Racjonalista - Strona głównaDo treści
Znaki na drodze

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
21-01-2012 23:52-jad- (18783 punktów)Znaki na drodze
Ocena 3 na 3
Ostatnio sporo się słyszy o likwidowaniu niepotrzebnych znaków drogowych. Rzekomo na naszych drogach jest zbyt wiele znaków, które najczęściej niczemu nie służą a tylko wprowadzają zamęt w głowie kierowcy, który nie nadąża ich wszystkich zauważyć i przeanalizować. Może coś w tym jest. Płynne poruszanie się samochodem w obcym terenie jest czasem niełatwą sztuką i może w jakiejś części jest to spowodowane właśnie zbyt dużym zagęszczeniem znaków pionowych. Dlatego likwidacji części znaków wszyscy zgodnie przyklaskują i ja też klaszczę.
W moim mniemaniu nie każdy znak jest jednak niepotrzebny. Jako taki widzę np. ostrzeżenie o sygnalizacji świetlnej, którą widać przecież z daleka i dużo wcześniej niż sam znak. Nie uważam jednak, żeby znaki "ustąp pierwszeństwa" czy "droga z pierwszeństwem przejazdu" były bezsensowne. Wręcz przeciwnie- tych zawsze wypatruję i na nie zwracam największą uwagę. A oto niedawno w moim mieście, na moim osiedlu znaki te zostały zlikwidowane. Zamiat nich pojawiły się nowe, bezsensowne- "skrzyżowanie równorzędne"
Czyli zamiast jednego znaku pojawił się inny znak- bilans, zdaje się, wychodzi na zero...nawet tymczasowo na minus jeden, bo jest jeszcze ostrzeżenie o zmianie organizacji ruchu.
Nie jestem specjalistą od tej organizacji ruchu ale wydaje mi się, że skrzyżowania równorzędne są do bani i świetnie sprawdzają się tylko tam gdzie gminy nie stać na postawienie żadnego znaku a drogi są rzadko uczęszczane. W dużych aglomeracjach, przy stosunkowo dużym natężeniu ruchu takie ło, wprowadza tylko nerwicę wśród kierowców. Wiem bo miewam nieprzyjemność po czymś takim jeździć. Jedziesz 20 metrów i się zatrzymujesz, kolejne 20 i znów się zatrzymujesz, kolejne 20 i..... tak do celu. Ogólnie rzecz biorąc, to chyba nie jest krok do przodu.
Co o tym sądzicie koleżanki, koledzy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Fizyk (17637 punktów)
> Co o tym sądzicie koleżanki, koledzy?

Bywa gorzej: w Ameryce jest dużo skrzyżowań ze znakiem stopu ze wszystkich czterech stron.
22-01-2012 09:31 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Bywa gorzej: w Ameryce jest dużo skrzyżowań ze znakiem stopu ze wszystkich czterech stron.
U mnie jest jedno takie skrzyżowanie. Nie ma problemu gdy na owo skrzyżowanie wjeżdża dwa samochody. Problem jest gdy jest trzy, a już kabaret jest gdy znajdzie sie na nim 4 samochody

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
22-01-2012 17:37 
 Ocena 6 na 6
Pa1ryk (1539 punktów)

Paszczak Paweł (183 punktów)
>Czyli zamiast jednego znaku pojawił się inny znak- bilans, zdaje się, wychodzi na zero...nawet
>tymczasowo na minus jeden, bo jest jeszcze ostrzeżenie o zmianie organizacji ruchu.

W tym rzecz, że tu przecież nikomu nie chodziło o usuwanie znaków, tylko jak sam zauważyłeś, o zmianę organizacji ruchu.

Ja specjalistą od ruchu też nie jestem, ale czytałem różne wątki na różnych forach, gdzie przewijały się badania na ten temat. Wyniki były takie, że ruch jest bardziej płynny i mniej jest wypadków, a spowodowane jest to tym, że kierowca musi się ciągle koncentrować na drodze. No i nie może się rozpędzić (na Forum Polskich Wieżowców jest b. dużo wątków na temat ruchu ulicznego, jak masz chwilę czasu i Cię to zainteresowało, to wyszukasz tam sobie więcej informacji).
Podobna sytuacja jest ogólnie z sygnalizacją świetlną, która zamiast ułatwiać, w wielu przypadkach tylko utrudnia życie (przynajmniej, jak jest ustawiona przez naszych "specjalistów"). Sam mam w mieście takie skrzyżowania, które są przejezdne tylko nocą lub gdy nie działają światła...
22-01-2012 09:48 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>>Czyli zamiast jednego znaku pojawił się inny znak- bilans, zdaje się, wychodzi na zero...nawet
>>tymczasowo na minus jeden, bo jest jeszcze ostrzeżenie o zmianie organizacji ruchu.

>W tym rzecz, że tu przecież nikomu nie chodziło o usuwanie znaków, tylko jak sam zauważyłeś, o zmianę organizacji ruchu.

Aha. Niewykluczone. Nawet nie przyszło mi do głowy, że można usprawniać ruch w taki sposób.

>Ja specjalistą od ruchu też nie jestem, ale czytałem różne wątki na różnych forach, gdzie przewijały się badania na ten temat. Wyniki były takie, że ruch jest bardziej płynny i mniej jest wypadków, a spowodowane jest to tym, że kierowca musi się ciągle koncentrować na drodze. No i nie może się rozpędzić

Z wynikami rzetelnych badań trudno dyskutować ale z drugiej strony ciężko mi w to uwierzyć. Jakim sposobem ruch może być bardziej płynny skoro trzeba się zatrzymywać (albo prawie zatrzymywać) co kilka metrów.
Jeśli na skrzyżowaniach jest jasno ustalone pierwszeństwo przejazdu, to im dłuższa trasa, tym rzadziej widzę "ustąp pierwszeństwa" a częściej "droga z pierwszeństwem". Zdaje mi się, że w efekcie szybciej jestem u celu.

>Podobna sytuacja jest ogólnie z sygnalizacją świetlną, która zamiast ułatwiać, w wielu przypadkach tylko utrudnia życie (przynajmniej, jak jest ustawiona przez naszych "specjalistów"). Sam mam w mieście takie skrzyżowania, które są przejezdne tylko nocą lub gdy nie działają światła...

Bywa. Chociaż niekoniecznie światła są tu winne. Czasem wystarczyłoby otworzyć obwodnicę miasta, żeby ulżyć i mieszkańcom i przejezdnym


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
22-01-2012 10:04 
 Ocena 1 na 1
Paszczak Paweł (183 punktów)
>Z wynikami rzetelnych badań trudno dyskutować ale z drugiej strony ciężko mi w to uwierzyć. Jakim sposobem ruch może być bardziej płynny skoro trzeba się zatrzymywać (albo prawie zatrzymywać) co kilka metrów.
>Jeśli na skrzyżowaniach jest jasno ustalone pierwszeństwo przejazdu, to im dłuższa trasa, tym rzadziej widzę "ustąp pierwszeństwa" a częściej "droga z pierwszeństwem". Zdaje mi się, że w efekcie szybciej jestem u celu.

Bo to w większej części zależy od tego, GDZIE zastosowano takie oznakowanie.
Nie odpowiadam za debilizmy władz i nie neguję konieczności systemu dróg zbiorczych, promienistych i wewnątrzmiejskich ram oraz miejskiej obwodnicy. Tam oczywiście powinno być jasno określone pierwszeństwo.
A ruch płynny niekoniecznie znaczy szybki. To tak jak z zieloną falą (w teorii, bo w praktyce to...), jedziesz 50 - załapujesz się wszędzie na zielone. Część będzie jechać 120, a później stawać pod kolejnym sygnalizatorem, ruszać z opóźnieniem (zwalniając tych za sobą) itd..
perun (8610 punktów)

>Jedziesz 20 metrów i się zatrzymujesz, kolejne 20 i znów się zatrzymujesz, kolejne 20 i..... tak do
>celu. Ogólnie rzecz biorąc, to chyba nie jest krok do przodu.
>Co o tym sądzicie koleżanki, koledzy?
Masz racje to jest kilka kroków do tyłu. Skrzyżowanie równorzędne powoduje spowolnienie jazdy. A teraz moda jest na to, aby nie przemieszać się szybko tylko bezpiecznie. Wiadomo, że bezpiecznie to jest 20 - 30 km na h więc robi sie wszystko, aby drogi dostosować do prędkości żółwia.
Takich idiotyzmów jest multum. Np. ograniczenie prędkości na autostradzie do 130 km. 130km to normalni ludzie jeżdżą na gminnej drodze. No ale co robiłaby policja gdyby na pustej prostej drodze w lesie nie stała z radarem i nie kosiła mandatów za przekroczenie prędkości o 50 km.
Oczywiście wiem, że dostanę minusy na te 130 km na pustej drodze...ale normalny człowiek nie po to kupuje samochód który rozwija ponad 200km, aby jeżdzć 50 km tam gdzie można dwa razy szybciej, bez stwarzania nadmiaru ryzyka dla siebie i innych.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
22-01-2012 09:53 
 Ocena 3 na 3
Ania... (14138 punktów)
>>Jedziesz 20 metrów i się zatrzymujesz, kolejne 20 i znów się zatrzymujesz, kolejne 20 i..... tak do
>>celu. Ogólnie rzecz biorąc, to chyba nie jest krok do przodu.
>>Co o tym sądzicie koleżanki, koledzy?
>Masz racje to jest kilka kroków do tyłu. Skrzyżowanie równorzędne powoduje spowolnienie jazdy. A teraz moda jest na to, aby nie przemieszać się szybko tylko bezpiecznie. Wiadomo, że bezpiecznie to jest 20 - 30 km na h więc robi sie wszystko, aby drogi dostosować do prędkości żółwia.
Prędkość bezpieczna w 100% to prędkość zerowa, tylko czekam aż ograniczą prędkość w zabudowanym do 100% bezpiecznego zera...
Hodża (11172 punktów)
>Prędkość bezpieczna w 100% to prędkość zerowa, tylko czekam aż ograniczą prędkość w zabudowanym do 100% bezpiecznego zera...

To mit. Na autostradzie prędkość "bezpieczna" oscyluje wokół 90 km/h. Poniżej 70 jest już niebezpiecznie. Prędkość "zero" jest skrajnie niebezpieczna (bardziej niż 150).

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Ania... (14138 punktów)
>>Prędkość bezpieczna w 100% to prędkość zerowa, tylko czekam aż ograniczą prędkość w zabudowanym do 100% bezpiecznego zera...
>To mit. Na autostradzie prędkość "bezpieczna" oscyluje wokół 90 km/h. Poniżej 70 jest już niebezpiecznie. Prędkość "zero" jest skrajnie niebezpieczna (bardziej niż 150).
To był sarkazm.
22-01-2012 20:07 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>To mit.

Ani chodziło chyba o to, że auta, które się nie poruszają, nie mają możliwości żeby się z czymkolwiek zderzyć. To oczywiste, że zatrzymanie się na ruchliwej drodze sprawia zagrożenie ale tylko dlatego, że inne samochody poruszają się z prędkością większą niż 0

>Na autostradzie prędkość "bezpieczna" oscyluje wokół 90 km/h. Poniżej 70 jest już niebezpiecznie.

Dlaczego akurat 90?


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
22-01-2012 20:36 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>>Na autostradzie prędkość "bezpieczna" oscyluje wokół 90 km/h. Poniżej 70 jest już niebezpiecznie.
>Dlaczego akurat 90?
Przy prędkości ponad 90km\h fiat 126p może się rozsypać. Dlatego bezpieczna prędkości to 90km

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
22-01-2012 21:06 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Przy prędkości ponad 90km\h fiat 126p może się rozsypać. Dlatego bezpieczna prędkości to 90km

Dawno temu miałem "malucha". Co prawda nie rozpadał się przy dziewięćdziesięciu na godzinę ale zapanować nad nim na wąskiej drodze, przy tej prędkości nie było łatwo. Czułem się jakbym kierował wodolotem na PlayStation.
Dlatego mam wrażenie, że ograniczenia prędkości ustalane na naszych drogach są dostosowane właśnie do "maluchów", które przecież już bardzo rzadko się widuje.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
23-01-2012 07:37 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Mój był wyjątkowo dobrym egzemplarzem i zaczynał wpadać w wibrację dopiero powyżej 100

Komunizm i katolicyzm mają to do siebie, że łączy je pruderia (M. Środa)
22-01-2012 20:46 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Dlaczego akurat 90?

Bo nie spowalnia zanadto ruchu i jeszcze jakoś można się wyrobić na zakrętach. (Jestem flegmatykiem).

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
22-01-2012 20:57 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>>Dlaczego akurat 90?
>Bo nie spowalnia zanadto ruchu i jeszcze jakoś można się wyrobić na zakrętach. (Jestem flegmatykiem).

90 to akurat tyle, ile na autostradzie mogą rozwijać TIR-y i jadąc z tą prędkością powinieneś się trzymać prawego pasa, bo na lewym te 90 km/h to czasem jak 0 na prawym. Niektórzy nie zwracają uwagi ani na ograniczenia ani na ceny paliwa i sypią 200 czy nawet więcej.
Jazda z TIR-ami na dłuższą metę jest bardzo monotonna; po dwóch godzinach niejeden flegmatyk może zasnąć


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
22-01-2012 09:54 
 Ocena 5 na 5
Paszczak Paweł (183 punktów)
>Masz racje to jest kilka kroków do tyłu. Skrzyżowanie równorzędne powoduje spowolnienie jazdy. A teraz moda jest na to, aby nie przemieszać się szybko tylko bezpiecznie. Wiadomo, że bezpiecznie to jest 20 - 30 km na h więc robi sie wszystko, aby drogi dostosować do prędkości żółwia.

Ta moda była kilkadziesiąt lat temu. W Europie. My nie wyciągnęliśmy z tego żadnej nauki i stwierdziliśmy, że musimy przejść przez wszystkie etapy po kolei. Dodatkowo nałożył się na to kult samochodu, spowodowany chyba miłością do Ameryki.
Efekt jest teraz widoczny w wielu polskich miastach. Pozastawiane chodniki, ignorująca wykroczenia straż miejska, dzikie parkingi itp. Jednym słowem odczłowieczenie miast. Do tego dochodzi urban spawl, budowa nowych galerii handlowych i wszechobecne banki.
Dobrze widać to w Poznaniu, gdzie centrum praktycznie umarło już dawno.
Pamiętam, jak wywalono z miasta studentów, ponieważ był organizowany Szczyt Klimatyczny. Miasto-duch, na wielu ulicach centrum nikogo nie minąłem. Tylko sznury zaparkowanych aut - tych samych, co zwykle.
We Wiedniu podobno w tym roku obniżono koszt przejazdu metrem, w Poznaniu zmniejszono częstotliwość kursowania pojazdów MPK, zapowiedziano dwie podwyżki cen biletów i ciągle inwestuje się w poszerzanie i budowę ulic. Później będzie płacz, że z biletów to jednak zyski zmalały, a korki się zwiększyły przez co trzeba wydać więcej na remonty dróg...

Jeśli chodzi o część posta dotyczącą ruchu za miastem, to się niestety muszę zgodzić - w wielu przypadkach mamy do czynienia z kretynizmami.
22-01-2012 10:53 
 Ocena 7 na 7
Ania... (14138 punktów)
Bądźmy szczerzy - komunikacja miejska leży i kwiczy. Nawet w dużych miastach czy okręgach nie ma różowo, wystarczy odrobina śniegu, autobusy mają spóźnienia po pół godziny. Co dziwne - pociągi również, a przecież jeszcze kilkanaście lat temu śnieg nie stanowił problemu.
Na nierentownych liniach zamiast obsadzić większą liczbę kursów mniejszymi busami, obcina się liczbę kursów a autobus jedzie wielki i pusty - nikogo nie stać na czekanie 5 godzin na kurs, więc jedzie się samochodem.

W Warszawie zdarzało mi się zostawiać auto przy linii metra i dalej jechać metrem, bo zwyczajnie szybciej. Ale to wynika wyłącznie z cudownej własności metra: kiedy przyjdę na stację, za chwilę jadę już. Gdybym miała w perspektywie niewiadomy czas oczekiwania, to na pewno nie skorzystałabym z tej opcji.

Swego czasu pokonywałam kilka stacji pociągiem. Kiedy przyszłam na stację, w czasie do 20-30 minut w ciągu dnia zawsze miałam pociąg. Teraz sprawdziłam rozkład jazdy i odkryłam, że ta sama trasa ma skrajnie mało połączeń, zdarza się, że kursu nie ma przez 2-3 godziny. Ciekawe, kto zajrzy na stację, jeśli jadąc na konkretną godzinę naciął się na takie okienko. A jeśli dojazd do pobliskiej miejscowości ma oznaczać wcześniejsze przygotowanie planu podróży, jakby to był wyjazd do Brazylii co najmniej, to kto da się namówić na pociąg? Nie wspominając o cenach biletów!

Dopóki nie doprowadzi się komunikacji do odpowiedniego poziomu, dopóty problem pozostanie. A najważniejszym problemem jest właśnie długi czas nawet nie samej podróży, a oczekiwania na podróż.
22-01-2012 11:23 
 Ocena 2 na 2
Paszczak Paweł (183 punktów)
No i to jest właśnie największy problem - znaleźć złoty środek. Niektórzy wsiadają bezmyślnie do samochodu mimo, że mają obok wydajną sieć komunikacyjną, przez co autobusy stają w korkach i nie jadą zgodnie z rozkładem. To znów powoduje, że inni są zmuszeni wsiąść do samochodu, ale i oni ostatecznie bardziej stoją, niż jadą...
Dodatkowo dochodzi brak wyobraźni i mentalność urzędników to wszystko organizujących, którzy ostatecznie stwierdzą, że autobusy wożą powietrze i że można część kursów usunąć.
Dodajmy remonty i objazdy, problemy z zakupem biletów, ich ceny, często awanturujący się albo nie do końca normalni współpasażerowie i faktycznie, odechciewa się.
Sam po mieście poruszam się prawie wyłącznie komunikacją miejską (chociaż jak usłyszałem o podwyżkach, to zacząłem przeglądać oferty sklepów rowerowych), ale jak mam jechać pod miasto to mam wybór: 20 minut samochodem lub 1,5h autobusami, z czego 30 minut czekając na przesiadkę...
-jad- (18783 punktów)
> Np. ograniczenie prędkości na autostradzie do 130 km.

Obecnie, w Polsce do 140.

>No ale co robiłaby policja gdyby na pustej prostej drodze w lesie nie stała z radarem i nie kosiła mandatów za przekroczenie prędkości o 50 km.

To jest najśmieszniejsze. Każdy wie, że gdzieniegdzie ograniczenia są kompletnie bezsensowne i nikt tam nie jedzie tylko tyle, ile wolno jeśli nie widzi policjantów. Praktycznie każdy przejeżdżający jest winny i jeśli ma pecha, to płaci.
Oglądałem kiedyś kilka razy program "Uwaga- pirat" na TVN Turbo. Policjanci w nieoznakowanych wozach nie polowali na "leszczy" tylko na tych którzy jadą dużo szybciej niż cała reszta, wyprzedzają na ciągłej itd. Niby bardzo rozsądnie ale wynika z tego, że wszyscy przekraczający dozwoloną prędkość o te 5, 10, 15 (więcej?)km/h nie stanowią zagrożenia.

Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
22-01-2012 11:18 
 Ocena 6 na 6
Ania... (14138 punktów)
A jadący prędkością dozwoloną staje się zagrożeniem - bo każdy chce go wyminąć, a droga często nie jest do tego stworzona.

I co gorsze, ja to rozumiem. Absurdem jest, że mamy długie trasy przejeżdżające przez miasta i wsie - to powinny być drogi lokalne. Kto pojedzie 300 km z prędkością 50km/h przez 50% drogi? Maksymalną, co da nam 40km/h średniej, bo przecież a to przejście, a to światła. Czas przejazdu z 3h (zakładając średnią 100km/h) rośnie nam do 6h mniej więcej. Jeśli to ma być zwiększanie bezpieczeństwa, to ja dziękuję - czemu nie mówi się o znużeniu kierowcy?

Jechałam niedawno do małej dziury w Niemczech. I wyobraźcie sobie, jechałam autostradą, zjechałam na inną autostradę, potem na drogę szybkiego ruchu, potem na drogę poza miastem, dojechałam do zjazdu na wiochę i kilka km wlokłam się małą dróżką. I dało się! Trasy leci się szybko, dojazdy przez wiochy jedzie się wolno, ale nikt nie burzy się, bo 5-10km każdy jest w stanie przecierpieć. Ale nie 300!
23-01-2012 08:40 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>A jadący prędkością dozwoloną staje się zagrożeniem - bo każdy chce go wyminąć, a droga często nie jest do tego stworzona.
Ech, w Rosji, nawet jak jest do tego stworzona to nie pomaga.
22-01-2012 11:21 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Obecnie, w Polsce do 140.
+10km tolerancji co daje 150km. To i tak jeszcze duży plus u nas w porównaniu do innych krajów.

>To jest najśmieszniejsze. Każdy wie, że gdzieniegdzie ograniczenia są kompletnie bezsensowne i nikt tam nie jedzie tylko tyle, ile wolno jeśli nie widzi policjantów. Praktycznie każdy przejeżdżający jest winny i jeśli ma pecha, to płaci.
Co jest śmieszne sami policjanci tez tak jeżdżą po pracy.
Inna sprawa to fotoradary. Mając CB radio zwalnia się tylko przed tymi ''puszkami'' które aktualnie są ''nabite'' radarem. Oczywiście ''niedzielni'' kierowcy zwalniają przed każdą puchą zaraz za puszką dając gaz w dechę. Przy niewielkim natężeniu ruchu owe ''radary'' powodują tylko straty w spalaniu paliwa, przy dużym natężeniu ruchu powodują korki, bo ''pada''płynność ruchu.

>Oglądałem kiedyś kilka razy program "Uwaga- pirat" na TVN Turbo. Policjanci w nieoznakowanych wozach nie polowali na "leszczy" tylko na tych którzy jadą dużo szybciej niż cała reszta, wyprzedzają na ciągłej itd. Niby bardzo rozsądnie ale wynika z tego, że wszyscy przekraczający dozwoloną prędkość o te 5, 10, 15 (więcej?)km/h nie stanowią zagrożenia.
Policjanci z nieoznakowanych w większości zatrzymują samochody przekraczające o ponad 50 km prędkość. Bo to od razu 500 zeta zarobku
Tych którzy wyprzedzają na ciągłej rzeczywiście powinno się kasować bo raczej ciągłe linie przeważnie malowane są z sensem. Inna sprawa to wyprzedzanie na trzeciego, tzn jadąc wolniej widzę za sobą szybszy samochód i zjeżdzam na pobocze, żeby zrobić mu miejsce, a ten z naprzeciwka tez robi miejsce, żeby mogł mnie wyprzedzić ten z tyłu.Takiego manewru nie ma w przepisach i jest równie mocno tępiony przez policje mimo, że dla użytkowników ruchu nie stwarza wielkiego zagrożenia a przyśpiesza ruch.
Al;e jak już pisałem szybkość jest passe w obecnych czasach.

PS. jadać przepisowo np; z Radomia do Cieszyna odległość 350km zamiast w 4,5 godziny pokonałbym w jakieś 7 godzin. U mnie czas to pieniądz i trudno spotkać na drodze kogoś kto trzymałby się przepisów.


Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
22-01-2012 11:42 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Al;e jak już pisałem szybkość jest passe w obecnych czasach.

Niby passe ale w praktyce każdy czuje i robi inaczej niż jest trendy i dozwolone.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
22-01-2012 12:08 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Niby passe ale w praktyce każdy czuje i robi inaczej niż jest trendy i dozwolone.
Pewnie to zaleta rozbiorów i PRL, czyli tego, że przywykliśmy przez kilka pokoleń do tego, że żeby żyć trzeba obchodzić durne przepisy bokiem. Nazywa się to ładnie u nas ''kombinacja''; I pewnie dlatego jeszcze w PL nie ma kryzysu, a PKB jest na plusie, bo tu mimo durnych przepisów większość ludzi się nimi nie przejmuje. Stara sie tylko uniknąć kosztów ponoszonych w związku z łamaniem nie życiowych przepisów zaopatrując się na masową skale np. w CB radia.
Zreszta jak wiadomo używanie CB radia jest niedozwolone podczas jazdy, dokładnie tak samo jak rozmowa przez tel bez zestawu głośnomówiącego hehe.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
22-01-2012 13:13 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Pewnie to zaleta rozbiorów i PRL, czyli tego, że przywykliśmy przez kilka pokoleń do tego, że żeby żyć trzeba obchodzić durne przepisy bokiem.

Wojna i PRL były błogosławieństwem dla Polski, bo jeszcze przez co najmniej sto lat wszystko będzie można na to zwalić.


Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie. Wuch
Grzegorz (5685 punktów)
Znaki swoją drogą, owszem przypominam sobie jakieś badania (bodajże brytyjskie) gdzie wyszło im że skasowanie części znaków wyszło kierowcom na dobre, zmuszając ich do zwiększonej ostrożności (czyli dalej do zmniejszenia liczby wypadków). Tyle że będąc przysłowiowe 100 lat za Murzynami mamy sporo dużo poważniejszych problemów.

Miasto >600 tysięcy mieszkańców, dość ważna droga... tyle że nieoświetlona. Jadę wolno, bo tylko w ten sposób jest szansa że w porę wypatrzę coś w co mógłbym wpaść, a jest tego sporo mimo że droga nie jest stara (wystarczą zresztą studzienki kanalizacyjne, których połowa firm z branży nadal nie potrafi zamontować równo z nawierzchnią). W ostatniej chwili zauważam też równie nieoświetlone przejście dla pieszych, po którym coś zdaje się poruszać. Fajnie, ze względu na prędkość odbyło się bez kolizji, czy nawet bez gwałtownego hamowania, ale jestem w stanie wyobrazić sobie że w innych warunkach - gdybym był bardziej zmęczony, spieszył się czy gdyby pieszy dokonał wtargnięcia "na styk" licząc że kierowca go zauważy z daleka - mogłoby być inaczej. Oczywiście, oficjalnym werdyktem policji byłoby wtedy na 90% nieśmiertelne "niedostosowanie prędkości do warunków jazdy", formalnie bez zarzutu, tyle że przychodzi na myśl jaka ta powinna być ta dostosowana prędkość jazdy i kiedy w związku z tym wprowadzimy coś w stylu Ustawy o Czerwonej Fladze.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365