 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-09-2011 16:47 | macintosh (0 punktów) | Ciekawe | Jako że tutaj piszą osoby na poziomie, mam prośbę do użytkowników portalu w sprawie doradzenia, pocieszenia, pogłaskania po głowie lub skrytykowania. Post piszę przy jednej z moich ulubionych piosenek - Ennio Morricone.
Otóż mam 26 lat, miejscowości nie chcę ujawniać. Studiuje w ciężkich potach medycynę która była moim wielkim marzeniem, która idzie mi bardzo ciężko, dlatego że jestem bardzo wrażliwy i przejmuję się ludźmi wkoło i ogólnie wszystkim - potem słabo się skupiam, denerwuję i nie zaliczam. Jestem obecnie na 3 roku studiów. Wsumie poprawiałem pierwszy rok, potem miałem urlop dziekański z przyczyn losowych, drugi rok poszedł mi ładnie, potem był znowu urlop dziekański no i trzeci rok powtarzałem, z pczyczyn niekoniecznie ode mnie zależnych. I niestety pech to pech - nie zaliczyłem jednego przedmiotu na poprawkowym 3 roku, nie zaliczyłem ćwiczeń, nie zostałem dopuszczony do egzaminu i profesor nie zgodził się nawet na warunek ani na warunek z odrabianiem ćwiczeń i wpisaniem na wyższy rok. Teraz jestem na lodzie. Co robić dalej? Powtarzać rok? Walczyć czy poddać się? To moje marzenie ten kierunek i serce i gardło mi ściska powiem szczerze...
Kiedy szedłem na studia medyczne pełen fascynacji i nadzieii na ludzi, wielki świat, zwłaszcza lekarzy i kadrę akademicką, po zderzeniu się z rzeczywistością niemalże skończyłem na prozacu. Ludzie są nieetyczni, chamscy, wredni, zazdrośni, zawistni, choć spotkałem też miłych i pomocnych, ale jestem bardzo rozczarowany wykładowcami !. Studenci często czekają aż potknie Ci się noga i ktoś inny, oni, wypłyną na dalsze wody. ale wszak czy o ludzi tutaj chodzi czy o marzenia i pasje? Szkoda że codzienność tak brutalnie dobija. W moim przypadku dochodzi jeszcze sprawa pieniędzy - których rodzice nie mają zbyt wiele a z pracą którą chcę podjąć jest bardzo trudno, tym bardziej że jestem praktycznie bez zawodu, po liceum.
I SPRAWA NAJWAŻNIEJSZA - BOJĘ SIĘ ŻE RZECZONY PROFESOR MOŻE SIĘ NA MNIE MŚCIĆ, MOŻE SIĘ UWZIĄŁ, JEŻELI MA DO MNIE TAKIE PODEJŚCIE I NAWET Z WARUNKAMI ROBI PROBLEM - WPISANIE AWANSEM NA WYŻSZY 4 ROK STUDIÓW I MOŻLIWOŚĆ ZDAWANIA DANEGO PRZEDMIOTU Z GRUPĄ Z ROKU NIŻSZEGO W DRUGIM SEMESTRZE ROKU 4 - , A W GABINECIE NIE CHCE PRZYJĄĆ TYLKO NA KORYTARZU I WOGÓLE TRAKTUJE CHAMSKO I PONIŻAJĄCO - WIĘC I TAK CZY SIAK MNIE NIE PRZEPUŚCI A NIE MAM MOŻLIWOŚCI Z NIEZALICZONYM PRZEDMIOTEM PRZENIEŚĆ SIĘ NA INNĄ UCZELNIĘ, WIĘC JESTEM Z KAŻDEJ STRONY ŚCIŚNIĘTY. ALE CHODZI MI NAJBARDZIEJ O MŚCIWOŚĆ PROFESORÓW - CO SĄDZICIE? DODAM ŻE PROFESOROWIE KOJARZĄ UCZNIÓW NA POPRAWKACH CO BYŁO I W MOIM PRZYPADKU - NAWET UŚMIESZKI I PRZYCINKI. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | > Walczyć czy poddać się? To moje marzenie ten kierunek i serce i gardło mi ściska powiem szczerze...Przepraszam, że to piszę, ale co to za pasjonat medycyny, który po każdym roku studiów musi rok odpoczywać?  Sam sobie teraz zadaj pytanie - jak walczyłem do tej pory? > Ludzie są nieetyczni, chamscy, wredni, zazdrośni, zawistni, choć spotkałem też miłych i pomocnych, ale jestem bardzo rozczarowany wykładowcami !To akurat bardzo "polskie", żeby tylko komuś dokopać. Niektórzy wykładowcy zachowują się tak jakby byli najmądrzejszymi osobami na tym świecie... > W moim przypadku dochodzi jeszcze sprawa pieniędzy - których rodzice nie mają zbyt wiele a z pracą którą chcę podjąć jest bardzo trudno, tym bardziej że jestem praktycznie bez zawodu, po liceum.Co roku bierzesz dziekankę wiedząc, że rodzice mają pod górkę z finansami? Ech... > CHODZI MI NAJBARDZIEJ O MŚCIWOŚĆ PROFESORÓW - CO SĄDZICIE?Napiszę tylko ogólnie - większość profesorów w tym kraju do pięt nie dorasta swoim kolegom po fachu z Europy Zachodniej i USA. Dużo wody upłynie zanim zorientują się, że ich celem jest przekazanie jak najwięcej, a nie uprzykrzanie komuś życia. To tak ode mnie.
Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
|
|
 | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | E tam, przesadzasz. W Polsce nie ma ani mniej, ani więcej wykładowców uprzykrzających studentowi życie, niż na Zachodzie. Wszędzie ludzie są tacy sami, mają te same wady i zalety. Jak się student przykłada do roboty, to najbardziej paskudny mizogin i najbardziej złośliwa wiedźma odpuszczają.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
4 na 4 | TyDraniu (6569 punktów) | Niektórzy profesorowie lubią dręczyć studenta. Szczęśliwie kończy się to, gdy student nauczy się na egzamin. Z punktu widzenia pacjenta: nie chcę, byś był moim lekarzem. Nie tylko żeś słaby student, ale żeś wrażliwiec. Jeżeli masz mi zemdleć przy pobieraniu krwi, lub zdenerwować się przy reanimacji, to lepiej, żebyś nigdy dyplomu nie dostał.
|
|
8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Przestań jęczeć i obwiniać wszystkich wokół, tylko weź się do nauki. Jeśli, jak piszesz, medycyna była Twoim wielkim marzeniem, to w Twoim wieku powinieneś ją właśnie z gwizdem ukończyć. Jak jesteś dopiero po 3 roku i w dodatku po raz kolejny masz powtarzać rok, to lepiej zrezygnuj i przenieś się na przykład na zdrowie publiczne albo kosmetologię, bo lekarza z Ciebie nie będzie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| setarkos (10757 punktów) | >.. Studiuje w ciężkich potach medycynę, która była moim wielkim marzeniem, która idzie mi bardzo ciężko, dlatego że jestem bardzo wrażliwy i przejmuję się ludźmi wkoło..
Może skieruj swą uwagę na farmację, która pozostając nauką medyczną wymaga chyba więcej kontaktu z chemią niż z ludźmi..
|
|
 | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Może skieruj swą uwagę na farmację, która pozostając nauką medyczną wymaga chyba więcej kontaktu z chemią niż z ludźmi.. Ale też trzeba egzaminy zdawać.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | | macintosh (0 punktów) | Widzę że na tym akurat forum lubicie ludzi dołować Państwo...
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | >Widzę że na tym akurat forum lubicie ludzi dołować Państwo... A nie poczułeś się zmobilizowany raczej?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | | macintosh (0 punktów) | W pewnym sensie może i poczułem się zmobilizowany w myśl nietzscheańskiej zasady co nie dobije to wzmocni ale nie wiem czy to dobre metody kopać leżącego i niestety nadal mam myślenie że polscy profesorowie mogą mieć zapędy sadystyczne i mścić się, wyładowywać frustrację na studentach. A i między samymi profesorami często są antypatie i złośliwości i to nie tylko bajka - poczytajcie sami w artykule "Marek Belka nie był wyjątkiem. Co piąty naukowiec współpracował w czasach PRL z bezpieką. Pisali donosy dla paszportu i kariery." adres strony polska.new(*)-z-przeszloscia,16979,1,1.htmlco potrafią wyczyniać polscy profesorowie jako wzory dla młodych i rzekoma wykształcona elita społeczna. Dlatego wiem że jako student na uczelni jestem zerem i bardzo się boję.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > rzekoma wykształcona elita społecznaWłaśnie zacząłeś być jeszcze bardziej żenujący niż w poście otwierającym wątek. Jeśli z tego typu uwagami obnosisz się na uczelni, jestem w stanie zrozumieć pewną niechęć kadry dydaktycznej  > Dlatego wiem że jako student na uczelni jestem zerem i bardzo się boję.Dziwne. Jakoś nigdy się tak nie czułam jako studentka. A zdarzały mi się konflikty z kadrą dydaktyczną.
|
|
3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Studiuje w ciężkich potach medycynę która była moim wielkim marzeniem, która idzie mi bardzo ciężko, dlatego że jestem bardzo wrażliwy i przejmuję się ludźmi wkoło i ogólnie wszystkim - potem słabo się skupiam, denerwuję i nie zaliczam.Chyba zatem nie powinieneś medycyny studiować. Praca lekarza rzadko jest bezstresowa, a jedną z wielce w wykonywaniu zawodu przydatnych cech jest umiejętność radzenia sobie ze stresem i swoją nadwrażliwością. Czy próbowałeś rozmawiać o swoich problemach z jakimś specjalistą? Psychologiem? Psychiatrą? > Jestem obecnie na 3 roku studiów. Wsumie poprawiałem pierwszy rok, potem miałem urlop dziekański z przyczyn losowych, drugi rok poszedł mi ładnie, potem był znowu urlop dziekański no i trzeci rok powtarzałem, z pczyczyn niekoniecznie ode mnie zależnych. I niestety pech to pech - nie zaliczyłem jednego przedmiotu na poprawkowym 3 roku, nie zaliczyłem ćwiczeń, nie zostałem dopuszczony do> egzaminu i profesor nie zgodził się nawet na warunek ani na warunek z odrabianiem ćwiczeń i wpisaniem na wyższy rok.Bez razy, ale lekarz niesympatyczny i nieempatyczny może być znakomitym specjalistą w swojej branży, może się spełniać zawodowo i - mimo braku empatii - pomagać pacjentom. Lekarz, który jest na bakier z wiedzą medyczną, dobrym lekarzem nie będzie. Jest wiele innych zawodów, w których można pomagać ludziom, ale nie potrzeba do tego tyle wiedzy. To nie ma być przytyk - ale skoro masz problemy z przebrnięciem przez sam początek "kariery" medycznej, to czy poradzisz sobie z jej dalszymi wymogami? Z kolejnymi latami studiów? Z LEP-em (LEK-iem)? Specjalizacją? > Powtarzać rok? Walczyć czy poddać się? To moje marzenie ten kierunek i serce i gardło mi ściska powiem szczerze...A czy jesteś pewien, że będziesz jednak w stanie opanować materiał tego trzeciego roku? I kolejnych? Zastanów się. To da ci odpowiedź na twoje pytanie. > Kiedy szedłem na studia medyczne pełen fascynacji i nadzieii na ludzi, wielki świat, zwłaszcza lekarzy i kadrę akademicką, po zderzeniu się z rzeczywistością niemalże skończyłem na prozacu. Ludzie są nieetyczni, chamscy, wredni, zazdrośni, zawistni, choć spotkałem też miłych i pomocnychNie chcę być brutalna, ale zasadniczo ludzie są zwykle przeciętnie etyczni, przeciętnie sympatyczni, przeciętnie kulturalni, przeciętnie wredni/zazdrośni/zawistni/etc. Jeśli komuś wydaje się, że - z pojedynczymi wyjątkami - wszyscy wokół są BARDZO ŹLI, to zaczynam się zastanawiać czy aby na pewno nie jest coś nie tak z osobą, która tak otaczającą populację postrzega. > dochodzi jeszcze sprawa pieniędzy - których rodzice nie mają zbyt wiele a z pracą którą chcę podjąć jest bardzo trudno, tym bardziej że jestem praktycznie bez zawodu, po liceum.Jak większość pracujących studentów, prawda? Niedobory finansowe powinny cię raczej mobilizować do tego, by w miarę możliwości nie musieć co chwilę powtarzać roku. > I SPRAWA NAJWAŻNIEJSZA - BOJĘ SIĘ ŻE RZECZONY PROFESOR MOŻE SIĘ NA MNIE MŚCIĆ, MOŻE SIĘ UWZIĄŁ, JEŻELI MA DO MNIE TAKIE PODEJŚCIE I NAWET Z WARUNKAMI ROBI PROBLEM Bywa tak - rzeczywiście - że niektórzy wykładowcy są szczególnie antypatyczni lub że ktoś im na tyle istotnie podpadł, by go sobie zapamiętali, jakkolwiek ta druga opcja występuje nader nieczęsto na kierunkach tak obfitujących w studentów, jak medycyna. Pozostaje dobrze się nauczyć. Na tyle dobrze, by w razie rzeczywistego szykanowania domagać się egzaminu komisyjnego. Nie ma przedmiotu niemożliwego do wyuczenia się. > ALE CHODZI MI NAJBARDZIEJ O MŚCIWOŚĆ PROFESORÓW - CO SĄDZICIE?My, liliac, sądzimy, że mściwość nie jest w tej grupie większa aniżeli w innych grupach zawodowych
|
|
2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | >Otóż mam 26 lat, miejscowości nie chcę ujawniać. Studiuje w ciężkich potach medycynę która była >moim wielkim marzeniem, która idzie mi bardzo ciężko, dlatego że jestem bardzo wrażliwy i przejmuję >się ludźmi wkoło i ogólnie wszystkim - potem słabo się skupiam, denerwuję i nie zaliczam.
Lekarz oprócz swojej wiedzy musi być odporny psychicznie, inaczej tylko może zaszkodzić pacjentowi będąc w stresującej sytuacji. Jeśli już jesteś tak wykończony, to przenieś się na mniej stresujący kierunek związany z medycyną, żeby nie tracić tych lat.
ALE CHODZI MI NAJBARDZIEJ O MŚCIWOŚĆ PROFESORÓW - CO SĄDZICIE? DODAM ŻE PROFESOROWIE KOJARZĄ UCZNIÓW NA POPRAWKACH CO BYŁO I W MOIM PRZYPADKU - NAWET UŚMIESZKI I PRZYCINKI.
Może po prostu profesor zauważył, że nie nadajesz się na lekarza ze względu na nadwrażliwość, i nie chce dopuścić, żebyś skończył ten kierunek. Mamy podobne obserwacje w wolontariacie, w którym pracuję - przychodzą osoby, które same potrzebują wsparcia, nie są w stanie pomóc chorym i starym ludziom, są z nimi większe problemy niż z podopiecznymi.
|
|
 | -1 na 1 | macintosh (0 punktów) | ...noname...
|
|
|  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | No to, chłopie, od razu tak było trzeba, że chcesz być kiepskim/byle jakim/jakimkolwiek (niekoniecznie dobrym) lekarzem, tylko boli cię, że nie masz żadnego ordynatora/profesora w rodzinie, którzy by ci tzw. plecy zapewnił i zła, okropna, mściwa kadra dydaktyczna każe ci się uczyć  Wybacz złośliwość, ale to naprawdę szalenie żenujące, gdy tak się skarżysz, że ci na studiach nie idzie, a ludziom, którzy ci tłumaczą, że lekarz powinien być odporny psychicznie i solidnie wyuczony, opowiadasz, jak to "wcale że nie" - bo "oni wszyscy to przekręty, łapówkarstwo, a poza tym ściągają"  Naprawdę nie widzisz, jakie to żałosne? Nie jesteś ty aby trollem, kolego? Edit: Och, wyedytowałeś wypowiedź? Ale my i tak pamiętamy jej treść mniej więcej
|
|
4 na 4 | Tomek Fiedorek (5805 punktów) | > DODAM ŻE PROFESOROWIE KOJARZĄ UCZNIÓW NA POPRAWKACH CO BYŁO I W MOIM> PRZYPADKU - NAWET UŚMIESZKI I PRZYCINKI.Za Twoje uśmieszki i przycinki? Hm... Nie wiem co robiłeś w trakcie tych "dziekanek", wygląda na to, że i teraz będzie "dziekanka"  Moja rada? Idz popracuj na budowie. Postaraj się wytrzymać dłużej niż miesiąc. Jako "młody" dostaniesz przydział do najcięższej i przez nikogo nie lubianej roboty, plus bieganie po piwko "majstrom"(z narażeniem podpadziochy kierownictwu). Jeżeli będziesz w miarę szybko i chętnie uczył się fachu, to będziesz wspinał się po drabince w hierarchii, aż do pełnej akceptacji i przyjścia nowego pracownika, którego ty będziesz mógł wysłać po piwko  Po kilku miesiącach(latach?) są trzy możliwości: - 10-cio godzinny dzień pracy, obowiazki typu wożenie taczek gruzu, wnoszenie worów po schodach, wciąganie wiader kleju na 11ste piętro rusztowania..., rozbudzą w Tobie uczucie niepohamowanej miłości do nauki i w te pędy powrócisz na uczelnię jako sumienny i gorliwy student. - Od łopaty, kielni, linek, piachu, cementu, wapna, gładzi itp. Twoje dłonie staną się jednym, wielkim odciskiem. Po pierwszych próbach pogłaskania partnerki(-ra) po udzie dostaniesz solidną reprymendę i seria kopnięć wyśle Cię na uczelnię. Staraj się omijać policzki, bo zadrapania będa widoczne. - Silnie ukochasz twarde, przepocone życie budowlańca i będziesz znajdował radość i upojenie w każdym dniu spędzonym w miejscu pracy. Nikt nie powiedział, że budowlańcy nie mogą czytać mądrych książek, mieć swojego światopoglądu i ćwiczyć zwoje mózgowe. Jedyne co odradzam to Twoje uśmieszki i docinki, bo wśród tych ludzi profesorska złośliwość, okaże się miłą sercu igraszką  Trochę przeginam, ale tylko trochę  Ps. Jednak jeśli jesteś tak wrażliwy, jak piszesz to może seminarium....? Tam chyba ostatnimi czasy mają braki  www.youtube.com/watch?v=i3cs0coz1CM
|
|
3 na 3 | liliac (147340 punktów) | Uprzejmie przypominam, że dalsze nieuzasadnione kasowanie wypowiedzi może się skończyć banem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|