Wiadomo (refleksje znanego wysokiego dostojnika, które czytałem), że większość wyskoich dostojników kościoła katolickiego to niewierzący w Boga cyniczni urzędnicy - dbający o komfort, majątek, pieniądze.
To tłumaczy dlaczego pojawiła się niechęć biskupów do urn (szansa na podwójny zarobek - obrzęd z księdzem i przed i po spaleniu).
Ale dlaczego ludzie dają sobie wmawiać, że brakuje nam niepodległości? (Marsz na marsz!)
Moim zdaniem tu mamy do czyniena z prostackim (w stylu Leppera) szantażem ze strony Rydzyka.
Samotnym, starszym ludziom wmawia on, że, jeśli chcą trafić do nieba, muszą robić to co on im każe.
Bo on zna niuanse, których oni nie są w stanie rozumieć.
A Rydzykowi (i PIS-owi) opłaca się każda paranoja typu anty-ktoś.
Najłatwiej zdobywać środki i wsparcie od ludzi mając prosty przekaz: Jest wróg!
Jedyny ratunek dla Polski to tłumczenie (czasem z bólem ale trzeba) wszystkim znajomym, sąsiadom, itd dlaczego wiara jest bez sensu (alogiczne paradoksy grzechu, życia wiecznego, teoria ewolucji, ...)
W ten sposób w końcu zabraknie ofiar dla magików typu Rydzyk i JK
- gdy staruszkami zaczną zostawać ludzie normalnie i logicznie myślący czyli ateiści.
Załączam żenujacy tekst (skanik) z tej żenujacej Gazety Polskiej - ślepo broniący pomysłu antyurnowego.

