>Powiedzmy, że w zaświatach każdy zamienia się w ducha. Czy świat nie byłby zatłoczony miliardami >różnych duchów? Czy istniałby jakiś rodzaj świata lub krainy duchów? >I czy astronauci, którzy zginą po zbyt długim dryfowaniu w kosmosie, nie będą w stanie znaleźć drogi >powrotnej?
No i to jest właśnie takie dziecinne postrzeganie duchów jako kogoś, kto jest określonych roziarów, w określonym miejscu i określonym czasie, tylko że przenika przez ściany. No ale czekaj, jak przenika przez ściany to nie przeniknie przez inne duchy? Czyli jeden duch może być podzbiorem drugiego? Czyli w największym duchu zmieściłyby się wszystkie pozostałe? GENIUS!
|