Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odpowiedzialność Tuska

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-02-2012 22:09diogenes (42753 punktów)Odpowiedzialność Tuska
Ocena 9 na 9
Szef rządu oświadczył w piątek, że bierze pełną odpowiedzialność za zmiany dotyczące wieku emerytalnego.

wiadomosci(*)iadomosc.html#ankietapowiazana

Kiedy piwo jest pełne, wiemy, lub możemy się dowiedzieć, co to znaczy. Czy ktoś wie, co może znaczyć wzięcie przez polityka pełnej odpowiedzialności za cokolwiek? Co zrobi Tusk, jeśli reforma wieku emerytalnego w tym kształcie - mówiąc krótko - weźmie w łeb? Zdymisjonuje sam siebie? Wpłaci trochę kasy na jakiś charytatywny cel? Kto i po co będzie go o cokolwiek pytał? Czy ktoś odpowiada za bubel zwany gimnazjum? Czy przypadkiem i ta reforma nie jest przygotowana tak, jak Mucha do roli ministra sportu, albo jak ACTA? Ponad 80 procent Polaków nie chce tych zmian. Czy premier zrobił cokolwiek, żeby tej woli wyjść na przeciw? A jeśli nie ma pomysłu, to niech zwija żagle.

Pracować trzeba w pocie czoła. Z tego jednak nie wynika, że do śmierci.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Anna Salman (16360 punktów)
>Czy ktoś wie, co może znaczyć wzięcie przez polityka pełnej odpowiedzialności za cokolwiek?
Oj, dziecko kochane, wiadomo - powie "przepraszam, chciałem dobrze, ale ... opozycja" (wersja uprzejma) albo "chciałem dobrze, ale społeczeństwo się nie nadaje" (wersja forsowana kilka lat temu, nie pamiętam przez kogo) albo - sekretarka poinformuje, że pan europoseł / przewodniczący parlamentu UE / prezydent UE / doradca od czegoś tam gdzieś tam nie odbiera telefonów, bo leci na szczyt jakiś tam (wersja dla światowców).
spellbinder (8577 punktów)
To oznacza tyle, że jak rzecz spierdzieli, to powie przepraszam. I liczy na to, że jakiś bałwan się nie zorientuje i zagłosuje na niego raz jeszcze.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Dyskusja ma dotyczyć odpowiedzialności polityków za tworzone prawo, czy ma to być dyskusja o reformie emerytalnej?
13-02-2012 08:56 
 Ocena 7 na 7
perun (8610 punktów)
>Dyskusja ma dotyczyć odpowiedzialności polityków za tworzone prawo, czy ma to być dyskusja o reformie emerytalnej?
Właściwie to nie ma różnicy. Reforma emerytalna to też tworzenie prawa. W obecnym systemie politycznym żaden polityk za tworzone ustawy, za podejmowanie decyzji nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Co więcej za nieodpowiedzialne decyzje i głupie prawo tworzone przez polityków odpowiedzialność ponosimy my wszyscy i my wszyscy za to płacimy. Przypadek Optimusa dobrze to pokazuje. To z naszej kasy póżniej płaci się odszkodowanie pokrzywdzonym przez polityków ludziom i to my wszyscy ponosimy koszty głupoty polityków. Dlatego politycy niezbyt przejmują się tym jakie skutki będzie miała dana ustawa dla ludzi. Oni co najwyżej stracą stanowisko - najczęściej zamieniając je na inne i to wszystko.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Właściwie to nie ma różnicy. Reforma emerytalna to też tworzenie prawa.<
Dla mnie są to dwa oddzielne tematy. Dyskutując o procesie legislacyjnym trzeba mówić o kompetencjach doradców rządowych, wpływie lobbystów na proces tworzenia ustaw. Jak się ma odpowiedzialność posła jedynie przed wyborcą i własnym sumieniem do obowiązku frakcyjnego etc.
Gdy będziemy dyskutować o emeryturach trzeba próbować wyjaśnić dlaczego system był sprawny gdy wprowadzał go Bismarck, a dzisiaj jest niewydolny.
Nie zrozumiałym jest też dla mnie stwierdzenie "gdy reforma nie wyjdzie". Nie wyjdzie oznacza że kasy emerytalne będą puste. Czy zostawiając wszystko po staremu kasy będą pełne?
14-02-2012 17:23 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>dlaczego system był sprawny gdy wprowadzał go Bismarck, a dzisiaj jest niewydolny.

Model Bismarcka świadczeń socjalnych polegał z grubsza na tym, że z chwilą przejścia na emeryturę człowiek powinien mieć zagwarantowany wypracowany przez siebie status materialny. Czy to złe założenie? Kto chce na starość zostać dziadem? Inną sprawą jest realizacja tego modelu. Tusk i jego ekipa ma o tym pojecie takie, jak mucha o sporcie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Model Bismarcka świadczeń socjalnych polegał z grubsza na tym, że z chwilą przejścia na emeryturę człowiek powinien mieć zagwarantowany wypracowany przez siebie status materialny. Czy to złe założenie? Kto chce na starość zostać dziadem? Inną sprawą jest realizacja tego modelu.<
Problem absolutnie nie polega na realizacji. Problem leży we wzroście średniej długości życia. Za Bismarcka wiek emerytalny 65 lat osiągał co dziesiąty pracownik. Dlatego wiek był ten tak wysoko osadzony. Dzisiaj średnia wieku jest dużo wyższa i to jest główną przyczyną problemów z emeryturami.
14-02-2012 21:26 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Problem absolutnie nie polega na realizacji.

Problem polega, po pierwsze, na wypracowaniu modelu życia w podeszłym wieku, oraz, po drugie, realizacji owego po pierwsze.

>Dzisiaj średnia wieku jest dużo wyższa i to jest główną przyczyną problemów z emeryturami.

Wprowadzenie świadczeń socjalnych w dobie Bismarcka związane było z rewolucją przemysłową. W tej chwili przeżywamy coś, co między innymi nazwać można rewolucją informatyczną. Zwiększona średnia wieku jest pochodną rewolucji naukowej, w tym nauk medycznych. Nieudolność naszych polityków i elit biznesu marnuje szansę na lepszą starość. Podciągnąć organizmy ludzkie pod strychulec jednej daty odejścia na emeryturę to kpina: ludzie nie starzeją się tak równo, jak trawa pod nożami kosiarki. Tuskowi (i nie tylko) rozwiązania podpowiada lobby finansowe. To polityk jednego wymiaru. Boi się referendum (podobnie jak kościół w wielu sprawach), bo po prostu nie ma pomysłu na urzeczywistnienie społecznych postulatów.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
14-02-2012 23:52 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Problem polega, po pierwsze, na wypracowaniu modelu życia w podeszłym wieku, oraz, po drugie, realizacji owego po pierwsze.<
Chodzi o realizację zabezpieczenia emerytalnego a nie o to jak kto ma spędzać starość.
>Wprowadzenie świadczeń socjalnych w dobie Bismarcka związane było z rewolucją przemysłową. W tej chwili przeżywamy coś, co między innymi nazwać można rewolucją informatyczną. Zwiększona średnia wieku jest pochodną rewolucji naukowej, w tym nauk medycznych.<
Nie chodzi też o to dlaczego żyjemy dłużej tylko jak ten przedłużony żywot finansować.

>Nieudolność naszych polityków i elit biznesu marnuje szansę na lepszą starość. Podciągnąć organizmy ludzkie pod strychulec jednej daty odejścia na emeryturę to kpina: ludzie nie starzeją się tak równo, jak trawa pod nożami kosiarki. Tuskowi (i nie tylko) rozwiązania podpowiada lobby finansowe. To polityk jednego wymiaru. Boi się referendum (podobnie jak kościół w wielu sprawach), bo po prostu nie ma pomysłu na urzeczywistnienie społecznych postulatów.<
Tego akurat nie powiedziałem. To właśnie powinno być przedmiotem dyskusji. Nie widzę przeszkód żeby profesor Uniwersytetu pracował do 67 lat. Nie wyobrażam sobie 67- letniego dekarza na dachu, lub murarza na rusztowaniu. Chyba że go go tam wciągną dźwigiem. Nie rozumiem też dlaczego policjant jest emerytem w wieku 40 lat, skoro jest zdolny do pracy np. w Security.
Zgodzę się że 60-letni policjant jest mało przydatny do służby w radiowozie ale w Policji jest wystarczająco dużo pracy za biurkiem, i taką pracę może wykonywać 65 latek. Co czyni nauczyciela po 25 latach niezdolnym do wykonywania zawodu?... Pierwszym celem reformy musi likwidacja przywilejów, uregulowanie wcześniejszych emerytur dla wybranych zawodów. Problem jest bardzo szeroki, ja rzucam tylko parę haseł. Ale podniesienia wieku emerytalnego uniknąć się nie da.
15-02-2012 13:48 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Chodzi o realizację zabezpieczenia emerytalnego a nie o to jak kto ma spędzać starość.

>Ale podniesienia wieku emerytalnego uniknąć się nie da.

Wciąż słyszę o argumencie demograficznym. Nic w tak skomplikowanym systemie jakim jest państwo nie zależy od jednego czynnika. Ile publicznych pieniędzy jest topionych w różnego rodzaju absurdach? My w gminie mamy też stadion do piłki nożnej. Kosztował kilka milionów. Nie odbył się na nim ani jeden mecz. Nie ma nawet druzyny sportowej. Wciąż jest remontowany, poprawiany. I tak jak Polska długa i szeroka. W Polsce gorszy od niżu demograficznego jest niż intelektualny.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
16-02-2012 00:53 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Wciąż słyszę o argumencie demograficznym.<
Bo w tym leży przyczyna. Gdyby przeciętna długość życia wynosiła przykładowo 63,7; problemu by nie było.
>Nic w tak skomplikowanym systemie jakim jest państwo nie zależy od jednego czynnika. Ile publicznych pieniędzy jest topionych w różnego rodzaju absurdach?<
Podzielasz panujące tu i ówdzie mniemanie że to państwo finansuje emerytury. Emerytury opłacają pracownicy i pracodawcy, najczęściej po połowie, ale to nie jest regułą. Ten system polega na tym że dzisiejsze pokolenie pracujących opłaca emerytury wcześniejszego pokolenia. Są tylko dwa obiektywne kryteria wpływające na wysokość wysokości emerytury:wysokość płaconych składek i długość okresu ich płacenia. I tu zaczynają się problemy. Czy lata studiów zaliczyć do stażu emerytalnego czy nie? Czy okres wychowywania dzieci ma być nagradzany punktami emerytalnymi czy nie? Jeżeli tak, to jest to oszukiwanie płatników składek. Leży jednak w interesie społecznym, a państwo jest jego reprezentantem, żeby najzdolniejsza część populacji kształciła się na poziomie wyższym. Żeby rodziny decydowały się na dzieci. Dlatego te bezskładkowe lata państwo powinno wyrównać funduszowi. Bywa też że kasa jest zwyczajnie pusta, nie można jednak pozostawić emerytów bez środków do życia. Innym problemem, poza średnią długością życia, jest ilość miejsc pracy. Każde stanowisko pracy opłaca składkę. Wiadomo jednak że wiele miejsc pracy w przemyśle można zautomatyzować. Robot nie płaci żadnej składki. Dlaczego przedsiębiorcy nie optymalizują automatyzacji? Każdy produkt trzeba sprzedać, ten wyprodukowany przez robota, też. Ale robot nie jest konsumentem, konsumentem jest tylko pracownik. "Auta nie kupują żadnych aut", powiedział kiedyś Mr Ford, ten od samochodów. Obecne przemyślenia nad reformą emerytalną idą w tym kierunku żeby roboty też płaciły składkę emerytalną lub inaczej mówiąc, fundusz emerytalny związać z zyskami przedsiębiorstw, lub ogólniej z kapitałem. I takie rozwiązania kiedyś nastąpią. Ale to jeszcze daleka droga.
16-02-2012 05:15 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
> Są tylko dwa obiektywne kryteria wpływające na wysokość wysokości emerytury:wysokość płaconych składek i długość okresu ich płacenia.

A proponowana nam zmiana systemu opiera się tylko na wydłużeniu okresu płacenia składek. I to jest powód, dla którego jej efekty będą iluzoryczne.

>"Auta nie kupują żadnych aut", powiedział kiedyś Mr Ford, ten od samochodów.

O tym, niestety, dzisiaj mało kto "pamięta". Przedsiębiorstwa i politycy działają jakby społeczeństwo miało jakieś nieograniczone dodatkowe (poza pracą) źródła dochodów. A zależność jest taka, że jak pracownikom mało zapłacisz, to oni mało kupią i w ostatecznym rachunku sam dostaniesz po kieszeni.

>Obecne przemyślenia nad reformą emerytalną idą w tym kierunku żeby roboty też płaciły składkę emerytalną lub inaczej mówiąc, fundusz emerytalny związać z zyskami przedsiębiorstw, lub ogólniej z kapitałem. I takie rozwiązania kiedyś nastąpią. Ale to jeszcze daleka droga.

Bardzo daleka. Prawdopodobnie potrzebne będą masowe ingerencje neurochirurgiczne, bo to się wielu ludziskom w głowach "nie zmieści". Cała nadzieja w tym, że ktoś wymyśli elktroniczne implanty "poszerzające horyzonty myślowe".

Nie stosuję emoticonów
16-02-2012 17:52 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>Wciąż słyszę o argumencie demograficznym.

Bo to jest argument neutralny ideologicznie i przez to możliwy do zaakceptowania dla wszystkich. Natomiast pogłębianie tematu o przyczyny takiej sytuacji demograficznej oraz inne czynniki wpływające na sytuację społeczną w tej dziedzinie kryje w sobie wiele niebezpieczeństw i rządowi propagandyści wolą tego nie ruszać.

>W Polsce gorszy od niżu demograficznego jest niż intelektualny.

To fakt. To dziedzina, w której bardzo szybko dogoniliśmy kraje rozwinięte i aktualnie jesteśmy w światowej czołówce. Nie jest jednak wykluczone, że niż demograficzny wyciągnie nas z niżu intelektualnego, bo procesy demograficzne są odporne na techniki manipulacyjne. W tej dziedzinie liczą się tylko namacalne fakty a nie bajdurzenia ideologów, pijarowców, polityków i całej reszty manipulatorów opinii. Tu "rządzi" ewolucja.


Nie stosuję emoticonów
16-02-2012 18:16 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>Wciąż słyszę o argumencie demograficznym.
>Bo to jest argument neutralny ideologicznie i przez to możliwy do zaakceptowania dla wszystkich.

Zgoda, ale niechże uwzględniają i inne przyczyny. Jaka część naszego PKB jest rozkradana, lub wydawana nieracjonalnie? Czy można to w jakiś sposób oszacować, naprawić?

>...procesy demograficzne są odporne na techniki manipulacyjne.

W każdym razie na pewno na pomysły typu becikowe.

>..."rządzi" ewolucja.

Czyli natura. A ta ponoć boi się próżni. Lukę po nas wypełnią albo inni, abo coś innego.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
16-02-2012 20:19 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>>>Wciąż słyszę o argumencie demograficznym.
>>Bo to jest argument neutralny ideologicznie i przez to możliwy do zaakceptowania dla wszystkich.
>Zgoda, ale niechże uwzględniają i inne przyczyny.

Niektórych przyczyn nie mogą uwzględniać, ponieważ musieliby zaprzeczyć własnej ideologii, interesom i drodze życiowej. Dlatego nie szukają przyczyn takiej sytuacji demograficznej a ograniczają się jedynie do jej stwierdzenia. Wszędzie sie trąbi, że jest kryzys demograficzny, ale prawie nikt (jak chcę zobaczyć kogoś takiego, to muszę spojrzeć w lustro) nie mówi dlaczego. A dane statystyczne (powszechnie dostępne) są łopatologicznie proste i jednoznaczne w interpretacji.

>Jaka część naszego PKB jest rozkradana, lub wydawana nieracjonalnie? Czy można to w jakiś sposób oszacować, naprawić?

A jaka może być szansa naprawy czegoś, o czym opowiada się nieskończone bujdy? Czy można zraformować coś, czego rzeczywisty mechanizm nas nie interesuje, nie chcemy o nim wiedzieć?

>>...procesy demograficzne są odporne na techniki manipulacyjne.
>W każdym razie na pewno na pomysły typu becikowe.

Ponieważ becikowe to za słaby bodziec, żeby zadziałało. Gdyby zaczęto wypłacać po 1 mln złotych, to zobaczyłbyś jego cudowne działanie. Tu właśnie widać tę odporność - ludzi nie nabijesz w butelkę w tym temacie, ponieważ nawet przedostatni głąb wie, że grosiaki z becikowego nie są warte zachodu. Dostaniesz "na starcie" drobne, a potem martw sie sam przez kolejne kilkanaście lat jak związać koniec z końcem.
Becikowe mogło zadziałać tylko na grupę ludzi, którzy byli "na granicy" decyzji o urodzeniu dziecka.

>>..."rządzi" ewolucja.
>Czyli natura.

Można tak to ująć. Dokładniej rzecz biorąc, to rozrodczość jest jednym z podstawowych "tematów" naszego życia i ludzie nie mogą sobie pozwolić na błędne szacunki co do swoich szans rozrodczych. Nawet sikorki bogatki rezygnują z rozrodu w danym roku, jeśli nie ma dobrych warunków (np. przesikorzenie okolicy).

>Lukę po nas wypełnią albo inni, abo coś innego.

Luki nie będzie, ponieważ sapiensy nie wyginą z tak błahego powodu jak zła organizacja społeczna. Zwyczajnie przyjdzie moment, w którym zastąpi szybka reorientacja strategii życiowych i zmian w organizacji życia społecznego.


Nie stosuję emoticonów
15-02-2012 10:55 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)
> Nie wyjdzie oznacza że kasy emerytalne będą puste. Czy zostawiając wszystko po staremu kasy będą pełne?
Kasy emerytalne już są puste. Gdyby nie były puste nie trzeba byłoby dopłacać do nich z budżetu, z innych podatków.
Czy będzie po staremu czy po nowemu kasy ciągle będą puste. Chyba, że jakiś następny po Tusku magik wpadnie na pomysł, aby pracować do śmierci, a emeryture brać po śmierci Ten system to zwykła piramida finansowa i tak ją projektował Bismarck. Gdy przyrost naturalny był dodatni i znacznie na plusie wszystko działało w miarę dobrze. Teraz nie ma szans przy zerowym przyroście lub ujemnym.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
16-02-2012 01:00 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Ten system to zwykła piramida finansowa i tak ją projektował Bismarck. Gdy przyrost naturalny był dodatni i znacznie na plusie wszystko działało w miarę dobrze. Teraz nie ma szans przy zerowym przyroście lub ujemnym.<
Rozumowanie interesujące ale błędne. Przeludnienie Bangladesz, Indii lub dowolnych przeludnionych krajów tzw. trzeciego świata, nie zapewniło im żadnego solidnego systemu emerytalnego. Sam Bismarck nie budował żadnej piramidy finansowej tylko wysoko założył poprzeczkę wieku emerytalnego.
17-02-2012 13:45 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Rozumowanie interesujące ale błędne. Przeludnienie Bangladesz, Indii lub dowolnych przeludnionych krajów tzw. trzeciego świata, nie zapewniło im żadnego solidnego systemu emerytalnego. Sam Bismarck nie budował żadnej piramidy finansowej tylko wysoko założył poprzeczkę wieku emerytalnego.
>
Przeciętna życia za Bismarcka wynosiła 50 lat a emerytura przysługiwała po skończeniu 70 lat. Statystycznie więc była nieosiągalna dla nikogo. Teraz więc należy wprowadzić emeryturę po skończeniu 100 lat życia i będzie ok. Tylko czemu ja mam na to przymusowo płacić?

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Tylko czemu ja mam na to przymusowo płacić?<
Głosuj na Korwina.
18-02-2012 01:13 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Głosuj na Korwina.
Nie jestem głupi. Głosuje na Tuska. On i jemu podobni obiecują, że zabiorą Tobie i dadzą mi. Musiałbym być debilem, aby tej sprawiedliwości społecznej nie popierać

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
16-02-2012 15:16 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Dyskusja ma dotyczyć odpowiedzialności polityków za tworzone prawo ....
Nie ma takowej wcale.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
marcin1902 (3438 punktów)
>Czy ktoś wie, co może znaczyć
>wzięcie przez polityka pełnej odpowiedzialności za cokolwiek? Co zrobi Tusk, jeśli reforma
>wieku emerytalnego w tym kształcie - mówiąc krótko - weźmie w łeb?

Pewnie będzie już dawno na emeryturze. Przecież ta reforma ma zacząć "działać" dopiero za ileś tam lat, a przez ten czas Tusk może sobie mówić że jeszcze za wcześnie aby reforma przynosiła korzyści.

"Przepraszam za spóźnienie [...] ale nie mogłem znaleźć koszernego parkingu."
Ratatoskr (4439 punktów)
>Szef rządu oświadczył w piątek, że bierze pełną odpowiedzialność za zmiany dotyczące wieku
>emerytalnego.
>wiadomosci(*)iadomosc.html#ankietapowiazana
>Kiedy piwo jest pełne, wiemy, lub możemy się dowiedzieć, co to znaczy. Czy ktoś wie, co może znaczyć
>wzięcie przez polityka pełnej odpowiedzialności za cokolwiek?

W przypadku polityka to nic nie znaczy. W przypadku takiego polityka jak Tusk nie znaczy to absolutnie w ogóle nic. Proszę zestawić chociażby dwie jego wypowiedzi (link w stopce):

"Odpowiedzialna władza musi czasami brać na siebie podejmowanie decyzji, np. (..) w sprawie ACTA, o których wiemy, że nie zyskają entuzjazmu masowego. Po to wybiera się władzę, by brała na siebie odpowiedzialność za niepopularne decyzje. Gdybyśmy w Polsce w ostatnich 20 latach niepopularne decyzje zrzucali jako rządzący na obywateli, to żadna z nich nie zostałaby podjęta. Ja biorę na siebie odpowiedzialność".

"Oni chcą mieć udział w podejmowaniu decyzji. I ja mogę jeszcze sto razy powtórzyć, że będą mieli udział w podejmowaniu decyzji przed ewentualną ratyfikacją ACTA. (...) Nie będę jak Palikot jednego dnia na Twitterze krzyczał, że koniec piractwa, a następnego dnia czy miesiąc później będę udawał bojownika z maską na twarzy".

A potem, w trakcie poniedziałkowej debaty, znowu wróciła wersja, że "władza musi brać na siebie odpowiedzialność".

www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
RadRado (1047 punktów)
tak tylko tytułem wyjaśnienia na co m.in. ci niedoszli emeryci będą musieli pracować:
www.sfora.(*)wy-budynek-Sejmu-Za-ile-a31777
Alicja Duda (25557 punktów)
Tusk przy wprowadzaniu tej ustawy zachowuje się jak by wprowadzić jej nie chciał. Potem będzie mówił jak Wałęsa, że chciał dobrze ale mu nie dali.
Zwiększenie wieku emerytalnego o 7 lat musi przerazić większość kobiet. Dużo łatwiej było by mu wprowadzać tę zmianę na raty. Najpierw zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn - bo tu argumentów za utrzymaniem tej nierówności nie byłoby tak dużo, ale zamiast budować 60 stadionów które będą wymagały corocznego dofinansowania bo na siebie nie zarobią, trzeba było wybudować 6000 żłobków i przedszkoli.
Natomiast wprowadzenie wyższego wieku przejścia na emeryturę pozostawić na czas gdy bezrobocie zacznie spadać.
Skracanie okresu ochrony starszego pracownika przed zwolnieniem z 4 lat do 2 i zakaz zwalniania pracowników "ze względu na uzyskany wiek" oraz zastosowanie bodźców ekonomicznych dla pracodawców zatrudniających osoby starsze itd.
Czyli najpierw sprawić by ludzie mogli i chcieli pracować dłużej a pracodawcom to się opłacało. Tusk skupia się tylko na wieku i nie daje żadnej odpowiedzi jak i za co mają żyć ludzie pomiędzy 60 a 67 rokiem życia gdy pracy dla nich nie będzie.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
13-02-2012 14:58 
 Ocena 3 na 3
homopitek (1536 punktów)
>Tusk przy wprowadzaniu tej ustawy zachowuje się jak by wprowadzić jej nie chciał. Potem będzie mówił jak Wałęsa, że chciał dobrze ale mu nie dali.

Zatrudnia dobrych fachowców od pijaru i sam też już jest w tej dziedzinie wyrobiony. Będą tak manewrować, żeby ta reforma wyglądała na "konieczność dziejową", obrzydliwą i wstrętną Tuskowi, ale nieprzezwycziężalną konieczność. W ten sposób będą "kryci" i może uratują trochę punktów w sondażach poparcia.

>Zwiększenie wieku emerytalnego o 7 lat musi przerazić większość kobiet.

Podniesienie wieku emerytalnego o te kilka lat da przyszłym emerytom niewiele nawet przy założeniu, że cały ten dodatkowy okres przepracują na etacie, co jest bardzo wątpliwe. Problemem są niskie zarobki większości pracujących, które skutkują niskimi składkami i brakiem możliwości oszczędzania.
Ta reforma to kolejny przykład prostego importu rozwiązań stosowanych przez bogatsze kraje starej Unii. W ich warunkach (poziom dochodów ludności) takie rozwiązanie może być skuteczne, ale zastosowanie go u nas to już całkiem inna sprawa. Podobnie jest z innymi skutkami procesów demograficznych zachodzących w Europie.

>Natomiast wprowadzenie wyższego wieku przejścia na emeryturę pozostawić na czas gdy bezrobocie zacznie spadać.

My mamy strukturalnie wysokie bezrobocie w porównaniu w Zachodem i nie liczyłbym na to, że to się szybko zmieni "samo z siebie". Polskie przedsiębiorstwa mało inwestują upychając swoje zasoby po różnych lokatach finansowych. Na koniec 2011 r. było tego (jeśli dobrze pamiętam) 183 mld złotych (ok. 2/3 rocznych dochodów państwa) a przyrost na rok bieżący jest szacowany na kolejne 30-35 mld, czyli na poziomie "dziury budżetowej". Przy utrzymywaniu się takiej tendencji bezrobocie będzie stale wysokie.

>Skracanie okresu ochrony starszego pracownika przed zwolnieniem z 4 lat do 2 i zakaz zwalniania pracowników "ze względu na uzyskany wiek" oraz zastosowanie bodźców ekonomicznych dla pracodawców zatrudniających osoby starsze itd.

Przy wysokim bezrobociu to nic nie da.

>Czyli najpierw sprawić by ludzie mogli i chcieli pracować dłużej a pracodawcom to się opłacało. Tusk skupia się tylko na wieku i nie daje żadnej odpowiedzi jak i za co mają żyć ludzie pomiędzy 60 a 67 rokiem życia gdy pracy dla nich nie będzie.

Bo w tej historii nie chodzi o rzeczywiste rozwiązanie danego problemu, ale o sukces reformatorów i nienaruszanie ekonomicznych interesów bogatych.

Nie stosuję emoticonów
homopitek (1536 punktów)
>Bo w tej historii nie chodzi o rzeczywiste rozwiązanie danego problemu, ale o sukces reformatorów i nienaruszanie ekonomicznych interesów bogatych.

No i mamy potwierdzenie słuszności tej diagnozy przez Tuska - jak nie będzie reformy do poniesiemy VAT itd. Czyli ma być jak zwykle, za wszystko mają zapłacić najbiedniejsi.

Nie stosuję emoticonów
Selanos (12869 punktów)
A kto jest odpowiedzialny za zadłużenie Polski na jakieś 900 mld zł? Ja wysłałbym kilkunastu byłych i jednego obecnego premiera do więzienia, a najpierw skonfiskowałbym ich majątek. Ale nie o tym.

Tusk to bardzo mądry człowiek jest. Jego partia jest już teraz wyjątkowo długo przy władzy, wiadomo, że Polacy prędzej czy później się nim znudzą, więc odpowiedzialna za wszystko będzie opozycja która do władzy się dorwie. Jeśli Tusk będzie miał szczęście, to tą opozycją która dorwie się po nim do władzy będzie PiS.

Ja nie wiem czemu martwicie się o emerytury. Ja się martwić nie muszę, kiedy jak osiągnę wiek emerytalny to o katastrofie obecnego systemu będą pisać w książkach do historii. Bo przecież wiadomo, że to upadnie.
13-02-2012 09:18 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Ja nie wiem czemu martwicie się o emerytury.
Bo niektórzy z nas są już w wieku przedemerytalnym. Postaw się na moim miejscu - za kilka lat dostaję kopa z pracy i 1000 zł do łapy: "Sorry, ale więcej nie ma, niby się należy, ale nie ma i już". No przecież szlag może trafić.
Tak się składa, że coś mnie lata temu "tknęło" i teraz mam zabezpieczenie dodatkowe, ale są tacy, co nie mają, bo np. nie mieli z czego odłożyć.
>Ja się martwić nie muszę, kiedy jak osiągnę wiek emerytalny to o katastrofie obecnego systemu będą pisać w książkach do historii.
Niektórzy to mają szczęście
13-02-2012 09:41 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>>Ja nie wiem czemu martwicie się o emerytury.
>Bo niektórzy z nas są już w wieku przedemerytalnym. Postaw się na moim miejscu - za kilka lat dostaję kopa z pracy i 1000 zł do łapy: "Sorry, ale więcej nie ma, niby się należy, ale nie ma i już". No przecież szlag może trafić.

A co jak po kilku latach bycia na emeryturze powiedzą Ci "Sorry, ale więcej nie ma, idź do pracy"? Albo jak pieniądz z roku na rok będzie tracił wartość, a emerytura jaka była taka będzie?

>>Ja się martwić nie muszę, kiedy jak osiągnę wiek emerytalny to o katastrofie obecnego systemu będą pisać w książkach do historii.
>Niektórzy to mają szczęście

Tak? To z czego ja mam żyć? Ten dzisiejszy pieniądz papierowy nie nadaje się do oszczędzania. Właśnie czytałem biografię Winstona Churchilla. Młody Winston jako oficer zarabiał kilkaset funtów rocznie. Roczne zarobki w momencie kiedy Winston palił ostatnie cygara i kończył swoją ostatnią butelkę Whisky to było kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy funtów. A wartość pieniądza jak spadała, tak spada.
13-02-2012 10:01 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>A co jak po kilku latach bycia na emeryturze powiedzą Ci "Sorry, ale więcej nie ma, idź do pracy"?
To możliwe.
>Albo jak pieniądz z roku na rok będzie tracił wartość, a emerytura jaka była taka będzie?
A to pewne.
>Tak? To z czego ja mam żyć?
Wydawało mi się, że masz dobre rokowania na przyszłość?
>Ten dzisiejszy pieniądz papierowy nie nadaje się do oszczędzania.
Innego nie ma. Tak krawiec kraje... Ten sprzed 20 lat też się nieszczególnie nadawał. Wtedy pensje szły w miliony. W 1995 roku wykonano woltę lepszą niż Churchill a rebours - wczoraj zarabiałam 4 000 000, dziś 400 zł. Dało się przeżyć.
13-02-2012 18:47 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Tak? To z czego ja mam żyć?
>Wydawało mi się, że masz dobre rokowania na przyszłość?

Na jak długo? Lubię pisać, że jestem młody, znam język, szybko się uczę więc mogę stąd wyjechać. Jednak za ileś tam lat zestarzeje się, nie będę w stanie pracować no i, no i właśnie, co? Boli mnie to, że obecny system emerytalny to nie dość, że marnotrawienie pieniędzy, to na dodatek katastrofa, odłożona na kilkanaście albo kilkadziesiąt lat.

Za to system monetarny jest jeszcze gorszy. Kiedy pieniądze były z metali szlachetnych, czy tak jak jeszcze nie tak dawno temu dolar, "opierały się" na złocie, sprawa była prostsza, można było coś zaoszczędzić. A teraz? Ani nie będę miał emerytury, ani oszczędności.
13-02-2012 21:23 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Za to system monetarny jest jeszcze gorszy. Kiedy pieniądze były z metali szlachetnych, czy tak jak jeszcze nie tak dawno temu dolar, "opierały się" na złocie, sprawa była prostsza, można było coś zaoszczędzić. A teraz? Ani nie będę miał emerytury, ani oszczędności.

Nie licz na to, że parytet złota byłby jakimś rozwiązaniem. Wzrost PKB jest tak wysoki, że aby nastarczyć tego kruszcu na utrzymanie w miarę stabilnego kursu trzeba by zacząć złoto produkować z powietrza.

Nie stosuję emoticonów
13-02-2012 21:54 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Nie licz na to, że parytet złota byłby jakimś rozwiązaniem. Wzrost PKB jest tak wysoki, że aby nastarczyć tego kruszcu na utrzymanie w miarę stabilnego kursu trzeba by zacząć złoto produkować z powietrza.

A to tak jak z pieniędzmi papierowymi. Nie ma ich, więc się produkuje długi, też z powietrza.

Ekonomia, nie moja działka, ale czy cena złota po prostu by nie wzrosła? A swoją drogą, złota mamy dużo. Może nareszcie komuś opłaciłoby się wydobywać złoto na Syberii, w Mongolii, Afryce czy gdzie tam to jeszcze jest.
14-02-2012 06:51 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Może nareszcie komuś opłaciłoby się wydobywać złoto na Syberii, w Mongolii, Afryce czy gdzie tam to jeszcze jest.
Wtedy cena złota by spadła. Jak czegoś jest dużo, to tanieje.
Chociaż nie wiem, może złoto temu prawu nie podlega, ekonomia to też nie moja działka, moja znajomość ekonomii kończy się na granicy moich interesów...
14-02-2012 13:54 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>>Może nareszcie komuś opłaciłoby się wydobywać złoto na Syberii, w Mongolii, Afryce czy gdzie tam to jeszcze jest.
>Wtedy cena złota by spadła. Jak czegoś jest dużo, to tanieje.

Generalnie masz rację, ale z pewnym zastrzeżeniem. Wartość jednego towaru wyrażona w innym towarze zależy od poziomu podaży ich obu. W tej sytuacji złoto taniałoby, gdyby nie rosła podaż "papierów" (czyli ogólnikowo mówiąc - ilość innych towarów i usług produkowanych przez gospodarkę). Przy przewadze wzrostu ilości złota będzie ono tanieć, ale w sytuacji, gdy podaż złota nie będzie nadążać za wzrostem produkcji towarów i usług, to złoto będzie drożeć.
Od dość dawna mamy taką sytuację, że światowa produkcja złota jest zbyt mała, by zapewnić sensowne pokrycie przyrostu produkcji towarów i usług. Moim zdaniem wprowadzenie wymienialności na złoto skończyłoby się galopującym wzrostem jego cen, ponieważ jego produkcja (wydobycie i odzysk) jest wielokrotnie za mała. Nawet gdybyśmy dodali do tego srebro, to też by to nic nie dało.
Podsumowując, światowa gospodarka jest już za duża i za szybko rośnie, żeby wymienialność pieniądza na złoto była sensownym rozwiązaniem.


Nie stosuję emoticonów
13-02-2012 10:01 
 Ocena 4 na 4
perun (8610 punktów)

>Bo niektórzy z nas są już w wieku przedemerytalnym. Postaw się na moim miejscu - za kilka lat dostaję kopa z pracy i 1000 zł do łapy: "Sorry, ale więcej nie ma, niby się należy, ale nie ma i już". No przecież szlag może trafić.
I wszystko przy założeniu Meret, że doczekasz na tym świecie owego momentu, gdy będziesz mogła troszkę odebrać kasy, jaką przez cały okres pracy odkładałaś (przymusowo) na ten wzniosły czas. Jeśli nie doczekasz ( co nie daj bóg) to Twoja kasa przepada. W normalnym systemie, gdybyś kasę odkładała na prywatne konto, nawet gdybyś nie doczekała emerytury, Twoja kasa zostałaby dla Twojego dziecka\rodziny\spadkobiercy itp. A tak... Twoja kasa przepada w jakiejś otchłani.

>Tak się składa, że coś mnie lata temu "tknęło" i teraz mam zabezpieczenie dodatkowe, ale są tacy, co nie mają, bo np. nie mieli z czego odłożyć.
Nie mieli bo nie każdego stać odkładać dwa razy na ten sam cel.

>Niektórzy to mają szczęście
Szczęście to w tym systemie mieli ci, którzy już dostali emerytury. Obecny system to zwykła piramida finansowa. A każda taka piramida kończy sie tak samo. ZUS, KRUS już jest bankrutem, do których to instytucji dopłaca się miliardy złotówek z innych podatków.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
13-02-2012 19:15 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>I wszystko przy założeniu Meret, że doczekasz na tym świecie owego momentu, gdy będziesz mogła troszkę odebrać kasy, jaką przez cały okres pracy odkładałaś (przymusowo) na ten wzniosły czas. Jeśli nie doczekasz ( co nie daj bóg) to Twoja kasa przepada. W normalnym systemie, gdybyś kasę odkładała na prywatne konto, nawet gdybyś nie doczekała emerytury, Twoja kasa zostałaby dla Twojego dziecka\rodziny\spadkobiercy itp. A tak... Twoja kasa przepada w jakiejś otchłani.

No i nadal pozostajemy przy jednym: dzisiaj pieniądz to sztuczny twór który z dnia na dzień zmienia wartość, więc oszczędzanie na dłuższą metę nic nie da.

>>Tak się składa, że coś mnie lata temu "tknęło" i teraz mam zabezpieczenie dodatkowe, ale są tacy, co nie mają, bo np. nie mieli z czego odłożyć.
>Nie mieli bo nie każdego stać odkładać dwa razy na ten sam cel.

Poza tym, mamy równość i demokrację. Jak ktoś odkłada dodatkowo, to akurat na tych, którzy przez większość życia ciągnęli z bezrobocia, a jak stuknie im 60 to zażądają emerytury.

>Szczęście to w tym systemie mieli ci, którzy już dostali emerytury. Obecny system to zwykła piramida finansowa. A każda taka piramida kończy sie tak samo. ZUS, KRUS już jest bankrutem, do których to instytucji dopłaca się miliardy złotówek z innych podatków.

Szczęście to mieli w tym systemie ci, którzy już dostali emerytury. W Niemczech.

Chociaż nie, mój dziadek był górnikiem, ma dużą emeryturę. Akurat starcza na prywatne leczenie pylicy, bo państwowe, za które swoją drogą też w taki czy inny sposób płacił, nie skutkuje, bo dziadek znajdzie się na początku kolejki jak już nie będzie mógł oddychać.
13-02-2012 21:36 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>No i nadal pozostajemy przy jednym: dzisiaj pieniądz to sztuczny twór który z dnia na dzień zmienia wartość, więc oszczędzanie na dłuższą metę nic nie da.

Też tak uważam. Jedyną "gwarancją" wartości pieniądza i innych form majątku są bieżące stosunki społeczne. Jeśli nie będą one odpowiednio "sformatowane" i utrwalone, to wór złota nie zapewni bezpieczeństwa finansowego w długiej perspektywie czasowej.

Nie stosuję emoticonów
16-02-2012 15:24 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Ja nie wiem czemu martwicie się o emerytury.
>Bo niektórzy z nas są już w wieku przedemerytalnym. Postaw się na moim miejscu - za kilka lat dostaję kopa z pracy i 1000 zł do łapy: "Sorry, ale więcej nie ma, niby się należy, ale nie ma i już". No przecież szlag może trafić.
>Tak się składa, że coś mnie lata temu "tknęło" i teraz mam zabezpieczenie dodatkowe, ale są tacy, co nie mają, bo np. nie mieli z czego odłożyć.

Przecież Tusk i łzy otrze i prace załatwi ..... oczywiście jak Kaczyński nie przeszkodzi.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
> Czy ktoś wie, co może znaczyć wzięcie przez polityka pełnej odpowiedzialności za cokolwiek?
Prawdopodobnie znaczy to tyle, że sam tej reformie będzie podlegał.

I chyba to się sprawdza, owo podleganie, przy każdej innej "pełnej odpowiedzialności" u polityka.

Pozdrawiam

13-02-2012 12:26 
 Ocena 1 na 1
RadRado (1047 punktów)
tymczasem pojawiał się pomysł podniesienia składki:
www.ekonom(*)adciaga-podwyzka-skladki-.html

Dla mnie jest całkowicie jasne po co te całe zaostrzanie prawa do manifestacji oraz podwyżki dla policji.
Rząd wyraźnie idzie na czołówkę ze społeczeństwem i szykuje się na jego reakcję.
13-02-2012 12:34 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Rząd wyraźnie idzie na czołówkę ze społeczeństwem i szykuje się na jego reakcję.
>
Na sucho ćwiczy na przykładzie wydarzeń w Grecji. Żadna reakcja żadnej policji nie powstrzyma wkurzonego luda. Powinni przypomnieć sobie koniec Ceausescu i trochę nad tym pomyśleć. Rewolucja Francuska też daje do myślenia. I pomyśleć, że Ludwik stracił głowę, bo po 150 latach zwołał Zgromadzenie Narodowe, żeby podnieść podatki. Widać wtedy jakiś nerwowy lud był, nie to co teraz

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
13-02-2012 16:09 
 Ocena 2 na 2
Pa1ryk (1539 punktów)
>tymczasem pojawiał się pomysł podniesienia składki:
>www.ekonom(*)adciaga-podwyzka-skladki-.html
>Dla mnie jest całkowicie jasne po co te całe zaostrzanie prawa do manifestacji oraz podwyżki dla policji.
>Rząd wyraźnie idzie na czołówkę ze społeczeństwem i szykuje się na jego reakcję.

Nie.
Rząd nie idzie na konfrontację, tylko kolejny raz po najmniejszej linii oporu.
Podniesie składki wszystkim a policjanci, prokuratorzy i inni dalej będą po 15 latach mieć wyższe emerytury niż ja po 40.
Rząd wie, że budżetówka jest zorganizowana i gotowa na konfrontację, co udowodnili lekarze i dlatego im nie podskoczy, tylko wrzuci więcej na barki zwykłym ludziom zatrudnionym w sektorze prywatnym.

My w tym kraju potrzebujemy takiej Margaret Thatcher, która potrafiłaby zrobić porządek z całym tym towarzystwem.
13-02-2012 17:05 
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)

>Rząd nie idzie na konfrontację, tylko kolejny raz po najmniejszej linii oporu.
Dokładnie jak rząd grecki. Konfrontacja zacznie się wtedy, gdy rzeczywistość ekonomiczna powie ; nie ma już kasy i nie chcą już nam pożyczać.

>Podniesie składki wszystkim a policjanci, prokuratorzy i inni dalej będą po 15 latach mieć wyższe emerytury niż ja po 40.
To jest tzw równość w demokracji. Ten co ma siłę ten ma równość.
Jak mówił Jefferson ; Demokracja jest regułą tłumu, gdzie 51% ludzi może zabrać prawa pozostałym 49%.

>Rząd wie, że budżetówka jest zorganizowana i gotowa na konfrontację, co udowodnili lekarze i dlatego im nie podskoczy, tylko wrzuci więcej na barki zwykłym ludziom zatrudnionym w sektorze prywatnym.
Jak widzisz Jefferson miał rację.

>My w tym kraju potrzebujemy takiej Margaret Thatcher, która potrafiłaby zrobić porządek z całym tym towarzystwem.
Potrzebujemy republiki. Republiki konstytucyjnej, konstytucji, która hamuje władzę rządu i chroni INDYWIDUALNE prawa wszystkich swoich obywateli, które są odporne na wszelkie objawy demokracji czyli ''tyrani większości''

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
homopitek (1536 punktów)
>>Rząd nie idzie na konfrontację, tylko kolejny raz po najmniejszej linii oporu.
>Dokładnie jak rząd grecki. Konfrontacja zacznie się wtedy, gdy rzeczywistość ekonomiczna powie ; nie ma już kasy i nie chcą już nam pożyczać.

My jesteśmy teraz w takiej sytuacji, że nasze obligacje dobrze się sprzedają, więc zapewne rząd nabierze cały wór kredytów.
Ale jest jeszcze druga strona tego medalu kredytowego, czyli zadłużenie społeczeństwa (gospodarstw domowych), które jest u nas niebezpiecznie wysokie i coraz gorzej spłacane. To jest chyba nawet gorsze od długu publicznego. Jak nastąpi "tąpnięcie", to pożary w Atenach będziemy wspominać jako mały pikuś.

>Potrzebujemy republiki. Republiki konstytucyjnej, konstytucji, która hamuje władzę rządu i chroni INDYWIDUALNE prawa wszystkich swoich obywateli, które są odporne na wszelkie objawy demokracji czyli ''tyrani większości''
Nie ma takiego skutecznego systemu gwarancji ani nawet takiego katalogu praw. Ludzie mają sprzeczne interesy i bez "tyranii większości" (lub innej "tyranii") każda konstytucja będzie warta tylko tyle ile papier zużyty do jej spisania.

Nie stosuję emoticonów
15-02-2012 11:03 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Nie ma takiego skutecznego systemu gwarancji ani nawet takiego katalogu praw. Ludzie mają sprzeczne interesy i bez "tyranii większości" (lub innej "tyranii") każda konstytucja będzie warta tylko tyle ile papier zużyty do jej spisania.
Dlatego piszę, że prawo ma zabezpieczać wolność i interes jednostki, tak jak działo się to w USA w XVIII I XIX w, czy choćby w SPQR zanim nie odlecieli w cesarstwo.
''Mając na celu własny interes, człowiek często popiera interes społeczeństwa znacznie skuteczniej niż wtedy, gdy zamierza służyć im rzeczywiście''A.Smith
Zresztą o tym już Solon pisał.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
15-02-2012 13:14 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>prawo ma zabezpieczać wolność i interes jednostki,...

Idea jednostki jest wątpliwa. Podejrzewam, że w takim samym stopniu jak koncepcja duszy, na kanwie której budowano systemy ekonomiczno-polityczne w przeszłości. Podobnie jest z wolnością. Jak skonstruować to pojęcie w ramach neuroantropologii osadzonej w kontekście ewolucyjnym? Mamy mniej lub bardziej zagęszczoną społeczną miazgę. Nasz mózg jest społeczny, zarówno w sensie filogenezy, jak i ontogenezy.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
16-02-2012 15:59 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>prawo ma zabezpieczać wolność i interes jednostki,...
>Idea jednostki jest wątpliwa.
Niby w jakim obszarze? Przecież to najbardziej podstawowa idea, no chyba że podchodzimy do tego jak politycy. To wtedy faktycznie mamy do zarządzania zwierzęciem stadnym czyli bydłem.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
16-02-2012 14:38 
 Ocena 2 na 2
karaś (76 punktów)
>Dlatego piszę, że prawo ma zabezpieczać wolność i interes jednostki, tak jak działo się to w USA w XVIII I XIX w, czy choćby w SPQR zanim nie odlecieli w cesarstwo.

obawiam się że nie wiesz o czym piszesz; w USA w XVIII i XIX w. prawo chroniło wolność i interes jednostki pod warunkiem że ta jednostka była białym, anglosaskim mężczyzną, należącym do któregoś z uznawanych kościołów protestanckich i mającym odpowiednio wysoki dochód roczny (przy czym ci którzy mieli ten dochód na prawdę wysoki mieli pewnie najwięcej praw); reszta (katolicy i imigranci z innych państw europejskich) była obywatelami 2 albo 3 kategorii; jeszcze niżej byli niewolnicy i autochtoni; polacy znaleźli by się pewnie gdzieś pośrodku - bo wschodu europy dyplomacja anglosaska nie uznawała za europę; o rzymie nawet nie chce mi się wspominać, bo tam sami obywatele (którzy stanowili niewielki procent mieszkańców państwa) dzielili się na kilka kategorii majątkowych o różnych prawach i obowiązkach...
perun (8610 punktów)

>obawiam się że nie wiesz o czym piszesz; w USA w XVIII i XIX w. prawo chroniło wolność i interes jednostki pod warunkiem że ta jednostka była białym, anglosaskim mężczyzną, należącym do któregoś z uznawanych kościołów protestanckich i mającym odpowiednio wysoki dochód roczny (przy czym ci którzy mieli ten dochód na prawdę wysoki mieli pewnie najwięcej praw);
Od tamtej pory trochę się zmieniło. Nie piszę, że wszystko ma być tak jak w XIX w.
W republice prawo jest równe tak dla bogatego jak i biednego.
A, że prawo głosu mają ci co mają kasę to rozsądne jest, że o wydawaniu kasy decydują ci co ją mają, a nie jak w demokracji gołodupce, którzy chcą, aby ci co kasę mają dawali tym co jej nie mają.Sprawiedliwe jest też, że w zależności od majątku ma się różne obowiązki a tym samym i prawa względem państwa. Natomiast prawo karne było takie samo dla wszytskich ...z tego co się orientuje.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
homopitek (1536 punktów)
>''Mając na celu własny interes, człowiek często popiera interes społeczeństwa znacznie skuteczniej niż wtedy, gdy zamierza służyć im rzeczywiście''A.Smith
>Zresztą o tym już Solon pisał.

Niestety "praktycy życia społecznego" są jednostkami wyspecjalizowanymi i nie mają wiedzy ogólnej pozwalającej myśleć holistycznie.

Nie stosuję emoticonów
16-02-2012 15:19 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Niestety "praktycy życia społecznego" są jednostkami wyspecjalizowanymi i nie mają wiedzy ogólnej pozwalającej myśleć holistycznie.

Należy używać mózgu, a nie myśleć. Myślenie jest tylko jedną z wielu funkcji mózgu. Mózg działa holistycznie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
16-02-2012 17:25 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Należy używać mózgu, a nie myśleć. Myślenie jest tylko jedną z wielu funkcji mózgu. Mózg działa holistycznie.

Mózgu używa każdy, ale w przypadku wielu niewiele w tego wynika. Dlatego uważam, że sam fakt używania tego organu niczego nie załatwia poza problemami typu rozpoznawanie kolorów.

Nie stosuję emoticonów
16-02-2012 17:58 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Mózgu używa każdy, ale w przypadku wielu niewiele w tego wynika.

Podstaw za mózg umysł czy rozum. Wniosek jest ten sam.

>sam fakt używania tego organu niczego nie załatwia poza problemami typu rozpoznawanie kolorów.

Mózg wciąż jest niedoceniany. W Egipcie podczas mumifikacji był wyjmowany specjalnym hakiem przez nos i wyrzucany, bowiem człowiek psuje się od mózgu. Potem na różne sposoby lokowano w nim duszę, która jednak raczej była nie z tego świata. W tej chwili neurolingwiści dyskutują o neurochemii fleksji czasowników, a tomograf potrafi stwierdzić, czy kłamiesz (wariograf to raczej archaiczne urządzenie). Nie sądzę, aby w rozważaniach nad poznaniem można było sprowadzić funkcję mózgu do rozpoznawania kolorów. Być może całe nasze poznanie sprowadza się do zmiany architektury mózgu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
homopitek (1536 punktów)
>Podstaw za mózg umysł czy rozum. Wniosek jest ten sam.

Nie postawiłbym znaku równości pomiędzy mózgiem a umysłem bądź rozumem. To są pojęcia z innych kategorii (dziedzin).

>Nie sądzę, aby w rozważaniach nad poznaniem można było sprowadzić funkcję mózgu do rozpoznawania kolorów.

Chyba opacznie zrozumiałeś moje intencje, ba ja też tak nie sądzę, a nawet wiem.

> Być może całe nasze poznanie sprowadza się do zmiany architektury mózgu.

Być może zdecydowanie nie. W toku nabywania różnych umiejętności poznawczych zmianie ulega przeznaczenie niektórych części mózgu (hipoteza "recyklingu" Dehaene).


Nie stosuję emoticonów
16-02-2012 18:20 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Nie postawiłbym znaku równości pomiędzy mózgiem a umysłem bądź rozumem. To są pojęcia z innych kategorii (dziedzin).

Czy jest coś w umyśle, czego najpierw nie byłoby w mózgu?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
16-02-2012 20:23 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Czy jest coś w umyśle, czego najpierw nie byłoby w mózgu?

Informacja. Często pojawia się jednocześnie w ich obu, czyli nie ma jej "najpierw".


Nie stosuję emoticonów
monter (81 punktów)
Utyskujemy, na gwałtowny skok wieku emerytalnego, a jest to dopiero pierwszy krok. W takim roku 1950 przeciętny mężczyzna żył 58 albo 59 lat, 2010 drań żyje 72 lata.
Naturalnym rozwiązaniem jest takie wydłużenie czasu pracy żeby większość nie doczekała emerytury. Takie postawienie sprawy jestem skłonny przyjąć. Jest to jednak zbyt brutalna prawda by z uśmiechem na twarzy przedstawić to ogółowi i oczekiwać aplauzu.
Jednakże jest to tylko jeden z aspektów problemu, kolejne to skłonność do poznawania nowych rzeczy, "opieka" zdrowotna.
Postęp technologiczny, którego jesteśmy uczestnikami wymaga permanentnej nauki, modyfikowania zachowań. Zaobserwowałem, że ludzie dochodzą do pewnego momentu, po którym nie chcą lub nie mogą w każdym bądź razie nie podejmują prób przyswojenia nowych umiejętności. Jest to oczywiście indywidualna sprawa zależna od przyrodzonych predyspozycji. Poprawcie mnie jeśli się mylę im lepsze wykształcenie i wyższa funkcja tym bardziej prawdopodobny jest dłuższy od wymaganego czas pracy. Czynnik finansowy choć ważny nie jest na pierwszym miejscu, ważniejsze jest żeby nie zdziadzieć. Większość szeregowych pracowników chce tylko dociągnąć do emerytury.
Stary doświadczony pracownik - to mityczna postać o której dużo słychać ale nie widać. To wstecznik, który nie podziela entuzjazmu zarządu, malkontent wynajdujący "ale" w każdym doskonałym planie. Żebysz jeszcze się mylił, to by się pokory nauczył, a tak nie można go zwolnić bo okres ochronny.
Nie będę się rozwodził nad całą opieką zdrowotną tylko tzw medycyną pracy. Jeśli się dobrze przyjrzeć temu zjawisku to łatwo dojść do wniosku że służy to tylko dyskwalifikowaniu ludzi w zajmowaniu etatów. Kontrole co 2-3 lata ( ja tak mam) sprawdzają czy się nadaję. Zły wynik, trzeba szukać innego lekarza. Spójrzmy trochę idealistycznie: częstsze badania, jeśli pojawią się jakieś nieprawidłowości u pewnej grupy pracowników, to w porozumieniu z pracodawcą obmyśla się sposoby przeciwdziałaniu. Zauważcie, że każdy powinien co pół roku wykonać badania ogólne, są one jednak rozproszone i poszczególne firmy nie mogą (idealistyczne podejście) wprowadzić korekt w swym działaniu.

Nie samo wydłużenie czasu pracy jest straszne, warunki w jakich to ma nastąpić nie są przyjemne. W pewnym momencie na rynku pojawi się grupa starych, schorowanych i niereformowalnych ludzi. Co z nimi będzie? Opisała to Maria Konopnicka w "Miłosierdziu gminy".
Aktualny system emerytalny to rozbój w biały dzień, pieniądze które są mi zabierane służą wyłącznie utrzymaniu płynności finansowej rynków kapitałowych. Jak inaczej nazwać sytuacje kiedy moje pieniądzę są inwestowane na mój rachunek i nie mam wpływu jak ta inwestycja przebiega. A jeśli bym wolał rozwiązanie w którym są lokaty emerytalne w bankach, oprocentowane 1 - 2 punkty lepiej niż zwykłe lokaty roczne.( jeszcze nie wiem jak to powinno mieć do inflacji, z uwagi na długość i przewidywalność lokaty dodatkowe procenty są uzasadnione). Też bym wstrzykiwał pieniądze do systemu finansowego.
homopitek (1536 punktów)
> A jeśli bym wolał rozwiązanie w którym są lokaty emerytalne w bankach, oprocentowane 1 - 2 punkty lepiej niż zwykłe lokaty roczne.( jeszcze nie wiem jak to powinno mieć do inflacji, z uwagi na długość i przewidywalność lokaty dodatkowe procenty są uzasadnione). Też bym wstrzykiwał pieniądze do systemu finansowego.
>
Wychodzisz z optymistycznego założenia, że Twoje pieniądze (składki) byłyby inwestowalne w cokolwiek i dlatego banki dałyby Ci godziwy procent.

Nie stosuję emoticonów
Grzegorz (5685 punktów)
>Szef rządu oświadczył w piątek, że bierze pełną odpowiedzialność za zmiany dotyczące wieku emerytalnego.
Ja bym się na miejscu Tuska wstrzymał z kolejnymi obietnicami mając jeszcze sporą garść niespełnionych obietnic z okresu ostatniej (tak samo jak zresztą i przedostatniej) kampanii wyborczej. Chociaż być może w tym wypadku chodzi raczej o "nadużycie semantyczne", bo premier najwyraźniej używa słowa odpowiedzialność w nieco innym znaczeniu niż jest to potocznie przyjęte. Prawdopodobnie ma na myśli to że w razie czego może przeprosić i dalej robić swoje (sądząc po ACTA, choć nie tylko).
13-02-2012 21:01 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>premier najwyraźniej używa słowa odpowiedzialność w nieco innym znaczeniu niż jest to potocznie przyjęte.

Cytat:
Odpowiedzialność polityczna, prawna lub obyczajowa zasada, zgodnie z którą parlament może odwołać szefa rządu wraz z całym gabinetem (odpowiedzialność solidarna) bądź poszczególnych ministrów (odpowiedzialność indywidualna), jeżeli negatywnie oceni prowadzoną przez nich politykę.


portalwied(*)zialnosc_polityczna,haslo.html

Przyjmując powyższe znaczenie politycznej odpowiedzialności oraz dorzucając do tego fakt, że premier ma w parlamencie koalicyjną, ale jednak większość, w tym parlamencie nie ponosi praktycznie żadnej odpowiedzialności politycznej. Opozycja po wygraniu kolejnych wyborów może wprawdzie postawić poprzednią ekipę przed trybunałem stanu, ale udowodnienie przestępstw jest niezwykle trudne. A jakimi kryteriami ocenić społeczną szkodliwości ustaw i - ewentualnie - jak w związku z ich negatywną oceną osądzić polityków? Kolejne reformy (np. oświaty) wołają o pomstę do nieba, ale sprawa odpowiedzialności ich autorów kończy się na poziomie społecznej, a więc anonimowej, frustracji. A tę na ogół kanalizują kolejne obietnice wyborcze. Chyba, że znajdzie ujście w agresji: politycy powinni dobrze znać boczne drogi ewakuacji ze swoich przybytków.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
brzezińska43 (1294 punktów)
Bardzo jest krzepiące przytaczanie definicji, bo od razu można stwierdzić, że w Polsce odpowiedzialność konstytucyjna jest prawem martwym. W tym państwie żaden z polityków nie odpowiadal za swoje czyny ani konstytucyjnie, ani w jakikolwiek inny sposób, bo przecież istnieje jeszcze immunitet.Jedyna kara jaka może im się przydarzyć to klęska wyborcza.A to oznacza, że Polska nie jest demokratycznym państwem prawa, a demokracją jednodniową, w której jedynie w przypadającym co cztery lata dniu wyborów spoleczeństwo "karze" polityków glosując na ich kolegów. Ci z kolei, starają się bardzo, by ten nie wybrany nie zostal odcięty od żlobu oferując mu posadę w istniejącym na papierze Trybunale Konstytucyjnym( Kropiwnicki chyba, czy inny "zaslużony opozycjonista"). Na domiar, ów Trybunal, gdyby go ożywić, też nie zadziala, a to z powodu jego konstrukcji prawnej, gdzie pospolu z zawodowymi sędziami orzekają politycy.Sędziowie najważniejszych sądów i trybunalów są też kadencyjni i powolywani. Oczywiście przez polityków.Innych sądów też dopilnowuje polityk. Obecnie jest to funkcjonariusz Opus Dei - Jaroslaw Gowin. Konstrukcja emerytur oraz instytucji dbających o nasze odkladane pieniądze też jest ciekawa. Tzw, fundusze emerytalne zarabiają na nas, bez względu na swoje wyniki finansowe. To daje paru tysiącom osób fajne życie kosztem milionów. A ponieważ są one przymusowe, to gwarancja owego fajnego życia jest dożywotnia. Obecne przymiarki do wydlużenia wieku emerytalnego są przyznaniem się do klęski reformy i jeszcze czymś. W przypadku mężczyzn przyjęto zalożenie, że na emeryturze pożyją pięć lat. Kobiety pewnie dlużej. A co, jeśli śmierć kogoś oleje? Ano pozostanie bez emerytury i dorabiać będzie na śmietniku. Już takich szczęśliwców widuję. Żyjmy więc zgodnie z zaleceniami rządu - krótko ale intensywnie i to jest ten akcent optymistyczny.
hubin (2274 punktów)

>Czy ktoś wie, co może znaczyć
>wzięcie przez polityka pełnej odpowiedzialności za cokolwiek? Co zrobi Tusk, jeśli reforma
>wieku emerytalnego w tym kształcie - mówiąc krótko - weźmie w łeb?

Znam kilka przypadków wzięcia odpowiedzialności przez polityka, podam dwa równie nęcące.

Salvador Allende -> strzelił sobie w głowę (prawdopodobnie).
Julia Tymoszenko -> nie do końca chciała, brać odpowiedzialność ale została zmuszona i obecnie ją ponosi.

Pomarzyć można obawiam się, że nasz Lord Jim nie zdąży odpokutować i szybko znajdzie sposób by umyć rączki, znalezieni zostaną winni a totalnie beznadziejna opozycja radykałów zrobi wszystko by rząd prawie kompetentnych utrzymał się przy władzy...

Ja nie wierzę w krasnoludki, bogów, system emerytalny, dobrowolną odpowiedzialność polityków. Tak ogólnie to chyba w nic nie wierzę.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365