Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rekonstrukcje historyczne

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-12-2011 00:54kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Rekonstrukcje historyczne
Ocena 16 na 16
Niektórzy uwielbiają organizować tzw. rekonstrukcje historyczne. A to bitwa pod Grunwaldem, a to "Cud nad Wisłą", a to Powstanie Warszawskie czy Wielkopolskie.
W tym roku do w/w dołączyła nowość: rekonstrukcje stanu wojennego.
I tak: w jakiejś szkole zorganizowano inscenizację stanu wojennego polegającą m. in. na niewpuszczaniu do szkoły uczniów, którzy nie mieli przy sobie dowodu tożsamości ze zdjęciem (niewpuszczającymi byli uczniowie odgrywający rolę ZOMO-wców), serwowaniu w szkolnym sklepiku wyłącznie octu i musztardy oraz wydawaniu w szkolnej stołówce obiadu tylko tym, którzy mieli "kartki na obiad".
Gdzie indziej rekonstrukcja historyczna polegała na symulowaniu pałowania demonstrantów przez milicjantów.

13 grudnia 2011 w Warszawie, w 30-tą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego świętowali wyznawcy Najbardziej Bohaterskiego Opozycjonisty PRLu, Jarosława Kaczyńskiego, Który 13 Grudnia 1981 Roku Obudził Się W Południe i Poszedł Na Mszę Do Kościoła, A Na Wezwanie Na Tortury Przez SB Stawił Się Dzielnie Na Komendzie MO, Gdzie Bohatersko Odmówił Podpisania Lojalki, Po Czym Został Wysłany Do Domu i Do Końca Stanu Wojennego Nie Dał Się Internować, Przy Czym Teczka Operacyjna SB Tego Bohatera Okazała Się Pusta, Co Udowodnił Antoni Macierewicz Mówiąc, Że Jest Pusta.

Doskonale rozumiem zachowanie Jarosława Kaczyńskiego, który nie będąc opozycjonistą w PRLu, a jednocześnie kreując się na takowego, organizuje Marsz Niepodległości, gdy już mu za taką opozycyjność nic nie grozi. Ot, niegrzeszący odwagą, tchórzliwszy od własnego brata bliźniaka, zazdroszczący władzy znanych mu z młodości przywódców PZPR, kontynuuje swoją wizję trybuna ludowego. Zostawmy to psychologom.

Nie rozumiem natomiast sensu organizowania tych happeningów "jak to było w stanie wojennym", tego odgrywania scenek, tego wciągania w to dzieciaków, które nie pamiętają 1981 roku, ba! których rodzice nie pamiętają tamtych czasów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Artur@R (7115 punktów)
>ba! których rodzice nie pamiętają tamtych czasów<
Ja pamiętam, ale też mnie wnerwiają te wszystkie "historyczne rekonstrukcje" - to ciągłe "wyjadanie prochów tych co kiedyś zginęłi", ten historyczno - histeryczny onanizm.
A w ramach terapii - że nie jestem w tym sam - przeczytałem właśnie felieton C. Michalskiego Rocznicowy lot nad kukulczym gniazdem - polecam.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
15-12-2011 06:57 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>>ba! których rodzice nie pamiętają tamtych czasów<
> Ja pamiętam, ale też mnie wnerwiają te wszystkie "historyczne rekonstrukcje" - to ciągłe "wyjadanie prochów tych co kiedyś zginęłi", ten historyczno - histeryczny onanizm.

Że wspomniane przez kulkę happeningi wnerwiają, rozumiem, jednocześnie związku z rekonstrukcją historyczną jako taką w nich wielkiego nie widzę - ot, takie gry i zabawy ludowo-okolicznościowe.

Rekonstrukcja historyczna to przede wszystkim drobiazgowe odtwarzanie historii okresu, którym dana grupa się zajmuje - ze szczególnym uwzględnieniem codzienności danej epoki, jej kultury materialnej - łącznie z uwzględnieniem sposobów produkcji. Zapewniam cię, że z histerią historyczną czy "wyjadaniem prochów" nie ma to wiele wspólnego.
15-12-2011 08:00 
 Ocena 2 na 2
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
"Rekonstrukcje historyczne" - to ukierunkowane na tych, co nie potrafią (dzieci) lub na tych co nie chcą czytać - wizualizacje starego przesłania: "Historia to propaganda zwycięzców".
15-12-2011 12:00 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Jestem pewna, że jesteś w stanie merytorycznie uzasadnić swoją tezę. Chętnie posłucham.
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)

>Rekonstrukcja historyczna to przede wszystkim drobiazgowe odtwarzanie historii okresu, którym dana grupa się zajmuje - ze szczególnym uwzględnieniem codzienności danej epoki, jej kultury materialnej - łącznie z uwzględnieniem sposobów produkcji.

To jest opisanie procedury naukowej, działanie historyka rzetelnego, naukowca i tego nie neguję.

"Rekonstrukcja historyczna" (cudzysłów niezbędny) do jakiej odnosi się autor wątku, to przedstawienie typu "szopka", stworzone na zamówienie polityczne, powierzchowne i tendencyjne, czyli właśnie - propaganda.

Historia to propaganda zwycięzców - to sentencja - niestety, nie moja - ale pod którą się podpisuję, choć nie pamiętam autora.

Teza - przedstawia ją autor wątku; to co poniżej - komentarze - to są opinie, z którymi można się zgodzić, lub nie, ale niekoniecznie trzeba podpierać formalnym dowodzeniem. To jest moja opinia
15-12-2011 15:07 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>"Rekonstrukcja historyczna" (cudzysłów niezbędny) do jakiej odnosi się autor wątku, to przedstawienie typu "szopka", stworzone na zamówienie polityczne, powierzchowne i tendencyjne, czyli właśnie - propaganda.

Zgadzam się. Dlatego też w mojej wypowiedzi przy rekonstrukcjach historycznych cudzysłów nie występował, a samo wspomniane wydarzenie ochrzciłam mianem happeningu czy "gier i zabaw", jakkolwiek słowo "szopka" też pasuje

> Historia to propaganda zwycięzców - to sentencja - niestety, nie moja - ale pod którą się podpisuję, choć nie pamiętam autora.

OK. Pytanie w jakim stopniu miała ona związek z moją uwagą

>Teza - przedstawia ją autor wątku; to co poniżej - komentarze - to są opinie, z którymi można się zgodzić, lub nie, ale niekoniecznie trzeba podpierać formalnym dowodzeniem.

Toteż nie pisałam nic o formalnym dowodzeniu, jeno poprosiłam o uzasadnienie. I też nie o uzasadnienie dla senstencji, ale dla powiązania jej z rekonstrukcją hitoryczną bez cudzysłowu, o której pisałam

Wygląda na to, że zaszło małe nieporozumienie po prostu.
15-12-2011 16:06 
 Ocena 1 na 1
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Na przyszłość postaram się pisać mniej wieloznacznie

Pozdrawiam!
15-12-2011 12:46 
 Ocena 1 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>Że wspomniane przez kulkę happeningi wnerwiają, rozumiem, jednocześnie związku z rekonstrukcją historyczną jako taką w nich wielkiego nie widzę - ot, takie gry i zabawy ludowo-okolicznościowe(...)
>Zapewniam cię, że z histerią historyczną czy "wyjadaniem prochów" nie ma to wiele wspólnego<

Szczerze mówiąc piszą swój post również pomyślałem, że stricte, rekonstrukcje historyczne to taka zabawa
czy też "nie wirtualnej gra RPG" - i nie różnimy się w tym , w tym aspekcie mnie to nie razi.
Faktem jest, iż moja wypowiedź nie była bardzo precyzyjna, a problemem chyba jest forma jaką do niej zastosowałem, coś w rodzaju licentia poetica.
Stąd moje "rekonstrukcje" są w cudzysłowiu i "padlinożerstwo" też, a gdy do tego dodać kontekst felietonu
C. Michalskiego (który jakby mnie "natchnął", a wątek kulki sprowokował) to moja wypowiedź dotyczy ogólnego spojrzenia na naszą narodową przypadłość "ciągłego, upartego lizania przeszłości".
Być może ta forma wypowiedzi nie jest najlepsza, ale cóż, czasem mnie ponosi, nie zawsze jestem konkretny, rzeczowy, jednoznaczny - taki ze mnie typ
Pozdrawiam


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
15-12-2011 14:44 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
> że stricte, rekonstrukcje historyczne to taka zabawa
>czy też "nie wirtualnej gra RPG"

Oj ta młodzież... Jak coś nie jest komputerowe to nie istnieje...

RPG nie jest grą wirtualną, cokolwiek by to miało oznaczać.

Gra w której potrzebni są ludzie zebrani w jednym miejscu, kartka, długopis i ewentualnie parę dziwnych sprzętów nieelektronicznych (kostki, ludziki i takie tam, czasem plansza) nie ma w sobie nic wirtualnego.

A takie RPG w którym ludzie się przebierają i odgrywają całe sceny nazywa się LARP (Live action role-playing) i też jest to niewirtualne.

Są RPG komputerowe ale to jest adaptacja prawdziwego RPG, wymyślona dla tych, którzy nie maja kumpli albo mają za mało wyobraźni. No i dal leniuchów.

I uprzedzając - ludzie ciągle grają w RPG, to prawdziwe, "analogowe", ciągle wydaje się podręczniki. To nie jest jakaś historia starożytna.

ps. gra RPG = "gra role playing game" = masło maślane


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
15-12-2011 15:59 
 Ocena-1 na 1
Artur@R (7115 punktów)

>Są RPG komputerowe ale to jest adaptacja prawdziwego RPG<
..i stąd wyrażenie "niewirtualna RPG"

>ps. gra RPG = "gra role playing game" = masło maślane<
Użyłem takiego wyrażenia w taki sam sposób jak Ty - "RPG nie jest grą wirtualną"

Ale dzięki za uwagi i informacje.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Są RPG komputerowe ale to jest adaptacja prawdziwego RPG<
>..i stąd wyrażenie "niewirtualna RPG"

Równie logiczne jak "nieelektryczna miotła". Przeciwieństwem "wirtualnego RPG" jest "RPG" bez dodatków.
Oczywiście robię śmiałe założenie, że mówiący wie co to jest RPG, skoro używa tego skrótu.

>>ps. gra RPG = "gra role playing game" = masło maślane<
>Użyłem takiego wyrażenia w taki sam sposób jak Ty - "RPG nie jest grą wirtualną"

Nieprawda. Moje zdanie jest poprawne językowo, użyłam dopuszczalnego w takich sytuacjach powtórzenia.

Zdanie "RPG nie jest wirtualna/wirtualne" jest niezrozumiałe i niepełne.
Na dodatek istnieje wątpliwość co do formy przymiotnika "wirtualny" w związku z faktem, że w języku angielskim rzeczowniki pospolite co do zasady nie mają rodzaju, a skrót czytany po polsku "erpegie" sugeruje rodzaj nijaki.

Ty zastosowałeś tautologię, bo operujesz pojęciami których nie rozumiesz.

A teraz powiedz mi, czy zdanie "LARP nie jest grą planszową" też uważasz za błąd? Wszak w skrócie LARP tez mamy grę - "play".

A co ze zdaniem "homo habilis nie był człowiekiem współczesnym".
Albo lepiej "homo habilis to nie homo sapiens".
To taki sam błąd językowy, jak powiedzieć "człowiek homo sapiens", prawda?
Zupełnie nie ma różnicy?


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
16-12-2011 12:20 
 Ocena 1 na 1
Lizergus (691 punktów)
16-12-2011 13:32 
 Ocena-1 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>Ty zastosowałeś tautologię, bo operujesz pojęciami których nie rozumiesz.
>A teraz powiedz mi, czy zdanie "LARP nie jest grą planszową" też uważasz za błąd? Wszak w skrócie LARP tez mamy grę - "play".

Szanowna Maddy, dziękuję za zainteresowanie moją wypowiedzią i "moim brakiem rozumienia" - niestety mylisz się i operujesz niepełnym wglądem w temat.
wiki:
Formalnie, pleonazmami są również skrótowce typu:
artykuły AGD,
numer NIP,
pamięć RAM,
dioda LED,
płyta CD,
numer PIN,
podatek VAT,
wirus HIV,
komputer PC,
diagram DFD,

jednak w praktyce ich użycie jest powszechne i przez językoznawców uważane za poprawne[1]. Brak poprzedzającego skrótowiec rzeczownika może prowadzić do niezręczności, m.in. z uwagi na trudności z odmianą skrótowca przez przypadki. W zdaniu:
Skopiowanie płyty CD do pamięci RAM sygnalizowane jest migotaniem diody LED.

brak owych rzeczowników prowadziłby do nienaturalnie brzmiącego:
Skopiowanie CD do RAM sygnalizowane jest migotaniem LED.

Niektóre skrótowce można odmieniać przez przypadki[2][3] (kopiowanie do RAM-u, ujawnienie PIN-u, zakażenie HIV-em), zaś o wyborze pomiędzy odmianą, jej brakiem lub zastosowaniem poprawnego w tym kontekście pleonazmu decyduje uzus, w tym przypadku - stopień leksykalizacji skrótowca. Obcojęzyczne skrótowce poprzedzone odpowiednimi rzeczownikami tworzą tak zwane pleonazmy pozorne[4], gdyż obcojęzyczna nazwa występująca w rozwinięciu skrótu nie jest powszechnie używanym elementem języka docelowego: słowo tax w skrótowcu VAT nie jest elementem języka polskiego, w którym jego odpowiednikiem jest słowo podatek. Dlatego poprawne są określenia podatek VAT lub komputer PC, będące pleonazmami pozornymi.

Stosowalność odmiany skrótowców lub poprzedzanie ich odpowiednimi rzeczownikami może zależeć od kontekstu wypowiedzi i stopnia znajomości danego skrótowca w gronie jej adresatów. W kontekście dotyczącym medycyny, w szczególności, w specjalistycznym artykule medycznym, poprzedzanie skrótowca HIV rzeczownikiem wirus jest niepoprawne, jednak w kontekstach popularnonaukowych zastosowanie pleonazmu jest uzasadnione.
Źródło Pleonazm
(Wytłuszczenia moje)
Pozdrawiam

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
16-12-2011 15:41 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Ty zastosowałeś tautologię, bo operujesz pojęciami których nie rozumiesz.
>>A teraz powiedz mi, czy zdanie "LARP nie jest grą planszową" też uważasz za błąd? Wszak w skrócie LARP tez mamy grę - "play".
>Szanowna Maddy, dziękuję za zainteresowanie moją wypowiedzią i "moim brakiem rozumienia" - niestety mylisz się i operujesz niepełnym wglądem w temat.
>[cytat=wiki]Formalnie, pleonazmami są również skrótowce typu:

No cóż. Those who can't... cytują wiki.

A w Wiki takie kwiatki
"Skopiowanie płyty CD do pamięci RAM sygnalizowane jest migotaniem diody LED."

i brnie dalej
"brak owych rzeczowników prowadziłby do nienaturalnie brzmiącego:
Skopiowanie CD do RAM sygnalizowane jest migotaniem LED."

Zdanie jak wyrwane z jakiejś instrukcji. Ale ktokolwiek ja pisał, nie popisał się.
Albo piszemy, tak żeby wszystko było jasne nawet dla laików (skopiowanie DANYCH z płyty CD do pamięci RAM") albo jedziemy skrótami myślowymi, bo piszemy dla fachowców ("skopiowanie CD do RAMu").
Ktokolwiek tę instrukcje pisał, nie powinien dostać za to żadnych pieniędzy.
Ale bardziej prawdopodobnie, że jest to zadnie wymyślone pod tezę.

Często słyszę, że ktoś musi kupić więcej RAMU, nagrywa coś na "CD-ka" lub DVD, podaje NIP, wpisuje PIN (sprzedawcy, a czasem terminal proszą mnie o podanie PINU, a nie numeru PIN) , płaci VAT, CIT lub PIT (nie zapłacił VATu, CITu, PITa) itp. Ludzie bywają nosicielami HIV i wymieniają wszystkie żarówki w domu na LEDy.

Tak się mówi potocznie, wszyscy to rozumieją. Dodawanie innych określeń powoduje sztuczność i "urzędowość". Te podatki PIT i wirusy HIV to własnie nienaturalność językowa.

Określenia podane we wpisie są jakby wyjęte z urzędniczej nowomowy, brakuje jeszcze niechlubnego "miesiąca maja".
Chociaż nie szkalujmy urzędników, co najmniej raz dziennie ktoś z tej kasty prosi mnie o podanie NIPu lub dopłatę PITu (taka praca) ale nie "numeru NIP" czy "podatku PIT" (nota bene NIP to skrót od "numer identyfikacji podatkowej" - jak dla mnie brzmi całkiem po polsku) - takie rzeczy to tylko na urzędowych drukach, tych z "miesiącem majem" i "wzywa się obywatela Kowalski Marian zam. w Łódź".

No jak to ma być dla Ciebie wzór poprawnej polszczyzny to przepraszam.

ps. Osoba która nie wie co to jest RPG, po uściśleniu "gra RPG" nie będzie mądrzejsza.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
16-12-2011 17:33 
 0 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>No cóż. Those who can't... cytują wiki.
Gdy zajrzysz do Wiki zobaczysz odnośniki (niebieskie cyferki w kwadratowych nawiasach), które są odwołaniem do źródeł PWN - sarkazm raczej nieuprawniony w tym przypadku.

>Ale bardziej prawdopodobnie, że jest to zadnie wymyślone pod tezę.<
Zdanie to jest przykładem, mającym obrazować jeden aspekt problemu - nie musi ono uwzględniać każdego. I jak dla mnie go obrazuje.

>Tak się mówi (...), wszyscy to rozumieją.<
Moje codzienne doświadczenie mówi, że to dalece nieuprawnione stwierdzenie - o logicznym aspekcie nie wspominając.

>Dodawanie innych określeń powoduje sztuczność i "urzędowość". Te podatki PIT i wirusy HIV to własnie nienaturalność językowa.<
To jeden z odnosnikówhasła w Wiki - porada językowa Dr hab. Mirosława Bańko
Witam.
Czy forma podatek VAT jest poprawna? Skoro już VAT zawiera słowo podatek? Jak się stosuje inne skróty, to nie pisze się przecież przysposobienie PO (PO 'przysposobienie obronne'), Instytut PGI (PGI 'Państwowy Instytut Geologiczny') czy komputer PC (PC 'personal computer').


VAT nie jest jedynym podatkiem, a maszyny typu PC nie są jedynymi komputerami na świecie. Konstrukcje typu podatek VAT czy komputer PC nie są więc wcale gorsze niż miasto Warszawa albo lody Bambino. Wprawdzie słowa podatek i komputer są zawarte w nazwach VAT i PC, ale tylko pośrednio, bo nie one same, tylko ich angielskie odpowiedniki. Poza tym skrótowce się leksykalizują, a więc gdy używamy ich, nie myślimy o ich genezie.
Istotnie nie powiemy przysposobienie PO ani Instytut PIG, a gdybyśmy takie sformułowania spotkali, uznalibyśmy je za niezręczne. Różnica między tymi przykładami a dwoma poprzednimi polega chyba na stopniu leksykalizacji - większym w wypadku VAT i PC, mniejszym w wypadku PO i PIG.
- Mirosław Bańko, PWN


>(nota bene NIP to skrót od "numer identyfikacji podatkowej" - jak dla mnie brzmi całkiem po polsku)<
A PIT to skrót od Personal Income Tax, a VAT od Value Added Tax - jak dla mnie brzmi całkiem po... angielsku.

>Określenia podane we wpisie są jakby wyjęte z urzędniczej nowomowy, brakuje jeszcze niechlubnego "miesiąca maja"(...)<
>(...)takie rzeczy to tylko na urzędowych drukach, tych z "miesiącem majem" i "wzywa się obywatela Kowalski Marian zam. w Łódź".
>No jak to ma być dla Ciebie wzór poprawnej polszczyzny to przepraszam.<
To są tylko Twoje imaginacja, uzurpacja do tego co ja mogę uważać za "wzór poprawnej polszczyzny" - bo nie znajdziesz ich w moich wypowiedziach - czyli rozmawiasz ze sobą.

>ps. Osoba która nie wie co to jest RPG, po uściśleniu "gra RPG" nie będzie mądrzejsza.
Wręcz przeciwnie, otrzyma poszerzoną informację (czyli większą wiedzę), iż chodzi o "coś" co jest grą [a nie o np.rocket-propelled grenade (RPG) - o czym wspomniał Lizergus]. Tak samo jak bedzie wiedzała, że chodzi o "loda", gdy dodasz ten rzeczownik przed Bambino, a nie o np. "gramofon" Bambino.

Dziekuję za uwagi.
EOT

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
15-12-2011 12:01 
 Ocena-3 na 7
Konowal (6291 punktów)
Żałosny artykuł, ale czego się spodziewać po przedstawicielu Krytyki politycznej która zapraszała Niemców, którzy pluli na ludzi z rekonstrukcji historycznych. Pseudofilozoficzny bełkot, który ma przekonać że historia to opium dla mas. Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię, jeszcze będą wierzgać jak wspaniałe elyty "młodych, wykształconych, z dużych miast" będą ich ciągnąc na powrozie do prawie już powstałego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
15-12-2011 13:43 
 Ocena 6 na 10
Artur@R (7115 punktów)
>... zapraszała Niemców, którzy pluli na ludzi z rekonstrukcji historycznych.<
>Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię<
>... będą ich ciągnąc na powrozie do prawie już powstałego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich.<

Taaa...ciągle oni, ci "odwieczni wrogowie":
Kabaret Moralnego Niepokoju:
...trzej zaborcy: Niemcy, Żydzi i Pedały. Niemcy nam zabiorą ziemie, Żydzi kamienice, a Pedały nas.....eeehh"

Potem przyjdą Ruscy żywcem nas zakopać w lesie, a Cykliści będą jeździć rowerami po naszych mogiłach i wyrwanymi z nich krzyżami grać w polo...pici polo.

Konowal nerwicę natręctw - można leczyć.
Kompleksy też, bo zauważyłem, że wciąż, w prawie każdym temacie powtarzasz coś o tych "elytach" i "młodych, wykształconych, z duzych miast".
Czujesz dyskomfort? Na wiek nie wiele możesz poradzić, ale kształcić wciąż się możesz, a i przenieść do dużego miasta też- wtedy jest szansa na "bycie elytą"

PS. Złosliwość i sarkazm zamierzone, nie musisz mi ich wybaczać. I choć narażam się na "czerwony komunikat" warto zapłacić tą cenę z nadzieją, że więcej mnie nie "zaczepisz".

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
15-12-2011 17:13 
 Ocena 6 na 6
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,...<<
Tak się zastanawiam, w czym wyrażała się ta wspaniałość i piękno polskiej historii i jakoś nie mogę doszukać się okresu, w ktorym chciałbym żyć, pomijając już to, że dzisiaj by mnie nie było. Historię można upiekszać i z namietnościa się to robi. A jesli ktoś probuje coś prostować, to dostaje etykietke odbrazowiacza, pozbawionego poczucia patriotyzmu, lub wręcz agenta na usługach wrogich sił. A ta historia jest pasmem walk, wojen oraz klesk naturalnych. I nie było tak jak w tych rekonstrukcjach, że bili się po pyskach, usmarowali w błocie, a pozniej szli na wspolne piwo.
A jakiś postęp techniczny czy społeczny zawsze mielismy z importu. Z młodości jeszcze pamietam, że prawie wszystkie narzędzia nazywaliśmy z niemiecka.
16-12-2011 09:57 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,...<<
>Tak się zastanawiam, w czym wyrażała się ta wspaniałość i piękno polskiej historii i jakoś nie mogę doszukać się okresu, w ktorym chciałbym żyć,

I od razu widać żeś nie patriota. Internacjonał jakiś i euroentuzjasta, fuj.

Wszak Prawdziwy Polak (TM) żałuje całym sercem, że nie żył w czasach:
- insurekcji kościuszkowskiej
- powstania listopadowego lub styczniowego (prawdziwy patriota nie marzy o powstaniu wielkopolskim, bo to akurat wygraliśmy a śląskie to zakamuflowana opcja niemiecka)
- w czasie II wojny światowej (pierwsza jest niepewna ideologicznie, skorzystaliśmy z okazji, że dwóch się biło, więc świętujemy 11 listopada ale bez szczególnej retrospekcji historycznej) ze szczególnym uwzględnieniem Powstania Warszawskiego, o powstaniu w gettcie taktownie zapominamy

Młodsi marzą jeszcze o represjach stalinowskich, wypadkach marcowych a najmłodsi patrioci o stanie wojennym.

A, jesteśmy też dumni z tradycyjnej polskiej tolerancji religijnej (która trwa, zgodnie z obiegową opinią, od Mieszka po dzień dzisiejszy) i naszej super nowoczesnej konstytucji trzeciomajowej (której zapisów klasyczny patriota nie zna, wystarczy że wie, że była super) a także z matematyków którzy rozszyfrowali enigmę (tradycyjna forma legendy: sami, bez niczyjej pomocy, mając do dyspozycji tylko kartkę i ołówek a wredni Angole nam to osiągniecie zabrali).

ps. Jak to jest, że największą dumę z pięknej i wspaniałej polskiej historii wykazują zawsze osoby, które zieją ignorancją jeżeli chodzi o historię dziejąca się poza Polską? A może to tylko ja na takich trafiam?

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Konowal (6291 punktów)
>A może to tylko ja na takich trafiam?
Chyba tak, ale to tak jest jak się w pewnych środowiskach obraca i nie chce się "wyjść na zewnątrz"


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
19-12-2011 14:04 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,...<<
>Tak się zastanawiam, w czym wyrażała się ta wspaniałość i piękno polskiej historii i jakoś nie mogę doszukać się okresu, w ktorym chciałbym żyć, pomijając już to, że dzisiaj by mnie nie było.

Z giewu o tym się nie dowiesz - trzeba samemu poszukać. Ot choćby Jasienicę poczytać gdzie w podtytułach jest złoty wiek, srebrny wiek - a do jakich okresów się odnosi i dlaczego , zostawiam Tobie do poznania.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-12-2011 13:09 
 Ocena 4 na 4
Chlodwig (10939 punktów)
>Z giewu o tym się nie dowiesz - trzeba samemu poszukać. Ot choćby Jasienicę poczytać gdzie w podtytułach jest złoty wiek, srebrny wiek - a do jakich okresów się odnosi i dlaczego , zostawiam Tobie do poznania.

Co to "giew"?
Znów Konował palnęliście. Jak byście byli młodym, wykształconym i z dużego miasta, to byście wiedzieli, że Jasienica historykiem nie jest, a jego wizja przeszłości bywa życzeniowa.
20-12-2011 15:56 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
W Wilnie skończył gimnazjum, a następnie historię na Uniwersytecie Stefana Batorego. - za Wiki

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-12-2011 17:09 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>W Wilnie skończył gimnazjum, a następnie historię na Uniwersytecie Stefana Batorego. - za Wiki

No dobra, myślałem o jego cyklu esejów od "Polski Piastów" do "Rzeczypospolitej".
23-12-2011 16:06 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>A jakiś postęp techniczny czy społeczny zawsze mielismy z importu. Z młodości jeszcze pamietam, że prawie wszystkie narzędzia nazywaliśmy z niemiecka.

Bo my Polaki to durne jestesmy. Wszystko co mamy z Niemiecka, albo z Czeska coby nie mieć z Niemiecka. Juz sam nasz początek zainicjowali nam inni. Bośmy przed 966r z gołymi dupami po lasach biegali. Dzisiaj prawdzwe Polaki mówia nam, że gdyby nie krzest tobyśmy nie istnieli. Dzięki krzestowi i krześcijanom Mieszko wykształcony na niemieckich akademiach wojennych pokonał pod Cedynia Hodona, zajął ów polski cham ujście Odry z Wolinem, i ujście Wisły z Gdańskiem. Jego syn Bolek w 3 wielkich wojnach pokonał Niemców odbierając im Łużyce, zajmując Czechy, Morawy i Słowacje, w Kijowie osądzając swojego zięcia. I wszystko to dzięki krześcijanstwu, a nie przygłupim Polakom, którzy przeca niczym chwalić sie nie mogą, bo nie mają czym. Toż w Polszcze zawsze tylko brud smród i ubóstwu. Ne to co u sąsiadów naszych, które mają czym się chwalić w swojej historii i chwalą się. Takie Niemce np; zamiast bic się o zycie z Mongołami,pózniej Tatarami, Turkami zajmowali się kulturą i sztuką oraz techniką bo przeca polskie przygłupy pod Warną, Cecorą, Chocimiem, Legnicą, Chmielnikiem, Wiedniem, bronili ich dup niemieckich. Unia polsko-litewska to taki durny pomysł, że do dzisiaj Schuman, gdyby żył, to by ze śmiechu padł, że Polaczki kopiują jego pomysł na unię między narodami w Europie. Ale z czego Polaczki mają być dumne? z Unii PL-LT która przetrwałą dwa razy dłużej niż USA? Też mi powód do chwały. Konfederacji Warszawskiej która byłą czyms wyjątkowym na owe czasy ? Z Niemca Kopernika? z Pawła Włodkowica? Z Niemca Heweliusza ? Z tego, że były czasy gdy Niemcy, SZkotowie, Angielczyki i inne takie szukali i znajdowali prace u Polaków? Gdzie na tle ówczesnej kulturalnej Europy Zachodniej durne Polaki pozwalali innym pisać, myśleć i tworzyć bez cenzury? Jak można byc dumny z historii Polaczków, którzy stworzyli razem z Litwinami całkiem odrębną cywilizacje od zachodu i wschodu Europy. Toż upadła ta cywilizacja, wypaczyła się, ale tylko dlatego, że była tworzona przez Polaczków - jak wiadomo inne cywilizacje trwają wiecznie i nie upadają.
Z importu to widzę niektórzy tutaj mają kompleksy. Dobrze, ze z zachodu mają viagrę to te kompleksy im nie wpływają na impotecje, bo innaczej jak nic eunuchami by zostali z tych kompleksów.
Czasami zastanawiam się co trzeba czytać, aby aż takie kompleksy mieć. Chyba NIE wyłącznie albo Nasz Dziennik.
PS teraz też lepiej żyć na zachodzie niż w PL nie ?.Masz pecha żeś się tu urodził. Zawsze jednak możesz wyjechać i udawać, żeś Czech nie Polak. Albo mów jak zapytają, że jesteś Słowacki ze Słowacji heheh
Niemce w swoim języku to żadnych określeń z importu nie mają nie ? Sami wszystko wymyslili heheh

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
15-12-2011 21:07 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)



Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)
Konowal (6291 punktów)
>

>
Jak człowiek chce zabłysnąć, to najpierw z reguły musi zaiskrzyć. (Miś Yogi)


Jasne - najlepsze jest kółko wzajemnej adoracji.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-12-2011 08:34 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>(...) elyty "młodych, wykształconych, z dużych miast" (...)
... rzekł stary nieuk z kurnej chaty pod lasem.
Konowal, jeszcze raz palniesz o tych młodych i wykształconych, to Ci coś zrobię. Mam niedaleko. No.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>(...) elyty "młodych, wykształconych, z dużych miast" (...)
>... rzekł stary nieuk z kurnej chaty pod lasem.
>Konowal, jeszcze raz palniesz o tych młodych i wykształconych, to Ci coś zrobię. Mam niedaleko. No.

Meretseger, czego się wściekasz. My są stare, wykształcone, i ze średniej wielkości miast uniwersyteckich, więc niech se gada.

Że to nudne, fakt, ale żeby tak od razu się unosić? Serwować mu trollową ucztę?


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Konowal (6291 punktów)

>Że to nudne, fakt, ale żeby tak od razu się unosić? Serwować mu trollową ucztę?

Tak, proszę konkrety, a nie czepianie się słówek.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-12-2011 14:01 
 Ocena 2 na 4
Artur@R (7115 punktów)
>Konowal, jeszcze raz palniesz o tych młodych i wykształconych, to Ci coś zrobię. Mam niedaleko. No.

Zrób mu...zróóóóóóóób...zrób muuuuu....cosik...coś..cokolwiek !
Yeeesssss, ufff... jakże ten upust nieokiełznanej, odwiecznej, zwierzęcej agresji....relaksuje.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Konowal (6291 punktów)
>>(...) elyty "młodych, wykształconych, z dużych miast" (...)
>... rzekł stary nieuk z kurnej chaty pod lasem.
>Konowal, jeszcze raz palniesz o tych młodych i wykształconych, to Ci coś zrobię. Mam niedaleko. No.

Mógłbym inaczej określać ale pewnie zaraz bym ostrzeżenie dostał (od razu mówię że nie chodzi mi o wulgaryzmy, ale jak za mośka dostałem ostrzeżenie to już wszystkiego sie spodziewam)

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-12-2011 14:33 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Żałosny artykuł, ale czego się spodziewać po przedstawicielu Krytyki politycznej która zapraszała Niemców, którzy pluli na ludzi z rekonstrukcji historycznych. Pseudofilozoficzny bełkot, który ma przekonać że historia to opium dla mas. Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię, jeszcze będą wierzgać jak wspaniałe elyty "młodych, wykształconych, z dużych miast"

A dużo znasz tych grup rekonstrukcją historyczną się zajmujących, Konowale? Podejrzewam, że mocno by cię zdziwiły poglądy niektórych ich członków
Konowal (6291 punktów)
>>Żałosny artykuł, ale czego się spodziewać po przedstawicielu Krytyki politycznej która zapraszała Niemców, którzy pluli na ludzi z rekonstrukcji historycznych. Pseudofilozoficzny bełkot, który ma przekonać że historia to opium dla mas. Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię, jeszcze będą wierzgać jak wspaniałe elyty "młodych, wykształconych, z dużych miast"
>A dużo znasz tych grup rekonstrukcją historyczną się zajmujących, Konowale? Podejrzewam, że mocno by cię zdziwiły poglądy niektórych ich członków
>
Tu odnosiłem się do artykułu a nie grup rekonstrukcyjnych. Zaś nawet jakby nie były dziwne to nie usprawiedliwia plucia na nich na oficjalnych obchodach państwowych.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
19-12-2011 18:37 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>jakby nie były dziwne to nie usprawiedliwia plucia na nich na oficjalnych obchodach państwowych.

Ależ zgoda; ja generalnie uważam, że nie powinno się pluć na nikogo ani podczas oficjalnych uroczystości, ani po prostu przechodząc obok
19-12-2011 20:05 
 Ocena 2 na 2
Artur@R (7115 punktów)
>>>Żałosny artykuł, ale czego się spodziewać po przedstawicielu Krytyki politycznej która zapraszała Niemców, którzy pluli na ludzi z rekonstrukcji historycznych. Pseudofilozoficzny bełkot, który ma przekonać że historia to opium dla mas.
>Tu odnosiłem się do artykułu a nie grup rekonstrukcyjnych<

Gdybyś czytał i jednocześnie starał się zrozumieć (bez "filtra" własnych poglądów czyt. uprzedzeń) to wiedziałbyś , że historia tak jak i religia i wiele innych kulturowych "produktów" może być traktowana jak "opium dla ludu" - wszystko zależy od sposobu, tła, okoliczności i celu "jej" wykorzystywania!
I akurat w swoich felietonie C.Michalski tezę o wykorzystywaniu historii jako "opium dla swojego ludu" przez przedstawicieli ugrupowań prawicowych (zarówno liderów partyjnych jak i im sprzyjających mediów i dziennikarzy) stawia - i jest ona uprawniona.
Co do określenia "pseudofilozoficzny" -można by dyskusję podjąc pod warunkiem znajomości samej dyscypliny zwanej Filozofią.
Co do "bełkotu" - dyskusji się nie podejmuję - uważam Cię za eksperta.

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
20-12-2011 12:18 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>>Żałosny artykuł, ale czego się spodziewać po przedstawicielu Krytyki politycznej która zapraszała Niemców, którzy pluli na ludzi z rekonstrukcji historycznych. Pseudofilozoficzny bełkot, który ma przekonać że historia to opium dla mas.
>>Tu odnosiłem się do artykułu a nie grup rekonstrukcyjnych<
>Gdybyś czytał i jednocześnie starał się zrozumieć (bez "filtra" własnych poglądów czyt. uprzedzeń) to wiedziałbyś , że historia tak jak i religia i wiele innych kulturowych "produktów" może być traktowana jak "opium dla ludu" - wszystko zależy od sposobu, tła, okoliczności i celu "jej" wykorzystywania!
>I akurat w swoich felietonie C.Michalski tezę o wykorzystywaniu historii jako "opium dla swojego ludu" przez przedstawicieli ugrupowań prawicowych (zarówno liderów partyjnych jak i im sprzyjających mediów i dziennikarzy) stawia - i jest ona uprawniona.

To jest właśnie pseudofilozoficzny bełkot, z którego wynika że wszystko może być opium dla mas i najlepiej słuchać się "elyty" bo tylko ona temu nie ulega i ma oczywiście monopol na prawdę i interpretację faktów historycznych - załosne.

>Co do określenia "pseudofilozoficzny" -można by dyskusję podjąc pod warunkiem znajomości samej dyscypliny zwanej Filozofią.

Za wiki: Filozofia (gr. φιλοσοφία - umiłowanie mądrości) - rozważania na temat podstawowych problemów takich jak np. istnienie, umysł, poznanie, wartości, język.

Co tu jest nieznajome ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-12-2011 17:36 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Pseudofilozoficzny bełkot, który ma przekonać że historia to opium dla mas. Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,

Wy Konował, najpierw tej historii się pouczcie, potem się wypowiadajcie, bo jak dotąd co się odezwiecie, to ignorancja aż razi.
Konowal (6291 punktów)
>>Pseudofilozoficzny bełkot, który ma przekonać że historia to opium dla mas. Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,
>Wy Konował, najpierw tej historii się pouczcie, potem się wypowiadajcie, bo jak dotąd co się odezwiecie, to ignorancja aż razi.
>
Jakbym słyszał: Jeśli moja teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-12-2011 13:04 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Jakbym słyszał: Jeśli moja teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów

Jaka teoria i jakie fakty? Widzę tylko zacietrzewienie.
16-12-2011 21:42 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
Dzieńdobrywieczór, to ja, uczestniczka niezliczonych turniejów, wielu Grunwaldów, zwana Szwaczką ze względów wiadomych, kilkukrotna przełożona fraucymeru, okazjonalna sanitariuszka i łuczniczka, chwilowo nieaktywna ze względów obiektywnych. Bliska znajoma grupy rekonstruującej Sosaboszczaków, dalsza znajoma D-Dayów i wielu fanatyków ASG. Helou, miło poznać. Chcesz się czegoś dowiedzieć na temat grup rekonstrukcyjnych? Pytaj u źródła, zamiast opowiadać bajki

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
16-12-2011 21:50 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Toteż mówię mu, jak komu dobremu, że by się zdziwił
Chlodwiga zresztą również szalenie rozbawił
17-12-2011 04:14 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Toteż mówię mu, jak komu dobremu, że by się zdziwił
>Chlodwiga zresztą również szalenie rozbawił

Oni się wszyscy skądś biorą. Ci wszyscy "Ja wiem! Wiem lepiej i bardziej!". Mają wspólne leża, gdzie grzeją się - w grupach - o swoje brzuchy gorejące ideami... [must use less painkillers jak patrzę na te swoje wpisy czasami ]

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Konowal (6291 punktów)
>Toteż mówię mu, jak komu dobremu, że by się zdziwił
>Chlodwiga zresztą również szalenie rozbawił
>
Nie za bardzo wiem o co Wam chodzi. Odniosłem się do artykułu a przywołałem pewnie fakt, bez odnoszenia się do grup rekonstrukcyjnych.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
19-12-2011 18:41 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Nie za bardzo wiem o co Wam chodzi. Odniosłem się do artykułu a przywołałem pewnie fakt, bez odnoszenia się do grup rekonstrukcyjnych.

Jakoś tak (ze względu na temat wątku zapewne) odniosłam wrażenie, że rekonstruktorów, jako piewców historii i potencjalne źródło patriotycznych uniesień, przeciwstawiasz tym, których polska prawica lubi określać mianem "młodych, wykształconych, z dużych miast"; jeśli nie taka była twoja intencja, wybacz - może niesłusznie czytałam między wierszami
Konowal (6291 punktów)
>Pytaj u źródła, zamiast opowiadać bajki
Jakie bajki niby opowiadam ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-12-2011 10:26 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,

A ma???

>Związku Socjalistycznych Republik Europejskich.

Od razu o IV Rzeszy pisz, nie zamazuj .


Internet kłamie.
Konowal (6291 punktów)
>>po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,
>A ma???
A nie ma ?????

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-12-2011 13:19 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>>>po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,
>>A ma???
>A nie ma ?????

Wymień. Pogadamy.
Postaram się bez złośliwości.
20-12-2011 15:58 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>>po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię,
>>>A ma???
>>A nie ma ?????
>Wymień. Pogadamy.
>Postaram się bez złośliwości.
Bitwa pod Kłuszynem

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-12-2011 17:03 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>Bitwa pod Kłuszynem

A czyja była Moskwa kilka lat później? Kolejna wygrana bitwa w przegranej wojnie.
Bitwa rzeczywiście zajefajna, moja ulubiona, ale co z tego?
21-12-2011 10:20 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>Bitwa pod Kłuszynem
>A czyja była Moskwa kilka lat później? Kolejna wygrana bitwa w przegranej wojnie.
>Bitwa rzeczywiście zajefajna, moja ulubiona, ale co z tego?
>
Wymieniłem Ci wydarzenie historyczne którym możemy się pochwalić. Takich wydarzeń w militarnych jest wiele. również wiele jest wydarzeń niemilitarnych do których możemy się przyznać. Zaś Twoja odpowiedź jest typu "ale co z tego, jak u was murzynów biją"

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
21-12-2011 12:09 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Wymieniłem Ci wydarzenie historyczne którym możemy się pochwalić.
Już Ci tłumaczono, że nie warto. Jest moralnie dwuznaczne.

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
21-12-2011 13:35 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>>Wymieniłem Ci wydarzenie historyczne którym możemy się pochwalić.
>Już Ci tłumaczono, że nie warto. Jest moralnie dwuznaczne.

A Czort z moralną dwuznacznością - przegraliśmy.
21-12-2011 16:02 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Wymieniłem Ci wydarzenie historyczne którym możemy się pochwalić.
>Już Ci tłumaczono, że nie warto. Jest moralnie dwuznaczne.
Nie raz mi tłumaczono że białe jest czarne, ale nie zmienia to faktów.

jak ktoś chce to się może wstydzić za Kłuszyn, Wiedeń, Grunwald , Bitwę Warszawską itd. ja nie zamierzam.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
perun (8610 punktów)
>>Wymieniłem Ci wydarzenie historyczne którym możemy się pochwalić.
>Już Ci tłumaczono, że nie warto. Jest moralnie dwuznaczne.
Czemu nie warto? Poza tym to nie chwalenie się tylko stwierdzenie faktu. Choc druga odsiecz Wiednia jest bardziej godna chwalenia się niż pierwsza odsiecz Wiednia. Choć qrna tak naprawdę i w pierwszej odsieczy Wiednia i w drugiej działaliśmy na swoją szkodę. Można chwalić się ówczesną polską sztuką wojenną, ale na pewno nie polityczną. Z polityką to my zawsze problem mieliśmy .....prawie zawsze.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
21-12-2011 13:33 
 Ocena 5 na 5
Chlodwig (10939 punktów)
>Wymieniłem Ci wydarzenie historyczne którym możemy się pochwalić. Takich wydarzeń w militarnych jest wiele. również wiele jest wydarzeń niemilitarnych do których możemy się przyznać. Zaś Twoja odpowiedź jest typu "ale co z tego, jak u was murzynów biją"

Już widzę jak to przedstawiasz Anglikowi np

- wygraliśmy wszystkie bitwy, znieśliśmy wrogie armie, zajęliśmy stolicę, a znaczna część wrogiego możnowładztwa przeszła na naszą stronę.
- i co?
- i musieliśmy uciekać...

Zaprawdę, wielkie to i chwalebne
23-12-2011 15:31 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Już widzę jak to przedstawiasz Anglikowi np
>- wygraliśmy wszystkie bitwy, znieśliśmy wrogie armie, zajęliśmy stolicę, a znaczna część wrogiego możnowładztwa przeszła na naszą stronę.
>- i co?
>- i musieliśmy uciekać...
>Zaprawdę, wielkie to i chwalebne

Anglicy zrozumieją. Sami mają więcej podobnych wojen

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
21-12-2011 07:45 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Bitwa pod Kłuszynem
Bardzo dobrze rozegrana od strony taktyki i sztuki operacyjnej. Do strategii mam zastrzeżenia.
Poza tym nie wychylałabym się za bardzo z tym Kłuszynem, bo na moje oko Polacy pod Kłuszynem to coś jak Amerykanie w Wietnamie i Iraku...

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
21-12-2011 10:25 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Bitwa pod Kłuszynem
>Bardzo dobrze rozegrana od strony taktyki i sztuki operacyjnej. Do strategii mam zastrzeżenia.
>Poza tym nie wychylałabym się za bardzo z tym Kłuszynem, bo na moje oko Polacy pod Kłuszynem to coś jak Amerykanie w Wietnamie i Iraku...

Jak to u mnie mówili "na oko to chłop w szpitalu umarł" Jak można Wietnam i Irak do siebie przyrównywać to nijak nie wiem. No może jeszcze3 jakieś analogie są Polski do Iraku ale jak dla mnie bardzo odległe.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
23-12-2011 15:27 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)
>>Bitwa pod Kłuszynem
>Bardzo dobrze rozegrana od strony taktyki i sztuki operacyjnej. Do strategii mam zastrzeżenia.
>Poza tym nie wychylałabym się za bardzo z tym Kłuszynem, bo na moje oko Polacy pod Kłuszynem to coś jak Amerykanie w Wietnamie i Iraku...

Problem w tym Meret, że lepiej prowadzić bitwy na cudzym terenie niż na własnym. Dlatego przedkładam Kłuszyn - na marginesie to bitwa zaliczana przez specjalistów do jednej z 10 najwspanialszych bitew świata - nad bitwe warszawską z 1920r - na marginesie zaliczaną do 10 decydujących bitew świata- prowadzoną na własnym terytorium. No i ...czemu niby sie nie chwalić? jak jest czym.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
21-12-2011 09:26 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Bitwa pod Kłuszynem

Po pierwsze, Konowal, to trzeba mieć nieźle nagwizdane pod sufitem, żeby masowe mordowanie się ludzi uznawać za, cytuję: wspaniałą i piękną historię.
Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.
Po trzecie: i tak nie miała żadnego znaczenia.


Internet kłamie.
21-12-2011 13:48 
 Ocena 4 na 4
Chlodwig (10939 punktów)
>>Bitwa pod Kłuszynem
>Po pierwsze, Konowal, to trzeba mieć nieźle nagwizdane pod sufitem, żeby masowe mordowanie się ludzi uznawać za, cytuję: wspaniałą i piękną historię.

Ale rozegrana była pięknie. Należy docenić maestrię dowodzenia.

>Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.

Będę się czepiał, nie Polska, ale Rzeczpospolita.
A reszta prawda.

>Po trzecie: i tak nie miała żadnego znaczenia.

Ot co!
21-12-2011 15:37 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Bitwa pod Kłuszynem
>>Po pierwsze, Konowal, to trzeba mieć nieźle nagwizdane pod sufitem, żeby masowe mordowanie się ludzi uznawać za, cytuję: wspaniałą i piękną historię.
>Ale rozegrana była pięknie. Należy docenić maestrię dowodzenia.

Ależ doceniam. Zresztą - nie tylko za dowodzenie w potrzebie, ale przede wszystkim za mądrość, trzeźwość, rozsądek, profesjonalizm, humanitaryzm i wiele innych cech, którymi znacznie swych współczesnych wyprzedzał, imć hetmanowi Stanisławowi Żółkiewskiemu hołdy z Najpełniejszym Przekonaniem składam (jak najosobiściej się pokłonić też miałem okazję - wykorzystaną - będąc w Żółkwi parę lat temu).
Wojny (jakiejkowiek) jednak jako takiej za piękną i wspaniałą uznać w stanie nie jestem.
Co szacunku mego dla imć hetmana wcale nie przekreśla. Cóż - taki świat, takie czasy, taka praca...

>>Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.
>Będę się czepiał, nie Polska, ale Rzeczpospolita.

Wiele odpowiedzialności rzeczywiście da się z "Polski" na Litwę tudzież na "rzeczpospolitalne" bojarstwo ruskie, że o królu Szwedzie nie wspomnę, zrzucić, ale cóż to zmienia?

>>Po trzecie: i tak nie miała żadnego znaczenia.
>Ot co!

Właśnie.


Internet kłamie.
21-12-2011 15:49 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Bitwa pod Kłuszynem
>Po pierwsze, Konowal, to trzeba mieć nieźle nagwizdane pod sufitem, żeby masowe mordowanie się ludzi uznawać za, cytuję: wspaniałą i piękną historię.

Kwestie moralne to jedna spraw kwestie techniczne to druga i trzeba mieć nagwizdane pod sufitem żeby tego nie odróżniać.

>Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.

Chyba nie.

>Po trzecie: i tak nie miała żadnego znaczenia.
Powiedz to Ruskim którzy dzień wypędzenia Polaków z Moskwy uznali świętem państwowym


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
21-12-2011 15:58 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kwestie moralne to jedna spraw kwestie techniczne to druga i trzeba mieć nagwizdane pod sufitem żeby tego nie odróżniać.

Patrz nieco wyżej.

>>Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.
>Chyba nie.

Jak znasz brudniejszą, to podaj.

>>Po trzecie: i tak nie miała żadnego znaczenia.
>Powiedz to Ruskim którzy dzień wypędzenia Polaków z Moskwy uznali świętem państwowym

Przecież nie ze względu na Polaków, a tylko by dziurę po Rocznicy Rewolucji Pażdziernikowej zapchać.

Internet kłamie.
22-12-2011 13:08 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Kwestie moralne to jedna spraw kwestie techniczne to druga i trzeba mieć nagwizdane pod sufitem żeby tego nie odróżniać.
>Patrz nieco wyżej.
CHodzi Ci o gwiady?

>>>Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.
>>Chyba nie.
>Jak znasz brudniejszą, to podaj.
Chyba przeciwko powstaniu Chmielnickiego.
>>>Po trzecie: i tak nie miała żadnego znaczenia.
>>Powiedz to Ruskim którzy dzień wypędzenia Polaków z Moskwy uznali świętem państwowym
>Przecież nie ze względu na Polaków, a tylko by dziurę po Rocznicy Rewolucji Pażdziernikowej zapchać.
Taaaaaak i dlatego najbardziej nieznaczące wydarzenie wybrali - ot logika.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
28-12-2011 11:39 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>>Kwestie moralne to jedna spraw kwestie techniczne to druga i trzeba mieć nagwizdane pod sufitem żeby tego nie odróżniać.
>>Patrz nieco wyżej.
>CHodzi Ci o gwiady?

Się dowciapny postanowiłeś zrobić... No, no...

>>>>Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.
>>>Chyba nie.
>>Jak znasz brudniejszą, to podaj.
>Chyba przeciwko powstaniu Chmielnickiego.

Ta przynajmniej jako wojna obronna dawała się uzasadniać.

>>>>Po trzecie: i tak nie miała żadnego znaczenia.
>>>Powiedz to Ruskim którzy dzień wypędzenia Polaków z Moskwy uznali świętem państwowym
>>Przecież nie ze względu na Polaków, a tylko by dziurę po Rocznicy Rewolucji Pażdziernikowej zapchać.
>Taaaaaak i dlatego najbardziej nieznaczące wydarzenie wybrali - ot logika.

Wybrali pierwsze lepsze byle co, które najbliżej w kalendarzu było.

Internet kłamie.
28-12-2011 14:19 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>>>Kwestie moralne to jedna spraw kwestie techniczne to druga i trzeba mieć nagwizdane pod sufitem żeby tego nie odróżniać.
>>>Patrz nieco wyżej.
>>CHodzi Ci o gwiady?
>Się dowciapny postanowiłeś zrobić... No, no...

Cały czas jestem dowcipny, bo inaczej jakbym mógł prowadzić taką poważną rozmowę.

>>>>>Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.
>>>>Chyba nie.
>>>Jak znasz brudniejszą, to podaj.
>>Chyba przeciwko powstaniu Chmielnickiego.
>Ta przynajmniej jako wojna obronna dawała się uzasadniać.

Osadzenie na tronie władcy w państwie które było permanentnym zagrożeniem dla Litwy i Polski uważasz za mniej ważne niż tłumienie powstania ???

>>>>>Po trzecie: i tak nie miała żadnego znaczenia.
>>>>Powiedz to Ruskim którzy dzień wypędzenia Polaków z Moskwy uznali świętem państwowym
>>>Przecież nie ze względu na Polaków, a tylko by dziurę po Rocznicy Rewolucji Pażdziernikowej zapchać.
>>Taaaaaak i dlatego najbardziej nieznaczące wydarzenie wybrali - ot logika.
>Wybrali pierwsze lepsze byle co, które najbliżej w kalendarzu było.

No tak a ruscy to do kalendarza co drugi dzień wpisali jako ważny .

Ciekawym jeszcze so wymyślisz żeby bronić przegranych tez.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
01-01-2012 21:05 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Cały czas jestem dowcipny, bo inaczej jakbym mógł prowadzić taką poważną rozmowę.

Dowcipny, to Ty, Konowal, nie jesteś i pewnie długo jeszcze nie będziesz.
Za to zabawny - i owszem .

>>>>>>Po drugie: akurat bitwa pod Kłuszynem była częścią chyba najbardziej brudnej wojny, jaką Polska kiedykolwiek toczyła.
>>>>>Chyba nie.
>>>>Jak znasz brudniejszą, to podaj.
>>>Chyba przeciwko powstaniu Chmielnickiego.
>>Ta przynajmniej jako wojna obronna dawała się uzasadniać.
>Osadzenie na tronie władcy w państwie które było permanentnym zagrożeniem dla Litwy i Polski uważasz za mniej ważne niż tłumienie powstania ???

Eeeeech.............
Po pierwsze, Konowal, to - przepraszam, że tak tłumaczę jak debilowi ale sam z siebie zauważyć jakoś rady nie dałeś - rozmowa (w tym akurat punkcie) dotyczy moralnej oceny konkretnych polskich wojen, nie zaś ich ważności politycznej.
Po drugie: wyprawa na Moskwę była od początku wyprawą zasadniczo zbójecką i tyle; cel polityczny tj. osadzenie na tronie moskiewskim swojego cara, co mądrzejsi wśród Polaków starali jej się nadać dopiero w trakcie a i tak spełzło na niczym.
Po trzecie, zupełnie już nieważne, z uprzejmości tylko: nawet gdyby swojego cara udało się w Moskwie osadzić, niczego by to nie zmieniło. "Swój" car bardzo szybko zacząłby się zachowywać jak car zupełnie obcy - i słusznie, bo to geopolityka jest.
Rzeczpospolita miała wówczas na tronie Szweda - i co, zapobiegło to jakoś konfliktom ze Szwecją? Przeciwnie zgoła.

>No tak a ruscy to do kalendarza co drugi dzień wpisali jako ważny .

Parzyste czy nieparzyste, że tak dopytam, bo nie wiem?

>Ciekawym jeszcze so wymyślisz żeby bronić przegranych tez.

W rosyjskiej tzw. pamięci historycznej - aż do czasu ustanowienia Dnia Pamięci Narodowej i filmu Michałkowa - pokonanie Polaków w 1612 zajmowało z grubsza tyle samo miejsca, co w polskiej tzw. pamięci historycznej pokonanie Węgrów w 1657. Czyli nic.
Nawiasem: masz Ty problemy, Konowal, że swą obolałą polaczkowatość próbujesz podbrandzlować akurat wmawianiem sobie, że przecież Ruskie pamiętają jak "nam" czterysta lat temu wpierdolili .


Internet kłamie.
04-01-2012 09:07 
 Ocena 2 na 2
Konowal (6291 punktów)
>Po pierwsze, Konowal, to - przepraszam, że tak tłumaczę jak debilowi ale sam z siebie zauważyć jakoś rady nie dałeś - rozmowa (w tym akurat punkcie) dotyczy moralnej oceny konkretnych polskich wojen, nie zaś ich ważności politycznej.

No to czego mieszasz?? Co do moralnej strony to ja sie nie za bardzo wypowiadam bo nijak się ona ma do interesów państwa.

>Po drugie: wyprawa na Moskwę była od początku wyprawą zasadniczo zbójecką i tyle; cel polityczny tj. osadzenie na tronie moskiewskim swojego cara, co mądrzejsi wśród Polaków starali jej się nadać dopiero w trakcie a i tak spełzło na niczym.
>Po trzecie, zupełnie już nieważne, z uprzejmości tylko: nawet gdyby swojego cara udało się w Moskwie osadzić, niczego by to nie zmieniło. "Swój" car bardzo szybko zacząłby się zachowywać jak car zupełnie obcy - i słusznie, bo to geopolityka jest.

Bzdury, że hoho.

>Rzeczpospolita miała wówczas na tronie Szweda - i co, zapobiegło to jakoś konfliktom ze Szwecją? Przeciwnie zgoła.

No właśnie sam sobie strzelasz samobóje. Bo nasz szwed w d...pie miał geopolitykę w jakiej była Polska, a chciał za wszelką cenę zyskać koronę szwedzką i dlatego pchał się do wojny ze Szwecją która Polsce w ogóle była niepotrzebna.

>>No tak a ruscy to do kalendarza co drugi dzień wpisali jako ważny .
>Parzyste czy nieparzyste, że tak dopytam, bo nie wiem?

To się dowiedz jak takiś historyk amator.

>>Ciekawym jeszcze so wymyślisz żeby bronić przegranych tez.
>W rosyjskiej tzw. pamięci historycznej - aż do czasu ustanowienia Dnia Pamięci Narodowej i filmu Michałkowa - pokonanie Polaków w 1612 zajmowało z grubsza tyle samo miejsca, co w polskiej tzw. pamięci historycznej pokonanie Węgrów w 1657. Czyli nic.

No i tak sobie pomyśleli że ważną datę zastąpią nic nieznaczącym wydarzeniem i będzie git, bo wszyscy o wszystkich datach zapomną bo nic nie znaczą. Sorry ale za takiego głupka to ja Putina nie uważam.

>Nawiasem: masz Ty problemy, Konowal, że swą obolałą polaczkowatość próbujesz podbrandzlować akurat wmawianiem sobie, że przecież Ruskie pamiętają jak "nam" czterysta lat temu wpierdolili .

Nie za bardzo kumam o co Ci chodzi? Ty jesteś ruski , czy jak ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-01-2012 20:15 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Po pierwsze, Konowal, to - przepraszam, że tak tłumaczę jak debilowi ale sam z siebie zauważyć jakoś rady nie dałeś - rozmowa (w tym akurat punkcie) dotyczy moralnej oceny konkretnych polskich wojen, nie zaś ich ważności politycznej.
>No to czego mieszasz?? Co do moralnej strony to ja sie nie za bardzo wypowiadam bo nijak się ona ma do interesów państwa.

Dawno już wykazałeś wszystkim, że nie tylko czytać, ale i pisać ze zrozumieniem nie potrafisz - doprawdy nie potrzebujesz dłużej Publiczności w tej wiedzy utwierdzać.
Ty jednak rozpocząłeś od posłużenia się silnie nacechowanymi moralnie przymiotnikami piękna i wspaniała, po to, by teraz bredzić, że w kategoriach interesu państwowego pisałeś?

>Bzdury, że hoho.

Zapolemizował .

>>Rzeczpospolita miała wówczas na tronie Szweda - i co, zapobiegło to jakoś konfliktom ze Szwecją? Przeciwnie zgoła.
>No właśnie sam sobie strzelasz samobóje. Bo nasz szwed w d...pie miał geopolitykę w jakiej była Polska, a chciał za wszelką cenę zyskać koronę szwedzką i dlatego pchał się do wojny ze Szwecją która Polsce w ogóle była niepotrzebna.

W geopolitycznym konflikcie oba kraje znalazły się już wcześniej (dominium Maris Baltici) a unia personalna - w zamyśle - miała właśnie konflikt ów odsunąć. Wyszło - jak pisałem - wprost przeciwnie.

>>>No tak a ruscy to do kalendarza co drugi dzień wpisali jako ważny .
>>Parzyste czy nieparzyste, że tak dopytam, bo nie wiem?
>To się dowiedz jak takiś historyk amator.

Jakieś wskazówki co do źródeł?

>No i tak sobie pomyśleli że ważną datę

Skompromitowaną jednak.

>zastąpią nic nieznaczącym wydarzeniem i będzie git, bo wszyscy o wszystkich datach zapomną bo nic nie znaczą. Sorry ale za takiego głupka to ja Putina nie uważam.

O tym, co ludzie "pamiętają", decyduje władza - co na własnym przykładzie, nieszczęsna ofiaro polskiej "polityki historycznej", możesz sobie świetnie przestudiować.

>Nie za bardzo kumam o co Ci chodzi? Ty jesteś ruski , czy jak ?

I Tuski . Do tego jeszcze zyd. big_zyd .


Internet kłamie.
Konowal (6291 punktów)
>>>Po pierwsze, Konowal, to - przepraszam, że tak tłumaczę jak debilowi ale sam z siebie zauważyć jakoś rady nie dałeś - rozmowa (w tym akurat punkcie) dotyczy moralnej oceny konkretnych polskich wojen, nie zaś ich ważności politycznej.
>>No to czego mieszasz?? Co do moralnej strony to ja sie nie za bardzo wypowiadam bo nijak się ona ma do interesów państwa.
>Dawno już wykazałeś wszystkim, że nie tylko czytać, ale i pisać ze zrozumieniem nie potrafisz - doprawdy nie potrzebujesz dłużej Publiczności w tej wiedzy utwierdzać.
>Ty jednak rozpocząłeś od posłużenia się silnie nacechowanymi moralnie przymiotnikami piękna i wspaniała, po to, by teraz bredzić, że w kategoriach interesu państwowego pisałeś?

Pisałem o wydarzeniu jakim była bitwa - nie było precyzowania o jakie aspekty chodzi, ale oczywiście jak ja powiedziałem białe to ty musiałeś udowadniać ze czarne.

>>Bzdury, że hoho.
>Zapolemizował .
Trzymam poziom "dyskusji".

>>>Rzeczpospolita miała wówczas na tronie Szweda - i co, zapobiegło to jakoś konfliktom ze Szwecją? Przeciwnie zgoła.
>>No właśnie sam sobie strzelasz samobóje. Bo nasz szwed w d...pie miał geopolitykę w jakiej była Polska, a chciał za wszelką cenę zyskać koronę szwedzką i dlatego pchał się do wojny ze Szwecją która Polsce w ogóle była niepotrzebna.
>W geopolitycznym konflikcie oba kraje znalazły się już wcześniej (dominium Maris Baltici) a unia personalna - w zamyśle - miała właśnie konflikt ów odsunąć. Wyszło - jak pisałem - wprost przeciwnie.

No przeciwnie wyszło ale nie z powodów geopolitycznych tylko personalnych bo ten ciul ciągle marzył o koronie szwdzkiej i jak pisałem gdzieś miał geopolitykę.

>>>>No tak a ruscy to do kalendarza co drugi dzień wpisali jako ważny .
>>>Parzyste czy nieparzyste, że tak dopytam, bo nie wiem?
>>To się dowiedz jak takiś historyk amator.
>Jakieś wskazówki co do źródeł?
Jedź do Moskwy :-D

>>zastąpią nic nieznaczącym wydarzeniem i będzie git, bo wszyscy o wszystkich datach zapomną bo nic nie znaczą. Sorry ale za takiego głupka to ja Putina nie uważam.
>O tym, co ludzie "pamiętają", decyduje władza - co na własnym przykładzie, nieszczęsna ofiaro polskiej "polityki historycznej", możesz sobie świetnie przestudiować.
A studiuję sobie studiuję ofiaro polskiej propagandy historycznej, ale wyciągam inne wnioski.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
09-01-2012 19:14 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Dawno już wykazałeś wszystkim, że nie tylko czytać, ale i pisać ze zrozumieniem nie potrafisz - doprawdy nie potrzebujesz dłużej Publiczności w tej wiedzy utwierdzać.
>>Ty jednak rozpocząłeś od posłużenia się silnie nacechowanymi moralnie przymiotnikami piękna i wspaniała, po to, by teraz bredzić, że w kategoriach interesu państwowego pisałeś?
>Pisałem o wydarzeniu jakim była bitwa - nie było precyzowania o jakie aspekty chodzi, ale oczywiście jak ja powiedziałem białe to ty musiałeś udowadniać ze czarne.

Przypomnę - www.racjonalista.pl/forum.php/s,470183#w471311
Małe pytanko: Ty w ogóle kontrolujesz, Konowal, co wypisujesz, czy tak samo Ci leci bezwiednie całkiem?

>>>Bzdury, że hoho.
>>Zapolemizował .
>Trzymam poziom "dyskusji".

Oj, trzymasz, trzymasz...

>No przeciwnie wyszło ale nie z powodów geopolitycznych tylko personalnych bo ten ciul ciągle marzył o koronie szwdzkiej i jak pisałem gdzieś miał geopolitykę.

Gdybyż tylko Zygmunt III wiedział, że już za cztery wieki Konowal tak Bezlitośnie go podsumuje, na pewno w te pędy zmieniłby swe priorytety.
Cóż... nie przewidział, biedaczek...

>Jedź do Moskwy :-D

Ten śmiech na końcu oznacza, że Świetny Dowcip napisałeś?

>>O tym, co ludzie "pamiętają", decyduje władza - co na własnym przykładzie, nieszczęsna ofiaro polskiej "polityki historycznej", możesz sobie świetnie przestudiować.
>A studiuję sobie studiuję ofiaro polskiej propagandy historycznej

???

>ale wyciągam inne wnioski.

Schowaj, Konowal, schowaj. Nie wszystko publicznie wyciągać wypada...


Internet kłamie.
17-01-2012 10:41 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Ciekawa sprawa - właśnie dostałem powiadomienie, że za tą wypowiedź dostałem ostrzeżenie. Powiadomienie przyszło teraz a data ma 9 stycznia. Dziwne.
Też ciekawym za co dostałem to ostrzeżenie. Jako że portal prezentuje nienaganną politpoprawność, bo dostałem już ostrzeżenie za "mośka" stawiam na określenie "ruski". Ot taka dygresja w temacie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
17-01-2012 11:00 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>Ciekawa sprawa - właśnie dostałem powiadomienie, że za tą wypowiedź dostałem ostrzeżenie.
>Też ciekawym za co dostałem to ostrzeżenie. Jako że portal prezentuje nienaganną politpoprawność, bo dostałem już ostrzeżenie za "mośka" stawiam na określenie "ruski".

I jak sądzę dobrze stawiasz.
Na polaczka się pewno oburzasz.
28-12-2011 15:27 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Wybrali pierwsze lepsze byle co, które najbliżej w kalendarzu było.
Blisko tego terminu było Borodino i klęska Napoleona. Jednak Rosjanie uznali, ze lepiej świętować wypędzenie Polaków i Litwinów
Jak dla mnie to Rosjanie bardziej docenili zwycięstwo nad RON niż francuskim cesarzem i polową Europy. Miło
W rozmowie na początku kampanii 1812 Napoleon wyjawił cele tej wojny: Jestem tu, aby raz na zawsze skończyć z tym barbarzyńskim kolosem Północy. Szpada została już dobyta. Trzeba ich zapędzić jak najdalej w ich lody, aby przez najbliższe 25 lat nie byli w stanie mieszać się w sprawy cywilizowanej Europy. Nawet za czasów Katarzyny Rosjanie prawie nie odgrywali żadnej roli w życiu politycznym Europy. Z cywilizacją zetknęli się dopiero przez rozbiór Polski. Nadszedł więc teraz czas, aby Polacy pokazali im, gdzie ich miejsce... Bezpowrotnie minęły czasy, kiedy Katarzyna dzieliła Polskę, chwiejny Ludwik XV drżał ze strachu w Wersalu, a caryca zachowywała się tak, że wychwalały ją wszystkie paryskie plotkary. Po spotkaniu w Erfurcie Aleksander zrobił się zbyt zarozumiały, a już zdobycie Finlandii zupełnie przewróciło mu w głowie. Jeżeli potrzebne mu są zwycięstwa, to niech się wyprawi na Persów, ale nie miesza się w sprawy Europy. Cywilizacja odrzuca tych dzikusów z Północy. Europa obejdzie się bez nich. [3]
Ja to bym się wolał pochwalić na miejscu Rosjan pokonaniem, kogoś kto uważał ich za niecywilizowanych dzikusów

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
01-01-2012 20:22 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Wybrali pierwsze lepsze byle co, które najbliżej w kalendarzu było.
>Blisko tego terminu było Borodino i klęska Napoleona.

A można się tak dopytać Najuprzejmiej - co Ty w ogóle p.ierdolisz, do ciężkiej cholery?!
Bitwa pod Borodino miała miejsce 5-7 września 1812 roku.
Września - a nie listopada.
To jest, wg Ciebie, blisko tego (7 listopada) terminu?!
Po drugie: bitwę pod Borodino Napoleon, ogólnie biorąc, wygrał otwierając sobie tym samym drogę na Moskwę.
Jaka klęska Napoleona, do qurwy nędzy?! Kiedy?!

Internet kłamie.
perun (8610 punktów)

>Jaka klęska Napoleona, do qurwy nędzy?! Kiedy?!
Niby wygrał Napoleon, ale tak jakby przegrał nie? Coś dokładnie tak jak nasza Pl historia. Co się tak nerwujesz. Wrzesien to dosyć blisko listopada. Poza tym miesiąc czy dwa pózniej Napoleon wycofał się z Moskwy, więc termin nie gorszy do świętowania niż wypędzenie Polaków i Litwinów z Moskwy. Mnie tam pasuje, ze Rosjanie wolą świetowac wypędzenie nas niż Francuzów. Widać uważają, ze wypędzając Francuzów nie mieli się czym chwalić.
Jak dla mnie tym świętem zrobili niezłą promocje PL.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
01-01-2012 21:38 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Jaka klęska Napoleona, do qurwy nędzy?! Kiedy?!
>Niby wygrał Napoleon, ale tak jakby przegrał nie?

Nie.

>Coś dokładnie tak jak nasza Pl historia.

Zupełnie inaczej.

>Co się tak nerwujesz.

Wkurza mnie (niekiedy, gdy akurat zły humor mam, bo normalnie mam to w dupie, bo przywykłem, bo tego za dużo niestety), gdy kto z własnej ignorancji historycznej jeszcze jakoweś, hłe hłe, wnioski wyprowadza.

>Wrzesien to dosyć blisko listopada.

A Mars to dosyć blisko Ziemi. W pewnym sensie.

>Poza tym miesiąc czy dwa pózniej Napoleon wycofał się z Moskwy, więc termin nie gorszy do świętowania niż wypędzenie Polaków i Litwinów z Moskwy. Mnie tam pasuje, ze Rosjanie wolą świetowac wypędzenie nas

Mnie tam nikt nigdy z Moskwy nie wypędzał.

>niż Francuzów. Widać uważają, ze wypędzając Francuzów nie mieli się czym chwalić.

Francuzów nie wypędzili. Wielka Armia sama z siebie (tj. z Napoleona) się wycofała sytuacją ogólną przymuszona.

>Jak dla mnie tym świętem zrobili niezłą promocje PL.

Złą. Jak już pisałem - cała ta kampania była chyba najbardziej brudną wojną w dziejach Polski w ogóle. Przypominanie jej światu raczej polskim interesom nie służy.


Internet kłamie.
perun (8610 punktów)

>Złą. Jak już pisałem - cała ta kampania była chyba najbardziej brudną wojną w dziejach Polski w ogóle. Przypominanie jej światu raczej polskim interesom nie służy.
To jest Twoja wersja wydarzeń i masz do niej prawo.
Rosjanie mają takich historii znacznie więcej i co z tego?
Ja mam prawo do swojej interpretacji historii tak jak Ty do swojej.
Ty możesz się jej wstydzić, pogardzać nią itd itp. Twoje prawo.
Ja jednak zostanę przy swoim prawie i swoim zdaniu.

Po prostu nie uważam, żebyśmy się mieli czegoś wstydzić w historii bardziej niż inni. Wręcz przeciwnie. Gdyby nie demokracja w RON pewnie dzisiaj nadal by istniała RON.

PS Wojska RON również wycofały się z Moskwy zmuszone ogólną sytuacją polityczną

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
01-01-2012 22:13 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Złą. Jak już pisałem - cała ta kampania była chyba najbardziej brudną wojną w dziejach Polski w ogóle. Przypominanie jej światu raczej polskim interesom nie służy.
>To jest Twoja wersja wydarzeń

Tak się składa, że nie tylko moja.

>i masz do niej prawo.

Dzięki, Łaskawco.

>Rosjanie mają takich historii znacznie więcej i co z tego?

Którzy Rosjanie?

>Po prostu nie uważam, żebyśmy się mieli czegoś wstydzić w historii bardziej niż inni. Wręcz przeciwnie.

Z filozoficznie najzupełniej elementarnych powodów nie wstydzę się ani też nie jestem dumny z niczego w czym osobiście nie brałem udziału.

>Gdyby nie demokracja w RON pewnie dzisiaj nadal by istniała RON.

Nie daj Boże.

>PS Wojska RON również wycofały się z Moskwy zmuszone ogólną sytuacją polityczną

Nie. Jeśli mowa o Moskwie w sensie miasta - skapitulowały przed oblegającymi.


Internet kłamie.
01-01-2012 22:33 
 Ocena-1 na 1
perun (8610 punktów)

>>PS Wojska RON również wycofały się z Moskwy zmuszone ogólną sytuacją polityczną
>Nie. Jeśli mowa o Moskwie w sensie miasta - skapitulowały przed oblegającymi
Czyli zmusiła ich do tego ogólna sytuacja polityczna. Bo wojna to polityka.
Napoleona z powodu zaopatrzeniowych też musiał się wycofać, i podczas odwrotu stracił całą armię.
Ja jako narodowiec jestem dumny\lub nie z czynów moich przodków. Bo widzisz, to kim dzisiaj jestem zawdzięczam również moim przodkom. Gdyby nie oni byłbym pewnie kims innym. Nie wiem czy to byłoby złe czy dobre, to tylko fakt. Wychowując się w innym kraju byłbym zupełnie kimś innym. Ale jestem kim jestem, dzięki temu, że ukształtowała mnie tutejsza kultura, myśl, obyczaje i zwyczaje. I dlatego szanuje dokonania poprzedników którzy walczyli o tej kraj. Po prostu lubię siebie i to kim jestem i nie chcę tego zmieniać. Dlatego nigdy nie będę jakimś Europejczykiem, czy obywatelem świata. Jestem Polakiem i nic tego nie zmieni.
Dobranoc.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
02-01-2012 12:33 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Nie. Jeśli mowa o Moskwie w sensie miasta - skapitulowały przed oblegającymi
>Czyli zmusiła ich do tego ogólna sytuacja polityczna.

Puknij się w głowę i zacznij posługiwać się słowami zgodnie z ich znaczeniem.

>Bo wojna to polityka.

Clausewitzem zajmuję się naukowo od dziesięciu lat i z całą odpowiedzialnością powiadam Ci, że bredzisz.

>Ja jako narodowiec



>jestem dumny\lub nie z czynów moich przodków.

To głupie i nieetyczne.

>Bo widzisz, to kim dzisiaj jestem zawdzięczam również moim przodkom. Gdyby nie oni byłbym pewnie kims innym. Nie wiem czy to byłoby złe czy dobre, to tylko fakt. Wychowując się w innym kraju byłbym zupełnie kimś innym.

To, kim dzisiaj jesteś, "zawdzięczasz" w o wiele większej mierze np. Józefowi Stalinowi, Napoleonowi Bonaparte czy choćby Johnowi Logie Bairdowi niż jakimkolwiek swoim przodkom.

>Ale jestem kim jestem, dzięki temu, że ukształtowała mnie tutejsza kultura, myśl, obyczaje i zwyczaje.

I tą Myślą Złotą dzielisz się ze światem korzystając z takich Staropolskich wynalazków jak powszechna edukacja, alfabet łaciński, prąd elektryczny, komputer i internet. Puknij się w głowę - piszę najpoważniej w świecie.

>I dlatego szanuje dokonania poprzedników którzy walczyli o tej kraj.

Po których stronach?

>Po prostu lubię siebie i to kim jestem i nie chcę tego zmieniać.

Widzę, niestety...

>Dlatego nigdy nie będę jakimś Europejczykiem, czy obywatelem świata.

Pytał się Ciebie ktokolwiek kiedykolwiek o zdanie w tej kwestii? Np. w sklepie gdy kupowałeś greckie pomarańcze albo chińską koszulkę?

>Jestem Polakiem i nic tego nie zmieni.

Tak Ci dopomóż Bóg .

>Dobranoc.

Pa, pa.


Internet kłamie.
02-01-2012 13:09 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
Czy w tym co pisze perun jest coś nienormalnego?
99,99% Amerykanów obchodzi Święto Dziękczynienia chociaż w czasie wydarzeń które upamiętnia ich przodkowie biegali po drugiej półkuli. Egipcjanie są dumni z piramid chociaż mają zero wspólnego z ich budowniczymi, a Turcy odmawiają konsekwentnie uznania ludobójstwa Ormian pomimo, że minął prawie wiek.
Sam nie jestem szczególnie patriotą, ale rozumiem, że wielu ma potrzebę identyfikacji z jakąś szerszą grupą ludzi czy tradycją. Co kto z tym zrobi, to inna sprawa, ale twierdzenie, że to nieetyczne wydaje się przesadą.
02-01-2012 17:08 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Czy w tym co pisze perun jest coś nienormalnego?

Nienormalnego?
Nie.
Niestety.

>99,99% Amerykanów obchodzi Święto Dziękczynienia chociaż w czasie wydarzeń które upamiętnia ich przodkowie biegali po drugiej półkuli. Egipcjanie są dumni z piramid chociaż mają zero wspólnego z ich budowniczymi, a Turcy odmawiają konsekwentnie uznania ludobójstwa Ormian pomimo, że minął prawie wiek.

Rozumiem, że jasne jest, dlaczego uważam to za - w kategoriach, że tak powiem, osobniczo-filozoficznych - głupie?

>Sam nie jestem szczególnie patriotą, ale rozumiem, że wielu ma potrzebę identyfikacji z jakąś szerszą grupą ludzi czy tradycją.

Pytanie na ile jest to potrzeba własna, na ile zaś potrzeba wytworzona i wmówiona przez innych z politycznych powodów.

>Co kto z tym zrobi, to inna sprawa, ale twierdzenie, że to nieetyczne wydaje się przesadą.

Jest to nieetyczne w dwóch, zupełnie różnych, sensach.
1. Jest nieetyczne nie w sensie złe etycznie, a w sensie niemające nic wspólnego z etyką.
Duma czy wstyd z rzeczy, w których osobiście nie brało się udziału, ani na które nie miało się żadnego wpływu jest wbrew najbardziej podstawowej zasadzie wszelkiej sensownej etyki, czyli zasadzie każącej rozpatrywać rzeczy w kategoriach związków przyczynowo-skutkowych po prostu.
Jeśli komuś każe się odczuwać dumę/wstyd (ogólniej: odpowiedzialność) za coś, w czym jego udział/wpływ wynosił okrąglutkie zero (bo, na najprostszy przykład, nie było go wówczas na świecie), to można już wymagać odeń dumy/wstydu/odpowiedzialności za literalnie cokolwiek, bo zero truskawek jest wszak nie do odróżnienia od zera lokomotyw.
Czyli wszelka etyka ulega wówczas likwidacji i tyle.
2. Likwidowanie etyki jest zaś nieetyczne w sensie złe etycznie. Tak sądzę i nie umiem inaczej.


Internet kłamie.
02-01-2012 18:03 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Pytanie na ile jest to potrzeba własna, na ile zaś potrzeba wytworzona i wmówiona przez innych z politycznych powodów.
Potrzeby identyfikacji z jakimś dziedzictwem nie można wmówić, co najwyżej przymusić do uznawania jakiejś.

>1. Jest nieetyczne nie w sensie złe etycznie, a w sensie niemające nic wspólnego z etyką.
Raczej nie ma przy zdarzeniach z dalszej przeszłości.

>Duma czy wstyd z rzeczy, w których osobiście nie brało się udziału, ani na które nie miało się żadnego wpływu jest wbrew najbardziej podstawowej zasadzie wszelkiej sensownej etyki, czyli zasadzie każącej rozpatrywać rzeczy w kategoriach związków przyczynowo-skutkowych po prostu.
Etyka nie ma tu przełożenia bezpośredniego. Jednak ktoś może być dumny ze sławnego krewnego, chociaż nie przyczynił się w niczym do jego sławy. Podobnie odczuwać wstyd za krewnego zbrodniarza, nie mając udziału w jego zbrodniach. Tak jest skonstruowana psychika. To są uczucia mające źródło poza aparatem samooceny.

>Jeśli komuś każe się odczuwać dumę/wstyd (ogólniej: odpowiedzialność) za coś, w czym jego udział/wpływ wynosił okrąglutkie zero (bo, na najprostszy przykład, nie było go wówczas na świecie), to można już wymagać odeń dumy/wstydu/odpowiedzialności za literalnie cokolwiek, bo zero truskawek jest wszak nie do odróżnienia od zera lokomotyw.
Ta kwestia ma wiele płaszczyzn. Do uczuć (dumy/wstydu) nikogo zmusić nie można, jak nie można kogoś zmusić do miłości, ale do odpowiedzialności jak najbardziej - patrz rozmaite roszczenia zwrotów mienia, odszkodowań, itd., gdzie kości bezpośrednich uczestników po obu stronach często dawno się rozpadły. Albo zwrot zagrabionych zabytków i dzieł sztuki nawet przed dwustu laty. Uważasz, że wystarczy powiedzieć "mnie przy tym nie było" i wszystko jest ok? Istnieje jeszcze sprawa oceny moralnej z punktu widzenia dzisiejszej polityki, od której to oceny często nie można się wymigać.

>2. Likwidowanie etyki jest zaś nieetyczne w sensie złe etycznie. Tak sądzę i nie umiem inaczej.
W świetle powyższego myślę, że sprawa nie jest tak jednoznaczna i w razie sporów nie zawsze da się uniknąć pytania o słuszność i racje.
02-01-2012 18:46 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Pytanie na ile jest to potrzeba własna, na ile zaś potrzeba wytworzona i wmówiona przez innych z politycznych powodów.
>Potrzeby identyfikacji z jakimś dziedzictwem nie można wmówić,

Ależ można .
Pierwotna to jest potrzeba identyfikacji z jakąś (teraźniejszą) grupą - i tylko tyle. Dziedzictwo "tożsamość" grupy "uzasadniające" zawsze się da wymyślić. Każdemu wg potrzeb - jak to mówią .

>co najwyżej przymusić do uznawania jakiejś.

Jasne.

>Etyka nie ma tu przełożenia bezpośredniego.

Kwestionowałeś użycie przeze mnie przymiotnika nieetyczny. Uzasadniałem swoje, jak umiałem.

>Jednak ktoś może być dumny ze sławnego krewnego, chociaż nie przyczynił się w niczym do jego sławy. Podobnie odczuwać wstyd za krewnego zbrodniarza, nie mając udziału w jego zbrodniach.

Jasne, ale nie dlatego, że jest po temu jakieś rzeczowe filozoficzne czy etyczne uzasadnienie, ale dlatego, że o własny interes idzie, któremu dobra opinia pomaga, a zła szkodzi. A każdy wie, że ludzie wyrabiając sobie opinie o kimś/czymś na ogół idą na skróty, nie rzetelną analizą a stereotypem lecąc, bo tak jest szybciej - więc i na ogół słusznie, zważywszy, że czasu każdy ma za mało.

>Tak jest skonstruowana psychika. To są uczucia mające źródło poza aparatem samooceny.

I to prawda, tyle że na uczuciach można się było sensownie opierać co najpóźniej w kamieniu łupanym. Obecny poziom komplikacji życia społecznego nieuchronnie zmusza do tego, by często myśleć wbrew własnym Najszczerszym Uczuciom, jeśli chce się przetrwać. A przeważnie się chce.

>Ta kwestia ma wiele płaszczyzn.

Doprawdy?...

>Do uczuć (dumy/wstydu) nikogo zmusić nie można, jak nie można kogoś zmusić do miłości,

Ależ można. Niestety - można. Zwykle jednak wcale nie trzeba aż zmuszać. Zmanipulować wystarczy.

>ale do odpowiedzialności jak najbardziej - patrz rozmaite roszczenia zwrotów mienia, odszkodowań, itd., gdzie kości bezpośrednich uczestników po obu stronach często dawno się rozpadły. Albo zwrot zagrabionych zabytków i dzieł sztuki nawet przed dwustu laty.

To nie są kwestie filozoficzne, etyczne czy psychologiczne ale prawne. Od tego są sądy.

>Uważasz, że wystarczy powiedzieć "mnie przy tym nie było" i wszystko jest ok?

Filozoficznie, etycznie czy psychologicznie - tak.

>Istnieje jeszcze sprawa oceny moralnej z punktu widzenia dzisiejszej polityki, od której to oceny często nie można się wymigać.

Z punktu widzenia dzisiejszej polityki nie dokonuje się ocen moralnych a wyłącznie oceny użyteczne dla aktualnego interesu.

>>2. Likwidowanie etyki jest zaś nieetyczne w sensie złe etycznie. Tak sądzę i nie umiem inaczej.
>W świetle powyższego myślę, że sprawa nie jest tak jednoznaczna i w razie sporów nie zawsze da się uniknąć pytania o słuszność i racje.

To na pewno była odpowiedź na moją - mniejsza o jej wartość - myśl?


Internet kłamie.
finerbijk (17282 punktów)
>Pierwotna to jest potrzeba identyfikacji z jakąś (teraźniejszą) grupą - i tylko tyle. Dziedzictwo "tożsamość" grupy "uzasadniające" zawsze się da wymyślić. Każdemu wg potrzeb - jak to mówią .
Można i wymyślić, i zmanipulować ale to, że można nie oznacza, że wszystko trzeba z góry przekreślać. Potrzeba więzi z przodkami też do młodych nie należy. Każde zachowanie społeczne można sztucznie stymulować przez manipulację, jednak nikt nie odrzuca z papcia wszystkich.

>Jasne, ale nie dlatego, że jest po temu jakieś rzeczowe filozoficzne czy etyczne uzasadnienie, ale dlatego, że o własny interes idzie, któremu dobra opinia pomaga, a zła szkodzi.
To prawda i jest to oparte na racjonalnych przesłankach, bo kto normalny chce sobie szkodzić? Tylko, że do tanga trzeba dwojga i jak nie udowodnisz, iż krewniak robił słusznie, to z interesu nici.

>A każdy wie, że ludzie wyrabiając sobie opinie o kimś/czymś na ogół idą na skróty, nie rzetelną analizą a stereotypem lecąc, bo tak jest szybciej - więc i na ogół słusznie, zważywszy, że czasu każdy ma za mało.
Malkontenctwo to też pewien stereotyp.

>I to prawda, tyle że na uczuciach można się było sensownie opierać co najpóźniej w kamieniu łupanym. Obecny poziom komplikacji życia społecznego nieuchronnie zmusza do tego, by często myśleć wbrew własnym Najszczerszym Uczuciom, jeśli chce się przetrwać.
Pobożne życzenia moim zdaniem. Technika i nauka owszem, ale w relacjach i emocjach ciągle jesteśmy w dżungli.

>To nie są kwestie filozoficzne, etyczne czy psychologiczne ale prawne. Od tego są sądy.
Nie żartuj. Jakie prawo i który sąd ma rozstrzygać, czy ta albo inna mumia ma spoczywać w British Museum, czy u Zahi Hawassa? To jest wyłącznie domena tego, co niektórzy nazywają "poczuciem przyzwoitości".

>Z punktu widzenia dzisiejszej polityki nie dokonuje się ocen moralnych a wyłącznie oceny użyteczne dla aktualnego interesu.
Tak, są tacy którzy mówią np. o "przemyśle holocaustu", że to nie etyka i dopełnienie sprawiedliwości tylko geszeft. Nie będę się wypowiadał, bo to śliska sprawa i w sumie niewiele mi do tego.

>To na pewno była odpowiedź na moją - mniejsza o jej wartość - myśl?
Sorry, słowo się czasem spóźnia za myślą. Pośpiech
02-01-2012 20:59 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Pierwotna to jest potrzeba identyfikacji z jakąś (teraźniejszą) grupą - i tylko tyle. Dziedzictwo "tożsamość" grupy "uzasadniające" zawsze się da wymyślić. Każdemu wg potrzeb - jak to mówią .
>Można i wymyślić, i zmanipulować ale to, że można nie oznacza, że wszystko trzeba z góry przekreślać.

Przecie nie przekreślam wszystkiego a tylko to, co - mym zdaniem - do przekreślenia się kwalifikuje.

>Potrzeba więzi z przodkami też do młodych nie należy.

Więź z przodkami na ogół nie jest więzią z żadnymi rzeczywistymi, empirycznymi, "dotykalnymi" przodkami a jedynie z pewnym tworem czysto wyobraźniowym. Wyobrazić można sobie wszystko.

>Każde zachowanie społeczne można sztucznie stymulować przez manipulację, jednak nikt nie odrzuca z papcia wszystkich.

Patrz nieco wyżej.

>>Jasne, ale nie dlatego, że jest po temu jakieś rzeczowe filozoficzne czy etyczne uzasadnienie, ale dlatego, że o własny interes idzie, któremu dobra opinia pomaga, a zła szkodzi.
>To prawda i jest to oparte na racjonalnych przesłankach, bo kto normalny chce sobie szkodzić? Tylko, że do tanga trzeba dwojga i jak nie udowodnisz, iż krewniak robił słusznie, to z interesu nici.

Jasne jest chyba na czym polega błąd filozoficzny każdego, kto myśli, że jak Zdzichu Kowalski ukradł, to wszyscy Kowalscy są złodzieje. Ale ten błąd stereotypu jest w kategoriach ewolucyjnych jak najbardziej zrozumiały. Naszym małpo-ludzkim przodkom po prostu musiały się pod czachami takie przymusy skojarzeniowe ulepić, bo nie mogli sobie pozwolić na empiryczne testowanie, czy skoro jedna kobra jest Niedobra (uch! jak kobra jest Niedobra!) to pozostałe kobry równie Niedobre są.
Ale świat - wiadomo - bardziej Skomplikowany jest.
Trzeba się jednak liczyć z tym, że ludziom najłatwiej jest stereotypowymi przymusami skojarzeniowymi lecieć. Więc jeśli jestem Kowalski to, chociaż Zdzichu dla mnie setna woda po kisielu, mam interes w tym, żeby nie kradł, a przynajmniej nie dał się przyłapać. A jak już go złapią - jakoś go wybielać, bo wybielając jego wybielam (w umysłach otoczenia, nieważne, że zupełnie błędnymi, skoro Bardzo Mocno wrodzonymi, przesłankami "rozumowania" się kierującego), pośrednio, także i siebie. A o to mi przecież chodzi.

>>I to prawda, tyle że na uczuciach można się było sensownie opierać co najpóźniej w kamieniu łupanym. Obecny poziom komplikacji życia społecznego nieuchronnie zmusza do tego, by często myśleć wbrew własnym Najszczerszym Uczuciom, jeśli chce się przetrwać.
>Pobożne życzenia moim zdaniem. Technika i nauka owszem, ale w relacjach i emocjach ciągle jesteśmy w dżungli.

A gdzie tam. Toż codziennie na ulicy widuję przynajmniej kilka kobiet, na widok których Najszczersze Uczucia mówią mi zupełnie jednoznacznie: Zgwałć ją!!! NATYCHMIAST!!! - i jakoś tego nie robię, bo dawno sobie skalkulowałem (wbrew Najszczerszym Uczuciom), że nie opłaca mi się.

>>To nie są kwestie filozoficzne, etyczne czy psychologiczne ale prawne. Od tego są sądy.
>Nie żartuj. Jakie prawo i który sąd ma rozstrzygać, czy ta albo inna mumia ma spoczywać w British Museum, czy u Zahi Hawassa?

Brytyjskie, egipskie - a jak się nie zgodzą, to arbitraż międzynarodowy.

>To jest wyłącznie domena tego, co niektórzy nazywają "poczuciem przyzwoitości".

A gdzie tam. Takie rzeczy egzekwuje się w ostateczności siłą - czyli w praktyce wojskiem lub policją. Wojny nie zaryzykują, więc tylko policja zostaje. Policja działa w oparciu o empiryczny papier z wyrokiem sądu, nie zaś w oparciu o chwiejną abstrakcję "poczucia przyzwoitości", które i tak każdy ma inne.

>>Z punktu widzenia dzisiejszej polityki nie dokonuje się ocen moralnych a wyłącznie oceny użyteczne dla aktualnego interesu.
>Tak, są tacy którzy mówią np. o "przemyśle holocaustu", że to nie etyka i dopełnienie sprawiedliwości tylko geszeft. Nie będę się wypowiadał, bo to śliska sprawa i w sumie niewiele mi do tego.

Też wolę tego nie ruszać i z tych samych powodów.


Internet kłamie.
03-01-2012 20:55 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Więź z przodkami na ogół nie jest więzią z żadnymi rzeczywistymi, empirycznymi, "dotykalnymi" przodkami a jedynie z pewnym tworem czysto wyobraźniowym. Wyobrazić można sobie wszystko.
Nie ma znaczenia, czy masz papier na przodka, czy nie. Możesz sobie wyobrazić, że jesteś synem wodza Zulusów. Tylko po co? Bardziej realna identyfikacja z jakąś grupą daje konkretne korzyści. Choćby takie, że w grupie raźniej.

>Ale świat - wiadomo - bardziej Skomplikowany jest.
Właśnie dlatego konieczna jest identyfikacja, a jeśli się z kimś identyfikujesz to naturalną drogą pojawia się poczucie zbiorowej współodpowiedzialności. Gdyby wszyscy myśleli podobnie jak Ty, sportowcom kibicowałaby tylko rodzina i znajomi.

>A jak już go złapią - jakoś go wybielać, bo wybielając jego wybielam (w umysłach otoczenia, nieważne, że zupełnie błędnymi, skoro Bardzo Mocno wrodzonymi, przesłankami "rozumowania" się kierującego), pośrednio, także i siebie. A o to mi przecież chodzi.
Oczywiście, na pierwszym miejscu powinna być uczciwość, również w ocenie własnej grupy.

>A gdzie tam. Toż codziennie na ulicy widuję przynajmniej kilka kobiet, na widok których Najszczersze Uczucia mówią mi zupełnie jednoznacznie: Zgwałć ją!!! NATYCHMIAST!!! - i jakoś tego nie robię, bo dawno sobie skalkulowałem (wbrew Najszczerszym Uczuciom), że nie opłaca mi się.
No właśnie, skalkulowałeś, a powinieneś to czuć. Dlatego wciąż mamy policję i wojsko, bo inaczej dżungla.

>Brytyjskie, egipskie - a jak się nie zgodzą, to arbitraż międzynarodowy.
Tak to nie działa. Egipcjanie mogą tylko skamleć o zwrot Nefretete z Berlina, czy jakichś obelisków z Paryża, a Rosjanie mają całe magazyny trofiejnych obrazów z Niemiec.
05-01-2012 18:47 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma znaczenia, czy masz papier na przodka, czy nie. Możesz sobie wyobrazić, że jesteś synem wodza Zulusów. Tylko po co? Bardziej realna

O, to, to! Bardziej realna .

>identyfikacja z jakąś grupą daje konkretne korzyści.

Albo niekorzyści...

>Choćby takie, że w grupie raźniej.

...się zdycha na mrozie pod jakimś Stalingradem...

>>Ale świat - wiadomo - bardziej Skomplikowany jest.
>Właśnie dlatego konieczna jest identyfikacja,

???

>a jeśli się z kimś identyfikujesz to naturalną drogą pojawia się poczucie zbiorowej współodpowiedzialności.

Prawomocnie filozoficznie można się identyfikować wyłącznie z samym sobą.

>Gdyby wszyscy myśleli podobnie jak Ty, sportowcom kibicowałaby tylko rodzina i znajomi.

A to by Taka Straszna Tragedia była...

>Oczywiście, na pierwszym miejscu powinna być uczciwość, również w ocenie własnej grupy.

Na luksus uczciwości w stosunkach z innymi nie zawsze można sobie pozwolić. Z kolei wobec siebie samego lepiej na luksus nieucziwości sobie nie pozwalać.

>No właśnie, skalkulowałeś, a powinieneś to czuć.

Ależ czuję . Pod postacią strachu przed społeczną represją .

>Dlatego wciąż mamy policję i wojsko, bo inaczej dżungla.

Po Intronizacji Chrystusa Króla nastąpi Cud Przemiany Ludzkich Serc .

>>Brytyjskie, egipskie - a jak się nie zgodzą, to arbitraż międzynarodowy.
>Tak to nie działa. Egipcjanie mogą tylko skamleć o zwrot Nefretete z Berlina, czy jakichś obelisków z Paryża, a Rosjanie mają całe magazyny trofiejnych obrazów z Niemiec.

Międzynarodowy układ sił nie zawsze będzie taki jak dzisiaj. Innymi tonami wówczas będą się toczyć rozmowy.

Internet kłamie.
finerbijk (17282 punktów)
>Choćby takie, że w grupie raźniej.
>...się zdycha na mrozie pod jakimś Stalingradem...
Alternatywnie, można było dobrowolnie zgodzić się na zostanie niewolniczą siłą roboczą ze statusem podludzi.

>>Ale świat - wiadomo - bardziej Skomplikowany jest.
>Właśnie dlatego konieczna jest identyfikacja,
???
Kiedyś wystarczyła jedność w ramach klanu, czy wioski, teraz konieczne jest szersze samookreślenie, chociażby przy wyborach.

>Prawomocnie filozoficznie można się identyfikować wyłącznie z samym sobą.
Przykład z podwórka: chłopaczek samotny prędzej dostanie wycisk, niż ten, który ma silnych braci i chwali się wszem i wobec, jak to komu spuścili łomot. Dlatego temu drugiemu opłaca się identyfikować z rodziną, chociaż sam może być chuchro. Filozofia niewiele ma tu do rzeczy.
Druga sprawa, to wyraźne określenie się co do przeszłych zdarzeń, co by była jasność stanowisk. Stąd jedni oczekują przeprosin ze strony KK za inkwizycję, inni od Rosji za Katyń, a jeszcze inni za jakieś pogromy, itd. Zgoda co do przeszłości lepiej rokuje na przyszłość.

>Gdyby wszyscy myśleli podobnie jak Ty, sportowcom kibicowałaby tylko rodzina i znajomi. A to by Taka Straszna Tragedia była...
Sport daje wielu pracę a jeszcze więcej rozrywkę.

>Międzynarowy układ sił nie zawsze będzie taki jak dzisiaj. Innymi tonami wówczas będą się toczyć rozmowy.
Tak, chyba...
>po Intronizacji Chrystusa Króla
08-01-2012 16:06 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Choćby takie, że w grupie raźniej.
>>...się zdycha na mrozie pod jakimś Stalingradem...
>Alternatywnie, można było dobrowolnie zgodzić się na zostanie niewolniczą siłą roboczą ze statusem podludzi.

Miałem na myśli sytuację "bycia Niemcem", ale i w innych sytuacjach też były inne wyjścia. Indywidualne.

>Przykład z podwórka: chłopaczek samotny prędzej dostanie wycisk, niż ten, który ma silnych braci i chwali się wszem i wobec, jak to komu spuścili łomot. Dlatego temu drugiemu opłaca się identyfikować z rodziną, chociaż sam może być chuchro.

Wydaje mi się, że nie jest to dobry przykład.
Opisywany chełpliwy chłopaczek kontrolny wpierdol dostałby właśnie jako pierwszy. Bo warto wiedzieć - blefuje czy nie.

>Filozofia niewiele ma tu do rzeczy.



>Druga sprawa, to wyraźne określenie się co do przeszłych zdarzeń, co by była jasność stanowisk. Stąd jedni oczekują przeprosin ze strony KK za inkwizycję, inni od Rosji za Katyń, a jeszcze inni za jakieś pogromy, itd. Zgoda co do przeszłości lepiej rokuje na przyszłość.

Gdzie tam. Jednynym, co "dobrze rokuje na przyszłość", jest teraźniejsze poczucie tego samego zagrożenia.
"Przeszłość" się skroi wg bieżących potrzeb.

>>Gdyby wszyscy myśleli podobnie jak Ty, sportowcom kibicowałaby tylko rodzina i znajomi. A to by Taka Straszna Tragedia była...
>Sport daje wielu pracę a jeszcze więcej rozrywkę.

Zawsze mogą się przenieść do przemysłu porno.

>>Międzynarowy układ sił nie zawsze będzie taki jak dzisiaj. Innymi tonami wówczas będą się toczyć rozmowy.
>Tak, chyba...
>>po Intronizacji Chrystusa Króla

Bzdura. Jeśli cokolwiek pewnego o przyszłości powiedzieć można - to właśnie to, że będzie ona inna, niż nam się dzisiaj we łbach może pomieścić.

Internet kłamie.
finerbijk (17282 punktów)
>Miałem na myśli sytuację "bycia Niemcem", ale i w innych sytuacjach też były inne wyjścia. Indywidualne.
Jasne. Kulka od towarzyszy z NKWD.

>Opisywany chełpliwy chłopaczek kontrolny wpierdol dostałby właśnie jako pierwszy. Bo warto wiedzieć - blefuje czy nie.
Nie każdego stać, aby powiedzieć "sprawdzam".

>Gdzie tam. Jednynym, co "dobrze rokuje na przyszłość", jest teraźniejsze poczucie tego samego zagrożenia.
Co też wymaga samookreślenia się.

>Zawsze mogą się przenieść do przemysłu porno.
Nie każdy może mieć odpowiednie predyspozycje.

>Bzdura. Jeśli cokolwiek pewnego o przyszłości powiedzieć można - to właśnie to, że będzie ona inna, niż nam się dzisiaj we łbach może pomieścić.
Być może. Ale to nic nie znaczy.
08-01-2012 21:46 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Miałem na myśli sytuację "bycia Niemcem", ale i w innych sytuacjach też były inne wyjścia. Indywidualne.
>Jasne. Kulka od towarzyszy z NKWD.

Owszem, taka ewentualność też była. Dlatego zalecałbym zatroszczenie się z góry o to, by takim ewentualnościom nie podlegać.

>>Opisywany chełpliwy chłopaczek kontrolny wpierdol dostałby właśnie jako pierwszy. Bo warto wiedzieć - blefuje czy nie.
>Nie każdego stać, aby powiedzieć "sprawdzam".

A to trudno. Trzeba się było wcześniej zatroszczyć, żeby było stać.

>>Gdzie tam. Jednynym, co "dobrze rokuje na przyszłość", jest teraźniejsze poczucie tego samego zagrożenia.
>Co też wymaga samookreślenia się.

Bez przesady - tu żadnych już wymagań nie ma. Ten, kto Cię chce zabić, dostarcza Ci już tym samym "samo"określenia najzupełniej wystarczającego.

>>Zawsze mogą się przenieść do przemysłu porno.
>Nie każdy może mieć odpowiednie predyspozycje.

Tym bardziej do sportu przecież.

>>Bzdura. Jeśli cokolwiek pewnego o przyszłości powiedzieć można - to właśnie to, że będzie ona inna, niż nam się dzisiaj we łbach może pomieścić.
>Być może. Ale to nic nie znaczy.

Aha.


Internet kłamie.
finerbijk (17282 punktów)
E tam.. Nie ma co bić dalej piany, ale dzięki za wymianę wymianę poglądów.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>E tam.. Nie ma co bić dalej piany, ale dzięki za wymianę wymianę poglądów.

I ja dziękuję. Ukłony .

Internet kłamie.
02-01-2012 20:18 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Duma czy wstyd z rzeczy, w których osobiście nie brało się udziału, ani na które nie miało się żadnego wpływu jest wbrew najbardziej podstawowej zasadzie wszelkiej sensownej etyki, czyli zasadzie każącej rozpatrywać rzeczy w kategoriach związków przyczynowo-skutkowych po prostu.

Wyjaśnie Ci o co chodzi z tą dumą na pewnym przykładzie, którego pewnie nie zrozumiesz, ale Piątkowski już zrozumie.
Miałem zaszczyt i honor słuzyć w elitarnym batalionie WP. Żeby tam się dostać, trzeba było być ochotnikiem, spełnić odpowiednie kryteria, a póżniej już w jednostce zdobyć zaufanie i szacunek kolegów, przełozonych i podwładnych. Musiałeś zasłużyć na beret bordo, gapę, emblemat batalionu. Nawet jak zdobyłeś ten szacunek swoim postępowaniem mogłeś go w każdej chwili utracić. Ja i Piątkowski bez słów zrozumiemy o co chodzi w hasałach; taktyka na Pasterniku, zgrupowanie w Kobylanach, zimowe w Żywcu, pani Błędowska, Dęba czy ''Modliszka''
Spotykając po latach kogos kto miał ten honor nosić beret bordo można zrozumieć się bez słów i nie ważne, czy ten ktoś służył kilka lat po mnie - jak Piatkowski- czy też wtedy jak ja robiłem jeszcze w tetrowe pieluchy.
Niby nic nas nie łączy, ale..
Służać w owym batalionie łączyły mnie dokonania moich porzedników, czułem dumę, że mogę byc ich spadkobiercą i starałem się, żeby być lepszy lub choć im dorównać.
Łączyła nas i łączy do dziś pewna iddea, ulotna trudna do opisania, ale istniejąca.
To samo zachodzi jak piszę o moich porzednikach którzy tworzyli ten kraj.
Honor, szacunek, godnośc wtedy cos dla nas znaczyły. Dlatego pewnie nasz batalion nie zachowałby się w Bośni tak jak te tchórze, bez żołnierskiego honoru z holenderskiego batalionu Kerremansa w Srebrenicy.
I za nim wyśmiejesz to co pisze zastanów się czy będąc na miejscu tych Bośniaków wolałbyś aby chronił Cię zołnierz, który bardziej ceni swoje życie od honoru jak ten Krerremans czy może jednak ktoś kto honor - zasady przedkłada nad swoje życie.
Nara

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington
05-01-2012 19:17 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Wyjaśnie Ci o co chodzi z tą dumą na pewnym przykładzie, którego pewnie nie zrozumiesz, ale Piątkowski już zrozumie.
>Miałem zaszczyt i honor słuzyć w elitarnym batalionie WP. Żeby tam się dostać, trzeba było być ochotnikiem, spełnić odpowiednie kryteria, a póżniej już w jednostce zdobyć zaufanie i szacunek kolegów, przełozonych i podwładnych.

Żałosne próby "argumentowania" poprzez epatowanie własną biografią mają m. in. tę wadę, że łatwo się nadziać na lepszego "zawodnika". Mam bardziej efektowne (czy też - efekciarskie) epizody w CV, jednak nie czuję potrzeby zanudzania nimi Forumowiczów.

>Musiałeś zasłużyć na beret bordo, gapę, emblemat batalionu.

Za parę złotych można kupić w sklepie z militariami.

>Nawet jak zdobyłeś ten szacunek swoim postępowaniem mogłeś go w każdej chwili utracić.

Gdziekolwiek w życiu jest inaczej?

>Ja i Piątkowski bez słów zrozumiemy o co chodzi w hasałach; taktyka na Pasterniku, zgrupowanie w Kobylanach, zimowe w Żywcu, pani Błędowska, Dęba czy ''Modliszka''

Każdy na świecie z wieloma osobami rozumie się bez słów co do jakichś haseł.

>Spotykając po latach kogos kto miał ten honor nosić beret bordo można zrozumieć się bez słów i nie ważne, czy ten ktoś służył kilka lat po mnie - jak Piatkowski- czy też wtedy jak ja robiłem jeszcze w tetrowe pieluchy.
>Niby nic nas nie łączy, ale..
>Służać w owym batalionie łączyły mnie dokonania moich porzedników, czułem dumę, że mogę byc ich spadkobiercą i starałem się, żeby być lepszy lub choć im dorównać.
>Łączyła nas i łączy do dziś pewna iddea, ulotna trudna do opisania, ale istniejąca.

Się tak nie wzruszajcie, żołnierzu, to nieprofesjonalne .

>To samo zachodzi jak piszę o moich porzednikach którzy tworzyli ten kraj.

A zresztą... Naści, nie krępujcie się: www.youtube.com/watch?v=_eGNLf3KUUQ

>Honor, szacunek, godnośc wtedy cos dla nas znaczyły. Dlatego pewnie nasz batalion nie zachowałby

Kluczowy jest tutaj ten tryb przypuszczający...

>się w Bośni tak jak te tchórze, bez żołnierskiego honoru z holenderskiego batalionu Kerremansa w Srebrenicy.
>I za nim wyśmiejesz to co pisze zastanów się czy będąc na miejscu tych Bośniaków wolałbyś aby chronił Cię zołnierz, który bardziej ceni swoje życie od honoru jak ten Krerremans czy może jednak ktoś kto honor - zasady przedkłada nad swoje życie.

Gdybym był Bośniakiem w Srebrenicy, wisiałoby mi to dorodnym kalafiorem.
Z tej prostej racji, że szczupły batalionik holenderski i tak fizycznie nie był żadną miarą w stanie nikogo ochronić; zupełnie więc wszystko jedno - walczyłby czy nie, skończyłoby się tak samo.
Dla Bośniaków taka nauka, że wojen nie należy przegrywać - tyle, że dla nich już było na naukę trochę późno.
Bardziej, że tak powiem, praktyczny materiał do przemyśleń mają za to żołnierze holenderscy, ich dowództwo, NATO a zwłaszcza ONZ.

>
Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują. George Washington


Głupi i bezczelnie cyniczny frazes właściciela niewolników.


Internet kłamie.
20-12-2011 13:16 
 Ocena 3 na 3
Chlodwig (10939 punktów)
>czego się spodziewać po przedstawicielu Krytyki politycznej która zapraszała Niemców, którzy pluli na ludzi z rekonstrukcji historycznych. Pseudofilozoficzny bełkot, który ma przekonać że historia to opium dla mas. Bo po co mają ludzie pamiętać że Polska ma wspaniałą i piękną historię, jeszcze będą wierzgać jak wspaniałe elyty " młodych, wykształconych, z dużych miast"

wy Konował, najpierw poczytajcie, a jak nie chcecie popytajcie. "Ludzie z rekonstrukcji historycznych" to młodzi, wykształceni, z dużych miast.
romaro (25211 punktów)
>Nie rozumiem natomiast sensu organizowania tych happeningów "jak to było w stanie wojennym", tego odgrywania scenek, tego wciągania w to dzieciaków, które nie pamiętają 1981 roku, ba! których rodzice nie pamiętają tamtych czasów.[/color]

Weź ołówek do ręki. Postaw go na stole pionowo. U szczytu tego ołówka jest władza, w środku naród, na samym dole najzagorzalsi wrogowie rządzących. Obróć teraz ołówek o sto osiemdziesiąt stopni.
Te happeningi mają ukoić sumienie władzy.
Ale nie narzekajmy. Mogło być gorzej. Wolę, by dzieci grały z prezydentem, niż niosły krzyż z Kaczyńskim.
PKowalski (1042 punktów)
Lubię historię. I często staram się sobie wyobrazić, jak to było. Pod pewnym względem więc rozumiem rekonstruktorów -- bo "zobaczyć przeszłość" (w rekonstrukcji, czy na filmie, wszystko jedno) to 'frajda'.

Z drugiej strony, zdaję sobie sprawę (a akurat rekonstrukcja stanu wojennego, jako czegoś, co jeszcze pamiętam, to bardzo dobrze uprzytamnia), że to co się ogląda, to nie przeszłość, ale jej wyobrażenie (nie stroniące od podręcznikowych skrótów). Że w przypadku filmów, trafniej jest mówić: 'kostiumowy' niż 'historyczny'. Może w przypadku 'rekonstrukcji' powinno się mówić: 'kostiumowa zabawa terenowa'?
spellbinder (8577 punktów)
Mam znajomego, który "bawi się" w bractwo rycerskie. Z jego opowieści wnioskuję, że cała sprawa polega głównie na tym, że można się fajnie ubrać i poprać z kolegami po pyskach.

Natomiast to "drugie dno" rekonstrukcji jest takim swoistym potwierdzeniem przynależności do danej grupy. Człowiek zazwyczaj ma potrzebę "przynależności", identyfikowania się z innymi ludźmi.

Taka "szopkowata" rekonstrukcja spełnia właśnie to zadanie, zbliża ludzi. Daje poczucie przynależności do danego narodu w tym wypadku. Jak jakieś atawistyczne połączenie z poprzednimi pokoleniami.
-jad- (18783 punktów)
>...jest takim swoistym potwierdzeniem przynależności do danej grupy. Człowiek zazwyczaj ma potrzebę "przynależności", identyfikowania się z innymi ludźmi.
>...spełnia właśnie to zadanie, zbliża ludzi. Daje poczucie przynależności do danego narodu w tym wypadku.

Nigdy nie umiałem tego zrozumieć. Jaka z tej przynależności radość. Jaka jest frajda z bycia kimkolwiek innym niż indywidualistą?


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
15-12-2011 20:47 
 Ocena 1 na 1
Lizergus (691 punktów)
A jaka jest frajda z bycia indywidualistą? Oprócz wynikającej z tego mentalnej masturbacji?
-jad- (18783 punktów)
>Oprócz wynikającej z tego mentalnej masturbacji?

Co to jest mentalna masturbacja?


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Lizergus (691 punktów)
Przyjemność z zauważenia faktu, że jest się odrębnym od grupy. I delektowanie się tym.
-jad- (18783 punktów)
>Przyjemność z zauważenia faktu, że jest się odrębnym od grupy. I delektowanie się tym.

Czyżby? Nie byłaby nią również przyjemność z zarzucenia komuś mentalnej masturbacji?

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Lizergus (691 punktów)
>Czyżby? Nie byłaby nią również przyjemność z zarzucenia komuś mentalnej masturbacji?
Być może. Nie odpowiedziałeś jaka wg Ciebie przyjemność wynika z indywidualizmu.
15-12-2011 23:14 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>>Nie byłaby nią również przyjemność z zarzucenia komuś mentalnej masturbacji?
>Być może.

Otóż to.

>Nie odpowiedziałeś jaka wg Ciebie przyjemność wynika z indywidualizmu.

Jeśli chodzi o ścisłość, to w ogóle nie powiedziałem, że jakaś wynika. Bycie indywidualistą jest dla mnie naturalne do tego stopnia, że postawy odmienne są dla mnie niezrozumiałe. Dlatego pytam, jaka z tego frajda.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Lizergus (691 punktów)
Opisz jak pojmujesz indywidualizm, wtedy będę mógł się dalej czepiać
16-12-2011 19:11 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
> Opisz jak pojmujesz indywidualizm, wtedy będę mógł się dalej czepiać

Ta definicja jest mi miła:

indywidualista-człowiek odznaczający się indywidualizmem, niezależnością w poglądach, odrębnością, oryginalnością, potrzebą swobody myślenia i postępowania w sposób odbiegający od ogólnie przyjętych wzorów.

Z wyjątkiem tego, że nie czuję jakiejś szczególnej potrzeby postępowania w sposób odbiegający od przyjętych wzorców, co nie znaczy, że nigdy nie postępuję. Znaczy, że tego nie wymuszam.
W ramach rewanżu mógłbyś uściślić, co to jest, według Ciebie mentalna masturbacja.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
17-12-2011 21:58 
 Ocena 2 na 2
Lizergus (691 punktów)
>W ramach rewanżu mógłbyś uściślić, co to jest, według Ciebie mentalna masturbacja.
Łechtanie swojego ego, wynikające z przeświadczenia o wyższości/odrębności od jakiejś grupy czy nawet całego społeczeństwa.

Od razu nasuwają mi się na myśl hipsterzy, którzy według mnie są przykładem takiej skompromitowanej "indywidualności" na siłę.
17-12-2011 23:41 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>>W ramach rewanżu mógłbyś uściślić, co to jest, według Ciebie mentalna masturbacja.
>Łechtanie swojego ego, wynikające z przeświadczenia o wyższości/odrębności od jakiejś grupy czy nawet całego społeczeństwa.

Hm. Może więc właśnie stąd potrzeba przynależności do jakiejś grupy. Jeśli brak komuś podstaw do indywidualnego pałowania się mentalnego, to szuka grupy w której będzie czuł się lepszy od innych grup oraz od niezrzeszonych- od całej reszty po prostu. W takim kółku wzajemnej adoracji można pałować się już nie tylko samemu ale nawet nawzajem.

Sam nie wiem czy masturbuję się mentalnie. Z jednej strony taka masturbacja wydaje się żałosna ale z drugiej strony, jej zaniechanie trąci mi trochę szkodliwym nadmiarem pokory, nieudacznictwem, brakiem jaj. Po to jest ego, żeby je czasem połechtać. Nie ma się czego wstydzić, tylko nie należy przesadzać.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Konowal (6291 punktów)
>>>Nie byłaby nią również przyjemność z zarzucenia komuś mentalnej masturbacji?
>>Być może.
>Otóż to.
>>Nie odpowiedziałeś jaka wg Ciebie przyjemność wynika z indywidualizmu.
>Jeśli chodzi o ścisłość, to w ogóle nie powiedziałem, że jakaś wynika. Bycie indywidualistą jest dla mnie naturalne do tego stopnia, że postawy odmienne są dla mnie niezrozumiałe. Dlatego pytam, jaka z tego frajda.
>
Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch


Sma piszesz "że postawy odmienne są dla mnie niezrozumiałe" to jak chcesz to zrozumieć?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
-jad- (18783 punktów)
>Sma piszesz "że postawy odmienne są dla mnie niezrozumiałe" to jak chcesz to zrozumieć?

Przepraszam ale nie wiem, o co Ci chodzi.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Mam znajomego, który "bawi się" w bractwo rycerskie. Z jego opowieści wnioskuję, że cała sprawa polega głównie na tym, że można się fajnie ubrać i poprać z kolegami po pyskach.

I to rozumiem. To jest cały czas zabawa.
Akurat mam wielu znajomych którzy bawią siew rycerzy. Raczej bawili, ostatnio przerzucili się na gotyckie LARPy, taniej i mniej szwów.

>Natomiast to "drugie dno" rekonstrukcji jest takim swoistym potwierdzeniem przynależności do danej grupy. Człowiek zazwyczaj ma potrzebę "przynależności", identyfikowania się z innymi ludźmi.

Tak, jest to bardzo pierwotna potrzeba - ma ten mankament, że im bardziej się identyfikujemy z "naszą" grupa tym bardziej niechętnie patrzymy na tych, co poza nią. A także na tych teoretycznie "naszych" którzy nie podzielają naszej niechęci do "obcych".
Mamy tego przykłady we wszystkich środowiskach tzw. patriotycznych.
Ideologie totalitarne czerpią właśnie z tego odruchu wspólnotowego i niechęci do tych, co się wyróżniają.
Historia rozwoju cywilizacji to historia indywidualistów.
A jednak można być dumnym, że się mentalnie zatrzymało w epoce brązu.
A może i wcześniej, w epoce w której grupa małpoludów zabijała małpoluda-albinosa bo był inny, dziwny, obcy - ergo wróg.

>Taka "szopkowata" rekonstrukcja spełnia właśnie to zadanie, zbliża ludzi. Daje poczucie przynależności do danego narodu w tym wypadku. Jak jakieś atawistyczne połączenie z poprzednimi pokoleniami.

Co to znaczy "zbliża"? W czasie takiej imprezy ludzie wcale nie poznają się lepiej. Nie poznają bo nie muszą - koleś obok jest zdefiniowany przez to ze uczestniczy w tej samej akcji, więc musi być fajny i na pewno mamy wiele wspólnego. To jest założenie którego się nie sprawdza.
Jesteś nasz - jesteś ok. Jesteś nie nasz - jesteś w najlepszym razie trochę gorszy, w najgorszym - jesteś wrogiem.

Trybalizm, nietolerancja, nacjonalizm, szowinizm, rasizm w jednym stały domu. A atawistyczne szukanie wspólnoty nazywane na wyrost patriotyzmem mają za fundament.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
spellbinder (8577 punktów)
>Co to znaczy "zbliża"? W czasie takiej imprezy ludzie wcale nie poznają się lepiej.

Pamiętaj, że ciągle mówimy o "małpoludach" z epoki brązu Ci ludzie naprawdę nie mają zbyt wielkich zasobów poznawczych, nawet jeśliby z kimś żyli kilka tygodni, niekoniecznie by go poznali.

Ten prymitywny, pierwotny człowiek siedzi uwięziony w klatce stereotypów i powinności, jakie nakłada na niego kultura. Popularność choćby piłki nożnej polega wcale nie na jej "efektowności", tylko na wypracowanym od dzieciństwa podejściu, nakazującym "prawdziwym" mężczyznom grać w piłkę. Prawdziwy facet interesuje się samochodami i ogląda mecze z kolegami.

>Nie poznają bo nie muszą - koleś obok jest zdefiniowany przez to ze uczestniczy w tej samej akcji, więc musi być fajny i na pewno mamy wiele wspólnego. To jest założenie którego się nie sprawdza.

I ten "małpolud" nie ma jak go sprawdzić, dysponując ciasnym umysłem wtłoczonym w butelkę.

>Trybalizm, nietolerancja, nacjonalizm, szowinizm, rasizm w jednym stały domu. A atawistyczne szukanie wspólnoty nazywane na wyrost patriotyzmem mają za fundament.

Najgorsze jest to, że w zasadzie nic nie da się z tym zrobić. Można co najwyżej jeden wzorzec zastąpić innym wzorcem. Zasada działania jednak pozostanie. Tak więc zamiast odczuwać nienawiść do "nieprawdziwych Polaków" taki małpiszon będzie odczuwał nienawiść do tych, co to lubią jeść Snickersy (a on sam Marsy wpierdziela).

Tu sam materiał, z którym wypadałoby popracować jest "wadliwy".
16-12-2011 22:27 
 Ocena 2 na 2
Dean11 (302 punktów)
>Historia rozwoju cywilizacji to historia indywidualistów.
Znaczy się cywilizację tworzyli tylko nie widzący drugiego człowieka przez całe życie pustelnicy? Odważna teza .
19-12-2011 14:29 
 Ocena 4 na 4
Konowal (6291 punktów)

>Trybalizm, nietolerancja, nacjonalizm, szowinizm, rasizm w jednym stały domu. A atawistyczne szukanie wspólnoty nazywane na wyrost patriotyzmem mają za fundament.

Zaprawdę powiadam Ci piszesz bzdury
Oczywiście i takie dziwne grupy są, ale im bliżej do do nazwy sekta niż grupy rekonstrukcyjnej. Sa też grupy które traktują to jako zabawę. Sa też grupy dla których to jest po prostu sposób na zarobek (łatwo poznać bo reklamują zaraz jakąś fundację na którą zachęcają do wpłacania kasy), ale są też grupy rekonstrukcyjne naukowe, dla których pokazy to tylko uboczna działalność. Np. kiedyś tacy "rzymianie" szli ileś tam dni żeby sprawdzić jak zachowuje się w rzeczywistych warunkach ubranie takiego wojownika itp.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Scarabaeus (2198 punktów)
>Nie rozumiem natomiast sensu organizowania tych happeningów "jak to było w stanie wojennym", tego
>odgrywania scenek, tego wciągania w to dzieciaków, które nie pamiętają 1981 roku, ba! których
>rodzice nie pamiętają tamtych czasów.

A nie jest tak, że rekonstrukcje historyczne dotyczą właśnie czasów, których nie pamiętamy?

Rekonstrukcje historyczne to między innymi takie połączenie hobby z teatrem.
Jaki jest sens organizowania takich rekonstrukcji? Mniej więcej taki sam jak zbierania znaczków z PRL-u czy wystawianie sztuk teatralnych o komunie.
father Tucker (99 punktów)
Nie rozumiem, co jest złego w odtwórstwie historycznym? Skoro to lubią i mają na to pieniądze, a ludzie chcą przychodzić, to co za problem? Odtwórstwo to żywa lekcja historii, wolę taką niż wkuwanie dat, nazwisk i miejsc bitew. Jest kolorowo, ciekawie na ulicach, coś się dzieje - szczególnie w takie szare, ponure miesiące jak listopad czy grudzień. A to, że rodzice już nie pamiętają Stanu Wojennego to cóż - tym ważniejszy powód, by to przypomnieć. Szczególnie że to historia najnowsza jest najbardziej podatna na manipulacje.
słociński (88 punktów)

>Nie rozumiem natomiast sensu organizowania tych happeningów "jak to było w stanie wojennym", tego
>odgrywania scenek, tego wciągania w to dzieciaków, które nie pamiętają 1981 roku, ba! których
>rodzice nie pamiętają tamtych czasów.[/color]

i tu kolejny cud nad Wisłą 40 mln naród przeżył pijąc ocet bo ten tylko był na półkach
i nic nie było a wszystko było na kartki nie było niczego
ale myślenie ciała pedagogicznego w wspomnianej szkole jest zastanawiające, a niby wszyscy wyższe wykształcenie nieustannie uzupełniane mają


dawiddariusz
sztejkat (4743 punktów)
>(...) inscenizację stanu wojennego polegającą m. in. na
>niewpuszczaniu do szkoły uczniów, którzy nie mieli przy sobie dowodu tożsamości ze (...)

Ja tam pamiętam jeno, że brak było Teleranka.... Hej, zaraz! Dzisiaj też nie było... Oj...

>(...)Nie rozumiem natomiast sensu organizowania tych happeningów "jak to było w stanie wojennym", tego odgrywania scenek, tego wciągania w to dzieciaków, które nie pamiętają 1981 roku, ba! których rodzice nie pamiętają tamtych czasów (...)

Ba. Cóż, może to też i dla tych co pamiętają - by sobie przypomnieli i porównali. Dowód ze zdjęciem z dowodem biometrycznym na ten przykład.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365