 |
Dowody na nieistnienie Boga. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-02-2005 23:46 | Olo. | Dowody na nieistnienie Boga. | Jak niezbicie udowodnić, że Boga niema? |
| Przebiśnieg (137 punktów) | > Jak niezbicie udowodnić, że Boga niema?Wystarczy by nie zadano tego pytania nigdy i nigdy nie było tego wątku.
|
|
 | | Olo. | > Wystarczy by nie zadano tego pytania nigdy i nigdy nie było tego wątku.O wielu rzeczach nie rozmawiamy, a jednak istnieją. Milczenie na dany temat niczumu nie zaprzeczy. Pozdrawiam.
|
|
| laotan | Dowodem na nieistnienie Boga jest brak dowodu na jego istnienie.
|
|
 | | Olo. | > Dowodem na nieistnienie Boga jest brak dowodu na jego istnienie.Są rzeczy które nie miały dowodu swego istnienia a potem stały się faktem. Czy rzeczywiście wszystko czego nie potrafimy (lub nie chcemy) udowodnić nie istnieje? Pozdrawiam.
|
|
|  | | św.Marek | >Są rzeczy które nie miały dowodu swego istnienia a potem stały się faktem. Czy rzeczywiście wszystko czego nie potrafimy (lub nie chcemy) udowodnić nie istnieje?
W taki sposób nie można rozumować. To, iż czegoś nie dostrzegamy, nie zdajemy sobie z tego istnienia nie oznacza jeszcze, że nie istnieje. Wszystko to jednak musi być osadzone w znanym i akceptowalnym przez rozum zakresie pojęć. Nie znamy powiedzmy wszystkich gatunków zwierząt. Pojawienie się jakiegoś nowego nie jest efektem cudu lub boskiej interwencji, lecz efektem naszego poznawania świata. Możliwość istnienia nowego gatunku mieści się jednak w granicach znanych nam i akceptowanych praw i nie może stanowić większego zaskoczenia. Obecność boga wykracza poza system znanych nam praw. Jego akceptacja musiałaby załamać i zniweczyć naszą wiedzę, uczynić ją bezużyteczną. Łatwiej odrzucić człowiekowi rozumnemu obecność wyimaginowanej obecności czegoś nieokreślonego i nie mającego nic wspólnego z rzeczywistością, niż ową rzeczywistość, którą może doznać nawet, jeśli w danej chwili nie ma takiej możliwości. Człowiek stworzył boga w określonym celu, aby chwilowo zapchać nim dziury w swojej percepcji. Zauważ, jak przed wiekami tłumaczono bogiem wszystkie niemal zjawiska. Z biegiem czasu, gdy człowiek zdobywał wiedzę i doświadczenie, bóg odpowiadał za coraz mniej i mniej spraw. Teraz jeszcze tłumaczy się nim to, czego nie możemy rozumowo wyjaśnić nie mając odpowiedniej wiedzy, oraz to, co ludzie o nikłej wiedzy nie potrafią pojąć.
___________ Pozdrawiam
|
|
| |  | | Holy_Grail_Seeker (86 punktów) | > Wszystko to jednak musi być osadzone w znanym i akceptowalnym przez rozum zakresie pojęć.Gdyby tymi kategoriami kierowała się nauka, to tkwilibyśmy jeszcze w średniowieczu! > Nie znamy powiedzmy wszystkich gatunków zwierząt. Pojawienie się jakiegoś nowego nie jest efektem cudu lub boskiej interwencji, lecz efektem naszego poznawania świata.Powiedzmy, zupełni jak z Bogiem. Jego odkrycie nie jest efektem cudu/olśnienia tylko efektem poznania świata. Skoro jeszcze nie znamy świata, nie możemy wykluczyć istnienia Boga. > Możliwość istnienia nowego gatunku mieści się jednak w granicach znanych nam i akceptowanych praw i nie może stanowić większego zaskoczenia.Tak, i właśnie dlatego Homo Florensis, odkryty niedawno na wyspie Flores, który był dawno wymarłym gatunkiem, zburzył znowu całą teorię ewolucji. To tej pory (do pory odkrycia Homo Florensis) ateiści wierzyli w nauke. Ale nauka była w błędzie. Więc w sumie ateiści wierzyli. Teraz pora na zmiane nauki. Ateiści znowu w nią wierzą. Do czasu, gdy się znowu zmieni. Polecam: usa.mediamonitors.net/content/view/full/12966/polecam też po polsku (teraz znalazłem i edytowałem): polityka.o(*),1,0,2477-2004-45,artykul.htmlGdzieś w połowie strony pisze o: What H. floresiensis Reveals about the Myth of Evolution Tak więc na kpinę zakrawa mówienie typu: "nauka już wie wszystko" Bo jeśli za nauke uznamy fakty, to nauka nie wie niczego! > Człowiek stworzył boga w określonym celuNie człowiek stworzył Boga, ale Bóg człowieka > aby chwilowo zapchać nim dziury w swojej percepcji.ja raczej bym powiedział, że te dziury są constans. > Zauważ, jak przed wiekami tłumaczono bogiem wszystkie niemal zjawiska.I nic nie straciło to na aktualności. > Z biegiem czasu, gdy człowiek zdobywał wiedzę i doświadczenie, bóg odpowiadał za coraz mniej i mniej spraw.Za coraz więcej spraw. Czym więcej odkrywamy, tym bardziej widzimy w tym Boską ręke. > Teraz jeszcze tłumaczy się nim to, czego nie możemy rozumowo wyjaśnić nie mając odpowiedniej wiedzy.Niestety, nie możemy nawet wyjaśnić, dlaczego jesteśmy ludźmi, bo teoria ewolucji upada codziennie kilka razy. > oraz to, co ludzie o nikłej wiedzy nie potrafią pojąć.ja powiedziałbym, że ludzie o nikłej wiedzy myślą, że pojmują wszystko, a naukowcy zdają sobie sprawę jak wiele nie wiedzą. Pozdrawiam |---| |\|/| |-0-| \/|\/ \-/
|
|
| | |  | | haryscience | > >Wszystko to jednak musi być osadzone w znanym i akceptowalnym przez rozum zakresie pojęć.> Gdyby tymi kategoriami kierowała się nauka, to tkwilibyśmy jeszcze w średniowieczu!> >Nie znamy powiedzmy wszystkich gatunków zwierząt. Pojawienie się jakiegoś nowego nie jest efektem cudu lub boskiej interwencji, lecz efektem naszego poznawania świata.> Powiedzmy, zupełni jak z Bogiem. Jego odkrycie nie jest efektem cudu/olśnienia tylko efektem poznania świata. Skoro jeszcze nie znamy świata, nie możemy wykluczyć istnienia Boga.> >Możliwość istnienia nowego gatunku mieści się jednak w granicach znanych nam i akceptowanych praw i nie może stanowić większego zaskoczenia.> Tak, i właśnie dlatego Homo Florensis, odkryty niedawno na wyspie Flores, który był dawno wymarłym gatunkiem, zburzył znowu całą teorię ewolucji.> To tej pory (do pory odkrycia Homo Florensis) ateiści wierzyli w nauke. Ale nauka była w błędzie. Więc w sumie ateiści wierzyli.> Teraz pora na zmiane nauki.> Ateiści znowu w nią wierzą.> Do czasu, gdy się znowu zmieni.> Polecam:> usa.mediamonitors.net/content/view/full/12966/> polecam też po polsku (teraz znalazłem i edytowałem):> polityka.o(*),1,0,2477-2004-45,artykul.html> Gdzieś w połowie strony pisze o:> What H. floresiensis Reveals about the Myth of Evolution> Tak więc na kpinę zakrawa mówienie typu:> "nauka już wie wszystko"> Bo jeśli za nauke uznamy fakty, to nauka nie wie niczego!> >Człowiek stworzył boga w określonym celu> Nie człowiek stworzył Boga, ale Bóg człowieka> >aby chwilowo zapchać nim dziury w swojej percepcji.> ja raczej bym powiedział, że te dziury są constans.> >Zauważ, jak przed wiekami tłumaczono bogiem wszystkie niemal zjawiska.> I nic nie straciło to na aktualności.> >Z biegiem czasu, gdy człowiek zdobywał wiedzę i doświadczenie, bóg odpowiadał za coraz mniej i mniej spraw.> Za coraz więcej spraw. Czym więcej odkrywamy, tym bardziej widzimy w tym Boską ręke.> >Teraz jeszcze tłumaczy się nim to, czego nie możemy rozumowo wyjaśnić nie mając odpowiedniej wiedzy.> Niestety, nie możemy nawet wyjaśnić, dlaczego jesteśmy ludźmi, bo teoria ewolucji upada codziennie kilka razy.> >oraz to, co ludzie o nikłej wiedzy nie potrafią pojąć.> ja powiedziałbym, że ludzie o nikłej wiedzy myślą, że pojmują wszystko, a naukowcy zdają sobie sprawę jak wiele nie wiedzą.> Pozdrawiam> |---|> |\|/|> |-0-|> \/|\/> \-/> Nauka kolejno odbiera bogom coraz to nowe atuty (kiedyś wywoływali deszcz, miotali pioruny, a dzisiaj ich działalności nie daje się zauważyć nawet na poziomie subatomowym!). nauce istnieje zasada, aby nie mnożyć tzw. bytów niepotrzebnie. Jeśli potrafimy wytłumaczyć zjawisko prawami fizyki, a nawet na tej podstawie stworzyć teorię, która objaśnia przebieg jeszcze nie odkrytych zjawisk, to nie należy w celu wyjaśnienia przyczyny mnożyć bytu - dodawać boga. Krótko mówiąc: całkiem możliwe, że On istnieje, ale nie daje o sobie znać we wszechświecie, nie działa. Więc tak, jakby Go nie było.
|
|
| | | |  | | św.Marek | Widzę, że jesteś nowy na naszym forum i nie poznałeś naszych zwyczajów. Cytowany przez Ciebie tekst jest zupełnie niepotrzebny, bo jego treść jest w poście powyżej. Bądź tak grzeczny i oszczędniej cytuj.  ___________ Pozdrawiam
|
|
| | |  | | św.Marek | Nie każdy potrafi z taką gracją zaprzeczać rozsądkowi i ludzkiemu intelektowi jak Ty Holy_Grail_Seekerze. Ale rozumiem, że lubisz ludziom racjonalnie mówiącym tłumaczyć, że ten cały ich racjonalizm jest do bani, bo cokolwiek by nie powiedzieli jest błędne, jeżeli nie tłumaczą tego interwencją boską. Już pierwsze Twoje stwierdzenie, iż nieakceptowanie rozumu stworzyło naszą cywilizację jest charakterystyczne dla Ciebie - w innych rozmowach też używasz podobnych "argumentów". Również zaprzeczanie oczywistym faktom może jest oczekiwane na forum wiara.pl, ale w Racjonaliście mówi się problemach rozwiązywanych przez rozum, a nie jego brak. Bo tylko tak można rozumieć Twoje słowa, że im człowiek mądrzejszy, tym bardziej poznaje to, co nie istnieje, nie istniało i istnieć nie będzie, czyli boga. Do Twojej wiadomości, bo dla racjonalistów to jasne: nie nauka się myli, jeno ludzie, którzy niejednokrotne wyciągają z niej błędne wnioski. A późnej ktoś taki jak Holy_Grail_Seeker tryumfalnie ogłasza, iż nauka jest do niczego i istnieje wyłącznie jakiś bóg, który dał człowiekowi rozum wyłącznie po to, iżby wierzył w bajki o bogu. Mógłbym zadać Ci proste pytanie, na które nie mógłbyś odpowiedzieć nawet z boską pomocą: skąd wiesz, w co wierzą ateiści nie będąc żadnym z nich? Nie powtarzaj mi też proszę słów jakiegoś idioty: "nauka już wie wszystko", bo używanie opinii idiotów na Racjonaliście jest nieracjonalne. Chyba, że to Ty wymyśliłeś te słowa, w takim razie jestem zmuszony cofnąć słowa o idiocie - nie jesteś nim na pewno. A ponieważ jesteś przenikliwym i o powalającej wiedzy erudytą, powinieneś się domyślić co miałem na myśli mówiąc, iż to człowiek stworzył boga. Mówiłem o pojęciu boga, które nie wyskoczyło jak Filip z konopi, tylko człowiek musiał stworzyć nazwę, dopisać całą ideologię, przekazać to innym. Bój się boga Holy_Grail_Seeker... Z mojego doświadczenia nie wynika, żeby moje dziury były constans; może takie są Twoje. I nie mówię tu o swojej percepcji, bo mojej percepcji nie skaził jeszcze żaden bóg. Piszesz: "Czym więcej odkrywamy, tym bardziej widzimy w tym Boską ręke". Może mów za siebie, co? Nawet, jeśli to jest prawda, to Twoje słowa są dowodem na nieistnienie boga, bo Twoje słowa i argumenty nie są odkrywcze: powtarzasz tylko żałosne opinie, nie mające nic wspólnego z rozumem. Nie mam nic przeciwko zaprzeczaniu przez Ciebie ewolucji. Nawet proponuję, byś zaprzeczył kilku jeszcze innym oczywistościom. Nie żałuj sobie! >ja powiedziałbym, że ludzie o nikłej wiedzy myślą, że pojmują wszystko, a naukowcy zdają sobie sprawę jak wiele nie wiedzą. Na taki duży post stać Cię tylko na powtórzenie znanego truizmu? Bój się boga Holy_Grail_Seeker...
___________ Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Holy_Grail_Seeker (86 punktów) | > Ale rozumiem, że lubisz ludziom racjonalnie mówiącym tłumaczyć, że ten cały ich racjonalizm jest do bani, bo cokolwiek by nie powiedzieli jest błędne, jeżeli nie tłumaczą tego interwencją boską.Źle mnie rozumiesz św. Marku. Świadczy o tym choćby moje pierwsze zdanie: > Gdyby tymi kategoriami kierowała się nauka, to tkwilibyśmy jeszcze w średniowieczu!Ja nie tylko nie neguje nauki, ale uwarzam, że jest ona niezbędna, by inwalidzi mogli chodzić, by ludzie z nowotworami mogli powrócić do zdrowia i byśmy w końcu dowiedzieli się jaki były przyczyny wielkiego wymierania powtarzającego się co pewien czas. To, że musimy racjonalnie myśleć i poznawać świat jest jakby "bożym" nakazem, bowiem jakby tak nie było, to czy Bóg dałby nam rozum, w którym jest 100 bilionów neuronów (kolejny naukowy problem do rozwiązania, bo nie wiadomo ile jest ich tak naprawdę) między którymi liczba połączeń jest większa od liczby atomów we wszechświecie, by z niego teraz nie korzystać - to przeczyło by zamierzenią Boga. Dlaczego tak usilnie próbujecie [tu: ateisci], że racjonalista to ten, który nie wierzy w Boga. Przecież św. Anzelm powiedział: "rozum dąży do tego co miłuje" (z ap jp2) tzn. że wiara w Boga może współistnieć z racjonalnym myśleniem. Gdyby bowiem tak nie było, to św. Anzelm nie próbował by udowadniać istnienia Boga, bowiem wystarczyło by, że wierzy w Niego. Ale on próbuje, czyli można jednocześnie myśleć i wierzyć. Wierzyć w Boga, którego przecież ingerencja w ewolucji mogła się ograniczyć tylko do tzw. przypadku, którego wynikiem była mutacja w "dobrym" kierunku, a jednocześnie poznawać otaczający nas świat i prawa nim rządzące. Jeśli jednak za pomocą nauki zaczniemuy tłumaczyć, że Boga nie ma, to: a) musielibyśmy mieć 100% pewność, że dotychczasowe osiągnięcia nauki są bezbłędne (np. teoria ewolucji, z której obaleniem nie mam nic wspólnego, bo ja prostym człowiekiem jestem , a nie naukowcem, który grzebie gdzieś tam teraz na wyspie Flores w błocie) b) musielibyśmy mieć 100% pewność, że wszystko już poznaliśmy (a nie poznaliśmy nawet całej ziemi, bo przecież 3/4 stanowią nieodkryte głębiny, nie mówiąc o wszechswiecie) c) musielibyśmy przestać być racjonalistami, bo wystarczy tylko spojrzeć na defnicje racjonalisty z słownika Zielonej sowy i przeczytać zdanie "by móc zdobyć rzetelną wiedze musimy korzystać zarówno z doświadczenia jak i poznania pozanaukowego" Dlaczego więc tak usilnie próbujecie obrócić naukę przeciwko Bogu, przekonując ludiz że to racjonalizm? > Bo tylko tak można rozumieć Twoje słowa, że im człowiek mądrzejszy, tym bardziej poznaje to, co nie istnieje, nie istniało i istnieć nie będzie, czyli boga.Nierawda, to nie moje słowa, tylko Sokratesa: "wiem, że nic nie wiem" Jeśli uważasz św. Marku, że wszystko wiesz (łącznie z tym, że Boga nie ma), to nie mam żadnych szas w przekonywaniu Cię że Bóg jest korzystając z pomocy Ducha Świętego, bo Go też nie ma  > Do Twojej wiadomości, bo dla racjonalistów to jasne: nie nauka się myli, jeno ludzie, którzy niejednokrotne wyciągają z niej błędne wnioski.To właśnie napisałem w zdaniu: > Bo jeśli za nauke uznamy fakty, to nauka nie wie niczego!z tym że to "niczego" dotyczyło Boga. > Mógłbym zadać Ci proste pytanie, na które nie mógłbyś odpowiedzieć nawet z boską pomocą: skąd wiesz, w co wierzą ateiści nie będąc żadnym z nich?św. Marku, ja byłem ateistą... > Bój się boga Holy_Grail_Seeker...Boje się, bo wiem, że spotka mnie kara za wszystkie grzechy. Wiem, że jestem ułomnym pyłem, który nawet nie potrafi się kontrolować... Boje się, że będąc ateistą wymachiwałem pięcią w strone krzyża, a teraz nawet nie potrafię swoimi czynami pokazać chrześcijańskiej postawy. Boję się Boga i żałuje za wszystko szczerze. > Z mojego doświadczenia nie wynika, żeby moje dziury były constans; może takie są Twoje.moje są takie, bo gdyby nie były, nie oddzieliłbym myśli od wiary. > I nie mówię tu o swojej percepcji, bo mojej percepcji nie skaził jeszcze żaden bóg.Ale jesteś RACJONALISTĄ, a racjonalista daje pierwzeństwo umysłowi przed zmysłami. Zaufaj umysłowi, a nie zmysłom. > "Czym więcej odkrywamy, tym bardziej widzimy w tym Boską ręke". Może mów za siebie, co?Nie tacy ludzie jak ja w Boga wierzą. Wierzą w Boga też naukowcy, eksperci z różnych dziedzin i specjaliści z medycyny. Ja nie znam części tego co oni, a oni mimo to że wiedzą tak wiele, to jednocześnie zdają sobie sprawę, że więcej nie wiedzą niż wiedzą. > Nie mam nic przeciwko zaprzeczaniu przez Ciebie ewolucji. Nawet proponuję, byś zaprzeczył kilku jeszcze innym oczywistościom. Nie żałuj sobie!Napisałem że to nie ja, tylko jakiś naukowiec, który grzebie w błocie teraz. > Na taki duży post stać Cię tylko na powtórzenie znanego truizmu? Bój się boga [...]Już napisłaem, że się boje. A co do truizmu: to piszę, co myśle, a nie owijam w ładną formę. I dodatkowo odnośnie Twoich uwag: 1) nie jestem erudytą, bo takowy nie sprawdza w słowniku co znaczy słowo truizm  2) nie jestem erudytą, bo takowy nie popełnia dziecinnych błędów ortograficznych  3) nie tłumaczę, że racjonalizm jest do bani, ale że racjonalista nie wyklucza istnienia Boga! ~Pozdrawiam serdecznie. |---| |\|/| |-0-| \/|\/ \-/
|
|
 | | Alon | >Dowodem na nieistnienie Boga jest brak dowodu na jego istnienie. > no właśnie że nie bardzo. brak dowodów na istnienie Bogato nie to samo. A że brak dowodów na nieistnienie Boga, wracamy do punktu wyjścia.
|
|
|  | | math | Dowody na istnienie Boga. |
>no właśnie że nie bardzo. brak dowodów na istnienie Bogato >nie to samo. A że brak dowodów na nieistnienie Boga, wracamy >do punktu wyjścia. A co powiedzą państwo na taki dowód? Jakim cudem z atomów "przez przypadek" ukształtował się człowiek i inne równie złożone organizmy? szansa tego jest niczym szansa na wyrzucenie 6 na kostce 4000000000 razy pod rząd! A to, że nie wiemy co robił Bóg przed stworzeniem świata o niczym nie świadczy? co w takim razie działo się z materią stworzeniem świata? j
|
|
| |  | | św.Marek | Odp: Dowody na istnienie Boga. | >A co powiedzą państwo na taki dowód? Jakim cudem z atomów "przez przypadek" ukształtował się człowiek i inne równie złożone organizmy? szansa tego jest niczym szansa na wyrzucenie 6 na kostce 4000000000 razy pod rząd! A to, że nie wiemy co robił Bóg przed stworzeniem świata o niczym nie świadczy? co w takim razie działo się z materią stworzeniem świata?
No właśnie dajesz przykład tego, że jeżeli czegoś nie potrafisz pojąć, koniecznie upierasz się wytłumaczyć to interwencją nadprzyrodzoną. W taki właśnie sposób człowiek stworzył Boga. Mnóstwo bogów funkcjonujących w różnych kulturach. Nie na wszystkie pytania znamy odpowiedzi. Po to mamy jednak rozum, by rozwiązywać problemy, znajdować odpowiedzi na pytania. Po kolei odpowiemy na nie. Ale na pewno nie ci, którzy widzą szędzie jakiegoś boga, bo oni nie są w stanie wymyśleć nic. To, że nie wiemy co zrobił ktoś, kto nie istnieje nie świadczy o niczym, a już najmniej o tym, że ten ktoś nieistniejący istnieje.
___________ Pozdrawiam
|
|
| |  | | leo_z (935 punktów) | >A co powiedzą państwo na taki dowód? Jakim cudem z atomów "przez przypadek" ukształtował się człowiek i inne równie złożone organizmy? To nie cud, to ewolucja. Zrób pewne założenie. Załóż, że jętka to inteligentny owad, który począł zastanawiać się nad ciągiem życia ludzkiego. Ile pokoleń jętek musi nastąpić po sobie, aby móc określić co i w jakim czasie w życiu ludzkim się dzieje. Średnio biorąc ok. 29 000 pełnych okresów długości jętkowego życia będzie potrzebnych dla zbadania życia ludzkiego. Można założyć, że każde z tych pokoleń innych informacji będzie dostarczycielem, a w każdym z tych momentów inne hipotezy będą stawiane i uważane za dowiedzione oraz jedynie prawdziwe. Dla człowieka taki okres poznawczy to wielkość rzędu ok. 2,5 miliona lat świadomego poznawania. Ile w tym czasie może być zawirowań historycznych, kataklizmów itp. Miejmy trochę pokory dla czasu, a nie rzucajmy sądów na początku drogi naszego cywilizacyjnego istnienia. Rozwój nauki, techniki - w ogóle naszej cywilizacji pokazuje, że to dopiero początek drogi i na razie posiadamy zbyt mało danych do wysuwania jednoznacznych sądów. Domniemywanie boga niczego nie załatwia, a tylko w otwartości poznania otaczającej nas rzeczywistości może niepotrzebną być przeszkodą. Czy fakt, ze jętki nie mają wyobrażenia prokreacji człowieka jest wystarczający, aby w to miejsce czynić boga i przydawać mu różnego typu cudownego charakteru przymioty.
To, że takie założenia nie są dla niczego dowodem nie znaczy, że potrzeba boga aż taka niezbędna musi się wydawać
pozdrawiam
|
|
| jatzenty | Odp: Dowody na nieistnienie Boga. | >Jak niezbicie udowodnić, że Boga niema?
Dowodem na nieistnienie boga jest niewątpliwe istnienie krasnoludków.
|
|
| Holy_Grail_Seeker (86 punktów) | Nie da się, bowiem nie można udowodnić że Boga nie ma, jeśli jest. |---| |\|/| |-0-| \/|\/ \-/
|
|
 | | Olo. | Jeśli więc nie da się niezbicie udowodnić, że Boga niema, to ateiści nie powinni kpić z wierzących. A swoją drogą rozum ludzki jest tak ograniczony, że ja nie obnosiłbym się tak ze swoim racjonalnym ateizmem. Pozdrawiam.
|
|
|  | | św.Marek | Ateiści nie kpią z wierzących a z tego, że wierzący przykładają nadmierną wagę do czegoś, czego udowodnić się nie da i zastępują swoją wiarą racjonalne myślenie. Właśne dlatego istnieje racjonalny ateizm, że ludzki rozum jest ograniczony; nie można ograniczeń rozumu wypełniać pustką ślepej wiary.
___________ Pozdrawiam
|
|
| |  | | mariusz | esli istnieje ktos to udowodni mi istnienie boga, to niech sprobuje, chetnie przeczytam jego wypowiedz.
|
|
| |  | | MaLk__ | > Ateiści nie kpią z wierzących a z tego, że wierzący przykładają nadmierną wagę do czegoś, czego udowodnić się nie da i zastępują swoją wiarą racjonalne myślenie.Jeśli kryterium rozstrzygającym ma być przywiązywanie wagi do czegoś, czego udowodnić się nie da, to - o ile sobie przypominam falsyfikacjonizm (i jego późniejsze modyfikacje) - żadnej teorii naukowej udowodnić się nie da. Innymi słowy, ktoś, kto przywiązuje nadmierną wagę do teorii naukowych zasługuje na to, by z niego kpić
|
|
|  | | Drobner | Jeśli więc nie da się niezbicie udowodnić, że Bóg jest, to 'wyznaniowcy' nie powinni kpić z ateistów. A swoją drogą rozum ludzki jest tak ograniczony, że ja nie obnosiłbym się tak ze swoją wiarą Pozdrawiam, Drobner
|
|
|  | | Przebiśnieg (137 punktów) | > Jeśli więc nie da się niezbicie udowodnić, że Boga niema, to ateiści nie powinni kpić z wierzących.> A swoją drogą rozum ludzki jest tak ograniczony, że ja nie obnosiłbym się tak ze swoim racjonalnym ateizmem.Przepraszam jeśli się powtarzam  wydaje mi się , że: 1. Ateista to człowiek, którego zadaniem jest tępić teistę, który wiarą chce udowadniać istnienie Boga. Powinien przynajmniej z niego kpić. 2. Ani ateista, ani wierzący nie są bezpośrednio zainteresowani w swoich działaniach tym czy istnieje Bóg. O to może zapytać człowiek bez umysłowych ograniczeń. Pozdrawiam.
|
|
 | | Drobner | >Nie da się, bowiem nie można udowodnić że Boga nie ma, jeśli jest. Nie da się, bowiem nie można udowodnić że Boga nie ma, jeśli go nie ma.
|
|
|  | | gooa (746 punktów) | >>Nie da się, bowiem nie można udowodnić że Boga nie ma, jeśli jest. >Nie da się, bowiem nie można udowodnić że Boga nie ma, jeśli go nie ma. ..."jesli go nie ma"...- to tylko zalozenie, tak jak to, ze "jest" Ja moge udowodnic, ze nie mam drugiej siostry, bo jej nie mam.
|
|
| |  | | św.Marek | >Ja moge udowodnic, ze nie mam drugiej siostry, bo jej nie mam.
I dlatego właśnie można udowodnić, że Boga nie ma, bo go nie ma. Tylko właśnie niektórzy próbują udowodnić istnienie Boga jego brakiem. Gdybyś próbowała udowodnić istnienie siostry, której właśnie nie masz, zakończyłoby się to dla Ciebie przymusowym leczeniem w pokoju bez klamek. Ci, którzy ciągle udowadniają istnienie czegoś, czego nie ma, Boga, chodzą sobie nie leczeni.
___________ Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Hawkins (7 punktów) | Jest taki film - "Śmieszność", w którym pewien mężczyzna kończac swój wywód na temat istnienia Boga mówi: "równie łatwo jak udowodniłem, że On istnieje, moge udowodnić jego nieistnienie"...
a przecież to nie takie proste.
|
|
| | | |  | | Maksymowicz Sebastian (24 punktów) | > Jest taki film - "Śmieszność", w którym pewien mężczyzna kończac swój wywód na temat istnienia Boga mówi: "równie łatwo jak udowodniłem, że On istnieje, moge udowodnić jego nieistnienie"...> a przecież to nie takie proste.> Tak, jest to film francuski "Ridicule", moment o ktorym mowisz jest kiedy Bernard Giraudeau udowodnia Ludwikowi XV ze Bog istnieje i konczy swoj wyklad owym powyzej cytowanym zdaniem, na co Ludwik wstaje i z oburzeniem odchodzi, nie mozna kpic z monarchi absolutnem z prawa Boskiego  Pozdrawiam Sebcio
|
|
| | |  | | gooa (746 punktów) |
Dwie wyciete odpowiedzi, ktore tutaj wpisalam (w tym jedna Twoja), to kolejny dowod na istnienie rzeczy nieistniejacych, no i w dodatku dzieje sie to za sprawa swietych.
|
|
| | | |  | | św.Marek | >Dwie wyciete odpowiedzi, ktore tutaj wpisalam (w tym jedna Twoja), to kolejny dowod na istnienie rzeczy nieistniejacych, no i w dodatku dzieje sie to za sprawa swietych.
Nie wycięte, i żaden dowód. Moich postów znikło więcej, innych użytkowników forum również. Świętych zostaw sobie na inną okazję, bo przyczyną jest awaria, o czym możesz przeczytać w dziale Forum serwisu. Trochę uczciwości w ocenach przyda się również Tobie.
___________ Pozdrawiam
|
|
| KUTER | nie ma dowodów na to, ze Bóg jest ale tez nie mozna udowodnisc ze go nie ma,to tak jakby udowodnic ze szczytu np Sniezki, ze nie ma kamyka na dnie morze  Bóg, jest, był i bedzie!!!!!!!
|
|
 | | Robert | nie ma dowodów na to, ze Bóg JEST
Bóg, JEST, był i bedzie!!!!!!!
Więc jesteś nierozsądny?
Gdybyś miał wydać w ten sposób wyrok na człowieka, powiesz nie ma dowodów na to, że jest winny, ale jest winny!!!!!!! Zdecydowałbyś się? To dowodzi, że dowody na Boga zupełnie wierzącym nie są potrzebne. A w moim odczuciu "dowodzi", że to nie Bóg tak naprawdę potrzebuje ludzi (a przecież religijne zasady na to wskazują), lecz ludzie Boga, co może być ważnym czynnikiem w tym, kto kogo stworzył pierwszy.
|
|
 | | huculska (34 punktów) | > nie ma dowodów na to, ze Bóg jest ale tez nie mozna udowodnisc ze go nie ma,to tak jakby udowodnic ze szczytu np Sniezki, ze nie ma kamyka na dnie morze Bóg, jest, był i bedzie!!!!!!!Najpierw polecam Tobie Kuter i innym co przedstawili tu swoje wywody na temat bytu lub niebytu stwórcy,abyście obejrzeli jakieś archiwalne materiały o obozach koncentracyjnych z II-ej wojny światowej,porozmawiali z kimś kto przeżył powstanie warszawskie i pacyfikację ludności cywilnej jako dziecko.Wtedy chyba dojdziecie do tego czy jest coś takiego jak niebyt doskonały bez końca i początku. :*)
|
|
| Robert | Nie rozumiem w jaki sposób można dowodzić niezbicie czegokolwiek, czego nie ma (tu nawet nie chodzi o Boga). Do tego wymagana byłaby absolutna wiedza o wszechświecie, czyli wiedza o wszystkim co istnieje, wówczas mógłbyś powiedzieć co nieistnieje. Wiedza jakiej po prostu NIGDY nie zdobędzie człowiek, bez względu na osiągnięty poziom wiedzy i nauki.
|
|
 | | V0lrath (3440 punktów) | Myślę, że nie można powiedzieć, że coś na pewno nie istnieje lub na pewno istnieje, jeśli wiemy to tylko na podstawie zmysłów - co najwyżej można udowodnić nieistnienie czegoś dokładnie odpowiadającego jakiejś definicję sprzecznej wewnętrznie lub zestawu takich definicji sprzecznych ze sobą. Za to można określić prawdopodobieństwo prawdziwości twierdzenia o tym, że coś posiadającego dane cechy lub daną definicję istnieje lub nie istnieje - na podstawie dotychczasowych obserwacji i wiedzy oraz prawdopodobieństwa jej słuszności.
Z b. dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić w jaki sposób powstawały religie, jak się kształtowały, od czego zależały, jak niektóre wygrywały, a inne ginęły. Z b.b. dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić brak jakichkolwiek empirycznych obserwacji Boga - mających b. duże prawdopodobieństwo tego, że obserwację można wytłumaczyć Bogiem oraz mających budzące co najmniej spory poziom zaufania źródła. Do tego dochodzą sprzeczności wewnętrzne najpopularniejszych definicji Boga i zwykle wogóle nikt nie potrafi powiedzieć z wystarczającą dokładnością o czym mówi (czasem dokładność jest 0 i słowa nie są takie jak ich zwykłe rozumienie - bo rozumienie jest nieznane, niepoznawalne itp.) - definicje są nieścisłe. No i definicje zawierają nieskończoności (wszechmogący, wszechwiedzący, nieskończony), które ze względu na nieskończony poziom entropi i informacji mają z dużym prawdopodobieństwem zerowe prawdopodobieństwo pojawienia się. No i wprowadzenie absolutu ani nie kończy pytania o przyczynę - możemy zapytać czemu istnieje ten byt będący Bogiem nie zależnie od czasowej relacji przyczynowo-skutkowej, a poza tym relacja przyczynowo-skutkowa załamuje się i znika na początku Wielkiego Wybuchu, więc pojęcie Pierwszej Przyczyny nie jest konieczne (a jeśli nawet występuje to ani nie należy tego zakładać a priori ani stwierdzać, że ewentualna owa Przyczyna na pewno nie potrzebuje innej przyczyny). Świat nie pasuje do idei Boga, który jest miłością oraz wszechmocny - gdyby tak było to sporo rzeczy by inaczej zrobił (chociażby to, że w sprawach wyboru zła/dobra myślę, że dał by nam wszystkim 100% wolną wolę, a nie proces głównie [a czasem całkowicie] nieświadomego kształtowania wewnętrznego systemu zasad moralnych na podstawie genów i środowiska). Jest wiele religii - w które wierzyć?? Które są słuszne? Część wspólna? Czy któraś jedna?
Łącząc to wszystko ze sobą można postawić tezę, że "Bóg nie istnieje i jest tylko pomysłem ludzi" oraz ocenić ją na podstawie zebranych informacji i obserwacji, że z b.dużym prawdopodobieństwem jest to prawda. Nie tak prawdopodobne i pewne jak zasada zachowania energii/materii ale bardzo (liczbowo trudno mi ocenić ile 9 wstawić po przecinku do liczby 99.99%, ale pewnie sporo - gdybym miał stawiać na zaprzeczenie tego lub na to, że wygram w 2 razy w totka pod rząd to postawiłbym na to drugie).
|
|
|  | | laozi | Jeśli się stawia jakąś teze. W tym przypadku - "Bóg istnieje", należy ją udowodnić. UDOWODNIĆ. Nie stwierdzić ze to przecierz nie możliwe zeby cośtam sie zdażyło, bo to tak mało prawdopodobne że przecierz nie możliwe. UDOWODNIĆ. Jeśli tego się nie udowodni, to nie ma argumentów na korzyść postawionej tezy. Aby było wam łatwiej zrozumieć posłuże się przykładem. Ja stwierdzam ze swiat stworzył wielki pra-słoń, w niebieskie ciapki. Dlaczego tak uważam? - MIałem objawienie, a pozatym to przecierz nie możliwe zeby to wszystko zrobiło się bez interwencji słonia w ciapki. Bo tak. A to, że nie mam żadnego argumentu na poparcie tezy, wcale jej nie przeczy. Wręcz przeciwnie - pokazuje ze to wy ogarnięci swoim racjonalnym myśleniem nie rozumiecie co znaczy wierzyć. Nie odpowiadajcie mi bezpośrednio bo nie chce mi sie wam odpisywać, a pozatym zaśmiecacie mi maila.
|
|
| |  | | V0lrath (3440 punktów) | >Aby było wam łatwiej zrozumieć posłuże się przykładem. Ja stwierdzam ze swiat stworzył wielki pra-słoń, w niebieskie ciapki. Dlaczego tak uważam? - MIałem objawienie, a pozatym to przecierz nie możliwe zeby to wszystko zrobiło się bez interwencji słonia w ciapki.
Prawdopodobieństwo, że tak jest jest tak na prawdę niezerowe. Ale za to prawdopodobieństwo, że tak nie jest jest ogromne, ale 100% nie ma - praktycznie nic nie udowodnisz na 100%. Jeśli się nie zgadzasz - podaj 100% pewny dowód czegoś co nie jest tautologią samą w sobie ani czystą matematyką (dotyczy w jakikolwiek sposób świata rzeczywistego, a nie samych abstrakcji), a ja Ci powiem dlaczego nie ma 100% pewności.
|
|
| | |  | | pla! | ejo niedowiarki po co walczycie z 'Czymś' w Co nie wierzycie ? tsss
|
|
| | | |  | | św.Marek | Kolego "de saart", jeżeli jeszcze raz użyjesz innego nicka, jak teraz "pla!", to będę po prostu usuwał Twoje posty. To na naszym forum niedozwolone.
___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | KAT T | Co nam z tego ze Bóg jest lub go nie ma? Wazniejsze chyba to co bedzie z nami dalej co nie? Nasze pojmowanie rzeczywistosci smialo mozna porownac do swiadomosci mrowki. Niby jest, niby zyje, ale co ona wie? Zreszta nawet nie zadaje sobie takich pytan jak my. A ciekawe jakich pytan my ludzie sobie nie zadajemy? lub czego nie doznajemy? Jesli chodzi o wierzacych w Boga to nic do nich nie mam, poprostu Bóg jest dla nich wybawieniem i nie musza sie zastanawiac co dalej - maja problem z glowy. Zresztą pewnie wielu ludzi tworzacych religie tym sie kierowalo(paradoksalnie religie tworzyli niewierzący altruisci) - by innym dac spokoj (czyt. wybawienie,nadzieje), by ich przed tym ochronic, tylko co z tymi co nie wierzą? niech ktos madry cos madrego wymysli, bo tak naprawde niewierzacy potrzebuja pomocy, potrzebuja odpowiedzi, spokoju. Wierz w Boga bo ci mówie ze jest- to dla niewierzacych za malo zeby uwierzyc -nieustanne swiadome lub nieswiadome probowanie "nawracania" niewierzacych jest wyniszczajace (czyt. wkurwiające). Zreszta dla mnie jest meczace tez to ze ktos kto nie wierzy jest traktowany czasem jak diabel, meczące tez jest to kiedy ateisci traktuja wierzacych jak ciemniakow. Istnienie jest dziwne, wszystko jest dziwne...a ide spać moze juz sie nie obudze......
|
|
| | | | | |  | | św.Marek | Dziwne jest to Twoje podejście: nic nie jest ważne, nic się nie liczy, wszystko jest obojętne - czysty nihilizm. Wiara w istnienie Boga i racjonalizm nie mogą ulec żadnym kompromisom. Człowiek myślący racjonalnie nie może zrezygnować z poługiwania się rozumem. Zadaje pytania i szuka na nie odpowiedzi a gdy nie znajduje, nie ucieka się do tłumaczenia sobie swej niewiedzy istnieniem sił nadprzyrodzonych, bo to oznaczałoby rezygnację z myślenia. Paradoksalnie ewentualne istnienie Boga stanowi dowód na... nieistnienie Boga. Jeśli bowiem dał nam rozum, co twierdzą wierzący, to ograniczając go do niemożliwości zrozumienia istoty Boga sam odmówił ludziom wszelkich argumentów do wiary w siebie. Ergo, sam Bóg nakazał nam ateizm. Wierzący w istnienie Boga wykazują nielichą niesubordynację i jako tacy nie mogą być traktowani poważnie; nie można poważnie traktować kogoś, kto swoje, ułomne i niezgodne z rzeczywistością wyobrażenie Boga nakazuje traktować poważnie. Póki co wierzę w istnienie pulsującego, a więc wiecznego Wszechświata i powstawanie w nim życia podlegajacego ewolucji. Do zrozumienia tego nie trzeba posiłkować się protezą o nazwie Bóg. A że nie wszystko jeszcze rozumiemy to i cóż? Przyjemność ne polega na złapaniu króliczka, ale na jego łapaniu. Łapmy więc króliczka nazywającego się Wiedza. I tak z samej natury możemy tylko pojąć jej cząstkę. Jeżeli istnieje Bóg, to życzę mu takich weń wierzących, którzy nie rezygnują z myślenia.
___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | KATT | Czy bycie oznacza myślenie? Może myślenie nic nie znaczy - jedynie nam ludziom wydaje się że to coś istotnego. Tak samo wydaje nam się że ktoś jest np. piękny lub brzydki. Oceniając kogoś lub coś według swojego wymyślonego kryterium oceny twierdzimy że mamy pogląd. Bóg - wpierw należałoby określić co to jest, a potem zastanawiać się czy jest czy nie.
|
|
| | | | | | |  | | crush | > Wiara w istnienie Boga i racjonalizm nie mogą ulec żadnym kompromisom.Amen. > Człowiek myślący racjonalnie nie może zrezygnować z poługiwania się rozumem. Zadaje pytania i szuka na nie odpowiedzi a gdy nie znajduje...Łapie króliczka nazywającego się Wiedza, którego z natury nie może pojąć. > Paradoksalnie ewentualne istnienie Boga stanowi dowód na... nieistnienie Boga. Jeśli bowiem dał nam rozum, co twierdzą wierzący, to ograniczając go do niemożliwości zrozumienia istoty Boga sam odmówił ludziom wszelkich argumentów do wiary w siebie. Ergo, sam Bóg nakazał nam ateizm. Wierzący w istnienie Boga wykazują nielichą niesubordynację i jako tacy nie mogą być traktowani poważnie; nie można poważnie traktować kogoś, kto swoje, ułomne i niezgodne z rzeczywistością wyobrażenie Boga nakazuje traktować poważnie.Boga nie ma, bo ten który jest, kazał nam w siebie nie wierzyć i jest całkiem inny niż sobie wyobrażamy. Krótko, jasno, "racjonalnie" - brawo!!! > Póki co wierzę w istnienie pulsującego, a więc wiecznego Wszechświata i powstawanie w nim życia podlegajacego ewolucji.A jednak jest wierzący! I to jak! Jedno zdanie i dwa "dogmaciki" : 1.Wszechświat wiecznie pulsujący ( a co z Leninem wiecznie żywym, patronem "racjonalizmu" ?) 2.życie powstające (a gdzie się położyło?) > Do zrozumienia tego nie trzeba posiłkować się protezą o nazwie Bóg.No pewnie, wystarczy króliczek. Ach, ci miłośnicy Playboya - bez króliczka ani rusz.
|
|
| | | | | | | |  | | św.Marek | Widzę, że niektórzy rozumują wyłącznie na poziomie Lenina i rozbranych panienek. No cóż, skoro to nie boli...  ___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | crush | > Widzę, że niektórzy rozumują wyłącznie na poziomie Lenina i rozbranych panienek. No cóż, skoro to nie boli...Samokrytyka godna pochwały! Zalecam częściej - skoro nie boli... Gdybyż tak jeszcze bez tego przerostu formy nad treścią. No, ale nie wszystko naraz, przecież: >Przyjemność ne polega na złapaniu króliczka, ale na jego łapaniu
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|