 |
Racjonalista versus racjonalność. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-05-2008 21:32 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Racjonalista versus racjonalność.
5 na 5 |
Na całe szczęście, racjonalistą się nie jest, racjonalistą się bywa. To całkiem tak, jak z poetami. Wprawdzie nad wierszem potrafią długo pracować, lecz znacznie dłużej zbierają owoce tego, co siali znacznie krócej.
Nad racjonalistą poeta ma jednak pewną przewagę – świadomość, że jego twórczy wysiłek trwał krócej, w ogóle zaś trwa okresami. Racjonalista sądzi, że jego racjonalizm posiada cechę immanentną oraz permanentną.
Z racjonalistami sprawa jest bardzo skomplikowana. Po pierwsze, nikt nie nadaje dyplomu racjonalisty. Po drugie, za racjonalizm, nawet wybitny, nikt też nie honoruje laurem. A więc, skąd się biorą racjonaliści?
Biorą się stąd, skąd poeci. Sami się mianują. A co im z tego przychodzi? To samo, co poetom, czyli nic. Za bycie racjonalistą, jak i za bycie poetą, nikt żadnych pieniędzy nie płaci. Poetom to nawet za wiersze nie chcą.
Jest też taka różnica, że poetów po prawdzie nie uważa się za nazbyt normalnych, ale na ogół się lubi. Racjonalistów przeciwnie, uważa się za normalnych, ale kto ich lubi?
Główna różnica natomiast polega na tym, że poezja i poetyczność idealnie ze sobą współgrają, po prostu śpiewają niby odmiennymi głosami, lecz tę samą melodię i tworzą to, co nazywane jest idealnym chórem.
Racjonalista słysząc o racjonalności dostaje gęsiej skórki. Nie tylko nie zaśpiewa tak samo, ale zachrypi na złość. Racjonalistycznie, ot co.
Poniżej zamieszczam kilka zasad na użytek początkujących racjonalistów, chcących zostać wytrawnymi racjonalistami. Postaram się, by zasady te sformułować racjonalistycznie.
Przyznawanie racji. Jest to zasada najgłówniejsza i najtrudniejsza. Ale racjonalista sam szuka rzeczy trudnych, za główne zaś uważa wszystkie, którymi akurat się zajmuje. Nie w tym więc leży problem. Problem leży w kwestii, komu przyznać rację. Mówimy o zasadach, więc odpowiem krótko: rację należy przyznać sobie. Wyłącznie.
Weźmy przykład za przykład. Ktoś mówi: „słońce rano wschodzi”. Czy należy przyznać mu rację? Biorąc racjonalistycznie, wcale nie należy, ponieważ powiedział to ktoś inny. Należy więc zająć stanowisko racjonalistyczne, zastanowić się nad tym, kto to właściwie jest, ten ktoś, jaki miał interes w powiedzeniu tego, co powiedział. Im więcej racjonalistycznych argumentów i pytań, tym lepiej. Na koniec należy stwierdzić, także przykładowo, że prawidłowe twierdzenie winno brzmieć: „słońce przeważnie rano wschodzi” i uzasadnić racjonalistycznie, iż nie wschodzi wieczorem, a statystycznie rzecz biorąc, może kiedyś nie wzejść. Ten przykład, oczywiście, można twórczo rozwinąć.
Odmawianie racji. To z kolei jest zasada najłatwiejsza i najprostsza, choć także należy do głównych. Kryterium pozostaje bez zmian.
Weźmy przykład za przykład. Ktoś mówi: „słońce rano wschodzi”. Jak temu zaprzeczyć? Zwyczajnie. Stwierdzić, że biorąc racjonalistycznie, ten wschód jest sprawą względną, ponieważ słońce jest na tyle przewrotne, iż w jednym miejscu to ono sobie wschodzi, w drugim zachodzi. Równocześnie.
Na razie to tyle. Ciąg dalszy porad nastąpi.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Straszny kryzys... Niech Pan przeczeka.
|
|
 | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Straszny kryzys...
Dzięki za konstruktywną ocenę. A teraz się zastanów racjonalistycznie: poważnie dziękuję, czy nie?
>Niech Pan przeczeka.
Przeczekaj ty: będzie o tym w dalszych poradach. .
|
|
|  | 2 na 2 J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | > A teraz się zastanów racjonalistycznieOki doki. Na początek zastanowię się czy zastanawiać się racjonalnie racjonalistycznie czy jakoś irracjonalnie. Nie wiem kiedy skończę - proszę o cierpliwość
|
|
6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
> Odmawianie racji. > Od każdej reguły są wyjątki i czasem trzeba przyznać komuś rację, żeby go zmylić, łatwiej potem mu zaprzeczać. Nie należy jednak przesadzać z uleganiem, powoduje to depresję. Adam Barycki
|
|
6 na 6 | dstr (1474 punktów) | Wiele osób na pewno z tych zasad skorzysta i wyjdzie na tym dobrze, ale osobiście pozwolę sobie je ignorować wtedy kiedy tylko najdzie mnie ochota. Pominę dość przewrotny wstęp. Na jedną rzecz muszę jednak w sposób poważny i nadęty zwrócić uwagę. > statystycznie rzecz biorąc"Statystyka" nie jest słowem-wytrychem. Statystyka (funkcja bądź nauka) ma swoje znaczenie, a zostało tutaj użyte w bardzo niepokojący sposób. Prawdopodobieństwo, statystyka i inne pojęcia matematyczne są bardzo dokładnie zdefiniowane. Statystyka, jako dział matematyki, zajmuje się swoją, dobrze określoną funkcją. Z racji tego, że wypowiedź jest kierowana w postaci rady dla młodzieży, uznałem za konieczne zwrócenie na pewną sprawę ogólną uwagę. Wiem, że zapewne będę przez niektórych postrzegany jako troll, ale wydaje mi się, że kto jak kto, ale racjonaliści powinni wiedzieć, co mówią, a z tego co widzę, to tutejsi historycy, tzw. humaniści oraz filozofowie bardzo chętnie wycierają się prawdopodobieństwem i statystyką wtedy, kiedy coś jest po prostu możliwe. Do tego ambarasu często też dołączana jest w ferworze dyskusji logika. Z pojęć, które przypominają pojęcia matematyczne, a nimi zazwyczaj nie są, polecam nieprawdopodobieństwo. Ostatecznie też mogę się zgodzić na to, że słowo PRAVVDA jest prawdopodobne, ale to trochę inna historia (całe szczęście słowo historia jest o wiele bezpieczniejsze). Wróćmy teraz do wstępu. Jeżeli chodzi o to, dlaczego "racjonalista" źle się kojarzy, to proszę sobie przedstawić następujące dwie sytuacje: 1 - Cześć, jestem Adam i jestem piekarzem. - Cześć, nazywam się Bartek i jestem racjonalistą. 2 - Cześć, jestem Adam i jestem piekarzem. - Cześć, nazywam się Bartek i jestem ponadprzeciętny i pewnie lepszy od ciebie. Widać dużą różnicę? Cóż to za banda aroganckich i zadufanych w sobie dupków musiała się zebrać pod szyldem "racjonalista.pl"! Za kogo oni się mają!  Oczywiście racjonaliści mogą tez być postrzegani przez pryzmat prowadzenia niezrozumiałych, niejednokrotnie oderwanych od życia dyskursów i wtedy są niczym ci poeci - niby z tego świata, a jednak nie do końca. W drodze wyjątku pozdrawiam S
|
|
 | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >pewnie lepszy od ciebie. > Gdyby Pan miał pojęcie o racjonalizmie, nie pisałby Pan takich bzdur jak "pewnie". Racjonalista zawsze powie "na pewno". Jesteś Pan ignorantem i wypowiadasz się na temat, o którym nie masz Pan zielonego pojęcia. Adam Barycki
|
|
|  | | dstr (1474 punktów) | Gdyby Pan miał pojęcie o racjonalizmie, nie pisałby Pan takich bzdur.
|
|
 | 4 na 4 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >"Statystyka" nie jest słowem-wytrychem. Statystyka (funkcja bądź nauka) ma swoje znaczenie, a zostało tutaj użyte w bardzo niepokojący sposób.
Poważne argumenty przeciwko żartobliwej wypowiedzi są równie niestosowne jak żarty z poważnych spraw. Pod jednym względem są nawet gorsze, bo to jest straszne pójście na łatwiznę. O wiele trudniej jest zdobyć się na odwagę i w ogóle wymyślić taki żart, żeby rzucić go podczas pogrzebu, żeby wszyscy się roześmieli. Bardzo łatwo jest sformułować przeciwko żartowi poważny argument, który ostudzi wesołość słuchaczy. Oba działania są równie nieszlachetne, jednak z dwojga złego wolałbym mieć do czynienia z pogrzebowym dowcipnisiem.
doku
|
|
|  | 2 na 2 | dstr (1474 punktów) | > Oba działania są równie nieszlachetne, jednak z dwojga złego wolałbym mieć do czynienia z pogrzebowym dowcipnisiem.Polecam mowe pogrzebowa z ostatniej drogi Grahama Chapmana (latwe do znalezienia na youtubie). edit: Przy okazji polecam zastanowic sie, czy dobry smak jest zawsze wskazany (byc moze jest to temat na nowy watek?). edit2: Po dluzszym zastanowieniu przyjmuje krytyke ( ale tylko odrobinke  ). edit3: Graham Chapman's funeral
|
|
|  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >który ostudzi wesołość słuchaczy > Też lubi żartować, jego żarty, to knajacki wulgaryzm. (cytat dstr z innego wątku: byl samotny i mial ciagoty homoseksualne, to moze bym sie z toba umówil.) Poza tym to, twardy dysk, nie ma w ogóle ramu. Adam Barycki
|
|
| |  | | dstr (1474 punktów) | >>który ostudzi wesołość słuchaczy >> >Też lubi żartować, jego żarty, to knajacki wulgaryzm. (cytat dstr z innego wątku: byl samotny i mial ciagoty homoseksualne, to moze bym sie z toba umówil.) Poza tym to, twardy dysk, nie ma w ogóle ramu. >Adam Barycki
Panie Barycki! Cóz niby jest szczególnie smiesznego w byciu homoseksualista? Tamta wypowiedz nie byla zyczliwa, ale przynajmniej oparta o dobra argumentacje i zbila z pantalyku osobe o jawnie dyskryminacyjnych pogladach. A, jezeli dobrze sobie przypominam, to wówczas Panska odpowiedz, podobnie, jak powyzsza, nie byla szczytowym osiagnieciem rozsadku. Nie przepadam tez za wycieczkami osobistymi w dyskusji, wiec na razie pozwole sobie nie komentowac dalej Panskiej dzialalnosci na forum.
A wujek Dobra-Rada mówi, zeby poczytac sobie o disk bufferze, zwanym takze cache.
|
|
| | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Cóz niby jest szczególnie smiesznego w byciu homoseksualista? > Nic. Natomiast Pańska odpowiedź na propozycję wspólnego wypicia piwa, poza knajactwem, była, czego Pan już nie rozumie, dyskryminującą homoseksualistów. Pański stosunek do interlokutora, to chuligaństwo, a posługiwanie się katolicką nomenklaturą, to rasizm. > >pozwole sobie nie komentowac dalej Panskiej dzialalnosci na forum. > To jest akurat poza zasięgiem Pańskich możliwości. Adam Barycki
|
|
| | | |  | 1 na 1 | dstr (1474 punktów) | >>Cóz niby jest szczególnie smiesznego w byciu homoseksualista? >> >Nic. Natomiast Pańska odpowiedź na propozycję wspólnego wypicia piwa, poza knajactwem, była, czego Pan już nie rozumie, dyskryminującą homoseksualistów. Pański stosunek do interlokutora, to chuligaństwo, a posługiwanie się katolicką nomenklaturą, to rasizm.
Ooo... Cos nowego. Prosze mnie oswiecic! W którym miejscu posluzylem sie katolicka nomenklatura?
Prosze powrócic do tamtego watku, zalozyc, ze nie jestem rasista ani homofobem i jeszcze raz przeczytac moja wypowiedz. Nie znajdzie Pan tam nic, poza trybem warunkowym i sytuacja bardzo niekomfortowa dla osoby, która homofobem jest.
Wydaje mi sie, ze Panska percepcja rózni sie w tym wzgledzie od mojej, ze Pan siedzi w Polsce, a ja siedze w innym kraju (w kraju, w którym prawa gejów sa szanowane). Nie przepadam tez za przerosnieta "polityczna poprawnoscia". Prawda jest taka, ze gdybym byl gejem, a tamta osoba byla plci pieknej (np. byla jakas przedstawicielka wojujacych, mizoandrycznych feministek), to przedrostek "homo" zmienilbym na "hetero". Czy wtedy tez bym byl uznany przez Pana za grubianina i margines?
Ale mozliwe, ze sie myle. Jezeli urazilem Panska wrazliwosc, to przepraszam.
W innej kwestii - prosze popatrzec tez na belke w swoim oku.
edit: Prosba, Panie Barycki. Jezeli dojdzie juz Pan do wniosku, ze powyzsze wzajemne wycieczki osobiste truja klimat dyskusji w tym watku, prosze zglosic wszystkie te "niepotrzebne" wiadomosci do usuniecia, jako niezgodne z tematem.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Panska percepcja rózni sie w tym wzgledzie od mojej > "spotkałbym się z tobą, gdybyś nie był Murzynem", to jest Pańska percepcja, moja jest różna od Pańskiej. Adam Barycki
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dstr (1474 punktów) | > "spotkałbym się z tobą, gdybyś nie był murzynem", to jest Pańska percepcja, moja jest różna od Pańskiej.O nie, nie, nie. Jezeli juz to "spotkałbym się z tobą, gdyby_M_ nie był murzynem". (Prosze nie traktowac przejscia w tryb drugoosobowy jako obrazy, czy spoufalania sie, ale uwazam ze jest to forma bardziej stosowna dla internetu.) Wyluzuj, czlowieku.  Jestes naprawde zbyt agresywny jak na kogos, kto ma staly kontakt z Absolutem  Nie chce byc Twoim wrogiem i nie chce byc tak traktowany. Nie wmawiaj mi homofobii i rasizmu. Pójdzmy na kompromis i uznajmy, ze po prostu nie poslugujemy sie tym samym jezykiem. Przyjrzyj sie tej uzywanej przeze mnie wersji jezyka polskiego. Jest bardzo ciekawa. Jest faktem. Nie musisz jej uzywac, jezeli jest dla Ciebie zbyt "knajacka" (choc ani troche sie z tym zarzutem nie zgadzam). Moze nie jest wersja przeznaczona do naukowego dyskursu, ale jest ona zdolna wykrzesac ze wszystkich troche autentycznych emocji.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>O nie, nie, nie. > Gadał dziad do obrazu... Korepetycje skończone. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | dstr (1474 punktów) | > Korepetycje skończone.Nalezy sie 50 PLN.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
> Nalezy sie 50 PLN.  > Gdyby nie kłopoty Pani Małgorzaty ze stanikiem, już dawno podałbym Panu numer konta. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Ja kłopotów ze stanikiem nie mam, a Pan ma jednodniowego bana. Ślusarz powinien w tym czasie zdążyć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 sagittarius (1132 punktów) (zablokowany) | >Ja kłopotów ze stanikiem nie mam
Po co Panu stanik i do tego purpurowy?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Ja kłopotów ze stanikiem nie mam, a Pan ma jednodniowego bana. Ślusarz powinien w tym czasie zdążyć. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Skąd ten pomysł ze stanikiem P. Małgorzaty? Jakie kłopoty ze stanikiem? Co tu ma stanik do rzeczy? Jestem w trakcie wielce interesujacej i wysoce filozoficznej dyskusji z P Adamem, której sensem istotnym jest rozwikłanie wątpliwosci dotyczących racjonalizmu w kontekście wielu zagadnien natury egzystencjalnej z małą domieszka surrealizmu. Czy to oznacza, że i ja dostałem bana? To nie jest racjonalne ani sprawiedliwe. Uprzejmie proszę moderatora o "odbanowanie" P. Adama.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Jestem w trakcie wielce interesujacej i wysoce filozoficznej dyskusji z P Adamem
Dyskusje z Panem Adamem są zawsze wielce interesujące, czasami nawet wysoce filozoficzne, rzadko jednak na temat. I właśnie za kolejną wypowiedź nie na temat zmuszony byłem obdarzyć Go banem. Co do reszty proszę zwrócić się o wyjaśnienia do Pana Adama. Prywatnym mailem.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Jestem w trakcie wielce interesujacej i wysoce filozoficznej dyskusji z P Adamem> Dyskusje z Panem Adamem są zawsze wielce interesujące, czasami nawet wysoce filozoficzne, rzadko jednak na temat. I właśnie za kolejną wypowiedź nie na temat zmuszony byłem obdarzyć Go banem. Co do reszty proszę zwrócić się o wyjaśnienia do Pana Adama. Prywatnym mailem.> Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśliI to ma być uroda myśli?  To niech ją strój zakryje. Panie Adamie robiłem co mogłem. Dokończymy innym razem. >
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Dyskusje z Panem Adamem są zawsze wielce interesujące, czasami nawet wysoce filozoficzne, rzadko jednak na temat. I właśnie za kolejną wypowiedź nie na temat zmuszony byłem obdarzyć Go banem.Mistrzowskie umiejętności w niełatwej sztuce wypowiadania się na temat prezentuje w tym wątku Pan Michał Aleksy Mentrak. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Mistrzowskie umiejętności w niełatwej sztuce wypowiadania się na temat prezentuje w tym wątku Pan Michał Aleksy Mentrak. Jestem przekonany, że Małgorzata sama potrafi najlepiej to jego mistrzostwo (d)ocenić. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 2 na 4 | Małgorzata (3242 punktów) | >A wujek Dobra-Rada mówi, zeby poczytac sobie o disk bufferze, zwanym takze cache.
Mili Panowie: Barycki i dstr!
Obserwując Waszą wymianę zdań ciocia Dobra-Rada informuje Was, że jej bufor tolerancji dla prywatnych docinków powoli, acz nieuchronnie się zapełnia. Bufor ten posiada trigger, który w momencie przepełnienia wyzwala akcję zakładania bana. Proponuję wyczyścić manualnie cache wzajemnej niechęci, skoro nie czyści się automatycznie... Proponuję także załadować do RAMu zawartość Regulaminu Forum.
Pozdrawiam
Conscia mens recti famae mendacia ridet
|
|
| | | |  | 3 na 5 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > [...] ciocia Dobra-Rada informuje Was, że jej bufor [...]. Bufor ten posiada trigger, który [...] wyzwala akcję zakładania bana.Kochana Ciociu Dobra-Rado, kiedy widziałem Cię po raz ostatni na własne oczy widziałem dwa bufory (zresztą niepośledniej urody!). Czy coś się stało z drugim, czy to zwykłe przeoczenie? Nie wiem wprawdzie co to trigger, ale pewnie coś z kultury i obyczaju skoro "wyzwala akcję zakładania bana" (za mojej młodości nazywano to stanikiem, ach te obce wpływy w języku...) na bufory. > PozdrawiamZ prawdziwą dozą nieustającej sympatii, pozdrawiam wzajemnie. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | Psyk (14071 punktów) | > Kochana Ciociu Dobra-Rado, kiedy widziałem Cię po raz ostatni na własne oczy widziałem dwa bufory (zresztą niepośledniej urody!). Czy coś się stało z drugim, czy to zwykłe przeoczenie?> Nie wiem wprawdzie co to trigger, ale pewnie coś z kultury i obyczaju skoro "wyzwala akcję zakładania bana" (za mojej młodości nazywano to stanikiem, ach te obce wpływy w języku...) na bufory.> > Pozdrawiam> Z prawdziwą dozą nieustającej sympatii, pozdrawiam wzajemnie.  > fides ex necessitate esse non debetMichał, czasem mowa jest srebrem, a milczenie złotem. To, że miałbyś ochotę włożyć nos niekoniecznie w nie swoje sprawy nie znaczy, że powinieneś się tym dzielić z resztą ludzkości. Za mojej młodości nazywano to kindersztubą. Jak nie wiesz co to trigger to sprawdź w słowniku. Podpowiem, że to słowo jest w "Bohemian rapsody": Mama,just killed a man, Put a gun against his head, Pulled my trigger,now hes dead... pozdrowienia MP
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Czytam sobie Wasze, Moi Mili, wypowiedzi i cieszę się... dokładnie tak! Udało mi sie "złapać" MAM-a na wypowiedzi nie na temat... dla większości chyba piszących.
Do MAM-a ... - niesmacznie, Słonko... oj, niesmacznie... Zrzucam to jednak na wiele przyczyn. Chyba tęskno Ci za dyskusją vis a vis, prawda?
P.S. Przepraszam, że dodałam to do Pana wypowiedzi, ale tyle się działo pod moją nieobecność... Pozdrawiam.
Jestem człowiekiem. Znaczy to, że jestem spełniającym się zadaniem świata. J.Stachniuk
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Małgosiu,
widzę ile złego narobiłem tym niewybrednym żartem. Zniszczyłem niechcący (uwierz) kawał Twojej ciężkiej pracy. Jest mi z tego powodu niewymownie przykro, zwłaszcza, że komu jak komu, ale Tobie nie chcę wyrządzić choćby najmniejszej krzywdy. Ale stało się. Przepraszam i proszę o wybaczenie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
4 na 4 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Przyznawanie racji. Jest to zasada najgłówniejsza i najtrudniejsza. [...] Mówimy o zasadach, więc odpowiem krótko: rację należy przyznać sobie. Wyłącznie.
Niewątpliwie jest to zasada najgłówniejsza i najtrudniejsza. Sformułowana została prawidłowo: rację należy przyznać wyłącznie sobie. Zasada ta jest oczywiście niepodważalna.
W myśl tej zasady rację oczywiście mam zawsze ja, nawet wtedy, co zdarza się dość często, gdy tej racji nie mam. W moim rozumieniu zasadzie tej można nadać następujące brzmienie: 1) Rację mam zawsze ja. 2) Jeśli tej racji nie mam, to i tak musi obowiązywać punkt 1).
Każdy sposób udowodnienia przeze mnie, że to ja mam rację, szczególnie wtedy gdy jej nie mam, jest bardzo dobry i zasługuje na najwyższe uznanie. Jeśli ktoś mojego dowodu nie przyjmuje, a nawet próbuje go bezzasadnie negować, na szacunek z mojej strony nie zasługuje.
Ja dyskutuję wyłącznie z osobami, które powyższej zasady nie znają. Dzięki temu przekonanie tych osób, że to ja mam rację (oczywiście nawet wtedy, gdy tej racji nie mam) przychodzi mi bardzo łatwo, przez co nie mam nigdy żadnych stresów, frustracji oraz nie popadam w zły nastrój. Stanem psychicznym osoby, z którą dyskutuję, i która nigdy nie ma racji, specjalnie się nie przejmuję.
Serdecznie pozdrawiam szczególnie tych, którzy nie znają zasad przyznawania i odmawiania racji, i które posłusznie godzą sie z tym, że w rozmowie ze mną nigdy racji nie mają i mieć nie będą.
|
|
 | 3 na 3 | n'cos' (441 punktów) | Nie mogę przyznać racji w potwierdzeniu stwierdzenia, że jest to zasada najgłówniejsza i najtrudniejsza, ponieważ właśnie tym potwierdzeniem przyznał Pan rację nie sobie, lecz autorowi tego wątku. I tym samym zaprzecza Pan nestępnemu zdaniu: >Mówimy o zasadach, więc odpowiem krótko: rację należy przyznać sobie. Wyłącznie. Słowo "wyłącznie" wskazuje, że nie powinien Pan przyznawać racji nikomu innemu. W tym wypadku jednak jest to zaprzeczenie treści poprzedniego zdania.
>W myśl tej zasady rację oczywiście mam zawsze ja, nawet wtedy, co zdarza się dość często, gdy tej racji nie mam. Właśnie tutaj nie ma Pan racji. Za to ja akurat mam rację w tym, co piszę.
>W moim rozumieniu zasadzie tej można nadać następujące brzmienie: >1) Rację mam zawsze ja. >2) Jeśli tej racji nie mam, to i tak musi obowiązywać punkt 1). Sformułowałbym to tak: 1) Rację mam zawsze ja. 2) Pan nigdy nie ma racji. 3) Odnosząc się do punktu 1 i 2 to co piszę jest jedyną słuszną racją.
>Każdy sposób udowodnienia przeze mnie, że to ja mam rację, szczególnie wtedy gdy jej nie mam, jest bardzo dobry i zasługuje na najwyższe uznanie. Jeśli ktoś mojego dowodu nie przyjmuje, a nawet próbuje go bezzasadnie negować, na szacunek z mojej strony nie zasługuje. Absolutnie zasługuję na szacunek z Pana strony, a to dlatego że nie mogę Panu przyznać jakiejkolwiek racji i jednocześnie neguję ten dowód całkowicie zasadnie, według własnej zasady nieprzyznawania nikomu racji.
>...przekonanie tych osób, że to ja mam rację (oczywiście nawet wtedy, gdy tej racji nie mam) przychodzi mi bardzo łatwo, przez co nie mam nigdy żadnych stresów, frustracji oraz nie popadam w zły nastrój. Nie przychodzi to jednak Panu tak bardzo łatwo.
>Stanem psychicznym osoby, z którą dyskutuję, i która nigdy nie ma racji, specjalnie się nie przejmuję. Ja mam zawsze rację, więc nie należę do kategorii osób, których stanem psychicznym się Pan specjalnie nie przejmuje. Cóż za współczucie i wyraz empatii.
>Serdecznie pozdrawiam szczególnie tych, którzy nie znają zasad przyznawania i odmawiania racji, i które posłusznie godzą sie z tym, że w rozmowie ze mną nigdy racji nie mają i mieć nie będą. Czyli do mnie te pozdrowienia niestety szczególnie nie trafiły.
|
|
|  | 9 na 9 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Ja mam zawsze rację > Pan absolutnie nie ma racji, kto zawsze na tym forum rację ma, jest wszystkim wiadome, Pan jest człowiekiem inteligentnym i też Pan to wie, a swoją racją się tylko przekomarza, żeby mi zrobić na złość, ale nie udało się Panu, bo ja Panu nie wierzę. Adam Barycki
|
|
| |  | 1 na 1 | n'cos' (441 punktów) | Czemu od razu na złość? I czemu od razu mi nie wierzyć?
Czyżby Absolut wczoraj wchodził w grę i dzisiejsza złość jest skutkiem jego zażywania??
|
|
| | |  | 6 na 6 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Czyżby Absolut wczoraj wchodził w grę > Z Absolutem mam kontakt stały, dlatego moja percepcja jest również absolutna i widzę wszystko na wylot. Adam Barycki
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Nie mogę przyznać racji w potwierdzeniu stwierdzenia, że jest to zasada najgłówniejsza i najtrudniejsza, ponieważ właśnie tym potwierdzeniem przyznał Pan rację nie sobie, lecz autorowi tego wątku. I tym samym zaprzecza Pan następnemu zdaniu: >Mówimy o zasadach, więc odpowiem krótko: rację należy przyznać sobie. Wyłącznie.
Przyznaję, że sprawa jest skomplikowana nieco. Od dawna uznawałem zasadę, iż rację mam zawsze ja. Nadałem jej nawet dwupunktową formułę, którą napisałem w mojej odpowiedzi panu Zbysławowi Śmigielskiemu. Stwierdzając zatem "Niewątpliwie jest to zasada najgłówniejsza i najtrudniejsza. Sformułowana została prawidłowo [...]", przyznałem rację przede wszystkim sobie (a właściwie: wyłącznie sobie), co mogło zostać mylnie odebrane, że przyznałem racje p. Zbysławowi. Ponieważ jednak p. Zbysław również taką zasadę uznaje, to on po przeczytaniu mojej wypowiedzi zapewne upewnia sie, że on też ma rację. Tu jednak muszę zaznaczyć, że p. Zbysław może uważać, że ma rację (i zapewne często ją ma), ale tylko w takich przypadkach, w których nie rozmawia ze mną. W przypadku bowiem mojej z nim rozmowy racja będzie zdecydowanie po mojej stronie. Jeśli zatem w swojej wypowiedzi skierowanej do mnie stwierdził Pan, że popełniłem błąd w rozmowie z p. Zbysławem twierdząc, iż zasada jest słuszna, to ja z nieukrywaną satysfakcją oznajmiam, że błędu nie popełniłem, gdyż zasada jest słuszna, a zatem rację mam ja, a nie Pan, zaś ewentualnej racji p. Zbysława tu rozpatrywać nie musimy.
>>W myśl tej zasady rację oczywiście mam zawsze ja, nawet wtedy, co zdarza się dość często, gdy tej racji nie mam. >Właśnie tutaj nie ma Pan racji. Za to ja akurat mam rację w tym, co piszę.
Pisząc, iż rację mam zawsze ja, nawet wtedy gdy nie mam racji, miałem na myśli taką hipotetyczną sytuację, w której może się zdarzyć, że racji nie mam. O tym jednak, że racji nie mam, będę wiedział tylko ja, gdyż mojemu adwersarzowi i talk szybko udowodnię, że to ja mam rację. Z oczywistych względów, od chwili, gdy już mu to udowodnię, to ja będę miał rację, mimo tego, że jeszcze chwile wcześniej jej nie miałem (ale o tym wiedziałem przecież tylko ja). Oczywiście mogę rozważyć sytuację, że nie uda mi się udowodnić komuś, że to ja mam rację, jednak sytuacja taka nigdy mi się jeszcze nie zdarzyła. Dziwi mnie zatem, że Pan stwierdził, że ma rację, bo chyba już Pan doskonale widzi, że rację i tak mam ja, a Pana racja jest nieco iluzoryczna.
>Sformułowałbym to tak: >1) Rację mam zawsze ja. >2) Pan nigdy nie ma racji. >3) Odnosząc się do punktu 1 i 2 to co piszę jest jedyną słuszną racją.
Każda analiza powyższej trzypunktowej formuły musi doprowadzić do stwierdzenia, że jest ona li tylko pewnym, przyznaję że ciekawym, rozwinięciem mojej dwupunktowej formuły. Formułując zatem swoją formułę na bazie mojej, przyznał mi pan rację, co wcale nie oznacza, by Pana formuła była zła. Moja formuła ma jednak status pierwszeństwa, a Pana jest tylko jej uzupełnieniem. Wyjątkowo w tym przypadku mogę jednak uznać, by nie rozstrzygać kto z nas ma rację.
>>Każdy sposób udowodnienia przeze mnie, że to ja mam rację, szczególnie wtedy gdy jej nie mam, jest bardzo dobry i zasługuje na najwyższe uznanie. Jeśli ktoś mojego dowodu nie przyjmuje, a nawet próbuje go bezzasadnie negować, na szacunek z mojej strony nie zasługuje. >Absolutnie zasługuję na szacunek z Pana strony, a to dlatego że nie mogę Panu przyznać jakiejkolwiek racji i jednocześnie neguję ten dowód całkowicie zasadnie, według własnej zasady nieprzyznawania nikomu racji.
Jeśli jest Pan, równie jak ja, zdeterminowany w udowadnianiu wszystkim swojej racji, to z oczywistych względów na mój szacunek pan zasługuje.
>>...przekonanie tych osób, że to ja mam rację (oczywiście nawet wtedy, gdy tej racji nie mam) przychodzi mi bardzo łatwo, przez co nie mam nigdy żadnych stresów, frustracji oraz nie popadam w zły nastrój. >Nie przychodzi to jednak Panu tak bardzo łatwo.
Rozumiem, że Pan w ten sposób broni swoich racji. Każda metoda, którą Pan w tym celu stosuje jest oczywiście według Pana godna najwyższego uznania, lecz ponieważ w tym przypadku Pana argumenty skierowane są przeciwko mnie, przeto ja Pana opinii nie podzielam.
>>Stanem psychicznym osoby, z którą dyskutuję, i która nigdy nie ma racji, specjalnie się nie przejmuję. >Ja mam zawsze rację, więc nie należę do kategorii osób, których stanem psychicznym się Pan specjalnie nie przejmuje. Cóż za współczucie i wyraz empatii.
Powyżej już napisałem, że Pan na mój szacunek jak najbardziej ze wszech miar zasługuje, czym mam nadzieje zjednuję sobie Pana szacunek do mnie. Oznacza to również, że Pana stanem psychicznym jak najbardziej się przejmuję.
>>Serdecznie pozdrawiam szczególnie tych, którzy nie znają zasad przyznawania i odmawiania racji, i które posłusznie godzą się z tym, że w rozmowie ze mną nigdy racji nie mają i mieć nie będą. >Czyli do mnie te pozdrowienia niestety szczególnie nie trafiły.
Pisząc "szczególnie tych ..." wyraźnie zaakcentowałem, że pozdrawiam wszystkich, lecz niektórych szczególnie. Pana oczywiście pozdrawiam nawet bardziej niż szczególnie.
|
|
| |  | | n'cos' (441 punktów) | > Przyznaję, że sprawa jest skomplikowana nieco.Sprawa ta robi się jeszcze bardziej skomplikowana, wtedy gdy do dyskusji przyłącza się trzecia strona, czyli w tym wypadku moja skromna osoba. Dopóki mowa jest o dwóch osobach to oczywiście Pan może uważać że ma zawsze rację (z tym że ja nie mogę tego przyznać, wyłacznie Pan tak może o sobie myśleć, ale na razie teoretycznie uznajmy, że jeszcze nie jestem członkiem dyskusji). > Tu jednak muszę zaznaczyć, że p. Zbysław może uważać, że ma rację (i zapewne często ją ma), ale tylko w takich przypadkach, w których nie rozmawia ze mną. W przypadku bowiem mojej z nim rozmowy racja będzie zdecydowanie po mojej stronie.W tym właśnie wypadku należy uwzględnić już wkroczenie do rozmowy trzeciej osoby (mnie). O ile Pan w wymianie zdań z p. Zbysławem stwierdza, że niewątpliwie tylko Pan ma rację, pańskie pierwszeństwo kończy się wraz z pojawieniem się mnie. Ja mogę, a raczej muszę uznać, że racja powinna należeć wyłącznie do mnie. I z całym szacunkiem dla Pana, może Pan być przekonanym o swojej słuszności w dyskusji z p. Zbysławem, ale już nie ze mną. > Jeśli zatem w swojej wypowiedzi skierowanej do mnie stwierdził Pan, że popełniłem błąd w rozmowie z p. Zbysławem twierdząc, iż zasada jest słuszna, to ja z nieukrywaną satysfakcją oznajmiam, że błędu nie popełniłem, gdyż zasada jest słuszna, a zatem rację mam ja, a nie Pan, zaś ewentualnej racji p. Zbysława tu rozpatrywać nie musimy.Z otwartą satysfakcją oznajmiam, że zasada ta jest słuszna w moim wykonaniu, zatem ja mam rację, a Pan może rozpatrywać jedynie ewentualną rację swoją i p. Zbysława (mimo że Pan nigdy nie przyznaje nawet ewentualnej racji nikogo innego, w uczestniczeniu z tą osobą w dyskusji). > W myśl tej zasady rację oczywiście mam zawsze ja, nawet wtedy, co zdarza się dość często, gdy tej racji nie mam.Z przykrością muszę stwierdzić, że to nielogiczne zaprzeczenie. Jeżeli Pan zawsze ma rację, wówczas nie może już Pan tej racji nie posiadać. Oczywiście w moim obliczu nie przyznam Panu racji, tym bardziej że potwierdziłem pański błąd w logice zdania. Dlatego też okazuje się że ta zasada, o której cały czas piszemy, jest obiektywnie nielogiczna. Logiczną staje się tylko w wypadku, w którym to moja strona staje się podmiotem tworzącym tą zasadę. To dlatego, że jeśli piszę o wyłącznym posiadaniu przeze mnie racji, to faktycznie racja ta należy do mnie. > Pisząc, iż rację mam zawsze ja, nawet wtedy gdy nie mam racji, miałem na myśli taką hipotetyczną sytuację, w której może się zdarzyć, że racji nie mam. O tym jednak, że racji nie mam, będę wiedział tylko ja, gdyż mojemu adwersarzowi i talk szybko udowodnię, że to ja mam rację. Z oczywistych względów, od chwili, gdy już mu to udowodnię, to ja będę miał rację, mimo tego, że jeszcze chwile wcześniej jej nie miałem (ale o tym wiedziałem przecież tylko ja). Oczywiście mogę rozważyć sytuację, że nie uda mi się udowodnić komuś, że to ja mam rację, jednak sytuacja taka nigdy mi się jeszcze nie zdarzyła.Taka sytuacja właśnie sie zdarzyła, nie hipotetycznie, ale już faktycznie. Próbuje Pan mi uświadomić, że ma Pan zawsze rację, a zarazem może Pan myśleć i wiedzieć tylko dla siebie, że tej racji Pan jednak nie ma. A ja odgaduję to wszystko, biorac pod uwagę to co Pan napisał. Niestety nie jest Pan w stanie udowodnić mi w żaden sposób racji słusznej dla innej niż moja strona. > Dziwi mnie zatem, że Pan stwierdził, że ma rację, bo chyba już Pan doskonale widzi, że rację i tak mam ja, a Pana racja jest nieco iluzoryczna.Iluzoryczną nazwałbym taką rację, którą Pan twierdzi że posiada i próbuje to udowodnić, a jednak wie Pan tylko dla siebie, że tej racji nie posiada. > >Sformułowałbym to tak:> >1) Rację mam zawsze ja.> >2) Pan nigdy nie ma racji.> >3) Odnosząc się do punktu 1 i 2 to co piszę jest jedyną słuszną racją.> Każda analiza powyższej trzypunktowej formuły musi doprowadzić do stwierdzenia, że jest ona li tylko pewnym, przyznaję że ciekawym, rozwinięciem mojej dwupunktowej formuły. Formułując zatem swoją formułę na bazie mojej, przyznał mi pan rację, co wcale nie oznacza, by Pana formuła była zła. Moja formuła ma jednak status pierwszeństwa, a Pana jest tylko jej uzupełnieniem.Ja patrzę na tą formułę z innej strony. Dla mnie jest to negacja pańskiej, a to dlatego, że uznałem za ważniejszą treść od formy. Forma jest podobna, aczkolwiek bardziej rozwinięta. Ale za to treść odnosi się realnie do mojego monopolu na rację w dyskusji z Panem. > Wyjątkowo w tym przypadku mogę jednak uznać, by nie rozstrzygać kto z nas ma rację.Kolejne zaprzeczenie. Jeszcze przed chwilą pisał Pan o słuszności swojej racji, a teraz uznaje Pan, że nie wie kto z nas ma rację. Odpowiem panu: z pewnością rację mam ja (a dlatego że taką mam zasadę). > Jeśli jest Pan, równie jak ja, zdeterminowany w udowadnianiu wszystkim swojej racji, to z oczywistych względów na mój szacunek pan zasługuje.Na mój szacunek też Pan zasługuje, co nie oznacza, że będę przyznawał Panu rację. > Rozumiem, że Pan w ten sposób broni swoich racji. Każda metoda, którą Pan w tym celu stosuje jest oczywiście według Pana godna najwyższego uznania, lecz ponieważ w tym przypadku Pana argumenty skierowane są przeciwko mnie, przeto ja Pana opinii nie podzielam.Ja nie napisałem, że musi Pan podzielać mojej opinii (może Pan tak czynić, ale wątpię, sądząc po pańskich twierdzeniach), nie szkodzi. > Powyżej już napisałem, że Pan na mój szacunek jak najbardziej ze wszech miar zasługuje, czym mam nadzieje zjednuję sobie Pana szacunek do mnie. Oznacza to również, że Pana stanem psychicznym jak najbardziej się przejmuję.Wzajemnie. Też się przejmuję. > Pisząc "szczególnie tych ..." wyraźnie zaakcentowałem, że pozdrawiam wszystkich, lecz niektórych szczególnie. Pana oczywiście pozdrawiam nawet bardziej niż szczególnie.Wzajemnie. Też pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Sprawa ta robi się jeszcze bardziej skomplikowana, wtedy gdy do dyskusji przyłącza się trzecia strona, czyli w tym wypadku moja skromna osoba.
Według mojej, jeszcze nie publikowanej teorii, poziom skomplikowania dyskusji "P" zależny jest od ilości osób "m" biorących udział w dyskusji oraz określony jest zależnością P = m2 - 1 Tak zatem, gdy dyskutujemy sami z sobą to poziom skomplikowania tej dyskusji wynosi K = 0 (dyskusja nieskomplikowana, a prawdopodobieństwo "P" udowodnienia swoich racji samemu sobie wynosi P = 1), gdy dyskusja prowadzona jest przez dwie osoby wtedy K = 3 (dyskusja skomplikowana w stopniu podstawowym, jednak pewne trudności w udowodnieniu swoich racji są już wyraźnie widoczne), zaś dla trzech osób K = 8. Tak wysoki poziom skomplikowania dyskusji prowadzonej przez trzy osoby powoduje, iż możliwość udowodnienia swoich racji jest już bardzo trudna. Można dowieść, że dla K = 127 (co występuje w przypadku, gdy m = 7) możliwość udowodnienia swoich racji jest praktycznie niewykonalna, zaś prawdopodobieństwo "P" zmierza do zera. Tak zatem zmuszony jestem stwierdzić, iż Pana wywody na temat dyskusji prowadzonej przez dwie lub trzy osoby są wprawdzie w pewnym przybliżeniu zbieżne z moją teorią komplikacji dyskusji oraz noszą pewne znamiona słuszności, nie mogę im jednak przyznać słuszności stuprocentowej, gdyż rację w tych wywodach przyznaje Pan sobie, podczas gdy rację mam wyłącznie ja.
>>W myśl tej zasady rację oczywiście mam zawsze ja, nawet wtedy, co zdarza się dość często, gdy tej racji nie mam. >Z przykrością muszę stwierdzić, że to nielogiczne zaprzeczenie. Jeżeli Pan zawsze ma rację, wówczas nie może już Pan tej racji nie posiadać.
Wniosek Pana jest niesłuszny. Przytoczony przeze mnie przykład jest wyłącznie dowodem na występowanie dualizmu w mojej teorii komplikacji dyskusji. W tym przypadku dualizm ten sprowadza się do zasady równoważności racji i nie-racji, co szczegółowo opisałem i wyjaśniłem w mojej jeszcze nie opublikowanej teorii. Wszelkie czynione przez Pana próby przyznania racji wyłącznie sobie wynikają zatem z niezrozumienia zasady równoważności racji i nie-racji, czemu się jednak nie dziwię, gdyż moja teoria nie została jeszcze opublikowana.
>>Pisząc, iż rację mam zawsze ja, nawet wtedy gdy nie mam racji, miałem na myśli taką hipotetyczną sytuację, w której może się zdarzyć, że racji nie mam. >Taka sytuacja właśnie się zdarzyła, nie hipotetycznie, ale już faktycznie.
Jednak taki przypadek powyżej już wyjaśniłem stwierdzając, że jest to przykład dualizmu mojej teorii komplikacji sprowadzający się do zasady równoważności racji i nie-racji. Z chwilą, gdy uda mi się opublikować moje prace z zakresu komplikacji dyskusji, będzie Pan mógł z powodzeniem przyznać mi rację, oczywiście po uprzednim zapoznaniu się z moją teorią. Jeśli mimo to będzie Pan uparcie przyznawał racę wyłącznie sobie, będzie to dowodem na występowanie specyficznego dualizmu racji i nie-racji, bądź też niezrozumienia mojej teorii, czemu dziwić się nie będzie można. Podejrzewając, iż trudności ze zrozumieniem mojej teorii może mieć wiele osób, zmuszony jestem zaszyć się w zaciszu mojej pracowni i podjąć ponowne nad nią prace, których celem będzie równoczesne przeprowadzenie jej weryfikacji i falsyfikacji. Taki eksperyment naukowy nie udał się jeszcze nikomu. Tymczasowo zatem proponuję przerwanie naszej dyskusji do czasu zakończenia przeze mnie tych prac, co umożliwi również Panu udowadnianie swoich racji na podłożu naukowym.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>P = m2 - 1
Beznadziejne, pozwolę sobie stwierdzić, jako że prawdziwy racjonalista nie zawraca sobie głowy jakąś matematyką, celem prawdziwego racjonalisty, jak wskazuje nazwa, jest racja, inaczej słuszność (przy czym o słuszności raczej się nie wspomina, ze względu na skojarzenie z tzw słusznymi ideami).
Celem rozstrzygnięcia sprawy, niejako z wyprzedzeniem, sformułuję jedną z kolejnych zasad racjonalizmu.
Pozbywanie się trzeciego, inaczej kibica. To należy do stosunkowo łatwych i mało ryzykownych działań. Może nawet przynieść spierającym się o rację racjonalistom określone wymierne korzyści w oczach opinii publicznej. Odwołuje się bowiem do wszystkich poprawnie politycznych reguł, takich jak demokracja, równość, tolerancja etc etc. Polega to na prostej zasadzie: na wspólny znak obaj spierający się racjonaliści tworzą na krótko zgodny i racjonalistyczny tandem. Przyznają mianowicie temu trzeciemu wszystko, o co wzajem się spierają, czyli pełną, bezwarunkową rację w każdym szczególe jego wystąpienia. Skutek jest gwarantowany, nie raz na tym forum widoczny. Kibic opuszcza dyskusję niesłychanie zadowolony i pełen satysfakcji, podstawowej dwójce dając w ten sposób wiele radości, że udało się kogoś zrobić "w racjonalistę".
Stwierdzenie ogólne: niczego tu nie odkrywam, zaledwie opisuję. .
|
|
| | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | > Polega to na prostej zasadzie: na wspólny znak obaj spierający się racjonaliści tworzą na krótko zgodny i racjonalistyczny tandem. Przyznają mianowicie temu trzeciemu wszystko, o co wzajem się spierają, czyli pełną, bezwarunkową rację w każdym szczególe jego wystąpienia. Skutek jest gwarantowany, nie raz na tym forum widoczny. Kibic opuszcza dyskusję niesłychanie zadowolony i pełen satysfakcji, podstawowej dwójce dając w ten sposób wiele radości, że udało się kogoś zrobić "w racjonalistę".
Trzecia osoba, tzw. kibic, jeżeli miałby zasługiwać na miano racjonalisty, nie zgadzałby się z argumentami rozmówców i podchodziłby do wszystkich przyznawań racji z ich strony z ostrożnym sceptycyzmem. Skutek takiego działania dwóch pierwszych, "zgodnych" ze sobą rozmówców nie jest gwarantowany o tyle, o ile "kibic" stosuje się do pierwszych dwóch sformułowanych przez Pana zasad. Ponadto trzeci osobnik może okazać się na tyle uparty, że od dyskusji nie odciągną go żadne pozorne aprobaty. Dlatego też wstrzymałbym się jednak ze słowem "gwarantowany". Cała ta zasada okazuje się łatwa do obalenia, chyba że wkrótce zostanie inaczej rozpisana.
|
|
| | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Rzecz oczywista, należy to czynić w sposób nie budzący najmniejszej nieufności, z właściwą racjonalistom wirtuozerią. .
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | . >Pozbywanie się trzeciego, inaczej kibica. > >Polega to na prostej zasadzie: na wspólny znak obaj spierający się racjonaliści tworzą na krótko zgodny i racjonalistyczny tandem. Przyznają mianowicie temu trzeciemu wszystko, o co wzajem się spierają, czyli pełną, bezwarunkową rację w każdym szczególe jego wystąpienia. Skutek jest gwarantowany, nie raz na tym forum widoczny. Kibic opuszcza dyskusję niesłychanie zadowolony i pełen satysfakcji, podstawowej dwójce dając w ten sposób wiele radości, że udało się kogoś zrobić "w racjonalistę". >Stwierdzenie ogólne: niczego tu nie odkrywam, zaledwie opisuję.
Pięknie, pięknie. Pojawiają się u autora refleksje. I słuszne one mogą nawet być, ale ja się z nimi nie zgadzam, bo myślę racjonalnie. A co jak trzeci tzw. kibic też jest racjonalistą i tak skutecznym, że przerobi racjonalistów w wojujących teistów irracjonalnych.( cokolwiek to oznacza)
|
|
| | | | |  | | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>P = m2 - 1 > Beznadziejne, pozwolę sobie stwierdzić, jako że prawdziwy racjonalista nie zawraca sobie głowy jakąś matematyką, celem prawdziwego racjonalisty, jak wskazuje nazwa, jest racja, inaczej słuszność (przy czym o słuszności raczej się nie wspomina, ze względu na skojarzenie z tzw słusznymi ideami).
A dlaczego beznadziejne? Celem tego wzoru jest jedynie określenie stopnia skomplikowania dyskusji, który na pewno zależny jest wprost proporcjonalnie (znowu ta matematyka!) od ilości dyskutantów. Ten wzór nie dostarcza żadnych argumentów do dyskusji, ani też nie pomaga ustalić sposobu jej przeprowadzenia. To musi ustalić każdy z dyskutujących.
> Pozbywanie się trzeciego, inaczej kibica. To należy do stosunkowo łatwych i mało ryzykownych działań. [...] > Polega to na prostej zasadzie: na wspólny znak obaj spierający się racjonaliści tworzą na krótko zgodny i racjonalistyczny tandem. Przyznają mianowicie temu trzeciemu wszystko, o co wzajem się spierają, czyli pełną, bezwarunkową rację w każdym szczególe jego wystąpienia. Skutek jest gwarantowany, nie raz na tym forum widoczny. Kibic opuszcza dyskusję niesłychanie zadowolony i pełen satysfakcji, podstawowej dwójce dając w ten sposób wiele radości, że udało się kogoś zrobić "w racjonalistę".
Ale prawdopodobieństwo skuteczności tej metody (znowu matematyka!) ja osobiście oceniłbym na około 50 %. Fifty-fifty, jak mówią Anglicy. Jeden dyskutant, zapewne dość naiwny, da się nabrać i upojony pozornym sukcesem opuści dyskusję. Ale drugi, nieco bardziej "zadziorny", nie da się tak łatwo zwieść. Pozostanie by się cieszyć niespodziewanym sukcesem. Podstęp może się nie udać. Jak w życiu. Jeszcze gorzej, gdy nasz dyskutant jest co nieco obeznany z erystyką. Wtedy szybko zwietrzy podstęp. Niewątpliwie jednak spróbować nie zaszkodzi. A nuż się uda. Każdy podstępny chwyt lub sofizmat mogą się okazać przydatne. Ale jeśli metoda się jednak nie powiedzie, trzeba szybko zastosować jakiś kolejny podstęp. Czekam zatem na inne podstępne metody dyskutowania.
|
|
| | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>... Celem tego wzoru jest jedynie określenie stopnia skomplikowania dyskusji...
Prawdziwy racjonalista krytyk się nie boi, wręcz nimi pogardza. Vide: reakcja racjonalistów na każdziutkiego bana, bez względu na to, kogo by nie dotyczył. Identycznie odnosi się do stopnia skomplikowania, po prostu go ignoruje.
>... prawdopodobieństwo skuteczności tej metody (...) oceniłbym na około 50 %.
Z moich obserwacji wynika 100%. No, 99,9%. Ten 0.1% zostaje zbanowany. Nie chcę wskazywać palcem, ale całkowicie odpornym okazał się tylko jeden (słownie: jeden).
> Czekam zatem na inne podstępne metody dyskutowania.
Pomaleńku, bo znowu wyjeżdżam na cykl spotkań autorskich. .
|
|
| | | | | | |  | | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Prawdziwy racjonalista krytyk się nie boi, wręcz nimi pogardza. Vide: reakcja racjonalistów na każdziutkiego bana, bez względu na to, kogo by nie dotyczył. Identycznie odnosi się do stopnia skomplikowania, po prostu go ignoruje.
W zasadzie tak. Racjonalista nikogo się nie boi. Żaden przeciwnik mu nie groźny. Bo racjonalista to bardzo mądry człowiek jest. Teoria jest piękna. W praktyce bywa różnie. Ale dla potrzeb tej dyskusji można tak założyć. Być może nawet takie założenie od rzeczywistości daleko nie odbiega. Przystaję na to.
> Z moich obserwacji wynika 100%. No, 99,9%. Ten 0.1% zostaje zbanowany. Nie chcę wskazywać palcem, ale całkowicie odpornym okazał się tylko jeden (słownie: jeden).
Jeśli jest aż tak dobrze, to i ja muszę kiedyś spróbować. Jeśli cel ma uświęcać środki, to może rzeczywiście warto pozornie dyskusję przegrać przyznając niby-rację kibicowi. Jak odejdzie, na pewno atmosfera się oczyści.
> Pomaleńku, bo znowu wyjeżdżam na cykl spotkań autorskich.
W zanadrzu mam również kilka przemyślnych forteli i sofizmacików. Z przyjemnością się nimi podzielę z miłośnikami szlachetnej sztuki dyskutowania. Ale pierwszeństwo w tym wątku nie do mnie należy. Pozdrawiam i oczekuję na kolejne zasady.
|
|
| | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Przyszły whiskend będzie pracowity. .
|
|
| | | | | | | | |  | | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Przyszły whiskend będzie pracowity.
Z własnego doświadczenia wiem, że whiskend jest zdecydowanie bardziej atrakcyjną formą spędzania czasu od weekendu.
|
|
| | | |  | | n'cos' (441 punktów) | >Wszelkie czynione przez Pana próby przyznania racji wyłącznie sobie wynikają zatem z niezrozumienia zasady równoważności racji i nie-racji, czemu się jednak nie dziwię, gdyż moja teoria nie została jeszcze opublikowana.
Moja teoria jest następująca: jeżeli uważam że mam rację, wówczas swoją rację przemieniam w słowa spisane na tym forum. Jeżeli wiem, że nie mam racji, po prostu o tym nie piszę.
Przykład: Uważam dajmy na to że Ziemia ma kulisty (prawie) kształt, co odpowiada prawdzie. Jeżeli bym tak napisał to zawzięcie broniłbym swojego twierdzenia w dyskusji, gdyby mój rozmówca chciałby mi udowodnić że nie mam racji. Nie napisałbym nigdy że Ziemia jest powiedzmy płaską powierzchnią, co wynika z mojej wiedzy o nieracjonalności tego stwierdzenia.
Wniosek: jeżeli cokolwiek piszę, uważam moje tezy i argumenty za słuszne i przyznaję rację wyłącznie sobie.
P.S.: Są pewne wyjątkowe sytuacje, w których mogę przemieniać w tekst twierdzenia nieracjonalne. Służą one jednak wyłącznie w funkcji ironii bądź żartu. Jeżeli piszemy o sprawach poważnych można być pewnym, że takich treści nie zamieszczę.
P.S.2.: Przy publikacji swojej teorii może Pan uwzględnić moją, chociażby na stronach zawierających informacje dodatkowe i poboczne.
|
|
| | | | |  | | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Moja teoria jest następująca: jeżeli uważam że mam rację, wówczas swoją rację przemieniam w słowa spisane na tym forum. Jeżeli wiem, że nie mam racji, po prostu o tym nie piszę. Myślę dokładnie tak samo. Piszę wyłącznie wtedy, kiedy jestem absolutnie pewny, że mam rację.
>Wniosek: jeżeli cokolwiek piszę, uważam moje tezy i argumenty za słuszne i przyznaję rację wyłącznie sobie. Dokładnie takie same są moje założenia.
>P.S.: Są pewne wyjątkowe sytuacje, w których mogę przemieniać w tekst twierdzenia nieracjonalne. Służą one jednak wyłącznie w funkcji ironii bądź żartu. Jeżeli piszemy o sprawach poważnych można być pewnym, że takich treści nie zamieszczę. Uznaję taką samą zasadę. Moje wypowiedzi w wątku Racjonalista versus racjonalność miały typowo żartobliwy charakter. Takie w każdym bądź razie były moje intencje. Dla mnie wątek założony przez p. Zbysława Śmigielskiego był żartobliwy, stąd też takie, a nie inne, były moje wypowiedzi.
>P.S.2.: Przy publikacji swojej teorii może Pan uwzględnić moją, chociażby na stronach zawierających informacje dodatkowe i poboczne. Gdy zdecyduję sie upublicznić moją dwupunktową teorię przyznawania racji w dyskusji, to na pewno połączę ją z Pana teorią trzypunktową, dołączę jeszcze zasady wyznaczania stopnia komplikacji dyskusji, i taką pracę opublikuję jako naszą wspólną teorię. To na pewno będzie solidna rewolucja naukowa w zakresie szlachetnej sztuki prowadzenia dyskusji.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | n'cos' (441 punktów) | Domyślam się pańskich intencji. Bardzo prawdopodobne jest że zastosował się Pan teraz do trzeciej zasady Pana Zbysława i chce mnie Pan odciągnąć od dyskusji dając mi do zrozumienia że mam rację (cały czas spotykam się w tym tekście z pańską zgodą). No cóż, widzi Pan tak samo jak ja, że nie można przyjmować niczego na poważnie. Ale niech Pan zasłoni oczy, a następnie odsłoni, a dla Pana też okaże się, że takie właśnie ironiczne sytuacje paradoksalnie ukazywane jak najbardziej poważnie, mogą oświecić. Bo rzeczywiście przy pisaniu wypowiedzi na forum można stosować się do zasad odmawiania racji wszystkim innym i przyznawania racji wyłącznie sobie. A my przedstawiliśmy to wszystko w żartobliwym, aczkolwiek pozornie patetycznym tonie. Pozdrawiam (i czekam na publikację pracy naukowej  ).
|
|
2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Znam wielu nieszczęśliwych i bardzo nieszczęśliwych ludzi. Stopień ich nieszczęsności jest wprost proporcjonalny do stopnia ich abstynencji.
Co do racjonalizmu i abstynencji, o ile wiem, nikt badań dotąd nie przeprowadzał. .
|
|
 | | dstr (1474 punktów) | > Co do racjonalizmu i abstynencji, o ile wiem, nikt badań dotąd nie przeprowadzał.
Niestety, w sposób obiektywny trudno przeprowadzic taki eksperyment na sobie... chyba, ze nie chodzi tu o abstynencje alkoholowa... ale wtedy jeszcze trudniej o motywacje...
|
|
| Humanożerca (481 punktów) | Nie spodziewałem się po panu tak dużego poczucia humoru i dystansu do siebie. Bardzo trafne jeśli idzie o potoczne rozumienie słowa racjonalny. Ot, bawienie się w uzasadnianie, które kiedyś musi się skończyć więc najlepiej aby skończyło sie na ja.
|
|
1 na 1 | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | > Jest też taka różnica, że poetów po prawdzie nie uważa się za nazbyt normalnych, ale na ogół się lubi. Racjonalistów przeciwnie, uważa się za normalnych, ale kto ich lubi?
Mowa jest o dwóch statystycznie niezależnych (to jest założenie o prawdopodobnie dużym prawdopodobieństwie prawdziwości, jednak należałoby to sprawdzić przy pomocy badań statystycznych właśnie) zbiorach a właściwie podzbiorach radykalnie różnie odbieranych przez zbiór ogólny zawierający także wszystkich spoza tych dwóch podzbiorów a nazywany otoczeniem.
Dwa statystycznie niezależne podzbiory tego samego zbioru muszą mieć część wspólną, czyli musi istnieć podzbiór poetów racjonalistów. W ramach tego właśnie podzbioru, dwie tezy autora, według których 1- poeci są lubiani, ale uważani za nienormalnych, 2- racjonaliści są nielubiani, ale uważani za normalnych, wykluczają się wzajemnie.
Rozwiązaniem byłoby statystyczne sprawdzenie, które z przeciwstawnych cech są przeważające w zbiorze ogólnym i przyjęcie ich za normalne, czyli statystycznie reprezentatywne. Z braku odpowiednich badań statystycznych, trzeba arbitralnie przyjąć założenie o reprezentatywności cech.
Zróbmy założenie ogólnie pozytywne, że cechami normalnymi (ogólnymi), czyli statystycznie reprezentatywnymi są: 1- ludzie się lubią, 2- ludzie uważają siebie nawzajem za normalnych a cechami anormalnymi (szczególnymi), czyli wyróżniającymi są przeciwstawne do powyższych. W takim przypadku, otrzymujemy wynik podwójnie negatywny: poeci racjonaliści są nielubiani i uważani są za nienormalnych. W przypadku założenia ogólnie negatywnego 1- ludzie się nie lubią, 2- ludzie uważają siebie nawzajem za nienormalnych, otrzymujemy wynik podwójnie pozytywny: poeci racjonaliści są lubiani i uważani są za normalnych. Oczywiście do rozważenia pozostaje zbadanie dwóch założeń ogólnie nijakich, ale pozwolę sobie pominąć rozpatrywanie tych przypadków, bez podawania przyczyny.
Z moich osobistych i subiektywnych obserwacji wynika jednak, że każde z czterech powyższych rozumowań jest nieprawdziwe, gdyż ludzie w ogólności nie lubią siebie nawzajem i z wzajemnością uważają za nienormalnych, uznając przy tym poetów racjonalistów za podwójnie nienormalnych i szczególnie nielubianych.
Ponieważ nie potrafię poradzić sobie z tym problemem, proszę autora tematu o wyjaśnienie wątpliwości i uzupełnienie swojej wypowiedzi o przypadki pominięte w rozważaniach.
Baruch Spinoza "Filozofia nie ma żadnego celu poza prawdą. Wiara nie szuka niczego poza posłuszeństwem i pobożnością".
|
|
 | | dstr (1474 punktów) | >Dwa statystycznie niezależne podzbiory tego samego zbioru muszą mieć część wspólną, czyli musi istnieć podzbiór poetów racjonalistów.
Przepraszam, ze zglaszam sie zamiast autora, ale skad ta pewnosc, ze bycie poeta i racjonalista nie sa cechami zaleznymi (wzajemnie sie wykluczajacymi)? Mozemy tez przedstawic sobie sytuacje, ze racjonalista piszac wiersze przestaje na moment byc racjonalista, a poeci, gloszac potege rozumu, na moment pozbawieni sa zdolnosci pisania wierszy.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | >skad ta pewnosc, ze bycie poeta i racjonalista nie sa cechami zaleznymi (wzajemnie sie wykluczajacymi)? Właśnie nie ma pewności, to tylko założenie, o czym piszę wcześniej.
> Mozemy tez przedstawic sobie sytuacje, ze racjonalista piszac wiersze przestaje na moment byc racjonalista, a poeci, gloszac potege rozumu, na moment pozbawieni sa zdolnosci pisania wierszy. Wyobrazić sobie można wszystko. Ktoś, niestety nie pamiętam kto, powiedział, że aby być dobrym matematykiem, trzeba mieć ścisły umysł i duszę poety. Dotyczy to zresztą także innych dziedzin wiedzy. Poza tym sam staram się stosować zasady racjonalizmu i piszę wiersze, ale nigdy nie zdarzyło mi się sugerowane rozdwojenie jaźni. Wynika to z tego, że aby w miarę dobrze pisać teksty racjonalistyczne, trzeba mieć odrobinę wyczucia "poetyckiego", aby pisać w miarę dobre wiersze, trzeba racjonalnie korzystać z zasad ich konstrukcji.
Baruch Spinoza "Filozofia nie ma żadnego celu poza prawdą. Wiara nie szuka niczego poza posłuszeństwem i pobożnością".
|
|
| |  | | dstr (1474 punktów) | > Ktoś, niestety nie pamiętam kto, powiedział, że aby być dobrym matematykiem, trzeba mieć ścisły umysł i duszę poety. Dotyczy to zresztą także innych dziedzin wiedzy.> Poza tym sam staram się stosować zasady racjonalizmu i piszę wiersze, ale nigdy nie zdarzyło mi się sugerowane rozdwojenie jaźni. Wynika to z tego, że aby w miarę dobrze pisać teksty racjonalistyczne, trzeba mieć odrobinę wyczucia "poetyckiego", aby pisać w miarę dobre wiersze, trzeba racjonalnie korzystać z zasad ich konstrukcji.> Czy odrobina wystarczy? Cóz. Pokornie zgadzam sie z powyszymi tezami (pod warunkiem mierzalnosci poetyckosci i racjonalnosci  ) z tym malym wyjatkiem, ze dobra konstrukcja wiersza moze byc dzielem przypadku (nawet powtarzalnego, np. w przypadku przyzwyczajenia lub cechy nabytej). Swoja droga - ciekawe.
|
|
| | |  | | Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów) | > Czy odrobina wystarczy?Jam nie wszechwiedzący. Ale pewnie tak. > Cóz. Pokornie zgadzam sie z powyszymi tezami (pod warunkiem mierzalnosci poetyckosci i racjonalnosci )Akurat pokornie   > z tym malym wyjatkiem, ze dobra konstrukcja wiersza moze byc dzielem przypadku (nawet powtarzalnego, np. w przypadku przyzwyczajenia lub cechy nabytej).Pod warunkiem produkcji seryjnej. > Swoja droga - ciekawe.Hmmm... Ale co takiego? Może chodzi o to: Jeśli ktoś dobrze pisze (choćby instrukcje obsługi *), to znaczy, że ma wyczucie literackie, czyli duszę poetycką. *) To wcale nie takie łatwe, jak łatwo zauważyć przy czytaniu rozmaitych.
Baruch Spinoza "Filozofia nie ma żadnego celu poza prawdą. Wiara nie szuka niczego poza posłuszeństwem i pobożnością".
|
|
| Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Panowie Fudali i dstr, wybiegliście przed orkiestrę. O tych sprawach będę dopiero radził. Jak obiecałem, dalsze rady są już na ukończeniu.
A propos, co znaczy dstr? Destroyer? Demonstrant? Demokracja strzelająca? Tak czy owak, dobre do straszenia. .
|
|
 | | dstr (1474 punktów) | > A propos, co znaczy dstr?Nic specjalnego. Dość powiedzieć, jest to skrócona wersja dawniejszego nicka, który powstał m.in. na bazie moich młodzieńczych fascynacji metodami głównego bohatera serialu "Święty". dstr jest w miarę proste (potrafię zapamiętać bez bilobilu  ) i nie łamie języka. > Destroyer? Demonstrant? Demokracja strzelająca? Tak czy owak, dobre do straszenia.Jeżeli ktoś chce mną szczuć innych - nie ma sprawy  (oby tylko nie byli za duzi i za silni  )
|
|
| Rutkiewicz (1290 punktów) | > "słońce przeważnie rano wschodzi"Dlaczego mam to przyjąć, skoro należy przyznawać rację tylko sobie? Dlaczego w ogóle mam w takim razie przyjąć tę poradę? Przepraszam, to już tu pewnie padło, ale ta porada, to jak stwierdzenie: "nie wierz nikomu" - to paradoks. Poza tym, co wschodzi, to zależy od przyjętego układu odniesienia. Ruch jest wszakże względny. To samo jeśli chodzi o drugą zasadę. "Odmawiaj racji każdemu", i.e. "odmawiaj jej też mnie", i.e. "nie odmawiaj racji nikomu" (a przynajmniej nie wszystkim). Niejasno jednak mam wrażenie, że Imć ironizujesz swoją wypowiedzią a ja się dałem złapać w sidła 
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
 | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Niejasno jednak mam wrażenie, że Imć ironizujesz swoją wypowiedzią a ja się dałem złapać w sidła  Ale odkrycie. Godne filozofa.
|
|
|  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Ale odkrycie. Godne filozofa.
Pan się ze mnie naśmiewa. A przecież Kolumbowi też zasługa przypadła za to wyłącznie, że zrobił coś, co inni wcześniej wypowiedzieli. (G'woli ścisłości, nie zrobił).
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Ale odkrycie. Godne filozofa.> Pan się ze mnie naśmiewa.Troche. Prawdziwy ubaw ma ktoś inny.  > A przecież Kolumbowi też zasługa przypadła za to wyłącznie, że zrobił coś, co inni wcześniej wypowiedzieli. (G'woli ścisłości, nie zrobił).Jeśli coś, co Pan mówi jest niezrozumiałe, to dlatego, że jest Pan filozofem. Ale spróbuję. Odkrył Pan jakąś inną Amerykę? Lepiej późno niż nigdy.
|
|
| | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Odkrył Pan jakąś inną Amerykę? Lepiej późno niż nigdy.  Nie. Chodziło mi jedynie o paralelność sytuacji. Co pomyśleli wszyscy, jeden wypowiedział. Dla niego więc laur i wieniec.  To są oczywiście wszystko opary absurdu. I sza już o tym, bo to nie merytoryczne wypowiedzi są. Pozdrawiam serdecznie.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Odkrył Pan jakąś inną Amerykę? Lepiej późno niż nigdy.  > Nie. Chodziło mi jedynie o paralelność sytuacji. Co pomyśleli wszyscy, jeden wypowiedział. Dla niego więc laur i wieniec.  A to o to chodzi. Domaga się Pan laurów i wieńców. Chyba nie był Pan w drugiej częsci tego wątku.Miałem tam niezmiernie ciekawą rozmowę z P. Adamem, ale go zbanowali bez możliwości obrony. Doszliśmy dosyć szybko, idąc początkowo tropem autora, do rozważań o racjonalizmie w znaczeniu bardziej ogólnym > To są oczywiście wszystko opary absurdu. I sza już o tym, bo to nie merytoryczne wypowiedzi są.Opary absurdu w oparach alkoholu, to może wszystko tłumaczyć. A czemu sza. Boi się Pan zbanowania ? Dlaczego uwaza Pan, że ta rozmowa nie jest merytoryczna? > Pozdrawiam serdecznie. A ja serdecznie ściskam Pańska dłoń.
|
|
| | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Cytat: "Od czasów Kolumba wielu z tych, którzy dopływają do Indii, przekonanych jest, że odkryli Amerykę". .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Cytat: "Od czasów Kolumba wielu z tych, którzy dopływają do Indii, przekonanych jest, że odkryli Amerykę".
Kogo i skąd cytujemy?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Kogo i skąd cytujemy? > Wielokrotnie wyjaśniałem: jako racjonalista cytuję wyłącznie siebie samego. .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Kogo i skąd cytujemy? >> > Wielokrotnie wyjaśniałem: jako racjonalista cytuję wyłącznie siebie samego.
Nie inaczej myslałem. Chciałem się upewnić. Cytat zawsze w pobliżu i na każdą okazję. I powstaje wrażenie, że pochodzi od kogoś, kto na stale wpisał się w historię tworzenia światłych myśli. To jest racjonalne.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Wielokrotnie wyjaśniałem Uczestnik witwos zarejestrował się 14 kwietnia tego roku. .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | >> Wielokrotnie wyjaśniałem >Uczestnik witwos zarejestrował się 14 kwietnia tego roku. >.
Przecież nie napisałem "przecież". .
|
|
| | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Wielokrotnie wyjaśniałem: jako racjonalista cytuję wyłącznie siebie samego.
To się chwali. Dziś ludzie boją się mówić za siebie. Kiedy trzeba coś komuś udowodnić, uzasadnić, przekonać, to rozum nie wystarczy, trzeba mieć pod stopami jakiegoś giganta myśli, na trwałe wpisanego w annały historii idei.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >A czemu sza. Boi się Pan zbanowania? Owszem, boję się panicznie. Uczestnictwo w tym forum jest potrzebne, abym każdego ranka mógł poprawnie ukonstytuować, na nowo, tożsamość osobową, po sennym resecie.
>Dlaczego uwaza Pan, że ta rozmowa nie jest merytoryczna? To chyba zależy od definicji merytoryczności. Właściwie, to co jest niemerytoryczne na tym forum?! Mnie się wyrobił niemalże zmysł moralny, takie Schelerowskie lakmusowe sumienie, które ostrzega mnie przed wypowiadaniem/przedkładaniem niemerytorycznych wypowiedzi - bo i przecież prośba to była, nie groźba - ale jak taką wypowiedź rozpoznać i w porę w sobie zdusić, niczym niegodną człowieka namiętność?
>Opary absurdu w oparach alkoholu, to może wszystko tłumaczyć. Zbyt dobry nastrój nie zawsze łączy się z alkoholem, podobnie filuterny nastrój. Może być zresztą, ten drugi, przejawem sympatii do rozmówcy (i najczęściej jest). Ale usłyszałem już kiedyś, że moje dobre samopoczucie (w zn. samouważanie) jest rozbrajające. Co by się łączyło z tym laurem i wieńcem. To był żart, ale tą wypowiedzią robię z siebie idiotę po raz wtóry. Moje wypowiedzi w tym temacie od początku miały na celu desakralizację tematu. Choć temat poważny, to niedostępny poznaniu.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>Opary absurdu w oparach alkoholu, to może wszystko tłumaczyć. >Zbyt dobry nastrój nie zawsze łączy się z alkoholem, podobnie filuterny nastrój. Może być zresztą, ten drugi, przejawem sympatii do rozmówcy (i najczęściej jest). Ale usłyszałem już kiedyś, że moje dobre samopoczucie (w zn. samouważanie) jest rozbrajające. Zresztą mniejsza, do tego odnieśc się muszę. Nie zrozumiałem, albo my się. Nie miałem tutaj na myśli Pana. Uchowaj Boże. Absurd połączyłem z czymś/kimś innym i oparami C2H5OH jego zaistnienie sobie tłumaczę.
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|