Nie tak dawno wszyscy ze świętym oburzeniem i w imię wolności, równości i innych równie wzniosłych ideałów protestowali przeciw rządowi Jarosława Kaczyńskiego. Nie chce bronic Kaczora, nie lubię typa, denerwuje mnie jego małostkowość, zakompleksienie, paranoja, anachronizm i głupota ale to co się dzieje teraz jest znacznie gorsze. Wtedy również były próby zamachów na wolności obywatelskie: a to kogoś policja w świetle jupiterów wyprowadzała, a to grożono różnym grupom i wiązano je z tajemniczymi układami, lożami masońskimi, żydami czy cyklistami. Ale wszystkie próby ograniczenia swobód obywatelskich zostały w mniejszym lub większym stopniu zażegnane dzięki czujności społeczeństwa i charakterowi samego duce.
Dziś mamy rząd miłości i przyjaźni. Rząd, który tym się różni od poprzedniego, że wszyscy również zdychają ale przynajmniej w milczeniu. Rząd, który miał tworzyć nową jakość i być prawdziwie demokratyczny. Miał być...
A wyszło jak zwykle.
Dopiero co społeczeństwu udało się wstrzymać decyzję ratyfikacji ACTA, a już mamy nowy problem - ustawę o NIK, która wejdzie w życie 2 czerwca tego roku. Gdy ludzie protestowali w sprawie wolności w świecie wirtualnym, sejm przegłosował ustawę stanowiącą ogromne naruszenie wolności w świecie realnym. Zgodnie z nowelą ustawy NIK będzie mógł zbierać dane o preferencjach seksualnych, poglądach politycznych, wyznaniu i informacji genetycznej.
Zbierania tych danych nie da się uzasadnić niczym innym jak tylko chęcią zabezpieczenia swoich brudnych interesów i wyeliminowania opozycji. Znów zaczną się protesty i znów Tusk manipulując faktami powie, że "wcześniej Wam to nie przeszkadzało" i obudzimy się z ręką w nocniku.
Jakby tego było mało te informacje będzie mógł zbierać każdy kontroler bez specjalnej zgody przełożonego. Rok 84 nadchodzi;] |