwu dajemy sobie samym i to są nasze wydatki, za które w układzie bezpaństwowym płacilibyśmy podmiotom prywatnym być może nawet więcej.

Historia mówi co innego: przykład ze służbą zdrowia.
Oryginał z przypisami: freenation.org/a/f12l3.html
Polskie tłumaczenie: mises.pl/b(*)wiazalo-kryzys-sluzby-zdrowia/

Państwo ma pod kontrolą monopole (policja, przymusowe składki zdrowotne) albo głównych graczy na danym rynku (Poczta Polska). Żaden monopol nie utrzyma się bez wsparcia prawa, ponieważ bez zakazów może powstać, nawet lokalnie, niewielka konkurencja, która odbierze klientów nie cenami usług, ale ich jakością i bliskością klienta. Likwidacja monopoli albo uwolnienie rynku w pierwszej chwili może prowadzić do wzrostu cen, ale długotrwały efekt jest taki, że ceny spadają.

Podsumowując, pisze Pan głupoty!
05-09-2011 22:00 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>>Państwo ma swoje potrzeby wydatkowe pokrywane z budżetu. Ten bierze się z podatków, akcyz itp. Zwykle wpływy podatkowe nie wystarczają by pokryć wydatki państw, trzeba zaciągnąć nowy dług. Długi zaciągają też miasta i gminy na swoje wydatki których nie mogą pokryć z przychodów.
>Każda normalna grupa/instytucja/organizacja, która nie potrafi się długotrwale finansować inaczej jak długiem, jest z góry skazana na likwidację. Życie na kredyt to zapowiedź klęski, nieważne czy robi to państwo czy zwykły obywatel.

No wiesz. Państwo zawsze może ogłosić, że wierzyciele są czcicielami Bahometa itp. .

>Poczta Polska to też klęska. Wbijanie wielu danych ręcznie w erze komputerów to paranoja!

Ale zapewniam Cię, że na oprogramowaniu dla Poczty zarobiło wielu zupełnie prywatnych przedsiębiorców. Oczywiście gdyby Poczta Polska była firmą prywatną, właściciel pozwałby autorów tych "innowacji" do sądu o grube odszkodowanie...
06-09-2011 07:59 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Polskie tłumaczenie: mises.pl/b(*)wiazalo-kryzys-sluzby-zdrowia/
Dzienna płaca mogła opłacić opiekę zdrowotną na rok

Twoja religia jest jeszcze bardziej niedorzeczna, niż katolicyzm.

>Państwo ma pod kontrolą monopole (policja, przymusowe składki zdrowotne) albo głównych graczy na danym rynku (Poczta Polska). Żaden monopol nie utrzyma się bez wsparcia prawa, ponieważ bez zakazów może powstać, nawet lokalnie, niewielka konkurencja, która odbierze klientów nie cenami usług, ale ich jakością i bliskością klienta.
No po prostu sielanka!
Niedawno była sprawa lokalnego "dobrodzieja"- mądrali co listy z ciężarkami woził - to odnośnie Poczty. A w ogóle to państwo musi chyba mocno chronić prawem tysiące monopoli, bo jakoś nie widać za specjalnie twórców lokalnej sielanki w różnych dziedzinach...

>Likwidacja monopoli albo uwolnienie rynku w pierwszej chwili może prowadzić do wzrostu cen, ale długotrwały efekt jest taki, że ceny spadają.
A Ty to tak z głowy, czy już przetestowałeś na myszach?

>Podsumowując, pisze Pan głupoty!
Ech...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-09-2011 08:23 
 Ocena 4 na 4
TriDzej2 (869 punktów)
>>Polskie tłumaczenie: mises.pl/b(*)wiazalo-kryzys-sluzby-zdrowia/
>
Dzienna płaca mogła opłacić opiekę zdrowotną na rok

>Twoja religia jest jeszcze bardziej niedorzeczna, niż katolicyzm.

Jestem pod wrażeniem Twojej argumentacji! W sam raz na pierwszy dogmat "mojej religii".

>Niedawno była sprawa lokalnego "dobrodzieja"- mądrali co listy z ciężarkami woził - to odnośnie Poczty. A w ogóle to państwo musi chyba mocno chronić prawem tysiące monopoli, bo jakoś nie widać za specjalnie twórców lokalnej sielanki w różnych dziedzinach...

Proszę czytać ze zrozumieniem. Wymieniłem masę powodów, dlaczego takie rzeczy są jeszcze nieopłacalne.

>>Likwidacja monopoli albo uwolnienie rynku w pierwszej chwili może prowadzić do wzrostu cen, ale długotrwały efekt jest taki, że ceny spadają.
>A Ty to tak z głowy, czy już przetestowałeś na myszach?

Otworzenie rynku powoduje wzrost ilości firm, te nie zawsze dbają o jakość, więc klienci przepłacają za usługi. Po jakimś czasie sytuacja się stabilizuje i słabsi gracze wypadają z rynku albo zajmują jakąś małą niszę.

A na koniec zamiast pieniactwa proszę o konkretne argumenty, bo to jest tylko bezcelowa histeria.
astrotaurus (12445 punktów)
>A na koniec zamiast pieniactwa proszę o konkretne argumenty, bo to jest tylko bezcelowa histeria.
To może zacznij Ty, bo ja właśnie, może frywolnie i ironicznie, ale proszę o argumenty i konkrety, a nie religijne hasła i zaklęcia.
Proszę na przykład o zarys koszyka usług medycznych za dniówkę rocznie, bo to brzmi bajkowo.

>Otworzenie rynku powoduje wzrost ilości firm, te nie zawsze dbają o jakość, więc klienci przepłacają za usługi. Po jakimś czasie sytuacja się stabilizuje i słabsi gracze wypadają z rynku albo zajmują jakąś małą niszę.
I czemu nie widać takich oaz szczęśliwości nawet w starszych od polskiej gospodarkach?
Czemu to tylko ogólnikowe wizje?
Cały czas odpowiada państwo chroniące monopole?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-09-2011 15:42 
 Ocena 4 na 4
TriDzej2 (869 punktów)
>>A na koniec zamiast pieniactwa proszę o konkretne argumenty, bo to jest tylko bezcelowa histeria.
>To może zacznij Ty, bo ja właśnie, może frywolnie i ironicznie, ale proszę o argumenty i konkrety, a nie religijne hasła i zaklęcia.

Celowy konkretny argument: zanim państwo zaczęło się wtrącać do służby zdrowia, to opieka medyczna sama się zorganizowała, a jej ceny były niższe niż obecnie. Działało to dzięki dobrowolności i braku monopolu państwowego.

Było napisane w podanym przeze mnie artykule, ale widać masz problem ze zrozumieniem.

>Proszę na przykład o zarys koszyka usług medycznych za dniówkę rocznie, bo to brzmi bajkowo.

Nie zagłębiałem się w to, jakie to były usługi. Jeżeli tak to Ciebie interesuje, to polecam przypisy podane do angielskiego artykułu. Jeżeli jednak dalej masz jakieś pretensje, to polecam zacząć atakować czasopisma naukowe, ponieważ tam ludzie prawie tylko i wyłącznie opierają się na cudzej pracy.

>>Otworzenie rynku powoduje wzrost ilości firm, te nie zawsze dbają o jakość, więc klienci przepłacają za usługi. Po jakimś czasie sytuacja się stabilizuje i słabsi gracze wypadają z rynku albo zajmują jakąś małą niszę.
>I czemu nie widać takich oaz szczęśliwości nawet w starszych od polskiej gospodarkach?

Jakich znowu oaz szczęśliwości?

>Czemu to tylko ogólnikowe wizje?

Bo nie jestem prorokiem/wróżbitą/jasnowidzem! Państwo, jako całość, jest zbyt złożone, by dało się przewidywać wszystko konkretnie.

>Cały czas odpowiada państwo chroniące monopole?

I często narzucające absurdalne warunki działania.
07-09-2011 07:25 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie zagłębiałem się w to, jakie to były usługi.
No to się zagłąb!
Jeśli zdrowoekonomicznie oferujesz opiekę medyczną za dniówkę rocznie to powinieneś z grubsza choć wiedzieć co obejmuje Twoja oferta.
W dzisiejszej Polsce to byłaby circa stówka rocznie, czyli góra 4 tysie za cały okres pracy w życiu człowieka.
Co za hopsztosy można ze zdrowiem wyczyniać za 4 tysie gdyby złośliwe państwo nie wspierało brzydkich monopoli?

Na przepychanie się z ogólnikami już w ogóle nie mam ochoty.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
07-09-2011 08:17 
 Ocena 2 na 2
TriDzej2 (869 punktów)
Zacznij w końcu czytać ze zrozumieniem.

>Jeśli zdrowoekonomicznie oferujesz opiekę medyczną za dniówkę rocznie to powinieneś z grubsza choć wiedzieć co obejmuje Twoja oferta.

Powyższe podkreślenie jest moje. A poniżej argument i mój kontrargument:

Cytat:
>Po trzecie państwo to my i trzeba to sobie w końcu uświadomić, że dając państwu dajemy sobie samym i to są nasze wydatki, za które w układzie bezpaństwowym płacilibyśmy podmiotom prywatnym być może nawet więcej.

Historia mówi co innego: przykład ze służbą zdrowia.
Oryginał z przypisami: freenation.org/a/f12l3.html
Polskie tłumaczenie: mises.pl/b(*)wiazalo-kryzys-sluzby-zdrowia/


Ja nic nie oferowałem! To TY sobie dopowiadasz rzeczy, których możesz się czepiać. Nie powiedziałem, że teraz będzie zupełnie tak samo, bo nie jestem jasnowidzem, stwierdziłem tylko, że mechanizmy wolnorynkowe sprawiają, że wiele dóbr jest tańszych. Podałem historyczny przykład ze służbą zdrowia, który do mnie przemówił najbardziej i który miałem poparty artykułem z przypisami. Teraz proszę odpowiedzieć, gdzie jest MOJA OFERTA albo przyznać się do błędu!

>Na przepychanie się z ogólnikami już w ogóle nie mam ochoty.

No to teraz napisz konkretnie, dlaczego ja nie mam racji
07-09-2011 11:37 
 0 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Teraz proszę odpowiedzieć, gdzie jest MOJA OFERTA albo przyznać się do błędu!
Hau, hau co następuje:
Reklama usług medycznych za dniówkę rocznie nie była ofertą w rozumieniu prawa handlowego.

Przyznaję się do błędu: myślałem, że TriDzej2 jest bystrzejszy.

>No to teraz napisz konkretnie, dlaczego ja nie mam racji
Konkretnie do ogólnikowych zaklęć typu: " nie jestem jasnowidzem, stwierdziłem tylko, że mechanizmy wolnorynkowe sprawiają, że wiele dóbr jest tańszych" to ja nie mam czasu.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-09-2011 09:05 
 Ocena 5 na 5
Rigoletto (3891 punktów)
>>Państwo ma pod kontrolą monopole (policja, przymusowe składki zdrowotne) albo głównych graczy na danym rynku (Poczta Polska). Żaden monopol nie utrzyma się bez wsparcia prawa, ponieważ bez zakazów może powstać, nawet lokalnie, niewielka konkurencja, która odbierze klientów nie cenami usług, ale ich jakością i bliskością klienta.
>No po prostu sielanka!
>Niedawno była sprawa lokalnego "dobrodzieja"- mądrali co listy z ciężarkami woził - to odnośnie Poczty. A w ogóle to państwo musi chyba mocno chronić prawem tysiące monopoli, bo jakoś nie widać za specjalnie twórców lokalnej sielanki w różnych dziedzinach...

No właśnie przykład tego "dobrodzieja" jest bardzo znamienny, ponieważ obciążanie przesyłek jest właśnie obejściem monopolistycznych regulacji, które dają Poczcie Polskiej monopol na przesyłki do 50 gram. O dziwo firma, która musi daciążać swoje przesyłki, co zwiększa przecież jej koszty, ma ceny niższe niż Poczta Polska...
astrotaurus (12445 punktów)

>No właśnie przykład tego "dobrodzieja" jest bardzo znamienny, ponieważ obciążanie przesyłek jest właśnie obejściem monopolistycznych regulacji, które dają Poczcie Polskiej monopol na przesyłki do 50 gram. O dziwo firma, która musi daciążać swoje przesyłki, co zwiększa przecież jej koszty, ma ceny niższe niż Poczta Polska...
Ale wyrywasz z całości fragmencik i na jego podstawie stronniczo wyrokujesz.
Poczta Polska za te same pieniądze dostarcza przesyłki wszędzie, a te cwaniaki wyłącznie tam gdzie najłatwiej i najpewniej. Z Marszałkowskiej na Kruczą każdy głupi potrafi, ale z Kukułowa do Mucznego już tylko PP.
I to nie mały list z blaszką (cwaniactwo) , ale rzeczywiste zawartości z rzeczywistym ciężarem.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-09-2011 11:26 
 Ocena 6 na 6
Satyr (4285 punktów)

>Poczta Polska za te same pieniądze dostarcza przesyłki wszędzie,
>a te cwaniaki wyłącznie tam gdzie najłatwiej i najpewniej.
>Z Marszałkowskiej na Kruczą każdy głupi potrafi, ale z Kukułowa do Mucznego już tylko >PP.

W Korei Północnej na skrzyżowaniach dróg stoją policjanci kierujący ruchem, mimo, że przejeżdża tamtędy jedna furmanka na trzy godziny. Przesyłka z Kukułowa do Mucznego ma podobny status jeśli chodzi o racjonalność. Żaden mieszkaniec Kukułowa nie zapłaci nawet pokrycia kosztów przesyłki do Muczego, bo stwierdzi, że to kretynizm i trzeba sprawę rozwiązać jakoś inaczej.

Jeśli na jakieś odludzie dostarcza się paczkę, to policz sobie, ile to kosztuje. Sama płaca za np. 2 godziny pracy ile wynosi, do tego paliwo i inne koszta. Ciekawe, kto z Kukułowa zapłaci np. 150 zł za dostarczenie listu do Mucznego. Normalnie ludzie odebraliby taki list będąc np. przy okazji w większym mieście, do którego taniej jest dostarczyć, bądź prosząc o odbiór np. znajomego, który tam pracuje etc.
Prywatny przedsiębiorca chętnie by tę paczkę dostarczył, problem w tym, że nikt o zdrowych zmysłach z własnych pieniędzy nie opłaci kosztów takiej eskapady.
Opłaca się marnować środki za 150 zł na dostarczenie listu? To jest lewicowa gospodarka księżycowa w pełnej krasie.

Nie ma jednak takiego kretynizmu, którego nie dokonałyby podmioty gospodarcze lewicowej gospodarki księżycowej. Co będzie następne? Stadion na 90 tys. miejsc w Koziej Wólce? Przykre tylko, że Ty się jeszcze z tego cieszysz, co znamionuje kompletną ignorancję ekonomiczną. Zdajesz sobie sprawę z tego, jaki byłby poziom życia w Polsce, jakby wszyscy podejmowali kretyńskie - pod względem rachunku ekonomicznego - decyzje?

Pozdrawiam
astrotaurus (12445 punktów)

>Prywatny przedsiębiorca chętnie by tę paczkę dostarczył, problem w tym, że nikt o zdrowych zmysłach z własnych pieniędzy nie opłaci kosztów takiej eskapady.
>Opłaca się marnować środki za 150 zł na dostarczenie listu? To jest lewicowa gospodarka księżycowa w pełnej krasie.
Za to Twoja mowa to finansowe obłąkanie w pełnej krasie.
Aż dziwne, że pukasz tu w klawiaturę bez zarobku.
I prezentujesz jakąś księżycową wyliczankę. Przesyłka listu nie kosztuje 150 zł w zorganizowanej sieci placówek i ogromnej masie listów. Rzecz w tym, że niekoniecznie trzeba brać za list od 5 groszy do tych Twoich 150 zł, robić tysięcy cen w zależności od długości i położenia trasy listu.

>Co będzie następne? Stadion na 90 tys. miejsc w Koziej Wólce? Przykre tylko, że Ty się jeszcze z tego cieszysz, co znamionuje kompletną ignorancję ekonomiczną.
Ten stadion to Twój pomysł i ma się nijak do łączności ze światem przez organizację typu Poczta, więc to raczej wskazuje na twoja zapalczywość polemiczną, a nie na moją ignorancję ekonomiczną.

>Zdajesz sobie sprawę z tego, jaki byłby poziom życia w Polsce, jakby wszyscy podejmowali kretyńskie - pod względem rachunku ekonomicznego - decyzje?
No jaki? Bo ja widzę, że wszyscy na świecie podejmują kretyńskie pod względem rachunku ekonomicznego decyzje. Płacą gromadę pieniędzy za idiotyczne gadżety (materialne i intelektualne) dla własnej pustoty i zawiści sąsiadów. I dopiero by było gdyby ludzie zaczęli myśleć ekonomicznie!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-09-2011 16:24 
 Ocena 2 na 4
wacus47 (666 punktów)

>I prezentujesz jakąś księżycową wyliczankę. Przesyłka listu nie kosztuje 150 zł w zorganizowanej sieci placówek i ogromnej masie listów. Rzecz w tym, że niekoniecznie trzeba brać za list od 5 groszy do tych Twoich 150 zł, robić tysięcy cen w zależności od długości i położenia trasy listu.
A to w zorganizowanej sieci przedsiębiorca nie płaci za paliwo do aut, pensję i koszty administracyjne? owszem można takie koszty obniżyć ale nie drastycznie!
Po prostu żyjesz nadal głęboko w PRL-u gdzie wiele osób uważało, że coś się po prostu należy mimo, że kłóci się to z logiką i racjonalnym gospodarowaniem.
>>Co będzie następne? Stadion na 90 tys. miejsc w Koziej Wólce? Przykre tylko, że Ty się jeszcze z tego cieszysz, co znamionuje kompletną ignorancję ekonomiczną.
>Ten stadion to Twój pomysł i ma się nijak do łączności ze światem przez organizację typu Poczta, więc to raczej wskazuje na twoja zapalczywość polemiczną, a nie na moją ignorancję ekonomiczną.
Jednakże pomysł aby koszt przesyłki z Kukułowa do innego Braniewa był taki sam jak koszt przesyłki z Krakowa do Warszawy (załóżmy, że miasta te dzieli taka sama odległość) jest równie idiotyczny i typowy dla Homo Sovieticusa.
>>Zdajesz sobie sprawę z tego, jaki byłby poziom życia w Polsce, jakby wszyscy podejmowali kretyńskie - pod względem rachunku ekonomicznego - decyzje?
>No jaki? Bo ja widzę, że wszyscy na świecie podejmują kretyńskie pod względem rachunku ekonomicznego decyzje. Płacą gromadę pieniędzy za idiotyczne gadżety (materialne i intelektualne) dla własnej pustoty i zawiści sąsiadów. I dopiero by było gdyby ludzie zaczęli myśleć ekonomicznie!
Są to ich pieniądze i mają prawo robić z nimi co zechcą, domyślam się że astro chciałby aby ludzie Ci zamiast kupować sobie gadżety mieli w obowiązku dofinansowanie przesyłek z Kukułowa do Braniewa...
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

astrotaurus (12445 punktów)

>Po prostu żyjesz nadal głęboko w PRL-u gdzie wiele osób uważało, że coś się po prostu należy mimo, że kłóci się to z logiką i racjonalnym gospodarowaniem.
>domyślam się że astro chciałby aby ludzie Ci zamiast kupować sobie gadżety mieli w obowiązku dofinansowanie przesyłek z Kukułowa do Braniewa...
Mówienie do własnych chorych skojarzeń , fiksacji i domysłów to -widzę - jakaś grubsza plaga na tym forum....

>A to w zorganizowanej sieci przedsiębiorca nie płaci za paliwo do aut, pensję i koszty administracyjne? owszem można takie koszty obniżyć ale nie drastycznie!
A czytać umiesz? Mowa była o kształtowaniu taryf, a nie o obniżaniu kosztów.

>Jednakże pomysł aby koszt przesyłki z Kukułowa do innego Braniewa był taki sam jak koszt przesyłki z Krakowa do Warszawy (załóżmy, że miasta te dzieli taka sama odległość) jest równie idiotyczny i typowy dla Homo Sovieticusa.
Oczywiście nie potrafisz wyjaśnić czemu miałby być idiotyczny, wystarczy Ci, że pluniesz kolejną fiksacją.

>Są to ich pieniądze i mają prawo robić z nimi co zechcą,
Oczywiście nie zadałeś sobie trudu przeczytania i zrozumienia na co i po co "odpowiadasz".
A mowa była nie o prawie ludzi do dysponowania swoimi pieniędzmi, ale o zgodzie lub nie tych dyspozycji z rachunkiem ekonomicznym.

Jesli chcesz by traktować Cię poważnie ogarnij się nieco.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
06-09-2011 21:01 
 Ocena 3 na 3
Satyr (4285 punktów)

>Za to Twoja mowa to finansowe obłąkanie w pełnej krasie.
Dzięki Bogu, ze względu na to "obłąkanie" nikt jeszcze nie wpadł na pomysł budowy metra z Kukułowa do Mucznego. A byłoby tak pięknie, gdyby nie te neoliberały, no nie?

>Aż dziwne, że pukasz tu w klawiaturę bez zarobku.
Moim zarobkiem jest satysfakcja i przyjemność czasu spędzonego na pisaniu.

> Przesyłka listu nie kosztuje 150 zł w zorganizowanej sieci placówek i ogromnej masie listów.
Jakiej ogromnej masie listów? Mówimy o przypadku, w którym listów jest bardzo mało albo wręcz jeden raz na jakiś czas, w związku z czym koszta przesłania pojedynczego listu są zbyt duże, by ktokolwiek racjonalny się tego podjął.

>Rzecz w tym, że niekoniecznie trzeba brać za list od 5 groszy do tych Twoich 150 zł, robić tysięcy cen w zależności od długości i położenia trasy listu.
A właśnie, że trzeba uzależniać cenę od długości trasy - tego wymaga racjonalność działania. Bo w przeciwnym wypadku kończy się jak Kuba lub Korea Północna, gdzie masz 6-pasmowe autostrady, po których raz na jakiś czas przebiegnie się bezpański pies.

>Ten stadion to Twój pomysł i ma się nijak do łączności ze światem przez organizację typu Poczta,
Ten stadion to pewna hiperbola. To jest jeden, okazały obraz marnotrawstwa, który przedstawia miliony mniejszych, mających miejsce w socjalizmie, a które składają się na jeden wielki bajzel w stylu Kuby lub naszego PRL-u.

Pozdrawiam
astrotaurus (12445 punktów)
>Ten stadion to pewna hiperbola. To jest jeden, okazały obraz marnotrawstwa,
>Dzięki Bogu, ze względu na to "obłąkanie" nikt jeszcze nie wpadł na pomysł budowy metra z Kukułowa do Mucznego. A byłoby tak pięknie, gdyby nie te neoliberały, no nie?
Byłby pięknie, gdybyś choć spróbował rozumieć co mówi oponent.
Twoje własne chore wizje wymyślone tylko po to by przypisać je rozmówcy w celu ośmieszenia go w swoich oczach nie wystawiają Ci zbyt dobrego świadectwa.

>Moim zarobkiem jest satysfakcja i przyjemność czasu spędzonego na pisaniu.
Nie czysty, żywy cash? No, no...
A przedsiębiorstwa użyteczności publicznej muszą wyłącznie liczyć mamonę i to wedle Twoich przykazań? No, no...

>Mówimy o przypadku, w którym listów jest bardzo mało albo wręcz jeden raz na jakiś czas, w związku z czym koszta przesłania pojedynczego listu są zbyt duże, by ktokolwiek racjonalny się tego podjął.
Mówimy o przypadku gdzie listów jest ogromnie dużo i rozpatrywanie jakiejś pojedynczej przesyłki w oderwaniu od sieci pocztowej jest bez sensu. Problemem człowieka z największego zadupia jest dostarczenie listu do najbliższej placówki pocztowej.
Cały czas stawiasz się w roli tych cwaniaków od doklejanych blaszek, bo dla nich list do Mucznego to prawie to samo co wyprawa na Księżyc.

>A właśnie, że trzeba uzależniać cenę od długości trasy - tego wymaga racjonalność działania.
Tyle że o racjonalności działania trzeba mieć jakieś blade choć pojęcie, a nie kombinować bez sensu byle wyszło "na moje".
Sieć pocztowa oplata cały kraj (nie tylko w Polsce). Z każdej placówki, z każdej sortowni podróżują worki z listami: kilka do wagonu i kilka z wagonu. I taki worek zapakowany w Szczecinie może równie dobrze być wysadzony w docelowym Stargardzie, albo przejęty w Warszawie i skierowany do Białegostoku, albo pojechać do Rzeszowa czy dalej i cały czas być objęty uśrednionym kosztem jak wszystkie inne krążące po kraju listy. Udział utrzymania placówek i tych wszystkich ruchów jest nieporównanie większy, niż udział w kosztach samego podróżowania przesyłek.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
07-09-2011 09:50 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Mówimy o przypadku, w którym listów jest bardzo mało albo wręcz jeden raz na jakiś czas, w związku z czym koszta przesłania pojedynczego listu są zbyt duże, by ktokolwiek racjonalny się tego podjął.
>Mówimy o przypadku gdzie listów jest ogromnie dużo i rozpatrywanie jakiejś pojedynczej przesyłki w oderwaniu od sieci pocztowej jest bez sensu. Problemem człowieka z największego zadupia jest dostarczenie listu do najbliższej placówki pocztowej.
>Cały czas stawiasz się w roli tych cwaniaków od doklejanych blaszek, bo dla nich list do Mucznego to prawie to samo co wyprawa na Księżyc.
>>A właśnie, że trzeba uzależniać cenę od długości trasy - tego wymaga racjonalność działania.
>Tyle że o racjonalności działania trzeba mieć jakieś blade choć pojęcie, a nie kombinować bez sensu byle wyszło "na moje".
>Sieć pocztowa oplata cały kraj (nie tylko w Polsce). Z każdej placówki, z każdej sortowni podróżują worki z listami: kilka do wagonu i kilka z wagonu. I taki worek zapakowany w Szczecinie może równie dobrze być wysadzony w docelowym Stargardzie, albo przejęty w Warszawie i skierowany do Białegostoku, albo pojechać do Rzeszowa czy dalej i cały czas być objęty uśrednionym kosztem jak wszystkie inne krążące po kraju listy. Udział utrzymania placówek i tych wszystkich ruchów jest nieporównanie większy, niż udział w kosztach samego podróżowania przesyłek.

To wszystko prawda, ale trochę się w sprawach pocztowych zmieniło od czasów Rowlanda Hill'a, który pierwszy zauważył, że sam koszt przemieszczenia przesyłki jest niewielki, w stosunku do kosztów administracji i sieci, jeżeli bierzemy pod uwagę ogólny koszt usługi pocztowej, a więc nie ma potrzeby różnicować opłaty ze względu na odległość czy miejsce dostarczenia. To było prawdą w XIX wieku, ale niekoniecznie musi być prawdą teraz.
Po pierwsze usługi pocztowe nie są już obecnie tak istotne dla ludzi jak kiedyś. Ile osób potrzebuje wysłać list z "Mucznego do Kukułowa"? Jest to ilość naprawdę znikoma, bo obecnie ludzie nie mają potrzeby przesyłać korespondencji za pomocą tradycyjnego listu. Nawet ilość przesyłek wysyłanych przez mieszkańców "Mucznego" do dużego miasta jest znikoma, bo poza wysłaniem zeznania podatkowego, przeciętny obywatel w zasadzie nie ma żadnej potrzeby korzystania z usług poczty. Inna jest sytucja gdy jakaś instytucja chce coś wysłać do mieszkańca Mucznego (np. Sąd, ZUS lub Zakład Gazowniczy). Takich przesyłek może być dużo (choć oczywiście znacznie mniej niż na teren dużego miasta). Tylko, że ceny Poczty Polskiej są na takim poziomie, że te instutucje, które mogą nie skorzystać z jej usług, starają się doręczać je we własnym zakresie (np. Gmina doręcza swoje przesyłki poprzez swoich gońców), bo jest to tańsze. Ceny Poczty Polskiej są odzwierciedleniem utrzymania sieci i administracji, które są właśnie tak wysokie bo Poczta świadczy nierentowne usługi i utrzymuje nierentowną część sieci. Można by oczywiście podsumować, że nie ma nic złego w tym, że Poczta finansuje z bardziej dochodowych usług, świadczonych w dużych miastach i dla dużych klientów, usługi dla mieszkańców "Mucznego", tylko, że to ma pośredni wpływ na funkcjonowanie dużych instytucji państwowych, które muszą korzystać z usług operatora publicznego (np. Sądy, Urzędy Skarbowe, ZUS, itp. itd.). A im więcej te instytucje muszą wydawać na usługi pocztowe, tym bardziej muszą drenować budżet państwa, a wcale nie są to małe koszty, bo np. w przypadku takiego ZUS-u, koszty usług pocztowych są drugą co do wielkości pozycją po kosztach osobowych.
20-09-2011 11:31 
 Ocena 1 na 1
jark44 (619 punktów)
>Bo w przeciwnym wypadku kończy się jak Kuba lub Korea Północna, gdzie masz 6-pasmowe autostrady, po których raz na jakiś czas przebiegnie się bezpański pies.
>>

ten pies to ok, ale sześciopasmowe autostrady... Kuba, Korea Płn ? Czegoś nie doczytałem? - a ileż to tych kilometrów i dlaczego zwiedzając Wawel nie widzę Kubańczyków i Koreańczyków z północy? A może ja nie odróżniam japońskiego od koreańskiego?

Podaj proszę źródło

Pozdrawiam serdecznie - bardzo serdecznie


mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami

Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych.
Albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
06-09-2011 14:40 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>Nie ma jednak takiego kretynizmu, którego nie dokonałyby podmioty gospodarcze lewicowej gospodarki księżycowej.

Prawda, tylko prawda i sama prawda. x2 przed wyborami.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
07-09-2011 09:08 
 Ocena 4 na 4
Rigoletto (3891 punktów)
>Poczta Polska za te same pieniądze dostarcza przesyłki wszędzie, a te cwaniaki wyłącznie tam gdzie najłatwiej i najpewniej. Z Marszałkowskiej na Kruczą każdy głupi potrafi, ale z Kukułowa do Mucznego już tylko PP.
>I to nie mały list z blaszką (cwaniactwo) , ale rzeczywiste zawartości z rzeczywistym ciężarem.

Wyjaśnij mi jakim cudem, przewiezienie i doręczenie przesyłki o wadze 20 g, jest trudniejsze niż dostarczenie takiej samej przesyłki tylko z doklejoną stalową blaszką o wadze 31 g?

Co do obowiązku zapewnienia dostępności usług pocztowych na terenie całego kraju, to jest to zadanie, które nałożyło na Pocztę Polską państwo, tyle tylko, że jak na razie państwo Poczcie za to nie płaci, bo Poczta nie jest w stanie przedstawić udokumentowanych kosztów utrzymania nierentownych placówek i zapewnienia doręczania nierentownych przesyłek. Niemniej jednak już niedługo, publiczny operator pocztowy, który będzie musiał przemieszczać listy z "Kukułowa do Mucznego" będzie wybierany z przetargu i wtedy jeśli "cwaniacy od blaszek" lub np. Deutche Post będą w stanie realizować takie usługi taniej, to oni będą to robić, a nie Poczta Polska.
astrotaurus (12445 punktów)

>Wyjaśnij mi jakim cudem, przewiezienie i doręczenie przesyłki o wadze 20 g, jest trudniejsze niż dostarczenie takiej samej przesyłki tylko z doklejoną stalową blaszką o wadze 31 g?
Przecież to nie do mnie!
Właśnie dlatego, że łatwe (tylko nieco cięższe ) cwaniaki rzucili się na przesyłki najmniejsze, najliczniejsze, najbardziej rentowne. Ja tylko zwracam uwagę, że blaszka to przejaw cwaniactwa, a nie element normalnej kultury pocztowej.

Nie mam teraz czasu i ochoty na zbyt szczegółową analizę dziedziny przesyłek pocztowych (dla Ciebie szacun!): sytuacja się zmienia, zniknie monopol, zniknie (albo już znikło) pokrywanie strat z budżetu państwa. Ja prorokuję tylko, choć generalnie nie lubię prorokować, że przesyłki będą krążyły po całym kraju i na jego krańcach ceny nie będą niebotyczne jak by to miało wynikać z przykazań kalkulacyjnych niektórych tutejszych dyskutantów.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
07-09-2011 14:49 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Wyjaśnij mi jakim cudem, przewiezienie i doręczenie przesyłki o wadze 20 g, jest trudniejsze niż dostarczenie takiej samej przesyłki tylko z doklejoną stalową blaszką o wadze 31 g?
>Przecież to nie do mnie!
>Właśnie dlatego, że łatwe (tylko nieco cięższe ) cwaniaki rzucili się na przesyłki najmniejsze, najliczniejsze, najbardziej rentowne. Ja tylko zwracam uwagę, że blaszka to przejaw cwaniactwa, a nie element normalnej kultury pocztowej.

Chyba nie oczekujesz od prywatnego przedsiębiorcy aby rzucał się na usługi: najmniej liczne, najmniej rentowne. Poza tym Inpost (bo głównie o tym podmiocie mówimy w kontekście blaszek) dostarcza również większe przesyłki, a mniejsze musi dociążać bo nie wolno mu zajmować się przesyłkami do 50 g. Czy to cwaniactwo? Na pewno jest to wykorzystanie luki prawnej. Ale gdyby nie było monopolu, nie musieliby tego robić.

>Nie mam teraz czasu i ochoty na zbyt szczegółową analizę dziedziny przesyłek pocztowych (dla Ciebie szacun!): sytuacja się zmienia, zniknie monopol, zniknie (albo już znikło) pokrywanie strat z budżetu państwa. Ja prorokuję tylko, choć generalnie nie lubię prorokować, że przesyłki będą krążyły po całym kraju i na jego krańcach ceny nie będą niebotyczne jak by to miało wynikać z przykazań kalkulacyjnych niektórych tutejszych dyskutantów.

Straty Poczty nigdy nie były pokrywane z budżetu państwa.
Już teraz praktycznie nie ma monopolu, bo większość paczek dostarczają firmy kurierskie. Czy jest drożej? To zależy. Jeśli wysyłasz jedną paczkę miesięcznie, to jest drożej. Gdy wysyłasz 30, już jest taniej.
08-09-2011 08:47 
 Ocena-1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>Chyba nie oczekujesz od prywatnego przedsiębiorcy aby rzucał się na usługi: najmniej liczne, najmniej rentowne.
No chyba nie oczekuję ....
Ja wiem, że w religii liberalnej zysk uświęca środki, a pierwszy milion trzeba ukraść (a jeszcze lepiej wszystkie).

>Czy to cwaniactwo?
Wiem też, że do zasad i sensu usług pocztowych nie zalicza się doczepianie do przesyłek klienta własnych przesyłek w postaci blaszek, kokardek czy dzwoneczków. Chyba że to taka nowa, świecka tradycja.

>Na pewno jest to wykorzystanie luki prawnej. Ale gdyby nie było monopolu, nie musieliby tego robić.
I wiem też, że bieda jest z prawem kiedy jego litera (albo tylko cwaniacki przecinek) góruje nad duchem.
I może masz racje, że musieli... ludzie różne głosy słyszą i różnych głosów słuchają, ale blaszka Inpostu to jednak nie jest wóz Drzymały. A że prawo i jego stosowanie oraz oceny moralne są ciągle żywym tworem ludzkim , więc kto dla jednych będzie bohaterem, dla innych tylko g...nojadem.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
08-09-2011 09:26 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>>Chyba nie oczekujesz od prywatnego przedsiębiorcy aby rzucał się na usługi: najmniej liczne, najmniej rentowne.
>No chyba nie oczekuję ....
>Ja wiem, że w religii liberalnej zysk uświęca środki, a pierwszy milion trzeba ukraść (a jeszcze lepiej wszystkie).

Nie wiem jak Ty, ale ja również oczekuje jak największych korzyści ze swojej działalności ekonomicznej, czyli optymalnej wartości płacy do pracy. Nie jestem bł. Albertem Chmielowskim i nie wymagam tego od innych. Zdarza się, że ktoś ukradnie milion i to, że miliony ludzi kradną. Socjalizm nie spowodował likwidacji złodziejstwa, wręcz przeciwnie...

>>Czy to cwaniactwo?
>Wiem też, że do zasad i sensu usług pocztowych nie zalicza się doczepianie do przesyłek klienta własnych przesyłek w postaci blaszek, kokardek czy dzwoneczków. Chyba że to taka nowa, świecka tradycja.

Już nie można. Regulator wydał interpretacje, że może tylko podmiot wysyłający przesyłki i można wkładać tylko do środka (hmm ), stąd większa popularność notesików i kalendarzyków w przesyłkach.

>>Na pewno jest to wykorzystanie luki prawnej. Ale gdyby nie było monopolu, nie musieliby tego robić.
>I wiem też, że bieda jest z prawem kiedy jego litera (albo tylko cwaniacki przecinek) góruje nad duchem.
>I może masz racje, że musieli... ludzie różne głosy słyszą i różnych głosów słuchają, ale blaszka Inpostu to jednak nie jest wóz Drzymały. A że prawo i jego stosowanie oraz oceny moralne są ciągle żywym tworem ludzkim , więc kto dla jednych będzie bohaterem, dla innych tylko g...nojadem.

Tzw. opinia publiczna popiera niezależnych operatorów, bo mało kto lubi monopolistów.
06-09-2011 09:58 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)

>Podsumowując, pisze Pan głupoty!

popieram

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-09-2011 22:11 
 Ocena 5 na 5
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Państwo ma swoje potrzeby wydatkowe pokrywane z budżetu.

No i w tym jest problem, że dawniej to ludzie mieli pewne potrzeby publiczne i dlatego płacili podatki na państwo by opłacić sądy, służby porządkowe czy infrastrukturę. Tak było dawniej - dzisiaj, jak to Pan słusznie zauważył choć niesłusznie z takim optymizmem o tym opowiada, to państwo ma potrzeby i to coraz większe.

>Zwykle wpływy podatkowe nie wystarczają by pokryć wydatki państw, trzeba zaciągnąć nowy dług. Dlatego nie ma pola do obniżenia podatków w Polsce i większości krajów.

Jasna sprawa - jeszcze nie wymyślono takiej ekonomii, która byłaby w stanie pokryć bezsensownie wydawane pieniądze z podatków dodatkowo przynosząc ogólny zysk gospodarczy. Mnie to w ogóle nie dziwi. No, ale tym się różnimy, że Pan będzie nawoływał do zwiększania podatków, a ja będę się zastanawiał jaki sens ma zwiększanie administracji publicznej, otwieranie i utrzymywanie społecznie bezsensownych kierunków studiów, budowanie ekonomicznie niewytłumaczalnej infrastruktury (ergo Euro 2012) czy uginanie karku przed związkami zawodowymi.

>Po drugie świadczenia na rzecz ZUS to nie jest żaden podatek czy danina tylko składki ubezpieczeniowe więc to jest pewien rodzaj oszczędności każdego ubezpieczonego.

Jakie to ja niby mam oszczędności na koncie ZUSowskim skoro wszystko to co pod przymusem oddaje ZUSowi idzie na bieżące emerytury oraz finansowanie kredytów prywatnych od których odsetki ja już dzisiaj spłacam ? Tak jest, młodzi pracownicy spłacają odsetki od własnych "zaoszczędzonych" pieniędzy, których nawet nie mają ! Co takiego zaoszczędziłem skoro z tych pieniędzy korzystać nie mogę jak i nikt mi nie zagwarantuje, że dożyje emerytury, a wszakże emerytura ta nie jest dziedziczona ? Proszę mi pokazać w którym miejscu ja w ZUSie zaoszczędziłem pieniądze. Ja już w ogóle abstrahuje od faktu, że w dzisiejszych czasach nie istnieje możliwość oszczędzania na pieniądzach. Pan zapewne nie rozumie dlaczego dolar od kilkudziesięciu lat nie jest wymienialny na złoto stąd te niestworzone opowieści o "zaoszczędzonych" pieniądzach. Już Adam Smith tłumaczył dlaczego pieniądze nie są źródłem bogactwa, a pieniądz inflacyjny tym bardziej nie stanowi jakiejkolwiek oszczędności, ale mniemam że tej lektury również Pan nie zna bo to jest "neoliberalna" propaganda.

>Po trzecie państwo to my i trzeba to sobie w końcu uświadomić, że dając państwu dajemy sobie samym i to są nasze wydatki, za które w układzie bezpaństwowym płacilibyśmy podmiotom prywatnym być może nawet więcej.

No właśnie tak było w czasach kapitalizmu kiedy to państwo rzeczywiście służyło ludziom, a nie ludzie państwu. Tomasz Jefferson mawiał kiedyś, że właściwy rząd to taki rząd, którego jest mniej - Barrack Obama odwrócił tę mądrość twierdząc, że tylko silny i wielki rząd niesie wartość pozytywną i zapewne dlatego końca zadłużeniowej polityki obecnego rządu nie widać.
06-09-2011 15:42 
 Ocena 3 na 3
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Państwo ma swoje potrzeby wydatkowe pokrywane z budżetu.
>No i w tym jest problem, że dawniej to ludzie mieli pewne potrzeby publiczne i dlatego płacili podatki na państwo by opłacić sądy, służby porządkowe czy infrastrukturę. Tak było dawniej - dzisiaj, jak to Pan słusznie zauważył choć niesłusznie z takim optymizmem o tym opowiada, to państwo ma potrzeby i to coraz większe.
Tak było i tak jest dzisiaj. Zdaje się że nie chwycił Pan tego co napisałem o państwie. Proszę się doedukować, jeśli Pan mi nie wierzy .

>>Zwykle wpływy podatkowe nie wystarczają by pokryć wydatki państw, trzeba zaciągnąć nowy dług. Dlatego nie ma pola do obniżenia podatków w Polsce i większości krajów.
>Jasna sprawa - jeszcze nie wymyślono takiej ekonomii, która byłaby w stanie pokryć bezsensownie wydawane pieniądze z podatków dodatkowo przynosząc ogólny zysk gospodarczy.
To co Panu wydaje się bezsensownym nie musi nim być, zresztą to Pan rządzi poprzez wybranych przedstawicieli .

>>Po drugie świadczenia na rzecz ZUS to nie jest żaden podatek czy danina tylko składki ubezpieczeniowe więc to jest pewien rodzaj oszczędności każdego ubezpieczonego.
>Jakie to ja niby mam oszczędności na koncie ZUSowskim skoro wszystko to co pod przymusem oddaje ZUSowi idzie na bieżące emerytury (...)
Te oszczędności to prawo do emerytury i innych świadczeń gwarantowanych przez państwo, czy to tak trudno zrozumieć? I to jest pewniejsze niż "oszczędności" w pieniądzu jak pan zapewne przez pomyłkę potwierdził wzmianką o "niemożności oszczędzania w pieniądzach".

>>Po trzecie państwo to my i trzeba to sobie w końcu uświadomić, że dając państwu dajemy sobie samym i to są nasze wydatki, za które w układzie bezpaństwowym płacilibyśmy podmiotom prywatnym być może nawet więcej.
>No właśnie tak było w czasach kapitalizmu kiedy to państwo rzeczywiście służyło ludziom, a nie ludzie państwu.
Z tego zdania mogę wywnioskować, że jednak nie pogadamy, bo rozmowa z kimś kto ma zupełnie inną świadomość otaczającego go świata jest stratą czasu.

>Tomasz Jefferson mawiał kiedyś, że właściwy rząd to taki rząd, którego jest mniej -
Pewnie dlatego powiedział również: "Wyrażam nadzieję, że zdruzgoczemy w zarodku arystokrację naszych majętnych korporacji, które już ośmielają się rzucać wyzwanie naszemu rządowi na próbę sił i urągać prawu tego kraju".
Jednak chyba pierwsze zdanie było praktycznie wykorzystane, bo jak widać zwyciężył korporacjonizm, którego A.Smith uważał za wroga nr 1 wolnego rynku.
Pozdrawiam!
08-10-2011 02:26 
 Ocena 2 na 2
Lucyferus (588 punktów)
>To co Panu wydaje się bezsensownym nie musi nim być
Skoro sam Pan twierdzi, że różni ludzie widzą sens w różnych wydatkach, to może zamiast tworzyć centralne plany wspólnych wydatków podatkowych, zostawmy ludziom więcej pieniędzy w kieszeni i pozwólmy im samodzielnie decydować na co chcą je wydać?

>zresztą to Pan rządzi poprzez wybranych przedstawicieli.
Nie ja, tylko większość. Ja od dawna głosuje inaczej i jakoś mi w portfelu od tego nie przybywa.

>Te oszczędności to prawo do emerytury i innych świadczeń gwarantowanych przez państwo, czy to tak trudno zrozumieć?
To nie prawo, tylko obietnica. I to obietnica bez pokrycia, co widać po coraz gorszej kondycji ZUSu i jeszcze gorszych jego perspektywach (demografia).

>to jest pewniejsze niż "oszczędności" w pieniądzu jak pan zapewne przez pomyłkę potwierdził wzmianką o "niemożności oszczędzania w pieniądzach".
Jeśli wg Pana to takie pewne, to proszę sobie inwestować w ZUS, nikt Panu przecież nie zabrania. Tylko dlaczego zmusza Pan do tego mnie i innych nie podzielających pańskiego entuzjazmu?
06-09-2011 09:30 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>Po trzecie państwo to my i trzeba to sobie w końcu uświadomić, że dając państwu dajemy sobie samym i to są nasze wydatki (...)

a ja bym chciał zabierać państwu bo to chyba by były moje zarobki nie?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
TriDzej2 (869 punktów)
>Gdy gospodarka światowa grzęźnie w głębokim kryzysie po 30 latach panoszenia się neoliberalnej doktryny ekonomicznej,(...)

- Czy system rezerw cząstkowych, dzięki którym banki tworzą pieniądze prawie z niczego jest wymysłem liberałów?
- Czy Unia Europejska ze swoimi dopłatami rolnymi i limitami produkcji nie przypomina bardziej zamkniętej strefy centralnego planowania?
- Czy cła i wizy blokujące przepływ ludzi i towarów to liberalne działania?
- Czy waluta Euro jest projektem gospodarczym i wolnorynkowym bez żadnych motywów politycznych?
- Czy obowiązkowe ubezpieczenia i obowiązkowe centralnie sterowane szkolnictwo to liberalne założenie?

A jeżeli nie to, to prosiłbym autora tematu o podanie tych "liberalnych" działań, które spowodowały kryzys.
04-09-2011 21:17 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3119 punktów)
>A jeżeli nie to, to prosiłbym autora tematu o podanie tych "liberalnych" działań, które spowodowały kryzys.
Polecam Ci "Doktrynę szoku" Klein, jeśli nie znasz źródeł doktryny neoliberalnej i światowego kryzysu. Dość przystępna lektura.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
04-09-2011 21:52 
 Ocena 7 na 7
TriDzej2 (869 punktów)
>>A jeżeli nie to, to prosiłbym autora tematu o podanie tych "liberalnych" działań, które spowodowały kryzys.
>Polecam Ci "Doktrynę szoku" Klein, jeśli nie znasz źródeł doktryny neoliberalnej i światowego kryzysu. Dość przystępna lektura.

Nie napisałem, że nie znam źródeł kryzysu, pytałem się, jakie to "liberalne" działania do niego doprowadziły? Rozumiem, że można odsyłać ludzi do książek, ale jak się rzuca jakieś hasła, to niech chociaż umie się je samemu bronić, a nie zasłaniać się bibliotekami.
08-10-2011 03:18 
 Ocena 1 na 1
Lucyferus (588 punktów)
>- Czy system rezerw cząstkowych, dzięki którym banki tworzą pieniądze prawie z niczego jest wymysłem liberałów?
>- Czy Unia Europejska ze swoimi dopłatami rolnymi i limitami produkcji nie przypomina bardziej zamkniętej strefy centralnego planowania?
>- Czy cła i wizy blokujące przepływ ludzi i towarów to liberalne działania?
>- Czy waluta Euro jest projektem gospodarczym i wolnorynkowym bez żadnych motywów politycznych?
>- Czy obowiązkowe ubezpieczenia i obowiązkowe centralnie sterowane szkolnictwo to liberalne założenie?
>A jeżeli nie to, to prosiłbym autora tematu o podanie tych "liberalnych" działań, które spowodowały kryzys.
>

Tę listę uzupełniłbym jeszcze o:
- Wprowadzenie pieniądza fiducjarnego.
- Sukcesywnie zwiększane podatki sięgające sumarycznie ponad 50% naszych dochodów (ZUS, dochodowe CIT i PIT, vat, akcyza, cła).
- Zadłużanie się państw na niespotykaną dotąd skalę.
- Rozrost biurokracji, systematyczne zwiększanie liczby zatrudnionych urzędników.
- Koncesje, licencje i zezwolenia.
- Rosnąca liczba przepisów i regulacji.
Jan Rylew (3965 punktów)
>Czy naprawdę młodzi Polacy nadal chcą żyć w kraju, w którym praca czy mieszkanie to dobra luksusowe, kraju nędznych zarobków za ciężką pracę(praca.wp.p(*)sc.html?ticaid=1cf6d&_ticrsn=5)i rosnących nierówności społecznych, gdzie po 20 latach zaciskania pasa proponuje się... dalsze zaciskanie pasa.
Bez specjalnego wypytywania można odpowiedzieć za młodych ludzi, że nie chcą.
Tylko że nie bardzo widzą możliwości zmiany w kraju. Wpojono im, że system w którym żyją jest najlepszym z możliwych i nie da się go zmienić, natomiast zmienić ma się młody człowiek, który ma być "nowoczesny" to znaczy elastyczniejszy, odporniejszy, silniejszy, szybszy, zdrowszy, mądrzejszy, bardziej przebiegły i przy tym mało wymagający płacowo. No i pokorniejszy, bo ew. niepowodzenia powinien składać na karb własnej niedoskonałości.
W razie konieczności można się podeprzeć tezą, że winę za kiepską własną kondycję ekonomiczną ponosi państwo, które "zabiera nam owoce naszej pracy " (ulubiony zwrot retoryczny tzw. libertarian ).
W tej aurze nie ma miejsca na dociekania czy tak być powinno i jak być powinno.
Obawiam się, że to pokolenie w Polsce (przynajmniej duża jego część) zmanipulowana neoliberalną propagandą nie jest w stanie uświadomić sobie swojej sytuacji.
04-09-2011 22:03 
 Ocena 5 na 5
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Wpojono im, że system w którym żyją jest najlepszym z możliwych i nie da się go zmienić. W razie konieczności można się podeprzeć tezą, że winę za kiepską własną kondycję ekonomiczną ponosi państwo, które "zabiera nam owoce naszej pracy ".

Panie zdecyduj się Pan bo albo prawdziwą tezą, jest ta o wierze młodych ludzi w słuszny system albo teza o zmanipulowanych młokosach, którzy jednak chcą innego systemu i innego państwa. No przecież w tej pisaninie połapać się nie można.

>młody człowiek ma być elastyczniejszy, odporniejszy, silniejszy, szybszy, zdrowszy, mądrzejszy, bardziej przebiegły i przy tym mało wymagający płacowo.

Naprawdę nie dostrzega Pan tego ogromnego nieporozumienia logicznego wedle którego młodzi ludzie starają się o lepsze kwalifikacje i lepszą pracę w imię gorszych zarobków ? Ja tego zwyczajnie nie ogarniam jak można w takiej logice dopatrywać się sensu i się nie wstydzić o tym pisać. To co młodzi emigrują, uczą się języków, kończą kursy bo są płacowo mało wymagający i Pana zdaniem takie zdanie ma jakikolwiek sens ?
05-09-2011 13:54 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
No tak, nie zrozumiał Pan mojego postu
>>Wpojono im, że system w którym żyją jest najlepszym z możliwych i nie da się go zmienić. W razie konieczności można się podeprzeć tezą, że winę za kiepską własną kondycję ekonomiczną ponosi państwo, które "zabiera nam owoce naszej pracy ".
>Panie zdecyduj się Pan bo albo prawdziwą tezą, jest ta o wierze młodych ludzi w słuszny system albo teza o zmanipulowanych młokosach,
Obydwie tezy są słuszne oni wierzą, że w systemie który generuje niesamowite nierówności społeczne oni będą tymi "równiejszymi" .

>którzy jednak chcą innego systemu i innego państwa.
Oni nie chcą innego systemu społeczno ekonomicznego, tylko że wobec fiaska swoich oczekiwań w rzeczywistości swoją frustrację kierują przeciw państwu, rzekomo winnemu ich niepowodzeniu. Wskazano im wroga, państwo,na zasadzie "łapaj złodzieja", a oni bezrefleksyjnie to podjęli. Nie znaczy to, że uważam, iż każde państwo jest cudowne.

>Naprawdę nie dostrzega Pan tego ogromnego nieporozumienia logicznego wedle którego młodzi ludzie starają się o lepsze kwalifikacje i lepszą pracę w imię gorszych zarobków ?
Chyba nie zrozumiał Pan mojego sarkazmu.
Podałem tylko opis pracownika wg neoliberalnych oczekiwań i wzorców.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>A w Polsce prawie we wszystkich mediach puszcza się cały czas tę samą zdartą płytę: prywatyzacja, deregulacja, podatek liniowy, ograniczenie roli państwa, samozatrudnienie, "prof." Balcerowicz i Centrum im. A. Smitha...

-Czyli coś co nigdy nie zaistniało niestety, tylko się o tym mówi i tym straszy niepotrzebnie. I wcale się o tym dużo nie mówi, no może PiS przed wyborami w ramach tzw. walki z układami i oligarchami.

>Czy naprawdę młodzi Polacy nadal chcą żyć w kraju, w którym praca czy mieszkanie to dobra luksusowe, kraju nędznych zarobków za ciężką pracę
>(praca.wp.p(*)sc.html?ticaid=1cf6d&_ticrsn=5)
>i rosnących nierówności społecznych, gdzie po 20 latach zaciskania pasa proponuje się... dalsze zaciskanie pasa. A już najtrudniej zrozumieć te masochistyczne nawoływania o więcej neoliberalizmu.

-Kto nawołuje? Nie słyszę! Większość chce zbić kapitał polityczny na krytyce liberalizmu. A pas można poluzować zupełnie i skończyć jak Grecja. Hiszpania, Irlandia i Włochy w kolejce. O tym zaciskaniu też zresztą tylko się mówi. Pieniądze publiczne są trwonione bezmyślnie.

>To już trąci zatraceniem instynktu samozachowawczego. Wielu młodym wydaje się, że nie racjonalnie
>zorganizowana gospodarka, ale jedynie własne talenty zawiodą ich na szczyt. Biorąc pod uwagę
>chociażby zasadę prawdopodobieństwa i tak zdecydowana większość zawsze będzie przeciętnymi członkami
>społeczeństwa.
-To chyba dobrze?! Jeżeli ma być równość i sprawiedliwość....itd.

"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
Rigoletto (3891 punktów)
> Nawet Brazylia, dzięki
>wprowadzeniu przez prezydenta da Silvę racjonalnej ekonomii (mądry interwencjonizm państwowy,
>transfery socjalne, podwyższanie płacy minimalnej, ograniczenie wszechwładzy oligarchii finansowej
>itp. www.polity(*)bylego-prezydenta-brazyli.read
>) weszła na drogę szybkiego rozwoju społeczno-gospodarczego.

Proszę sobie porównać wysokość podatków w Polsce i Brazylii:

Od osób prawnych: Brazylia: 15 % - małe firmy, firmy o większym dochodzie: 25%
Polska: 19%

Od osób fizycznych: Brazylia: stawki 0%, 15% i 27,5%
Polska: 18% i 32%

VAT: w Brazylii jest to podatek stanowy więc trudno porównywać z polskim VAT (np. stan Sao Paulo ma stawkę 18% dla operacji wewnątrz stanowych ale tylko 7% dla operacji ze stanami północnymi): maksymalne stawki nie przekraczają 18%.
Polska: maksymalna stawka: 23%.

Procent wydatków na cele społeczne: Brazylia: 22% PKB
Polska: 24% PKB
Z czego wynika że Brazylia wydaje rocznie na cele socjalne znacznie mniej na mieszkańca, niż Polska.

W takim razie czy rozwiązania ekonomiczne stosowane w Polsce są takie neoliberalne w stosunku do tego co obserwujemy w Brazylii?
Najbardziej znamienny jest fakt kupienia przez Lulę nowego samolotu, zaraz po objęciu władzy. W Polsce ogarniętej egalitarystyczno-populistyczną histerią, tak rzecz była długo nie do pomyślenia...
05-09-2011 16:26 
 Ocena 5 na 5
Satyr (4285 punktów)

Warto jeszcze dodać, że udział państwa w PKB wynosi w Brazylii ok. 40% przy 44% w Polsce.

No ale co tam - wiadomo, że neoliberalizm (co to w ogóle jest? Zabawne, że tego pojęcia używają głównie ludzie, którzy całą wiedzę ekonomiczną czerpią od takich mędrców jak Klein czy Harvey. Ten termin w ogóle nie funkcjonuje w nauce, w podręcznikach tego nie znajdziesz) jest bee i tego się trzeba trzymać! Wszelka argumentacja jest tylko wymierzoną w interesy klasy robotniczej propagandą!

Pozdrawiam
05-09-2011 18:48 
 0 na 2
wacus47 (666 punktów)
>.
>No ale co tam - wiadomo, że neoliberalizm (co to w ogóle jest? Zabawne, że tego pojęcia używają głównie ludzie, którzy całą wiedzę ekonomiczną czerpią od takich mędrców jak Klein czy Harvey. Ten termin w ogóle nie funkcjonuje w nauce, w podręcznikach tego nie znajdziesz)

Też mnie to zastanawiało - jest po prostu liberalizm, nie wiem po co apologeci pokroju waldecka 77 dodają przedrostek neo...
06-09-2011 09:32 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>.
>>No ale co tam - wiadomo, że neoliberalizm (co to w ogóle jest? Zabawne, że tego pojęcia używają głównie ludzie, którzy całą wiedzę ekonomiczną czerpią od takich mędrców jak Klein czy Harvey. Ten termin w ogóle nie funkcjonuje w nauce, w podręcznikach tego nie znajdziesz)
>Też mnie to zastanawiało - jest po prostu liberalizm, nie wiem po co apologeci pokroju waldecka 77 dodają przedrostek neo...
>
dawniej był kapitalizm i socjalizm. Socjalizm upadł, ale ludzie wierzący w Marksa, Lenina, Stalina i Pol Pota zostali więc żeby jakoś znów oszukać zwykłych ludzi swój socjalizm nazwali neoliberalizmem

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
hubin (2274 punktów)
>Gdy gospodarka światowa grzęźnie w głębokim kryzysie po 30 latach panoszenia się neoliberalnej
>doktryny ekonomicznej, warto pomyśleć o racjonalnej ekonomii gwarantującej trwały i zrównoważony
>rozwój dla większości społeczeństwa.

Przepraszam ale gdy czytam takie wstawki to strach się bać, racjonalny dyskurs który opiera się o pojęcia z rynsztokowej dyskusji ćwierć idiotów zwanych politykami. Idei ekonomicznych jest więcej niż dwie, niby nie żadne novum, tylko czemu zawsze słyszę o zgniłych panoszących się liberałach i czerwonych marksistach. Na całe szczęście niektórzy znający choć w pewnym stopniu ekonomię usiłują to prostować w formie strawnej dla zwykłego zjadacza chleba.

Nie chcę się odnosić do stwierdzeń typu model "Skandynawski" bo nie jest to żaden model, a jedynie kilka elementów pod pewną postacią, jeżeli chcesz mówić że są lepsze od innych podaj przykłady, miarę którą mierzysz, gdyż nie jest to dyskusja teologiczna.

Zasadniczo jednak nie o tym chciałem pisać, sprzeciwiam się budowaniu sporu na zasadzie Kapitalizm vs "Marks" bo jest to anachroniczne, czemu anachroniczne wie każdy kto ma więcej niż 30 lat przeżytych w Polsce.
Stawianie sporu jako zgnili liberałowie vs plugawi socjaliści jest zasadniczo równie błędne co nie racjonalne, jednocześnie jest ugrzecznioną rozmywającą pojęcia formą tak samo sformułowanego problemu.

Czy istnieje zatem trzecia "droga"? Zasadniczo miałem szczęście zajmować się ekonomią, zakładam zatem że modele ekonomiczne jako uproszczona forma przedstawienia rzeczywistości mają całkiem spory ładunek błędu, co nie oznacza że nie są użyteczne. Jednak nauka nie jest religią i wiara w jedną słuszną teorię ekonomii już pachnie brzydko. Zatem jeżeli rozważamy Keynesa to zastanówmy się na Hayekiem, nad austriacką szkołą ekonomii, która też nie jest zapewne panaceum na całe zło ale jest opozycyjnym wobec Keynesowskiego podejściem do gospodarki.

Zdecydowanie liczę że nie usłyszę więcej w tym temacie o zgniłych liberałach i plugawych komunistach. Hayek jest dodatkową drogą choć oczywiście nie jedyną, w społeczeństwie demokratycznym, obywatelskim zdecydowanie lepiej stawiać ten spór jako Hayek vs Kenes. Oczywiście jest to też forma uproszczona dyskursu, ale znacznie bliższa naszym realiom, definiując też tak dyskurs wiemy co autor miał na myśli.

Minimum o Hayeku:
pl.wikipedia.org/wiki/Friedrich_Hayek
Minimum o Keynesie:
pl.wikipedia.org/wiki/John_Maynard_Keynes

Oczywiście są to po prostu spojrzenia z różnych stron na gospodarkę, żadnego bym nie traktował jako jedynie słusznej ideologii, choć daleko idący liberalizm Hayeka względem jednostki w gospodarce rynkowej, swoista podmiotowość człowieka wydaje mi się bardzo bliską obywatelskiej koncepcji społeczeństwa.

Bardzo ciekawa idea przeniesienia tak stawianego sporu do świadomości masowej:
www.youtube.com/watch?v=GTQnarzmTOc&feature=relmfu

www.youtube.com/watch?v=d0nERTFo-Sk&feature=relmfu

Odnoszę wrażenie, że znakomita część osób zabierających głos w takich dyskusjach nie do końca wie czym przejawiają się działania "neoliberalne" i "interwencjonistyczne", zawdzięczamy to dziennikarzom i trybunom plebejskim naszych czasów.
Na wszelki wypadek sprostuję jedną bzdurę z którą ostatnio się spotkałem.
-Ratowanie banków nie było absolutnie przejawem podejścia "neoliberalnego"!
-"Neoliberalizm" - jeżeli tak rozumieć szkołę wiedeńską, austriacką, Hayeka jest daleki zdecydowanie od koncepcji gospodarki socjalistycznej.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
22-09-2011 23:27 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Oczywiście są to po prostu spojrzenia z różnych stron na gospodarkę (...)

Niezależnie od tego z ilu stron będziemy oglądać jakiś realny obiekt lub zjawisko, jego immanentny sens pozostaje ten sam. Gospodarka też ma zapewne taki, niezależnie od kąta patrzenia na nią. Może więc warto koncentrować swoją uwagę na tym sensie, na jej istocie, a nie na "punktach widzenia", bo to prowadzi tylko do tworzenia różnych konceptów ideologiotwórczych?

Nie stosuję emoticonów
24-09-2011 17:06 
 Ocena 1 na 1
hubin (2274 punktów)
>Niezależnie od tego z ilu stron będziemy oglądać jakiś realny obiekt lub zjawisko, jego immanentny sens pozostaje ten sam.

Takie rzeczy tylko w religii nasze poznanie jest ułomne twory ludzkie też, choć prawa natury pozostają niezmienne nie jest nigdzie powiedziane, że sens zjawisk ekonomicznych nie zmienia się wraz z nimi, ponadto nie jest też powiedziane że "opisując" zjawisko z wykorzystaniem metody naukowej zakończymy raz na zawsze proces poznania. Nie dotyczy to tylko ekonomii, jest to stała część nauki wątpliwość, ciekawość, krytyczne spojrzenie, które każe nam weryfikować dostępną wiedzę.
Niestety w ekonomii głównego nurtu pomija się często założenia które kiedyś były z tą nauką silnie związane. Czyli podstawowe zmienne ekonomiczne winny być dookreślone co do czasu i miejsca ich występowania o ile mnie pamięć nie myli związek z czasem był uznawany za istotny w ekonomii XIX-wiecznej.

>Gospodarka też ma zapewne taki, niezależnie od kąta patrzenia na nią. Może więc warto koncentrować swoją uwagę na tym sensie, na jej istocie, a nie na "punktach widzenia", bo to prowadzi tylko do tworzenia różnych konceptów ideologiotwórczych?

Obawiam się, że mogłeś nie zrozumieć mnie.
Modele są uproszczoną wizją rzeczywistości, są weryfikowane w określonych warunkach, jednak ze swej natury są jedynie uproszczoną analogią.
Zazwyczaj pozwalają zrozumieć nawet nie tyle zjawisko co jego fragment, i są pod tym względem bardzo użyteczne, jednak rynek/gospodarka są zjawiskami tworzonym przez ludzi, podlegającym gwałtownym przeobrażeniom niekoniecznie w drodze ewolucji.
Inżynieria finansowa w skali z jaką mieliśmy do czynienia przez ostatnie 30 lat byłaby czymś nie akceptowalnym w latach 40, ba spora część produktów/operacji byłaby niewykonalna z uwagi na ograniczenia technologiczne.
Wobec czego ekonomista budujący swój model rzeczywistości, mógł uznać dany czynnik za nie godny uwagi, gdyż w jego czasie nie miał on żadnego realnego wpływu na opisywane zjawisko czy też tendencję.

Natomiast odnośnie różnych spojrzeń/podejść chodzi o sposób przetwarzania danych, informacji. Podaję link o naturze różnych podejść, spojrzeń które w dużej mierze wywodzą się z Teorii Systemów. Niestety link w języku angielskim.

en.wikiped(*)n_and_bottom-up_design

Możesz oczywiście przyjąć pozycję mędrca który twierdzi, że wszystko już wiadomo a ekonomia jest nauką skończoną, tyle że jak mniemam daleko siądziesz od prawdy.
Samo pojęcie gospodarki ma różne ujęcia, często w zależności jaką jej rolę przypisujemy.
pl.wikipedia.org/wiki/Gospodarka

Tym niemniej bardzo ciekawe pytania oraz ich sformułowanie i duży tłusty plus dla ciebie.

Pozdrawiam

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
26-09-2011 04:17 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>>Niezależnie od tego z ilu stron będziemy oglądać jakiś realny obiekt lub zjawisko, jego immanentny sens pozostaje ten sam.
>Takie rzeczy tylko w religii (...)

Z tym się nie zgodzę, ale nie bardzo mam ochotę na dyskutowanie filozofii poznania.

>choć prawa natury pozostają niezmienne nie jest nigdzie powiedziane, że sens zjawisk ekonomicznych nie zmienia się wraz z nimi, ponadto nie jest też powiedziane że "opisując" zjawisko z wykorzystaniem metody naukowej zakończymy raz na zawsze proces poznania.

A czy jest gdzieś powiedziane, że sens podstawowych zjawisk ekonomicznych się zmienia? Że np. gospodarka już nie jest "narzędziem" zaspokajania życiowych potrzeb populacji?

>Modele są uproszczoną wizją rzeczywistości, są weryfikowane w określonych warunkach, jednak ze swej natury są jedynie uproszczoną analogią.

Wiem czym są modele i jak na nie wpływają założenia początkowe, ale możliwość niezrozumienia oczywiscie występuje.

>Samo pojęcie gospodarki ma różne ujęcia, często w zależności jaką jej rolę przypisujemy.

No właśnie, może warto zastanowić się nad tymi "przypisaniami", które później odciskają swoje piętno na tworzonych modelach. Swoboda czynienia założeń i "ujmowania" to prosta droga do przerodzenia się w dyscyplinę filozoficzną w tradycyjnym rozumieniu filozofii (tyle filozofii ilu filozofów, a realia sobie).

Nie stosuję emoticonów
26-09-2011 09:15 
 Ocena 1 na 1
hubin (2274 punktów)
>Z tym się nie zgodzę, ale nie bardzo mam ochotę na dyskutowanie filozofii poznania.
Faktycznie nie pozostawiasz tu zbytnio pola na dyskusję. Pamiętaj że brak krytyki oznacza przynajmniej czasową akceptację "hipotezy".

>A czy jest gdzieś powiedziane, że sens podstawowych zjawisk ekonomicznych się zmienia? Że np. gospodarka już nie jest "narzędziem" zaspokajania życiowych potrzeb populacji?
W linku który podałem miałeś gospodarkę w różnych ujęciach, widzisz zatem że jest ich kilka, w zależności od tego co przyjmiesz gospodarka pełni różne rolę i pod danym kątem ją analizujesz.

Sam przyjąłeś pewne założenie odnośnie gospodarki. \"homopitek \":
"narzędziem" zaspokajania życiowych potrzeb populacji?"

Akcentując "potrzeby ludności" które faktycznie są elementem jednej z ogólnych definicji.
Teraz się zastanów czy te potrzeby były podobne i jak bardzo w XIX wieku, XX wieku i czy są podobne w XXI wieku? Czy aby te potrzeby nie są definiowane przez dodatkowe czynniki które w pojęciu gospodarki nie są podane?
Czy dziś możemy pozwolić sobie na uogólnienie "potrzeby ludności"?
Czy oprócz kryteriów czasu, geograficznego oraz poziomu społecznego nie można podać jeszcze jakiegoś?

Zatem teoria wyjaśniająca powiedzmy wpływ inwestycji rządowych, na gospodarkę sformułowana w latach '50 może rozminąć się z prawdą współcześnie, choć w chwili powstania była dopuszczalna, powiedzmy że była bliska istocie zjawiska.
Jednak zjawisko to już dawno się zmieniło, na skutek wielu czynników.

>No właśnie, może warto zastanowić się nad tymi "przypisaniami", które później odciskają swoje piętno na tworzonych modelach. Swoboda czynienia założeń i "ujmowania" to prosta droga do przerodzenia się w dyscyplinę filozoficzną w tradycyjnym rozumieniu filozofii (tyle filozofii ilu filozofów, a realia sobie).

Wydaje mi się, że trochę racji tu jest, trzeba przyznać że wielu ekonomistów których poznałem, ekonometrię i metodologię prowadzenia badań traktowało dość swobodnie.
Filozofia jest ważnym elementem pracy naukowej, gdyż dążymy do uogólnienia zjawisk oraz poznania ich istoty. W każdej dziedzinie nauki masz do czynienia ze zjawiskiem podążania od ogółu do szczegółu oraz obalania zdawałoby się fundamentalnych teorii, co wcale nie oznacza że nie dążymy do poznania istoty/prawdy.

Ostatnio głośno było o "obaleniu" teorii względności, nie do końca wiadomo jeszcze czy to błąd pomiaru w Cernie, czy może udało się złamać prawa natury, a może jednak teoria faktycznie wymaga rozbudowania? Nie oznacza to przecież, że była zła na pewnym etapie rozwoju była niezbędna i jej błędności nie byliśmy w stanie wykazać, co więcej sądzę że zostanie jedynie zmodyfikowana. Czy zatem zarzucimy fizykom, że uprawiają zbędną filozofię?

Nauka od ogólnych teorii zmierza w kierunku coraz większego uszczegółowienia, dziś mamy możliwość stosowania metod badawczych na danych o których zebraniu Hayek i Keynes mogli pomarzyć, jednak ich modele pokazują pewne zjawiska zachodzące w gospodarce, nawet w przypadku obalenia jednego bądź obu podejść do gospodarki teorie te pozwalają zrozumieć jej aspekty. W podejściach tych raczej zastanawiają się w jaki sposób gospodarka powinna zaspokoić owe potrzeby.

Hayek wydaje mi się bliższy naszemu obecnemu podejściu do człowieka w gospodarce, jednak szkoła chicagowska korzystająca z dorobku szkoły wiedeńskiej poniosła spektakularną klęskę ostatnio. Korzystanie zaś z implementacji keysenizmu jak widać nie przynosi pożądanych efektów. Sądzę, że przed końcem mojego życia będzie nam dane zredefiniować podstawowe pojęcia ekonomiczne, co wcale nie implikuje bezużyteczności obecnych teorii naukowych.

Odnoszę wrażenie, że masz "pretensje" o swoistą "dwuręczność" ekonomistów, nie ty pierwszy zdaje się, że Nixon bądź Truman pomstował na ekonomistów za to.

Cytat:
"GIVE me a one-handed economist," demanded a frustrated American president. "All my economists say, 'on the one hand...on the other'"

www.economist.com/node/2208841

Pojawiają się oczywiście ekonomiści którzy starają się pełnić rolę celebrytów, rzucających proste recepty, w jednoznacznie brzmiących komentarzach.
www.forbes(*)egie/celebryci-ekonomii,8512,1

Jednak jest to dalekie od chęci poznania prawdy, oraz istoty zjawisk.
forsal.pl/(*)andyta_ale_nie_ekonomista.html

To obecny problem nauki co już jest nauką, a co jedynie pracą ekspercką, dlatego dyskusja o filozofii poznania jest wbrew pozorom bardziej niż zasadna w tym wypadku.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
27-09-2011 01:15 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>W linku który podałem miałeś gospodarkę w różnych ujęciach, widzisz zatem że jest ich kilka, w zależności od tego co przyjmiesz gospodarka pełni różne rolę i pod danym kątem ją analizujesz.

Ten link raczej niewiele wyjaśnia w kwestii różnych podejść do gospodarki. Raczej skupia się na omawianiu przejawów dwóch typów myślenia, z którymi mamy do czynienia właściwie w każdej dziedzinie aktywności umysłowej. Jedynie omawia dwa typy wnioskowań koncentrujac się na charakterystyce metody, bez wzpominania o treściach.

>Sam przyjąłeś pewne założenie odnośnie gospodarki. \"homopitek \":
"narzędziem" zaspokajania życiowych potrzeb populacji?"


Dlaczego twierdzisz, że to założenie? Dla mnie to jest wniosek z obserwacji różnych dziedzin życia społecznego.

>Akcentując "potrzeby ludności" które faktycznie są elementem jednej z ogólnych definicji.
Teraz się zastanów czy te potrzeby były podobne i jak bardzo w XIX wieku, XX wieku i czy są podobne w XXI wieku? Czy aby te potrzeby nie są definiowane przez dodatkowe czynniki które w pojęciu gospodarki nie są podane?

Tak, podobne. Większa ich część jest wręcz identyczna i niezmienna. Wokół ich zaspokojenia kręci się życie większości ludzi i większa część światowej gospodarki.

>Filozofia jest ważnym elementem pracy naukowej, gdyż dążymy do uogólnienia zjawisk oraz poznania ich istoty. W każdej dziedzinie nauki masz do czynienia ze zjawiskiem podążania od ogółu do szczegółu oraz obalania zdawałoby się fundamentalnych teorii, co wcale nie oznacza że nie dążymy do poznania istoty/prawdy.

Zanim dojdziesz do myślenia "od ogółu do szczegółu" musisz ten "ogół" sformułować, co oznacza konieczność wcześniejszego przejścia drogi "od szczegółu do ogółu" (niekoniecznie w sposób świadomy), ponieważ "ogóły" nie są bezpośrednio obserwowalne empirycznie, lecz powstają przez uogólnienie wielu "szczegółów". Tak działa mechanizm kategoryzacji rzeczywistości i nie ma przed tym ucieczki. Dopiero po wypracowaniu zestawu "ogółów" możemy ich użyć do wnioskowań dotyczących zdarzeń z kategorii wcześniej uogólnionych, dla których brakuje nam (w danym przypadku) informacji szczegółowych lub wysoka powtarzalność tych zdarzeń pozwala nam na użycie uogólnionych pewników.
Nawet w matematyce znajdziesz wiele elementów odempirycznych, na których zbudowano wielopiętrowe uogólnienia, by później luki wypełniać wnioskowaniami "od ogółu do szczegółu". Ale tego własnie chciałem uniknąć, czyli rozważań nad schematami myślenia i drogami poznawania świata... i mi się jednak nie udało.

>Odnoszę wrażenie, że masz "pretensje" o swoistą "dwuręczność" ekonomistów, nie ty pierwszy zdaje się, że Nixon pomstował na ekonomistów za to.

(Chodziło chyba o H. Trumana, tak wierdzą zalinkowani).
O "dwuręczność" nie mam pretensji, lecz o ignorowanie wiedzy z innych dziedzin lub jej brak. Gospodarka jest tak silnie zagnieżdżona w naszym życiu społecznym, że zapominanie o innych jego aspektach prowadzi (w dłuższej perspektywie czasu) do nieuchronnych problemów i porażek.

Nie stosuję emoticonów
hubin (2274 punktów)

>Ten link raczej niewiele wyjaśnia w kwestii różnych podejść do gospodarki. Raczej skupia się na omawianiu przejawów dwóch typów myślenia, z którymi mamy do czynienia właściwie w każdej dziedzinie aktywności umysłowej. Jedynie omawia dwa typy wnioskowań koncentrujac się na charakterystyce metody, bez wzpominania o treściach.

en.wikiped(*)n_and_bottom-up_design
Tu faktycznie masz opis podejść.

Natomiast w poprzednim poście są filmy które przedstawiają koncepcje Hayeka i Keynesa jako równoważne koncepcje różniące się zasadniczo podejściem w dochodzeniu do wniosków.

www.youtube.com/watch?v=GTQnarzmTOc&feature=relmfu
www.youtube.com/watch?v=d0nERTFo-Sk&feature=relmfu

Może ten skrót myślowy był zbyt daleko idący.

>Dlaczego twierdzisz, że to założenie? Dla mnie to jest wniosek z obserwacji różnych dziedzin życia społecznego.
Wybrałeś część definicji, ale im dłużej o tym myślę tym bardziej dochodzę do wniosku że skończyć się to może dyskusją o logice, a nie jest to kwestia w której chciałbym się spierać.

>Tak, podobne. Większa ich część jest wręcz identyczna i niezmienna.
Która część jest większa? Jak tą większość zmierzyłeś? Nawet jeżeli przyjmiemy że większa ich część jest niezmienna, może kluczowymi czynnikami wśród potrzeb są te które się jednak zmieniły?

>Wokół ich zaspokojenia kręci się życie większości ludzi i większa część światowej gospodarki.
Zgadzam się, jednak potrzeby się zmieniają, niektórzy socjologowie wieszczą upadek społeczeństwa, nie jestem przekonany czy i ten paradygmat nie runie lub nie zostanie napisany od nowa niebawem.

>i mi się jednak nie udało.
Naprawdę się cieszę.

>>że Nixon pomstował na ekonomistów za to.
>(Chodziło chyba o H. Trumana, tak wierdzą zalinkowani).
Błąd chyba mój w książce którą ostatnio czytałem był Nixon (lub źle zapamiętałem), gdy poszukiwałem cytatu do naszej dyskusji pojawił się Truman lecz zapomniałem poprawić w tekście.

>O "dwuręczność" nie mam pretensji, lecz o ignorowanie wiedzy z innych dziedzin lub jej brak. Gospodarka jest tak silnie zagnieżdżona w naszym życiu społecznym, że zapominanie o innych jego aspektach prowadzi (w dłuższej perspektywie czasu) do nieuchronnych problemów i porażek.

Cóż bez wątpienia sam Keynes ograniczył swoje rozumowanie stwierdzając nie bez dozy racjonalnego myślenia, że: "w dłuższym okresie wszyscy jesteśmy martwi", to trochę jak bal na Titaniku.

Mam dziwaczne wrażenie, że znowu spieram się z kimś kto myśli w całkiem zbliżony sposób wyciągając zbliżone wnioski. Może nasza dyskusja już wyczerpała swoją wartość poznawczą?

Pozdrawiam
konserwatysta2 (954 punktów)
Całkowicie błędna jest postawiona diagnoza. Nie ma w Polsce i w Unii żadnego liberalizmu, czy neoliberalizmu, ale czysty socjalizm. Im więcej odpowiedzialności za nasz los przechodzi na struktury państwowe, to to jest właśnie socjalizm. I tyle.

Od czasów PRL niewiele się tu zmieniło, tyle że więcej możemy sobie gadać i można wyjeżdżać. Jeżeli chodzi o wolność gospodarczą, to jest jej mniej niżu u schyłku PRL (Wilczek-Rakowski) i też mniej niż aktualnie w Szwecji.

Urzędników mamy 4 razy więcej niż za komuny, pomimo rozwoju informatyki. Przecież ci urzędnicy są właśnie po to, aby realizować zadania państwa. Im więcej tych zadań, tym więcej urzędników.

>A w Polsce prawie we wszystkich mediach puszcza się cały czas tę samą zdartą płytę: prywatyzacja, deregulacja, podatek liniowy, ograniczenie roli państwa, samozatrudnienie
Może i puszcza, ale poza prywatyzacją nic z tych rzeczy się w Polsce nie robi, a wręcz odwrotnie.
Z resztą co to za prywatyzacja, która jest zwykłym pozbywaniem się aktywów, służy łataniu dziury budżetowej i lokowaniu działaczy.

PO, PIS, PSL i SLD, to czysta lewica.

>gospodarka światowa grzęźnie w głębokim kryzysie
To nie kryzys, a rezultat, jak mawiał ś.p. Kisielewski.
Lucyferus (588 punktów)
>Biorąc pod uwagę chociażby zasadę prawdopodobieństwa i tak zdecydowana większość zawsze będzie przeciętnymi członkami społeczeństwa. Warto więc, choćby z egoizmu, dążyć do tego, żeby ta przeciętna była wysoka.

To może warto zrezygnować z gospodarczej "pomocy" państwa? Wszak ono może tylko oddać część tego, co wcześniej zabierze.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365