Obawiam się że Einstein był zagorzałym przeciwnikiem odnośnie hipotez o czarnych dziurach.
Nawet publikował na ten temat, znaczy próbował frajerom wytłumaczyć analitycznie, że takie obiekty są niemożliwe do realizacji.
Prawdopodobnie on jeden wiedział co znaczy inwariancja masy w OTW - bo sam ten model odkrył/wymyśli... wspólnie z Hilbertem, oczywiście.

m = inv, nie znaczy m = const, co oznacza niezniszczalność absolutną,
lecz jedynie tyle, że taka wartość jest mierzona w warunkach lokalnych, np. na wadzie.
Zresztą Schwarzschild to samo twierdził wprost... no, oni wiedzieli dlaczego gwiazdy świecą!
Ale oni i tak niewiele zrobili, bo nie wyjaśnili fenomenu grawitacji,
a jedynie opisali jakieś te objawy zewnętrzne...
Zadaniem badacza jest analiza i redukcja do elementów prostych,
a nie... instantializacja matematyczny pojęć w te i dookoła - w nieskończoność!
Krzywizna == grawitacja, to bełkot pajaców, a nie żadna nauka.
......
Przeczytajcie Tytuł pracy:
"On the gravitational field of a mass point according to Einstein's theory."
Oni punkt masywny badali. haha!
Co to sztuka opisać wymyślone pole?
Notabene: do dziś ludziki nie odkryli że gwiazdy są faktycznie sferami, a nie kulami nabitymi do absurdalnych gęstości w centrum, zatem co oni mogą powiedzieć na temat tych tzw. czarnych dziur...!?

Sama sprawa skalowania, np. milion Słońc - co to by było?
100 razy większe od Słońca, czyli taki obiekt miałby zaledwie rozmiary:
100 x 0.7e9m = 70e9m = 0.5 au, czyli niewielkie...
Gwiazda o promieniu 1au = orbita ziemska miałaby masę... no jaką?
8 mln x Słońce bez problemu!
Ludziki od czarnej fizyki czarne dziury wszędzie dookoła widzą... punkty masywne... hahaha!