Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego inteligencja słucha radia Maryja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
04-12-2011 16:45Stech (106 punktów)Dlaczego inteligencja słucha radia Maryja
Ocena 2 na 2
wpolityce.(*)glosni-ma-wyksztalcenie-wyzsze
Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marcinlet (1935 punktów)
Wyższe wykształcenie nie oznacza jeszcze inteligencji.
05-12-2011 08:34 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Wyższe wykształcenie nie oznacza jeszcze inteligencji.

Zwłaszcza wykształcenie z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Ciekaw byłbym dokładniejszego wskazania słuchaczy wykształconych.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rysiek (4593 punktów)
Albo to świadczy dobrze o tej rozgłośni, albo źle o tzw. wyższym wykształceniu? Raczej nie mam wątpliwości.
Skoro uniwersytety zafundowały sobie wydziały teologii... Poza tym wszyscy księża też mają "wyższe wykształcenie".
Eminey (5 punktów)
Nie tylko słuchają, ale i współtworzą.
(Patrz np profesorowie: Kawecki, Flaga czy Kozłowski z Politechniki Krakowskiej.)

Przyczyny? Nikt ich raczej nie przekonwertował. Konserwatywne katolickie wychowanie i wiara, która otrzymała (a kto wie może i umocniła) przez wiele lat życia.
zachaj (5239 punktów)
Sam czasami słucham. Uważam, że inteligentnej osobie na pewno nie zaszkodzi, a można z takich audycji sporo się dowiedzieć o złowrogiej potędze religii i polityki.
perun (8610 punktów)

>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.
Też słucham RM czasami choć nie jestem inteligentem. Ale inteligentny człowiek słucha ludzi o każdych poglądach nie po to by mieć ''każde'' poglądy, ale po to, aby między innymi na poglądach innych wyrobić sobie własny pogląd. Ludzie powinni mieć co najwyżej podobne poglądy, ale nie takie same. Jeśli mają takie same w każdej kwestii to część tych ludzi nie ma własnych poglądów.
04-12-2011 23:55 
 Ocena 2 na 2
Scarabaeus (2198 punktów)
>>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.
>Też słucham RM czasami choć nie jestem inteligentem. Ale inteligentny człowiek słucha ludzi o każdych poglądach nie po to by mieć ''każde'' poglądy, ale po to, aby między innymi na poglądach innych wyrobić sobie własny pogląd...

Pomyśl ilu wartościowych ludzi napisało lub powiedziało coś co warto posłuchać lub przeczytać a niestety braknie nam na to czasu.
Wydaje mi się, że wystarczy kilka minut na stwierdzenie, że treści nadawane przez radio Maryja są bezwartościowe. Więcej niż te kilka minut nie warto marnować.
By wyrobić sobie własne poglądy warto czytać/słuchać ludzi którzy mają coś cennego do powiedzenia.
Filtrowanie napływających do nas informacji staje się obecnie najcenniejszą umiejętnością.
05-12-2011 00:06 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Pomyśl ilu wartościowych ludzi napisało lub powiedziało coś co warto posłuchać lub przeczytać a niestety braknie nam na to czasu.
Myślę i wymyśliłem, że nigdy nie posłucham wszystkich wartościowych ludzi. A jadąc w nocy samochodem zamiast słuchać łubudubu w radiu Zet lub pani Olejnik w powtórkach wolę posłuchać innego punktu widzenia.

>Wydaje mi się, że wystarczy kilka minut na stwierdzenie, że treści nadawane przez radio Maryja są bezwartościowe. Więcej niż te kilka minut nie warto marnować.
Czasami są bezwartościowe ( przeważnie, jak dla mnie) a czasami nawet ciekawe.

>By wyrobić sobie własne poglądy warto czytać/słuchać ludzi którzy mają coś cennego do powiedzenia.
Niestety, ale nie wysłuchując każdego człowieka, którego mogę wysłuchać, nie będe wiedział którzy to ludzie mają coś cennego do powiedzenia. To, że ktoś gdzieś mówi ; o ten jest mądry i trza go słuchać, dla mnie nic nie znaczy. Sam decyduje o tym, kto wg mnie jest mądry, kto mniej, a kto głupi jest po prostu. ( jak się pomylę zawsze mogę przyznać się do błedu)
>Filtrowanie napływających do nas informacji staje się obecnie najcenniejszą umiejętnością.
Dlatego sam se filtruje. Jak w RM odlatują w niebiosa zmieniam stacje.
>
05-12-2011 00:30 
 Ocena 2 na 2
Scarabaeus (2198 punktów)
>Sam decyduje o tym, kto wg mnie jest mądry, kto mniej, a kto głupi jest po prostu. ( jak się pomylę zawsze mogę przyznać się do błedu)

Tu zgoda. Tylko ile czasu trzeba by stwierdzić, że to co słuchamy jest wartościowe czy nie.
Porównaj informacje, które trawi nasz umysł do żywności. Są różne sposoby na stwierdzenie czy coś jest smaczne i zdrowe. Objadanie się wszystkim co nam wpadnie w ręce jest złym rozwiązaniem. Jeżeli w restauracji podadzą mi nieświeże jedzenie to więcej tam nie wejdę. Możliwe, że w ten sposób nie poznam jakiejś wyjątkowej potrawy. Są jednak na to bardzo małe szanse. Szybciej nabawię się niestrawności żołądka. Jest tyle restauracji podających porządne jedzenie, że szukanie jej tam gdzie roznosi się smród moim zdaniem mija się z celem.
W samochodzie lepiej pomyśleć o ciekawym audiobooku lub posłuchać dobrej muzyki.

Jedynym wyjątkiem jaki do mnie przemawia to słuchanie tej rozgłośni ze względów zawodowych, lub jeżeli ktoś traktuje to jak swoiste hobby.
05-12-2011 08:20 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Tu zgoda. Tylko ile czasu trzeba by stwierdzić, że to co słuchamy jest wartościowe czy nie.
Z tym różnie bywa. Czasami mamy złe nastawienie do człowieka (nie mowię tu o tych z RM)
z prasy , tv, opinii innych i dopiero po latach możemy zauważyć, że ten wyśmiewany przez innych człowiek mówi logicznie w przeciwieństwie do jego oponentów. Ja tak miałem np. z JKM.

>W samochodzie lepiej pomyśleć o ciekawym audiobooku lub posłuchać dobrej muzyki.
>Jedynym wyjątkiem jaki do mnie przemawia to słuchanie tej rozgłośni ze względów zawodowych, lub jeżeli ktoś traktuje to jak swoiste hobby.
Czasami słucham jej dla poprawienia sobie humoru.Często tezy tam wygłaszane są porównywalne z kabaretowymi Sam spróbuj. Można nieraz polać się ze śmiechu.
A audibooki też słucham szczególnie Wołoszańskiego. Polecam
04-12-2011 18:50
 Ocena 11 na 11
diogenes (42753 punktów)
>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.

Mnie to nie dziwi. Tzw. wyższe studia nie mają na celu ukształtowania niezależnego sposobu myślenia w wielu podstawowych kwestiach. Inteligencja to urządzenie, które nie zależy specjalnie od treści. By ograniczyć się do podstawowego elementu inteligencji jaką jest rozumowanie logiczne. Do schematu rozumowania modus ponendo ponens:

Jeżeli p, to q
p.
Zatem: q.

można podstawić treści empiryczne, jak i fantazje teologiczne czy różańcowe. Chodzi zatem nie o wysokość wykształcenia, ale raczej o jego filozoficzne podstawy. Pisali o tym nasi wybitni logicy. Polakom brakuje nie wyższego wykształcenia, ale najniższego, podstawowego, tego, które uczy ludzi realizmu, szacunku do doświadczenia i szczypty sceptycyzmu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
asmodai (2845 punktów)
Kiedyś był Monty Python teraz, absurdalne dziedzictwo przejęło RM
coreless (16088 punktów)

Co tu dużo gadać, Radyjo i Telewizyja mają klimat, leniwe tempo, trochę refleksji -ale nie za głębokiej, trochę medytacji - ale bez nadmiaru transcendencji, trochę informacji - ale od razu z komentarzem, co o tym myśleć, żeby nie bolało. Bez zgrzytów, bez kontrastów - zwarta, jednolita, jednobarwna medialna masa. Niektórzy to po prostu lubią.
rdest (2492 punktów)

>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.
Człowiek ma dwoje uszu, warto ich używać.
04-12-2011 23:43 
 Ocena 2 na 2
Scarabaeus (2198 punktów)
>>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.
>Człowiek ma dwoje uszu, warto ich używać.

Jest zbyt wiele interesujących i ciekawych rzeczy by marnować czas na słuchanie radia Maryja.
Człowiek inteligentny nie czyta marnych książek, nie ogląda miernych filmów i nie słucha beznadziejnego radia. Jest zbyt wiele dobrych książek, filmów i rozgłośni radiowych by tracić cenny czas na słuchanie radia Maryja.
spellbinder (8577 punktów)
Wyższe wykształcenie nie oznacza jeszcze negatywnego stosunku do religii. Znam kilka osób w podeszłym wieku, którzy dorobili się stopni naukowych, a mimo tego tkwią w religijnym otumanieniu.

Wyższe wykształcenie oznacza przecież, że dany człowiek opanował w mniejszym lub większym stopniu jakąś dziedzinę wiedzy, a nie, że nie jest podatny na wpływy kulturowe, czy że potrafi opierać się autorytetom.
04-12-2011 22:31 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
Wyższe wykształcenie nie oznacza jeszcze pozytywnego stosunku do religii. Znam kilka osób w podeszłym wieku, którzy dorobili się stopni naukowych, a mimo tego tkwią w ateistycznym otumanieniu.


bembergiem w berg
04-12-2011 22:50 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Wyższe wykształcenie nie oznacza jeszcze pozytywnego stosunku do religii. Znam kilka osób w podeszłym wieku, którzy dorobili się stopni naukowych, a mimo tego tkwią w ateistycznym otumanieniu.

Dziś jednak o wiele łatwiej jest się ateistycznie otumanić, kiedy w zmakdonaldyzowanej przestrzeni medialnej mamy mesjasza Dawkinsa
06-12-2011 08:56 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wyższe wykształcenie nie oznacza jeszcze pozytywnego stosunku do religii. Znam kilka osób w podeszłym wieku, którzy dorobili się stopni naukowych, a mimo tego tkwią w ateistycznym otumanieniu.
Gorzej!
Mają tak silną potrzebę ateizacji, jak Pan ewangelizacji, że wchodzą na religijne portale i tam się swoimi mądrościami popisują. Zna Pan takich? To niech im Pan powie.



Tyle czasu jest Pan na naszym forum i co ta wymiana poglądów z ateistami Panu przyniosła? Moim zdaniem, tylko pogłębiła Pańskie teistyczne otumanienie. Ale rozumiem, że Pan musi. Pan ma misję ewangelizacji.
Ja na szczęście - pomimo podeszłego wieku, a może właśnie dlatego - nic nie muszę.

Miłego dnia.

@@@
.
07-12-2011 17:35 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
ehh, no ja tutaj przyłażę nie w celach ewangelizacyjnych, ale po prostu czerpię przyjemność z dyskusji - jaka to przyjemność spierać się z kimś, z kim się zgadzamy? Żadna! Niech się Pan tak nie unosi!

bembergiem w berg
07-12-2011 19:19 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>ehh, no ja tutaj przyłażę nie w celach ewangelizacyjnych, ale po prostu czerpię przyjemność z dyskusji - jaka to przyjemność spierać się z kimś, z kim się zgadzamy?
ehh! "tak się z nim spierałem, że sprać go musiałem".
Proszę mi powiedzieć jaką przyjemnością jest "strzyżono-golono", "ping-pong", "gra do jednej bramki", etykietowanie i epitetowanie - jak dla mnie to prawie żadną.
Chciałbym aby spór przynosił mi jakieś wartości intelektualne, ale gdy zostanę sprowokowany sądzę, że dostosować się potrafię.
Żadnego uniesienia jakoś nie zauważyłem.
Ripostowałem jak umiałem. Czy celnie?
Zostawmy ocenę naszym czytelnikom.

Miłego dnia.

@@@
.
07-12-2011 23:01 
 0 na 2
worek kości (2937 punktów)
Mój pierwotny koment był parafrazą komentarza poprzednika:

spellbinder:
Wyższe wykształcenie nie oznacza jeszcze negatywnego stosunku do religii. Znam kilka osób w podeszłym wieku, którzy dorobili się stopni naukowych, a mimo tego tkwią w religijnym otumanieniu.

worek kości:
Wyższe wykształcenie nie oznacza jeszcze pozytywnego stosunku do religii. Znam kilka osób w podeszłym wieku, którzy dorobili się stopni naukowych, a mimo tego tkwią w ateistycznym otumanieniu.

Chodziło mi o to, że takie epitetowanie to broń obosieczna.

bembergiem w berg
08-12-2011 12:44 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Chodziło mi o to, że takie epitetowanie to broń obosieczna.
Mam zwyczaj czytać wypowiedzi, do których się ustosunkowuję.
Zrozumiałem o co Panu chodziło. Jak dla mnie było to jasne.

Tylko zupełnie nie zgadzam się z tym zestawieniem. Religijne otumanienie nabywa się w procesie socjalizacji, a "ateistyczne otumanienie" (nie mylić z bezbożnością - np. u nas Pani Anny Salman) zdobywa się w procesie intelektualnym, a więc zestawianie tych "otumanień" jest zupełnie nie uprawnione.

Następną sprawą jest to - co Pan rozumie pod terminem "otumanienie"?

Słownik PWN:
otumanić - otumaniać «spowodować, że ktoś przestaje logicznie myśleć i wierzy w to, co mu się wmówi»

W kontekście słownikowym chciałbym poznać te "kilka osób w podeszłym wieku, którzy dorobili się stopni naukowych, a mimo tego tkwią w ateistycznym otumanieniu", które Pan zna.

Miłego dnia.

@@@
.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>ehh, no ja tutaj przyłażę nie w celach ewangelizacyjnych, ale po prostu czerpię przyjemność z dyskusji - jaka to przyjemność spierać się z kimś, z kim się zgadzamy? Żadna! Niech się Pan tak nie unosi!

Ja odebrałem twoją poprzednią wypowiedź jako udaną satyrę.
05-12-2011 07:36 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Znam kilka osób w podeszłym wieku, którzy dorobili się stopni naukowych, a mimo tego tkwią w religijnym otumanieniu.
Gdybyż tylko w podeszłym wieku, to jeszcze byłoby pół biedy. Ja niestety znam wielu młodych, wykształconych, prących w górę hierarchii akademickiej i do tego religijnych, nie tylko tradycyjnie w stylu opłatek, chrzest i ślub kościelny, ale całkiem na serio.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-12-2011 07:49 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Gdybyż tylko w podeszłym wieku, to jeszcze byłoby pół biedy. Ja niestety znam wielu młodych, wykształconych, prących w górę hierarchii akademickiej i do tego religijnych, nie tylko tradycyjnie w stylu opłatek, chrzest i ślub kościelny, ale całkiem na serio.

Ja jednego takiego znam, zdrowo "rąbniętego", który by najchętniej stosował się do wszystkich zaleceń biblii (ale niestety u nas kamieniować ludzi nie wolno).

Kościół to i tak tylko kawałek problemu - tego, że ludzie dają sobie do łbów wciskać niewyobrażalne głupoty wręcz, niekoniecznie związane z bogiem jakimś konkretnym.
06-12-2011 10:22 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>Ja jednego takiego znam, zdrowo "rąbniętego", który by najchętniej stosował się do wszystkich zaleceń biblii (ale niestety u nas kamieniować ludzi nie wolno).
To może pokaż mu ten fragment o odrąbywaniu tych części ciała, które są przyczyną grzechu, zadając pytanie czy aby nie głowa głównym źródłem....
05-12-2011 23:49 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

>Gdybyż tylko w podeszłym wieku, to jeszcze byłoby pół biedy. Ja niestety znam wielu młodych, wykształconych, prących w górę hierarchii akademickiej i do tego religijnych, nie tylko tradycyjnie w stylu opłatek, chrzest i ślub kościelny, ale całkiem na serio.

Gdybym to ja znał wielu... ale to prawie wszyscy! Skąd na niby naukowych uczelniach wydziały teologiczne? Szczerze mówiąc, to nawet wstyd mi trochę, że pewną uczelnię kończyłem kiedyś...
kkuj (614 punktów)
>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.
Dziwi mnie, że jesteś w stanie wyciągnąć taki wniosek na podstawie artykułu, w którym nie podana jest metodologia badawcza badania opinii. Jest to ewidentne zaprzeczenie racjonalizmu. Ewentualnie, przyjmujesz za pewnik wnioski, które wysnuł autor tego artykułu, co jest jeszcze bardziej urągające rozumowi (portal oraz rzepa mają interes w propagowaniu w ich mniemaniu pozytywnych informacji na temat konserwanywnego światopoglądu). Wszystkie dane podane w artykule sugerują, że wnioskowanie statystyczne ktoś ma w wielkim poważaniu. Moja hipoteza brzmi tak: orginalne badanie, wykonane na próbie reprezentatywnej (załóżmy, że ośrodek nie szczędził pieniędzy i jest to prawda) miało na celu zbadanie czasu słuchania poszczególnych stacji (czy to było pytanie otwarte, zamknięte?) Wyszło, że 2.15% (sic, jak można powiedzieć 2.15% z ~1050 respondentów!!!! a gdzie dokładność pomiaru, odchylenie standardowe, itp.!!!) Nic jak w mordę strzelił ktoś stwierdził, że 21 osób to jest 2.15% z próby. Następnie mając dane dodatkowe o osobach z tych 21 osób wyciągnięto, że 4-5 osób ma wykształcenie wyższe, 9-10 średnie, 3-4 zawodowe, 2-3 podstawowe. I masz newsa. I banda za przeproszeniem debili to czyta i formułuje swoje decyzje na podstawie tych "informacji". Mogę się mylić, ale jeśli tak, to muszą być dane o dwóch niezależnych badaniach, 1. dotyczące procentu słuchaczy na próbie reprezentatywnej oraz 2. wśród słuchaczy radia maryja na próbie reprezentatywnej odnośnie wykształcenia. Już widzę jako któś na to kasę daje. Dziwi mnie, że forum racjonalisty nie różni się szczególnie od odbiorcy rzepy i ludzie teraz znajdują jakieś "wyjaśnienia", dzięki któremu dostosowuje się znaczenie słów do z góry ustalonej tezy. Myślałem, że tak robią religijni podczas obrony dogmatów.
Stech (106 punktów)
Cóż w tym co mówisz jest wiele prawdy według mnie w ogóle nie wolno wierzyć sondażom ale jeśli takie badania były przeprowadzane już 2001 i wynik wynosił tylko 9 proc., roku a w 2006 zwiększył się do 13,5 proc., to chyba musi to coś znaczyć.
05-12-2011 14:11 
 Ocena 1 na 1
kkuj (614 punktów)
>Cóż w tym co mówisz jest wiele prawdy według mnie w ogóle nie wolno wierzyć sondażom ale jeśli takie badania były przeprowadzane już 2001 i wynik wynosił tylko 9 proc., roku a w 2006 zwiększył się do 13,5 proc., to chyba musi to coś znaczyć.

Może na przykład znaczyć, że jeśli w 2001 radia M. słuchało "8.7%" czyli wśród 90 osób z próby reprezentatywnej słuchało 10 osób z wyższym wykształceniem, natomiast w 2006 z 2.5% słuchaczy czyli 27 osób były to 4 osoby. Znaczy to tyle, że w losowej grupie ludzi można spodziewać się różnych proporcji w zależności od kryterium podziału, a wnioskowanie statystyczne jest nieuprawnione. Kropka.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.
Tak się dziwnie złożyło, że mam wyższe wykształcenie i Radia Maryja nie słucham, ale jestem ciągle czynnym dziennikarzem i najbardziej niepokoją mnie takie prawdziwe wypowiedzi jak poniższe:

*Dziś Radia Maryja słucha się jak kiedyś Radia Wolna Europa. Tylko ktoś niemądry i ktoś kto nigdy nie słuchał tego radia, może wydawać nieprzychylne opinie o nim. Dziś wstyd słuchać Trójki i reszty FMów które są zwykłymi propagandowymi szczekaczkami a puszczana tam muzyka to ciągle te same piosenki od 10 lat. Komercja i zły gust.

*Dokladnie tak. RM jest jedynym glosem odbiegajacym od obowiazkowej prawdy salonu, prawdy "towarzystwa." Jest wprawdzie endeckie, ale wolę juz endeka od salonowych oportunistow, wazeliniarzy, klamcow, i wreszcie agenturę. Przy tej alternatywie, RM jest jak zrodlana woda. Rzeczywiscie jak dawne RWE.

*potwierdzam, wstyd słuchać dzisiaj trójki, radia na którym się wychowałem , radia maryja trzeba słuchać jeżeli che się czegoś dowiedzieć... reszta to niestety ściek propagandowy...


W niedzielę czasem oglądam w tevałenie "Lożę prasową" prowadzoną przez red. Małgorzatę Łaszcz. Przykład obrzydliwego i bezwstydnego upartyjnienia dziennikarzy. To nie redaktorzy, a pracownicy aparatu ideologicznego określonych partii.
Ideologiczne zaangażowanie redaktorów "Trybuny Ludu" w latach 1956 - 1989 wysiada przy ich zaagażowaniu.
Dla wychowanego w PRL-u dziennikarza - publicysty, to hańba dla zawodu. W tamtych czasach gardzono takimi służalcami, choć oczywiście się zdarzali.


*Dzwonia ludzie wyksztalceni , z rozmowy mozna wywnioskowac jak rozlegla wiedze maja w konkretnych sprawach, bardzo czesto w studiu sa goscie , profesorowie , doktorzy intelektualisci. Dzis polecam po godz 18 jak rowniez po 21,45 w rozmowach niedokonczonych bedzie prof. Szyszko i prof. orion Jedrysek bedzie o gazie lupkowym. Zapewniam ze radia nie tylko sluchaja moherowe berety , ciemnogrody , i ludzie z podstawowym wyksztalceniem.

Jak widać Radio stara się o naukową renomę.
Choćby tylko wśród "moherowych beretów, ciemnogrodów i ludzi z podstawowym wyksztalceniem".

A ponadto, to jednak nie formalny tytuł świadczy o poziomie intelektualnym.
Kasia (83.3.255.***) 4 Grudnia 2011 08:47:36 Zgłoś nadużycie
Witam od pięciu lat słucham RM. Jestem wykładowcą z doktoratem. Pozdrawiam. Szczęść Boże!

Do tego można dołożyć prof. dr hab. Jerzego Roberta Nowaka, czy prof. dr hab. Zbigniewa Jacynę-Onyszkiewicza, także wielu innych, też wielce uczonych, a przynajmniej posiadających naukowe tytuły.

Pozdrawiam.

@@@
.
Selanos (12869 punktów)
Hmm, a czy jak napiszę, że nawet na TV trwam można znaleźć ciekawe programy to polecą minusy?

Ja czasem oglądam, z reguły w internecie. Czasem przeprowadzają wywiady z ciekawymi ludźmi, podają, przynajmniej moim zdaniem, rzetelne informacje na temat korupcji. Nawet na TV trwam można znaleźć coś ciekawego:>

Co do wykształcenia słuchaczy... Myślę, że połowa z tych 25% faktycznie chce sobie wyrobić opinię słuchając różnych stacji, a druga połowa to mgr.teologowie.
Marek222 (511 punktów)
>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.

Ja też słucham, po prostu tylko myślę krytycznie kiedy to robię. Jest to drugie moje ulubione radio po Tok FM (jak tego słucham to też myśle krytycznie , aby nie było wątpliwości).

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

W Radiu Maryja jest dużo elementów modlitewnych i to może przyciągać wielu katolików, niezależnie od wykształcenia.
05-12-2011 13:31 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>W Radiu Maryja jest dużo elementów modlitewnych
>i to może przyciągać wielu katolików, niezależnie od wykształcenia.

Pełna zgoda Panie Mbielecki.

Miłego dnia.

@@@


Każda wiara ogranicza intelektualnie, a im jest głębszą, to tym bardziej.
Niezależnie od wykształcenia.

.
05-12-2011 13:50 
 Ocena 2 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>
Każda wiara ogranicza intelektualnie, a im jest głębszą, to tym bardziej.

> Niezależnie od wykształcenia..

Panie Andrzeju, bo może z tym Radiem Co Maryja jest tak jak z witrażem na poniższy zdjęciu -
niektórzy widzą tylko witraż, inni tylko okna, a niewielu znak...od Boga, budowniczego lub od Boga poprzez budowniczego?



"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
05-12-2011 14:39 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)



>>>>Każda wiara ogranicza intelektualnie, a im jest głębszą, to tym bardziej.
>>>>Niezależnie od wykształcenia.
.
>Panie Andrzeju, bo może z tym Radiem Co Maryja jest tak jak z witrażem na poniższy zdjęciu -
>niektórzy widzą tylko witraż, inni tylko okna, a niewielu znak...od Boga, budowniczego lub od Boga poprzez budowniczego?
Na monitorze, na którym to oglądam, to dostrzegam tylko 5 wibratorów, z których środkowy jest dwa razy dłuższy.
A wiec monitor, czy ślepota też może nas ograniczać.

Zaznaczam, że w ograniczeniu przez wiarę myślę o każdej wierze i wiara w to, iż Boga nie ma, wcale nie jest lepszą od wiary w to, iż Bóg jest.
Tak jak komunizm wcale nie był lepszym od chrześcijaństwa, ale gorszym też nie.
------------------------------------------------------------------

• Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii.
Steven Weinberg

Pozdrawiam.

@@@
.
05-12-2011 15:55 
 Ocena 1 na 3
Artur@R (7115 punktów)

>Na monitorze, na którym to oglądam, to dostrzegam tylko 5 wibratorów, z których środkowy jest dwa razy dłuższy.<
Zaskoczył mnie Pan z tymi wibratorami - można i tak to widzieć, ale gdy zamienimy "wibratory" na palce dłoni to wyłoni się dość konkretny i przemawiający znak

>Zaznaczam, że w ograniczeniu przez wiarę myślę o każdej wierze i wiara w to, iż Boga nie ma, wcale nie jest lepszą od wiary w to, iż Bóg jest.<

Rozumiem, w wielu swoich wypowiedziach daje Pan temu wyraz - i jak dla mnie jest to wielce pouczające, choć uważam się za ("mało jeszcze rozgarnietego") sceptyka i afideistę .

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
05-12-2011 18:25 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zaskoczył mnie Pan z tymi wibratorami - można i tak to widzieć, ale gdy zamienimy "wibratory" na palce dłoni to wyłoni się dość konkretny i przemawiający znak.

Przepraszam, ale starszy pan, już nie jest tak domyślny.



Ale niech się Bóg cieszy i jak Bóg ludziom - tak Bogumiła Bogu.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
05-12-2011 20:36 
 0 na 2
Artur@R (7115 punktów)
>Przepraszam, ale starszy pan, już nie jest tak domyślny.<

Ojtam, Ojtam wszystko jest jak należy Panie Andrzeju.

A za tą Bogumiłę to z 10 plusików bym wrzucił

Ukłony


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>

Mnie się to kojarzy z Alegorią Jaskini Platona.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>W Radiu Maryja jest dużo elementów modlitewnych i to może przyciągać wielu katolików, niezależnie od wykształcenia.

Pytano tu dlaczego w Polsce jacyś ludzie z wyższym wykształceniem słuchają Radia Maryja.

Jest to słuszne zdziwienie ale nieco przedwczesne. Za 500 lat, jak wszystko sensownie pójdzie w Europie,
tego rodzaju ludzie będą zamykani w domach wariatów. Po prostu żaden psychiatra nie odważy się zostawić na wolności człowieka, który żyje w głębokim przeświadczeniu, że ktoś patrzy na niego z góry.

Oni oczywiście mają kontrargument. Z "wariactwem" to wszak różnie bywa.

Pewnien mistrz świata w szachach dostał raz w jakiejś gospodzie/hotelu
propozycję gry w szachy od właściciela budynku.
Mistrz powiedział natychmiast: dobrze i daję Panu na wstępie skoczka for (gram bez skoczka).
Właściciel: Co Pan - zwariował? Przecież Pan mnie nie zna!
Mistrz: Ludzi, którym nie mogę dać skoczka for, to ja znam.

Jest więc opcja, że radia Maryja słuchają Mistrzowie Inteligencji
- Polish Top of IQ - poniżej uwaga skierowana do tych z nich, którzy tak myślą:

Czytałem naukowe doniesienie, że często jest to kwestia grona przyjaciół
- akurat wierzących - niesłychanie trudno zacząć myśleć, że oni sie mylą i zostać na uboczu.

W sumie dobrze, że jest takie forum jak to (i PSR) bo może to ośmieli kogoś,
kto tak trafił towarzysko w okresie swojej nauki
do przemyślenia wiary (!)

Szczególnie ciepło zwracam się tu do Pana MBieleckiego.
06-12-2011 00:17 
 0 na 4
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>W Radiu Maryja jest dużo elementów modlitewnych i to może przyciągać wielu katolików, niezależnie od wykształcenia.

>Czytałem naukowe doniesienie, że często jest to kwestia grona przyjaciół
>- akurat wierzących - niesłychanie trudno zacząć myśleć, że oni sie mylą i zostać na uboczu.

>Szczególnie ciepło zwracam się tu do Pana MBieleckiego.

Ponieważ tak ciepło zwrócił się Pan do mnie - nie mogę nie zareagować (Tak rzadko spotyka mnie tak miłe potraktowanie na tym forum.)

Nie do końca rozumiem Pańską wypowiedź i prosiłbym o jej wyjaśnienie - w jakim aspekcie odnosi się ona do mnie? (Na wszelki wypadek informuję, że ja akurat nie słucham Radia Maryja, chociaż doceniam wartość tej rozgłośni jako radia modlitewnego i jako jednego z nielicznych mediów spoza establishmentu.)

A przy okazji: czy nie sądzi Pan, że poglądy niektórych dyskutantów na tym forum to może być "kwestia grona przyjaciół - akurat niewierzących - niesłychanie trudno im zacząć mysleć, że oni się mylą i zostać na uboczu"?
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>A przy okazji: czy nie sądzi Pan, że poglądy niektórych dyskutantów na tym forum to może być "kwestia grona przyjaciół - akurat niewierzących - niesłychanie trudno im zacząć mysleć, że oni się mylą i zostać na uboczu"?

Spodziewałem sie takiej Pańskiej wypowiedzi. Jest Pan człowiekiem inteligentnym (kto wie czy nie mistrzem).

Problem jednak tkwi w zaangażowaniu.

Nawet wybitny mistrz (załóżmy, że Pan) nie jest w stanie ocenić teorii oponenta jeśli:

1. Nie znajdzie sporo czasu na zapoznanie się z jego teorią (w wersji najbardziej wyrafinowanej - nie dla
"maluczkich")

2. Nie odstawi na bok uprzedzeń i domniemań o złych intencjach (lub złych inspiratorach) autora owych
teorii.

JA W WIEKU 24 LAT MAJĄC NOGĘ W GIPSIE ZGODZIŁEM SIE BEZ UPRZEDZEŃ I Z OPCJĄ
DOPUSZCZANIA MYSLI, ŻE JEST TO JEDNAK PRAWDA

Przeczytać starnnie stary i nowy testament oraz porozmawiać z bardzo inteligentnym
wierzącym kolegą na te tematy. Dłuuugo!

Kolega był obiektywnie inteligentny. W ostatniej klasie szkoły podstawowej (takiej de facto wybranej = "A")
zrobiono uczniom test na inteligencję. On wypadł najlepiej; ja dopiero ciut za nim.
I on i ja poszlismy potem na studia. I właśnie pod koniec tych studiów miało miejsce
owo moje przychylne spojrzenie na wiarę w Boga z opcją, że uwierzę!

Jako ciekawostke powiem Panu że ja książek Dawkinsa nigdy nie czytałem (choć dałem komuś w prezencie)
bo ja to mam w małym palcu! a mimo to dałem szanse koledze na przekonanie mnie!!!
A Pan przeczytał Dawkinsa bez uprzedzenia? Skoro Ja Biblię?!!!

Nie sądzę aby Pan kiedykolwiek odważył się zrobić to samo. To wymaga bardzo dużej odwagi.

Nawet kilka sekund zastanowienia się nad tym czy w ogóle "wolno" się Panu nad tym zastanowić
już by Pana zabolało.

Może jest Pan większym ode mnie mistrzem inteligencji ale w otwartości myślenia to najprawdopodobniej jest Pan
daleko za mną (bez urazy - po prostu takie są realia statystyczne - ja byłem wyjątkiem - a taki polemista jak Pan RACZEJ nie wchodzi tu żeby kształtować swoje poglądy więc nigdy nie zastanowi się nad swoimi)

NAWET NIE WIEM CZY PANU WOLNO ZASTANOWIĆ SIĘ NAD TYM CZY WOLNO PANU O TYM POMYŚLEĆ ?
A CÓŻ DOPIERO POMYŚLEĆ ... "Z DRUGIEJ STRONY"

"świat bez Boga" nieeeeeeee; nie wolno !

Pozdrawiam
06-12-2011 10:20 
 0 na 4
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Nawet wybitny mistrz
>nie jest w stanie ocenić teorii oponenta jeśli:
>1. Nie znajdzie sporo czasu na zapoznanie się z jego teorią (w wersji najbardziej wyrafinowanej - nie dla
>"maluczkich")
>2. Nie odstawi na bok uprzedzeń i domniemań o złych intencjach
>autora owych teorii.

Tak, w tym zakresie zgodziłbym się z Panem.

>JA W WIEKU 24 LAT MAJĄC NOGĘ W GIPSIE ZGODZIŁEM SIĘ BEZ UPRZEDZEŃ I Z OPCJĄ
>DOPUSZCZANIA MYSLI, ŻE JEST TO JEDNAK PRAWDA
>Przeczytać starannie stary i nowy testament oraz porozmawiać z bardzo inteligentnym
>wierzącym kolegą na te tematy. Dłuuugo!

To naprawdę bardzo rzadka i cenna postawa.

>Kolega był obiektywnie inteligentny. W ostatniej klasie szkoły podstawowej (takiej de facto wybranej = "A")
>zrobiono uczniom test na inteligencję. On wypadł najlepiej; ja dopiero ciut za nim.
>I on i ja poszlismy potem na studia. I właśnie pod koniec tych studiów miało miejsce
>owo moje przychylne spojrzenie na wiarę w Boga z opcją, że uwierzę!
>Jako ciekawostke powiem Panu że ja książek Dawkinsa nigdy nie czytałem (choć dałem komuś w prezencie)
>bo ja to mam w małym palcu! a mimo to dałem szanse koledze na przekonanie mnie!!!

Wtedy Pan zapewne jeszcze nie wiedział, że Pański kolega ma niemal zerowe szanse przekonania Pana. John Henry Newman cytuje w swojej słynnej "Logice wiary" stare angielskie powiedzenie: "Przekonany wbrew swej woli, nadal dawny pogląd woli." W powiedzeniu tym zawarta jest głęboka prawda: nasze przekonania w niewielkim stopniu zależą od analizowanych przez nas na zimno sylogizmów.
A poza tym, chrześcijaństwo nie jest religią Księgi - jest religią Osoby. Nawet dokładna lektura Pisma Świętego może nic nie dać, jeśli brakuje osobowej relacji z Bogiem.

>A Pan przeczytał Dawkinsa bez uprzedzenia? Skoro Ja Biblię?!!!
>Nie sądzę aby Pan kiedykolwiek odważył się zrobić to samo. To wymaga bardzo dużej odwagi.

Nie, przeczytanie Dawkinsa nie wymaga odwagi Przeczytałem fragmenty, a całość przekartkowałem - na więcej szkoda mi czasu, bo Dawkins jest zwyczajnie bardzo płytki i intelektualnie nierzetelny.
Ale jeśli zwróci mi Pan uwagę na jakiś szczególnie ważny fragment, to spróbuję przeczytać.

>NAWET NIE WIEM CZY PANU WOLNO ZASTANOWIĆ SIĘ NAD TYM CZY WOLNO PANU O TYM POMYŚLEĆ ?
>A CÓŻ DOPIERO POMYŚLEĆ ... "Z DRUGIEJ STRONY"
>"świat bez Boga" nieeeeeeee; nie wolno !

Czy trzeba myśleć dokładnie tak, jak drugi człowiek, żeby go zrozumieć? Myślę, że nie jest to konieczne.
Zwłaszcza, że czasem bywa i tak, że nie rozumiemy samych siebie. I mamy większą szansę poznać siebie, jeśli przejrzymy się w lustrze, jakim jest drugi człowiek.
06-12-2011 21:45 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie, przeczytanie Dawkinsa nie wymaga odwagi
Żadnej!
Wymaga tylko średniego poziomu inteligencji w wiedzy, ale jednak trzeba ją posiadać.

>Przeczytałem fragmenty, a całość przekartkowałem - na więcej szkoda mi czasu,
>bo Dawkins jest zwyczajnie bardzo płytki i intelektualnie nierzetelny.
Zdanie to świadczy tylko o Pańskim bardzo płytkim poziomie intelektualnym, a i moralnym, gdyż jak się można wypowiadać o czyjejś nierzetelności tylko po przekartkowaniu jego prac. Panu już kilkakrotnie nierzetelność na naszym forum udowodniono, a Pan dalej, bez najmniejszych merytorycznych przesłanek, opluwa innych.

Wikipedia: W 2004 był na pierwszym miejscu listy 100 największych intelektualistów Brytanii magazynu Prospect, uzyskując dwukrotnie więcej głosów niż następna na liście Germaine Greer. W 2007 został wymieniony przez magazyn Time jako jeden ze 100 najbardziej wpływowych ludzi świata.

Wszyscy ci ludzie, którzy tak wysoko cenią Dawkinsa (miedzy innymi Bogusławski) przy Mbieleckim, to idioci.

>Ale jeśli zwróci mi Pan uwagę na jakiś szczególnie ważny fragment, to spróbuję przeczytać.
Wielce Szanowny Panie, zupełnie nie warto aby się Pan książek Dawkinsa dotykał. Możliwość ich zrozumienia wielokrotnie przekraczają Pańskie zdolności intelektualne.
Chyba że to co Pan tu wypisuje nie ma nic wspólnego z Pańskim prawdziwym poziomem - w co jednak wątpię

Miłego dnia.

@@@
.
07-12-2011 11:54 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
Panie Andrzeju, a Pan nadal karmi tego Trolla. Podziwiam za cierpliwość
Pozdrawiam.
06-12-2011 23:47 
 Ocena 1 na 1
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>Ale jeśli zwróci mi Pan uwagę na jakiś szczególnie ważny fragment
Nie zacytuję Dawkinsa wprost ale przedstawię (typowe) problemy, które powinny pozwolić Panu
zadać sobie pytanie czy Bóg jest oraz czy Chrystus nie był jednak tylko człowiekiem?

1. Wszystkie jego uzdrowienia mają charakter nieanatomiczny.
Nie przyczepił nikomu nieobecnej ręki czy nogi czy nawet wybitego oka.
"Ożywił" bezwładne ale istniejące organy.
Mogli to być pomocnicy-symulanci lub też ludzie w letargu(ten rzekomo zmarły) lub z jakimś
neurologiczno-psychiatrycznym schorzeniem blokującym im kończynę.
TAK CZY SIAK BRAK ANATOMICZNEGO CUDU UZDROWIENIA JEST NIEZWYKLE DZIWNY
I LOGICZNIE NASUWA SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM WYTŁUMACZENIE FIZYCZNE, LUDZKIE (NIE BOSKIE).

2. Jezus stwierdził, że Jan Chrzciel jest zapowiadanym "Eliaszem", a Jan Chrzciciel
(gdzie indziej w Ewnageliach) temu jawnie zaprzeczył!

3. Pojęcie grzechu (winy i kary) jest bez sensu gdyż nawet dusza ma swoją przeszłość,
która ją ukształtowała TAK A NIE INACZEJ do momentu podejmowania "złej" decyzji.

4. Pojęcie nieba jest bez sensu bo niematerialne dusze tam
po bilionie bilionów lat jako nieograniczone (ułomnościami mózgu)
wszystkie posiądą tę samą wiedzę i poglądy
czyli zamienią się PRAKTYCZNIE w jedną!!!
(erotyzmu i innych ziemskich motywacji oraz wad mózgu - różnicujących osobniki - tam nie będzie).
Jeden powielony grzeczny osobnik. Zero sporów, dyskusji itp.

5. Ludzie (czasem po chorobach, zatruciach itp) bardzo zmieniają się w życiu - BARDZO! Czasem na gorsze.
Która wersja świadomości (16 latka, 24 latka, 48 latka, 70 latka) obudzi się po śmierci w niebie?
A dlaczego Ronald Reagan ma utracić wspomnienia z ostatnich lat (mimo, że ciężki alzheimer)
a jeśli przy tym (on lub ktoś inny) strasznie nagrzeszył tylko w ostatnich latach życia - to co?

6. Bóg nie może być wszechmogący bo udowodnili to matematycy
(czysta logika - artykuł w Scientyfic American kilka lat temu), że NIKT
nie może przewidywać przyszłości układu, z którym może wchodzić w interakcje.
Niemożliwe jest zatem aby Bóg znał przyszłość świata, w którym działa lub choćby tylko
może kiedykowiek zadziałać.
Chodzi tu prawdopodobnie o sprzężenie zwrotne (zapętlenie) rozważań o przyszłości
jeśli uwzgledniamy własne potencjalne działania! Ów dowód był oceniony i dopuszczony
do druku przez matematycznych recenzentów czasopisma - czyli sprawa pewna jak 2+2=4.
SKORO NIE MOŻE ZNAĆ CAŁEJ PRZYSZŁOŚCI ŚWIATA TO NIE PANUJE W PEŁNI NAD SYTUACJĄ!
Gdyby - wbrew matemtyce i logice - znał całą przyszłość (poniekąd nawet swoją)
to karanie ludzi za znane już wczesniej grzechy było by doprawdy kuriozalne.
Tak czy siak - znać nie może!

7. W dalekim wszechświecie obserwuje się ostatnio sporo wegla, wody i innych zwiazków i pierwiastków
czyniacych pojawienie się substancji organicznych na Ziemi zajwiskiem naturalnym.
Pojawienie się pierwszej prakomórki (opartej na RNA) miało
miliony lat i miliony miejsc na swoją szansę - NIE BYŁ TO CUD NA ZAWOŁANIE TYLKO KWESTIA STATYSTYCZNA!
Póżniejsza ewolucja od organizmów jednokomórkowych do Człowieka jest faktem bezspornym i wyjaśnionym.

Zapraszam Pana do odblokowania się - na przemyślenie tych siedmiu spraw.

Same płytkie, nierzetelne myśli Pan tu nadal widzi? Naprawdę?? Tak uczciwie??? (od 1 do 7)????

Pozdrawiam
07-12-2011 16:38 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>1. Wszystkie jego uzdrowienia mają charakter nieanatomiczny.
> Nie przyczepił nikomu nieobecnej ręki czy nogi czy nawet wybitego oka.
> "Ożywił" bezwładne ale istniejące organy.
> Mogli to być pomocnicy-symulanci lub też ludzie w letargu(ten rzekomo zmarły) lub z jakimś
> neurologiczno-psychiatrycznym schorzeniem blokującym im kończynę.
> TAK CZY SIAK BRAK ANATOMICZNEGO CUDU UZDROWIENIA JEST NIEZWYKLE DZIWNY
> I LOGICZNIE NASUWA SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM WYTŁUMACZENIE FIZYCZNE, LUDZKIE (NIE BOSKIE).

Cuda nie są bardzo istotne dla wiary. "Cud" to raczej "znak" (potwierdzający działanie Boga) niż "złamanie praw przyrody".
W historii Kościoła zdarzały się jednak cuda, także - jak Pan to nazwał - "nieanatomiczne". W Ewangeliach chyba jednak też - np. wskrzeszenie Łazarza po kilku dniach od śmierci (kiedy "już cuchnął") czy uleczenie odciętego ucha sługi arcykapłana w czasie pojmania Jezusa. No i samo Zmartwychwstanie...

>2. Jezus stwierdził, że Jan Chrzciel jest zapowiadanym "Eliaszem", a Jan Chrzciciel
> (gdzie indziej w Ewnageliach) temu jawnie zaprzeczył!

Prosiłbym o odnośnik, bo nie mogę znaleźć.

>3. Pojęcie grzechu (winy i kary) jest bez sensu gdyż nawet dusza ma swoją przeszłość,
> która ją ukształtowała TAK A NIE INACZEJ do momentu podejmowania "złej" decyzji.

Przeszłość nie determinuje duszy - człowiek zawsze ma wolną wolę, zawsze ma wybór, zatem jest odpowiedzialny za swoje czyny.

>4. Pojęcie nieba jest bez sensu bo niematerialne dusze tam
> po bilionie bilionów lat jako nieograniczone (ułomnościami mózgu)
> wszystkie posiądą tę samą wiedzę i poglądy
> czyli zamienią się PRAKTYCZNIE w jedną!!!
> (erotyzmu i innych ziemskich motywacji oraz wad mózgu - różnicujących osobniki - tam nie będzie).
> Jeden powielony grzeczny osobnik. Zero sporów, dyskusji itp.

Tak Dawkins wyobraża sobie niebo?
Nie ma precyzyjnego opisu nieba, bo nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić ("ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało...") - przekracza to nasze doświadczenia i wyobraźnię. W każdym razie tzw. "niebo" to nie jest "miejsce" - to jest "stan", w którym będziemy widzieć Boga "twarzą w twarz" (cokolwiek by to nie oznaczało).
Z opisu doświadczeń mistycznych, które przekazali nam niektórzy święci, wynika, że każda dusza ludzka to niewyobrażalnie wielka i bogata rzeczywistość. Próba spojrzenia na duszę przez pryzmat "wiedzy","poglądów", "sporów" i "dyskusji" to śmieszny redukcjonizm.

>5. Ludzie (czasem po chorobach, zatruciach itp) bardzo zmieniają się w życiu - BARDZO! Czasem na gorsze.
> Która wersja świadomości (16 latka, 24 latka, 48 latka, 70 latka) obudzi się po śmierci w niebie?
> A dlaczego Ronald Reagan ma utracić wspomnienia z ostatnich lat (mimo, że ciężki alzheimer)
> a jeśli przy tym (on lub ktoś inny) strasznie nagrzeszył tylko w ostatnich latach życia - to co?

Odróżniajmy sprawy duchowe od "neurologicznych". "Pamięć" to coś, co należy do świata materialnego. Jak to będzie wyglądało po śmierci - nie wiemy.

>6. Bóg nie może być wszechmogący bo udowodnili to matematycy
> (czysta logika - artykuł w Scientyfic American kilka lat temu), że NIKT
> nie może przewidywać przyszłości układu, z którym może wchodzić w interakcje.
> Niemożliwe jest zatem aby Bóg znał przyszłość świata, w którym działa lub choćby tylko
> może kiedykowiek zadziałać.
> Chodzi tu prawdopodobnie o sprzężenie zwrotne (zapętlenie) rozważań o przyszłości
> jeśli uwzgledniamy własne potencjalne działania! Ów dowód był oceniony i dopuszczony
> do druku przez matematycznych recenzentów czasopisma - czyli sprawa pewna jak 2+2=4.
> SKORO NIE MOŻE ZNAĆ CAŁEJ PRZYSZŁOŚCI ŚWIATA TO NIE PANUJE W PEŁNI NAD SYTUACJĄ!
> Gdyby - wbrew matemtyce i logice - znał całą przyszłość (poniekąd nawet swoją)
> to karanie ludzi za znane już wczesniej grzechy było by doprawdy kuriozalne.
> Tak czy siak - znać nie może!

Znów śmieszny redukcjonizm.
Matematyka nie jest w stanie rozstrzygać o istnieniu lub nieistnieniu wszechmogącego Boga - jest to kwestia, która leży poza obszarem badawczym matematyki. Proszę przytoczyć ten "dowód", to prawdopodobnie bez trudu wspólnie znajdziemy błąd metodologiczny.

>7. W dalekim wszechświecie obserwuje się ostatnio sporo wegla, wody i innych zwiazków i pierwiastków
> czyniacych pojawienie się substancji organicznych na Ziemi zajwiskiem naturalnym.
> Pojawienie się pierwszej prakomórki (opartej na RNA) miało
> miliony lat i miliony miejsc na swoją szansę - NIE BYŁ TO CUD NA ZAWOŁANIE TYLKO KWESTIA STATYSTYCZNA!

Ja też przypuszczam, że powstanie życia nie było "cudem" w znaczeniu "złamania praw przyrody". Fenomen życia prawdopodobnie w całości należy do świata materialnego, czyli jego badanie należy do zakresu kompetencji nauk przyrodniczych.

Tylko że dla kwestii Boga, człowieka i duszy ludzkiej nic z tego nie wynika! Jak Pan wiąże ze sobą te dwie różne rzeczywistości?

>Zapraszam Pana do odblokowania się - na przemyślenie tych siedmiu spraw.
>Same płytkie, nierzetelne myśli Pan tu nadal widzi? Naprawdę?? Tak uczciwie??? (od 1 do 7)????

Powiem Panu, gdzie moim zdaniem jest istota problemu: sposób sformułowania powyższych kwestii sugeruje, że ich autor uczynił ukryte założenie, że istnieje wyłącznie świat materialny, że nie istnieje nadprzyrodzony, duchowy wymiar życia.

A jeżeli to nasze ludzkie życie nie da się sprowadzić do praw przyrody i wymiaru wyłącznie materialnego?...
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Pana zdanie (pogląd) że przeszłość duszy nie kształtuje duszy i/lub nie wpływa na jej decyzje pozostawiam bez komentarza. Zacytował Pan jakąś "mantrę", która jest alogiczna w sposób tak oczywisty, że szkoda pisać.

>>2. Jezus stwierdził, że Jan Chrzciel jest zapowiadanym "Eliaszem", a Jan Chrzciciel
>> (gdzie indziej w Ewnageliach) temu jawnie zaprzeczył!
>Prosiłbym o odnośnik, bo nie mogę znaleźć.

Lekceważy Pan mnie z lekka. Nawet się Pan nie pofatygował, żeby to sprawdzić.
W jednej z ewangelii jest opisane jak Jan Chrzciciel trafia do więzienia i jest tam pytany czy jest Eliaszem?
Odpowiada że "NIE" !!!

>Znów śmieszny redukcjonizm.
>Matematyka nie jest w stanie rozstrzygać o istnieniu lub nieistnieniu wszechmogącego Boga - jest to kwestia, która leży poza obszarem badawczym matematyki. Proszę przytoczyć ten "dowód", to prawdopodobnie bez trudu wspólnie znajdziemy błąd metodologiczny.

Udaje Pan czy naprawdę nie rozumie, do jakiego nonsensu prowadzi to, że Bóg zna swoją przyszłość ?

a nawiązując do Pańskiego zakończenia .. czy Pan zastanowił się kiedyś czy Jahve nie jest po prostu jednym z "bogów" wymyślonych na Bliskim Wschodzie z okreslonych powodów i w określonych okolicznościach.
Czy Pan to rozważył starannie ?

Tym bardziej mam prawo o to zapytać, że uciekł Pan od moich pytań pisząc "nie wiem", "nie wiemy".
Ja pokazłem w moich siedmu pytaniach absurdy czyli bezsensy, a Pan ... nie wiem(y) ale jakoś (nie wiadomo jak).

Pozdrawiam
Aleksander Rozbiewski (67 punktów)
>przeszłość duszy
Że niby co?
Chodzi o świadomą reinkarnację, czy jak, bo już się pogubiłem?
07-12-2011 23:40 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Pana zdanie (pogląd) że przeszłość duszy nie kształtuje duszy i/lub nie wpływa na jej decyzje pozostawiam bez komentarza. Zacytował Pan jakąś "mantrę", która jest alogiczna w sposób tak oczywisty, że szkoda pisać.

Ależ nie, proszę napisać - prawdopodobnie Pana nie zrozumiałem. Przeszłość oczywiście kształtuje człowieka i wpływa na jego decyzje, ale tych decyzji nie determinuje.

>>>2. Jezus stwierdził, że Jan Chrzciel jest zapowiadanym "Eliaszem", a Jan Chrzciciel
>>> (gdzie indziej w Ewnageliach) temu jawnie zaprzeczył!
>>Prosiłbym o odnośnik, bo nie mogę znaleźć.
>Lekceważy Pan mnie z lekka. Nawet się Pan nie pofatygował, żeby to sprawdzić.
>W jednej z ewangelii jest opisane jak Jan Chrzciciel trafia do więzienia i jest tam pytany czy jest Eliaszem?
>Odpowiada że "NIE" !!!

W żadnym razie Pana nie lekceważę! Obiecuję, że znajdę te fragmenty i odpowiem, tylko musi mi Pan dać więcej czasu.

>>Matematyka nie jest w stanie rozstrzygać o istnieniu lub nieistnieniu wszechmogącego Boga - jest to kwestia, która leży poza obszarem badawczym matematyki. Proszę przytoczyć ten "dowód", to prawdopodobnie bez trudu wspólnie znajdziemy błąd metodologiczny.
>Udaje Pan czy naprawdę nie rozumie, do jakiego nonsensu prowadzi to, że Bóg zna swoją przyszłość ?

Czas to element naszej rzeczywistości materialnej i nawet na jej gruncie jest on względny, tzn. zależy od układu odniesienia. Nie istnieją żadne przesłanki, żeby stosować pojęcie czasu do rzeczywistości innej niż materialna. Bóg z definicji jest ponad rzeczywistością materialną, a więc i poza czasem. Źródłem paradoksów jest założenie, że Bóg podlega prawom rzeczywistości materialnej, w szczególności czasowi.

>a nawiązując do Pańskiego zakończenia .. czy Pan zastanowił się kiedyś czy Jahve nie jest po prostu jednym z "bogów" wymyślonych na Bliskim Wschodzie z okreslonych powodów i w określonych okolicznościach.
>Czy Pan to rozważył starannie ?

Przyznam się, że nie, bo dla mnie punktem wyjścia jest Nowy Testament, a w nim - Zmartwychwstanie. Nowy Testament jest spójny ze Starym i pozwala odczytać go w nowym świetle - z tego powodu kontekst historyczny Starego Testamentu (zapewne bardzo interesujący) nigdy nie stał się przedmiotem moich rozważań. Jeśli Pańskim zdaniem jest to kluczowy problem, będę wdzięczny za zwrócenie mi na niego uwagi.

>Tym bardziej mam prawo o to zapytać, że uciekł Pan od moich pytań pisząc "nie wiem", "nie wiemy".
>Ja pokazłem w moich siedmu pytaniach absurdy czyli bezsensy, a Pan ... nie wiem(y) ale jakoś (nie wiadomo jak).

Bo nasza wiedza i poznanie są ograniczone, zwłaszcza w kwestiach duchowych. Nie potrafimy wyobrazić sobie nieba. Nie znamy myśli Boga. Nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak niesamowitą rzeczywistością jest ludzka dusza. Przedsmak tych rzeczywistości dają nam relacje mistyków takich jak Jan od Krzyża czy Teresa z Avila, przy czym relacje te są również ułomne, bo ludzkim językiem nie da się oddać w adekwatny sposób spraw duchowych.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Boga też obejmuje (jego) czas - bo jego kolejność działań.

Bóg jest alogiczny z siedmiu powodów, które podałem. Pan zbył nas "nie wiemy jak ale jakoś można to obejść".

Bardzo mi przykro ale Pańskie "zbijanie" moich argumentów ograniczyło sie do stwierdzenia, że należy
ślepo wierzyć w istnienie czegoś zupełnie niepojmowalngo i niezrozumiałego - odrzucając wszelkie wątpliwości
jakie wnikaja z logicznego myślenia. Jeśli coś wydaje się alogiczne to mamy nakaz myśleć,
że to nasza logika jest wadliwa bośmy maluczcy.

TO JEST ŚLEPA I CZYSTO EMOCJONALNA WIARA pielęgnowona tylko ze względów magicznych (bo "przeczuciowych").

Dwa tysiacy lat temu ktoś zniknął z grobu
(albo wczesniej tylko zemdlał, ale nie umarł albo umarł ale ciało wykradziono - lub schowano - nawet może nie jego zwolenicy, a może oni). Potem kilku ludzi uznało, że warto napisać pewne księgi.

W starożytnym Rzymie z przyczyn politycznych potrzebna była nowa religia (łagodząca rządania mas itp)
i dlatego owe księgi i ich głosiciele zyskali uznanie.

A dziś ludzie, którzy chcą mieć emcjonalnie piękne życie brną (z przyjemnością) w następstwa tamtej historii.

Tak przy okazji: Jezus nie cofnął realnego rozpadu ciała - on "ożywił" człowieka o którym mówiono, że "pewnie już cuchnie". Nie można wykluczyć że budowaniem jego ówczesnego mitu był zainteresowny ktoś z ludzi go otaczajacych.
A wtedy o podsuniecie mu człowieka ze "sparaliżowaną" ręką nie trudno. Dolewanie wody do wina (nauka odkryła że smakujemy głownie węchem!); ITP.

Późniejsze wizje lub objawienia mistyków i świętych to żaden ale to żaden argument
bo oni już w to wszystko wierzyli, a wtedy nie trudno o takie sny itp.

Jeden świadek rzekomego chodzenia Jezusa po wodzie (mielizna, podwodne skały, mit spreparowany na potrzeby zyskiwania zwolenników) chyba nie uważa Pan za legendę lepszą od setek innych podobnych na przestrzeni dziejów?

Niech Pan się zastanowi nad alternatywnym wyjaśnieniem - co tam się naprawdę działo gdy Jezus
zyskiwał wtedy lokalnych zwolenników! Czy Pan odczówa zakaz stawiania sobie takich pytań?
Pytam poważnie!
08-12-2011 10:39 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>Boga też obejmuje (jego) czas - bo jego kolejność działań.

No właśnie nie ma żadnych podstaw, żeby to zakładać. Nasze rozumowania są oparte na naszych doświadczeniach, a te z kolei ograniczają się zazwyczaj do rzeczywistości materialnej. Takie pojęcia jak "czas" i "kolejność" to pojęcia ze świata materialnego; nie ma żadnych podstaw, żeby je stosować do świata niematerialnego (który - jak twierdzą animatorzy tego forum - nie istnieje).

>Bóg jest alogiczny z siedmiu powodów, które podałem. Pan zbył nas "nie wiemy jak ale jakoś można to obejść".
>Bardzo mi przykro ale Pańskie "zbijanie" moich argumentów ograniczyło sie do stwierdzenia, że należy
>ślepo wierzyć w istnienie czegoś zupełnie niepojmowalngo i niezrozumiałego - odrzucając wszelkie wątpliwości
>jakie wnikaja z logicznego myślenia. Jeśli coś wydaje się alogiczne to mamy nakaz myśleć,
>że to nasza logika jest wadliwa bośmy maluczcy.
>TO JEST ŚLEPA I CZYSTO EMOCJONALNA WIARA pielęgnowona tylko ze względów magicznych (bo "przeczuciowych").

Proszę mi wierzyć, że w rozmowie z Panem nie jestem nastawiony na "zbijanie" argumentów - po prostu przedstawiam Panu swoje poglądy.

Z mojego punktu widzenia wiara w Boga jest najbardziej racjonalnym podejściem do rzeczywistości. Wiara nie jest "ślepa", lecz oparta na przesłankach rozumowych. Pomiędzy wiarą a rozumem nie ma sprzeczności, natomiast wiara pozwala dojść do prawd, do których rozum sam by nigdy nie doszedł. Wiara nie jest też "emocjonalna" - wiara i uczucia to dwie różne rzeczywistości, których lepiej nie mieszać.

>Dwa tysiacy lat temu ktoś zniknął z grobu
>(albo wczesniej tylko zemdlał, ale nie umarł albo umarł ale ciało wykradziono - lub schowano - nawet może nie jego zwolenicy, a może oni). Potem kilku ludzi uznało, że warto napisać pewne księgi.

Niezupełnie tak. Byli świadkowie (polecam najdłuższy wątek na tym forum - "Grobowa historyczność"), którzy spotkali zmartwychwstałego Jezusa.

>W starożytnym Rzymie z przyczyn politycznych potrzebna była nowa religia (łagodząca rządania mas itp)
>i dlatego owe księgi i ich głosiciele zyskali uznanie.

Wprost przeciwnie - chrześcijanie byli prześladowani jako antypaństwowa sekta.

>Niech Pan się zastanowi nad alternatywnym wyjaśnieniem - co tam się naprawdę działo gdy Jezus
>zyskiwał wtedy lokalnych zwolenników! Czy Pan odczuwa zakaz stawiania sobie takich pytań?

Nie odczuwam takiego zakazu. Zastanawiam się nad różnymi szczegółowymi kwestiami. Ale co do nauczania Jezusa czy Jego Zmartwychwstania nie mam żadnych wątpliwości - to wszystko jest dla mnie wyjątkowo spójne i wiarygodne.
08-12-2011 11:13 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Z mojego punktu widzenia wiara w Boga jest najbardziej racjonalnym podejściem do rzeczywistości. Wiara nie jest "ślepa", lecz oparta na przesłankach rozumowych. Pomiędzy wiarą a rozumem nie ma sprzeczności, natomiast wiara pozwala dojść do prawd, do których rozum sam by nigdy nie doszedł.
A konkrety, mbielecki?
Nie bądź wiśnia, otwórz wątek z tym frapującym tematem, gdzie mógłbyś jak chłop krowie na rowie wyjaśnić co i jak. I jak się wiarę opiera na przesłankach rozumowych i jak wiara prześciga rozum (a katecheta fizyka) w dochodzeniu do jakich prawd... etc...
Co się będziesz rozdrabniał?!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
08-12-2011 11:30 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
08-12-2011 11:34 
 Ocena 1 na 1
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>>W starożytnym Rzymie z przyczyn politycznych potrzebna była nowa religia (łagodząca rządania mas itp)
>>i dlatego owe księgi i ich głosiciele zyskali uznanie.
>Wprost przeciwnie - chrześcijanie byli prześladowani jako antypaństwowa sekta.

Pan tu (spryciarsko) wymienia jeden moment a ja pisałem o innym - gdy już uznano że religia TA właśnie "się opłaca" rzadzącym bo obiecuje nagrody po śmierci i odwraca uwagę od bogactwa (zwłaszcza rządzących).

>(albo wczesniej tylko zemdlał, ale nie umarł albo umarł ale ciało wykradziono - lub schowano - nawet może nie jego zwolenicy, a może oni). Potem kilku ludzi uznało, że warto napisać pewne księgi.
>Niezupełnie tak. Byli świadkowie (polecam najdłuższy wątek na tym forum - "Grobowa historyczność"), którzy spotkali zmartwychwstałego Jezusa.

Czy Pan nie widzi co pisze? Przeciaż Pan sam cytuje tu mnie!

Napisłem, że Jezus mógł przeżyć ukrzyżowanie - to nic dziwnego że potem by żył jeszcze i by go widywano!

Znam (nawet osobiście - jak raz byłem w szpitalu - potem zwolniono lekarza!)
przypadki ludzi którzy zostali uznani za zmarłych i obudzili się w drodze lub w prosektorium!

Proszę naprawdę (czyli uczciwie) zastanowić sie jak ludzie z otoczenia Jezusa pilęgnowali wtedy i potem jego mit i czy nie jest to to samo co często działo się i z innymi takimi super ludźmi kreowanymi bo akurat potrzebnymi danej społeczności.

Nie wykluczam, że Jezus miał wyjątkowo mocne zdrowie może nawet był czymś w rodzaju bioenergoterapeuty i dlatego uwierzył w swoje nadludzkie cechy.

To jest najbardziej logiczna wersja wydarzeń jak się Pan zastanowi bez uprzedzeń (i nie na kolanach) do spokojnego myślenia o owych czasach!
09-12-2011 11:04 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>Napisałem, że Jezus mógł przeżyć ukrzyżowanie - to nic dziwnego że potem by żył jeszcze i by go widywano!
>Znam (nawet osobiście - jak raz byłem w szpitalu - potem zwolniono lekarza!)
>przypadki ludzi którzy zostali uznani za zmarłych i obudzili się w drodze lub w prosektorium!
>Nie wykluczam, że Jezus miał wyjątkowo mocne zdrowie może nawet był czymś w rodzaju bioenergoterapeuty i dlatego uwierzył w swoje nadludzkie cechy.
>To jest najbardziej logiczna wersja wydarzeń jak się Pan zastanowi bez uprzedzeń (i nie na kolanach) do spokojnego myślenia o owych czasach!

To jest zupełnie nieprawdopodobna hipoteza. Jeśli Pan chce, możemy o tym porozmawiać, ale lojalnie uprzedzam, że można wykazać, iż prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wynosi dokładnie zero.
09-12-2011 20:52 
 Ocena 1 na 1
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
>można wykazać, iż prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wynosi dokładnie zero.

Powyższe zdanie to kuriozum niebywałe. Skrajnie nieskromne zaklinanie rzeczywistości.
"Dokładnie zero" jest nonesensem oczywistym. Czy Pan nie rozumie, że inteligentny człowiek NIGDY by tak nie napisał o czymś czego nie był świadkiem. A i wtedy musiał by to być doświadczony anestezjolog!

Pewnien mój znajomy (spoza forum) zapoznał się z Pana teoriami w tym wątku
- o niebie i kolejności działań Boga
i w specyficzny sposób jakby poparł Pana - bo napisał mi:

tego że nie istnieje inna "cudowna rzeczywistość" w której nie obowiązują prawa logiki, przyczynowości (nie mówiąc już o fizyce) nie można udowodnić stosując logikę - bo to by oznaczało że od razu na początku zakładasz że tej rzeczywistości nie ma i słusznie cię może za to twój religijny przeciwnik wyśmiać
to właśnie jest takie fajne w teologii, zawsze możesz powiedzieć nie, bo nie, czary mary i mam rację bez myślenia i wysiłku. gorzej gdy spierają się dwaj teologowie - ale teolog z ateistą wygra zawsze!

a przy okazji jeszcze taki wniosek (również logiczny, czyli religijnie nie do zaakceptowania) - z tego samego powodu dla którego my, mali ludzie, nie możemy "nieba" zrozumieć, nie możemy też do niego nigdy wejść. umysł człowieka jest przystosowany do tutejszych praw natury, gdybyś go umieścił w świecie przekraczającym logikę to byłoby raczej piekło niż niebo - z drugiej strony gdyby ten umysł został "ulepszony" żeby być kompatybilny z nielogicznym niebem to już nie byłby umysł człowieka. więc niestety, jedyne niebo jakie mogłoby być osiągalne to właśnie takie naiwne jak siedzienie na chmurkach i słuchanie chórów anielskich...
09-12-2011 23:08 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>>można wykazać, iż prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wynosi dokładnie zero.
>Powyższe zdanie to kuriozum niebywałe. Skrajnie nieskromne zaklinanie rzeczywistości.
>"Dokładnie zero" jest nonesensem oczywistym. Czy Pan nie rozumie, że inteligentny człowiek NIGDY by tak nie napisał o czymś czego nie był świadkiem. A i wtedy musiał by to być doświadczony anestezjolog!


To była figura retoryczna z tym zerem.
No dobrze, napiszę ściśle: prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest na tyle małe, że żaden poważny historyk czy egzegeta takiej hipotezy nie bierze pod uwagę.

>Pewnien mój znajomy (spoza forum) zapoznał się z Pana teoriami w tym wątku
>- o niebie i kolejności działań Boga
>i w specyficzny sposób jakby poparł Pana - bo napisał mi:
>to właśnie jest takie fajne w teologii, zawsze możesz powiedzieć nie, bo nie, czary mary i mam rację bez myślenia i wysiłku.

Wprost przeciwnie - teologia najwyższych lotów jest superracjonalna i wymaga dużego wysiłku myślowego. Jeśli Pana znajomy w to nie wierzy, to niech zapozna się np. z tekstami Josepha Ratzingera.

>a przy okazji jeszcze taki wniosek (również logiczny, czyli religijnie nie do zaakceptowania) - z tego samego powodu dla którego my, mali ludzie, nie możemy "nieba" zrozumieć, nie możemy też do niego nigdy wejść. umysł człowieka jest przystosowany do tutejszych praw natury, gdybyś go umieścił w świecie przekraczającym logikę to byłoby raczej piekło niż niebo - z drugiej strony gdyby ten umysł został "ulepszony" żeby być kompatybilny z nielogicznym niebem to już nie byłby umysł człowieka. więc niestety, jedyne niebo jakie mogłoby być osiągalne to właśnie takie naiwne jak siedzienie na chmurkach i słuchanie chórów anielskich...


W tym przypadku dla poszerzenia horyzontów proponowałbym lekturę "Księgi życia" lub "Twierdzy wewnętrznej" Teresy z Avila.
10-12-2011 18:26 
 Ocena 4 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Wprost przeciwnie - teologia najwyższych lotów jest superracjonalna i wymaga dużego wysiłku myślowego. Jeśli Pana znajomy w to nie wierzy, to niech zapozna się np. z tekstami Josepha Ratzingera.

Znamy te teksty, znamy. Zaiste, potrzeba teologa najwyższych lotów aby zdobyć się na wysiłek myślowy prowadzący do wniosku, że skazanie Galileusza przez Inkwizycję było "racjonalne i sprawiedliwe". news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/7188860.stm
10-12-2011 20:20 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)
>> Wprost przeciwnie - teologia najwyższych lotów jest superracjonalna i wymaga dużego wysiłku myślowego. Jeśli Pana znajomy w to nie wierzy, to niech zapozna się np. z tekstami Josepha Ratzingera.
>Znamy te teksty, znamy.
>news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/7188860.stm

Zapoznajesz się z tekstami Josepha Ratzingera poprzez "BBC News"?

A z tekstami Arystotelesa? Poprzez "Fakty i Mity"?
11-12-2011 07:12 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
>>> Wprost przeciwnie - teologia najwyższych lotów jest superracjonalna i wymaga dużego wysiłku myślowego. Jeśli Pana znajomy w to nie wierzy, to niech zapozna się np. z tekstami Josepha Ratzingera.

>> Znamy te teksty, znamy. Zaiste, potrzeba teologa najwyższych lotów aby zdobyć się na wysiłek myślowy prowadzący do wniosku, że skazanie Galileusza przez Inkwizycję było "racjonalne i sprawiedliwe". news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/7188860.stm

> Zapoznajesz się z tekstami Josepha Ratzingera poprzez "BBC News"?

Czyżby BBC się myliło? Bo gdy BBC się pomyli, to przyznaje się do błędu. W odróżnieniu od papieży, którzy błędy powielają przez wieki.

Żeby nie być gołosłownym zacytuję z katolickiego źródła:
Cytat:
Cardinal Joseph Ratzinger
"The Crisis of Faith in Science"
March 15, 1990, Parma

According to [Ernst] Bloch, the heliocentric system - just like the geocentric - is based upon presuppositions that can't be empirically demonstrated. Among these, an important role is played by the affirmation of the existence of an absolute space; that's an opinion that, in any event, has been cancelled by the Theory of Relativity. Bloch writes, in his own words: "From the moment that, with the abolition of the presupposition of an empty and immobile space, movement is no longer produced towards something, but there's only a relative movement of bodies among themselves, and therefore the measurement of that [movement] depends to a great extent on the choice of a body to serve as a point of reference, in this case is it not merely the complexity of calculations that renders the [geocentric] hypothesis impractical? Then as now, one can suppose the earth to be fixed and the sun as mobile."

Jako ktoś, kto studiował fizykę na poziomie uniwersyteckim, niewątpliwie zdajesz sobie sprawę z błędów zawartych w tym cytacie. Bo przecież zarówno w mechanice klasycznej jak i relatywistycznej przyspieszenia nie są względne, lecz bezwględne. A ponieważ ruch po orbicie wymaga niezerowego przyspieszenia, więc można jednoznacznie rozstrzygnąć czy to Słońce, czy Ziemia się porusza.

Prawdę mówiąc, to sam się zdziwiłem, że przyszły papież może takie bzdury rozpowszechniać. Nic dziwnego, że na uniwersytecie La Sapienza nie chciano takiego nieuka.
11-12-2011 09:12 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Prawdę mówiąc, to sam się zdziwiłem, że przyszły papież może takie bzdury rozpowszechniać. Nic dziwnego, że na uniwersytecie La Sapienza nie chciano takiego nieuka.

Benedykt szybko się uczy.Ostatnio podobno opanował trudną sztukę wciśnięcia odpowiedniego klawisza na tablecie i zapalenia lampek choinkowych.

Źródło:

www.tvn24.(*)mpki-na-choince,wiadomosc.html
08-12-2011 22:49 
 Ocena 1 na 1
mbielecki (2227 punktów)
(zablokowany)

>>>2. Jezus stwierdził, że Jan Chrzciel jest zapowiadanym "Eliaszem", a Jan Chrzciciel
>>> (gdzie indziej w Ewnageliach) temu jawnie zaprzeczył!
>>Prosiłbym o odnośnik, bo nie mogę znaleźć.

Już znalazłem:

(19) Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, (20) on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. (21) Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! (22) Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? (23) Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. (J 1,19-23)

Mówimy zatem o niezgodności zaprzeczenia zawartego w J 1,21 z formalnym stwierdzeniem identyczności Jana Chrzciciela z Eliaszem w Mk 9,13 oraz Mt 11,14 i 17,12. Jest to jedna z kilkudziesięciu drugorzędnych różnic pomiędzy Ewangelią Jana a Ewangeliami synoptycznymi, wynikających z pochodzenia tych Ewangelii z różnych środowisk i w innym momencie historycznym.

Synoptycy rozumieją rolę Jana Chrzciciela jako herolda czasów mesjańskich, który wskazuje na Chrystusa. Roli tej Ewangelia Jana nie tylko nie zaprzecza, ale nawet ją potwierdza (J 1,26-27 i 29-34). W okresie, gdy powstawała Ewangelia Jana, istniało ugrupowanie, które uważało Jana Chciciela nie za herolda, lecz za samego Mesjasza. Trzy zaprzeczone pytania w J 1,20-21 dotyczyły więc w zasadzie (w różnych odcieniach) tej samej kwestii: rzekomego bezpośrednio mesjańskiego charakteru misji Jana Chciciela. Na te pytania musiał Jan odpowiedzieć negatywnie: w tym sensie nie był drugim Eliaszem.
Kowalski (2244 punktów)
Mam wyższe wykształcenie i gdybym wziął udział w ankiecie na temat stacji radiowych, nie chcąc skłamać, musiałbym odhaczyć także Radio Maryja. Nie nazwałbym się jednak słuchaczem tej stacji, a raczej podsłuchiwaczem. Przypuszczam, że nie jestem jedynym, który od czasu do czasu poluje na momenty, gdy z rozgłośnią łączy się tata Rydzyk i zastanawia się na fenomenem tego człowieka i jego dzieł.
05-12-2011 17:56 
 Ocena 1 na 1
Ammet (1428 punktów)
>Mam wyższe wykształcenie i gdybym wziął udział w ankiecie na temat stacji radiowych, nie chcąc skłamać, musiałbym odhaczyć także Radio Maryja. Nie nazwałbym się jednak słuchaczem tej stacji, a raczej podsłuchiwaczem. Przypuszczam, że nie jestem jedynym, który od czasu do czasu poluje na momenty, gdy z rozgłośnią łączy się tata Rydzyk i zastanawia się na fenomenem tego człowieka i jego dzieł.

Noo, ja lubię też "Przegląd CODZIENNEJ PRASY POLSKIEJ" w którym zawierają się same fascynujące wycinki z Naszego Dziennika jako najbardziej autorytatywnej PRASY POLSKIEJ. W tym właśnie momencie ryję sobie mózg audycją o spychaniu ludzi wiary na margines.
05-12-2011 23:55 
 Ocena 2 na 2
Kowalski (2244 punktów)
>Noo, ja lubię też "Przegląd CODZIENNEJ PRASY POLSKIEJ" w którym zawierają się same fascynujące wycinki z Naszego Dziennika jako najbardziej autorytatywnej PRASY POLSKIEJ. [...]

Ach, przegląd codziennej prasy polskiej to prawdziwy majstersztyk propagandowy. Ten, kto go przygotowuje i odczytujący go lektor (ten tembr głosu, ta dramaturgia, te akcenty) - stawiam na to flaszkę - jak nic kończyli kursy za komuny w jakimś prominentnym ośrodku dla propagandzistów.
Ammet (1428 punktów)
Mm, jak widzę niektórych moich rówieśników którzy wybierają się na studia, które prawdopodobnie kiedyś skończą z mniejszym lub większym trudem to nie wydaje mi się to "wyższe wykształcenie" jakieś wybitnie miarodajne.
Grzegorz (5685 punktów)
Co prawda od dawna już nie słucham, ale przyznaję się że kiedyś lubiłem sobie puścić różne "rozmowy niedokończone". Rozrywka lepsza niż większość kabaretów... po pewnym czasie oczywiście się znudziło, zwłaszcza kiedy przyszła IV RP i powstała konkurencja w postaci rządu.
Aleksander Rozbiewski (67 punktów)
Jak dla mnie jest to spowodowane tym, że:
1) Byle kto ma u nas wykształcenie wyższe.
2) Osoby starsze, które słuchają RM zazwyczaj zrobiły w końcu jakieś wykształcenie przed, w czasie lub po komunizmie. (przy okazji przydałaby się struktura wiekowa RM)
08-12-2011 14:07 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>1) Byle kto ma u nas wykształcenie wyższe.
Nie przesadzałbym z tym za bardzo. Na poważnej uczelni jakieś egzaminy trzeba jednak złożyć.
Wyższe wykształcenie to nie musi być zaraz licencjat w Wyższej Szkole Biznesu i Marketingu w Pcimiu Dolnym.

>2) Osoby starsze, które słuchają RM zazwyczaj zrobiły w końcu jakieś wykształcenie przed, w czasie lub po komunizmie.
Jestem starszą osobą, która zdobyła całe wykształcenie w PRL-u (komunizmu na szczęście w Polsce nie było) i Pan się uważa za osobę lepiej niż ja wykształconą?
Gratuluję wysokiej samooceny, którą może dać już tylko zdobycie jakiegoś wykształcenia w III RP.

Miłego dnia.

@@@
.
09-12-2011 00:42 
 Ocena 1 na 1
Aleksander Rozbiewski (67 punktów)
>>1) Byle kto ma u nas wykształcenie wyższe.
>Nie przesadzałbym z tym za bardzo.
W połowie lat 90 - ok. 7%, do 2006 15%, a ile teraz? Jesteśmy w Europie jednym z krajów posiadających najwięcej obywateli z wykształceniem wyższym. Obcokrajowcy dziwią się, czemu u nas jest tyle osób z tytułami, często bezrobotni. W Niemczech mechanik czy ktoś inny z pogardzanej u nas zawodówki jest szanowany, ceni się ekspertów w swojej dziedzinie, a niekoniecznie osoby z wyższym wykształceniem które poszły na studia, bo tak wypada.
>Na poważnej uczelni jakieś egzaminy trzeba jednak złożyć.
>Wyższe wykształcenie to nie musi być zaraz licencjat w Wyższej Szkole Biznesu i Marketingu w Pcimiu Dolnym.
Nie musi to być zaraz jakiś licencjat, ale licencjat też się zalicza do wykształcenia wyższego. Niestety nie mam danych na ten temat i musi mi wystarczyć "25% ludzi słuchających Radia Maryja ma wykształcenie wyższe".

>Jestem starszą osobą, która zdobyła całe wykształcenie w PRL-u (komunizmu na szczęście w Polsce nie było)
Chodziło mi ogólnie o ten okres; przepraszam za skrót myślowy.
>i Pan się uważa za osobę lepiej niż ja wykształconą?
>Gratuluję wysokiej samooceny, którą może dać już tylko zdobycie jakiegoś wykształcenia w III RP.

Nigdzie nie napisałem że wykształcenie zdobyte obecnie jest lepsze niż zdobyte dawniej.
Powiedziałbym nawet, że zdanie "Byle kto ma u nas wykształcenie wyższe" sugeruje, że jakość wykształcenia wręcz się pogorszyła ze względu prawa popyt-podaż (nauczajmy każdego, byle kogo, żeby więcej osób się u nas uczyło, ilość nie jakość).

Tymi dwoma punktami chciałem zwrócić uwagę, że nastąpił prawdziwy boom, iście moda na edukację wyższą. Jak byłem dzieckiem, obserwowałem jak rodzice, czasem nawet dziadkowie dokształcają się na uczelniach. Każdy chciał mieć dyplom, a niektórym się to wcześniej nie udało z różnych powodów. Sporo starszych ode mnie osób, które znam, znalazły sobie pracę, ułożyły życie, a następnie ukończyły magistra czy doktora na uczelni prywatnej. Nie twierdzę też, że edukacja przed tym boomem była gorsza - z opowiadań dziadków wynika, że była surowsza, a więc w stosunku do tego, co mamy dzisiaj - lepsza! (ot, taki przykład - całek już nas nie uczą w szkole średniej...)
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>wpolityce.(*)glosni-ma-wyksztalcenie-wyzsze
>Cóż jak dla mnie jest to dziwne że osoby z tak wysokim wykształceniem słucha radia Maryja a dla was.
Moim zdaniem sukces RM jest konsekwencją porażki innych mediów. Gdyby te prezentowały wysoki poziom obiektywności i profesjonalizm, wielu widzów nie szukałoby ratunku u Rydzyka.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365