Racjonalista - Strona głównaDo treści
(Oct)opus Dei

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
20-11-2011 09:28diogenes (42753 punktów)(Oct)opus Dei
Ocena 11 na 13
Cytat:
Niech premier się wytłumaczy przed Polakami dlaczego trzech funkcjonariuszy Opus Dei, czyli wywiadu katolickiego, znajduje się w polskim rządzie.


wiadomosci(*)ny-po,1,4911691,wiadomosc.html

To i tak niewiele. W jednym z frankistowskich gabinetów na 18 ministrów aż jedenastu było członkami lub sympatykami tej świętej mafii (wiki). Ale mniejsza o to. Wpływ na rząd organizacji, której założenia nie mają nic wspólnego z demokracją budzi uzasadniony niepokój. Żądanie Palikota jest więc jak najbardziej na miejscu. Ale najważniejsze, że zostało to publicznie wyrażone: jedną z dewiz opusu jest bowiem dyskrecja. Rząd powinien być strefą całkowicie zdeklerykalizowaną. Powinien o tym wiedzieć zwłaszcza minister spraw zagranicznych. A na zakończenie jedno z bożych stworzeń, octopus:



Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Niech premier się wytłumaczy przed Polakami dlaczego trzech funkcjonariuszy Opus Dei znajduje się w polskim rządzie.

No tak!
Jak nie Żydzi i masoni, to opusdeiowcy nami rządzą!
Skaranie boskie z tą Polską!

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
20-11-2011 11:42 
 Ocena 1 na 3
perun (8610 punktów)

>Jak nie Żydzi i masoni, to opusdeiowcy nami rządzą!
Nooo jeśli Żydów i masonów można podciągnąć pod teorie spiskowe, to opus dei już nie. Mafia to nie teoria to spisek.
Matix (5786 punktów)
Następna kadencja należy do cyklistów.
21-11-2011 17:03 
 Ocena 1 na 3
basia04 (137 punktów)

>Jak nie Żydzi i masoni, to opusdeiowcy nami rządzą!

Ze zdziwieniem wielkim spostrzegam, że z taką lekkością traktuje Pani fakt, iż członkowie Opus Dei znajdują się w polskim rządzie. Opus Dei to organizacja, która ma zapewniać korzyści Watykanowi, jego urzędnikom. Ironiczne potraktowanie tej sprawy jest niepokojące. Zwrócenie uwagi na to przez J.Palikota to takie niewłaściwe?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Opus Dei to organizacja, która ma zapewniać korzyści Watykanowi
To nie jest prawda. Według Wikipedii:
"Opus Dei jest instytucją Kościoła katolickiego, której celem jest realizacja jego ewangelizacyjnej misji oraz rozpowszechnianie świadomości powszechnego powołania do świętości i uświęcającej wartości codziennej pracy, tj. dobrego wypełniania obowiązków zawodowych i rodzinnych."
Minister, który dobrze wypełnia obowiązki zawodowe jest bezcenny.
Sikorski też jest w Opus Dei, a jest chyba lepszy od Fotygi.
A Gowina ocenimy po jego owocach.


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
21-11-2011 19:10 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>> Opus Dei to organizacja, która ma zapewniać korzyści Watykanowi
>To nie jest prawda. Według Wikipedii:

Pani prof., czy nie lepiej podać ten link:

www.opusdei.pl/

a samemu zacząć ubiegać się o nowicjat w Opus Dei?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
22-11-2011 07:29 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>"Opus Dei jest instytucją Kościoła katolickiego ..." itd.
Każda sroczka swój ogonek chwali. A co, mieli napisać wprost, na czym im zależy?
Codzienne obowiązki można dobrze wypełniać nie będąc w OD, ba! w ogóle w bozię nie wierząc. Jeśli dopiero bata opusdeiowego potrzeba, by minister zaczął pracować jak należy, to jest to bardzo zły minister.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
22-11-2011 10:04 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Codzienne obowiązki można dobrze wypełniać nie będąc w OD

Tak jak i nie będąc w harcerstwie!
A jednak po coś Baden-Powell założył skauting. Może po to, aby swoje zboczone chucie zaspokajać?
A jednak harcerz nie pije i nie pali i jest jakiś kodeks harcerza i Szare Szeregi etc.
Ci z OD to takie harcerzyki.
A masoneria? Też organizacja. A gdyby Gowin był masonem to dobrze?
Mamy w sejmie, jak to mówią, otwartego geja. Biedronia. Niektórzy zarzucają mu, że tylko o sprawy gejów się będzie troszczył i o związki partnerskie. A Gowinowi, że o kościelne.

A to nie z przynależności do określonej organizacji czy mniejszości działalność wynika ,a z osobowości delikwenta.
Poseł Godson, duchowny ewangelikalny, mimo niewątpliwej wiary nie przysięgał: "Tak mi dopomóż Bóg" w sejmie.
Tak więc Gowin jest zły nie dlatego, że do OD należy, ale dlatego, że jest fanatyk.


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
22-11-2011 11:24 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Gowin jest zły nie dlatego, że do OD należy, ale dlatego, że jest fanatyk.

A czym jest OD jak nie hodowlą fanatyków, którym w istocie obce są ideały demokracji? Można z tego wyciągnąć jeden wniosek: jego członkowie instrumentalizują państwo do swych celów, które niekoniecznie mają coś wspólnego z konstytucją. Wyobraźmy sobie, że Droga Escrivy, katechizm OD, staje się doktryną polityczną w państwie. Miałoby ono charakter państwa kościelnego o niewyobrażalnej strukturze. Kilka cytatów z rozdziału pt. Przewodnictwo (tłumaczę z nimieckiego):

Cytat:
59...własny rozum jest złym doradcą i złym sternikiem...

62. Przewodnik. - Potrzebujesz go. Aby się poświęcić, aby się oddać..., w posłuszeństwie.

66. Kapłan, kimkolwiek by był, jest zawsze drugim Chrystusem.

74. Kochać boga a nie czcić kapłana...to niemożliwe.


Itd.

Nie dziwię się, że pewien teolog(!) przy okazji OD mówił o sadomasochistycznych relacjach.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Kilka cytatów z rozdziału pt. Przewodnictwo
A to jest rozdział czego?

> czym jest OD jak nie hodowlą fanatyków
Ja zaś twierdzę, że idą tam już fanatycy, których przyciąga struktura tej organizacji.


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
22-11-2011 16:59 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>A to jest rozdział czego?

pl.wikipedia.org/wiki/Droga_(Escrivy)

>> czym jest OD jak nie hodowlą fanatyków
>Ja zaś twierdzę, że idą tam już fanatycy, których przyciąga struktura tej organizacji.

W takim razie kim (czym?) staje się fanatyk po dodatkowej porcji prania mózgu? Jak nazwać ostatnie stadium indoktrynacji fanatyków?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>W takim razie kim (czym?) staje się fanatyk po dodatkowej porcji prania mózgu?

Fanatyk, po dodatkowej porcji prania mózgu, staje się bojownikiem Allaha, albo Rycerzem Chrystusa Króla.

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
22-11-2011 18:33 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Fanatyk, po dodatkowej porcji prania mózgu, staje się bojownikiem Allaha, albo Rycerzem Chrystusa Króla.

No właśnie. Gowin i inni sympatycy OD powinni pojawiać się w sejmie w średniowiecznej zbroi:




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
23-11-2011 15:11 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>powinni pojawiać się w sejmie w średniowiecznej zbroi:
>


To nie jest średniowieczna zbroja.
04-12-2011 19:48 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>A czym jest OD jak nie hodowlą fanatyków, którym w istocie obce są ideały demokracji?

Opus Dei nie zajmuje się polityką. Są tam ludzie o różnych poglądach politycznych, zwolennicy demokracji też.

>Można z tego wyciągnąć jeden wniosek: jego członkowie instrumentalizują państwo do swych celów, które niekoniecznie mają coś wspólnego z konstytucją.

Wniosek bezpodstawny.

>Wyobraźmy sobie, że Droga Escrivy, katechizm OD, staje się doktryną polityczną w państwie. Miałoby ono charakter państwa kościelnego o niewyobrażalnej strukturze.

Kompletna fantazja. "Droga" nie ma nic wspólnego z "doktryną polityczną".

>Kilka cytatów z rozdziału pt. Przewodnictwo (tłumaczę z nimieckiego):
> Cytat:
59...własny rozum jest złym doradcą i złym sternikiem...
>62. Przewodnik. - Potrzebujesz go. Aby się poświęcić, aby się oddać..., w posłuszeństwie.
>66. Kapłan, kimkolwiek by był, jest zawsze drugim Chrystusem.
>74. Kochać boga a nie czcić kapłana...to niemożliwe.

>Itd.

Po co tłumaczysz z niemieckiego, skoro mamy lepsze tłumaczenie z oryginału (hiszpańskiego)? Podane przez Ciebie urywki dotyczą tzw. "kierownictwa duchowego", o którym zapewne nie masz żadnego pojęcia. Dla potrzeb tej dyskusji istotne jest jedynie to, że "kierownictwo duchowe" nie ma nic wspólnego z polityką.

>Nie dziwię się, że pewien teolog(!) przy okazji OD mówił o sadomasochistycznych relacjach.

A mnie to dziwi. Ciekawe, co to za "teolog"... Dan Brown?
04-12-2011 20:14 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Opus Dei nie zajmuje się polityką.

Podobne bajki opowiadają hierarchowie KK o KK.

>>Nie dziwię się, że pewien teolog(!) przy okazji OD mówił o sadomasochistycznych relacjach.
>A mnie to dziwi. Ciekawe, co to za "teolog"... Dan Brown?

Prof. teologii pastoralnej Alfred Kirchmayr, protestując przeciwko wyniesieniu na ołtarze założyciela OD:

www.opusfrei.org/show.php?id=271

A tu osobiste wyznania kogoś, kto zaliczył OD:

www.opusfrei.org/show.php?id=152

>"Droga" nie ma nic wspólnego z "doktryną polityczną".

Tak jak z indoktrynacją nie ma nic wspólnego religia w szkołach.
Biblia też nie zawiera doktryny politycznej, a przecież stanowi drogowskaz wielu polityków o tzw. chrześcijańskich korzeniach.

Trochę pikantnych szczegółów znajdziemy i tu:

www.focus.(*)-8682/opus-dei_aid_109761.html


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
04-12-2011 21:06 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Opus Dei nie zajmuje się polityką.
>Podobne bajki opowiadają hierarchowie KK o KK.

To może przedstaw jakiś dowód na to, że jest inaczej.

>>>Nie dziwię się, że pewien teolog(!) przy okazji OD mówił o sadomasochistycznych relacjach.
>>A mnie to dziwi. Ciekawe, co to za "teolog"... Dan Brown?
>Prof. teologii pastoralnej Alfred Kirchmayr, protestując przeciwko wyniesieniu na ołtarze założyciela OD:
>www.opusfrei.org/show.php?id=271

Każde dobre dzieło ma swoich przeciwników. Nie dziwi mnie, że Opus Dei również, zwłaszcza wśród psychoanalityków.
04-12-2011 21:40 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>To może przedstaw jakiś dowód na to, że jest inaczej.

Prześledź rolę członków OD w wojskowym puczu Pinocheta. Ministrem spraw zagranicznych w jego rządzie był Cubillos, członek OD. Podobnie było z niektórymi doradcami.

>Każde dobre dzieło ma swoich przeciwników.

Tak uważa każda polityczna menda, przekonana o swej dziejowej misji. A dla przeciwników organizuje się inkwizycję, KGB, Gestapo, itd.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>To może przedstaw jakiś dowód na to, że jest inaczej.
>Prześledź rolę członków OD w wojskowym puczu Pinocheta. Ministrem spraw zagranicznych w jego rządzie był Cubillos, członek OD. Podobnie było z niektórymi doradcami.

Ze środków formacyjnych Opus Dei korzystali i korzystają ludzie różnych zawodów, w tym także różni politycy, z bardzo różnych (a nawet - zwalczających się) ugrupowań politycznych. Natomiast samo Opus Dei polityką się nie zajmuje, nawet w najmniejszym stopniu.

>>Każde dobre dzieło ma swoich przeciwników.
>Tak uważa każda polityczna menda, przekonana o swej dziejowej misji. A dla przeciwników organizuje się inkwizycję, KGB, Gestapo, itd.

Bo to truizm. Dlatego negatywna opinia o Opus Dei jakiegoś X-a nie świadczy o niczym. Więc może zamiast podpierać się wątpliwym autorytetem jakiegoś psychoanalityka, zreferuj jego zastrzeżenia wobec Opus Dei?
22-11-2011 12:21 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Codzienne obowiązki można dobrze wypełniać nie będąc w OD, ba! w ogóle w bozię nie wierząc.

Oczywiście. Ale życiu świeckiemu brakuje technik analogicznych do technik religijnej czy klasztornej ascezy. Pewne jej odpowiedniki widziałbym np. w życiu artystów, sportowców (koncentracja na celu, wręcz ubóstwienie go, poświęcenie, itp.).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Ale pomysł na komisję śledczą do zbadania związków rządu z OD to żenujący postulat. Jak by OD dostało nagle jakąś wielką dotację od państwa, to rozumiem, mamy sprawę i mamy problem. A teraz mamy problem urojony. Co niby komisja ma badać, że rząd kolaboruje z Kościołem? Przecież robią to jawnie od 89 roku. I w większości rządów było nie trzech a więcej członków tejże organizacji, która jest tak zbójecko uprzywilejowana w III RP.
20-11-2011 12:48 
 Ocena 5 na 5
perun (8610 punktów)
>Ale pomysł na komisję śledczą do zbadania związków rządu z OD to żenujący postulat. Jak by OD dostało nagle jakąś wielką dotację od państwa, to rozumiem, mamy sprawę i mamy problem. A teraz mamy problem urojony. Co niby komisja ma badać, że rząd kolaboruje z Kościołem? Przecież robią to jawnie od 89 roku. I w większości rządów było nie trzech a więcej członków tejże organizacji, która jest tak zbójecko uprzywilejowana w III RP.
Czy ja wiem Panie Mariuszu czy żenujący to pomysł? W końcu trzeba postawić sparwe otwarcie, że kolaborowanie na szkode Polski z agentami obcego i wrogiego nam państwa- Watykanu, niczym się nie różni od -załóżmy-wspierania interesów Rosji kosztem Polski, przez Pl urzedników, o posłach nie wspomne.
20-11-2011 12:55 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Czy ja wiem Panie Mariuszu czy żenujący to pomysł? W końcu trzeba postawić sparwe otwarcie, że kolaborowanie na szkode Polski z agentami obcego i wrogiego nam państwa- Watykanu, niczym się nie różni od -załóżmy-wspierania interesów Rosji kosztem Polski, przez Pl urzedników, o posłach nie wspomne.

Wiadoma sprawa, ale nie zabiera się do tego od strony Opus Dei, tylko od Episkopatu.
20-11-2011 13:04 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Wiadoma sprawa, ale nie zabiera się do tego od strony Opus Dei, tylko od Episkopatu.
Można i tak, tylko myślę,że takiego szoku Niesiołowski by nie przeżył. A końcu ludzke życie cenne jest
20-11-2011 15:09 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (5685 punktów)
>Można i tak, tylko myślę,że takiego szoku Niesiołowski by nie przeżył. A końcu ludzke życie cenne jest
Ogólnie jest cenne, ale myślę że akurat Niesioła jakośbym odżałował
20-11-2011 14:02 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>nie zabiera się do tego od strony Opus Dei, tylko od Episkopatu.

A to nie dwa końce tego samego kija?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
20-11-2011 14:12 
 Ocena 7 na 7
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
raczej maczugi... tak by zachować proporcje w wyobraźni

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
20-11-2011 14:18 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>nie zabiera się do tego od strony Opus Dei, tylko od Episkopatu.
>A to nie dwa końce tego samego kija?

Realnym problemem w Polsce jest jawny wpływ Episkopatu na państwo a nie domniemany wpływ OD. Ponoć zresztą Gowin i Sikorski są tylko sympatykami OD a nie członkami organizacji.

OD jest organizacją potencjalnie niebezpieczną i szkodliwą. Ale też zdemonizowaną. Przywołany tutaj został przykład frankistowskiej Hiszpanii, gdzie OD miało w pewnym momencie duży wpływ na władzę, ale trzeba wiedzieć, że na tle Franco dla Hiszpanii rządy opusdeistów były raczej postępem, gdyż oni otworzyli nieco kraj na Zachód. Owszem były później malwersacje z ich udziałem wynikłym ze związków z władzą, ale jednak ich ówczesna władza w Hiszpanii nie jest na pewno jednoznacznie negatywna. Pisałem o tym więcej w swojej książce "Kościół a faszyzm".

W Polsce nie trzeba robić jakichś spisków, aby Kościół dostawał przywileje. I to jest problem.
20-11-2011 14:32 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Ponoć zresztą Gowin i Sikorski są tylko sympatykami OD...

Ponoć. Tego rodzaju informacje o członkach rządu należą się obywatelom jak psu zupa. W miarę szczegółowe CV powinno być równie jawne jak zeznanie majątkowe. Czym np. w przypadku Sikorskiego różni się strefa zdekomunizowana od rewiru katolickiego?

>na tle Franco dla Hiszpanii rządy opusdeistów były raczej postępem,...

Chodziło raczej o ustępstwa gospodarcze, neutralne światopoglądowo. Coś tak, jak kapitalizm w Chinach.

>ich ówczesna władza w Hiszpanii nie jest na pewno jednoznacznie negatywna.

Czasy się zmieniły. Nie sądzę, aby OD miał cokolwiek sensownego do zaproponowania współczesnej Europie. Drogę Escrivy?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
20-11-2011 15:01 
 Ocena 6 na 6
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ponoć. Tego rodzaju informacje o członkach rządu należą się obywatelom jak psu zupa. W miarę szczegółowe CV powinno być równie jawne jak zeznanie majątkowe.

Mają do CV wpisywać, że lubią Opus Dei? Sikorski jako człowiek władzy jest znany nie od dziś i wiadomo, czego można się od niego spodziewać. Gowin wiadomo, że jest jawnie człowiekiem Kościoła i realizuje jego politykę. Nie trzeba komisji, aby widzieć, że to szkodliwy klerykał, podobnie jak kiedyś Romek G. Podobnie Tomasz Arabski, o którym wiadomo, że jest świeckim funkcjonariuszem Kościoła, politycznym zausznikiem Gocłowskiego. Wiadomo, że przynajmniej ci dwaj to jawni hamulcowi polskiej laicyzacji.

>Czasy się zmieniły. Nie sądzę, aby OD miał cokolwiek sensownego do zaproponowania współczesnej Europie. Drogę Escrivy?

To przecież oczywiste. Więcej OD -> więcej klerykalizacji. Tylko że u nas nikt się nie kryje z klerykalizowaniem. Na pewno nie kryje się z tym Gowin. Dlatego podnoszenie sensacji OD to w polskim przypadku polityka a la Dan Brown.
20-11-2011 17:23 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Mają do CV wpisywać, że lubią Opus Dei?

Wyznanie w sprawie wyznania i związku z organizacjami religijnymi nie uważałbym na poziomie ministra, premiera czy prezydenta za coś niekonstytucyjnego. I żadna dyskrecja wymagana przez jakąkolwiek organizację nie byłaby w tej sytuacji wiążąca.

>Gowin wiadomo, że jest jawnie człowiekiem Kościoła i realizuje jego politykę...

To co innego być ogólnie człowiekiem kościoła, a należeć do konkretnej organizacji kościelnej, mającą swój kodeks, ideologię, dalekosiężne cele, strukturę zależności, itd.

>Wiadomo, że przynajmniej ci dwaj to jawni hamulcowi polskiej laicyzacji.

To powinno być mówione przy każdej okazji w Sejmie.

>>Czasy się zmieniły. Nie sądzę, aby OD miał cokolwiek sensownego do zaproponowania współczesnej Europie.
>To przecież oczywiste.

Nie, to nie jest oczywiste. Skoro ludzie OD pchają się na świecznik, mają w zanadrzu coś, o czym nie mówią oficjalnie. Przeprowadźmy eksperyment myślowy: jak wyglądałoby państwo, w którym parlament i rząd byłby w 100% OD?

>Na pewno nie kryje się z tym Gowin.

Klerykalizm a OD to nieco inne pojęcia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
20-11-2011 17:42 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Wyznanie w sprawie wyznania i związku z organizacjami religijnymi nie uważałbym na poziomie ministra, premiera czy prezydenta za coś niekonstytucyjnego.

Art. 53 ust. 7 Konstytucji RP:
Cytat:
Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.


>Skoro ludzie OD pchają się na świecznik, mają w zanadrzu coś, o czym nie mówią oficjalnie.

Trudno się polemizuje z takim spiskowym myśleniem, ale czy Gowin pcha się do władzy bo jest sympatykiem OD czy może dlatego, że jest Jarosławem Gowinem?
20-11-2011 18:03 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Cytat:
Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.


Światopogląd, przekonania i wyznanie to kwestie subiektywne, prywatne. Tu zgoda. Przynależność do organizacji - nie. To po pierwsze. Po drugie - jeśli ktoś już ujawnia swoje opcje, możemy o nich dyskutować, zwłaszcza dotyczy to osób publicznych, od których zależy nasz los. Konstytucja mówi o organach władzy publicznej. Ja jako szary obywatel chcę wiedzieć, kto decyduje w mojej tej czy innej sprawie. Nie odpowiada mi ani premier, ani minister w worku.

>Trudno się polemizuje z takim spiskowym myśleniem,...

To nie jest spiskowe myślenie. Mam prawo nie być frajerem.

>czy Gowin pcha się do władzy bo jest sympatykiem OD czy może dlatego, że jest Jarosławem Gowinem?

To jego sprawa. Chodzi o to, jakie społeczne konsekwencje ma jego urzędowanie. A to jest w pewnych granicach przewidywalne, jeśli mamy jakies przesłanki (np. bycie członkiem czy nawet sympatykiem OD).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
20-11-2011 18:16 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>Cytat:
Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

>Światopogląd, przekonania i wyznanie to kwestie subiektywne, prywatne. Tu zgoda. Przynależność do organizacji - nie.

Odwróćmy sytuację. Za parę lat ministrem zostaje ktoś sympatyzujący z PSR lub może nawet jego członek. Będzie on mógł powiedzieć otwarcie, że jest sympatykiem PSR albo będzie mógł tego nie mówić. Takie prawa gwarantuje mu konstytucja. Powiedzenie, że sympatyzuje się z konkretną organizacją światopoglądową jest określeniem swojego światopoglądu. A to leży w gestii wyłącznie danej osoby. Osoba może o tym mówić lub może milczeć. To podstawowe prawa konstytucyjne.

Należy walczyć z klerykalizacją i wpływem Kościoła na państwo. To wszystko dzieje się na naszych oczach. Nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Światopogląd, przekonania i wyznanie to kwestie subiektywne, prywatne. Tu zgoda. Przynależność do organizacji - nie.

>Należy walczyć z klerykalizacją i wpływem Kościoła na państwo. To wszystko dzieje się na naszych oczach. Nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi.

Dopóki organizacja jest legalna, nie można ich członków dyskryminować.
Podobnie jak Palikotowi nie podoba mi się obecność agentów Opus Dei we władzach, ale zostali legalnie wybrani, a premier zawsze może twierdzić, że mianował ich na stanowiska w oparciu o ich wiedzę i doświadczenie. Jedynym zapytaniem do premiera może być, co zrobi, jeśli owi opusdeiści będą działać niezgodnie z interesem państwa. Ale ten interes jest trudny do zdefiniowania.
Palikot ma te otwarte drzwi do składania projektów ustaw, apelacji, polemiki i w ramach tego powinien działać.
21-11-2011 07:12 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>nie podoba mi się obecność agentów Opus Dei we władzach, ale zostali legalnie wybrani,...

Nie zostali wybrani jako członkowie OD. Nie sądzę,aby ta informacja była zamieszczona na ich wyborczych spotach.

>Jedynym zapytaniem do premiera może być, co zrobi, jeśli owi opusdeiści będą działać niezgodnie z interesem państwa.

Należy wcześniej zerknąć do katechizmu OD: Droga Escrivy jest zdecydowanie antydemokratyczna, a w wielu wypadkach - totalitarna. Ktoś, kto aspiruje do demokratycznie wybieranych stanowisk i ktoś, kto ma wgląd w CV adeptów powinien zdawać sobie z tego sprawę. Zamiast na boga poseł/ minister/ ...powinien przysięgać na demokrację, że nigdy nie sprzeniewierzy demokratycznych wartości poprzez uczestnictwo czy sympatyzowanie z niedemokratycznymi organizacjami. W sytuacji OD powtarza się klasyczny błąd demokracji: dopuszcza do rządzenia niedemokratyczne opcje, podcina sobie gałąź, na której siedzi(my).

>Palikot ma te otwarte drzwi do składania projektów ustaw, apelacji, polemiki i w ramach tego powinien działać.

Pełna zgoda. Już to robi. Z dobrym skutkiem, bo co powie, wywołuje skandal.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-12-2011 16:42 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Droga Escrivy jest zdecydowanie antydemokratyczna, a w wielu wypadkach - totalitarna.

Wprost przeciwnie - wolność jest dla Opus Dei wielką wartością. W "Bruździe" Josemarii Escrivy można przeczytać:
"313. Jakże smutną rzeczą jest posiadanie totalistycznej mentalności i brak zrozumienia dla wolności pozostałych obywateli w sprawach, które Bóg pozostawił osądowi ludzi."
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>W końcu trzeba postawić sparwe otwarcie, że kolaborowanie na szkode Polski z agentami obcego i wrogiego nam państwa- Watykanu, niczym się nie różni od -załóżmy-wspierania interesów Rosji kosztem Polski, przez Pl urzedników, o posłach nie wspomne.

Całkowicie się zgadzam, że kolaborowanie na szkodę Polski z agentami obcego państwa powinno być zawsze surowo karane. Tylko że tutaj nie ma żadnego faktu kolaborowania - mówimy po prostu o niczym.
04-12-2011 20:44 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Całkowicie się zgadzam, że kolaborowanie na szkodę Polski z agentami obcego państwa powinno być zawsze surowo karane. Tylko że tutaj nie ma żadnego faktu kolaborowania - mówimy po prostu o niczym.
Jesli nie ma takiego faktu to rzeczywiście mówimy o niczym. Tylko są jeszcze tak zwani agenci wpływu. To tacy ludzie w Pl to Polacy, którzy będąc na służbie np. Filipin niby służą Polsce, ale tak naprawdę realizują interesy Filipin a nie PL. Opus Dei podlega papieżowi, to mniej więcej tak jakby Pl polityk należał do organizacji podlegającej np. prezydentowi Rosji. Więc wg mnie...już sam fakt przynależności do takiej organizacji jest podejrzany (lekko mówiąc)
04-12-2011 21:13 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Całkowicie się zgadzam, że kolaborowanie na szkodę Polski z agentami obcego państwa powinno być zawsze surowo karane. Tylko że tutaj nie ma żadnego faktu kolaborowania - mówimy po prostu o niczym.
>Jesli nie ma takiego faktu to rzeczywiście mówimy o niczym. Tylko są jeszcze tak zwani agenci wpływu. To tacy ludzie w Pl to Polacy, którzy będąc na służbie np. Filipin niby służą Polsce, ale tak naprawdę realizują interesy Filipin a nie PL. Opus Dei podlega papieżowi, to mniej więcej tak jakby Pl polityk należał do organizacji podlegającej np. prezydentowi Rosji. Więc wg mnie...już sam fakt przynależności do takiej organizacji jest podejrzany (lekko mówiąc)

Twoje rozumowanie byłoby prawidłowe, gdyby Opus Dei zajmowało się polityką. Ale w rzeczywistości zajmuje się wyłącznie sprawami duchowymi.
04-12-2011 21:28 
 Ocena 5 na 5
perun (8610 punktów)

>Twoje rozumowanie byłoby prawidłowe, gdyby Opus Dei zajmowało się polityką. Ale w rzeczywistości zajmuje się wyłącznie sprawami duchowymi.
Ok panie mbielceki. 1939 rok mamy, obywatel RP jest komunistą. Należy do KPP. Nie zajmuję się polityką tylko ideowością (coś podobnego do spraw duchowych)Jak pan myśli czyje interesy będzie reprezentował 17 IX. Odpowiedż uzyska pan w 45 r.
Na podobnej zasadzie działają organizacje podległe papieżowi. Chce pan kilka przykładów z historii Pl czy sam pan znajdzie? Czy biskupi za czasów RON zasiadając w ławach senatorów realizowali interesy zgodne z interesem RON czy papieża?
Duchowość w tym przypadku nie różni się od ideologii komunistycznej. Interesy Watykanu mało kiedy są zgodne z interesami mojego kraju.
Bispup katolicki np; składa przysięgę na wiernosć papieżowi. Więc komu taki biskup jest wierny? Interesom Watykanu czy RP? Bo dwóm panom nie można służyć.
04-12-2011 22:19 
 Ocena-1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Twoje rozumowanie byłoby prawidłowe, gdyby Opus Dei zajmowało się polityką. Ale w rzeczywistości zajmuje się wyłącznie sprawami duchowymi.
>Ok panie mbielceki. 1939 rok mamy, obywatel RP jest komunistą. Należy do KPP. Nie zajmuję się polityką tylko ideowością (coś podobnego do spraw duchowych)Jak pan myśli czyje interesy będzie reprezentował 17 IX. Odpowiedż uzyska pan w 45 r.

Dużo wcześniej niż w 1945, bo KPP była sowiecką agenturą - organizacją w 100% polityczną. I ideologia komunistyczna jest też w 100% polityczna. Tu nie ma żadnej analogii - duchowość chrześcijańska (modlitwa, skaramenty) nie ma nic wspólnego z taką spolityzowaną ideologią.

>Na podobnej zasadzie działają organizacje podległe papieżowi. Chce pan kilka przykładów z historii Pl czy sam pan znajdzie? Czy biskupi za czasów RON zasiadając w ławach senatorów realizowali interesy zgodne z interesem RON czy papieża?

Były takie okresy w historii, kiedy poszczególni biskupi odgrywali także jakieś polityczne role, ale to były inne epoki i inne potrzeby państw. Dzisiaj duchowni nie mają prawa działać w polityce - takie jest nauczanie Kościoła.

Ta sama zasada dotyczy Opus Dei. I taka jest też praktyka - w ośrodkach Opus Dei nawet nie rozmawia się o polityce, nie mówiąc już o jakimś wspólnym działaniu.
04-12-2011 22:42 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Dużo wcześniej niż w 1945, bo KPP była sowiecką agenturą - organizacją w 100% polityczną. I ideologia komunistyczna jest też w 100% polityczna. Tu nie ma żadnej analogii - duchowość chrześcijańska (modlitwa, skaramenty) nie ma nic wspólnego z taką spolityzowaną ideologią.
panie mbielecki. Ja pana nie zamierzam przekonywać to mojej wersji historii.
Komunisci pod przykrywka pomocy robotnikom, walki z burżuazją, nierównościami spolecznymi, każdemu po równo i wedle potrzeb itd itp tak naprawdę realizowała cele polityczne ZSRR.
Taka sama analogia zachodzi w przypadku Watykanu. Pod płaszczykiem duchowości, nieba w którym każdy będzie równy i miał wedle potrzeb, Watykan realizuje swoją politykę.
Pan może być dalej naiwny i wierzyć w zbawienie pochodzace z Watykanu, ale ja zbyt bardzo lubiłem historię, aby być aż tak naiwnym.
I nie to, że to jakiś przytyk do pana. Domyślam się, że pan nie jest z Opus Dei i ma dobre intencje tylko mała więdzę na temat polityki Watykanu.

>Były takie okresy w historii, kiedy poszczególni biskupi odgrywali także jakieś polityczne role, ale to były inne epoki i inne potrzeby państw. Dzisiaj duchowni nie mają prawa działać w polityce - takie jest nauczanie Kościoła.
Epoki sie zmieniają polityka trwa. Kościół zaczął od oszustwa (donacja Konstantyna) i
nigdy z niego nie zrezygnował. Zresztą polityka nie polega na prawdzie. (niestety)

>Ta sama zasada dotyczy Opus Dei. I taka jest też praktyka - w ośrodkach Opus Dei nawet nie rozmawia się o polityce, nie mówiąc już o jakimś wspólnym działaniu.
Nie wiem o czym rozmawiają nigdy nie byłem na takim spotkaniu, ale komuniści też rozmawiali jak pomóc polskim robotnikom. Opus może rozmawia jak pomóc polskim katolikom
Panie mbielecki, ja byłbym znacznie mniej antykatolicki, gdyby ośrodek władzy katolickiej nie znajdował się w rękach obcego państwa. Gdyby była taka sytuacja jak w Zjednoczonym Królestwie i zwierzchnikiem kościoła w Pl była polska królowa czy król...
04-12-2011 23:46 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Co do jednego się z pewnością zgadzamy - obywatel Polski powinien kierować się dobrem Polski, niezależnie od swoich przynależności organizacyjnych.

A jeśli tego nie robi, jeśli Polskę zdradza, no to wtedy... Pewnie też uzgodnilibyśmy wspólne stanowisko, co wtedy należałoby zrobić z takim gościem...
Artur@R (7115 punktów)
>... nie mówiąc już o jakimś wspólnym działaniu.<

To poczytaj "boży ślepcu" tutaj, "świeżynkę"

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
08-12-2011 22:17 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>... nie mówiąc już o jakimś wspólnym działaniu.<
>To poczytaj "boży ślepcu" tutaj, "świeżynkę"
>
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."


Przeczytałem ten negatywny wobec Opus Dei artykuł z "Polityki", który potwierdza to, co powiedziałem: Opus Dei nie zajmuje się polityką. Domyślam się, że jesteś w kłopotliwym położeniu: zobaczyłeś w tym tekście coś, czego tam nie ma. Chcesz o tym porozmawiać?
Anna Salman (16360 punktów)
> Cytat:
Niech premier się wytłumaczy przed Polakami dlaczego trzech funkcjonariuszy Opus Dei, czyli wywiadu katolickiego, znajduje się w polskim rządzie.


Nie wiem, jak jest z Arabskim, ale Gowin i Sikorski nie są członkami, lecz sympatykami OD, w odróżnieniu od np. Giertycha, który jest takowym. Nie zmienia to jednak faktu, że deklarują poparcie dla organizacji, której członkowie składają przysięgę na bezwzględną wierność papieżowi, co stawia ich lojalność wobec własnego kraju pod znakiem zapytania.
Opus Dei została powołana, aby pozyskiwać pieniądze dla krk i jest w tym bardzo skuteczna. Mając poparcie w rządzie będą w stanie zablokować wszelkie działania odbierające przywileje instytucjonalnemu kościołowi oraz ludziom z nim powiązanym. Jest to istotne w dobie cięć budżetowych, pownieważ większość członków OD zobowiązana jest do przekazywania dużej części własnych zarobków kościołowi (nieopodatkowane dochody z darowizn), więc ich wynagrodzenia nie mogą ulec zmniejszeniu.
Jednak tłumaczenie się przed Polakami z czegoś, czego nie rozumieją (zasady rekrutacji i działania organizacji są utajnione) nie ma chyba sensu. Wywołają jedynie protesty, że jest to kolejny, nieuzasadniony atak na kościół. Lepiej byłoby zacząć od dotarcia do dokumentów i historii działalności OD w różnych krajach (były już publikacje związane z defraudacją pieniędzy, m.in. w USA), i upublicznić je.
20-11-2011 14:23 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>deklarują poparcie dla organizacji, której członkowie składają przysięgę na bezwzględną wierność papieżowi,...

Słowem - ucieczka od wolności. Jak zwolennicy zaprzedania się papieżowi mogą wypowiadać się na temat demokracji czy wolności?

>co stawia ich lojalność wobec własnego kraju pod znakiem zapytania.

A model człowieka, który zakłada takie podejście, lokuje ich w średniowieczu (posłuszeństwo).

>Jednak tłumaczenie się przed Polakami z czegoś, czego nie rozumieją...

To, że Polacy są ogłupiani katolicyzmem, (wedle wadliwego rozumowania: kościół był zawsze, więc jest niezbędny) nie znaczy, że nie potrafią pojść po rozum do głowy. Trzeba przybliżyć historię i założenia tej organizacji. A zacząć należałoby od Escrivy, jego Drogi, ideowego jądra organizacji.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
20-11-2011 19:04 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Słowem - ucieczka od wolności. Jak zwolennicy zaprzedania się papieżowi mogą wypowiadać się na temat demokracji czy wolności?
To nie chodzi o demokrację i bycie zwolennikiem papieża - oni są poddanymi papieża i to jest własny wybór dorosłych osób abstrahując od faktu, że dochodzi do tego po "okresie próbnym" (pranie mózgu), a rekrutacja prowadzona jest również wśród nieletnich.
>To, że Polacy są ogłupiani katolicyzmem, (wedle wadliwego rozumowania: kościół był zawsze, więc jest niezbędny) nie znaczy, że nie potrafią pojść po rozum do głowy.
Nie tylko katolicyzmem, cały model wychowania i edukacji jest jakiś archaiczny.
> Trzeba przybliżyć historię i założenia tej organizacji. A zacząć należałoby od Escrivy, jego Drogi, ideowego jądra organizacji.
Cóż, w założeniach to wygląda pięknie, a on sam został zdaje się beatyfikowany przez JPII.
20-11-2011 19:46 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>oni są poddanymi papieża i to jest własny wybór dorosłych osób abstrahując od faktu, że dochodzi do tego po "okresie próbnym" (pranie mózgu),...

Dobre sobie. Własny wybór po okresie prania mózgu, kiedy człowiek staje się tylko pacynką na długiej łapie organizacji.

>w założeniach to wygląda pięknie, a on sam został zdaje się beatyfikowany przez JPII.

W założeniach wygląda to odpychająco, a jeśli weźmie się pod uwagę realizację jego programu w sensie doktryny społecznej - przerażająco! Jeden głos protestu przeciwko tej kanonizacji. Otóż prof. Alfred Kirchmayr, teolog i psychoanalityk ,w liście do konferencji episkopatu Austrii wyliczył (poparte cytatami z Drogi) kilka cech katechizmu Escrivy: fundamentalizm, totalitarne posłuszeństwo, infantylność, patologiczny narcyzm, sadomasochistyczne pozbawienie wartości świata i ego, lekceważenie ciała, kobiety i seksualności, odrzucenie wszelkiej krytyki, itd.
Dorzuciłbym do tego zdecydowanie antydemokratyczny ton.

www.opusfrei.org/show.php?id=271


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Anna Salman (16360 punktów)
>Dobre sobie. Własny wybór po okresie prania mózgu, ...
Ale nie każdy jest podatny na pranie mózgu.

>W założeniach wygląda to odpychająco, a jeśli weźmie się pod uwagę realizację jego programu w sensie doktryny społecznej - przerażająco!
Dla osób spoza krk.

>... kilka cech katechizmu Escrivy: fundamentalizm, totalitarne posłuszeństwo, infantylność, patologiczny narcyzm, sadomasochistyczne pozbawienie wartości świata i ego, lekceważenie ciała, kobiety i seksualności, odrzucenie wszelkiej krytyki, itd.
Wierzę na słowo albowiem nie znam niemieckiego. Ale świętym i tak chyba został. Poza tym krk właśnie wysoko ceni ww cechy.

>Dorzuciłbym do tego zdecydowanie antydemokratyczny ton.
Demokracja w feudalnej instytucji?
20-11-2011 20:32 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Demokracja w feudalnej instytucji?

Podobno papież jest wybierany. Zdaje się, że przez ducha świętego, który w postaci dymku ulatnia się po ceremonii wyboru.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Anna Salman (16360 punktów)
>Podobno papież jest wybierany. Zdaje się, że przez ducha świętego, który w postaci dymku ulatnia się po ceremonii wyboru.
A to nie efekt zwarcia w wyniku intensywnych (a wcześniej nieprzetestowanych) procesów myślowych szacownego gremium?
Kormel (31 punktów)
To jednak jest jakiś problemik. Z jednej strony nie powinniśmy zabraniać komuś czynnego udziału w polityce z powodu uczestnictwa w jakieś organizacji. Z drugiej strony właścicielowi koncernu farmaceutycznego nie powierzymy stanowiska ministra zdrowia.
Ostatnio w tokfm była audycja o z członkiem opus dei i prowadzący naśmiewał się z sekciarkiego stereotypu tej organizacji dopóki nie usłyszał od swojego gościa, że ten regularnie biczuje się do krwi.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>> Trzeba przybliżyć historię i założenia tej organizacji. A zacząć należałoby od Escrivy, jego Drogi, ideowego jądra organizacji.
>Cóż, w założeniach to wygląda pięknie, a on sam został zdaje się beatyfikowany przez JPII.

Josemaría Escrivá de Balaguer został ogłoszony świętym w roku 2002.
20-11-2011 15:26 
 Ocena 3 na 3
rysiek (4593 punktów)
Ciekawy jest sposób w jaki ksiądz numerariusz, krytyk literacki i poeta, tłumaczy ograniczenia w dostępie do książek dla członków Opus Dei i brak wielu tytułów w bibliotece ich uniwersytetu w Chile:
"W Opus Dei nie ma niczego, co można by nazwać cenzurą. To słowo wydaje mi się przestarzałe. Stosuje się natomiast środki ostrożności, gdy chodzi o kształcenie wiernych. (...) Uważam się za powołanego do oceny co w lekturach reprezentuje ład."
Uzasadnia to m.in. doświadczeniem ze swoimi przejściami po lekturze Nietzschego, których nikomu nie życzy.

Cytat pochodzi z polecanego przeze mnie poniżej filmu "Opus Dei - utajniona krucjata".
20-11-2011 17:03 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Uważam się za powołanego do oceny co w lekturach reprezentuje ład.

Nic dziwnego: Escriva zrównał niemalże kapłana z bogiem:

Cytat:
74 Kochać boga i zarazem nie czcić kapłana...,to niemożliwe.


( Droga)

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Anna Salman (16360 punktów)
>"W Opus Dei nie ma niczego, co można by nazwać cenzurą. ...

Podobno mandatariusze OD mają dostęp do internetu tylko pod nadzorem opiekunów.
Książka dostępna na polskim rynku to "Byłem w Opus Dei" Bruno Devos.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Podobno mandatariusze OD mają dostęp do internetu tylko pod nadzorem opiekunów.

Nie istnieje nic takiego jak "mandatariusze Opus Dei".
07-12-2011 13:40 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie istnieje nic takiego jak "mandatariusze Opus Dei".
Mea culpa - rzeczywiście: członkowie wpisani, supernumerariusze, numerariusze.
Źródło: Regulamin Opus Dei, Madryt, 14 lutego 1941 roku.
Chodziło mi o numerariuszy.
20-11-2011 17:02 
 Ocena 3 na 3
Hodża (11172 punktów)
>Jednak tłumaczenie się przed Polakami z czegoś, czego nie rozumieją (zasady rekrutacji i działania organizacji są utajnione) nie ma chyba sensu. Wywołają jedynie protesty, że jest to kolejny, nieuzasadniony atak na kościół. Lepiej byłoby zacząć od dotarcia do dokumentów i historii działalności OD w różnych krajach (były już publikacje związane z defraudacją pieniędzy, m.in. w USA), i upublicznić je.

Wartościowe byłoby również upowszechnienie wiedzy na temat praktyk ascetycznych, których stosowanie nakłada na członków reguła tego zakonu. Czytałem różne na ten temat opinie, wolałbym tu się nie wdawać w konkrety, ale to jest średniowiecze, co jest niebezpieczne, gdyż ludzie godzący się na takie podporządkowanie gotowi są również do każdej niegodziwości, którą uświęca w ich mniemaniu "sprawa budowy Dzieła Bożego".
   Niebezpieczni ludzie, fundamentaliści, ich podobieństwo do służb specjalnych wyraża się w poczuciu uprawnienia do stosowania wszelkich możliwych środków służących celom wyobrażonym przez kierowników duchowych. Dlatego wystąpienie Palikota uważam za korzystne, nie z powodu jakichkolwiek prawnych następstw (bo wiadomo, że ich nie będzie), ale ze względu na uprzytomnienie nieświadomemu społeczeństwu istnienia organizacji stanowiącej zagadkę nawet dla wielu biskupów, którzy przecież nie są w szczegółach informowani o celach działań organizacji.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
20-11-2011 17:33 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>wystąpienie Palikota uważam za korzystne...

Nie ulega wątpliwości. Już okazuje się kijem w mrowisko. Jest wbrew szemranej tradycji kościoła, jego przemilczeń, przeinaczeń. Niech obywatele wiedzą, że krzyż w Sejmie to nie tylko symbol znany z kościoła czy przydrożnych kapliczek, ale logo politycznej opcji wykorzystującej państwo do wątpliwych celów.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Anna Salman (16360 punktów)
>Wartościowe byłoby również upowszechnienie wiedzy na temat praktyk ascetycznych, których stosowanie nakłada na członków reguła tego zakonu. Czytałem różne na ten temat opinie, wolałbym tu się nie wdawać w konkrety, ale to jest średniowiecze ...
To nie jest średniowiecze, lecz trochę wcześniej - nawiązanie do sekty protochrześcijańskiej, która działała od II czy III w. p.n.e.

>... ludzie godzący się na takie podporządkowanie gotowi są również do każdej niegodziwości, którą uświęca w ich mniemaniu "sprawa budowy Dzieła Bożego".
Raczej w większości pierdoły totalne, nie umiejące samodzielnie myśleć.

> Niebezpieczni ludzie, fundamentaliści, ich podobieństwo do służb specjalnych wyraża się w poczuciu uprawnienia do stosowania wszelkich możliwych środków służących celom wyobrażonym przez kierowników duchowych. ...
No nie, tu już pojechałeś D.Brownem, a jego infantylne wyobrażenia o tej sekcie nie oddają realiów. Przebija z nich jedynie, typowa dla Amerykanów niechęć do krk, przy jednoczesnej podświadomej fascynacji tą instytucją, wynikającej chyba z zazdrości wobec zasad organizacji, dochodowości i trwałości.
Pracowałam z ludźmi z OD. Można im wiele zarzucić: brak kompetencji, lenistwo, nepotyzm, chciwość, zarozumialstwo, pogardę dla innych, czasem dziwne skłonności seksualne, ale nie, do pewnych rzeczy się nie posuną.

> ... uprzytomnienie nieświadomemu społeczeństwu istnienia organizacji stanowiącej zagadkę nawet dla wielu biskupów, którzy przecież nie są w szczegółach informowani o celach działań organizacji.
Dla prokościelnej większości JP nie jest autorytetem, większości z pozostałych to nie zainteresuje, a biskupi, dopóki dostają pieniądze, nie są zainteresowani źródłem ich pochodzenia.
20-11-2011 22:42 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>>... ludzie godzący się na takie podporządkowanie gotowi są również do każdej niegodziwości, którą uświęca w ich mniemaniu "sprawa budowy Dzieła Bożego".
>Raczej w większości pierdoły totalne, nie umiejące samodzielnie myśleć.

Nie wiem, czy tak jest, ale organizacja jest dość prężna (sądząc po ładnie zredagowanym haśle w Wikipedii, która niewątpliwie pisze o wszystkim, tylko nie o niejasnościach związanych z jej funkcjonowaniem).
   Może polska specyfika spowodowała spierniczenie tej organizacji, tak, to możliwe, nasz klimat, zwłaszcza w listopadzie, daje się we znaki.

>> Niebezpieczni ludzie, fundamentaliści, ich podobieństwo do służb specjalnych wyraża się w poczuciu uprawnienia do stosowania wszelkich możliwych środków służących celom wyobrażonym przez kierowników duchowych. ...
>No nie, tu już pojechałeś D.Brownem, a jego infantylne wyobrażenia o tej sekcie nie oddają realiów. Przebija z nich jedynie, typowa dla Amerykanów niechęć do krk, przy jednoczesnej podświadomej fascynacji tą instytucją, wynikającej chyba z zazdrości wobec zasad organizacji, dochodowości i trwałości.

Usiłowałem czytać "Kod Leonarda" i dociągnąłem do trzydziestej strony a i to z ręką na ustach (aby nie pobrudzić pożyczonej z biblioteki książki). Brown mógłby się uczyć rzemiosła literackiego od Zbigniewa Nienackiego, w porównaniu z nim to jest przedszkole dla dyslektyków.

>Pracowałam z ludźmi z OD. Można im wiele zarzucić: brak kompetencji, lenistwo, nepotyzm, chciwość, zarozumialstwo, pogardę dla innych, czasem dziwne skłonności seksualne, ale nie, do pewnych rzeczy się nie posuną.

Nie chcę dociekać szczegółów, ale nieźle im musiałaś przykręcić śrubę... jakich metod użyłaś, by się otworzyli ?

>Dla prokościelnej większości JP nie jest autorytetem, większości z pozostałych to nie zainteresuje, a biskupi, dopóki dostają pieniądze, nie są zainteresowani źródłem ich pochodzenia.

Taaak, ale co niektórym to daje do myślenia. Ja na przykład czuję, że wielu swoich wyborców Tusk jednak próbuje zrobić w konia obsadzając Gowina w roli ministra sprawiedliwości... ja po prostu nie mogę nadążyć, chyba za mało siedzę w temacie i cała ta sejmowa układanka coraz bardziej mi przypomina grę w salonowca.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
20-11-2011 23:20 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie wiem, czy tak jest, ale organizacja jest dość prężna ...
Organizacja, jako całość - tak.
>   Może polska specyfika spowodowała spierniczenie tej organizacji, tak, to możliwe, nasz klimat, zwłaszcza w listopadzie, daje się we znaki.
Nie byli od nas.
>Usiłowałem czytać "Kod Leonarda" i dociągnąłem do trzydziestej strony ...
A mnie się udało przeczytać całą. Ale po trzech godzinach nie pamiętałam już o czym była, wyjąwszy demonizację członków OD, co mnie bardzo rozśmieszyło.
Nienacki był niezły, pomijając literaturę dla dorosłych - nie wiadomo o czym i po co.
>>Pracowałam z ludźmi z OD. Można im wiele zarzucić: brak kompetencji, lenistwo, nepotyzm, chciwość, zarozumialstwo, pogardę dla innych, czasem dziwne skłonności seksualne, ale nie, do pewnych rzeczy się nie posuną.
>Nie chcę dociekać szczegółów, ale nieźle im musiałaś przykręcić śrubę... jakich metod użyłaś, by się otworzyli ?
Zapewne wyłapałeś tylko "dziwne skłonności..."? I już - wyobraźnia działa? Pozostałe cechy są obserwowalne. O niektórych rzeczach wiem rzeczywiście z drugiej ręki.
I muszę cię rozczarować - to oni przykręcali śruby.
>... Ja na przykład czuję, że wielu swoich wyborców Tusk jednak próbuje zrobić w konia
Tylko niektórych?
>obsadzając Gowina w roli ministra sprawiedliwości...
On po prostu musi zaskarbić sobie poparcie krk na ten trudny czas.
>ja po prostu nie mogę nadążyć, chyba za mało siedzę w temacie i cała ta sejmowa układanka coraz bardziej mi przypomina grę w salonowca.
Słuchaj - widziałeś na pewno "Misia". Tam leci taki tekst. - "Ukradli ci paszport? To ty komuś ukradnij! Ja ukradnę!"
Chłopcze drogi: Olewają cię? To i ty ich olej!
Po co komu śledzić te, jak je nazwałeś, sejmowe układanki. One nic nie znaczą i są poza twoim zasięgiem. Im zależy, żebyś myślał inaczej, żebyś był wciąż zaabsorbowany jakimiś politycznymi przepychankami. Tak wygląda mediokracja. Politycy, jako celebryci oraz tzw.obywatele, jako widownia bez realnego wpływu na politykę.
A jest już po wyborach i naprawdę nie ma znaczenia, kto jest kim w rządzie.
04-12-2011 20:49 
 Ocena-3 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Wartościowe byłoby również upowszechnienie wiedzy na temat praktyk ascetycznych, których stosowanie nakłada na członków reguła tego zakonu.

Opus Dei nie jest zakonem.

>Czytałem różne na ten temat opinie, wolałbym tu się nie wdawać w konkrety

A ja proponuję rozmawiać o konkretach, bo w przeciwnym razie będziemy operować na poziomie "Kodu Da Vinci" Dana Browna.

>Niebezpieczni ludzie, fundamentaliści, ich podobieństwo do służb specjalnych wyraża się w poczuciu uprawnienia do stosowania wszelkich możliwych środków służących celom wyobrażonym przez kierowników duchowych.

No właśnie, Dan Brown... Mordercy-albinosi w habitach.
05-12-2011 10:42 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>>Czytałem różne na ten temat opinie, wolałbym tu się nie wdawać w konkrety
>A ja proponuję rozmawiać o konkretach, bo w przeciwnym razie będziemy operować na poziomie "Kodu Da Vinci" Dana Browna.

Konkrety - umartwianie się poprzez biczowanie tudzież stosowanie innych urządzeń wywołujących dyskomfort. Nie chcę już wnikać co i gdzie sobie zakładają, motto księdza Josemarii Escrivy de Balaguer, założyciela tego zrzeszenia (ok. nie zakonu) zboczeńców: "Ból jest dobry". Nie "Bóg", tylko "ból", to nie literówka.
A więc niech Ból będzie z nimi. Amen.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
05-12-2011 11:23 
 Ocena-3 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>>Czytałem różne na ten temat opinie, wolałbym tu się nie wdawać w konkrety
>>A ja proponuję rozmawiać o konkretach, bo w przeciwnym razie będziemy operować na poziomie "Kodu Da Vinci" Dana Browna.
>Konkrety - umartwianie się poprzez biczowanie tudzież stosowanie innych urządzeń wywołujących dyskomfort. Nie chcę już wnikać co i gdzie sobie zakładają, motto księdza Josemarii Escrivy de Balaguer, założyciela tego zrzeszenia (ok. nie zakonu) zboczeńców: "Ból jest dobry".

Tak, pamiętam z "Kodu Da Vinci" - to morderca-albinos Sylas mówił "Ból jest dobry"
Zatem na razie nie udało Ci się wyjść poza sensacje Dana Browna.

A propos "urządzeń wywołujących dyskomfort": co sądzisz o tak popularnych obecnie praktykach związanych z wysiłkiem i bólem jak wyczerpujące ćwiczenia fizyczne lub drakońskie diety w celu uzyskania lepszej sylwetki?
05-12-2011 15:09 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>pamiętam z "Kodu Da Vinci" - to morderca-albinos Sylas mówił "Ból jest dobry"

Proszę przeczytać Drogę Escrivy. Co do bólu:

Niech będzie błogosławiony ból. Niech będzie umiłowany ból. Niech będzie uświęcony ból...Niech będzie uwielbiony ból. (Droga, Nr.208)

Ból jest dla wielu mistyków czymś szczególnym. Wzorem ma być oczywiście Chrystus. Matka Teresa w jednym z wywiadów określiła bóle chorej na raka pacjentki pocałunkiem Jezusa. Trzeba mieć mocno zaburzona sferę emocjonalną, aby tego rodzaju cierpienia uważać za coś pozytywnego. Odmówienie środków przeciwbólowych cierpiącym w imię fikcji Jezusa to moralne dno. Dno to sięga aż do nieba.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-12-2011 16:30 
 Ocena-3 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Tłumaczenie, które mam przed sobą, brzmi tak:

208. Błogosławione niech będzie cierpienie. Umiłowane niech będzie cierpienie. Uświęcone niech będzie cierpienie. Pochwalone niech będzie cierpienie!

Fragment ten znajduje się w rozdziale pt. "Pokuta". W tym samym rozdziale czytamy:

217. Pragnę, abyś był szczęśliwy na ziemi. Nie będziesz nim, jeśli nie pozbędziesz się tego lęku przed cierpieniem. Dopóki bowiem "pielgrzymujemy", właśnie na cierpieniu polega nasze szczęście. (...)
223. Jak niewiele warta jest pokuta bez stałego umartwienia.


Cierpienia, mniejsze lub większe, spotykają każdego z nas - powyższe teksty dotyczą sposobu, w jaki traktujemy te cierpienia; mowa tu jest o duchowych aspektach cierpienia, o pokucie i umartwieniu.

Jeżeli ktoś neguje istnienie spraw duchowych, raczej trudno będzie mu zrozumieć sens cierpienia oraz sens terminów "pokuta" i "umartwienie".

Oczywiście, mowa tu o cierpieniach własnych, przyjmowanych dobrowolnie, natomiast zadawanie cierpień innym osobom jest złem.
05-12-2011 17:29 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Tłumaczenie, które mam przed sobą, brzmi tak:

>208. Błogosławione niech będzie cierpienie. Umiłowane niech będzie cierpienie. >Uświęcone niech będzie cierpienie. Pochwalone niech będzie cierpienie!

OK. A oto oryginał:

Cytat:
208. Bendito sea el dolor. -Amado sea el dolor. -Santificado sea el dolor... Glorificado sea el dolor!


Nie spierajmy się o słowo, o el dolor. Ból, cierpienie nie jest dla Escrivy czymś, co należy znieść, uśmierzyć, ale czymś, co należy zachować, otoczyć czcią, pokochać, uświęcić. Chyba trudno pojąć takie podejście normalnemu człowiekowi. A wyznanie Dopóki bowiem "pielgrzymujemy", właśnie na cierpieniu polega nasze szczęście. graniczy już z diaboliczną przekorą. Gros wysiłków cywilizacji ludzkiej zmierza bowiem w odwrotnym kierunku: właśnie na eliminacji różnego rodzaju bólu, nie tylko fizycznego, ale i psychicznego (środki znieczulające). Utożsamienie szczęścia z bólem to raczej wyraz moralnych dewiacji Escrivy (nie jedyny), tym bardziej że propagowanych w literaturze i przez wyniesienie go na ołtarze.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-12-2011 23:51 
 Ocena-2 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Oczywiście należy robić wszystko, co możliwe, aby zmniejszać cierpienie innych ludzi. Cierpienie jest jednak nieodłączną częścią ludzkiego życia i nigdy do końca nie uda nam się go zlikwidować. Ludzie, którzy robią wszystko, żeby samemu nie cierpieć, prowadzą życie wewnętrznie puste, bez istotnej treści, bez sensu; tacy ludzie stają się stopniowo odrażający dla innych - jako egoiści żyjący tylko dla siebie, bez gotowości do ofiar na rzecz innych osób. Ideałem w pełni ludzkim nie jest unikanie cierpienia za wszelką cenę, lecz zdolność jego akceptacji i odnalezienia jego sensu.

Cierpienie jest tajemnicą. Jeżeli zaprzecza się istnieniu Boga, być może w ogóle nie jest możliwe zbliżenie się do tej tajemnicy i zauważenie sensu cierpienia. Jeżeli ateista chciałby spróbować zrozumieć chrześcijańskie spojrzenie na kwestię cierpienia, musiałby wykazać gotowość do intelektualnego zmierzenia się ze stwierdzeniami z jego punktu widzenia paradoksalnymi:
- że człowiek jest dla Boga tak bardzo cenny, że Bóg przyjął postać ludzką, aby móc współcierpieć z człowiekiem
- że w związku z tym w każdym ludzkim cierpieniu jest obecny współcierpiący Bóg
- że dobrowolnie przyjęte cierpienie może być sposobem czynienia dobra, jeśli jest złączone z cierpieniem Chrystusa, czyli z Odkupieniem.

Nie mam złudzeń, że da się sensownie omówić tę kwestię na forum. Ale skoro poruszyłeś ten temat, to się do niego odniosłem.
06-12-2011 04:23 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>Oczywiście należy robić wszystko, co możliwe, aby zmniejszać cierpienie innych ludzi. >Nie mam złudzeń, że da się sensownie omówić tę kwestię na forum. Ale skoro poruszyłeś ten temat, to się do niego odniosłem.

Piękna obrona, tyle że kompletnie nieskuteczna. Nie jest to podejście Escrivy, tylko twoje własne.
06-12-2011 10:25 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Piękna obrona, tyle że kompletnie nieskuteczna. Nie jest to podejście Escrivy, tylko twoje własne.

To jest wspólny pogląd całego Kościoła katolickiego na kwestię cierpienia. W szczególności tak to widzi Opus Dei, które jest częścią Kościoła.
07-12-2011 12:51 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)
>>Piękna obrona, tyle że kompletnie nieskuteczna. Nie jest to podejście Escrivy, tylko twoje własne.
>To jest wspólny pogląd całego Kościoła katolickiego na kwestię cierpienia. W szczególności tak to widzi Opus Dei, które jest częścią Kościoła.

   Pierwsze zdanie nie jest prawdziwe, drugie jest nadużyciem. Nawet gdy jest to fragment encykliki papieskiej to nie jest to stanowisko całego kościoła. Cały kościół katolicki oznacza wszystkich jego wiernych, nawet szerzej, wszystkich których kościół uznaje za członków kościoła niekoniecznie wierzących. Wystarczy że z tego grona jedna osoba ma inne poglądy i prawdziwość stwierdzenia o całym kościele upada.

   Dzisiaj na portalu katolickim spotkałem stwierdzenie że cierpienie jest wynikiem grzechu popełnionego przez człowieka. Według doktryny nikt nie jest bezgrzeszny. Ostatecznie jednostki cierpią za grzechy swoich bliskich w imię boskiej odpowiedzialności zbiorowej. Jeżeli to podejście nie sprawdza się to jest jeszcze jedna koncepcja, cierpienie powstaje przez brak dostatecznej wiary i oddania się temu straszliwemu bogu. Kolejna koncepcja dla "głupich mas"?
07-12-2011 15:04 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>To jest wspólny pogląd całego Kościoła katolickiego na kwestię cierpienia. W szczególności tak to widzi Opus Dei, które jest częścią Kościoła.

>   Pierwsze zdanie nie jest prawdziwe, drugie jest nadużyciem. Nawet gdy jest to fragment encykliki papieskiej to nie jest to stanowisko całego kościoła. Cały kościół katolicki oznacza wszystkich jego wiernych, nawet szerzej, wszystkich których kościół uznaje za członków kościoła niekoniecznie wierzących. Wystarczy że z tego grona jedna osoba ma inne poglądy i prawdziwość stwierdzenia o całym kościele upada.

W takich kwestiach "pogląd Kościoła" = "wypowiedzi papieży i biskupów". Opus Dei jest wierne papieżowi i biskupom. Zatem obydwa zdania są prawdziwe.

>   Dzisiaj na portalu katolickim spotkałem stwierdzenie że cierpienie jest wynikiem grzechu popełnionego przez człowieka. Według doktryny nikt nie jest bezgrzeszny. Ostatecznie jednostki cierpią za grzechy swoich bliskich w imię boskiej odpowiedzialności zbiorowej.

To jest fałszywy pogląd - cierpienie nie jest karą za grzechy i nie ma "odpowiedzialności zbiorowej". Ten, kto sformułował taki pogląd na tym portalu, zaprezentował jedynie swoją własną opinię.
06-12-2011 11:57 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>Oczywiście należy robić wszystko, co możliwe, aby zmniejszać cierpienie innych ludzi.
Pełna zgoda, ale nie polega to na mówieniu tylko na czynieniu.

>Cierpienie jest jednak nieodłączną częścią ludzkiego życia i nigdy do końca nie uda nam się go zlikwidować.
Jakie cierpienie i czym spowodowane? Co to znaczy do końca? Mnie wystarczy minimalizm. Większość ludzi nie będzie się przyczyniać do cierpień innych ludzi, a odwrotnie będzie myślała jak im ulżyć. Nie dla władzy i kasy, a tylko z poczucia przyzwoitości.

>Ludzie, którzy robią wszystko, żeby samemu nie cierpieć, prowadzą życie wewnętrznie puste, bez istotnej treści, bez sensu; tacy ludzie stają się stopniowo odrażający dla innych - jako egoiści żyjący tylko dla siebie, bez gotowości do ofiar na rzecz innych osób.
Naszą naturalną cechą jest unikanie cierpień i dążenie do szczęścia, zaś inteligencja i wiedza mówi, że zdarzają się takie chwile, ale permanentność takiego stanu jest niemożliwą. Dalej - to przypomina mi uogólniający opis kleru.

>Ideałem w pełni ludzkim nie jest unikanie cierpienia za wszelką cenę, lecz zdolność jego akceptacji i odnalezienia jego sensu.
Nie ma żadnego sensu w cierpieniu, choć przejście przez cierpienie uszlachetnia.

>Cierpienie jest tajemnicą.
Ewidentna bzdura, każde cierpienie jest racjonalnie wytłumaczalne, choć nie każdemu można zapobiec.

>Jeżeli zaprzecza się istnieniu Boga, być może w ogóle nie jest możliwe zbliżenie się do tej tajemnicy i zauważenie sensu cierpienia.
Natura świata - choć okrutna wedle naszych ocen - jest racjonalna i wspaniała. Całkowitą głupotą jest cierpienie i śmierć w religijnych koncepcjach. Np. w chrześcijaństwie "Dobry Bóg", gnębi biedne stworzone przez siebie kukiełki najwymyślniejszymi cierpieniami. Dla mnie to jakiś zboczeniec sadysta, a nie dobry Bóg.

>Jeżeli ateista chciałby spróbować zrozumieć chrześcijańskie spojrzenie na kwestię cierpienia, musiałby wykazać gotowość do intelektualnego zmierzenia się ze stwierdzeniami z jego punktu widzenia paradoksalnymi:
>- że człowiek jest dla Boga tak bardzo cenny, że Bóg przyjął postać ludzką, aby móc współcierpieć z człowiekiem
>- że w związku z tym w każdym ludzkim cierpieniu jest obecny współcierpiący Bóg
>- że dobrowolnie przyjęte cierpienie może być sposobem czynienia dobra, jeśli jest złączone z cierpieniem Chrystusa, czyli z Odkupieniem.

Wielce Szanowny Panie Mbielecki, próbowałem zrozumieć chrześcijańskie widzenie rzeczywistości i "nadrzeczywistości" przez wiele lat. Podjąłem stosowne studia i przestudiowałem małą bibliotekę - co większych chrześcijańskich myślicieli. Dziś wiem już na pewno, że dopóki pozostanę przy zdrowych zmysłach, nie jest to możliwym. Do tego trzeba mieć umysł odpowiednio ukształtowany od wczesnego dzieciństwa, a mnie pozwalano na samodzielne myślenie.

Fideista ma w miarę normalnie wyglądający mózg, a umysł ukształtowany tak, jak stopy Chinek!



Tyle tylko, że umysł jakimś cudem wyzwolony okowów fideizmu może się jeszcze odbudować.
Czego wszystkim "zniewolonym umysłom" życzę!

>Nie mam złudzeń,
Czy aby na pewno!?

>że da się sensownie omówić tę kwestię na forum.
Zapewne dlatego, że ma Pan zupełnie inne pojęcie tego co jest sensowne od większości uczestników tego forum.
Na przykład nasze pojęcia sensu, dla sporej części kwestii, są alternatywne.

>Ale skoro poruszyłeś ten temat, to się do niego odniosłem.
Czyżby?
Ja trochę inaczej problem przedstawiony przez Pana Diogenesa zrozumiałem, ale myślę, że sam to z Panem to uzgodni.

Miłego dnia.

@@@
.
06-12-2011 17:32 
 Ocena 8 na 8
wojtek. (1061 punktów)
>Ideałem w pełni ludzkim nie jest unikanie cierpienia za wszelką cenę, lecz zdolność jego akceptacji i odnalezienia jego sensu.

   Filozof i myśliciel zaprawdę z Ciebie niezrównany... Ciekaw tylko jestem, czy starczyłoby Ci cywilnej odwagi, żeby zamiast pisać swe natchnione, chrześcijańskie złote myśli na forum, pójść do hospicjum dla dzieci, spojrzeć w oczy wycieńczonemu chorobą, umierającemu dziecku i powiedzieć mu swym kaznodziejskim tonem, że nie powinno unikać cierpienia za wszelką cenę, lecz zamiast tego, powinno zaakceptować swój los, jak również odnaleźć sens swego cierpienia (a przynajmniej spróbować odnaleźć zanim pełen nieskończonej miłości i dobroci Bóg, po miesiącach albo i latach cierpienia takiego dziecka, powoła je przed swoje oblicze), albowiem taki jest ideał w pełni ludzki.

    Stać Cię na to?
07-12-2011 12:07 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Byłem kiedyś w takiej sytuacji - umierało dziecko, po długiej chorobie...

Ty również byłeś kiedyś w takiej sytuacji?
07-12-2011 12:38 
 Ocena 2 na 4
Gosia (9452 punktów)

>Stać Cię na to?

Zapewniam, że stać. Brak jakiejkolwiek empatii i poczucia zwykłej ludzkiej przyzwoitości to immanentna cecha religiantów. Tak bardzo kochają swego boga, ze dla ludzi już nic nie mają.
I wiem co mówię.
06-12-2011 17:47 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Oczywiście należy robić wszystko, co możliwe, aby zmniejszać cierpienie innych ludzi.

Przede wszystkim należy mieć pozbawioną złudzeń i fikcji wizję człowieka. Nie jest nią wizja człowieka zależnego w swym bycie od boga, a w gruncie rzeczy - od kapłana, bo bóg jest jedynie instrumentem uzależniania człowieka od kasty duchownych. W jakim sensie sprzeciw wobec in vitro albo zakaz używania prezerwatyw - by wymienić tylko te dwa - jest uszczęśliwianiem ludzi?

>Cierpienie jest jednak nieodłączną częścią ludzkiego życia i nigdy do końca nie uda nam się go zlikwidować.

Zgoda. Ale chodzi o sposób uzasadnienia tej tezy. Czym innym jest bowiem koncepcja cierpienia jako metafizycznej kary za wyimaginowany grzech, a cierpienia uwarunkowanego niedoskonałością ludzkich instytucji czy uwarunkowanego niewłaściwym poznaniem. W tym drugim wypadku cierpienie w swej istocie podobne jest do prawdy: możemy zbliżac się do niej, nigdy jej nie osiągając, tak jak możemy eliminować cierpienie, będąc pozbawionymi iluzji życia bez cierpienia i stresu.

>Ludzie, którzy robią wszystko, żeby samemu nie cierpieć, prowadzą życie wewnętrznie puste, bez istotnej treści, bez sensu;

Nie, ich życie nie jest wewnętrznie puste. Treścią ich życia jest ich ego. Niczym nie różnią się od ludzi katujących bliźnich i siebie wizją własnego zbawienia, urojeniem wiecznego JA.

>Cierpienie jest tajemnicą.

Cierpienie nie jest nagim faktem. To skomplikowane zjawisko biopsychospołeczne. Ale komplikacja nie znaczy tajemniczości. Interpretacja dowolnego zjawisko w pozornych kategoriach metafizycznych, religijnych, teologicznych, uczyni z niego pozorną tajemnicę. Jeśli ktoś spojrzy na cierpienie przez pryzmat opowieści biblijnych (Hiob, Jezus), to niech nie dziwi się, że raczej zaciemni sobie pole widzenia i doświadczenia.

>Jeżeli zaprzecza się istnieniu Boga, być może w ogóle nie jest możliwe zbliżenie się do tej tajemnicy i zauważenie sensu cierpienia.

Biblia nie jest w tej materii jednoznaczna. Bóg doświadczając Hioba wyręcza się diabłem. Sugeruje to diaboliczność cierpienia. Tak widział cierpienie Rilke, umierając w cierpieniach na leukemię: Dzień i noc, dzień i noc:...piekło! ...Chory pies wciąż jest jeszcze psem. A my, czy my jesteśmy jeszcze sobą od pewnego poziomu bardziej bezsensowni w cierpieniu? Tak, ból raczej odczłowiecza, a rozprawianie o jego uświęcającej mocy jest czystym cynizmem.

>Jeżeli ateista chciałby spróbować zrozumieć chrześcijańskie spojrzenie na kwestię cierpienia,...

Myślę, że lepiej pomóc owadowi, niż starać się zrozumieć nonsens.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
04-12-2011 20:36 
 Ocena-1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Nie wiem, jak jest z Arabskim, ale Gowin i Sikorski nie są członkami, lecz sympatykami OD, w odróżnieniu od np. Giertycha, który jest takowym. Nie zmienia to jednak faktu, że deklarują poparcie dla organizacji, której członkowie składają przysięgę na bezwzględną wierność papieżowi, co stawia ich lojalność wobec własnego kraju pod znakiem zapytania.

Nie ma żadnej przysięgi.
Konsekwetny katolik kieruje się zawsze dobrem swojego państwa i narodu.

>Opus Dei została powołana, aby pozyskiwać pieniądze dla krk

Fantazje w stylu Dana Browna...
07-12-2011 13:59 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie ma żadnej przysięgi.
Tekst przysięgi kilka lat temu czytałam w jednym z periodyków, nie pamiętam niestety tytułu. No, ale to była jakaś "lewacka" gazetka, więc pewnie to tylko kolejna teoria spiskowa oraz nieuzasadniony atak na kościół.
>Konsekwetny katolik kieruje się zawsze dobrem swojego państwa i narodu.
Konsekwentny katolik kieruje się wytycznymi swoich kapłanów, nie zawsze zbieżnymi z interesem państwa, bo taka jest struktura i zasady działania tego kościoła.
>>Opus Dei została powołana, aby pozyskiwać pieniądze dla krk
>Fantazje w stylu Dana Browna...
Jakoś najbardziej tymi fantazjami przejęły się władze krk. Ja opieram się jedynie na własnych doświadczeniach oraz publikacji Bruno Devosa "Byłem w Opus Dei" (Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2010).
Osobiste kontakty z członkami waszej organizacji wzbudziły we mnie jedynie refleksję, że jest to grupa zwykłych karierowiczów, pazernych na pieniądze - coś jakby aktyw partyjny PZPR w czasach słusznie minionych.
Nie wiedziałam jeszcze wówczas, że pewna (zdaje się - niemała) część zarobków odprowadzana jest obowiązkowo na kościół. Jest to niezłe źródło dochodu, przypuszczalnie nieopodatkowane, stąd członkowie Opus Dei zatrudnienie znajdują w władzach tych korporacji, gdzie kościół ma jakieś wpływy.
PS. Lojalnie uprzedzam, że kolejnych wypowiedzi nie będę komentować z uwagi na czasowe zawieszenie aktywności na portalu.
07-12-2011 15:19 
 Ocena-1 na 3
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>Nie ma żadnej przysięgi.
>Tekst przysięgi kilka lat temu czytałam w jednym z periodyków, nie pamiętam niestety tytułu. No, ale to była jakaś "lewacka" gazetka, więc pewnie to tylko kolejna teoria spiskowa oraz nieuzasadniony atak na kościół.

Prawdopodobnie.

>>Konsekwetny katolik kieruje się zawsze dobrem swojego państwa i narodu.
>Konsekwentny katolik kieruje się wytycznymi swoich kapłanów, nie zawsze zbieżnymi z interesem państwa, bo taka jest struktura i zasady działania tego kościoła.

To nie jest model zgodny z nauczaniem Kościoła. Jeżeli kapłan daje świeckim wytyczne w sprawach politycznych, to znaczy, że mija się z powołaniem. Jeżeli świecki bezmyślnie kieruje się takimi wytycznymi, to źle realizuje swoje obywatelskie obowiązki.

>>>Opus Dei została powołana, aby pozyskiwać pieniądze dla krk
>>Fantazje w stylu Dana Browna...
>Jakoś najbardziej tymi fantazjami przejęły się władze krk. Ja opieram się jedynie na własnych doświadczeniach oraz publikacji Bruno Devosa "Byłem w Opus Dei" (Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2010).

Moje doświadczenia są inne. W publikacji byłego członka Opus Dei też nie znalazłem potwierdzenia tego poglądu, ale może coś przeoczyłem.
07-12-2011 18:44 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>To nie jest model zgodny z nauczaniem Kościoła. Jeżeli kapłan daje świeckim wytyczne w sprawach politycznych, to znaczy, że mija się z powołaniem. Jeżeli świecki bezmyślnie kieruje się takimi wytycznymi, to źle realizuje swoje obywatelskie obowiązki.
Znowu opowiadania bajd dla łatwowiernych.
Polecam: X. Guerry. Doktor teologji i prawa. "Kodeks Akcji Katolickiej". Wydaną za zezwoleniem władzy duchownej w 1929 roku. Dosyć przerażającą książczynę.
Prawdziwy "Mein Kampf" klerykałów.
Nie! Nic nie zostało odwołane - co najwyżej utajnione i usprawnione.
pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_Katolicka

Miłego dnia.

@@@
.
07-12-2011 19:20 
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)
>To nie jest model zgodny z nauczaniem Kościoła.

A cóż to za maź owo nauczanie kościoła? Czy kościół odwołał brednie ze swej przeszłości? Czy je - zgodnie ze swą pokrętną doktryną - odpokutował?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rysiek (4593 punktów)
Na Youtube można obejrzeć 5-cio odcinkowy francuski film dokumentalny o OpusDei (co prawda sprzed paru lat)
www.youtube.com/watch?v=XV0t8wciuHs
Jako ciekawostkę powtórzę pogląd założyciela OpusDei, że kobieta osiąga świętość po urodzeniu ósmego dziecka.
20-11-2011 13:34 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>powtórzę pogląd założyciela OpusDei, że kobieta osiąga świętość po urodzeniu ósmego dziecka.

Całe szczęście, że Maryja miała tylko jednego Jezusa.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rysiek (4593 punktów)
No tak, osiem cudownych poczęć, ukrzyżowań i zmartwychwstań, to by dopiero się działo.
auteme (225 punktów)
A nie sześcioro? Czterech braci i dwie siostry? Jehowi chyba mi coś o tym wspominali, że katolicy rodzeństwa Jezusa nie uznają, gdyż po pierwsze rodzeństwo nie uznawało boskości swojego brata. A po drugie, Maryja nie mogłaby być "wiecznie dziewica".
04-12-2011 20:54 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Jako ciekawostkę powtórzę pogląd założyciela OpusDei, że kobieta osiąga świętość po urodzeniu ósmego dziecka.


Bzdury opowiadasz.
Nie pytam o cytat, bo go i tak nie podasz.
Lizergus (691 punktów)
Polecam stronę na polskiej Wikipedii o Opus Dei. Tryska obiektywnością
20-11-2011 14:44 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
> Polecam stronę na polskiej Wikipedii o Opus Dei. Tryska obiektywnością

To chyba poroniony płód jakiegoś członka czy sympatyka OD. Znacznie lepsza jest wikipedia niemiecka.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rigoletto (3891 punktów)
Mamy w rządzie, Sejmie, Senacie, samorządach, władzach największych partii:
Rycerzy Kolumba, Kawalerów Maltańskich, Bożogrobców, tercjarzy, charyzmatyków w Duchu Św. itd. dlaczego mielibyśmy akurat piętnować członków Opus Dei? Chyba powinien być równy dostęp do stanowisk dla wszystkich?!

20-11-2011 16:54 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>dlaczego mielibyśmy akurat piętnować członków Opus Dei?

Każdy, kto w rządzie (i nie tylko) wykorzystuje państwo (instrumentalizuje je) do celów innych niż konstytucyjne powinien być napiętnowany. Czy robią to np. członkowie OD jest kwestią do wyjaśnienia. O to chodziło chyba Palikotowi. Ze swej strony obawiam się, że zależy im na wprowadzeniu państwa bożego na ziemi.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania (święta czystość Escrivy).
20-11-2011 17:15 
 Ocena-1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Każdy, kto w rządzie (i nie tylko) wykorzystuje państwo (instrumentalizuje je) do celów innych niż konstytucyjne powinien być napiętnowany. Czy robią to np. członkowie OD jest kwestią do wyjaśnienia. O to chodziło chyba Palikotowi. Ze swej strony obawiam się, że zależy im na wprowadzeniu państwa bożego na ziemi.

Jest chyba oczywiste, że katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, na pierwszym miejscu powinien stawiać religię, a nie interesy jakiegokolwiek państwa.
20-11-2011 17:42 
 0 na 4
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Jest chyba oczywiste, że katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, na pierwszym miejscu powinien stawiać religię, a nie interesy jakiegokolwiek państwa.

Nie, katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, w życiu politycznym kieruje się dobrem wspólnym społeczności państwowej.
20-11-2011 18:10 
 Ocena 10 na 10
diogenes (42753 punktów)
>katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, w życiu politycznym kieruje się dobrem wspólnym społeczności państwowej.

Katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, przestaje być katolikiem. Podchodzić do czegoś na serio, to tyle, co zacząć o tym myśleć. To po pierwsze. Gdyby było tak, jak piszesz, Polska byłaby innym krajem. A szansą na to jest właśnie zmiana naszej katolickiej tożsamości, która jest krzyżem u nogi naszej historii.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
20-11-2011 18:18 
 Ocena 1 na 1
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
Zastanawia mnie, gdyby wybuchł konflikt: Watykan wypowiedział wojnę Polsce? Pofantazjujmy z religiantami - co wtedy? Kogo poprą? Wojtyła już nie jest królem Watykanu, czasy się zmieniły. Mentalność nie do końca.


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
20-11-2011 18:50 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>Nie, katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, w życiu politycznym kieruje się dobrem wspólnym społeczności państwowej.
Tak samo serio w katolickich hasełkach jest taktowane "dobro wspólne społeczności państwowej", jak chrześcijańska "miłość bliźniego".
Szczery uścisk katolicyzmu - całości państwa oraz jego obywateli - można porównać do szczerego uścisku ośmiornicy.

Nie poświęcajcie się aż tak dla całej społeczności państwowej i nas poszczególnych obywateli - dajcie ludziom pożyć w nowoczesnej demokracji europejskiej.
Np. tak na wzór Holandii (może być Skandynawia).

Miłego dnia.

@@@
.
20-11-2011 17:43 
 Ocena 2 na 2
Lizergus (691 punktów)
>Jest chyba oczywiste, że katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, na pierwszym miejscu powinien stawiać religię, a nie interesy jakiegokolwiek państwa.

To niech trzyma się z daleka od interesów tego państwa.
20-11-2011 18:10 
 Ocena 1 na 1
Domestos z Bidetu (6257 punktów)
>>Jest chyba oczywiste, że katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, na pierwszym miejscu powinien stawiać religię, a nie interesy jakiegokolwiek państwa.
>To niech trzyma się z daleka od interesów tego państwa.

albo poprosi o paszport Watykański....


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Jest chyba oczywiste, że katolik, który podchodzi na serio do swojej wiary, na pierwszym miejscu powinien stawiać religię, a nie interesy jakiegokolwiek państwa.
>To niech trzyma się z daleka od interesów tego państwa.

Ale co mu zrobisz? Ma taki głos w wyborach jak i Ty.
Lizergus (691 punktów)
Chodziło mi raczej o osoby sprawujące władzę a nie wyborców. No ale fakt, demokracja działa tak, a nie inaczej.
21-11-2011 07:16 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Ma taki głos w wyborach jak i Ty.

Chodzi nie tylko o głos w wyborach, ale również o głos po wyborach. Ludzie stawiają na X, a po wyborach okazuje się, że to Y, np. członek OD. Tego nie było na przedwyborczych spotach.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rigoletto (3891 punktów)
>Chodzi nie tylko o głos w wyborach, ale również o głos po wyborach. Ludzie stawiają na X, a po wyborach okazuje się, że to Y, np. członek OD. Tego nie było na przedwyborczych spotach.

O rety! Nie mów, że głosowałeś na Gowina!?
Stech (106 punktów)
Ostatnio czytałem że opus dei nie jest aż tak złą organizacją a jej czarna legenda powoli się zamazuje.
Grzegorz (5685 punktów)
>Niech premier się wytłumaczy przed Polakami dlaczego trzech funkcjonariuszy Opus Dei, czyli wywiadu katolickiego, znajduje się w polskim rządzie.
Wiele mówi fakt że w partii zakładającej formalnie rozdział państwa od Kościoła nie da się sformować rządu aby nie wyłowić przynajmniej paru funkcjonariuszy OD. Najwyraźniej praktyka jak zwykle mija się z teorią.
20-11-2011 22:05 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Najwyraźniej praktyka jak zwykle mija się z teorią.

Praktyka mija się ze złą teorią.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
diogenes (42753 punktów)
Cytat:
Pytany o rzekome związki ministrów z Opus Dei [Niesiołowski -d.] przyznał, że przynależność do tej organizacji nie jest problemem, ale w "w ustach Palikota brzmi to obraźliwie". - Opus Dei to jest bardzo dobra organizacja, która doprowadziła do demokratyzacji Hiszpanii, a jej założyciel został uznany za świętego. Być w Opus Dei to jest zaszczyt - stwierdził w rozmowie z Moniką Olejnik.


wiadomosci(*)w-opu,1,4913058,wiadomosc.html

Faktycznie, można mówić o gospodarczym rozwoju Hiszpanii za rządów OD, ale z demokratyzacją nie miało to wiele wspólnego. Zresztą cały ten boom skończył się aferą (MATESA), które jak widać też są dziełem bożym. Eksperyment z OD w Hiszpanii pokazał, że nie da się ograniczyć demokratyzacji jedynie do kwestii gospodarczych. Opus Dei jest jedną z ostatnich organizacją, której przyświecałyby demokratyczne ideały. Jej obecność w polskim rządzie jest prowokacją, a nie błogosławieństwem.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
Niech premier się wytłumaczy przed Polakami dlaczego trzech funkcjonariuszy Opus Dei, czyli
>wywiadu katolickiego, znajduje się w polskim rządzie.

>wiadomosci(*)ny-po,1,4911691,wiadomosc.html
>Żądanie Palikota jest więc jak najbardziej na miejscu.

W świetle artykułów, które pojawiły się w prasie po wypowiedzi Palikota, jest zupełnie jasne, że nie tylko jego żądanie, ale i wszystkie podane przez niego "informacje" nie mają żadnego związku z rzeczywistością. Ten kolejny humbug Palikota to przestroga dla tych, którzy kiedykolwiek w przyszłości będą chcieli uwierzyć w jego rewelacje.
04-12-2011 19:31 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>W świetle artykułów, które pojawiły się w prasie...

Podrzuć jakiś link.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
04-12-2011 19:33 
 0 na 2
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>W świetle artykułów, które pojawiły się w prasie...
>Podrzuć jakiś link.

Np. ostatni "Newsweek".
Rafał Poniecki (7132 punktów)
> To i tak niewiele. W jednym z frankistowskich gabinetów na 18 ministrów aż jedenastu było członkami lub sympatykami tej
Nam też to moze grozić:
ośrodki formacyjne
Przy większości ośrodków prowadzone są kluby dla dzieci i nastolatków. ...
Odradza konsultowanie się z rodziną, jeżeli ta nie należy do Dzieła. Jeśli nastolatek zdecyduje się zostać numerariuszem - kieruje do wikariusza regionalnego wniosek o przyjęcie do Opus Dei....
Kolejnym, po budowie ośrodków formacyjnych, etapem rozwoju działalności Opus Dei w poszczególnych krajach jest tworzenie placówek edukacyjnych, działających pod jego "opieką duchową". W Polsce takie placówki działają od kilku lat - większość w ramach projektu Stowarzyszenia Wspierania Edukacji i Rodziny Sternik. Należy do niego pięć przedszkoli, osiem szkół podstawowych, dwa gimnazja oraz dwa licea. Działają one w kilku podwarszawskich miejscowościach, Szczecinie, Poznaniu i Krakowie. Łącznie uczy się w nich 1462 dzieci.....
Do szkół Sternika swoje dzieci posyłają m.in. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, były wicepremier Roman Giertych (jego brat Robert jest wicedyrektorem i nauczycielem religii w szkole dla chłopców Żagle), poseł PiS Przemysław Wipler, senator PiS Jan Maria Jackowski, byli posłowie LPR Radosław Parda i Szymon Pawłowski, dziennikarz TVN24 Bogdan Rymanowski oraz prawicowy publicysta Robert Tekieli. W Sterniku uczą się także wnuki Ryszarda Legutki, Antoniego Macierewicza i Henryki Bochniarz. ...
W październiku 2006 r. powstała Fundacja Edukacji i Nauki im. Polikarpa Maciejczyka, która stawia sobie za cel budowę uniwersytetu Dzieła.
18 instytucji jest zwiazanych z Opus Dei.

www.polity(*)21725,1,opus-dei-w-polsce.read
Niech 10% z tych 1462 dzieci zasiądzie w Sejmie...
Moze ktoś uważać, że niepotrzebnie wlepiam tak długi cytat, ale to są fakty, które powinnismy mieć przed oczami. Teraz i za 10 lat.
07-12-2011 20:02 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>W październiku 2006 r. powstała Fundacja Edukacji i Nauki im. Polikarpa Maciejczyka,

Jak się chcesz czegoś o niej dowiedzieć, to:

Cytat:
NOWOŚĆ - RAPORT SKRÓCONY NA SMS W CENIE 9 ZŁ NETTO !!


www.infove(*)jczyka/warszawa/marszalkowska/

A więc nie wystarczy zdrowaśka. Ojców założycieli natchnęła sama trójca święta: kasa, kasa, kasa.

[edit]

A myszkując w sieci można dotrzeć do takich informacji:

Cytat:
Hektary dla Chrystusa

Z Polikarpem Maciejczykiem, który podarował ziemię pod budowę centrum edukacyjnego w Bielkowie rozmawia Maria Giedz

- Skąd wziął się pomysł ofiarowania ziemi Zgromadzeniu Legionistów Chrystusa, powstałemu w Meksyku?

- Chciałem zbudować w tym miejscu uczelnię.


www.kolbud(*)z=2002&a=hektary_dla_chrystusa

Cytat:
Jak ujawniono na początku 2009 roku, założyciel zgromadzenia [legionu Chrystusa -d.] prowadził podwójne życie, żyjąc z kobietą i posiadając z nią córkę. Ponadto został oskarżony o pedofilię przez byłych seminarzystów. Kontrowersje wzbudzał również sposób funkcjonowania zgromadzenia. Zgromadzeniu zarzucano stosowanie metod sekciarskich.


pl.wikipedia.org/wiki/Legion_Chrystusa

Tak więc uczelnia zaczyna od podwójnej prawdy. Prawda wyzwala, a prawda podwójna - zdaje się, że coś do rymu.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
07-12-2011 21:03 
 Ocena 4 na 4
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>- Chciałem zbudować w tym miejscu uczelnię. [/cytat]





Tak mi się te dwa obrazki skojarzyły.
Wieki lecą, zmieniają się tylko dekoracje.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

Legion Chrystusa nie ma nic wspólnego z Opus Dei. Mam nadzieję, że ta fuzja dwóch różnych wątków nie jest celową manipulacją.
08-12-2011 15:19 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>Legion Chrystusa nie ma nic wspólnego z Opus Dei. Mam nadzieję, że ta fuzja dwóch różnych wątków nie jest celową manipulacją.
Legion Chrystusa, Akcja Katolicka, Opus Dei, Trzecie zakony: www.dominikanie.com/3zakony.htm , Instytuty Świeckie angelus.pl(*)nt&task=view&id=101&Itemid=239 i jeszcze wiele tajnych, półtajnych i półjawnych macek Kościoła Katolickiego mają wiele wspólnego ze sobą, choć mają swoją specjalizacje i ostro ze sobą rywalizują. Łączenie tego ze sobą może być zdecydowanie merytorycznie uzasadnione. Zaś manipulacją (na szczęście tu mało skuteczną) jest żądanie aby mówić tylko rzeczy zgodne z wymaganiami Kościoła, a na naszym forum Pana Mbieleckiego.

Miłego dnia.

@@@
.
08-12-2011 17:37 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Legion Chrystusa nie ma nic wspólnego z Opus Dei.

Doprawdy katolickie rozumienie nic(ości).

Czy nie są dla tych organizacji wiążące nauki kościoła, papieskie dokumenty, dekrety, prawo kanoniczne, itp? Kto jak nie Wojtyła uznał Opus Dei za prałaturę personalną (1982 r., Konstytucja Ut sit.). A w 2006 watykańska kongregacja wiary "skazała" kryminalistę Maciela, legionistę-założyciela, pedofila, narkomana, oszusta, na życie... w modlitwie i pokucie.

Czy to tak trudno zauważyć, że lewicą i prawicą kieruje ten sam łeb?
W przypadku głowonogów jest podobnie.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Kormel (31 punktów)
Wcale się nie dziwię że z takim rządem ciężko o jakieś przemiany. Niesiołowski (już boje się komentować szaleństwo tego człowieka, Gowin i reszta. Albo Tusk mydli oczy wyborcom gdy wspomina o chęci wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich albo rzeczywiście ma to na myśli i żyje w jakieś paranoi.
Mam jeszcze w sobie resztki szacunku dla katolików i ich inicjatyw ale to się tak kurczy. A ci, z którymi można budować jakąś pokojową relacje sami często są większymi antyklerykałami niż niejeden ateista.
Inicjatywa Palikota brzmi spiskowo i mam nadzieje, że nie odbije mu się to czkawką. Właściwie nie widzę przeszkód żeby taką komisję zakładał bo zarzuty są ciężkie i warto na ten temat rozmawiać.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365