Hmm..dzięki części osób byłem w stanie napisać dość ciekawą rozprawke na ten temat.... zapraszam do lektury

Św. Aleksy został uznany za godny naśladowania przykład świętego.
Święty Aleksy to asceta, można uznać go za ikonę średniowiecznej koncepcji człowieka wygiętego przez swoją epokę tylko, co to za postawa? Czy możemy uznać go świętym, ponieważ Matka Boska miała go w swojej opiece nie pozwalając zamarznąć na mrozie? Chyba każdemu z nas należy się taki akt łaski. Pomijając już fakt, że procesy beatyfikacyjne były wtedy parodią i nie zbierane były żadne poważne dowody na czyjąś świętość, pozostaje tu tylko pomyśleć czy będziemy ślepo wierzyć temu, co ktoś kiedyś zasłyszał i spisał na kartach.
Aleksy był czystego wydania egoistą, porzucił wszystko, z czym był identyfikowany by zapracować na aureolkę, zależało mu żeby ludzie po śmierci zrobili z niego męczennika. Dowodem na to może być list, który spisał niedługo przed śmiercią, w którym nie tylko napisał, kim naprawdę jest, lecz zawarł tam rejestr wszystkiego, co zrobił za życia, więc raczej nie robił tego bezinteresownie.
Legenda skupia się na opisie drogi Aleksego do świętości, jego cierpieniu, poświęceniu, wyrzeczeniu. Nie wspomina, że wybór, jakiego dokonał być może krzywdzi innych, że choć cierpi w samotności nie cierpi sam. Przykładem tego może być jego żona, którą zostawił mimo tego, że ślubował jej życie w szczęśliwym małżeństwie tuż po nocy poślubnej. Można wywnioskować, że w jego mniemaniu była stworzeniem niezdolnym do odczuwania uczuć, przecież tak ludzkich. Narobił jej tylko nadziei i złudzeń na szczęśliwe życie w małżeństwie.
Raptem z tego zrezygnował, by zrealizować od niedawna najszczytniejszy cel w swoim życiu doczesnym Tym celem jest zjednoczenie z Bogiem.
A więc ucieczka od życia doczesnego w ascezę, za to bez obowiązków i odpowiedzialności.
Umartwianie się nie jest normalne, jest grzechem, który w miarę praktyk może stać się swoistym odczuwaniem rozkoszy cierpienia. Osoba taka przeżywa pewnego rodzaju ekstazę. Przyjemne stają się ból i poniżenie, a to co dla innych może wydać się co najmniej nieprzyjemne na człowieka takiego wpływa jak pieszczota od której stopniowo się uzależnia.
Podsumowując użyje słów Lwa Tołstoja "wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce." I tak też stało się z Aleksym jego życie mogło być w tamtych czasach uznane za godne miana wzoru a jego można było nazwać świętym, ale tylko dlatego iż wtedy ludzie tak naprawdę nie wiedzieli jak mają się modlić. Nie rozumieli mszy odmawianych po łacinie ani zwykłych modlitw. Łacinę znali tylko ludzie wykształceni, których nie było zbyt wielu. Więc chłopstwo, mieszczaństwo a nawet rycerstwo żyło w całkowitej ciemnocie, opierając się tylko na tym co "ktoś" powiedział. Moim zdaniem Aleksy nie zasługuje na miano świętego i tak już zostanie.
Rafał Gajda