Racjonalista - Strona głównaDo treści
jak Górale cenią sobie religię katolicką i inne historie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
17-01-2012 10:37Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
jak Górale cenią sobie religię katolicką i inne historie
Ocena 29 na 29
Burza w przedszkolach w Zakopanem, bo władze samorządowe uznały, że skoro religii nie ma w podstawie programowej przedszkoli, to są to zajęcia dodatkowe, odpłatne, jak angielski czy rytmika.

wiadomosci(*)tkowo_platna.html?lokale=torun

Skrót z przedszkolnych realiów prawnych dla nieobeznanych:

Dziecko ma prawo do bezpłatnego przedszkola przez 5 godzin dziennie, każda kolejna godzina jest odpłatna. W czasie tych 5 godzin realizuje się zajęcia z podstawy programowej. Zajęcia fakultatywne, nieuwzględnione w podstawie, powinny wiec odbywać się poza tymi 5 godzinami i nie są finansowane przez gminę.

Zgodnie z tymi zasadami religia także jest fakultatywna, bo nie ma jej w podstawie programowej i samorząd nie daje (w każdym razie nie powinien dawać) pieniędzy na opłacenie katechetów. Rodzice którzy chcą katolicyzować swoje dzieci od małego, muszą zapłacić za "nadgodziny" (zwykle 2-3 zł za godzinę) i jeszcze za same zajęcia - sprawa dotyczy w praktyce tylko religii katolickiej, a jak wiadomo katecheta katolicki za darmo nie kiwnie palcem w bucie.

Zasięgnęłam języka u mojej pracownicy która ma syna w przedszkolu publicznym (Toruń) - religia na dodatkowych godzinach i płatna ekstra jest co najmniej drugi rok, bo tyle mały chodzi do przedszkola. Nikt nie protestuje.
Nie mam podstaw żeby sądzić, że to jakieś wyjątkowe przedszkole w mieście, zasady finansowania są takie same dla wszystkich publicznych placówek w obrębie miasta/gminy.
I o ile bogata gmina mogłaby sfinansować np. naukę angielskiego albo rytmikę we wszystkich przedszkolach, o tyle finansowanie katechezy dyskryminuje dzieci rodziców innych wyznań (a czemu im gmina nie opłaca nauki religii) o ateistach nie mówiąć (etyka dla czterolatków??).

Nie wiem jak jest w innych częściach kraju, ale podejrzewam, że władze Zakopanego (a może i innych gmin) jakiś czas "nielegalnie" finansowały religię w przedszkolach i ktoś się nagle ocknął, że gmina może mieć kłopoty z RIO.

A górale się buntują, nie chcą płacić za nauczanie religii w przedszkolach, ma być finansowana przez gminę w ramach 5 bezpłatnych godzin i już.

Ostatnie zdanie artykułu " Nie wszyscy górale płacą. W podstawówce nr 9 z religii już została wypisana dwójka dzieci."
Jak wszyscy wiedzą, górale jak jeden są pobożni do szpiku kości, kochają Bozię i papież (tego prawdziwego, nie tego Niemca) itp itd.
A jednak 4zł/godz za wychowanie dzieci w "wierze ojców" to za drogo... hmm...

Rozejrzyjcie się dookoła - czy w waszych miastach/gminach finansuje się religię w przedszkolach z waszych podatków? Czy odbywa się ona w czasie "darmowym"?
W odróżnieniu od szkół, gdzie finansowanie katechezy wynik wprost z przepisów prawa, religia w przedszkolach jest tylko kaprysem rodziców, za który to kaprys powinni płacić sami, tak jak dopłacają za angielski czy naukę tańca.
Przedszkole musi wprawdzie religię zorganizować (zapewnić pomieszczenie, znaleźć katechetę) gdy rodzice tego chcą, ale koszty tych zajęć ponoszą sami zainteresowani.

I teraz zadanie domowe:
Koledzy, koleżanki - do dzieła. Znajdźmy samorządy które nie maja na remont dróg ale mają na religijną indoktrynację małych dzieci przez ludzie bez kwalifikacji pedagogicznych (pani przedszkolanka musi mieć wyższe studia, odbyć praktykę itp. katechetą może być były woźny po kuryjnym kursie).

ps. Z góry uprzedzam, że będę usuwała z tego wątku wypowiedzi zawierające pytania lub zarzuty, na które odpowiedzi są już w moim tekście, trzeba było tylko przeczytać całość, w ustalonej arbitralnie przeze mnie kolejności zdań.
ps.2 Tak, żeby się dowiedzieć, że trzeba przeczytać do końca trzeba przeczytać do końca. Catch 22?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Grzegorz (5685 punktów)
>Jak wszyscy wiedzą, górale jak jeden są pobożni do szpiku kości, kochają Bozię i papieża (tego prawdziwego, nie tego Niemca) itp itd.

Jak widać Bozię kochają, ale woleliby kochać darmowo, bo bardziej konkretnie kochają swoje dutki. Trochę nie rozumiem o co im chodzi, bo jak widać religii chcą (tylko 2 dzieci się wypisało) a pieniędzy z turystów też mają na tyle że 2-3 PLN/h za religię nie robi im pewnie żadnej różnicy (to mniej więcej rząd wielkości mniej niż za inne zajęcia dodatkowe). Nie jestem pewien czy chodzi o finansowanie z gminy, bo tamtejsi ludzie są zwykle dość wyrobieni finansowo i wiedzą że nie ma różnicy (a jeśli jest to na minus) między finansowaniem katechety bezpośrednio ze swoich kieszeni lub pośrednio przez urząd gminy.

A skoro nawet pobożnym góralom z Zakopanego szkoda 2-3 PLN/h za religię to można tylko zgadywać co stałoby się z 90% katolików w PL po wprowadzeniu podatku kościelnego i czemu KRK broni się przed takim rozwiązaniem.
Chlodwig (10939 punktów)
>ps. Z góry uprzedzam, że będę usuwała z tego wątku wypowiedzi zawierające pytania lub zarzuty, na
>które odpowiedzi są już w moim tekście, trzeba było tylko przeczytać całość, w ustalonej arbitralnie
>przeze mnie kolejności zdań.

Ładne.
Plus
17-01-2012 14:48
 Ocena 16 na 16
Meretseger (61860 punktów)

No i ministerstwo wykona woltę i wklei religię do podstawy programowej, żeby była za darmo. A podstawę programową trzeba realizować z każdym dzieckiem, więc... wszystkie dzieci obowiązkowo będą słuchały o bozi w niebie i Jezusku, co je kocha. Ręce i spodnie opadają... Tego, co wymyślił religię w przedszkolu powiesiłabym za... wszystko jedno, za co na suchej gałęzi. Może wtedy spadłby na główkę, rąbnął się w ciemię i przejrzał na oczy.


Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
17-01-2012 15:10 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>No i ministerstwo wykona woltę i wklei religię do podstawy programowej, żeby była za darmo.

Wypluj te słowa. Po co to piszesz, a bo to wiemy kto nas podgląda?
Po co pomysły podsuwać?


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
17-01-2012 21:14 
 Ocena 3 na 3
slik (20011 punktów)
>No i ministerstwo wykona woltę i wklei religię do podstawy programowej, żeby była za darmo. A podstawę programową trzeba realizować z każdym dzieckiem, więc... w3szystkie dzieci obowiązkowo będą słuchały o bozi w niebie i Jezusku, co je kocha.
Taka indoktrynacja dzieci, to zbrodnia dokonywana na młodych niedojrzałych umysłach, w majestacie prawa, za państwowe pieniądze. Ludzie którzy o tym by zadecydowali powinni stanąć kiedyś przed jakimś trybunałem Państwa Polskiego.
Kler doskonale wie, że dziecięcy umysł, w tym wieku, chłonie nawet największe bzdury jak gąbka, bo ludzie którzy mieli z nimi styczność raczej nigdy ich nie oszukiwali. A tu dostają się w ręce zawodowych, wytrawnych i cynicznych oszustów - najgorsze jest to, że ich właśni rodzice zgotowali im ten los.
AŻ CHCE SIĘ KRZYCZEĆ!
17-01-2012 22:23 
 Ocena 8 na 8
diogenes (42753 punktów)
>Tego, co wymyślił religię w przedszkolu powiesiłabym za...

Wprowadzenie religii do przedszkola świadczy tylko o bezwzględnej woli indoktrynacji. Z psychologicznego i neurofizjologicznego punktu widzenia jest to chwyt równie skuteczny, jak i groźny. Ktoś, kto jako dziecko poddany jest indoktrynacji, odporny będzie w przyszłości na wszelkie racjonalne argumenty.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-01-2012 07:58 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
> Ktoś, kto jako dziecko poddany jest indoktrynacji, odporny będzie w przyszłości na wszelkie racjonalne argumenty.

Nie no, jakaś szansa jest. Ja, jak się okazuje, miałam religię w przedszkolu (poza przedszkolem, w salce parafialnej), chodziłam na rekolekcje dla przedszkolaków itp. I pacz pan co z tego wyrosło...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
18-01-2012 12:12 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Nie no, jakaś szansa jest.

Zgoda. Szansa jest, zwłaszcza jeśli indoktrynacja robiona jest źle. Całe szczęście, że z różnych powodów nie może być idealna.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
19-01-2012 09:11 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Zgoda. Szansa jest, zwłaszcza jeśli indoktrynacja robiona jest źle. Całe szczęście, że z różnych powodów nie może być idealna.

A co Ty, widziałeś, co się dzieje na tych religiach i rekolekcjach? Sami sobie bat kręcą, na wiadomo co. 90% ludzi wychodzi z tych "edukacji" przekonana o wrodzonym kretynizmie kleru, bezsensie religii i płytkości rytuałów. To, co widzą w domu czy okolicy tylko ten obraz wzmacnia. Nawet bez większych starań ze strony niewierzących (w różnych stopniach) w ciągu pokolenia religia jako popularny władca umysłów padnie tak, czy inaczej.

Weź przykład: u mojego Brata w liceum dosłownie kilka osób na całą szkołę (wszystkie roczniki) poważnie chodzi na religię. Cała reszta chodzi, bo musi. I nie może się doczekać, kiedy tą ściemą pizgnie o klepisko tak, że aż zahuczy. Ostatnio, na urodzinach rzeczonego Brata, zostałam poproszona o przeprowadzenie pogadanki uświadamiającej "kiedy i jak wreszcie wolno przeprowadzić apostazję". Banda w wieku 18-19, same maturalne sztuki, żadna na religię już nie chodzi. Naści, przyszłość narodu


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
18-01-2012 09:21 
 Ocena 1 na 1
Ag-nes (2295 punktów)
>No i ministerstwo wykona woltę i wklei religię do podstawy programowej, żeby była za darmo. A podstawę programową trzeba realizować z każdym dzieckiem, więc... w3szystkie dzieci obowiązkowo będą słuchały o bozi w niebie i Jezusku, co je kocha.
Już słuchają. Zaczyna się od Wszystkich Świętych - dzieci są gnane na cmentarz i palą znicze na grobach księży. Później odwiedziny Mikołaja i szał choinkowy - co jeszcze można by strawić. Ale spotkania wigilijne, jasełka, śpiewanie kolęd to już trochę za wiele, zarówno dla dzieci które chodzą na religię a o pozostałych nie wspominając. No i Wielkanoc, pisanki, koszyczki, święconki. Rysowanie, malowanie, wyklejanie tego co powinno być tylko na religii a nie podczas realizacji podstawy programowej. A krzyż, który wisi w sali przedszkolnej wystraszyłby każdego a co dopiero przedszkolaka, godło to przy nim kropeczka na ścianie.
maruda (5550 punktów)
W poznaniu w dwóch przedszkolach znalazłem informację o religii jako przedmiocie dodatkowym bezpłatnym. W statucie przedszkola znalazłem sposób ukrycia kosztów. Jak się chce to można nawet dzisiaj.
Cytat:
Przedszkole zatrudnia nauczyciela katechetę, który nauczanie religii prowadzi w oparciu o program opracowany i zatwierdzony przez władze kościołów.

17-01-2012 16:03 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>W poznaniu w dwóch przedszkolach znalazłem informację o religii jako przedmiocie dodatkowym bezpłatnym. W statucie przedszkola znalazłem sposób ukrycia kosztów. Jak się chce to można nawet dzisiaj.
>Cytat:
Przedszkole zatrudnia nauczyciela katechetę, który nauczanie religii prowadzi w oparciu o program opracowany i zatwierdzony przez władze kościołów.


Zaraz zaraz - jeden katecheta a wiele kościołów (bo chyba nie o budynki w tej liczbie mnogiej chodzi)? I jeden program nauczania religii??

Ciekawostka.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Taka dygresja.

Właśnie sobie uświadomiłam, że zanim wprowadzono religię do szkół, o religii dla przedszkolaków nikt nie słyszał.

Na religie posłano mnie kiedy miałam 7 lat, równo z pierwsza klasą podstawówki.
Podobno była zerówka przy parafii, ale nie znam nikogo kto tam chodził.
Na pewno znałam już wtedy paciorki i inne takie, pieśni kościelne, wiedziałam kiedy klękać a kiedy wstawać w czasie mszy, wiedziałam coś tam o Jezusku, Maryi, brodatym Józefie itp. Wszystkiego nauczyli mnie rodzice i dziadek.

Moi rodzice byli wówczas przeciętnie religijni, dziadek może bardziej z racji wieku, ale znowu nie jakiś dewot.

Czyżby dzisiejsi rodzice nie potrafili przekazać dziecku swojej wiary?
Nie maja wystarczającej wiedzy?
Skoro sami nie potrafią opowiedzieć dziecku o Jezusku i nauczyć paciorków, to jacy z nich katolicy?

Czyż to nie żałosne?

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
17-01-2012 17:02 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Skoro sami nie potrafią opowiedzieć dziecku o Jezusku i nauczyć paciorków, to jacy z nich katolicy?
>Czyż to nie żałosne?
Nie, to światełko w tunelu. Jeśli do tego nie będą chcieli płacić za przekazywanie swoim dzieciom bałamutnych opowiastek, to będzie drugie.
Niestety, "bezpłatne" nauczanie religii jest podobno zapisane w konkordacie, więc raczej płonne nadzieje.
bafiozo (717 punktów)
Podhale gdzie mieszkam, to istne piekło dla wolnej myśli. Przyznanie się do światopoglądu niereligijnego jest tutaj wyczynem niemal tak heroicznym, jak wysłuchanie do końca wypowiedzi Terlikowskiego. Odbywa się tu hardcorowa indoktrynacja dzieci, ostatnio wykorzystuję się do tego Błogosławionego Ojca Świętego Jana Pawła II Wielkiego, który wśród Górali pełni rolę drugiego Boga. Śmiem mniemać, że wyprzedził już nawet Przenajświętszą Niepokalaną Maryję Matkę Bożą Królową Tatr Zawsze Dziewicę. Co do religii w szkole, słyszałem że raz zebrała się grupa uczniów chętnych do uczęszczania na lekcję etyki (chyba w Nowym Targu), lecz dyrekcja dołożyła wszelkich koniecznych starań, by nie udało się takowych zorganizować.
18-01-2012 02:55 
 Ocena 4 na 4
Kamil Ciura (762 punktów)
Nie tylko na Podhalu tak jest. Zdawałoby się że Warszawa i okolice to bardzo laicki rejon, ale nie. Miałem okazję zobaczyć szkołę podstawową w Słomczynie pod Warszawą. Cała ściana poświęcona pamięci JPII, sztandary z hasłami "Bóg, Honor, Ojczyzna", wielkie krzyże na ścianach, reprodukcje ikon i MB Jasnogórskiej. To było przy okazji zawodów sportowych które odbywały się na torze wrotkarskim przy szkole - poznałem też sporo rodziców dzieci uczęszczających do tej szkoły. Religijny beton.

Paradoksalnie, z miejsc które w życiu odwiedziłem w Polsce, najmniej religijna wydaje mi się Nowa Huta w Krakowie, gdzie mieszkam. Mimo że panuje opinia że Krakusy są świętoszki - może Ci ze Starego Miasta bardziej. Ale generalnie w moim otoczeniu ludzie mają w większości w nosie kościół, księdza po kolędzie nie przyjmują, na msze chodzą raz w roku, rozwodzą się, żyją w konkubinatach, mają nieślubne dzieci etc. generalnie robią rzeczy które są zupełnie normalne, ale dla katolika są grzechem od którego włos się jeży na głowie. Pamiętam że jeszcze gdy chodziłem do gimnazjum gdy autobus MPK mijał kościół (a Kraków jak wiemy, jest nimi upstrzony) to 90% pasażerów się "żegnało". Teraz robią to głównie ludzie starsi.

W moim liceum większość klasy nie chodziła na religię. Ale to była mała szkoła, do której chodziło dość ekscentryczne towarzystwo (80% klasy to byli ludzie którzy w "normalnym" liceum by życia nie mieli za poglądy, wygląd, ubiór, zachowanie czy preferencje seksualne, a czasem wszystko na raz).

W Krakowie też jest masa studentów, którzy wnoszą dość liberalny klimat do życia miasta. Na moim wydziale znałem więcej ateistów, agnostyków, niepraktykujących niż gorliwych katolików. Były takie koleżanki na roku które złożyły po maturze (w podzięce za dobry wynik podobno O_O) śluby czystości, nosiły jakieś obrączki na dowód, ale im przeszło po 1 roku. Młodość ma swoje prawa i pokusy biorą w końcu górę nad sztucznymi barierami wzniesionymi przez religię.

Mam znajomych w całej Polsce i nie poznawałem ich bynajmniej na ateistycznych spędach, a jednak w większości przypadków okazywało się wcześniej czy później że są niewierzący. Ba, znam nawet dwóch "konwertytów" którzy po czytaniu tego co wrzucam z racjonalisty na swoją tablicę na fb nabrali wątpliwości i porzucili wiarę!

Nie ma co płakać, ani kryć się ze swoim światopoglądem, trzeba po prostu być z niego dumnym. Bo nie oszukujmy się - jesteśmy lepsi od wierzących przynajmniej w jednym: chętniej i częściej używamy mózgu
Kasia Nokomicka (10 punktów)
Moja 4-letnia córeczka chodzi do przedszkola publicznego . Nie jestem katoliczką . Na pytanie , co z dzieckiem w czasie religii , pani powiedziała , że ona ma przerwę , a dziecko ma siedzieć w kącie . Nie posyłam córki dwa razy w tygodniu do przedszkola , bo nie chcę aby przeżywała traumę . To państwo jest chore . Nie raz słyszałam : " Jak Ci się nie podoba , to wyjedź . Nas jest więcej i to my dyktujemy warunki "
18-01-2012 05:21 
 Ocena 3 na 5
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
"Nas jest więcej i to my dyktujemy warunki "
Zgodnie z zasadą, (choć nie oryginalnie) chrześcijańską: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe...
Ach, gdyby tak odwrócić sytuację, jakiż byłby raban, jakaż histeria Terlikowskich, frondów i innych Głódziów, że katolików biją.
18-01-2012 07:23 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>katolików biją.
A to już nie ma rabanu? Wniebogłosy się drą, jak to źli ateiści ich prześladują, bo nie pozwalają sobie po głowach deptać. No do czego to podobne, żeby taki obrzydliwy ateista, Hitler, Stalin i Kim Ir Sen w jednym, śmiał mieć swoje własne zdanie. I w dodatku nie bije łbem o posadzkę przed obrazkiem JPII, zaraza jedna. No.


Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
18-01-2012 20:40 
 Ocena 2 na 2
slik (20011 punktów)
>Nie raz słyszałam : " Jak Ci się nie podoba , to wyjedź . Nas jest więcej i to my dyktujemy warunki "
Dokładnie tak samo jest na forach - mam wówczas standardową odpowiedź - zapytanie retoryczne:
Cytat:
A kto tobie, watykański niewolniku, dał prawo do wyganiania Polaków z ich Ojczyzny?!

Działa skutecznie - zniechęca oponentów do dalszej polemiki w tym klimacie
Maciej Majewski (26 punktów)A mnie się wydaje że to dzieciom powinni płacić za chodzenie na religi
Usunięte przez moderatora
Maciej Majewski (26 punktów)
>Burza w przedszkolach w Zakopanem, bo władze samorządowe uznały, że skoro religii nie ma w
>podstawie programowej przedszkoli, to są to zajęcia dodatkowe, odpłatne, jak angielski czy rytmika.
>wiadomosci(*)tkowo_platna.html?lokale=torun
>Skrót z przedszkolnych realiów prawnych dla nieobeznanych:
>Dziecko ma prawo do bezpłatnego przedszkola przez 5 godzin dziennie, każda kolejna godzina jest
>odpłatna. W czasie tych 5 godzin realizuje się zajęcia z podstawy programowej. Zajęcia fakultatywne,
>nieuwzględnione w podstawie, powinny wiec odbywać się poza tymi 5 godzinami i nie są finansowane
>przez gminę.
>Zgodnie z tymi zasadami religia także jest fakultatywna, bo nie ma jej w podstawie programowej i
>samorząd nie daje (w każdym razie nie powinien dawać) pieniędzy na opłacenie katechetów. Rodzice
>którzy chcą katolicyzować swoje dzieci od małego, muszą zapłacić za "nadgodziny" (zwykle 2-3 zł za
>godzinę) i jeszcze za same zajęcia - sprawa dotyczy w praktyce tylko religii katolickiej, a jak
>wiadomo katecheta katolicki za darmo nie kiwnie palcem w bucie.
>Zasięgnęłam języka u mojej pracownicy która ma syna w przedszkolu publicznym (Toruń) - religia na
>dodatkowych godzinach i płatna ekstra jest co najmniej drugi rok, bo tyle mały chodzi do
>przedszkola. Nikt nie protestuje.
>Nie mam podstaw żeby sądzić, że to jakieś wyjątkowe przedszkole w mieście, zasady finansowania są
>takie same dla wszystkich publicznych placówek w obrębie miasta/gminy.
>I o ile bogata gmina mogłaby sfinansować np. naukę angielskiego albo rytmikę we wszystkich
>przedszkolach, o tyle finansowanie katechezy dyskryminuje dzieci rodziców innych wyznań (a czemu im
>gmina nie opłaca nauki religii) o ateistach nie mówiąć (etyka dla czterolatków??).
>Nie wiem jak jest w innych częściach kraju, ale podejrzewam, że władze Zakopanego (a może i innych
>gmin) jakiś czas "nielegalnie" finansowały religię w przedszkolach i ktoś się nagle ocknął, że gmina
>może mieć kłopoty z RIO.
>A górale się buntują, nie chcą płacić za nauczanie religii w przedszkolach, ma być finansowana przez
>gminę w ramach 5 bezpłatnych godzin i już.
>Ostatnie zdanie artykułu " Nie wszyscy górale płacą. W podstawówce nr 9 z religii już została
>wypisana dwójka dzieci."
>Jak wszyscy wiedzą, górale jak jeden są pobożni do szpiku kości, kochają Bozię i papież (tego
>prawdziwego, nie tego Niemca) itp itd.
>A jednak 4zł/godz za wychowanie dzieci w "wierze ojców" to za drogo... hmm...
>Rozejrzyjcie się dookoła - czy w waszych miastach/gminach finansuje się religię w przedszkolach z
>waszych podatków? Czy odbywa się ona w czasie "darmowym"?
>W odróżnieniu od szkół, gdzie finansowanie katechezy wynik wprost z przepisów prawa, religia w
>przedszkolach jest tylko kaprysem rodziców, za który to kaprys powinni płacić sami, tak jak
>dopłacają za angielski czy naukę tańca.
>Przedszkole musi wprawdzie religię zorganizować (zapewnić pomieszczenie, znaleźć katechetę) gdy
>rodzice tego chcą, ale koszty tych zajęć ponoszą sami zainteresowani.
>I teraz zadanie domowe:
>Koledzy, koleżanki - do dzieła. Znajdźmy samorządy które nie maja na remont dróg ale mają na
>religijną indoktrynację małych dzieci przez ludzie bez kwalifikacji pedagogicznych (pani
>przedszkolanka musi mieć wyższe studia, odbyć praktykę itp. katechetą może być były woźny po
>kuryjnym kursie).
>ps. Z góry uprzedzam, że będę usuwała z tego wątku wypowiedzi zawierające pytania lub zarzuty, na
>które odpowiedzi są już w moim tekście, trzeba było tylko przeczytać całość, w ustalonej arbitralnie
>przeze mnie kolejności zdań.
>ps.2 Tak, żeby się dowiedzieć, że trzeba przeczytać do końca trzeba przeczytać do końca. Catch 22?
>
A mnie się wydaje że to dzieciom powinni płacić za chodzenie na religi

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365