 |
Minister wieszczy wojnę w Europie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-09-2011 16:59 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Minister wieszczy wojnę w Europie
1 na 1 | Rostowski, ostrzegając przed ryzykiem wojny, przywołał swą niedawną prywatną rozmowę z "prezesem wielkiego polskiego banku", pracującym w ministerstwie za czasów transformacji w Polsce. Miał on mu powiedzieć, że po takich wstrząsach gospodarczych i politycznych, jakie teraz dotykają Europę, "rzadko się zdarza, by po 10 latach nie było także katastrofy wojennej". I - jak mówił minister - ten prezes banku dodał, że "poważnie się zastanawia nad tym, by uzyskać dla dzieci zieloną kartę w USA". źródło Biedny pan premier Tusk. Musiał ująć się za swoim ministrem, który na forum europejskim straszył wojną zwiastowaną przez "prezesa wielkiego polskiego banku". Ciekawi mnie czy nieoficjalnie Tusk skarci Rostowskiego za sianie defetyzmu, deprecjonowanie UE i ośmieszanie polskiego rządu poprzez powoływanie się przez jego ministra na słowa z prywatnej rozmowy z jakimś tam prezesem banku? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | Miała być prezydencja Europy, a są zielone karty w USA dla dzieci bankierów. To ci dopiero as z rękawa.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Przy czym zachwyca patriotyczna/europejska postawa prezesa banku, który dzielnie trwa na powierzonym mu stanowisku i o zieloną kartę dla siebie nie zamierza aplikować. Myślę, że minister Rostowski powinien ujawnić, o którego prezesa chodzi, żeby Polacy poznali bohatera.
Kłamstwo jest kiepskim substytutem prawdy, ale jak dotąd jedynym znanym. (Ambrose Bierce)
|
|
|  | 8 na 8 | diogenes (42753 punktów) | >Myślę, że minister Rostowski powinien ujawnić, o którego prezesa chodzi, żeby Polacy poznali bohatera...
To próba europeizacji znanej w Polsce politycznej retoryki: a ja coś wiem! Ma to nadać wypowiedzi pewną dozę tajemniczości, ma zaintrygować. Zwłaszcza wtedy, gdy ma się audytorium niewiele do powiedzenia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | Mnie to w ogóle nie dziwi bo PO swoją politykę od lat opiera na strachu. Jednakże PO jest zbiorowiskiem prowincjonalnych ludzi i wiele bym się po nich bym nie wnioskował. Radzę na tę wypowiedź Rostowskiego popatrzeć poprzez kontekst niedawnej wypowiedzi Angeli Merkel, która straszyła obywateli UE w podobny sposób również ostrzegając przed wielkim załamaniem motywując tym samym "rynki finansowe" do wspierania waluty Euro bo tylko ta waluta może nas uratować, itp. itd. Ta wypowiedź padła bodajże wczoraj. Mnie to w ogóle nie dziwi. Euro od zawsze było projektem stricte politycznym. Z początku uzasadniali sens istnienia tej waluty z "ekonomicznego" punktu widzenia, ale w obliczu coraz większych i częstszych problemów gospodarczych nawet dotychczasowego idiotę trudno dalej wodzić za nos tłumacząc to "korzystną sytuacją gospodarczą". Wobec tego teraz możni UE zmienili taktykę i nie tłumaczą sensu istoty waluty Euro ekonomicznie a straszą wojną, po prostu. Waluta Euro się najwyraźniej rozsypuje, argumentów brak no to straszą bo co innego im zostało. Ale ja się nie boję ...
|
|
 | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Ale ja się nie boję ... Ja też. Najwyżej stracę dorobek życia, zdrowie albo co najwyżej życie (swoje i/lub bliskich i obcych). Na drugie mam Chojrak/Jacek.
Kłamstwo jest kiepskim substytutem prawdy, ale jak dotąd jedynym znanym. (Ambrose Bierce)
|
|
 | 2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Można zwrócić uwagę (co niniejszym czynię), że wielu zagranicznych komentatorów i ekspertów (mam tu na myśli nie-Europejczyków) jest w najlepszym wypadku nieco zdegustowana impotencją i paraliżem europejskich instytucji w sytuacji kryzysu. Z perspektywy Waszyngtonu, to co dzieje się w Europie, to po prostu farsa, z perspektywy Pekinu, Ankary czy Moskwy - sygnał coraz większej słabości Europy, a więc i przyzwolenie na bardziej zdecydowane przesuwanie stref wpływów.
W dodatku wielu Europejczyków wydaje się patrzeć na Pekin i jego góry gotówki, jak na zbawienie, gdy tymczasem retoryka towarzysząca tej grze nie musi koniecznie odpowiadać jej ostatecznym intencjom...
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >PO jest zbiorowiskiem prowincjonalnych ludzi...
O co chodzi z tą prowincją? Czy o prowincjonalne myślenie (co to takiego?), czy też o położenie na mapie?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Zastanawia mnie, czy Rostowski i jego informatorzy jedynie zabawiają się w wieszczenie, czy może dysponują jakimiś niezależnymi źródłami informacji/opinii/prognoz. Prawda jest taka, że w Europie "punktów zapalnych" nie brakuje, a w sytuacji wzrastającego ryzyka wybuchu niezadowolenia społecznego w następstwie kryzysu na Starym Kontynencie (na co wskazują szanowane i wiarygodne ośrodki analityczne, m.in. z USA) łatwo może się to przekształcić w konflikt o szerszym zasięgu. Polska również może być zagrożona nasileniem różnych ekstremizmów, m.in. neofaszyzmu, a 10 lat to dużo czasu - wiele może się w ciągu dekady wydarzyć - i dobrego, i złego.
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Zastanawia mnie, czy Rostowski i jego informatorzy jedynie zabawiają się w wieszczenie, czy może dysponują jakimiś niezależnymi źródłami informacji/opinii/prognoz. Sądzisz, że "prezes pewnego polskiego banku" posiada informacje wywiadowcze, wedle których za najpóźniej 10 lat w Europie wybuchnie wojna?
Kłamstwo jest kiepskim substytutem prawdy, ale jak dotąd jedynym znanym. (Ambrose Bierce)
|
|
|  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
Osobiście sądzę, że to chwyt erystyczny, dokładnie przykład argumentu per analogiam, którego stosowanie nie przystoi poważnemu politykowi wobec poważnego audytorium. Ale to temat na artykuł.  Rostowski nie przewidział chyba, że w PE trafi na audytorium nieco bardziej "retorycznie" wyrobione, niż typowy przedstawiciel polskiej opinii publicznej, karmiony tanią propagandą sukcesu jak za Gierka.  Zresztą od dawna posiadam wyrobione poglądy na temat poziomu intelektualnego i moralnego głównych polityków tzw. obozu rządzącego, o czym niejednokrotnie dawałem wyraz na forum. Prawdę mówiąc, robi mi się już od tego niedobrze (eufemizm). Sądzę, że coraz większa "żyrandolowatość" posunięć gabinetu Tuska będzie główną przyczyną rychłego upadku jego gabinetu.
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| |  | 3 na 3 | rysiek (4593 punktów) | >(...) Sądzę, że coraz większa "żyrandolowatość" posunięć gabinetu Tuska będzie główną przyczyną rychłego upadku jego gabinetu.
Ja podobnie, tyle że się tego obawiam. Chyba wszystkie obecne alternatywy dla rządów PO podpadają pod stare powiedzonko "Zamienił stryjek, siekierkę na kijek".
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >chwyt erystyczny, dokładnie przykład argumentu per analogiam, którego stosowanie nie przystoi poważnemu politykowi wobec poważnego audytorium.
Poważny polityk i poważne audytorium...Do czasu kolejnej afery. Np. w poważnym audytorium siedzi sobie poważny minister, a potem okazuje się, że jego poważny doktorat to poważny plagiat. W tym i podobnych kontekstach użycie takiego czy innego argumentu nie ma specjalnego znaczenia. A co do analogii: może mieć dużą wartość heurystyczną.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | coreless (16088 punktów) | > może mieć dużą wartość heurystyczną.To się wie! W końcu człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. 
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. No, akurat ten przykład ma się do wnioskowania przez analogię jak pięść do nosa.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | | coreless (16088 punktów) | > >człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. > No, akurat ten przykład ma się do wnioskowania przez analogię jak pięść do nosa.A ten: "Rewolucja jest jak rower"?
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
 | 3 na 3 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | >Zastanawia mnie, czy Rostowski i jego informatorzy jedynie zabawiają się w wieszczenie, czy może dysponują jakimiś niezależnymi źródłami informacji/opinii/prognoz.
To jest doprawdy zabawne bo mądrzy ludzie już przy początku powstawania waluty Euro mówili, że to nie jest projekt ekonomiczny - oczywiście wyzywano ich od oszołomów. Niestety na fali głupców oraz demokracji statystyki i sondaże faktycznie mówiły o Euro jako projekcie ekonomicznym. Ci co jeszcze wczoraj wierzyli w stabilność ekonomiczną Euro dzisiaj nie mogą uwierzyć, że ekonomii tam nie i zaczynają bać się wojny. Po prostu w Europie mamy tak wysoki stopień świadomości wyborców, że ta demokracja rozpieprzy się szybciej aniżeli oni się tego spodziewają. Ja to bym raczej poprosił Cię szanowny dyskutancie byś mi przedstawił jakiekolwiek dane z jakiegokolwiek okresu, że Euro według EKONOMICZNYCH (!) prognoz miało kiedykolwiek szansę na ekonomiczne (a nie polityczne !) powodzenie. Czekam z niecierpliwością bo na dane ekonomiczne, że Euro się rozwala czekać nie muszę ...
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) | >Ja to bym raczej poprosił Cię szanowny dyskutancie byś mi przedstawił jakiekolwiek dane z jakiegokolwiek okresu, że Euro według EKONOMICZNYCH (!) prognoz miało kiedykolwiek szansę na ekonomiczne (a nie polityczne !) powodzenie. Czekam z niecierpliwością bo na dane ekonomiczne, że Euro się rozwala czekać nie muszę ...
Jest świetna książka Bogumiły Muchy-Leszko wydana przez Wydawnictwo UMCS w 2007 r. pt. "Strefa euro. Wprowadzanie, funkcjonowanie, międzynarodowa rola euro". Polecam. Niestety z jej uważnej lektury (a raczej z przedstawionych w książce suchych danych liczbowych) wynika, że euro to od początku przepis na katastrofę.
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Po czym to poznać? Wykres 5 lat dla EUR/USD raczej na to nie wskazuje: stooq.pl/q/?s=eurusd&c=5y&t=l&a=lg&b=0Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | |  | 1 na 1 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | > Po czym to poznać?> Wykres 5 lat dla EUR/USD raczej na to nie wskazuje:> stooq.pl/q/?s=eurusd&c=5y&t=l&a=lg&b=0A czy nie dziwi Cię fakt, że wartość dolara względem uncji złota zaczęła bardzo szybko maleć od początku XX wieku w tym samym czasie jak i wartość dolara względem baryłki ropy traciła na znaczeniu ? Nie zastanawia Cię fakt, że dolar najzwyczajniej w świecie jest coraz mniej wart względem surowców, minerałów czy kamieni szlachetnych ? Przykładowo porównaj sobie te dwie wiadomości z 2007 i z 2011 roku dotyczące wartości dolara względem ropy. wyborcza.biz/biznes/1,101562,4624323.htmlfinanse.wp(*)92,wiadomosc.html?ticaid=1d064Dlaczego dolar nie jest już wymienialny na złoto mimo, że przez kilka set leci jak najbardziej był ekwiwalentem złota ? Naprawdę nic Ci to nie mówi ? Nie cieszyłbym się z faktu, że wartość Euro względem Dolara jest stabilna - to raczej jeży włos na głowie. W ciągu blisko 200 lat dolar stracił na wartości o jakieś 95% ! en.wikiped(*)llar#Silver_and_gold_standards
|
|
| | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Po czym to poznać?> >Wykres 5 lat dla EUR/USD raczej na to nie wskazuje:> >stooq.pl/q/?s=eurusd&c=5y&t=l&a=lg&b=0> A czy nie dziwi Cię fakt, że wartość dolara względem uncji złota zaczęła bardzo szybko maleć od początku XX wieku w tym samym czasie jak i wartość dolara względem baryłki ropy traciła na znaczeniu ? Nie zastanawia Cię fakt, że dolar najzwyczajniej w świecie jest coraz mniej wart względem surowców, minerałów czy kamieni szlachetnych ?Względem surowców, to jasne - stały się one bardziej użyteczne wraz z rozwojem techniki. Zwiększył się też rynek zbytu, co wywindowało popyt. Ceny kamieni szlachetnych są natomiast utrzymywane sztucznie przez monopol. Linki do d., bo były już ceny do 150 USD za baryłkę. Poza tym w USA wchodzą samochody elektryczne na rynek, o czym my w Europie możemy tylko sobie marzyć. > Dlaczego dolar nie jest już wymienialny na złoto mimo, że przez kilka set leci jak najbardziej był ekwiwalentem złota ?Nie ma tyle złota na świecie. > Naprawdę nic Ci to nie mówi ? Nie cieszyłbym się z faktu, że wartość Euro względem Dolara jest stabilna - to raczej jeży włos na głowie.Tak, tak, jak jest stabilna względem największej gospodarki świata, to powód do zmartwień... to mnie zagiąłeś... > W ciągu blisko 200 lat dolar stracił na wartości o jakieś 95% !> en.wikiped(*)llar#Silver_and_gold_standardsZłoto i srebro nie są wskaźnikami dorobku cywilizacyjnego. Już prędzej cena chleba nim jest. Ostatecznie cena ziemi. Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | > >Dlaczego dolar nie jest już wymienialny na złoto mimo, że przez kilka set leci jak najbardziej był ekwiwalentem złota ?> Nie ma tyle złota na świecie.No najwyraźniej władze stanu Utah doszły do innego wniosku i parę miesięcy temu zalegalizowały srebrne oraz złote monety jako środek płatniczy. www.huffin(*)-standard-silver_n_865333.htmlDa rade coś takiego zrobić ? W Eurokołchozie ciężko, ale w ojczyźnie demokracji już łatwiej. > Tak, tak, jak jest stabilna względem największej gospodarki świata, to powód do zmartwień... to mnie zagiąłeś...Nie mam już argumentów bo racjonalizujesz wszystko w ten sposób iż problemy Grecji zostały sprowadzone do wizyty w okienku bankowym, a cena kamieni szlachetnych czy minerałów względem dolara to kwestia przebiegłych sztuczek spekulantów. Mógłbym dodać, że skoro jest tak dobrze to dlaczego w ciągu ostatnich czterech lat PKB USA wzrosło o 1,7%, a dolarów nadrukowano i nadal się drukuje tyle, że nawet konstytucję zmieniono bowiem próg zadłużenia państwa względem obywateli już przekroczono ? Ale i tak coś wymyślisz. wyborcza.b(*)oc__Ale_ponizej_oczekiwan.htmlwww.cia.go(*)he-world-factbook/geos/us.html
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >>Dlaczego dolar nie jest już wymienialny na złoto mimo, że przez kilka set leci jak najbardziej był ekwiwalentem złota ?> >Nie ma tyle złota na świecie.> No najwyraźniej władze stanu Utah doszły do innego wniosku i parę miesięcy temu zalegalizowały srebrne oraz złote monety jako środek płatniczy.www.huffin(*)-standard-silver_n_865333.html> Da rade coś takiego zrobić ? W Eurokołchozie ciężko, ale w ojczyźnie demokracji już łatwiej.Za przeproszeniem, piszesz, jakbyś był z Eurokołchozu. Napisałem Ci jasną, sprawdzalną odpowiedź, a Ty dalej to samo! en.wikipedia.org/wiki/Gold_standardI w disadvanteges: "The total amount of gold that has ever been mined has been estimated at around 142,000 metric tons.[23] This is less than the value of circulating money in the U.S. alone, where more than $8.3 trillion is in circulation or in deposit (M2).[24] Therefore, a return to the gold standard, if also combined with a mandated end to fractional reserve banking, would result in a significant increase in the current value of gold, which may limit its use in current applications.[25]" Masz ochotę, to sobie poczytaj. > >Tak, tak, jak jest stabilna względem największej gospodarki świata, to powód do zmartwień... to mnie zagiąłeś...> Nie mam już argumentów bo racjonalizujesz wszystko w ten sposób iż problemy Grecji zostały sprowadzone do wizyty w okienku bankowym, a cena kamieni szlachetnych czy minerałów względem dolara to kwestia przebiegłych sztuczek spekulantów. Mógłbym dodać, że skoro jest tak dobrze to dlaczego w ciągu ostatnich czterech lat PKB USA wzrosło o 1,7%, a dolarów nadrukowano i nadal się drukuje tyle, że nawet konstytucję zmieniono bowiem próg zadłużenia państwa względem obywateli już przekroczono ? Ale i tak coś wymyślisz.> wyborcza.b(*)oc__Ale_ponizej_oczekiwan.html> www.cia.go(*)he-world-factbook/geos/us.htmlI tak to nie zmienia tego, że USA jest największą gospodarką świata i rządzi światem. Nadrukowane dolary jakoś nie ruszają kursu EUR/USD, bo są wszędzie na świecie traktowane jako rezerwa bankowa. Widocznie USA może sobie pozwolić. Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | |  | 2 na 2 | coreless (16088 punktów) | >Po czym to poznać?
Poznać to po tych wszystkich problemach, które Unia Gospodarcza i Walutowa w zamyśle miała rozwiązać, a które eksplodowały na nowo w ciągu ostatnich 3 lat, gdyż UGiW je jedynie przypudrowała:
1)UGiW miała wyeliminować niepewność i ryzyko związane z brakiem stabilności walutowej, a doprowadziła do rozchwiania systemu finansowego i gospodarczego całej Wspólnoty, gdyż zatuszowała występujące miedzy krajami różnice pod względem rozwoju gospodarczego, wydajności pracy, skłonności do inflacji, struktury budżetu, wielkości deficytu i długu, i zakłóciła tym samym percepcję ryzyka inwestowania w danym kraju UE, związanego z uwarunkowaniami lokalnymi. 2)UGiW miała wyeliminować zróżnicowanie kursów walutowych walut krajowych, a w efekcie uzyskaliśmy, na skutek ww. różnic pod względem rozwoju gospodarczego, wydajności pracy, skłonności do inflacji, struktury budżetu, wielkości deficytu i długu, silne zróżnicowanie w oprocentowaniu długu, które obecnie dla Grecji, o ile mnie pamięć nie myli, wynosi ponad 50% (dla dwulatek) a dla Niemiec nie przekracza kilku procent, gdyż euro uniemożliwia dewaluację własnej waluty, która pozwalałaby te różnice między krajami zniwelować. W rezultacie euro w Grecji, Włoszech czy Hiszpanii - paradoks - jest obecnie o wiele droższe niż np. w Niemczech. 3)UGiW miała zredukować koszty transakcyjne, i to się udało. Oszczędności z bogatych krajów UE, zwłaszcza Niemiec i Francji popłynęły szerokim strumieniem do takich krajów, jak Hiszpania, Grecja i Portugalia, gdzie za pośrednictwem taniego kredytu nakręcił konsumpcje i koniunkturę w tradycyjnych i mało innowacyjnych działach gospodarki, takich jak rynek nieruchomości i budownictwo. Te działy okazały się najbardziej wrażliwe na zawirowania gospodarcze. Dziś bogate, innowacyjne i zindustrializowane kraje rozpaczliwie próbują odzyskać zainwestowane środki, a pozbawione taniego kredytu gospodarki kurczą się w zastraszającym tempie.
Warto przypomnieć, że restrykcyjne kryteria UGiW w latach dziewięćdziesiątych XX w. spełniały zazwyczaj tylko Niemcy i Luksemburg. Włochy, Portugalia i Hiszpania miały notoryczne problemy ze spełnieniem większości kryteriów UGiW, a Grecja nie spełniała do 1998 roku żadnego z tych kryteriów i została przyłączona do 11 krajów z euro na podstawie "specjalnego programu". Większość krajów wchodząc do UGiW była nadmiernie zadłużona itp. itd.
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Poznać to po tych wszystkich problemach, które Unia Gospodarcza i Walutowa w zamyśle miała rozwiązać, a które eksplodowały na nowo w ciągu ostatnich 3 lat, gdyż UGiW je jedynie przypudrowała: >1)UGiW miała wyeliminować niepewność i ryzyko związane z brakiem stabilności walutowej, a doprowadziła do rozchwiania systemu finansowego i gospodarczego całej Wspólnoty, gdyż zatuszowała występujące miedzy krajami różnice pod względem rozwoju gospodarczego, wydajności pracy, skłonności do inflacji, struktury budżetu, wielkości deficytu i długu, i zakłóciła tym samym percepcję ryzyka inwestowania w danym kraju UE, związanego z uwarunkowaniami lokalnymi. Proszę o opis, jak to wynika ze wspólnej waluty. Szczególnie o tę 'percepcję ryzyka' mi chodzi.
>2)UGiW miała wyeliminować zróżnicowanie kursów walutowych walut krajowych, a w efekcie uzyskaliśmy, na skutek ww. różnic pod względem rozwoju gospodarczego, wydajności pracy, skłonności do inflacji, struktury budżetu, wielkości deficytu i długu, silne zróżnicowanie w oprocentowaniu długu, które obecnie dla Grecji, o ile mnie pamięć nie myli, wynosi ponad 50% (dla dwulatek) a dla Niemiec nie przekracza kilku procent, gdyż euro uniemożliwia dewaluację własnej waluty, która pozwalałaby te różnice między krajami zniwelować. Wyrównywać to powinny ceny towarów i robocizny w danym kraju. W Grecji powinien być tańszy chleb niż w Niemczech. To by wystarczyło. Jeśli natomiast są absurdalne dla sytuacji ekonomicznej płace minimalne i wydajność pracy, to przy każdej walucie system się 'wykrzaczy'. >W rezultacie euro w Grecji, Włoszech czy Hiszpanii - paradoks - jest obecnie o wiele droższe niż np. w Niemczech. Nie rozumiem powyższego stwierdzenia.
>3)UGiW miała zredukować koszty transakcyjne, i to się udało. Oszczędności z bogatych krajów UE, zwłaszcza Niemiec i Francji popłynęły szerokim strumieniem do takich krajów, jak Hiszpania, Grecja i Portugalia, gdzie za pośrednictwem taniego kredytu nakręcił konsumpcje i koniunkturę w tradycyjnych i mało innowacyjnych działach gospodarki, takich jak rynek nieruchomości i budownictwo. Te działy okazały się najbardziej wrażliwe na zawirowania gospodarcze. Dziś bogate, innowacyjne i zindustrializowane kraje rozpaczliwie próbują odzyskać zainwestowane środki, a pozbawione taniego kredytu gospodarki kurczą się w zastraszającym tempie. Przykro mi, ale kryzys rozpoczął się od USA. Nie jest winą Hiszpanii, że boleśnie przerwał jej koniunkturę. Tak samo nie rozumiem, jak możesz obarczać euro za narośnięcie bańki spekulacyjnej w Hiszpanii i Portugalii.
>Warto przypomnieć, że restrykcyjne kryteria UGiW w latach dziewięćdziesiątych XX w. spełniały zazwyczaj tylko Niemcy i Luksemburg. Włochy, Portugalia i Hiszpania miały notoryczne problemy ze spełnieniem większości kryteriów UGiW, a Grecja nie spełniała do 1998 roku żadnego z tych kryteriów i została przyłączona do 11 krajów z euro na podstawie "specjalnego programu". Większość krajów wchodząc do UGiW była nadmiernie zadłużona itp. itd. Ale jednak jedne sobie poradziły, a inne nie. Widać można sobie poradzić.
Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
> Proszę o opis, jak to wynika ze wspólnej waluty. Szczególnie o tę 'percepcję ryzyka' mi chodzi.Lewopółkulowa dialektyka ma się do tych zagadnień, jak pięść do nosa. Rynki nie funkcjonują na podstawie czysto racjonalnych zasad. Zamiast pytać - "jak to wynika?", trzeba by raczej zadać pytanie - "jak do tego doszło?". Szanuję zasady logiki, ale ostatecznie to sama rzeczywistość (w tym ta społeczna) wyznacza wszelkie zasady postępowania w sferze życiowej i praktycznej. > Wyrównywać to powinny ceny towarów i robocizny w danym kraju. W Grecji powinien być tańszy chleb niż w Niemczech. To by wystarczyło. Jeśli natomiast są absurdalne dla sytuacji ekonomicznej płace minimalne i wydajność pracy, to przy każdej walucie system się 'wykrzaczy'.Trzeba przy tym dodać, że to "wykrzaczenie" możliwe było w dużej mierze dzięki temu, o czym wspominałem w punkcie 1., a oliwy do ognia dolało to, o czym wspominam w punkcie 3. > >W rezultacie euro w Grecji, Włoszech czy Hiszpanii - paradoks - jest obecnie o wiele droższe niż np. w Niemczech.W Niemczech 1 euro kosztuje tyle, ile trzeba za nie zapłacić, a na przykład w Grecji zupełnie na odwrót - to znaczy tyle, ile za nie zapłacić trzeba. W Niemczech jest to kilka eurocentów rocznie, a w Grecji ponad 50. > Ale jednak jedne sobie poradziły, a inne nie. Widać można sobie poradzić.To że jakiś kraj w krótkim okresie czasu, przy pomocy sztuczek księgowych i zwykłych oszustw, utrzymał się w okienku restrykcyjnych zasad UGiW, nie oznacza jeszcze że sobie poradził. 
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie rozumiem powyższej odpowiedzi. Przynajmniej nie na tyle, by mnie gdzieś doprowadziła (na przykład do odpowiedzi, co dalej z kłopotami Grecji zrobić).
Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | | | | | |  | | coreless (16088 punktów) | > Nie rozumiem powyższej odpowiedzi. Przynajmniej nie na tyle, by mnie gdzieś doprowadziła (na przykład do odpowiedzi, co dalej z kłopotami Grecji zrobić).Katastrofa to jeszcze nie problem. Problem musi być dobrze postawiony; katastrofy raczej "dobrze postawić" się nie da. 
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Spróbujmy postawić problemy: 1. Grecja jest gospodarczo niewydolna 2. Banructwo Grecji podcięłoby polityczne skrzydła integracji państw europejskich w UE
Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
Z przedstawionych wyżej tez, z co najmniej 50% można wywnioskować, że problemy Grecji nie są wcale problemami Grecji.  Zresztą położenie dłużnika jest zawsze co najmniej równie ciekawe, jak jego wierzycieli. 
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > Z przedstawionych wyżej tez, z co najmniej 50% można wywnioskować, że problemy Grecji nie są wcale problemami Grecji.   > Zresztą położenie dłużnika jest zawsze co najmniej równie ciekawe, jak jego wierzycieli.  Wierzyciele sobie poradzą. Tylko że mają dwie drogi - wyciągnąć kase na siłę co jest równoznaczne z klęską polityczną, lub rozkładać i umarzać dług poniekąd kosztem finansów UE ale bez politycznej klęski. Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Za przeproszeniem, chyba nie łapiesz takiego terminu, jak kurs Euro/Dolar. Z walutą Euro nic się nie stanie. Co najwyżej określone banki i budżet UE i MFW oberwą po tyłkach. Koniec końców niespłacone zobowiązania Grecji przejmie po części UE, po części je umorzy - dotacjami uratuje "prywatnych" posiadaczy zadłużenia Grecji - na koniec wywali Grecję z UE nazywając to stadium drugiej prędkości lub podobnie. Przeciętny obywatel, prócz graczy giełdowych, wcale tego nie odczuje, bo pieniądze, o których mowa w dużej mierze są wirtualne i już dawno opuściły niegospodarną Grecję.
Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| |  | 2 na 2 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | >Koniec końców niespłacone zobowiązania Grecji przejmie po części UE, po części je umorzy - dotacjami uratuje "prywatnych" posiadaczy zadłużenia Grecji - na koniec wywali Grecję z UE nazywając to stadium drugiej prędkości lub podobnie.
Ja bardzo przepraszam, ale niby jakim cudem można umorzyć zadłużenie Grecji ? Przecież na terenie waluty euro zarówno Niemcy, Grecy, Hiszpanie czy Francuzi mają ten sam wspólny pieniądz i nie da się tak po prostu umorzyć długu bo raz, że państwo ma pewne zobowiązania, a dwa, że to są pieniądze również Niemców czy Francuzów. Grecja w ramach "umorzenia" części długu może powiedzieć swoim obywatelom, że nie wypłaci jakiejś części świadczeń socjalnych czy innych zobowiązań finansowych względem mieszkańców kraju - i to tyle co może zrobić Grecja. Po co dotować Greków walutą Euro skoro ta waluta i tak wróci do Niemiec bo oni mają tą samą walutę i handlują między sobą ? Przecież to zupełnie nie ma ekonomicznego sensu. Grecy powinni mieć własną walutę i podporządkować jej wartość do stanu ekonomicznego Grecji, ale tego zrobić nie można i państwa europejskie w kretyński sposób transferują pieniądze do Grecji, a z tych pieniędzy Grecy później płacą tym samym krajom europejskim w procesie wymiany gospodarczej. Pieniądze nie produkują bogactwa - transfer papierków w niczym nie poprawia stanu ekonomicznego Grecji. Przecież z ekonomicznego punktu widzenia płacenie walutą Euro za wymianę gospodarczą krajowi, który przysłał nam te pieniądze w ramach dotacji jest idiotyzmem. Przykładowo nie możesz sobie do Polski przywieść dowolnej kwoty dolarów czy euro w nadziei, że zawsze znajdziesz na to proporcjonalną do warunków strefy Euro ilość towarów. Po pewnym czasie euro zyskałoby wartość papieru toaletowego. Polskie towary mają pokrycie w złotówce i jest taki punkt w którym dowolnej ilości Euro nie zamienisz na towary i usługi. Natomiast istnieje POLITYCZNY wymóg by greckie towary miały zawsze pokrycie w walucie euro stąd przywódcy polityczni trąbią w mediach o pakietach pomocowych.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie zrozumiałem, co piszesz. Zadłużenie umarza się bardzo prosto: bank mówi, że nie musisz spłacać mu zobowiązań i już. Drugi sposób jest jeszcze prostszy: w pakiecie pomocowym zaznacza się, ile "pomocy" pójdzie mniej czy bardziej bezpośrednio do banków, którym Grecy są winni, a ile do budżetu Grecji.
Ogólnie dla notowań EUR/USD całe to zamieszanie z Grecją niewiele zmienia. Dużo gorsza jest perspektywa że padnie (zbankrutuje) kilka krajów strefy euro, albo jego lokomotywy (choćby jedna z nich) Francja, Wielka Brytania czy Niemcy.. Jeśli przyjrzałbyś się na przykład USA, tam niektóre stany (np. Kalifornia) były na skraju bankructwa i nie zmieniło to zbytnio relacji finansowych USA reszta świata. Nawet to, że Chińczycy wykupili walutę USA tego nie zmienia. Nie uderza to też zbytnio w USD w porównaniu do innych walut.
Stabilność walucie zapewnia popyt wewnętrzny. Strefa euro ma ten popyt.
Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | | |  | 2 na 2 Jarek B. (426 punktów) (zablokowany) | >Zadłużenie umarza się bardzo prosto: bank mówi, że nie musisz spłacać mu zobowiązań i już. >Drugi sposób jest jeszcze prostszy: w pakiecie pomocowym zaznacza się, ile "pomocy" pójdzie mniej czy bardziej bezpośrednio do banków, którym Grecy są winni, a ile do budżetu Grecji.
Kurcze nie wiedziałem, że to takie proste rozwiązanie. Tylko przy okazji tego banału ludzie mogą spalić kilkadziesiąt sklepów, zniszczyć kilkaset samochodów i rozwalić pół miasta bo państwo nie wywiązało się z umowy względem obywateli. Nie ważne, że niszcząc sklepy i samochody oraz zakłócając porządek społeczny kraj gospodarczo na tym stracił, ważne że bank umorzył dług. Rach ciach na druczku przy okienku bankowym i po problemie. Skoro to takie proste to dlaczego problem Grecji nie jest rozwiązany, hę ?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Rach ciach na druczku przy okienku bankowym i po problemie. Skoro to takie proste to dlaczego problem Grecji nie jest rozwiązany, hę ? Bo Grecy nie umieją się sami ze sobą ogarnąć. Nikt tego za nich nie zrobi. Wspomaganie, które dostają nie rozwiąże problemu, jeśli oni sami się nie ruszą i nie zaczną działać.
Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | | | | |  | | coreless (16088 punktów) |
>Bo Grecy nie umieją się sami ze sobą ogarnąć. Nikt tego za nich nie zrobi. Wspomaganie, które dostają nie rozwiąże problemu, jeśli oni sami się nie ruszą i nie zaczną działać.
A jest w ogóle jakiś problem?
Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
|
|
| | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Bo Grecy nie umieją się sami ze sobą ogarnąć. Nikt tego za nich nie zrobi. Wspomaganie, które dostają nie rozwiąże problemu, jeśli oni sami się nie ruszą i nie zaczną działać. >A jest w ogóle jakiś problem? Grecja ma problem z niewydolnym systemem ekonomicznym. UE ma problem polityczny z faktem "zmierzania ku bankructwu" jednego ze swoich państw - nawet ZSRR nie zbankrutowało, a wprowadziło pierestrojkę i się uratowało. Z tego, co wiem, bankrutowały tylko państwa afrykańskie i Argentyna (w czasach nowożytnych). Dość niemiło dołącza się do takiego klubu.
Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) |
>UE ma problem polityczny z faktem "zmierzania ku bankructwu" jednego ze swoich państw - nawet ZSRR nie zbankrutowało, a wprowadziło pierestrojkę i się uratowało. Eeee to ZSRR nadal istnieje? Ktoś mnie od 20 lat w błąd wprowadza w takim razie
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>UE ma problem polityczny z faktem "zmierzania ku bankructwu" jednego ze swoich państw - nawet ZSRR nie zbankrutowało, a wprowadziło pierestrojkę i się uratowało. >Eeee to ZSRR nadal istnieje? Ktoś mnie od 20 lat w błąd wprowadza w takim razie ZSRR nie istnieje. Ale przestało istnieć z powodu przemian politycznych, a nie dlatego, że zbankrutowało ekonomicznie - choć było w drodze do tego, ale jednak wzięło się "w garść" i zmieniło nieco system w kierunku demokracji i wolnego rynku stając się Rosją.
Mam nadzieję, że rozumiesz polityczne (na forum międzynarodowym) konsekwencje bankructwa Grecji wynikające dla UE. Jeśli nie, to wyobraź sobie, że to mniej więcej to samo, jakby któryś z "ważniejszych" stanów w USA ogłosił bankructwo. Prezydent Usańczyków przy każdym wyjeździe poza kraj mógłby być obśmiany prosto w oczy, że nie umie zadbać o swój kraj. Skończyłby się też mit silnego gospodarczo usa.
Pozdrawiam
Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć. P.K.Dick
|
|
3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | Nie lubię Rostkowskiego i jego nijakiej polityki, ale tak z drugiej strony, jeśli to coś co się nazywa dzisiaj kryzysem nadal będzie postępować, w Europie zrobi się nieciekawie. Na wojnę raczej bym nie liczył, bo w Europie nie ma ani komu dowodzić, ani komu walczyć. No i dobrze.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|