Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sikorski buduje IV Rzeszę

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
29-11-2011 19:06Hodża (11172 punktów)Sikorski buduje IV Rzeszę
Ocena 3 na 3
Kaczyści chcą postawić Sikorskiego przed Trybunałem Stanu za jego wczorajsze wypowiedzi na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej.
   Słuchałem wypowiedzi Sikorskiego i dochodzę do wniosku, że Kaczyński bardzo źle życzy Europie, a nasz minister stał się głosem rozsądku, chyba jedynym obecnie dyplomatą, który głośno mówi, że pora zreformować struktury tego europejskiego cyrku. Nie dziwię się, że to nie Niemcy podnoszą tę kwestię, ale nie ulega wątpliwości, że - skoro ponoszą największe koszty, to kwestią czasu jest tylko moment, w którym będą musieli podjąć trud zarządzania całym tym organizmem w większym, niż dotychczas stopniu; najpewniej po prostu w stopniu adekwatnym do ponoszonych nakładów.
   Albo wóz, albo przewóz: Europejczycy pogrążyli się w narcyzmie i nie widzą, w jak wielkim dramacie los przydzielił im role.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Selanos (12869 punktów)
Czyli w momencie, w którym UE staje się wielkim, opasłym, niezdolnym do jakiegokolwiek sensownego działania biurokratycznym tworem, mamy iść jeszcze bardziej w kierunku federacji? To ja już wolę przeprowadzić się gdzieś na wschód, niech będzie nawet Rosja, albo Ukraina.

Kolejne idiotyczno-klimatyczne normy unijne spowalniają gospodarkę tego kontynentu, euro jakoś się jeszcze trzyma, tylko dlatego, że Francuzi chcą ratować swoje banki u których zadłużona jest Grecja. Co jeszcze? Ach, ceny ropy. Euro akcyza przywali nam wyższe ceny ropy, co w połączeniu z tym, że większość aut dostawczych jeździ na dieslu, bardzo ładnie przełoży się na ceny wszystkiego.

Co w zamian? Dotacje unijne? A co to są dotacje unijne? To jest przekładanie pieniędzy z państwa A do państwa B i na odwrót, tylko tak, żeby jedno z tych państw, np. Polska, dostało więcej, niż dało. pieniądze oczywiście przejdą przez ręce urzędników, których natworzyło się właśnie po to, aby te pieniądze przekładać tam i z powrotem. Także pieniążki będą przechodzić przez rączki urzędników unijnych, polskich i niemieckich. Każdy z nich oczywiście musi zarabiać. I tak się ten nasz cudowny aparacik europejski kręci.

Wprowadzajmy kolejne klimatyczne idiotyzmy, chiny są otwarte na europejskie firmy, które w Europie już niedługo nie będą miały czego szukać. Najlepiej, zamiast w węgiel i atomówki, inwestujmy w panele słoneczne, bo wszak wiadomo, że słońca w Europie tyle, co w Arabii Saudyjskiej. I pozwalajmy unii dalej ustalać kąt zakrzywienia bananów.

Inna sprawa to Kaczyński, który jest hipokrytą, bo to jego braciszek podpisał haniebny traktat lizboński, który ogranicza suwerenność Polski.

A Sikorski niewiele mądrzejszy.

No i jeszcze unijna szkodliwość CO2... Kocham to... Co komu szkodzi CO2? Drzewka ładnie na tym rosną =.=
29-11-2011 20:25 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>No i jeszcze unijna szkodliwość CO2... Kocham to... Co komu szkodzi CO2? Drzewka ładnie na tym rosną =.=
>
Nie tylko drzewka Selanosie na tym rosną. Rosną też konta tych, którzy straszą globciem.
Niemiecka gospodarka nie rozwija się i nie będzie się rozwijać w Unii. Jak ma się rozwijać jeśli Bundesrepublika dopłaca do stoczni,wiatraków, globcia, wali miliardy euro w Grecje coby uratować własne banki itd? Zamykają elektrownie atomowe by zrobić dobrze nawiedzonym ekologom. U nas na razie jeszcze się kręci bo w PL jakieś 40% PKB to szara strefa. Więc Polacy wydają kase, którą nie potrafi im zabrać urzędnik Tuska, Kaczyńskiego, czy innego Pawlaka.Za parę lat, gdy wejdzie w życie ( oby nie) idiotyczny pakiet klimatyczny też się zarżniemy płacąc jakieś 100% więcej za energię. Ale być może paru lat ci idioci z Unii nie przetrwają.
29-11-2011 21:18 
 Ocena 3 na 5
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Jak ma się rozwijać jeśli Bundesrepublika dopłaca do stoczni,wiatraków, globcia, wali miliardy euro w Grecje coby uratować własne banki itd? Zamykają elektrownie atomowe by zrobić dobrze nawiedzonym ekologom. U nas na razie jeszcze się kręci bo w PL jakieś 40% PKB to szara strefa.
Mam wrażenie że nie znasz tematu.20% energii elektrycznej w Niemczech jest dziś ekologiczna (wiatr,słońce,biomasa).W bilansie kosztów elektrowni atomowych nie uwzględnia się kosztów składowania odpadów.Problemem nie jest wyprodukowanie potrzebnej ilości energii,problemem jest sieć przesyłowa.Innym problemem jest zabezpieczenie energii w godzinach szczytu.Rozwiązania techniczne istnieją, trzeba je tylko wdrożyć i te kosztują.
Przed kilku dniami przekraczałem granicę polsko-niemiecką.Z kraju o zastałej gospodarce wjeżdżały samochody z elementami elektrowni wietrznej, z kraju z szarą strefą ciężarówka z pniami drewna.Szara strefa jest hamulcem a nie rozwojem gospodarki. Niszczy wolną konkurencję, zabija kreatywność i innowacyjność przedsiębiorców.Słuchałem kiedyś dyskusji nt.płacy minimalnej. Na zapytanie skierowane do szwedzkiego dziennikarza o najniższą stawkę/h w Szwecji, odpowiedział:"Rząd szwedzki nie jest zainteresowany przedsiębiorcami którzy nie są w stanie zapłacić powyżej 7 Euro/h.Przyszłość państw wysoko uprzemysłowionych nie leży w szarej strefie tylko w technologiach.Te są możliwe tylko dzięki sprawnemu systemowi nauczania.Dwie lekcje religii naprzeciw jednej godziny fizyki, na pewno wymaganego poziomu nie zagwarantuje.
30-11-2011 08:57 
 Ocena 3 na 3
Rigoletto (3891 punktów)
>Mam wrażenie że nie znasz tematu.20% energii elektrycznej w Niemczech jest dziś ekologiczna (wiatr,słońce,biomasa).W bilansie kosztów elektrowni atomowych nie uwzględnia się kosztów składowania odpadów.Problemem nie jest wyprodukowanie potrzebnej ilości energii,problemem jest sieć przesyłowa.Innym problemem jest zabezpieczenie energii w godzinach szczytu. Rozwiązania techniczne istnieją, trzeba je tylko wdrożyć i te kosztują.

Wszystko fajnie, tylko biznes aby być konkurencyjny przenosi produkcję do krajów gdzie ekologią i prawami pracowniczymi nikt się nie przejmuje. Tym sposobem zamiast elektrowni węglowych czy atomowych w Europie, gdzie przynajmniej jest to pod kontrolą, będzie więcej "brudnych" elektrowni i "brudnego" przemysłu w Chinach, Indiach czy USA. Efekt tego jest taki, że emisja i zanieczyszczenia w skali globalnej są większe, a pracy w Europie jest mniej...

>Słuchałem kiedyś dyskusji nt.płacy minimalnej. Na zapytanie skierowane do szwedzkiego dziennikarza o najniższą stawkę/h w Szwecji, odpowiedział:"Rząd szwedzki nie jest zainteresowany przedsiębiorcami którzy nie są w stanie zapłacić powyżej 7 Euro/h.

To ciekawe co piszesz bo akurat w Szwecji nie ma ustalonej płacy minimalnej.

>Przyszłość państw wysoko uprzemysłowionych nie leży w szarej strefie tylko w technologiach.

To niech państwo umożliwi funkcjonowanie firm poza szarą strefą. Wtedy jej nie będzie...
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>>Słuchałem kiedyś dyskusji nt.płacy minimalnej. Na zapytanie skierowane do szwedzkiego dziennikarza o najniższą stawkę/h w Szwecji, odpowiedział:"Rząd szwedzki nie jest zainteresowany przedsiębiorcami którzy nie są w stanie zapłacić powyżej 7 Euro/h.
>To ciekawe co piszesz bo akurat w Szwecji nie ma ustalonej płacy minimalnej.
Chodziło o podatki (od przedsiębiorstw). Zacytowane zdanie padło.

Pozdrawiam

Server and receiver are both blind.
Rigoletto (3891 punktów)
>>>Słuchałem kiedyś dyskusji nt.płacy minimalnej. Na zapytanie skierowane do szwedzkiego dziennikarza o najniższą stawkę/h w Szwecji, odpowiedział:"Rząd szwedzki nie jest zainteresowany przedsiębiorcami którzy nie są w stanie zapłacić powyżej 7 Euro/h.
>>To ciekawe co piszesz bo akurat w Szwecji nie ma ustalonej płacy minimalnej.
>Chodziło o podatki (od przedsiębiorstw). Zacytowane zdanie padło.

Hmm? Gdzie w tym zdaniu jest coś o podatkach?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Hmm? Gdzie w tym zdaniu jest coś o podatkach?
Nigdzie. Konferencja tego pana była o podatkach.

Pozdrawiam

Server and receiver are both blind.
30-11-2011 12:04 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
> Jak ma się rozwijać jeśli Bundesrepublika dopłaca do stoczni,wiatraków, globcia, wali miliardy euro w Grecje coby uratować własne banki itd? Zamykają elektrownie atomowe by zrobić dobrze nawiedzonym ekologom. U nas na razie jeszcze się kręci bo w PL jakieś 40% PKB to szara strefa.
>Mam wrażenie że nie znasz tematu.20% energii elektrycznej w Niemczech jest dziś ekologiczna (wiatr,słońce,biomasa).

Mylisz "ekologiczne" z "odnawialnym".

Czy jest ekologiczna elektrownia wiatrowa do której wyprodukowania potrzeba zużyć więcej energii niż sama jest w stanie wyprodukować w całym swoim okresie technologicznego życia? Najnowocześniejsze elektronie wiatrowe osiągnęły ostatnio niewielki bilans dodatni. Na dodatek prąd z tych elektrowni bez dotacji jest nieopłacalny - czyli jest tak drogi, że nawet uwzględniając opłaty za przekroczenie emisji CO2 prąd z paliw kopalnych jest tańszy.
Do tego elektronie wiatrowe są poważnym zagrożeniem dla ptaków. Podobno już wymyślono takie wiatraki które nie zabijają ptaków, ale żeby system zadziałał trzeba by wszystkie istniejące turbiny wymienić na nowe (i tak droga energia staje się już horrendalnie droga).
Elementy turbin produkuje się w zakładach "napędzanych" konwencjonalnymi źródłami energii. Takiej huty aluminium nie da się zasilić z turbin wiatrowych i paneli słonecznych.

Panele słoneczne są cały czas bardzo mało wydajne. I ciągle dają ujemny bilans energetyczny (innymi słowy fabryka paneli słonecznych nie jest w stanie wyprodukować tyle paneli, żeby przestawić się na energię słoneczna i jeszcze żeby zostały panele na sprzedaż). Fabryki paneli "napędza się" energią z paliw kopalnych, ewentualnie z elektrowni atomowych a do produkcji paneli zużywa tony tworzyw sztucznych.

Biomasa to jest jedna wielka ekologiczna katastrofa - plantacje roślina na biomasę (a już szczególnie na biopaliwa - palmy oleistej) powodują wycinanie lasów tropikalnych na masowa skalę a także wyłączanie gruntów spod tradycyjnych upraw - stąd wzrost cen żywności na świecie. Nie mówiąc już o zagrożeniach płynących z takich wielkich monokultur - od wyjałowienia gleby i chorób roślin poczynając (a więc sztuczne nawozy i chemiczne środki ochrony roślin - ewentualnie znienawidzone przez ekologów GMO albo nie będzie plonów) a na niszczeniu siedlisk zwierząt i zaburzeniu gospodarki wodnej kończąc.
Pozyskiwanie energii z biomasy to jest dalej spalanie i to wcale nie bardziej wydajne i czyściejsze niż paliw kopalnych.
W Polsce spalanie biomasy doprowadzono do absurdu - elektronie kupują drewno które spalają żeby wyrobić normy energii pochodzącej z "odnawialnych" źródeł. A na to drewno wycina się lasy - nie wierzbę energetyczną, która nie wszędzie chce rosnąć bo ma spore wymagania jeżeli chodzi o nawodnienie (a Polska jest suchym krajem - u nas się myśli tylko jak wody opadowe przepchnąć najszybciej do Bałtyku) tylko wieloletnie lasy. Nasze elektrownie są zasilane w paliwo przez Lasy Państwowe.
To trochę jak w amerykańskich stołówkach szkolnych, gdzie są wytyczne ile warzyw ma być w porcji, ale do warzyw wlicza się frytki - w końcu ziemniak to warzywo.
Hod-dog z górą frytek to zdrowe jedzenie, spalanie drewna to ekologia.

Tak więc każda z tych metod jest owszem, odnawialna (czasami bardziej, czasami mniej, lasy długo rosną), ale ekologiczną nazwać jej nie można.

Najbardziej ekologiczna byłaby energia uzyskiwana z syntezy termojądrowej.
W to należałoby ładować te wszystkie pieniądze wyrzucane na dopłaty do turbin wiatrowych. 70% powierzchni naszej planety to woda i nie wygląda żeby to się miało zmienić.

Proekologiczne byłyby dopłaty np. do energooszczędnych domów, urządzeń, samochodów.
Zbudowanie systemu który przede wszystkim finansowo nagradza za oszczędność zamiast karać za rozrzutność. Dziś mamy w Europie, z nielicznymi wyjątkami, system wielkiego kija i małej, trudno osiągalnej marchewki. A powinno być odwrotnie.

Prosty przykład z naszego podwórka - gminy zaczynają kontrolować i nakładać kary za spalanie śmieci w domowych piecach węglowych (nareszcie!), ale żeby dostać dotację na modernizację ogrzewania i zamontowanie np. rekuperatorów czy pomp ciepła, trzeba spełnić takie wymagania, że mało komu się chce szarpać.
Mieszkam w okolicy w której jest sporo starych domków jednorodzinnych, większość ma piece węglowe, co widać w zimie po czarnym sierdzącym dymie snującym się po okolicy (na dodatek sporo osób uważa, ze spalając śmieci w piecach postępuje "ekologicznie"). Ale i tak jest pewnie dużo lepiej niż w Krakowie.

Prosty sposób na ograniczenie emisji CO2 to mniej spalać.
Np. dom w technologii pasywnej to prawie 90% mniej energii na jego ogrzanie (a w naszym klimacie dużo więcej energii idzie na ogrzewani niż na zasilanie niegrzewczych urządzeń elektrycznych). Ale taki dom jest sporo droższy od tradycyjnego, w pieniądzu zwraca się właścicielom po 20-25 latach (ale się zwraca - turbina wiatrowa nie zwróci się nigdy). Unia dopłaca miliony do wątpliwych ekologicznie i nieopłacalnych ekonomicznie rozwiązań. Porządna termomodernizacja budynków byłaby tańsza i dawała widoczne efekty.

Nie wspomniałeś o elektrowniach wodnych w kontekście ekologii, i chwała Ci chociaż za to.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
setarkos (10757 punktów)
>.. elektrownie wiatrowe są poważnym zagrożeniem dla ptaków.
To raczej argument sentymentalny niż racjonalny - w końcu każdy ptak ginie tak czy inaczej, a wiatraki zdają się mniej wymagający wrogiem niż drapieżniki (te wpadające w śmigła to pewnie samobójcy-idealiści w stylu Don Kichota).

> Podobno już wymyślono takie wiatraki które nie zabijają ptaków, ale żeby system zadziałał trzeba by wszystkie istniejące turbiny wymienić na nowe
Pomimo wielkiej sympatii dla ptaków (choć brudzą gdzie popadnie) uważam, że wystarczy dorobić zbiorniki przetwarzające okoliczną padlinę na biogaz i nawóz.

>Najbardziej ekologiczna byłaby energia uzyskiwana z syntezy termojądrowej.
Takiej mamy chyba wystarczająco(?) w postaci Słońca..
>W to należałoby ładować te wszystkie pieniądze wyrzucane na dopłaty do turbin wiatrowych.
Gdyby ogromnym wysiłkiem zrobić więcej słońc, to gwarantowałoby lepszą gospodarkę energią?

>Prosty sposób na ograniczenie emisji CO2 to mniej spalać.
Tak, to sposób najprostszy. Tylko co robić z nadwyżkami organicznymi, których nikt nie chce? Topić w oceanach czy zakopywać pod ziemią dla przyszłych pokoleń?
Wydaje się, że należy zadbać też o imisję CO2. Przykładowo w Polsce wystarczy zwiększyć powierzchnię lasów o ok. 1/3, by pochłonęły cały nadmiar emisji.
30-11-2011 21:18 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>.. elektrownie wiatrowe są poważnym zagrożeniem dla ptaków.
>To raczej argument sentymentalny niż racjonalny - w końcu każdy ptak ginie tak czy inaczej, a wiatraki zdają się mniej wymagający wrogiem niż drapieżniki (te wpadające w śmigła to pewnie samobójcy-idealiści w stylu Don Kichota).
Zaskoczyłeś mnie.

To jest poważny argument, który powinien być uwzględniany w trakcie planowania rozmieszczenia elektrowni wiatrowych. Ptaki to nie tylko gołębie i kawki, gdzie możemy sobie pozwolić na lekkomyślną akceptację selekcji. To wiele cennych i zagrożonych gatunków. Siedliska takich ptaków należy otaczać szczególną ochroną.

O tym, jak dużym problemem może być ekstynkcja jakiegoś gatunku przekonaliśmy się wielokrotnie, kiedy tracąc naturalnego wroga robala, zyskaliśmy naturalne i pasjonujące klęski w postaci zjedzonych drzew czy upraw.

>>Najbardziej ekologiczna byłaby energia uzyskiwana z syntezy termojądrowej.
>Takiej mamy chyba wystarczająco(?) w postaci Słońca..
Tyle że ta słoneczna jest dość kapryśna w naszym klimacie. Szczególnie zimą nie narzekamy na nadmiar.

>>Prosty sposób na ograniczenie emisji CO2 to mniej spalać.
>Tak, to sposób najprostszy. Tylko co robić z nadwyżkami organicznymi, których nikt nie chce? Topić w oceanach czy zakopywać pod ziemią dla przyszłych pokoleń?
Robi się to. Propaguje się stosowanie kompostowni, produkuje się również biomasę, którą następnie przetwarza się np. na paliwa lub opał. Tyle że jak zawsze - najprostsze i najtańsze "doraźnie" rozwiązania zwykle wygrywają.

>Wydaje się, że należy zadbać też o imisję CO2. Przykładowo w Polsce wystarczy zwiększyć powierzchnię lasów o ok. 1/3, by pochłonęły cały nadmiar emisji.
Bardzo trafna uwaga.
Dla globalnego klimatu należałoby do tego zachować, a nawet odtworzyć lasy Amazonii - miały niebagatelny wpływ na klimat a teraz co dnia tracone są bezpowrotnie kilometry kwadratowe lasu. Nasz klimat odczuwa to już teraz.
setarkos (10757 punktów)
>.. Siedliska takich ptaków należy otaczać szczególną ochroną.
Jasne - dlatego budowle przemysłowe umieszcza się poza obszarami przyrodniczo chronionymi.

>>Takiej mamy chyba wystarczająco(?) w postaci Słońca..
>Tyle że ta słoneczna jest dość kapryśna w naszym klimacie.
To wiadomo, jednak średnia temperatura globalna jest chyba na odpowiednim poziomie. Zatem problem nie polega na zwiększaniu ogrzewania lecz na magazynowaniu i dystrybucji energii, która użyteczna tylko wtedy gdy przepływa, a nie gdy wszędzie równie ciepło.
Tak jak sprawność każdego silnika zależy wprost od proporcji temperatur, tak powinno się jednocześnie z inwestycją w źródła ciepła pytać co i jak będziemy dla równowagi schładzać. Inaczej się (zwłaszcza w okolicach równikowych) 'ugotujemy'.

>.. najtańsze "doraźnie" rozwiązania zwykle wygrywają.
Czyli korzystające z magazynów, do których ręki nie przyłożyliśmy?

>>.. w Polsce wystarczy zwiększyć powierzchnię lasów o ok. 1/3, by pochłonęły cały nadmiar emisji.
>Bardzo trafna uwaga.
Dzięki. Dodam jeszcze, że o ile pojedynczy człowiek (czy cała ludzkość(?)) nie jest w stanie zrównoważyć emisji produktów niechcianych z pochłanianiem pożądanych, o tyle w skali państw jest po części możliwa taka odpowiedzialność wobec przyrody.

>.. odtworzyć lasy Amazonii..
Może nie warto czepiać się Brazylii, gdzie i tak 'produkuje się' nadwyżki tlenu, lecz spojrzeć na własne podwórko i na nim działać tak, jak byśmy sobie od innych życzyli.

Dlatego (by nawiązać wreszcie do tematu wątku) sądzę, że należy zlikwidować handel emisjami CO2 na rzecz np. obostrzeń celnych wobec 'śmieciuchów'
Stąd też wnioskuję, że przyszłość Europy (i świata) nie może polegać na unifikacji, z której wynika zwykle unikanie odpowiedzialności, lecz na federacyjnej kooperacji odrębnych gospodarczo podmiotów.

Ale to pewnie walka z wiatrakami..
Pozdrawiam
05-12-2011 21:14 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)

>>.. najtańsze "doraźnie" rozwiązania zwykle wygrywają.
>Czyli korzystające z magazynów, do których ręki nie przyłożyliśmy?
Dokładnie.

>Dzięki. Dodam jeszcze, że o ile pojedynczy człowiek (czy cała ludzkość(?)) nie jest w stanie zrównoważyć emisji produktów niechcianych z pochłanianiem pożądanych, o tyle w skali państw jest po części możliwa taka odpowiedzialność wobec przyrody.
Oczywiście.

>>.. odtworzyć lasy Amazonii..
>Może nie warto czepiać się Brazylii, gdzie i tak 'produkuje się' nadwyżki tlenu, lecz spojrzeć na własne podwórko i na nim działać tak, jak byśmy sobie od innych życzyli.
Na pewno warto spojrzeć na własne podwórko. Dziwią się ludzie, że rzeki wylewają, a nie zastanawiają się, jakie są tego przyczyny. Odlesiane góry, bo przecież taki ładny widok, cena działki może sięgać kosmosu. Zmiana gospodarki wodnej itd.
A tu mówi się tylko o rozwiązaniach doraźnych - wały przeciwpowodziowe. Oczywiście, te też są ważne, ale ważniejsze jest zadbanie o poprawę retencji gleby w strategicznych punktach. A już nie wspomnę np. o domach pobudowanych jako altanki na świeżo usypanej górze obok Żywca, gdzie niedawno kilka się osunęło.

Ale Amazonia to nie jest ich lokalny problem. Ten las ma wpływ na globalny klimat i zanik tej strefy buforowej zmieni nasze życie nawet u nas.
Tak samo jak oddzielenie się Australii zmieniło klimat globalny, jak osuszenie Sahary miało swój efekt, tak samo będzie z Amazonią.

>Stąd też wnioskuję, że przyszłość Europy (i świata) nie może polegać na unifikacji, z której wynika zwykle unikanie odpowiedzialności, lecz na federacyjnej kooperacji odrębnych gospodarczo podmiotów.
>Ale to pewnie walka z wiatrakami..
Oby nie. To kwestia naszego być albo nie być. Może nie w skali naszego pokolenia, ale prędzej czy później zużyjemy zasoby, zniszczymy sobie siedlisko, staniemy przed perspektywą samozagłady. O ile nie wprowadzimy zmiany naszego rozwoju.
01-12-2011 10:25 
 0 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>.. elektrownie wiatrowe są poważnym zagrożeniem dla ptaków.
>To raczej argument sentymentalny niż racjonalny - w końcu każdy ptak ginie tak czy inaczej, a wiatraki zdają się mniej wymagający wrogiem niż drapieżniki (te wpadające w śmigła to pewnie samobójcy-idealiści w stylu Don Kichota).

W sumie racja. Jeden orzeł więcej, jeden mniej, parę sokołów czy jastrzębi różnicy nie zrobi. Wprawdzie te parę rzadkich ptaków które zginą w śmigłach to może akurat te brakujące do zachowania wystarczającej różnorodności genetycznej ginących gatunków, ale jak i tak kiedyś wyginą to po co odwlekać sprawę?
W sumie można też powystrzelać żubry, w końcu i tak kiedyś umrą a utrzymanie ich siedlisk ogranicza rozwój okolicznych wsi. A przez te cholerne świstaki nie można prowadzić tras narciarski na takich fajnych górkach.
Świetny pomysł.

>> Podobno już wymyślono takie wiatraki które nie zabijają ptaków, ale żeby system zadziałał trzeba by wszystkie istniejące turbiny wymienić na nowe
>Pomimo wielkiej sympatii dla ptaków (choć brudzą gdzie popadnie) uważam, że wystarczy dorobić zbiorniki przetwarzające okoliczną padlinę na biogaz i nawóz.
>>Najbardziej ekologiczna byłaby energia uzyskiwana z syntezy termojądrowej.
>Takiej mamy chyba wystarczająco(?) w postaci Słońca..

Aktualnie działa ono 9 godzin na dobę a to jeszcze nie jest minimum. I tak mamy lepiej niż Norwegowie albo Szkoci z Szetlandów. I jesteśmy w stanie załapać 30% tej energii przy użyciu ciągle dość drogich i energochłonnych w produkcji urządzenń
Jak Tobie wystarcza dostęp do elektryczności, ogrzewania i ciepłej wody przez 1/3 doby to gratuluję. Jednak nie każdy naśladuje w życiu Piasta Kołodzieja.

>>W to należałoby ładować te wszystkie pieniądze wyrzucane na dopłaty do turbin wiatrowych.
>Gdyby ogromnym wysiłkiem zrobić więcej słońc, to gwarantowałoby lepszą gospodarkę energią?

Ty tak jaja sobie robisz czy naprawdę nie rozumiesz?
Bo jeżeli to drugie to łączy się w dość niemiłą całość z koncepcją eliminowania rzadkich gatunków ptaków, bo brudzą Ci gumno.

>>Prosty sposób na ograniczenie emisji CO2 to mniej spalać.
>Tak, to sposób najprostszy. Tylko co robić z nadwyżkami organicznymi, których nikt nie chce?

Konkretnie o jakich nadwyżkach organicznych mówisz?

> Topić w oceanach czy zakopywać pod ziemią dla przyszłych pokoleń?

Znasz jakieś organiczne odpady które nie ulegają rozkładowi i zastaną dla przyszłych pokoleń???
Mnie na myśl przychodzą jedynie balsamowane zwłoki ludzkie. I patrząc na to co piszesz, nie wykluczam, że o to Ci właśnie chodzi. Ale to słaby opał. Kremacja wymaga dodania energii, bilans energetyczny jest ujemny.

>Wydaje się, że należy zadbać też o imisję CO2. Przykładowo w Polsce wystarczy zwiększyć powierzchnię lasów o ok. 1/3, by pochłonęły cały nadmiar emisji.

Cały nadmiar emisji skąd? Z Polski? Bo nadmiar emisji z Chin, Indii czy USA kurczowo trzyma się granic administracyjnych i to ich problem?

ps. Nie pisz proszę, że nie o to Ci chodziło albo co innego miałeś na myśli. To zawsze żenujące tłumaczenie.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
setarkos (10757 punktów)
>.. co innego miałeś na myśli.
Skoro wiesz 'lepiej' tłumacząc moje myśli na swój negatywny obraz, to i zażenowanie sobie zachowaj.
29-11-2011 20:29 
 Ocena 2 na 4
c3h3n (55 punktów)

>No i jeszcze unijna szkodliwość CO2... Kocham to... Co komu szkodzi CO2? Drzewka ładnie na tym rosną =.=
>
A widzisz, dziś czytałem tekst tutaj o nadejściu drugiego średniowiecza. Pisało tam właśnie o takiej postawie. "Co tam świat, co tam zmiany klimatyczne, ocieplenie klimatu. Umrę zanim stanie się to powszechne". Ta, najważniejsze płacić te 50zł miesięcznie mniej na prąd. W końcu tak potrzebna plazma na ścianę się nie kupi sama.

Co oczywiście nie znaczy że unia też przegina pałke jeśli chodzi o te wszystkie normy itd. Ale taki świat, zawsze w jedną stronę musi się przechylać. Nigdy spokojnie i równomiernie :<
29-11-2011 20:57 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>>
>A widzisz, dziś czytałem tekst tutaj o nadejściu drugiego średniowiecza. Pisało tam właśnie o takiej postawie. "Co tam świat, co tam zmiany klimatyczne, ocieplenie klimatu. Umrę zanim stanie się to powszechne". Ta, najważniejsze płacić te 50zł miesięcznie mniej na prąd. W końcu tak potrzebna plazma na ścianę się nie kupi sama.
>Co oczywiście nie znaczy że unia też przegina pałke jeśli chodzi o te wszystkie normy itd. Ale taki świat, zawsze w jedną stronę musi się przechylać. Nigdy spokojnie i równomiernie :<
>
Nie chodzi o to, aby nie dbać o świat. Chodzi o to, że głupotą jest marnować kasę na walkę z wiatrakami. 25% całego CO2 emitowanego przez człowieka do atmosfery pochodzi od hodowanych zwierząt. Mam pomysł na interes stulecia. Trzeba opracować filtry na zady krów i owiec. Od Unii dostanie taki wynalazca dotacje, a hodowcy dostaną obowiązek tychże filtrów używania.A my dostaniemy wołowine droższą o koszty tego filtru. Póżniej można rozwinąć pomysł i opracować coś takiego dla ludzi
Na atmosferę ziemi wpływ ma Słońce i jego aktywność. Jakoś jak w Anglii rosły winnice świat się nie zawalił.
30-11-2011 10:59 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>25% całego CO2 emitowanego przez człowieka do atmosfery pochodzi od hodowanych zwierząt.

A co z udomowionym homo sapiens? Czy przypadkiem nie oddychamy ponad stan? Zadyszka?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-11-2011 21:31 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
Porównaj sobie 1000 kominów elektrowni węglowych i jeden wulkan. Wulkanów na świecie jest dość sporo...

Klimat zmieniał się, zmienia się i będzie się zmieniał. Tego nikt nie powstrzyma. Zdarzało się, że zmiany klimatyczne zachodziły dużo szybciej, niż ma to miejsce dzisiaj. UE chce z tym walczyć? To niech jeszcze spróbują zatrzymać Ziemię, podejrzewam, że efekt tych prób będzie taki sam.

Jak niektórzy zarabiają najniższą krajową, albo mają głodową emeryturę, to te 50 zł robi ogromną różnicę, za to setki średnio wydajnych wiatraków, zamiast jednej elektrowni węglowej, która emisją CO2 korzystnie wpływa na środowisko, nie robi żadnej różnicy. Oczywiście taka elektrownia nie wysyła do atmosfery tylko dobrego CO2, jest jeszcze inny syf, ale na ten syf są już całkiem niezłe metody, filtry, czy inne ustrojstwo.

Ja myślę o przyszłości, dlatego jestem za delegalizacją takiego tworu jakim jest UE, bo ten twór niszczy gospodarkę Europy. Ja myślę o moich wnukach, chce żeby moje wnuki miały gdzie żyć i za co żyć. Pisząc 'gdzie' mam na myśli Europę, nie Chiny, gdzie żadne śmieszne normy nie obowiązują.
29-11-2011 21:44 
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)
>Porównaj sobie 1000 kominów elektrowni węglowych i jeden wulkan. Wulkanów na świecie jest dość sporo...

"... w roku 2010 ludzkość wyemitowała ponad sto razy więcej CO2 niż wulkany; oraz że już na początku XX wieku emitowała około dwadzieścia razy więcej."
doskonales(*)11/06/Wulkany-i-CO2-redux.html

Mam nadzieję, że pozostałe Twoje poglądy opierają się na solidniejszych podstawach niż ten.
29-11-2011 21:52 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>>"... w roku 2010 ludzkość wyemitowała ponad sto razy więcej CO2 niż wulkany; oraz że już na początku XX wieku emitowała około dwadzieścia razy więcej."

I co z tego? Bo nie rozumiem :<

To teraz sobie policz jaki procent tego stanowi UE. Chiny i USA nie zgodzą się na jakieś eko- restrykcję, w tych państwach dbają o gospodarkę, a co za tym idzie, o obywatela.

Poza tym, nie wierzę w te statystyki. Nie wierzę od czasu niezbyt głośnej afery o włamaniach do komputerów naukowców, którzy nie popadli w eko urojenia. Były jakieś przechwytywania, czy kasowanie mailów, nie pamiętam.

Poza tym, jeszcze raz, co jest złego w CO2? Już w podstawówce mówią, że żeby roślinki mogły rosnąć, potrzebują CO2. Temperatura też ma znaczenie. Ja jestem za globalnym ociepleniem, wolę mieć w zimę 10 na plusie a nie na minusie.
29-11-2011 22:03 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>Poza tym, nie wierzę w te statystyki. Nie wierzę od czasu niezbyt głośnej afery o włamaniach do komputerów naukowców, którzy nie popadli w eko urojenia.

Rozumiem, że wszyscy naukowcy, którym ty osobiście nie wierzysz popadli po prostu w urojenia. Faktycznie, z wiarą dyskusji nie ma...

>Poza tym, jeszcze raz, co jest złego w CO2

...zwłaszcza gdy idzie w parze z niewiedzą
29-11-2011 22:09 
 Ocena 1 na 5
Selanos (12869 punktów)
>Rozumiem, że wszyscy naukowcy, którym ty osobiście nie wierzysz popadli po prostu w urojenia. Faktycznie, z wiarą dyskusji nie ma...

Łapanie za słówka, nie o ten rodzaj wiary chodzi. Może powinienem napisać inaczej - nie ufam. Mogą być prawdą, mało mnie to obchodzi, bo to nie ma znaczenia. Wątpię w to, że niektórzy naukowcy popadają w urojenia. Po prostu opłaca im się mówić to co mówią.

>>Poza tym, jeszcze raz, co jest złego w CO2
>...zwłaszcza gdy idzie w parze z niewiedzą

No rzesz do jasnej... o fotosyntezie już pisałem...

Albo inaczej, kiedy na ziemi było dużo roślinek, z których powstał węgiel? Otóż wtedy, kiedy poziom CO2 był ~3 razy wyższy niż teraz. Wtedy też wzrosła zawartość tlenu w atmosferze, jedno napędza drugie. Tak już bywa, że nasza planeta sama sobie radzi ze wszystkim :>
29-11-2011 22:21 
 Ocena 6 na 6
HunterThompson (633 punktów)
ech widze że wszystko proste u ciebie, tylko że kiedyś większość lądów pokryta była lasami a teraz... no cóż roślin jakoś tak mniej znacznie
Po nas choćby potop!
Ag-nes (2295 punktów)
>... tylko że kiedyś większość lądów pokryta była lasami ...
Roślinki to nie tylko lasy. Tlen powstał i powstaje nadal, dzięki oceanom.
Obecnie, połowę tlenu atmosferycznego produkuje fitoplankton.
29-11-2011 22:24 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>>Rozumiem, że wszyscy naukowcy, którym ty osobiście nie wierzysz popadli po prostu w urojenia. Faktycznie, z wiarą dyskusji nie ma...
>Łapanie za słówka, nie o ten rodzaj wiary chodzi.

Chodzi, chodzi. Jeśli ktoś pisze, że nie wierzy statystykom, a naukowcy, których nieźle udokumentowany dorobek nie zgadza się z tego ktosia koncepcjami cierpią na urojenia, to generalnie o ten właśnie rodzaj wiary chodzi.

>Mogą być prawdą, mało mnie to obchodzi, bo to nie ma znaczenia.

Przynajmniej otwarcie przyznajesz, że ignorancja ci nie przeszkadza Jakkolwiek osobiście uważam, że to smutne, że - zwłaszcza na tym forum - ludzie publicznie deklarują, że wiedza jest nieistotna.

>Wątpię w to, że niektórzy naukowcy popadają w urojenia. Po prostu opłaca im się mówić to co mówią.

Uwielbiam globalne spiski środowiska naukowego To zupełnie jak z szczepieniami ochronnymi A w wirusa HIV wierzysz? Bo niektórzy też twierdzą, że to spisek.

>>>Poza tym, jeszcze raz, co jest złego w CO2
>>...zwłaszcza gdy idzie w parze z niewiedzą
>No rzesz do jasnej... o fotosyntezie już pisałem...

Rozumiem, że to "ż" miało być
No i cieszę się, że przynajmniej wiesz co to fotosynteza. Szkoda, że nie zadałeś sobie trudu, by nieco intensywniej zapoznać się z literaturą tematu. Ale skoro to i tak spisek albo urojenia, to rzeczywiście nie było sensu.

>Tak już bywa, że nasza planeta sama sobie radzi ze wszystkim :>

Och, planeta niewątpliwie. Tylko że ty coś o swoich hipotetycznych potomkach pisałeś
29-11-2011 22:34 
 Ocena 4 na 4
Hodża (11172 punktów)
>>>Rozumiem, że wszyscy naukowcy, którym ty osobiście nie wierzysz popadli po prostu w urojenia. Faktycznie, z wiarą dyskusji nie ma...
>>Łapanie za słówka, nie o ten rodzaj wiary chodzi.
>Chodzi, chodzi. Jeśli ktoś pisze, że nie wierzy statystykom, a naukowcy, których nieźle udokumentowany dorobek nie zgadza się z tego ktosia koncepcjami cierpią na urojenia, to generalnie o ten właśnie rodzaj wiary chodzi.

Wystąpię w obronie Selanosa, pewnie kwestia ocieplenia była już na tym forum wałkowana, więc przypomnę tylko, że nadal nie ma zgody co do tego, za jaką część procesu ocieplenia odpowiada człowiek, a za jaką procesy naturalne (Słońce, długoterminowe cykle klimatyczne, itp.)
   Nie ma wątpliwości, że CO2 jest gazem cieplarnianym, ale są wątpliwości, jak działa cały mechanizm termoregulacyjny planety (no i za mało wciąż wiemy o Słońcu).

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
29-11-2011 22:42 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>Wystąpię w obronie Selanosa, pewnie kwestia ocieplenia była już na tym forum wałkowana, więc przypomnę tylko, że nadal nie ma zgody co do tego, za jaką część procesu ocieplenia odpowiada człowiek, a za jaką procesy naturalne (Słońce, długoterminowe cykle klimatyczne, itp.)

To że nie wiadomo wszystkiego, nie znaczy że wiemy mało. Naprawdę wiadomo całkiem sporo - jakkolwiek nigdzie nie twierdzę, że wszystko Co jakiś czas podrzucam ciekawostki na ten temat do "Znalezionych" - warto śledzić.

Selanos zresztą jasno deklaruje, że generalnie go to nie obchodzi. Co nie przeszkadza mu w posiadaniu kategorycznej opinii - tak na temat samego ocieplenia, jak i motywów kierujących klimatologami - a to juz trochę - powiem dyplomatycznie - niemądre. Brzmi zupełnie jak fan homeopatii tłumaczący, że ci źli lekarze mają niewątpliwy interes w ukrywaniu prawdy na temat homeopatii, a te wszystkie badania to i tak manipulacja.
29-11-2011 23:00 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Selanos zresztą jasno deklaruje, że generalnie go to nie obchodzi.

Nie obchodzi, bo to nie jest istotne, tak samo jak zeszłoroczny śnieg. Co do homeopatii... Już kiedyś pisałem, że to świetna sprawa. Osoba która to wymyśliła, powinna dostać nobla z ekonomii. Wciskanie kilku gram cukru w cenie kilograma to genialny interes. Jak ludzie są głupi i to biorą, to ich strata :>

Jestem bardzo złym człowiekiem, a mimo tego, dobrze mi ze sobą :>
30-11-2011 06:42 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Co do homeopatii... Już kiedyś pisałem, że to świetna sprawa. Osoba która to wymyśliła, powinna dostać nobla z ekonomii.

Jakby ci to... Ja nie szanuję oszustów.
Selanos (12869 punktów)
>Jakby ci to... Ja nie szanuję oszustów.

Ja też, ale pomysł mimo wszystko, genialny
30-11-2011 11:17 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>... pewnie kwestia ocieplenia była już na tym forum wałkowana, więc przypomnę tylko, że nadal nie ma zgody co do tego, za jaką część procesu ocieplenia odpowiada człowiek, a za jaką procesy naturalne ...
Klimatolodzy są, w olbrzymiej większości, zgodni. Obiekcje pochodzą przeważnie od niespecjalistów. Oczekujesz przegłosowania "prawdziwości" wyników badań naukowych w jakimś ogólnoziemskim referendum?
"za jaką część..." - słyszałeś o określeniu "języczek u wagi"? Czasem nawet niewielka ingerencja może zaburzyć naturalny przebieg procesów.

>   Nie ma wątpliwości, że CO2 jest gazem cieplarnianym, ale są wątpliwości, jak działa cały mechanizm termoregulacyjny planety (no i za mało wciąż wiemy o Słońcu).
Zawsze będą jakieś wątpliwości, chyba zawsze też będziemy wiedzieli "za mało". Mamy czekać w nieskończoność? Podstawą wniosków jest obecny stan wiedzy, a nauka wie już sporo, i trudno aby to ignorowała czekając na stan doskonały.
30-11-2011 11:35 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>"za jaką część..." - słyszałeś o czymś takim jak "języczek u wagi"? Czasem nawet niewielka ingerencja może zaburzyć naturalny przebieg procesów.

Tak, interesowałem się trochę w kontekście klimatologii tym "chaosem deterministycznym", który został odkryty przy okazji modelowania pogody na komputerach w latach 60-tych. Ale nauka, jaka z tego wynika, jest taka, że zależności, jakie występują w tym dynamicznym układzie, jakim jest ziemski klimat są silnie nieliniowe.
   A to oznacza, że nawet rozumowanie proporcjonalne może nie być uprawnione - to znaczy, wcale nie musi być tak, że im więcej CO2, tym cieplej. Może być tak, że do pewnego stężenia ta zależność będzie wzrastać, uzyskując maksimum, po czym będzie następowało odwrócenie zależności aż do wystąpienia epoki lodowcowej. A patrząc na ostatnio opublikowane mapy klimatyczne przez NASA z satelitów obserwujących zmiany średnich temperatur i opadów w ostatnich dziesięcioleciach można się obawiać, że właśnie z takim zjawiskiem mamy do czynienia - pomimo tego, że na przeważających obszarach Ziemi nastąpił wzrost średnich temperatur, to wyjątkiem są obszary północno-zachodniej Ameryki i Skandynawii, gdzie obserwuje się spadek temperatur i wzrost opadów, czynniki sprzyjające przyrostowi grubości pokrywy lodowej.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
30-11-2011 12:07 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
Nie chciałbym kontynuować dyskusji na ten poboczny temat, ale chyba rozumiesz że kwestionujesz dorobek oraz wnioski całej gałęzi nauki i kompetencje prawie wszystkich jej przedstawicieli z całego świata, zarówno indywidualnych jak i instytutów naukowych? Nie zapala Ci się jakieś światełko ostrzegawcze?
30-11-2011 15:29 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Nie chciałbym kontynuować dyskusji na ten poboczny temat, ale chyba rozumiesz że kwestionujesz dorobek oraz wnioski całej gałęzi nauki i kompetencje prawie wszystkich jej przedstawicieli z całego świata, zarówno indywidualnych jak i instytutów naukowych? Nie zapala Ci się jakieś światełko ostrzegawcze?

Nieeee he, he. Nie muszę dbać o opinię środowiska
A poza tym - teza o epoce lodowcowej jest przez niektórych naukowców brana poważnie. Nie chce mi się szukać, ale w sieci z pewnością łatwo znaleźć odnośniki do tez krytycznych wobec "tradycyjnej" interpretacji tych pomiarów. Zresztą, co ja się będę tu skrobał - czas pokaże. Zaczekajmy te pięćset, tysiąc lat i wtedy będziemy mieć więcej danych a i dyskusja będzie z pewnością o niebo ciekawsza


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
30-11-2011 17:10 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>A poza tym - teza o epoce lodowcowej jest przez niektórych naukowców brana poważnie.

Można trochę o tym w necie znaleźć i to już od lat paru. Szybki "gugiel" mówi np.:
-"Czy grozi nam nowa epoka lodowa?"
-"Zima tysiąclecia"
-"Atak ciężkiej portalozy"
-"Mała epoka lodowa"
-"Prognozy Easterbrooka wstępnie rozliczone"
-"Archibald"
-"Kilka wisienek..."
30-11-2011 20:27 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Można trochę o tym w necie znaleźć i to już od lat paru.

Skoro już przy okazji wizji Europy zastanawiamy się nad tym, czy będzie tu pustynia czy może świerkowa tajga (co usprawiedliwia tę dyskusję, jako że tyczy się przyszłości naszego kontynentu) to pozwolę sobie wyłuszczyć moje prywatne poglądy na ten temat. Otóż uważam, że kwestia minimalizacji skutków oddziaływania cywilizacji przemysłowej na ekosferę należy do obszaru etyki, pominąwszy to, że - w obszarze bardziej materialnym dotyczy w równej mierze obszaru zdrowia ludzkiego oraz ekonomii. Trochę mierzi mnie to ciągłe dywagowanie o ile stopni Celsjusza podniesie się średnia temperatura naszej planety pod koniec wieku bez równoczesnego podniesienia problemu emisji metali ciężkich, dioksyn (ze spalania tworzyw), wprowadzania środków ochrony roślin zabijających pszczoły itd. itp. Po prostu jednostronność tej dyskusji nieproporcjonalna do aktualnych zagrożeń każe podejrzewać, że konkretne finansowe konsekwencje dla całych wielkich gałęzi przemysłu (głównie chemicznego, energetycznego, nowych technologii) siłą rzeczy wplątują całą tę aktywność naukową w sieć potężnych interesów wartych nie miliardy, ale biliony dolarów. Ja uważam, że ONZ dawno już powinna przyjąć na podobieństwo Karty Praw Człowieka podobny dokument regulujący nieprzekraczalne granice ingerencji człowieka w przyrodę. Tak długo, jak długo nie powiążemy kwestii globalnego ocieplenia z pewnymi skodyfikowanymi wartościami dającymi się przełożyć na konkretne dobro poszczególnych ludzi a nie na zyski tych czy innych gałęzi przemysłu, tak długo ta dyskusja nie będzie mogła być toczona tylko w kontekście czystej nauki, zawsze podpięta będzie cała ta ekonomiczno-polityczna reszta, która uniemożliwia spokojną i obiektywną dyskusję.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
30-11-2011 20:59 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>uważam, że kwestia minimalizacji skutków oddziaływania cywilizacji przemysłowej na ekosferę należy do obszaru etyki, pominąwszy to, że - w obszarze bardziej materialnym dotyczy w równej mierze obszaru zdrowia ludzkiego oraz ekonomii.

Ale kwestia samych zmian klimatu należy do dziedziny nauki. Błędem IMHO jest mieszanie ze sobą etyki i nauki w jednym garnku na etapie ustaleń.

>Trochę mierzi mnie to ciągłe dywagowanie o ile stopni Celsjusza podniesie się średnia temperatura naszej planety pod koniec wieku

IMHO naukowcy mają badać co i o ile się podniesie i swoje obserwacje publikować. Wnioski etyczne i ekonomiczne z rzeczonych obserwacji mogą, a nawet powinny być podnoszone osobno. Efektem mieszania jednego i drugiego właśnie są wynurzenia na temat rzekomych urojeń naukowców - jest różnica pomiędzy faktami, ich interpretacjami i zastosowaniami praktycznymi. Tymczasem spora część negujących globalne ocieplenie zdaje się utożsamiać obserwacje naukowców z ich praktycznymi zastosowaniami ekonomicznymi czy etycznymi i - nie zastanawiając się - toczy walkę tak z nauką, jak i z ideologią. Czy należy uznawanie istnienia zjawiska uzależniać od akceptacji wniosków etycznych zeń wypływających?

>bez równoczesnego podniesienia problemu emisji metali ciężkich, dioksyn (ze spalania tworzyw), wprowadzania środków ochrony roślin zabijających pszczoły itd. itp. Po prostu jednostronność tej dyskusji nieproporcjonalna do aktualnych zagrożeń każe podejrzewać (...)

Współczesna nauka ma to do siebie, że się specjalizuje. Czasem skrajnie. Byłabym wielce ostrożna względem naukowca, który publikuje badania i na temat zmian klimatu, i ekologii pszczół, i przetwórstwa metali ciężkich. Integracja danych to już domena praktyków, popularyzatorów, etc, a żeby dojść do tego etapu należy ustalić najpierw fakty z poszczególnych dziedzin. Podejście "holistyczne" to końcówka procesu, nie początek.

>...konkretne finansowe konsekwencje dla całych wielkich gałęzi przemysłu (głównie chemicznego, energetycznego, nowych technologii) siłą rzeczy wplątują całą tę aktywność naukową w sieć potężnych interesów wartych nie miliardy, ale biliony dolarów.

Zawsze istnieje takie ryzyko w kwestiach istotnych finansowo (patrz - argumenty a propos złowrogich manipulacji firm farmaceutycznych). Ale to prosta droga do całkowitego wylogowania się z rzeczywistości - skoro całe środowisko naukowe jest niewiarygodne, skąd chcesz czerpać dane na temat otaczającego świata? Jak będziesz je weryfikować?

>Ja uważam, że ONZ dawno już powinna przyjąć na podobieństwo Karty Praw Człowieka podobny dokument regulujący nieprzekraczalne granice ingerencji człowieka w przyrodę.

To niezły pomysł, ale - jak sądzę - bez szans na realizację. Na razie nie jesteśmy w stanie zgodzić się nawet w kwestii definicji, co dopiero planów i priorytetów.

>Tak długo, jak długo nie powiążemy kwestii globalnego ocieplenia z pewnymi skodyfikowanymi wartościami dającymi się przełożyć na konkretne dobro poszczególnych ludzi a nie na zyski tych czy innych gałęzi przemysłu, tak długo ta dyskusja nie będzie mogła być toczona tylko w kontekście czystej nauki, zawsze podpięta będzie cała ta ekonomiczno-polityczna reszta, która uniemożliwia spokojną i obiektywną dyskusję.

Jak chcesz podpiąć globalne ocieplenie pod jakiekolwiek wartości, skoro znakomita część społeczeństwa mówi na dzień dobry "nie ma żadnego ocieplenia"?
Hodża (11172 punktów)
>>uważam, że kwestia minimalizacji skutków oddziaływania cywilizacji przemysłowej na ekosferę należy do obszaru etyki, pominąwszy to, że - w obszarze bardziej materialnym dotyczy w równej mierze obszaru zdrowia ludzkiego oraz ekonomii.
>Ale kwestia samych zmian klimatu należy do dziedziny nauki. Błędem IMHO jest mieszanie ze sobą etyki i nauki w jednym garnku na etapie ustaleń.

Zgoda, ale nie o ustalenia mi chodzi, tylko o to, że zupełnie zaniedbuje się kontakt z opinią publiczną. Chyba zgodzimy się, że wymaganie od prostego człowieka, który śmieje się z tych "idiotów od ptaszków i motylków", wyrzeczeń i ograniczenia poziomu życia bez stworzenia podstawy w postaci świadomości ekologicznej musi być skazane na niepowodzenie. Takie przekrzykiwanie się różnych grup a jednocześnie brak uwrażliwienia na te problemy zanieczyszczeń, które już dzisiaj powodują liczne poważne choroby to najprostsza droga do zantagonizowania ludzi i rządów. Z tego zawsze są problemy.
   Mam osobiście żal do ekologów, że potrafią skakać po kominach Elektrowni Bełchatów
a jednocześnie nie robią nic w kwestiach codziennych, które niszczą nasze środowisko - wywożenia śmieci do lasów, spalania śmieci w domowych piecach itd. To nie podnosi wiarygodności tego ruchu, wręcz przeciwnie.

>>Trochę mierzi mnie to ciągłe dywagowanie o ile stopni Celsjusza podniesie się średnia temperatura naszej planety pod koniec wieku
>IMHO naukowcy mają badać co i o ile się podniesie i swoje obserwacje publikować. Wnioski etyczne i ekonomiczne z rzeczonych obserwacji mogą, a nawet powinny być podnoszone osobno. Efektem mieszania jednego i drugiego właśnie są wynurzenia na temat rzekomych urojeń naukowców - jest różnica pomiędzy faktami, ich interpretacjami i zastosowaniami praktycznymi. Tymczasem spora część negujących globalne ocieplenie zdaje się utożsamiać obserwacje naukowców z ich praktycznymi zastosowaniami ekonomicznymi czy etycznymi i - nie zastanawiając się - toczy walkę tak z nauką, jak i z ideologią. Czy należy uznawanie istnienia zjawiska uzależniać od akceptacji wniosków etycznych zeń wypływających?

OK, zgodziłbym się, gdyby nauka była "niepokalaną dziewicą", którą nie jest. Nie będę się specjalnie interesował pewnymi apokaliptycznymi prognozami uczonych, bo wiem, że jest to jedna ze skutecznych metod ściągania funduszy, pod warunkiem jednak, że nie zostaną przekroczone granice szaleństwa (a nauka pozbawiona kagańca niestety, jak historia udowodniła, potrafi pogryźć).

>>bez równoczesnego podniesienia problemu emisji metali ciężkich, dioksyn (ze spalania tworzyw), wprowadzania środków ochrony roślin zabijających pszczoły itd. itp. Po prostu jednostronność tej dyskusji nieproporcjonalna do aktualnych zagrożeń każe podejrzewać (...)
>Współczesna nauka ma to do siebie, że się specjalizuje. Czasem skrajnie. Byłabym wielce ostrożna względem naukowca, który publikuje badania i na temat zmian klimatu, i ekologii pszczół, i przetwórstwa metali ciężkich. Integracja danych to już domena praktyków, popularyzatorów, etc, a żeby dojść do tego etapu należy ustalić najpierw fakty z poszczególnych dziedzin. Podejście "holistyczne" to końcówka procesu, nie początek.

Ale bez jakiejś takiej ładnie obrobionej "końcówki", która dotrze do świadomości przeciętnego Kowalskiego, nie ma co liczyć na społeczne poparcie niezbędnych działań, niezbędnych przy założeniu obiektywnej groźby, której można zaradzić. Mówimy tu po prostu o konieczności zrozumienia ze strony opinii publicznej, a to oznacza konieczność stworzenia zupełnie nowej kultury, kultury, w której człowiek jest bardziej dzieckiem/częścią natury niż jej biblijnym posiadaczem i eksploatatorem.
Czyli jakby więcej buddyzmu, mniej chrześcijaństwa.

>>...konkretne finansowe konsekwencje dla całych wielkich gałęzi przemysłu (głównie chemicznego, energetycznego, nowych technologii) siłą rzeczy wplątują całą tę aktywność naukową w sieć potężnych interesów wartych nie miliardy, ale biliony dolarów.
>Zawsze istnieje takie ryzyko w kwestiach istotnych finansowo (patrz - argumenty a propos złowrogich manipulacji firm farmaceutycznych). Ale to prosta droga do całkowitego wylogowania się z rzeczywistości - skoro całe środowisko naukowe jest niewiarygodne, skąd chcesz czerpać dane na temat otaczającego świata? Jak będziesz je weryfikować?

Ja wierzę w to, że naturalna konkurencja między uczonymi powoduje, że każde sensacyjne odkrycie jest po wielokroć sprawdzane i analizowane pod kątem możliwych błędów i niejasności. Stąd między innymi uważam, że powinno się brać pod uwagę "vota separata" tych uczonych, którzy dostrzegają inną możliwość opisu i interpretacji faktów (bo nie mówię o tych, którzy opowiadają głupoty o spisku i nie biorą pod uwagę w ogóle rzeczywistości i wyników badań).
   W przypadku "globalnego ocieplenia" największy problem wynika jednak z wciąż zbyt małej ilości danych obserwacyjnych - oraz z tego, że jak np. dane "wyciągnięte" z rdzeni lodowych "podpiąć" pod współczesne dane obserwacyjne. Tu w grę wchodzi różna metodologia np. pomiarów klimatycznych w XIX w i współcześnie - a wiadomo, że fundamentem wszelkich badań musi być jednolita metodologia, inaczej bez końca będzie się można spierać o to, na ile wszelkie interpolacje posiadanych danych są w ogóle sensowne.

>>Ja uważam, że ONZ dawno już powinna przyjąć na podobieństwo Karty Praw Człowieka podobny dokument regulujący nieprzekraczalne granice ingerencji człowieka w przyrodę.
>To niezły pomysł, ale - jak sądzę - bez szans na realizację. Na razie nie jesteśmy w stanie zgodzić się nawet w kwestii definicji, co dopiero planów i priorytetów.

Tak, ale dziś też byśmy nie przyjęli Karty Praw Człowieka. Była ona bezpośrednią reakcją na okrucieństwa II wojny i chwała za to tym, którzy podjęli trud stworzenia tego dokumentu.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-12-2011 17:39 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>   Mam osobiście żal do ekologów, że potrafią skakać po kominach Elektrowni Bełchatów
> a jednocześnie nie robią nic w kwestiach codziennych, które niszczą nasze środowisko - wywożenia śmieci do lasów, spalania śmieci w domowych piecach itd. To nie podnosi wiarygodności tego ruchu, wręcz przeciwnie.
Może problem polega na tym, że widzisz te grupy, o których trąbią w wiadomościach, a nie te, które ciężko pracują nad edukacją ekologiczną.
To tak jak z aktorami - usłyszysz w wiadomościach o tym, który molestował policjanta, a nie o tym, który zasuwał cały rok, grając Hamleta.

A organizacji, które pracują, jest wiele. I w nich nikt nie przypina się do drzew. Pracują przygotowując plany zalesień, inwestycji, organizując warsztaty i pogadanki w szkołach. Walcząc np. o dofinansowanie akcji recyklingu w miastach.

Szkoda, że tego nie zauważasz. Ja to widzę, zresztą, sama biorę też udział w działaniach edukacyjnych.
01-12-2011 17:02 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
   Zobaczymy - może rzeczywiście potrzeba światu kolejnej globalnej katastrofy, która doprowadzi świadomość ludzkości na wyższy, bardziej ekologiczny poziom. Doświadczenie powiem uczy, że człowiek zmienia swoje zachowanie dopiero wtedy, kiedy jest do tego zmuszony.

>Jak chcesz podpiąć globalne ocieplenie pod jakiekolwiek wartości, skoro znakomita część społeczeństwa mówi na dzień dobry "nie ma żadnego ocieplenia"?

Tu wracamy na początek cyklu tej rozmowy. Trzeba właśnie tworzyć świadomość konieczności przestrzegania tych wartości poprzez, nie bójmy się tego słowa - proekologiczną "propagandę", promocję sztuki i przedsięwzięć uwrażliwiających zwłaszcza dzieci na piękno i rolę przyrody. Podobne inicjatywy, jak np. "Dzień Ziemi", konkursy ekologiczne, olimpiady, kreskówki, komiksy itd. itp.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
30-11-2011 18:16 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
Hm, no cóż, niezupełnie zrozumiałeś moją uwagę.
Możliwe że "teza o epoce lodowcowej... jest przez niektórych brana poważnie", jak wiele innych możliwości, ale jak na razie, obserwacje wskazują na coś przeciwnego.
Faktycznie, internet pełen jest "krytycznych tez" wobec "tradycyjnej" nauki.
30-11-2011 15:53 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>>>Rozumiem, że wszyscy naukowcy, którym ty osobiście nie wierzysz popadli po prostu w urojenia. Faktycznie, z wiarą dyskusji nie ma...
>>>Łapanie za słówka, nie o ten rodzaj wiary chodzi.
>>Chodzi, chodzi. Jeśli ktoś pisze, że nie wierzy statystykom, a naukowcy, których nieźle udokumentowany dorobek nie zgadza się z tego ktosia koncepcjami cierpią na urojenia, to generalnie o ten właśnie rodzaj wiary chodzi.
>Wystąpię w obronie Selanosa, pewnie kwestia ocieplenia była już na tym forum wałkowana, więc przypomnę tylko, że nadal nie ma zgody co do tego, za jaką część procesu ocieplenia odpowiada człowiek, a za jaką procesy naturalne (Słońce, długoterminowe cykle klimatyczne, itp.)
Rzeczywiście istnieją wątpliwości co do procentowego udziału człowieka, ale nie ulega wątpliwości, że jakiś jest. Pytanie, jak duży.
Poza tym zbieżność w czasie jest co najmniej zastanawiająca.

Do emisji gazów należy dodać inne aspekty naszej działalności, jak odlesienie. Kiedyś same lasy Amazonki załatwiały problem emisji CO2 w stopniu, jakiego teraz nasz glob nie jest w stanie uzyskać.

>   Nie ma wątpliwości, że CO2 jest gazem cieplarnianym, ale są wątpliwości, jak działa cały mechanizm termoregulacyjny planety (no i za mało wciąż wiemy o Słońcu).
Nie ma też wątpliwości, że nasza planeta się ociepla. Możemy przymknąć oczy, uznając to za tak naturalny proces jak epidemię dżumy, albo próbować ochronić świat jaki znamy. Nawet jeśli globalne ocieplenie nie zależy od naszej działalności - to nas dotkną skutki, a będą dość koszmarne.
29-11-2011 22:58 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
Nie chodzi o ten rodzaj wiary, a w odwecie mógłbym podać inne statystyki, ale nie chcę mi się szukać. Tak to już bywa ze statystykami, że każdy coś znajdzie na poparcie swoich tez

>>Mogą być prawdą, mało mnie to obchodzi, bo to nie ma znaczenia.

>Przynajmniej otwarcie przyznajesz, że ignorancja ci nie przeszkadza Jakkolwiek osobiście uważam, że to smutne, że - zwłaszcza na tym forum - ludzie publicznie deklarują, że wiedza jest nieistotna.

Ignorancja? A jeżeli kwas jakiśtam, wydłuża życie mrówek o 3%, a ja mam to gdzieś, to jest to ignorancja? Ja po prostu nie zaprzątam sobie głowy nieciekawym i nic nie znaczącym tematem.

>>Wątpię w to, że niektórzy naukowcy popadają w urojenia. Po prostu opłaca im się mówić to co mówią.

>Uwielbiam globalne spiski środowiska naukowego To zupełnie jak z szczepieniami ochronnymi A w wirusa HIV wierzysz? Bo niektórzy też twierdzą, że to spisek.

Liliac, od dłuższego czasu obserwuję, jak zdarza Ci się ironizować, kiedy ktoś ma inne poglądy niż Ty. Ani to ciekawe, ani łatwe, bo nie wiem jak się do tego odnieść. Wiem, że moj poglądy są dość skrajne i przedstawiam je w dość specyficzny sposób, ale bez przesady. Nie rób ze mnie jakiegoś odpowiednika moherowych beretów :<

HIV to jest fakt, ludzie nie umierają w ciągu kilkunastu lat (jeśli mają dostęp do leków), dlatego, że tak się dzieje co kilka tysięcy lat. Ludzie umierają przez HIV, to bardzo proste do udowodnienia i oczywiste. Tak samo jak fakt, że globalne ocieplenia i oziębienia, to sprawa tak normalna jak chmurki na niebie.

A co do szczepień, ja się nie szczepię i żyję. Grypę przechodzę w dwa dni, zwykłe "przeziębienie" w dwa tygodnie. Jak ktoś wymyśli szczepionkę na katar, to skorzystam.

>Rozumiem, że to "ż" miało być

Nie, nie miało.

>No i cieszę się, że przynajmniej wiesz co to fotosynteza. Szkoda, że nie zadałeś sobie trudu, by nieco intensywniej zapoznać się z literaturą tematu. Ale skoro to i tak spisek albo urojenia, to rzeczywiście nie było sensu.

Był okres, kiedy się tym interesowałem, co prawda moja fascynacja biologią szybko minęła, ale coś w pamięci zostało. Dalej twierdzę, że w tym punkcie fotosynteza wyjaśnia wszystko.

>>Tak już bywa, że nasza planeta sama sobie radzi ze wszystkim :>
>Och, planeta niewątpliwie. Tylko że ty coś o swoich hipotetycznych potomkach pisałeś

Ludzie też sobie świetnie radzą, mamy niezwykle szeroki zakres tolerancji na wszelkie zmiany i katastrofy.
29-11-2011 23:20 
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)
>Nie chodzi o ten rodzaj wiary, a w odwecie mógłbym podać inne statystyki, ale nie chcę mi się szukać. Tak to już bywa ze statystykami, że każdy coś znajdzie na poparcie swoich tez

Nom. Zupełnie jak homeopaci. Ale chętnie zapoznam się z rzetelnymi opracowaniami na ten temat, które - jak twierdzisz - możesz bez problemu znaleźć. Szkoda, że "nie chce ci się".

>Ignorancja? A jeżeli kwas jakiśtam, wydłuża życie mrówek o 3%, a ja mam to gdzieś, to jest to ignorancja? Ja po prostu nie zaprzątam sobie głowy nieciekawym i nic nie znaczącym tematem.

Teoretycznie nie będzie to ignorancja. Natomiast i ignorancją, i głupotą po prostu będzie w przypadku takiego braku zainteresowania wypowiadanie się na rzeczony temat. Nie uważasz?

>Liliac, od dłuższego czasu obserwuję, jak ironizujesz za każdym razem, kiedy ktoś ma inne poglądy niż Ty.

Zazwyczaj ironizuję, gdy te poglądy uważam za zbyt niepoważne lub zbyt słabo osadzone w rzeczywistości (wiesz - jest taka granica pomiędzy pojęciami poglądy/interpretacje faktów/fakty), by z nimi sensownie dyskutować. A swoimi wcześniejszymi stwierdzeniami właśnie z sensownej, poważnej konwersacji się wypisałeś. Oczywiście zawsze możesz na to pole wrócić - to twoja decyzja.

>To nie wprowadza do dyskusji niczego nowego bądź interesującego.

Naprawdę nie zależy mi na tym, by każdy forumowicz uważał moje uwagi za interesujące. Choć dobrze, jeśli niektórych zmuszą do myślenia.
Nie, nie liczę na to, że zmuszą wszystkich.

>Nie rób ze mnie jakiegoś odpowiednika moherowych beretów

Wybacz - nie da się inaczej traktować kogoś, kto kategorycznie wypowiada się na temat, którym, jak przyznaje - nawet nie bardzo się interesuje. To niemożliwe. Czym innym są dyskusja, wątpliwości, etc, czym innym "nie znam się, ale to niewątpliwie bzdura".

>HIV to jest fakt, ludzie nie umierają w ciągu kilkunastu lat (jeśli mają dostęp do leków), dlatego, że tak się dzieje co kilka tysięcy lat.

Nie bardzo rozumiem, co chciałeś tym zdaniem wyrazić.

>Tak samo jak fakt, że globalne ocieplenia i oziębienia, to sprawa tak normalna jak chmurki na niebie.

Tylko ci cholerni naukowcy-spiskowcy...

>A co do szczepień, ja się nie szczepię i żyję.

Dobrze, że mądrzejsi rodzice zaszczepili Selanosa na odrę, kiedy był mały i nie mógł sam kombinować. Moglibyśmy mieć kolejnego bohatera wątków okołoeutanazyjnych.

>Grypę przechodzę w dwa dni, zwykłe "przeziębienie" w dwa tygodnie. Jak ktoś wymyśli szczepionkę na katar, to skorzystam.

Dobrze, że część społeczeństwa zdaje sobie jednak sprawę, że kwestia szczepień ochronnych w większości dotyczy nieco innych niźli "przeziębienia" zagadnień.

>>Rozumiem, że to "ż" miało być
>Nie, nie miało.

To następnym razem będzie ostrzeżenie. To była dobra rada - podsuwałam ci "honorowe" wyjście.

>Był okres, kiedy się tym interesowałem, co prawda moja fascynacja biologią szybko minęła, ale coś w pamięci zostało. Dalej twierdzę, że w tym punkcie fotosynteza wyjaśnia wszystko.

Cytat:
co prawda moja fascynacja biologią szybko minęła


To wyjaśnia może nie wszystko, ale wiele. Choć kwestia globalnego ocieplenia jednak nieco poza biologię wykracza.
30-11-2011 00:19 
 0 na 2
Selanos (12869 punktów)
>>Ignorancja? A jeżeli kwas jakiśtam, wydłuża życie mrówek o 3%, a ja mam to gdzieś, to jest to ignorancja? Ja po prostu nie zaprzątam sobie głowy nieciekawym i nic nie znaczącym tematem.
>Teoretycznie nie będzie to ignorancja. Natomiast i ignorancją, i głupotą po prostu będzie w przypadku takiego braku zainteresowania wypowiadanie się na rzeczony temat. Nie uważasz?

Nie, bo nie zwracasz uwagi na to, w jaki sposób piszę to co piszę. Globalne ocieplenie to jest mało istotny fakt, o którym całkiem sporo wiem, znam argumenty obydwu stron, ale specjalnie mnie to nie interesuje. uważam to za nieistotne zjawisko, jednakże wpływ eko- oszołomów z unii, którzy w imię tego nieistotnego zjawiska próbują zahamować rozwój całego kontynentu, jest sprawą która mnie bardzo interesuje i bezpośrednio dotyka.

>>Nie rób ze mnie jakiegoś odpowiednika moherowych beretów
>Wybacz - nie da się inaczej traktować kogoś, kto kategorycznie wypowiada się na temat, którym, jak przyznaje - nawet nie bardzo się interesuje. To niemożliwe. Czym innym są dyskusja, wątpliwości, etc, czym innym "nie znam się, ale to niewątpliwie bzdura".

Nikt nie powiedział, że się nie znam, samo globalne ocieplenie, jako zjawisko jest interesujące, ale ludzie robią z igły widły.

>>HIV to jest fakt, ludzie nie umierają w ciągu kilkunastu lat (jeśli mają dostęp do leków), dlatego, że tak się dzieje co kilka tysięcy lat.
>Nie bardzo rozumiem, co chciałeś tym zdaniem wyrazić.
>>Tak samo jak fakt, że globalne ocieplenia i oziębienia, to sprawa tak normalna jak chmurki na niebie.
>Tylko ci cholerni naukowcy-spiskowcy...

Naukowcu? Największymi zwolennikami złego, spowodowanego przez człowieka globalnego ocieplenia, są ludzie, którzy mają na tyle dużo kasy, żeby marnować czas na przywiązywanie się do drzew i blokowanie ważnych inwestycji. Przypominam, że są naukowcy, którzy mają całe to zamieszanie w głębokim poważaniu, ale z jakichś powodów, zwolennicy ocieplenia, włamują się do ich komputerów i och bojkotują.

>>A co do szczepień, ja się nie szczepię i żyję.
>Dobrze, że mądrzejsi rodzice zaszczepili Selanosa na odrę, kiedy był mały i nie mógł sam kombinować. Moglibyśmy mieć kolejnego bohatera wątków okołoeutanazyjnych.

A no widzisz, nie zaszczepili, nie pamiętam dlaczego, obiecuję, że zapytam się mojej mamy i zrelacjonuje to na forum. Pamiętam za to jak pani doktor wydzierała się, jak miałem z 10 lat, że tego szczepienia nie ma.

Nie mam nic przeciwko szczepieniom, jak ktoś się chce szczepić, to niech się szczepi, mnie to nie potrzebne, Selanos to okaz zdrowia.

>>Grypę przechodzę w dwa dni, zwykłe "przeziębienie" w dwa tygodnie. Jak ktoś wymyśli szczepionkę na katar, to skorzystam.
>Dobrze, że część społeczeństwa zdaje sobie jednak sprawę, że kwestia szczepień ochronnych w większości dotyczy nieco innych niźli "przeziębienia" zagadnień.

Uff, całe szczęście zaliczam się do tej części Niemniej, dalej twierdzę, że bardziej przydatne dla mnie, byłoby szczepienie na katar.

>>>Rozumiem, że to "ż" miało być
>>Nie, nie miało.
>To następnym razem będzie ostrzeżenie. To była dobra rada - podsuwałam ci "honorowe" wyjście.

Według którego słownika? Mam pisać staropolską, raczej rzadko używaną formę "żeż", z uwzględnieniem tego, iż językoznawcy nie są zgodni, czy powinno się pisać "ożeż" czy "o żeż", czy którąś z nowszych "rzesz" bądź "żesz", obydwie są używane, ale w zasadzie żadna poprawna..?

>>Był okres, kiedy się tym interesowałem, co prawda moja fascynacja biologią szybko minęła, ale coś w pamięci zostało. Dalej twierdzę, że w tym punkcie fotosynteza wyjaśnia wszystko.
> Cytat:
co prawda moja fascynacja biologią szybko minęła

> To wyjaśnia może nie wszystko, ale wiele. Choć kwestia globalnego ocieplenia jednak nieco poza biologię wykracza.

Napisałem to w kontekście fotosyntezy, nie globalnego ocieplenia w ogóle.

30-11-2011 06:53 
 Ocena 6 na 8
liliac (147340 punktów)
>Nie, bo nie zwracasz uwagi na to, w jaki sposób piszę to co piszę.

Zwracam. Skoro urojenia (a piszesz, że znasz argumenty obu stron), to - jak już pisałam - prosiłabym o jakieś rzeczowe, merytoryczne opracowania naukowców zajmujących się tematem i również uważających globalne ocieplenie za urojenia. Bo zdajesz się na razie głównie wycofywać rakiem ze swoich wcześniejszych, "radykalnych" stwierdzeń.

>>> HIV to jest fakt, ludzie nie umierają w ciągu kilkunastu lat (jeśli mają dostęp do leków), dlatego, że tak się dzieje co kilka tysięcy lat.
>>Nie bardzo rozumiem, co chciałeś tym zdaniem wyrazić.
>>>Tak samo jak fakt, że globalne ocieplenia i oziębienia, to sprawa tak normalna jak chmurki na niebie.

Nie o to mi szło. To zdanie nie miało żadnego sensu. Można by je w sumie nazwać bełkotem, ale nie chciałam być brutalna.

>>Tylko ci cholerni naukowcy-spiskowcy...
>Naukowcu? Największymi zwolennikami złego, spowodowanego przez człowieka globalnego ocieplenia, są ludzie, którzy mają na tyle dużo kasy, żeby marnować czas na przywiązywanie się do drzew i blokowanie ważnych inwestycji. Przypominam, że są naukowcy, którzy mają całe to zamieszanie w głębokim poważaniu, ale z jakichś powodów, zwolennicy ocieplenia, włamują się do ich komputerów i och bojkotują.

Jasne. Nic nie robią te "oszołomy" (na pewno zaś nie prowadzą badań naukowych - wszak to oszołomy i spiskowcy), tylko się biedakom włamują, więc siedzą oni cicho niczym mysz pod miotłą, bo boją się prześladowań.
Ogarnij się, człowieku. Można argumenty naukowców podważać, można dyskutować o skali zjawiska czy skali działań zapobiegawczych, ale ty na razie podajesz li i jedynie argumenty czysto spiskowe. I jak tu rozmawiać? Konkrety poproszę.

>>Dobrze, że mądrzejsi rodzice zaszczepili Selanosa na odrę, kiedy był mały i nie mógł sam kombinować. Moglibyśmy mieć kolejnego bohatera wątków okołoeutanazyjnych.
>A no widzisz, nie zaszczepili, nie pamiętam dlaczego, obiecuję, że zapytam się mojej mamy i zrelacjonuje to na forum. Pamiętam za to jak pani doktor wydzierała się, jak miałem z 10 lat, że tego szczepienia nie ma.

Na gruźlicę, błonicę, polio, krztusiec, etc też nie? Ty się ciesz, Selanos, z istnienia odporności grupowej, bo na razie żerujesz na tym, że szczęśliwie większość populacji jest zaszczepiona.

>Nie mam nic przeciwko szczepieniom, jak ktoś się chce szczepić, to niech się szczepi, mnie to nie potrzebne, Selanos to okaz zdrowia.

Możesz sobie gdzieś na forum sprawdzić, jaką wartość ma dowód anegdotyczny w rozmowach na tematy okołonaukowe. Ja już sobie daruję tłumaczenie, bo znów powiesz, że ironizuję.

>>To następnym razem będzie ostrzeżenie. To była dobra rada - podsuwałam ci "honorowe" wyjście.
>Według którego słownika? Mam pisać staropolską, raczej rzadko używaną formę "żeż", z uwzględnieniem tego, iż językoznawcy nie są zgodni, czy powinno się pisać "ożeż" czy "o żeż", czy którąś z nowszych "rzesz" bądź "żesz", obydwie są używane, ale w zasadzie żadna poprawna..?

Zapewniam cię, że "rz" będę tępić. Jak chcesz, to pisz.
30-11-2011 08:15 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Selanos to okaz zdrowia.
Prawie każdy jest okazem zdrowia przed dwudziestką. Pogadamy za 30 lat (jeśli dożyję), chcesz?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
30-11-2011 16:07 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Selanos to okaz zdrowia.
>Prawie każdy jest okazem zdrowia przed dwudziestką. Pogadamy za 30 lat (jeśli dożyję), chcesz?

Pogadamy, pogadamy :> Zgodnie z zasadą, że alkohol konserwuje wszystko w sprzyjających warunkach pogadamy i za 100 :>
01-12-2011 07:35 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
O, do licha... Będę musiała zacząć używać

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
30-11-2011 15:55 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>Rozumiem, że wszyscy naukowcy, którym ty osobiście nie wierzysz popadli po prostu w urojenia. Faktycznie, z wiarą dyskusji nie ma...
>>Łapanie za słówka, nie o ten rodzaj wiary chodzi.
>Chodzi, chodzi. Jeśli ktoś pisze, że nie wierzy statystykom, a naukowcy, których nieźle udokumentowany dorobek nie zgadza się z tego ktosia koncepcjami cierpią na urojenia, to generalnie o ten właśnie rodzaj wiary chodzi.

Problem w tym ze zwolennicy teorii globalnego ocieplenia także religijnie podchodzą do sprawy.
Świadczy o tym chociażby ukuty przez nich termin "global warning denanialists" który przylepiają swoim przeciwnikom.
Nauka ma to do siebie że rozwija się przez falsyfikacje, przez próby obalenia teorii.
Jednak naukowcy którzy nie zgadzają się z oceną zagrożeń płynących z ocieplania się klimatu (że jest coraz cieplej, nie ulega wątpliwości, ale wielu naukowców ma wątpliwości, czy to tak źle, że jest cieplej i czy to ocieplenie jest faktycznie postępujące, bo jak na razie ociepla się dużo wolniej niż prognozowano np. 10 lat temu) są traktowani jak heretycy.
Nie ma heretyków w nauce, są oni domeną systemów religijnych. Żeby był heretyk, musi być dogmat. Dogmat jest zaprzeczeniem nauki.

Na temat globalnego ocieplenia nie ma porządnej naukowej dyskusji, jest pokrzykiwanie i obrzucanie się inwektywami.
Już samo to powinno zaniepokoić. Nie ma innej teorii naukowej która zamieniałaby poważnych naukowców w bandę przedszkolaków.
Dlaczego??


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
30-11-2011 16:27 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Problem w tym ze zwolennicy teorii globalnego ocieplenia także religijnie podchodzą do sprawy.

Ale którzy? "Szeregowi" obywatele? Popularyzatorzy? Naukowcy zajmujący się klimatologią?

>Świadczy o tym chociażby ukuty przez nich termin "global warning denanialists" który przylepiają swoim przeciwnikom.

To nie jest termin ukuty pierwotnie przez nich, a dość powszechnie używane określenie przypisywane ludziom, którzy w sposób niekiedy absurdalny przeczą powszechnie przyjętym teoriom naukowym. Najczęściej używa się go rzeczywiście wobec przypadków ekstremalnych, jak "Holocaust denialism" czy "AIDS denialism", jednak trudno się dziwić temu, że przylepia się go też obywatelom, którzy - często bez żadnych merytorycznych argumentów - negują fakty, wobec których w świecie specjalistów panuje generalnie konsensus. Tak jak powiedziałam Selanosowi - można dyskutować, podważać argumenty, kwestiami szczególnie otwartymi na dyskusję są skala udziału czynników antropogenicznych w zmianach klimatu i skala potrzebnych czy zalecanych regulacji. Ale argumentować należy rzeczowo. Stwierdzenia typu "bo to wszystko manipulacje", "bo ja nie wierzę w te wszystkie statystyki", "naukowcy ulegli eko-urojeniom" albo "mówią po prostu to, co leży w ich interesie" trudno nazwać rzeczoną krytyką i trudno traktować poważnie.

>Jednak naukowcy którzy nie zgadzają się z oceną zagrożeń płynących z ocieplania się klimatu (że jest coraz cieplej, nie ulega wątpliwości, ale wielu naukowców ma wątpliwości, czy to tak źle, że jest cieplej i czy to ocieplenie jest faktycznie postępujące, bo jak na razie ociepla się dużo wolniej niż prognozowano np. 10 lat temu) są traktowani jak heretycy.

A są? Jakiś szczególny ostracyzm ich dotyka?

>Nie ma heretyków w nauce, są oni domeną systemów religijnych. Żeby był heretyk, musi być dogmat. Dogmat jest zaprzeczeniem nauki.

Ale nie ma dogmatu. Za to są nieustannie prowadzone badania. To nie jest wina żadnego dogmatu, że jak dotąd żadne z nich nie było w stanie jednoznacznie zanegować głównych tez klimatologów.

>Na temat globalnego ocieplenia nie ma porządnej naukowej dyskusji, jest pokrzykiwanie i obrzucanie się inwektywami.

Nie odniosłam takiego wrażenia. Pod publikacjami w np. Nature toczą się żywiołowe niekiedy debaty. Pokrzykiwanie i inwektywy są szczególnie obecne w internetowych kłótniach laików - jak we wszystkich tematach uważanych za kontrowersyjne - w kwestiach GMO, homeopatii i tzw. "medycyny alternatywnej", szczepień ochronnych, etc.

>Już samo to powinno zaniepokoić. Nie ma innej teorii naukowej która zamieniałaby poważnych naukowców w bandę przedszkolaków.

Rozumiem, że lekarzy, którzy w BMJ pod artykułami pokrzykują o złowrogich efektach szczepień albo kłócą się publicznie o homeopatię za naukowców nie uważamy

>Dlaczego??

Może dlatego, że klimatologia wydaje się być nieco bardziej hermetyczna niż wiele innych dziedzin i szczególnie łatwo tu o nieporozumienia, zwłaszcza ze strony niespecjalistów? Z drugiej strony - nie wiem czy śledziłaś awantury wywoływane przez obrońców Wakefielda na przykład - to też przypominało piaskownicę. A ile razy wyzywano od dogmatyków i betonu przeciwników homeopatii?
30-11-2011 23:26 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>rzesz

Jedna sylaba - dwa błędy. Minus.

...ograniczenie wolności winno się jednak nazywać ograniczeniem wolności, nie zaś szczególną formą wolności. (Leszek Kołakowski)
30-11-2011 12:28 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>I co z tego? Bo nie rozumiem :<
Widzę. Chyba nawet nie chcesz.

>To teraz sobie policz jaki procent tego stanowi UE. Chiny i USA nie zgodzą się na jakieś eko- restrykcję, w tych państwach dbają o gospodarkę, a co za tym idzie, o obywatela.
Trzeba rozróżnić dwie rzeczy: wyniki i wnioski z badań naukowych, od pomysłów polityków i skuteczności ich realizacji.
Dbanie o gospodarkę niekoniecznie musi być jednoznaczne z dbaniem o obywatela. Poza tym Chiny są znane raczej z czegoś przeciwnego. Także obecnie, na pierwszym miejscu chodzi głównie o utrzymanie się przy władzy rządzącej partii i budowę imperium.
To że większość ochoczo podcina gałąź na której wszyscy siedzimy, w myśl idei "po nas choćby potop", to nie powód do radości i przyznania im racji.

>Poza tym, nie wierzę w te statystyki. Nie wierzę od czasu niezbyt głośnej afery o włamaniach do komputerów naukowców, którzy nie popadli w eko urojenia. Były jakieś przechwytywania, czy kasowanie mailów, nie pamiętam.
To nie kwestia wiary, tylko naukowo potwierdzone fakty i wnioski. Poza tym, tak pokręciłeś z tą rzekomą aferą, że ten fragment nadaje się bardziej do kabaretu niż do dyskusji.

>Poza tym, jeszcze raz, co jest złego w CO2? Już w podstawówce mówią, że żeby roślinki mogły rosnąć, potrzebują CO2. Temperatura też ma znaczenie. Ja jestem za globalnym ociepleniem, wolę mieć w zimę 10 na plusie a nie na minusie.
No cóż, czy potrzebny do tego jeszcze komentarz?
Selanos (12869 punktów)
>>Poza tym, jeszcze raz, co jest złego w CO2? Już w podstawówce mówią, że żeby roślinki mogły rosnąć, potrzebują CO2. Temperatura też ma znaczenie. Ja jestem za globalnym ociepleniem, wolę mieć w zimę 10 na plusie a nie na minusie.
>No cóż, czy potrzebny do tego jeszcze komentarz?

A co w tym złego? Prapraprapraprawnuk Selanosa założy w Selanosowym ogródku winnice, ja widzę same plusy. Chociaż wszystko może pójść w przeciwnym kierunku, mówi się o tym, że przez słodką wodę z topniejących lodowców, zatrzymają się prądy morskie i będziemy mieli w Europie Syberię. Mnie to satysfakcjonuje, sezon narciarski cały rok :>

Historia pokazuje, że zmiany klimatu były zawsze, nawet wtedy, kiedy jedynym CO2 produkowanym przez człowieka, był ten dwutlenek z człowieczego zadka bądź ogniska. No i oczywiście płuc :>
30-11-2011 18:44 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
>A co w tym złego? Prapraprapraprawnuk Selanosa założy w Selanosowym ogródku winnice, ja widzę same plusy. Chociaż wszystko może pójść w przeciwnym kierunku, mówi się o tym, że przez słodką wodę z topniejących lodowców, zatrzymają się prądy morskie i będziemy mieli w Europie Syberię. Mnie to satysfakcjonuje, sezon narciarski cały rok :>
Odpowiadasz na najmniej istotny fragment wypowiedzi. Podziwiam optymizm, tylko co, jeśli zamiast winnicy będzie to pustynia, ewentualnie zamiast "sezonu narciarskiego cały rok" - tundra.

>Historia pokazuje, że zmiany klimatu były zawsze, nawet wtedy, kiedy jedynym CO2 produkowanym przez człowieka, był ten dwutlenek z człowieczego zadka bądź ogniska. No i oczywiście płuc :>
Były. Problem jest m.in. w szybkości i skali tych zmian. Organizmy żywe i konkretne środowiska naturalne, nie potrafią przystosować się ewolucyjnie w ciągu kilkudziesięciu lat do tak dużych zmian klimatu czy atmosfery, które w przeszłości trwały miliony, setki- czy choćby tysiące lat.
30-11-2011 11:14 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
> Zdarzało się, że zmiany klimatyczne zachodziły dużo szybciej, niż ma to miejsce dzisiaj.

Efekt ten sam, ale przyczyny mogą być różne (pomyśl o gorączce). Argument z historii bywa niebezpieczny. Dlatego należy dokładnie zbadać wszystkie przyczyny w zasięgu naszego myślenia. Podobnie jest ze wzmocnieniem unifikacyjnych procesów w Europie, Niektórzy posługują się historycznym argumentem z dziejów USA: w Europie nie ma takich przesłanek, jakie miały Stany. No to co? Można spróbować inaczej.

>Ja myślę o przyszłości, dlatego jestem za delegalizacją takiego tworu jakim jest UE, bo ten twór niszczy gospodarkę Europy.

Krytyka nie musi pociągać za sobą całkowitej dekonstrukcji krytykowanego przedmiotu. Należy dostrzegać pozytywy, a wady, zaczynając od własnego podwórka, reformować.

>Ja myślę o moich wnukach,...

Nie zapomnij i ich uczyć myślenia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>   Albo wóz, albo przewóz: Europejczycy pogrążyli się w narcyzmie i nie widzą, w jak wielkim
>dramacie los przydzielił im role.
Reformy są konieczne i wydaje mi się, iż politycy z PE doskonale o tym wiedzą. Moim zdaniem Europa powinna być zjednoczona, aby być równym partnerem dla Chin i USA. Kryzys utrudnia działania w tym kierunku, więc nie jestem pewien czy zastanawianie się nad bananem, czy innymi filtrami jest aż tak ważne. Pojedyńcze kraje nie dadzą sobie rady z postępującymi korporacjami, przykład Słowacji gdzie Samsung "wymusił" niższy podatek dla siebie. Jeśli pod przywódctwem Niemiec, Europa stanie na nogi to dlaczegoby nie wspomóc ich w działaniach w tym kierunku?
29-11-2011 21:44 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
Mało to było takich sztucznych tworów? Austro-Węgry, Czechosłowacja... Dwa narody nie potrafią się ze sobą dogadać (i słusznie, różnice są fajne), a ktoś chce, żeby dogadało się ze sobą 27? Chociaż nawet nie wiem, czy to jest 27, po co się tym martwić, skoro UE i tak się rozpadnie...
29-11-2011 21:55 
 Ocena 8 na 8
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Mało to było takich sztucznych tworów? Austro-Węgry, Czechosłowacja...

Czasy się zmieniły. Globalizacja stała się faktem, sieć powiązań jest już wystarczająco duża, że tylko duże i silne gospodarki będą się liczyły. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Polski jako potęgi. Moim zdaniem, skoro już jesteśmy w Unii to zróbmy coś razem z innymi krajami, aby zreformować opasły biurokratyczny twór. Sikorski zdaje sie rozumuje podobnie. Jak już wspólnie pokonamy najcięższe chwile, to znów będziemy mogli się kłócić o oscypki i inne bannany.
29-11-2011 22:02 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Czasy się zmieniły.

Wcale nie, data może się zmienić, ale ludzie pozostają tacy sami.

>Globalizacja stała się faktem, sieć powiązań jest już wystarczająco duża, że tylko duże i silne gospodarki będą się liczyły.

Szwajcaria. Maleństwo, ale potrafiło wykroić dla siebie całkiem ładny kawałeczek światowego rynku. Maleńki, ale istotny.

>Jakoś nie mogę sobie wyobrazić Polski jako potęgi.

A to musi być potęgą? Wystarczy, żeby nie była tym socjalistycznym, biurokratycznym kraikiem, który przejmuje od reszty Europy wszystko co najgorsze.

>Moim zdaniem, skoro już jesteśmy w Unii to zróbmy coś razem z innymi krajami, aby zreformować opasły biurokratyczny twór. Sikorski zdaje sie rozumuje podobnie. Jak już wspólnie pokonamy najcięższe chwile, to znów będziemy mogli się kłócić o oscypki i inne bannany.

Nie da się. Są osoby, które mają interes w tym, żeby UE istniała i miała się tak źle, jak ma się teraz. Łatwiej przekupić kilku europarlamentarzystów, żeby wprowadzili idiotyczną ustawę, niż po kilku parlamentarzystów z każdego kraju z osobna.

Jestem za strefą wolnego handlu i dość swobodnym poruszaniem się po Europie, ale litości, nie UE. UE jest straszna.
29-11-2011 22:18 
 Ocena 3 na 3
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Nie da się. Są osoby, które mają interes w tym, żeby UE istniała i miała się tak źle, jak ma się teraz. Łatwiej przekupić kilku europarlamentarzystów, żeby wprowadzili idiotyczną ustawę, niż po kilku parlamentarzystów z każdego kraju z osobna.

Ja raczej obstawałbym nie przy osobach, a właśnie przy dużych państwach (ChRL, USA), dla których zjednoczona, silna Europa stanowiłaby konkurencję. Poszczególne kraje nie stanowią dla nich wielkiego problemu, może za wyjątkiem Niemiec i Francji.

>Jestem za strefą wolnego handlu i dość swobodnym poruszaniem się po Europie, ale litości, nie UE. UE jest straszna.

Dlaczego straszna?
29-11-2011 22:27 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Ja raczej obstawałbym nie przy osobach, a właśnie przy dużych państwach (ChRL, USA), dla których zjednoczona, silna Europa stanowiłaby konkurencję. Poszczególne kraje nie stanowią dla nich wielkiego problemu, może za wyjątkiem Niemiec i Francji.

Nie stanowią, ale mogą stanowić. Dzisiaj każdą część np. airbusa buduje się w innym kraju, co zmieni się po zrobieniu z UE federacji?

>>Jestem za strefą wolnego handlu i dość swobodnym poruszaniem się po Europie, ale litości, nie UE. UE jest straszna.
>Dlaczego straszna?

Bo niereformowalna. To po prostu beznadziejny przypadek. Biurokracja i wpływ eko oszołomów są zbyt silne.
29-11-2011 22:41 
 Ocena 2 na 2
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Bo niereformowalna. To po prostu beznadziejny przypadek. Biurokracja i wpływ eko oszołomów są zbyt silne.
Eko-oszołomów to i w Polsce nie brakuje. Choć ja osobiście, nie potępiam ich wszystkich działań i uważam, że są pożyteczni. Biurokrację natomiast można ukrócić, tylko trzeba zrobić to mądrze, bo nie sposób wysłać tysiące ludzi na bruk. Reformy są konieczne i możliwe, trzeba współdziałania państw i konsesnsusu. Takie kłapanie dziubkiem jak np. robi to Jarosław Małowielki na pewno w tym nie pomoże.
29-11-2011 22:46 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>Eko-oszołomów to i w Polsce nie brakuje. Choć ja osobiście, nie potępiam ich wszystkich działań i uważam, że są pożyteczni. Biurokrację natomiast można ukrócić, tylko trzeba zrobić to mądrze, bo nie sposób wysłać tysiące ludzi na bruk. Reformy są konieczne i możliwe, trzeba współdziałania państw i konsesnsusu. Takie kłapanie dziubkiem jak np. robi to Jarosław Małowielki na pewno w tym nie pomoże.

Cóż, eko-oszołomy wepchały się już wszędzie, to smutny fakt. Właściwie dlaczego nie wyrzucać ludzi na bruk? Lepiej im płacić za niepotrzebną pracę? To zalatuje peerelem.

No dobrze, likwidujemy biurokrację, co nam wtedy zostanie? Zlikwidujmy jeszcze te "dotacje" i będziemy mieli strefę wolnego handlu, czyli to, co mnie się podoba.
29-11-2011 22:54 
 Ocena 2 na 2
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Właściwie dlaczego nie wyrzucać ludzi na bruk? Lepiej im płacić za niepotrzebną pracę? To zalatuje peerelem.

No tak, jak by tu ostatecznie rozwiązać kwestię biurokratów? To zalatuje..., albo JKM.

>No dobrze, likwidujemy biurokrację, co nam wtedy zostanie? Zlikwidujmy jeszcze te "dotacje" i będziemy mieli strefę wolnego handlu, czyli to, co mnie się podoba.
I Polska bez dotacji...
Selanos (12869 punktów)
Nawet JKM raz w roku ma rację

>I Polska bez dotacji...

Dotacje: oni nam trochę więcej niż my im. Pomyślmy za to o tych podatkach i akcyzach które nam dokłada unia, na pewno wychodzimy na tym z zyskiem? Jeżeli tak, to dołóżmy do tego brak 100 watowych żarówek, wtedy będziemy na pewno pod kreską.

Strasznie idiotyczny zakaz, na szczęście zostały mi jeszcze dwa kartony w piwnicy...
30-11-2011 05:18 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)
>Nawet JKM raz w roku ma rację
Znacznie częściej niż raz w roku JKM ma racje. Od pewnego czasu ''studiuje'' jego tezy i wg. mnie racje w większości wypadków ma JKM. Przynajmniej mówi logicznie czego jego przeciwnicy nie potrafia nawet pojąć. Np tu fajna rozmowa dwojga inteligentnych ludzi.
youtu.be/wokRoZbKIAo
A tu tacy co nie używają logiki
youtu.be/tXSN6yartLw
Z tego leje za każdym razem jak słucham
youtu.be/kZnFlVzUhgs
youtu.be/skwcPwk3Cb4

PS. wolny człowiek ma prawo używać dowolnej anologii i porównywać pancernika z mrówką
Selanos (12869 punktów)
>>Nawet JKM raz w roku ma rację
>Znacznie częściej niż raz w roku JKM ma racje. Od pewnego czasu ''studiuje'' jego tezy i wg. mnie racje w większości wypadków ma JKM. Przynajmniej mówi logicznie czego jego przeciwnicy nie potrafia nawet pojąć.

Lubię jak JKM mówi coś tak prostego i oczywistego, że ludzie nie potrafią tego zrozumieć. Jakaś dziwna porobiła się ta Europa, jak ktoś proponuje sposób prosty, tani i skuteczny, w imię nowoczesności, robimy coś skomplikowanego, drogiego i niepewnego. Potem chwalimy się, jak wspaniałe te technologie były.

JKM nie lubię za jego związki z ruchami faszystowskimi i oczywiście stosunek do religii i aborcji. Ten facet ma dziwny stosunek do kobiet.
30-11-2011 16:29 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>JKM nie lubię za jego związki z ruchami faszystowskimi i oczywiście stosunek do religii i aborcji. Ten facet ma dziwny stosunek do kobiet.
>
Trudno monarchistę posądzac o faszyzm, ale jak juz o tym pisaliśmy dzisiaj taka moda, na wszytsko co nam się nie podoba mówić faszyzm.
Czy ja wiem czy dziwny? Mówi tylko to, że na siłe z kobiety nie da zrobić się faceta.
Jako liberał nie mówi przecież, że kobiety czegoś nie powinny robić, mówi, że jeśli chcą to mogą.
A co do religii, też się znim zgadzam. Jeśli ktos chce walić czołem o posadzkę przed świętym obrazkiem to jego sprawa. Państwo nie powinno się w to wcinać. Państwo powinno stworzyć tylko prawo i stać na jego straży. To demokaracja daje przywileje różnym grupom, w tym religijnym, jesli ta grupa ma siłe. Co jest głupotą.
30-11-2011 16:45 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
Ja też twierdzę, że On ma często rację. Co do religii, JKM ostatnio mówił, że władza w państwie (oczywiście monarchia) musi pochodzić od Boga, Korwin-Biblista też już był w akcji. No i oczywiście ta aborcja.

Lubię JKM liberała, bo to jeden z niewielu w Polsce prawicowych liberałów, przedstawiciel gatunku niestety ginącego. Lubię go za ostrą krytykę eurosocjalizmu, albo jak On to jeszcze mówił, pseudoliberalizmu?

Jednak najlepsze wypowiedzi JKM, to te z początku lat 90', kiedy jeszcze pan z wąsami był w sejmie. Wtedy nikt jeszcze nie próbował robić z niego idioty, a kilka jego pomysłów zyskało sporą popularność.
Hodża (11172 punktów)
>Lubię JKM liberała, bo to jeden z niewielu w Polsce prawicowych liberałów, przedstawiciel gatunku niestety ginącego. Lubię go za ostrą krytykę eurosocjalizmu, albo jak On to jeszcze mówił, pseudoliberalizmu?

Niestety, tak już mamy, że wariaci stawiają najlepsze diagnozy sytuacji politycznej w Polsce i Europie. Lepper pierwszy zdemaskował podejrzaną obecność talibów na Mazurach, stając się wieszczem afery wokół tajnych więzień CIA, zaś JKM powinien wydać antologię swoich wypowiedzi na temat Unii, może jeszcze nie dziś, ale za parę lat to może być wielki hit wydawniczy.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-12-2011 15:02 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>Lubię JKM liberała, bo to jeden z niewielu w Polsce prawicowych liberałów, przedstawiciel gatunku niestety ginącego. Lubię go za ostrą krytykę eurosocjalizmu, albo jak On to jeszcze mówił, pseudoliberalizmu?
>Niestety, tak już mamy, że wariaci stawiają najlepsze diagnozy sytuacji politycznej w Polsce i Europie. Lepper pierwszy zdemaskował podejrzaną obecność talibów na Mazurach, stając się wieszczem afery wokół tajnych więzień CIA, zaś JKM powinien wydać antologię swoich wypowiedzi na temat Unii, może jeszcze nie dziś, ale za parę lat to może być wielki hit wydawniczy.
Korwin jest kontrowersyjny ale wariatem na pewno nie jest, zaś porównywać go z Leperem to zagrywka rodem z PRL-u.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Hodża (11172 punktów)
>Korwin jest kontrowersyjny ale wariatem na pewno nie jest, zaś porównywać go z Leperem to zagrywka rodem z PRL-u.

Cóż, plankton partyjny, stąd podobieństwo. Natomiast OK, nie będę się sprzeczał co do władz umysłowych JKM, ale opowiada o ekonomii podobnie jak Hannibal Lecter o swoich przygodach.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
02-12-2011 11:24 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Korwin jest kontrowersyjny ale wariatem na pewno nie jest, zaś porównywać go z Leperem to zagrywka rodem z PRL-u.
>Cóż, plankton partyjny, stąd podobieństwo. Natomiast OK, nie będę się sprzeczał co do władz umysłowych JKM, ale opowiada o ekonomii podobnie jak Hannibal Lecter o swoich przygodach.
O których? Oczywiście żeby zostać usłyszanym przejaskrawia pewne fakty i wyliczenia + jego kontrowersyjne porównania, ale pod względem logicznym niewiele można im zarzucić - choć oczywiście zgadzać się z jego wnioskami nie trzeba.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Hodża (11172 punktów)
>O których? Oczywiście żeby zostać usłyszanym przejaskrawia pewne fakty i wyliczenia + jego kontrowersyjne porównania, ale pod względem logicznym niewiele można im zarzucić - choć oczywiście zgadzać się z jego wnioskami nie trzeba.

Osobiście z zainteresowaniem go słuchałem jakieś 20 lat temu a i jego niektóre felietony (publikować zaczął w prasie jeszcze pod koniec PRL) były smacznymi rodzynkami. Wtedy jednak ów liberalny radykalizm był przeze mnie i przez wielu innych jego czytelników traktowany nie jako dogmatyzm, lecz chwyt felietonistyczny, prowokacja połączona z humorystycznym przejaskrawieniem i skontrastowaniem różnych wizji ustrojowych. Z biegiem czasu, kiedy okazało się, że jakkolwiek sam mówca ma image bardziej cyrkowo-kabaretowy (zwłaszcza ta mucha no i uroda, jakby wyszedł z plakatu z Wujem Samem) to mówi to wszystko na poważnie, wiele osób zaczęło podejrzewać, że coś jest nie tego i lepiej trzymać go z dala od gospodarki.
   Mówiąc krótko: jeśli mówi się o ekonomii bez uwzględnienia hierarchii wartości, w której człowiek (tak w wymiarze jednostkowym jak i społecznym) jest na miejscu najwyższym, tworzy się nieludzkie teorie, które z pewnością spowodują ogrom ludzkich cierpień. Do tego się sprowadza moje zdecydowane potępienie liberalizmu, chociaż rozumiem, że z czysto ekonomicznego punktu widzenia jest to system najbardziej korzystny dla pewnych uprzywilejowanych grup obywateli. Choćbym miał i ja sam na tym korzystać, to minimum ludzkiej solidarności każe mi opowiadać się za wprowadzaniem zmian ewoluujących w kierunku państwa bardziej socjalnego.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-12-2011 12:40 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
JKM i faszyzm ???? bez jaj.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
30-11-2011 11:17 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>do tego brak 100 watowych żarówek, wtedy będziemy na pewno pod kreską.
>Strasznie idiotyczny zakaz, na szczęście zostały mi jeszcze dwa kartony w piwnicy...

Te żarówki są nadal w sprzedaży. Wiem, bo kupowałem do warsztatu mechanicznego a tam nie można używać świetlówek, bo - po pierwsze - wywołują efekt stroboskopowy i są zabronione do oświetlania szybko obracających się urządzeń, po drugie - wymagany w pracy jest natychmiastowy wzrost jasności do wartości znamionowej, nikt nie będzie czekał, aż świetlówka się nagrzeje, często włącza się i wyłącza lampę co kilkadziesiąt sekund (kiedy np. trzeba poprawić coś na szlifierce). Dlatego te żarówki teraz są określane jako "do zastosowań technicznych" i kosztują cztery-pięć razy drożej, niż stare "setki". Myślę, że największy interes to, wbrew pozorom, zrobili producenci starego typu żarówek, bo one są cały czas kupowane (słyszałem, że np. w Niemczech znaczna część ludzi woli zapłacić więcej za żarówki starego typu, bo nie lubią oświetlenia rtęciowego).
   Nie używałem jeszcze oświetlenia diodowego, więc trudno mi powiedzieć, czy może ono zastąpić tradycyjne żarówki w warsztacie. Poza tym, warto wiedzieć, że człowiek posiada wokół oczu receptory promieniowania podczerwonego, co powoduje, że oświetlenie, któremu towarzyszy emisja cieplna jest lepiej odbierane (jako bardziej naturalne) niż promieniowanie zimne. Ewolucja w działaniu.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
03-12-2011 07:03 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Te żarówki są nadal w sprzedaży. Wiem, bo kupowałem do warsztatu mechanicznego
Są, kupisz je bez problemu u każdego Ukraińca na bazarze. Niektóre sklepy sprowadzają też z UA takie żarówki jako''urządzenia grzewcze'' Idiotyzmy Unii to coś dla rozwijania kreatywności w ich omijaniu.
30-11-2011 13:02 
 Ocena 1 na 1
Sarif (2786 punktów)
Czytam tak sobie wątek i jako że dawno nic nie pisałem no chyba że coś okazjonalnie to dorzucę swoje kilka groszy do tej dyskusji a raczej powielę twoje grosze Tomek bo zgadzam się z tobą chociaż kiedy byłem mniej inteligentny myślałem tak jak Selanos. Zwalniając urzędników w celu zmniejszenia biurokracji nie polepszy się sytuacji gospodarczej bo kiedy w urzędach będzie większa mobilność dzięki temu na ulicy również pojawi się większa mobilność ponieważ znajdzie się na niej spora grupa ludzi. Powinno się tworzyć specjalne kursy zawodowe i wysyłać na nie urzędników mniej potrzebnych tak żeby jednocześnie pozbywając się w jednym miejscu pracownika zdobywać go w innym sektorze już przygotowanego do pracy (może takie rzeczy się robi, tego nie wiem, a szkoda ale za dużo mam na głowie by wszystko wiedzieć ;]). W kwestii eko-oszołomów sprawa też mieni się wieloma barwami - jak w przypadku każdej idei/poglądu są pokojowi jak i radykalni zwolennicy i nieraz ich akcje są uzasadnione, a innym razem żałosne. W kwestiach GMO oraz energetyki jądrowej trzeba dyskutować i przedstawiać potwierdzone badania, a nie jak to było bodajże na początku roku w Niemczech kiedy to zniszczono plantacje gmo i nie tylko tam oczywiście. Tak naprawdę każdy człowiek po części jest ekologiem w jednej kwestii a w drugiej nie i na przykład ja jestem totalnym przeciwnikiem prowadzenia testów na zwierzętach, ale jako że jestem również człowiekiem który rozumie coś takiego jak kompromis to cieszyłbym się i wyhamował gdyby zakazano przynajmniej testów na stworzeniach wykazujących widoczną inteligencję. No ale oczywiście w przypadkach takich jak futra to lepiej nie zbliżać się do mnie bo i futro ulegnie uszkodzeniu i osoba w nim ;]. A wracając , a raczej zaczynając sprawę UNI to tak jak pisałeś to sieć powiązań globalnych jest zbyt duża by ją ignorować i państwa nie mogą zamykać się w sobie tak jak to by chciał JK ale łączyć się w silne federacje i jeżeli nawet przewodzić czemuś takiemu miałyby Niemcy, a doświadczenie już jakieś mają, pieniędzy sporo wpompowali , teraz odwalają trochę kolokwialnie rzecz mówiąc, ale pomijając to jeżeli by nie było tak że tylko oni mają główną władze to czemu nie. Selanos pisał że ludzie się nie zmieniają - trudno by ludzie się w tak krótkim okresie zmieniali przynajmniej pod względem biologicznym , ale bardziej przystosowują do obecnych warunków, a ich kotwicą przywiązaną do nogi są religie i irracjonalne wierzenia, które zmieniając dekoracje pozostają takie same i ograniczają ludzi w czasach dzisiejszych. To jest problem oraz to że nasi rodzice przekazują go nam a ci którzy się nie obudzą przekażą dalej oraz dorzucą do tego jakiś zbędny patriotyzm i rasizm oraz poczucie wyższości.

PS. Odpowiedzi liliac bardzo dobre. Nie chciałbym się nadziać na jej trafne argumenty.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
29-11-2011 22:28 
 Ocena 4 na 4
Hodża (11172 punktów)
>Szwajcaria. Maleństwo, ale potrafiło wykroić dla siebie całkiem ładny kawałeczek światowego rynku. Maleńki, ale istotny.

No fajnie. Tylko jak obmurować nasze granice Karpatami? Czy to aby nie wywołałoby dużych wstrząsów na arenie politycznej ew. tektonicznej?

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
30-11-2011 00:25 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>No fajnie. Tylko jak obmurować nasze granice Karpatami? Czy to aby nie wywołałoby dużych wstrząsów na arenie politycznej ew. tektonicznej?

Co mają do tego górki? Japonia też mały kraj a wykroiła kawałek tego tortu dla siebie. Jak się chcę, to się potrafi. W Polsce są tacy co potrafią, ale im się nie chcę. Ot i cała filozofia, w UE, czy nie w UE, Polska jeszcze długo będzie zadupiem Europy.
29-11-2011 22:18 
 Ocena 5 na 7
Hodża (11172 punktów)
>Moim zdaniem, skoro już jesteśmy w Unii to zróbmy coś razem z innymi krajami, aby zreformować opasły biurokratyczny twór. Sikorski zdaje sie rozumuje podobnie.

Przed przystąpieniem Polski do UE należałem do sceptyków, może to ślady retoryki JKM miały wpływ na taką postawę. Ale po kilku latach w UE, zwłaszcza, kiedy zobaczyłem, ile inwestycji dzieje się na kielecczyźnie pod szyldem unijnym, zmieniłem zdanie (nie mówiąc już o skokowym spadku przestępczości po 2004 roku). Dlatego teraz, pomimo wszelkich niedoskonałości Unii jestem zwolennikiem ratowania jej za wszelką cenę (ekonomiczną), bo to już nie jest kwestia jakichś tam dość abstrakcyjnych "wartości europejskich", ale nasz jak najbardziej lokalny, polski interes. Pominę już ten wątek, że Kościół bardzo pewnie by się ucieszył, gdyby cały ten projekt szlag trafił (bo i przecież w dziedzinie praw człowieka i swobód obywatelskich wiele się w Polsce zmieniło in plus od momentu wejścia do Unii), ale po prostu ekonomicznie bez Unii Polska błyskawicznie zostałaby zredukowana do poziomu Mołdowy, najwyżej. Niestety, co do tego nie mam wątpliwości, że dziś zdolności Polski do utrzymywania wzrostu gospodarczego bez oparcia o gospodarkę europejską są w zasadzie żadne. Nie łudźmy się: w sensie ekonomicznym Polska już jest częścią gospodarki niemieckiej i jakakolwiek zmiana tego stanu rzeczy będzie miała katastrofalne konsekwencje dla naszego kraju. Chciałoby się, wiem, żeby było inaczej, ale nie jest.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
29-11-2011 22:27 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Nie łudźmy się: w sensie ekonomicznym Polska już jest częścią gospodarki niemieckiej i jakakolwiek zmiana tego stanu rzeczy będzie miała katastrofalne konsekwencje dla naszego kraju. Chciałoby się, wiem, żeby było inaczej, ale nie jest.

Nie no, chyba az tak się nie zintegrowaliśmy. W ten sposób dajesz do ręki kolejny dowód naszym forumowym eurosceptykom.
Jednak, uważam że warto się z Niemcami dogadać, bo tylko na tym skorzystamy. Obecny mariaż Francji i Niemiec nie wszystkim się podoba, ale oni zamiast kwękać coś próbują robić. Dobrze jest się trzymać z silniejszymi.
Hodża (11172 punktów)
>>Nie łudźmy się: w sensie ekonomicznym Polska już jest częścią gospodarki niemieckiej i jakakolwiek zmiana tego stanu rzeczy będzie miała katastrofalne konsekwencje dla naszego kraju. Chciałoby się, wiem, żeby było inaczej, ale nie jest.
>Nie no, chyba az tak się nie zintegrowaliśmy. W ten sposób dajesz do ręki kolejny dowód naszym forumowym eurosceptykom.

Tu potrzebne są dane na temat naszej wymiany handlowej z naszymi zachodnimi sąsiadami. Ale jest to chyba więcej, niż z ZSRR w czasie RWPG

>Jednak, uważam że warto się z Niemcami dogadać, bo tylko na tym skorzystamy. Obecny mariaż Francji i Niemiec nie wszystkim się podoba, ale oni zamiast kwękać coś próbują robić. Dobrze jest się trzymać z silniejszymi.

Czy coś próbują robić, to nie wiem, bo obecnie sytuacja jest podbramkowa, a oni tylko dyskutują i dyskutują i memlają przed kamerami... ile to już było "szczytów ostatniej szansy"?

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Czy coś próbują robić, to nie wiem, bo obecnie sytuacja jest podbramkowa, a oni tylko dyskutują i dyskutują i memlają przed kamerami... ile to już było "szczytów ostatniej szansy"?

Będzie jeszcze wiele takich szczytów, może szczytować razem z nimi? Dogadują się między sobą, może warto się dołączyć i wywalczyć coś dla Polski?
30-11-2011 05:26 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Będzie jeszcze wiele takich szczytów, może szczytować razem z nimi? Dogadują się między sobą, może warto się dołączyć i wywalczyć coś dla Polski?
>
Można wywalczyć pewnie kilka miliradów euro które Polska dorzuci Niemcom, które to Niemcy przekażą Grecji po to, aby uratować swoje upadające banki Jak dla mnie to żaden interes Słowacja tak MUSIAŁA zrobić jako że jest w strefie euro. No i pani Radić tzn jej rząd upadł. tzn nie chodzi mi o Tuska bo nie ma czego żałować, szkoda tylko kasy wyrzuconej w błoto

PS. EWG zamieniła się w Radę Wzajemnej Pomocy Gospodarczej hehehe
Radzą jak se pomagać zamiast robić interesy
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Europejczycy pogrążyli się w narcyzmie
W narcyzmie czy w marazmie?


The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>
>Europejczycy pogrążyli się w narcyzmie
>W narcyzmie czy w marazmie?
W kryzysie...
29-11-2011 22:12 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
>>
>Europejczycy pogrążyli się w narcyzmie
>>W narcyzmie czy w marazmie?
>W kryzysie...

Wszystkie trzy pasują, aczkolwiek ja dodałbym "odmóżdżenie".
29-11-2011 22:22 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>
>Europejczycy pogrążyli się w narcyzmie
>W narcyzmie czy w marazmie?

W narcyzmie. Wystarczy popatrzeć na te wspólne fotografie po szczytach, poczytać, co takiego jedli podczas "uroczystych kolacji"... bal w operze...


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
29-11-2011 23:46 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

> ... bal w operze...

" Dzisiaj wielki bal w Operze.
Sam Potężny Archikrator
Dał najwyższy protektorat,
Wszelka dziwka majtki pierze
I na kredyt kiecki bierze,
"

The only way to get rid of a temptation is to yield to it. Oscar Wilde.
c3h3n (55 punktów)
>   Albo wóz, albo przewóz: Europejczycy pogrążyli się w narcyzmie i nie widzą, w jak wielkim
>dramacie los przydzielił im role.
Ną, coś w tym jest. Ale pewnie długo nie pociągnie jako Unia
www.youtube.com/watch?v=vGQIxYfKKtc
lontren (55 punktów)
Mi brakuje w tej propagandzie rachunku zysków i strat dla Polski
-Grecja wychodzi ze strefy euro zyski dla Polski, straty dla Polski
-strefa Euro przestaje istnieć j.w.
Dogmatyczne deklaracje "będzie tragedia" do mnie nie przemawiają.
Jeśli mamy ograniczyć naszą suwerenność to musi być to poparte co najmiej rachunkiem zysków i strat.
Hodża (11172 punktów)
>Jeśli mamy ograniczyć naszą suwerenność to musi być to poparte co najmiej rachunkiem zysków i strat.

Problem w tym, że wchodzimy tu w buchalterię wykraczającą zdecydowanie poza to, co ujmują księgi rachunkowe. Bo jak wycenić to, że zjednoczona Europa gwarantuje pokój między narodami, które w poprzednich stuleciach wykrwawiały się w wojnach toczonych między sobą: religijnych, o kolonie, o przestrzeń życiową... Gdyby rzeczywiście za projektem europejskim stały prawdziwe przekonania jego twórców - o konieczności oparcia się na jakiejś aksjologii niezależnej od doraźnych interesów polityczno-ekonomicznych - byłbym całym sercem za Unią i nawet pewnie bym się angażował, przynajmniej werbalnie, w to, by współtworzyć na swoją miarę ten projekt.
   Problemem jest jednak to, że coraz wyraźniej widać tandetność tego projektu, który coraz wyraźniej zdradza pośpieszność i doraźność procesu, w którym powstawał: a mianowicie widać coraz wyraźniej, że był to projekt przede wszystkim przeciwko a nie za, negatywny - wbrew wszelkim deklaracjom swoich twórców - a nie pozytywny, jakim by był, gdyby rzeczywiście Europejczycy zapałali chrześcijańską miłością i wzajemnym przebaczeniem sobie minionych krzywd. Tak, tak, to było zawsze anty-RWPG, polityczna przybudówka NATO pozwalająca na rozwinięcie skrzydeł propagandzie dobrobytu, który rzeczywiście w warunkach wolnego (prawie) rynku Zachód wybudował (jak dziś się okazuje, w dużej mierze za pieniądze odebrane swoim dzieciom i wnukom).
   Przychodzi czas spłaty.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Konowal (6291 punktów)
Też uważam że pisowcy przesadzili, niemniej wygłaszanie takich opinii bez dyskusji społecznej w kraju, pod dyktando Niemiec nie jest najszczęśliwszym początkiem ewentualnych przemian ustrojowych.
Ja osobiście jestem za państwem narodowym - nie widzę aż tak wielkich korzyści z UE w obecnym jej kształcie, ale warto o tym dyskutować. Niestety jak widać dyskusja została przeniesiona poza Polskę. Sam Sikorski przyznał że specjalnie swoje stanowisko przedstawił w berlinie żeby zostać usłyszanym. To pokazuje jaką pozycję na Polska - a przypominam że mamy Prezydencje. Jeżeli ktoś myśli że za tą wazelinę będą jakieś profity to niech popatrzy na Bałtyk i wczuje się w ten gaz płynący rurą ułożoną 6x drożej nizby szła po lądzie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Manian (950 punktów)
Uważam, że wszystkie działania, które mają uratować Europę nie są receptą na sukces w walce z kryzysem, a jedynie odroczeniem wyroku. Za 20 lat już nikt nie będzie mówił o Europie, bo będą się liczyły państwa BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) oraz USA i Japonia. Europa będzie się tułała w tym swoim apogeum, które za tych 20 lat będzie śmieszne w obliczu największych w owym czasie gospodarek, które wyżej wymieniłem. Nieważnie czy będą to Stany Zjednoczone Europy czy suwerenne państwa, tutaj już wiele się nie da zrobić.
01-12-2011 04:48 
 Ocena 1 na 1
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Cóż, dyskusja zeszła w dużej mierze na globalne ocieplenie, więc dorzucę swoje niezbyt oryginalne cztery grosze.
Osobiście nie przekonują mnie argumenty o antropomorficznym ocieplaniu klimatu - wydaję mi się, że Ziemia, to zbyt skomplikowany mechanizm, aby dało się go podsumować tak prostym "rozwiązaniem". Ponadto, to chyba taka nasza cecha ludzka, by się przeceniać + lubimy, jako ogół, snuć jakieś apokaliptyczne wizje.
Nie odrzucam możliwości, że ta teza może być prawdziwa, ale...
tak jak niektórzy przedmówcy uważam, że UE popełnia błąd.
Jeśli USA, Chiny, Rosja... olewają "postanowienia" konferencji klimatycznych, to zwyczajnie nie ma sensu być przodownikiem pracy. Można oczywiście działać na rzecz ekologii - budować energooszczędne domu, biurowce, drogi, które jak najmniej zakłócają działania środowiska - ale zarzynanie gospodarki, by móc kiedyś powiedzieć: ha, to my mieliśmy rację i jesteśmy moralnie czyści, kiedy nasze wnuki będą szukać pracy w Chinach - jest bez sensu.
Dlaczego UE stosuje taki horrendalny fiskalizm? Dlaczego paliwo kosztuje u nas jakieś 2 razy więcej niż w USA? Czy to zniechęca ludzi do jazdy samochodem? (bo zniechęca raczej niewielu, a firmy i tak się na rower czy na Priusa nie przesiądą). Czy po prostu to pieniądze do budżetu, a uzasadnienie dla ich pozyskania jest kwestią drugorzędną?
Innymi słowy, dbajmy o środowisko, dywersyfikujmy energetykę. Ale dopóki wiatraki, panele etc zielone źródła energii, samochody elektryczne itd. są mniej opłacalne od zwykłych, to nie uszczęśliwiajmy ludzi na siłę. Niech silnik spalinowy sam przegra tę walkę. Ale osobiście większy mój entuzjazm wywołuje napęd "wodorowy". Na razie jednak "zwykłe" samochody elektryczne są moim zdaniem zbyt mało wydajne - pomijam kwestię skomplikowania technicznego i codziennej eksploatacji - ale to już w sumie norma, że samochodu nie da się dzisiaj samemu naprawić, bo komputer, bo to bo tamto a pod maską zobaczyć można tylko wlew do płynu do spryskiwaczy.
PS. Kwestia żarówek nasuwa mi taką analogię. Czyli super liberalnie zakazujemy produktu. A co jeśli za jakiś czas UE wprowadzi zakaz używania silników spalinowych, to kto dopłaci producentom aut? Wydaję mi się, że tak czy siak będziemy to my - albo dostaną dotację albo będziemy płacić więcej za auta elektryczne (ekologiczne) - bo są ekologiczne, a to przecież musi kosztować i są (póki co) skomplikowane technologicznie, a to też musi boleć portfel.
01-12-2011 15:09 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Osobiście nie przekonują mnie argumenty o antropomorficznym ocieplaniu klimatu - wydaję mi się, że Ziemia, to zbyt skomplikowany mechanizm, aby dało się go podsumować tak prostym "rozwiązaniem".
Czy "wydaje Ci się", że nauka działa na zasadzie "wydaje mi się"?
Aż strach pomyśleć, co może Ci się "wydać" na temat np. teorii względności, mechaniki kwantowej czy genetyki.

>Ponadto, to chyba taka nasza cecha ludzka, by się przeceniać - lubimy, jako ogół, snuć jakieś apokaliptyczne wizje.
Albo nie dostrzegać zagrożenia, jak - do pewnego momentu - wielu pasażerów Titanica.
zachaj (5239 punktów)
>Kaczyści

Kaczyński to chyba nie wie czym była III Rzesza. Przecież nawet gdy Europa stanie się federacją państw to zachowają one autonomię. Język, kultura i większość praw pozostanie w rękach danego kraju, większa konsolidacja nastąpi natomiast w sferach ekonomicznych. Czy źle byłoby aby w Polsce wprowadzono systemy, które tworzą potęgę Niemiec?

Dochodzę do wniosku, że PiS-owi nie zależy na Polsce a jedynie czyhają na gospodarczy krach aby podczas prawicowej rewolucji przejąć władzę.
Hodża (11172 punktów)
>>Kaczyści
>Kaczyński to chyba nie wie czym była III Rzesza. Przecież nawet gdy Europa stanie się federacją państw to zachowają one autonomię. Język, kultura i większość praw pozostanie w rękach danego kraju, większa konsolidacja nastąpi natomiast w sferach ekonomicznych. Czy źle byłoby aby w Polsce wprowadzono systemy, które tworzą potęgę Niemiec?

Źle. Przykładem była właśnie III Rzesza, to było tylko usiłowanie rozszerzenia "niemieckiej gospodarności" na całą Europę. Pamiętajmy, że Hitler zajmował Europe pod hasłami kultury i zjednoczenia kontynentu, to nie było aż tak bezideowe, jak to przedstawiali komuniści, którzy chyba mieli za małą wiedzę na temat historii Europy, by widzieć, że to, co robili naziści było tylko kolejną odsłoną wielowiekowego serialu pod tytułem "zjednoczenie Europy": upiorny ślad Imperium Rzymskiego, które jest jak dotąd jedynym odniesieniem dla wszelkich prób zjednoczeniowych i który ściąga je na manowce bezrozumnego okrucieństwa.

>Dochodzę do wniosku, że PiS-owi nie zależy na Polsce a jedynie czyhają na gospodarczy krach aby podczas prawicowej rewolucji przejąć władzę.

Tak. Ta pewność siebie Kaczyńskiego niewątpliwie wynika z jego przekonania, że "przyjdzie jeszcze taki dzień, kiedy będziemy mieć w Warszawie Budapeszt". Chyba ten z 1956.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
zachaj (5239 punktów)

>Pamiętajmy, że Hitler zajmował Europe pod hasłami kultury

Chyba kulturkampfu.

>i zjednoczenia kontynentu,

Zjednoczenia wszystkich Niemców właściwie Germanów.
Konowal (6291 punktów)

>Tak. Ta pewność siebie Kaczyńskiego niewątpliwie wynika z jego przekonania, że "przyjdzie jeszcze taki dzień, kiedy będziemy mieć w Warszawie Budapeszt". Chyba ten z 1956.
Nie boisz się sugerować że PO wezwie wojska unijne do pomocy w utrzymaniu władzy??


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-12-2011 16:21 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>>Tak. Ta pewność siebie Kaczyńskiego niewątpliwie wynika z jego przekonania, że "przyjdzie jeszcze taki dzień, kiedy będziemy mieć w Warszawie Budapeszt". Chyba ten z 1956.
>Nie boisz się sugerować że PO wezwie wojska unijne do pomocy w utrzymaniu władzy??

Chyba prędzej już Anna Fotyga pojechałaby do Waszyngtonu prosić o "bratnią pomoc"... oczywiście, gdyby PiS znów był u steru.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-12-2011 18:11 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Nie boisz się sugerować że PO wezwie wojska unijne do pomocy w utrzymaniu władzy??

Po co wojsko? Te grupy chuliganów usunie policja.
Konowal (6291 punktów)
>>Kaczyści
>Kaczyński to chyba nie wie czym była III Rzesza. Przecież nawet gdy Europa stanie się federacją państw to zachowają one autonomię. Język, kultura i większość praw pozostanie w rękach danego kraju, większa konsolidacja nastąpi natomiast w sferach ekonomicznych. Czy źle byłoby aby w Polsce wprowadzono systemy, które tworzą potęgę Niemiec?

A co teraz przeszkadza żeby taki system wprowadzono??? Obawiam się że nieoperacyjność tego systemu nie zmieni, tak jak wejście do UE też go nie zmieniło choć sporo ludzi miało taka nadzieję.

>Dochodzę do wniosku, że PiS-owi nie zależy na Polsce a jedynie czyhają na gospodarczy krach aby podczas prawicowej rewolucji przejąć władzę.

Obawiam się że PO w celu utrzymania władzy nie postawiła na likwidację skutków kryzysu tylko na zdobycie władzy medialno-propagandowej.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-12-2011 15:53 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Obawiam się że PO ... na zdobycie władzy medialno-propagandowej.

Po co ma ją zdobywać skoro ją ma? Przecież nawet ja jestem opłacany przez Tuska za pisanie pochwał na forum...

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365