Miałem okazję rozmawiać wczoraj z polskim nacjonalistą, który wypomniał Ukraińcom zwrotkę ich hymnu jak poniżej:
"Staniemy bracia do krwawego boju od Sanu do Donu, Panować w domu ojców nie damy nikomu. Czarne Morze się uśmiechnie, dziad Dniepr rozraduje, W naszej Ukrainie dola się odmieni."
Wyjaśniam, iż primo zwrotka jak niżej nie jest częścią oficjalnego hymnu Ukrainy od 2003 roku. To po pierwsze - i niestety, bo to piękna zwrotka i wyjątkowo dobrze brzmi w j. ukraińskim. Po drugie i najważniejsze mowa o Sanie w owej zwrotce nie stanowi w chwili obecnej jakiejkolwiek transgresji - bo San na odcinku swych pierwszych 54 kilometrów jest granicą między Polską i Ukrainą. W chwili obecnej - można powiedzieć - cała Ukraina stanęła do walki z moskiewską barbarią...od Sanu na zachodzie po... Don nie jest granicą Ukrainy na wschodzie - ale ujmując problem językiem obrońców Wężowej Wyspy - "chuj z tego". Moskale dokonują agresji na Ukrainę muszą się liczyć z tym że kiedyś, jak się zaczną spruwać po szwach narodowościowych (prometeizm) to Ukraińcy - stosując metody kacapskie, które teraz testują na własnej skórze - mogą sięgnąć nie tylko po Don ale nawet po Kubań. W tej chwili żołnierze batalionu "Azow" w Mariupolu bronią Ukrainy, Polski Europy, Zachodu przed rosyjską neostalinowską barbarią. Stamtąd zdecydowanie Im bliżej do Donu - niż do Sanu, Sanu, znad którego płynie do nich wszelkiego rodzaju pomoc i wsparcie. I niech wszystkie polskie czerepy rubaszne czy te zwisające na prawo czy te zwisające na lewo dobrze to sobie zapamiętają. |