 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-06-2008 20:36 | G.K. (1679 punktów) | Cenzura ?!
1 na 1 | Całkiem niedawno zamieściłem w moim wątku pewien link do krótkiego filmu na youtube.com: www.racjonalista.pl/forum.php/s,136831Dzisiaj chciałem pokazać ten filmik bratu, a tutaj pojawił się taki piękny czerwony napis: "Ten film wideo został usunięty z powodu naruszenia warunków korzystania z serwisu." Jeśli ktoś nie miał okazji go zobaczyć to może to zrobić teraz: www.wrzuta.pl/film/e4gsnEWyPKNie moi mili, to nie jest wyjątek. Pół roku temu: www.racjonalista.pl/forum.php/p,106/s,116617Przecież to jest w najczystszej formie fanatyzm. Podobną sytuację mamy na np. w Iranie, gdzie ateizm jest zabroniony przez państwo. Tacy ludzie (usuwający np. filmik, który ich boli, bo jest sprzeczny z ich światopoglądem) próbują w ten sposób ukryć rzeczywistość, która jest rozbieżna z ich paradygmatem świata. Czy nadal uważacie, że istnieje coś takiego jak wolność słowa ? Może ktoś z Was się spotkał z podobnymi przejawami cenzury ? Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| webmaster (moderator) | Być może wkrótce będzie można u nas zamieszczać i oglądać tego typu nagrania, wtedy nie będzie obaw o cenzurę.
|
|
 | | G.K. (1679 punktów) | >Być może wkrótce będzie można u nas zamieszczać i oglądać tego typu nagrania, wtedy nie będzie obaw o cenzurę.
Moim zdaniem nie najważniejsza jest sama cenzura, próba ukrycia, usunięcia niektórych tekstów, zdjęć i filmów, ponieważ Internet jest zbyt uniezależniony (jak na razie, ciągle trwają próby zwiększenia nad nim kontroli przez różne organizacje) od organizacji rządowych i pozarządowych. Martwi mnie mentalność zwykłych ludzi takich jak ten administrator z Youtube, który zapewne dobrej woli usunął filmik szkalujący obraz polskiego księdza.
|
|
|  | 4 na 4 | zlomierz (124 punktów) | >>Być może wkrótce będzie można u nas zamieszczać i oglądać tego typu nagrania, wtedy nie będzie obaw o cenzurę. >Moim zdaniem nie najważniejsza jest sama cenzura, próba ukrycia, usunięcia niektórych tekstów, zdjęć i filmów, ponieważ Internet jest zbyt uniezależniony (jak na razie, ciągle trwają próby zwiększenia nad nim kontroli przez różne organizacje) od organizacji rządowych i pozarządowych. Martwi mnie mentalność zwykłych ludzi takich jak ten administrator z Youtube, który zapewne dobrej woli usunął filmik szkalujący obraz polskiego księdza. >
akurat na youtubie znika komplet filmów jak użytkownik dostanie bana - mogł dostać bana z zupelnie innego powodu i to uzytkownik naruszyl warunki korzystania - a wrz z nim wylecialy z powodu naruszenia zasad wszystkie przez niego wrzucone filmy
a sam filmik jest mocno pochlastany... klecha na filmie na pedagoga sie nie nadaje skoro tak reaguje ale pytanie co wcześniej sie dzialo? a co jeszcze wczesniej? ale nic tu nie sugeruje żeby byl jakimś szczególnym odchyleńcem ot - skutki braku umiejetnosci i przygotowania do pracy z grupą podrostków ktore naprawdę potrafią wyprowadzić z równowagi - i tu nie trzeba być szczegolnie agresywnym by ponioslo - tu trzeba wybitnego opanowania by nie dochodzilo do takich sytuacji inna sprawa że ktoś kto nie jest w stanie zachować spokoju do takiej pracy się nie nadaje
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>ot - skutki braku umiejetnosci i przygotowania do pracy z grupą podrostków ktore naprawdę potrafią wyprowadzić z równowagi - i tu nie trzeba być szczegolnie agresywnym by ponioslo A i niemowlę jak potrafi wyprowadzić z równowagi. Albo taki dwu czy trzylatek. W ogóle żeby słabszemu przyłożyć wcale nie trzeba być agresywnym, ot, czasem człowieka poniesie i tyle. .
|
|
 | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Być może wkrótce będzie można u nas zamieszczać i oglądać tego typu nagrania, wtedy nie będzie obaw o cenzurę.
Tylko, czy w zamian nie pojawi się cenzura innego typu. Każdy i zawsze może powiedzieć, że ta cenzura ogranicza wolność słowa. A przecież ograniczenie treści o charakterze pornograficznym, wulgarnym, brutalnym, etc. to też cenzura. Ja w oderwaniu od tego konkretnego przypadku.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| niezarejestrowany |
>Czy nadal uważacie, że istnieje coś takiego jak wolność słowa ? Może ktoś z Was się spotkał z >podobnymi przejawami cenzury ? Wolność słowa... Wolność słowa ma znaczenie głównie emocjonalne.Z tej wolności słowa nie wynikają zmiany w funkcjonowaniu państwa. Wolność słowa, to tylko nowe socjotechniczne podejście do polityki informacyjnej, oznacza bardziej wyrafinowane podejście do manipulacji informacją zamiast tradycyjnej cenzury, która jedynie budziła emocje i często przynosiła skutek przeciwny do zamierzonego.
|
|
 | | IQ955 (2355 punktów) | >Wolność słowa ma znaczenie głównie emocjonalne.Z tej wolności słowa nie wynikają zmiany w funkcjonowaniu państwa. Wolność słowa, to tylko nowe socjotechniczne podejście do polityki informacyjnej, oznacza bardziej wyrafinowane podejście do manipulacji informacją zamiast tradycyjnej cenzury, która jedynie budziła emocje i często przynosiła skutek przeciwny do zamierzonego.
Niestety - zgoda. Obawiam się, że to tak właśnie wygląda.
Pytanie tylko - jak z tym walczyć? Skoro wymyślono lepsze sposoby ogłupiania - pora, niestety, pomyśleć o lepszej obronie przed tą głupawką.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
|  | | niezarejestrowany |
>Pytanie tylko - jak z tym walczyć? Jeżeli masz armię wyposażoną w F-20, możesz to robić. W przeciwnym razie może się okazać, że zajmujesz się pornografią dziecięcą. Społeczeństwo takich nie lubi!!
|
|
| |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Jeżeli masz armię wyposażoną w F-20, możesz to robić. No, na razie nie mam. Liczyłem raczej na moje IQ. Ale jak się nie da inaczej, to kupię coś z uzbrojenia.
>W przeciwnym razie może się okazać, że zajmujesz się pornografią dziecięcą. >Społeczeństwo takich nie lubi!! Nie bardzo rozumiem. Że mnie wrobią...?
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | |  | | niezarejestrowany | >Nie bardzo rozumiem. Że mnie wrobią...? Znam kogoś, kto miał podobne plany. Pewnego dnia zobaczył ducha (nie był to duch wolności słowa) i z wrażenia zaniemówił.
|
|
| | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Znam kogoś, kto miał podobne plany. Pewnego dnia zobaczył ducha (nie był to duch wolności słowa) i z wrażenia zaniemówił. Nadal nie rozumiem, co ma tu do rzeczy pornografia. Nie można jakoś jaśniej? Bardzo proszę...
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | |  | | niezarejestrowany | >Nadal nie rozumiem, co ma tu do rzeczy pornografia. Nie można jakoś jaśniej? Bardzo proszę...
Skoro prosisz ...(mimo, że nie rozumiem przyczyn Twojej prośby) Oświadczam, że nie miałem zamiaru sugerować, że IQ955 ma cokolwiek wspólnego z pornografią dziecięcą,(i chyba to nie wynika z tekstu) a jedynie to, że istnieją różne metody kierowania wolnością słowa.
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Skoro prosisz ...(mimo, że nie rozumiem przyczyn Twojej prośby) Po prostu - nie zrozumiałem. Chodzi o to, że jeśli ktoś jest "niegrzeczny" - to wrabia sie go w jakąś śmierdzącą sprawę, na przykład właśnie z pornografią? Czy tak?
>Oświadczam, że nie miałem zamiaru sugerować, że IQ955 ma cokolwiek wspólnego z pornografią dziecięcą,(i chyba to nie wynika z tekstu) a jedynie to, że istnieją różne metody kierowania wolnością słowa. Tak właśnie myślałem, ale nie byłem pewien.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>istnieją różne metody kierowania wolnością słowa Fałszowanie dowodów przeciw komuś nie jest metodą kierowania wolnością słowa, lecz formą terroryzmu. .
Niech ustrój forum powiadamia mnie o odpowiedziach i głosach.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Wolność słowa ma znaczenie głównie emocjonalne.
A ja słyszałem o jakiejś poprawce do Konstytucji USA, która jest wzorcem dla tego prawa. Być może dla polskiego ciemnogrodu wolność słowa jest rodzajem płachty na byka, ale w cywilizowanym świecie wolność słowa jest prawem świętym
doku
|
|
|  | | niezarejestrowany |
>A ja słyszałem o jakiejś poprawce do Konstytucji USA, która jest wzorcem dla tego prawa. Być może dla polskiego >ciemnogrodu wolność słowa jest rodzajem płachty na byka, ale w cywilizowanym świecie wolność słowa jest >prawem świętym Świętym, jak każda świętość. Ma zadowolić wierzących. My też korzystamy z informacji z USA i mamy tam wielu znajomych.
|
|
|  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >w cywilizowanym świecie wolność słowa jest prawem świętym
Problem w tym, że jak w przypadku każdej wolności, również wolność słowa potrzebuje ograniczenia. Tylko gdzie to ograniczenie wprowadzić? Od kiedy, to już nie jest wolność słowa? Przecież w naszej małej erystycznej potyczce nt. homoseksualistów, Pan sam mnie cenzurował.
I czy można liczyć tylko na ludzką odpowiedzialność i przyzwoitość? Tu przykładem może być niedawna sprawa Gazety, która wydrukowała zdjęcia "tajniaków" w Afganistanie. (zdaje się, że tych z przysposobienia harcerskiego). Dziennikarze jednogłośnie powiedzieli, że to był obowiązek tej gazety i do tego wolność słowa. A odpowiedzialność słowa? Moim zdaniem, to nie był obowiązek. Dziennikarz jest, było nie było, funkcjonariuszem publicznym i ma też jakieś obowiązki, oraz różnorakie ścieżki działania, a przede wszystkim jest obywatelem i obowiązuje go racja stanu. Więc pytam się, czy zawierzać ludzkiemu rozumowi, silnej woli, bezinteresowności, życzliwości? Hobbes by powiedział, że nie.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > nt. homoseksualistów, Pan sam mnie cenzurował.
Nie pamiętam
> Dziennikarz jest, było nie było, funkcjonariuszem publicznym i ma też jakieś obowiązki, oraz różnorakie ścieżki działania, a przede wszystkim jest obywatelem i obowiązuje go racja stanu.
Nie znam etyki dziennikarza, dlatego nie będę z tym polemizować, jednak nie przyjmę tego na wiarę. Intuicja jednak mówi mi, że etyka tego zawodu nie opiera się na racjistanu.
doku
|
|
| | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Dziennikarz jest, było nie było, funkcjonariuszem publicznym i ma też jakieś obowiązki, oraz różnorakie ścieżki działania, a przede wszystkim jest obywatelem i obowiązuje go racja stanu.> >>Intuicja jednak mówi mi, że etyka tego zawodu nie opiera się na racjistanu.Pan czyta nieanalitycznie, napisałem, że jako obywatela go racja stanu obowiązuje. Dziennikarz to nie obywatel? Poza tym, kodeks etyczny zawodu, to się zwykle psu na budę nadaje. Proszę się zastanowić nad tym racjonalnie, czy na dziennikarzu nie spoczywa taki obowiązek, odpowiedzialnego publikowania. Nie mówiłem, że dziennikarz jest mianowany na stanowisko funkcjonariusza obrony racji stanu. Chodziło mi o to, że powinien się tak czuć. Przede wszystkim, powtórzę, jako obywatel. Ale też jako obywatel szczególnego rodzaju i możliwości działania. Co do potyczki: www.racjonalista.pl/forum.php/s,116753#w117257 Przy czym, przyznam się bez bicia, że żeby uznać moje zdanie, trzeba przyjąć szerszą definicję cenzury, niż mechaniczne usuwanie wypowiedzi z dyskursu. Ponieważ takiej cenzury tam faktycznie nie ma. I oczywiście, niech Pan to potraktuje z przymróżeniem oka.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Pan czyta nieanalitycznie
Umysł mam syntetyczny
> Dziennikarz to nie obywatel?
Nie w godzinach pracy
>kodeks etyczny zawodu, to się zwykle psu na budę nadaje.
Jeśli nauczyciel podrywa swoją uczennicę, to postępuje nieetycznie nawet jeśli ona ma ukończone 18 lat. Ksiądz nie zdradza tajemnicy spowiedzi, lekarz nie ujawnia tajemnicy... adwokat też. Kodeksy etyczne szczegółowe mają pierwszeństwo nad kodeksami etycznymi ogólnymi - taka jest ich istota, że mówią one o wyjątkach od zwyczajnych zasad. Taki np. fotoreporter będąc w pracy nie może przyłączać się do akcji ratunkowej, którą ma obowiązek fotografować, podczas gdy zwyczajny obywatel (np. zamiatacz ulicy) ma moralny obowiązek porzucić swoje chwilowe zajęcie i przyłączyć się do akcjim ratunkowej. Nawet podczas wojny reporter wojenny ma obowiązek robić reportaż - nie wolno mu przyłączyć się do swoich i walczyć dla swojej ojczyzny.
>Proszę się zastanowić nad tym racjonalnie, czy na dziennikarzu nie spoczywa taki obowiązek, odpowiedzialnego publikowania.
Otóż to. Ma taki obowiązek, ale odpowiada on przed swoim pracodawcą i przed kodeksem etycznym swojego zawodu.
>Nie mówiłem, że dziennikarz jest mianowany na stanowisko funkcjonariusza obrony racji stanu. Chodziło mi o to, że powinien się tak czuć.
Nie podczas pracy.
> I oczywiście, niech Pan to potraktuje z przymróżeniem oka.
To oczywiste.
doku
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Taki np. fotoreporter będąc w pracy nie może przyłączać się do akcji ratunkowej, którą ma obowiązek fotografować, podczas gdy zwyczajny obywatel (np. zamiatacz ulicy) ma moralny obowiązek porzucić swoje chwilowe zajęcie
Nie za bardzo rozumiem. Czym ten drugi się różni od fotoreportera? A gdyby tenże fotoreporter był jedyną osobą na miejscu zdarzenia? A jeżeli byłby dodatkowo ratownikiem paramedycznym, to który obowiązek obowiązywałby go prima facie?
Zatem, moim zdaniem, dziennikarz jest przede wszystkim człowiekiem, i z tego faktu płyną jego pierwszorzędne obowiązki. Kodeksy ogólniejsze udzielają tym szczególniejszym mocy obowiązywania, więc jak można twierdzić, że są mniej ważne? Pan to trochę stawia na głowie. To trochę jakby powiedzieć, że ekonomia jest sensem istnienia człowieka, że to z ekonomii byt ludzki czerpie swą istotną treść. Tak myślę.
A skoro tak, to bycie obywatelem, jako bardziej pierwotne, jest nadrzędne wobec bycia dziennikarzem, i podrzędne wobec bycia człowiekiem. Z tym drugim się chyba zgodzimy? Człowiek nie powinien przymykać oczu na czyjąś niegodziwość wobec trzeciego, tylko dlatego, że ten drugi jest jego współobywatelem a ten trzeci, nie. Zgoda? Więc dziennikarz nie może przymykać oczu na krzywdę trzeciego człowieka (i współobywatela) tylko dlatego, że drugi jest dziennikarzem. Zgoda? Zatem obowiązki dziennikarza są zbudowane pogług uproszczonej hierarchii: człowiek - obywatel - dziennikarz.
>Nawet podczas wojny reporter wojenny ma obowiązek robić reportaż - nie wolno mu przyłączyć się do swoich i walczyć dla swojej ojczyzny.
To jasne, ale tu obowiązuje go jeszcze konwencja genewska (nie pomnę która), nadająca dziennikarzom immunitet w czasie działań wojennych, o ile Ci nie przyłączają się do żadnej ze stron. Tylko, że w sytuacji czyjegoś zagrożenia życia takiego zobowiązania nie ma. Zresztą, i w czasie wojny, kiedy ktoś jest świadkiem ogromnej krzywdy wyrządzanej przez jakiś reżim, to czy nie powinien zrezygnować z dziennikarstwa - choćby i na zawsze - i nie stać się człowiekiem? Ale to już jest heroizm ludzki. Natomiast pomoc w akcji ratunkowej jest, moim zdaniem, obowiązkiem. Pytanie: czy gdyby ktoś z Pańskiej rodziny był ofiarą nalotu bombowego, a Pan stałby obok z aparatem - jako fotoreporter - to robiłby Pan zdjęcia, czy ratował?
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Nie za bardzo rozumiem. Czym ten drugi się różni od fotoreportera?
Nie musiał zobowiązać się do przyjęcia kodeksu honorowego swojego zawodu. Żeby zostać dziennikarzem, trzeba złożyć coś w rodzaju dziennikarskiej przysięgi Hipokratesa, jeśli się nie mylę.
>A gdyby tenże fotoreporter był jedyną osobą na miejscu zdarzenia?
Tak bywa często, że fotoreporter jest pierwszy, np. w helikopterze swojej stacji TV. Kiedy filmują przestępstwo, to nie wolno im nagle wylądować, porzucić sprzętu i zabrać się za ratowanie ofiar przestępstwa.
>A jeżeli byłby dodatkowo ratownikiem paramedycznym, to który obowiązek obowiązywałby go prima facie?
W trakcie wykonywania obowiązków dziennikarza musi powstrzymać się od działań paramedycznych.
>Zatem, moim zdaniem, dziennikarz jest przede wszystkim człowiekiem
Oczywiście. Dlatego honor jest dla niego ważniejszy niż jakieś ogólne zasady dotyczące wszystkich.
> i z tego faktu płyną jego pierwszorzędne obowiązki.
Moim zdaniem pierwszorzędne obowiązki płyną z faktu przynależności do szczególnej grupy zawodowej i z faktu wykonywania zadań w ramach tych obowiązków. Na służbie ważniejsze są obowiązki służbowe niż obowiązki ogólnoludzkie. Policjant tropiący podejrzanego nie może zatrzymać się, zeby pomóc turyście odnaleć drogę. To samo dotyczy prywatnego detektywa. O tak! Te przykłady powinny wystarczyć.
>Kodeksy ogólniejsze udzielają tym szczególniejszym mocy obowiązywania, więc jak można twierdzić, że są mniej ważne?
"Mniej ważne" jest niezręcznością. Chodzi o moc w konkretnej sytuacji. Kodeks ogólniejszy udziela mocy szczegółowemu na zasadzie: "jeśli kodeksy te są sprzeczne, to obowiązuje zapis kodeksu szczegółowego". Wyobraź sobie jak śmieszna byłaby przeciwna interpretacja, np. w regulaminie wojskowym: "jeżeli któryś zapis z niniejszego regulaminu okaże się prowadzić do sprzeczności z zapisami prawa pospolitego zawartymi w kodeksie karnym i kodeksie cywilnym, to należy postąpić zgodnie z zapisami prawa pospolitego" - proszę sobie wyobrazić dyscyplinę w takim wojsku i jego skuteczność w casie wojny.
>Pan to trochę stawia na głowie.
Ale tak trzeba. Tam, gdzie obowiązują wewnętrzne regulaminy, przysięgi, kodeksy etyczne itp., tam z perspektywy prawa powszechnego wszystko może być postawione na głowie. Proszę zauważyć, że kandydat składający przysięgę może popełnić błąd, składając przysięgę, ale kiedy już złożył przysięgę, np. Hipokratesa, to powierzył swój honor nie sędziom sądów pospolitych, ale komisji etyki w swoim zawodzie.
Zdaję sobie sprawę z tego, że większość kodeksów etycznych zawiera zapis w rodzaju: "kto popełni przestępstwo pospolite, ten traci honor i żaden z nas nie może podać mu ręki ani nazwać go jednym z nas". Jeśli tego rodzaju zapis istnieje, to oczywiście taki regulamin nie jest przwedmiotem tego wątku, gdyż ja zwracam tutaj uwagę na te kodeksy, które takiego zapisu nie zawierają, więc mają implicite tę moc, o której Pan tak pięknie napisał, że jest udzielona przez kodeksy ogólniejsze.
>A skoro tak, to bycie obywatelem, jako bardziej pierwotne, jest nadrzędne wobec bycia dziennikarzem i podrzędne wobec bycia człowiekiem. Z tym drugim się chyba zgodzimy?
Ja oczywiście próbuję dowieść tezy przeciwnej, jak Pan widzi.
>Więc dziennikarz nie może przymykać oczu na krzywdę trzeciego człowieka (i współobywatela) tylko dlatego, że drugi jest dziennikarzem. Zgoda?
Tego nie rozumiem. Po co wprowada Pan drugiego dziennikarza do polemiki?
>kiedy ktoś jest świadkiem ogromnej krzywdy wyrządzanej przez jakiś reżim, to czy nie powinien zrezygnować z dziennikarstwa
A to już temat na osobny wątek, bo to jest zmiana tematu. Nie mówimy tu o kimś, kto chce zrezygnować z zawodu, bo nie odpowiada mu jego kodeks etyczny, ale o kimś, kto chce wytrwać w zawodzie, gdyż wysoko ceni misję tego zawodu - szanuje swoje środowisko i jego kodeks honowy.
> pomoc w akcji ratunkowej jest, moim zdaniem, obowiązkiem.
A więc potępia Pan tych wszystkich dziennikarzy, którzy latają helikopterami i filmują zamiast lądować i pomagać ratownikom? Potępia Pan też tego pilota, który słucha poleceń dziennikarzy, zamiast lądować i pomagać?
A ja tych ludzi szanuję, że potrafią powstrzymać się od takich ludzkich odruchów i pełnić swoją misję, bo bez takich "nieludzkich" typów świat byłby pozbawiony wielu ważnych funkcji.
doku
|
|
| | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Na służbie ważniejsze są obowiązki służbowe niż obowiązki ogólnoludzkie. Policjant tropiący podejrzanego nie może zatrzymać się, zeby pomóc turyście odnaleć drogę.Owszem, ale pomoc ofierze wypadku drogowego w stanie zagrożenia życia, to pomoc trochę innego kalibru. Moim zdaniem, policjant powinien przedłożyć pomoc ofiarom (jeżeli jest jedyną osobą w okolicy) nad pościg. Zwłaszcza, jeżeli wypadek był efektem pościgu. > Po co wprowada Pan drugiego dziennikarza do polemiki?Żeby pokazać, że lojalność zawodowa (element kodeksu zawodowego) jest wtórna, wobec moralności ogólnoludzkiej. > "jeżeli któryś zapis z niniejszego regulaminu okaże się prowadzić do sprzeczności z zapisami prawa pospolitego zawartymi w kodeksie karnym i kodeksie cywilnym, to należy postąpić zgodnie z zapisami prawa pospolitego" - proszę sobie wyobrazić dyscyplinę w takim wojsku i jego skuteczność w casie wojny.Problem w tym, że kodeks wojskowy i karny są na jednym poziomie hierarchii ogólności zasad etycznych. Nie odnoszą się do siebie, ponieważ są rozłączne, dotyczą różnych sytuacji i osób o różnych kompetencjach. Dlatego nie mogą być sprzeczne. Ale proszę zauważyć, że to, co wolno żołnierzowi w stosunku do wroga jest mu jeszcze ostrzej, niż w KK zabronione w stosunku do osób cywilnych i żołnierzy sprzymierzonych. KW i KK nie odnoszą się do siebie, ale są odniesione do zasad ogólnych prawa naturalnego, jeśli je uznamy. Jeśli nie, to są samoistne. Jeśli zaś uznamy prawo naturalne, to działania obronne można usprawiedliwić, w określonych okolicznościach, w ramach teorii wojny sprawiedliwej. Pozostałe są moralnym złem. > A więc potępia Pan tych wszystkich dziennikarzy, którzy latają helikopterami i filmują zamiast lądować i pomagać ratownikom? Potępia Pan też tego pilota, który słucha poleceń dziennikarzy, zamiast lądować i pomagać? A ja tych ludzi szanuję, że potrafią powstrzymać się od takich ludzkich odruchów i pełnić swoją misję, bo bez takich "nieludzkich" typów świat byłby pozbawiony wielu ważnych funkcji.Informację można przekazać po dziesięciu minutach, nic się nikomu przed telewizorem nie stanie. To jest nie tylko nieludzkie, ale też groteskowe i śmieszne, nienaturalne i aspołeczne. Nie mówię o sytuacji, w której ten dziennikarz byłby dziewiętnastą niekompetentną osobą, która usiłuje nieść pomoc. Mówię o sytuacji, w której jest on albo jedyną osobą w okolicy, albo jedyną przygotowaną do niesienia pomocy. I nie mówię o powstrzymywaniu złodziei przed ucieczką z torebką babiczki, ale wyłącznie o ratowaniu ludzkiego życia. Bezcennego, przynajmniej dla tego, kto właśnie umiera. Odsyłam do Frossarda, 36 dowodów na istnienie Diabła, tłum. Z. Ławrynowicz, wyd. "W drodze", Poznań 2000, s.48: Cytat:Wydarzenia usypują przed wami co dzień stosy trupów, które nie wywołują nawet westchnienia z waszej strony. Potrzeba wam miliona umarłych, jeżeli nie więcej, żeby mrugnąć okiem. Otrzaskanie się z trupiarnią, z grozą kacetów, z ludobójstwem, z masowym rozstrzeliwaniem ludzi w trakcie dwóch wojen światowych i dziesięciu ludobójczych rewolucji, przyczyniło się tylko do pogłębienia tego cholernego egoizmu, z jakim tkwicie w waszych kojcach z betonu przed jednookim pudłem, które swoim ekranem odgradza wasze sumienia od świata na zewnątrz On wyraża resztę tego, co chciałbym powiedzieć o takiej sytuacji.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > pomoc ofierze wypadku drogowego w stanie zagrożenia życia, to pomoc trochę innego kalibru. Moim zdaniem, policjant powinien przedłożyć pomoc ofiarom (jeżeli jest jedyną osobą w okolicy) nad pościg.To akurat mieści się w zakresie obowiązków policjanta i nie jest sprzeczne z etyką jego zawodu, ten argument trafia w próżnię > lojalność zawodowa (element kodeksu zawodowego) jest wtórna, wobec moralności ogólnoludzkiej.A to już kompletnie nie na temat, w ogóle nie dyskutujemy o lojalności, lojalność uważam za coś z istoty niemoralnego, rzadko jest dobra... ale to dywagacje - ucieczka od meritum > Problem w tym, że kodeks wojskowy i karny są na jednym poziomie hierarchii ogólności zasad etycznych. Nie odnoszą się do siebie, ponieważ są rozłączne, dotyczą różnych sytuacji i osób o różnych kompetencjach.To nieprawda > >A więc potępia Pan tych wszystkich dziennikarzy, którzy latają helikopterami i filmują zamiast lądować i pomagać ratownikom? Potępia Pan też tego pilota, który słucha poleceń dziennikarzy, zamiast lądować i pomagać? A ja tych ludzi szanuję, że potrafią powstrzymać się od takich ludzkich odruchów i pełnić swoją misję, bo bez takich "nieludzkich" typów świat byłby pozbawiony wielu ważnych funkcji.> Informację można przekazać po dziesięciu minutachNie da się cofnąć czasu i sfilmować przeszłości. > nic się nikomu przed telewizorem nie stanie. To jest nie tylko nieludzkie, ale też groteskowe i śmieszne, nienaturalne i aspołeczne.Specjalnie pozostawiłem swój tekst w poprzednim cytacie powyżej, gdyż ten ostatni cytat pokazuje sedno tego, jak różnią się nasze poglądy na temat fundamentów etyki. Dalsza polemika będzie już tylko biciem piany. Przykład z helikopterem TVP, który przylatuje jako pierwszy nad miejsce katastrofy i ma do wyboru: porzucić swoją pracę i rozpocząć akcję ratunkową albo filmować miejsce katastrofy i akcję ratunkową prowadzoną przez służby ratownicze. Ja twierdzę, że jeśli dziennikarze mają swoją etykę zawodową i składają coś w rodzaju przysięgi Hipokratesa, to nie wolno im porzucić swojej misji. Tak jak dla lekarza najważniejsze musi być zdrowie pacjenta, tak dla dziennikarza najważniejsze musi być dobro wiadomości. > Cytat:Wydarzenia usypują przed wami co dzień stosy trupów, które nie wywołują nawet westchnienia z waszej strony. Potrzeba wam miliona umarłych, jeżeli nie więcej, żeby mrugnąć okiem. Otrzaskanie się z trupiarnią, z grozą kacetów, z ludobójstwem, z masowym rozstrzeliwaniem ludzi w trakcie dwóch wojen światowych i dziesięciu ludobójczych rewolucji, przyczyniło się tylko do pogłębienia tego cholernego egoizmu, z jakim tkwicie w waszych kojcach z betonu przed jednookim pudłem, które swoim ekranem odgradza wasze sumienia od świata na zewnątrz To brzydka, nieetyczna manipulacja - rodzaj paskudnej propagandy. Ludzkie instynkty moralne nie są przystosowane do radzenia sobie z informacjami o katastrofach czy wojnach, które nas nie dotyczą, bo są na innym kontynencie. Dawniej człowiek żył i umierał całkowicie obojętny, bo nieświadomy faktu, że gdzieś tam milion ludzi zostało zamordowanych. Media, które atakują nasze zmysły obrazami milionów głodujących i zabijanych podczas wojen, które nas nie obchodzą, robią nam krzywdę, gdyż zmuszają nas do powstrzymywania się od zdrowych ludzkich odruchów, np. od wybiegnięcia z domu, żeby pomóc nakarmić głodnych lub bronić krzywdzonych. Wielu ludzi nie ma tej odporności - angażują się w różne akcje na rzecz innych kontynentów, pozbawiając tym samym pomocy dla swoich bliskich i potrzebujących we własnym mieście. Dawniej ludzie pomagali np. sierotom z okolicy, adoptowali dzieci - dzisiaj wyjeżdżają na wolontariat do Indii, a sieroty pozostawione są na łasce i niełasce gwałcicieli w sierocińcach. Zresztą taki wolontariat w Indiach to i tak stosunkowo najlepszy wybór spośród wszystkich takich debilizmów. Są ludzie, którzy po prostu dają pieniądze organizacjom, które bezpośrednio lub pośrednio wspierają reżimy ludobójców. Np. ONZ rozdaje żywność różnym głodującym, którzy na oczach takich ONZ-towskich darczyńców muszą od razu wszystko oddać miejscowym żołnierzom, którzy potem sprzedają tę żywność i kupują broń. Dzięki "pomocy żywnościowej" mordercy mają więcej broni i łatwiej im się bronić przed tymi, którzy naprawdę próbują czynić dobro, np. wojska USA, które walczą z takimi mordercami i wściekają się oczywiście na to, że za pieniądze ONZ tamci są tak dobrze uzbrojeni.
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >>>>Na służbie ważniejsze są obowiązki służbowe niż obowiązki ogólnoludzkie. Policjant tropiący podejrzanego nie może zatrzymać się, zeby pomóc turyście odnaleć drogę. >>>pomoc ofierze wypadku drogowego w stanie zagrożenia życia, to pomoc trochę innego kalibru. Moim zdaniem, policjant powinien przedłożyć pomoc ofiarom (jeżeli jest jedyną osobą w okolicy) nad pościg. >To akurat mieści się w zakresie obowiązków policjanta i nie jest sprzeczne z etyką jego zawodu, ten argument trafia w próżnię
To nie był argument, tylko zbicie Pańskiego.
>A to już kompletnie nie na temat, w ogóle nie dyskutujemy o lojalności, lojalność uważam za coś z istoty niemoralnego, rzadko jest dobra... ale to dywagacje - ucieczka od meritum
Chce Pan, czy nie, lojalność jest elementem wielu, jeśli nie wszystkich kodeksów zawodowych - choć nie zawsze jest tak nazywana. Ale czy nie jest lojalnością fakt odpowiedzialności za swojego kolegę (policja, straż pożarna, wojsko), albo ten głośny ostatnio element kodeksu lekarskiego - brak przyzwolenia dla krytyki decyzji i postępowania medycznego kolegi?
>>>Problem w tym, że kodeks wojskowy i karny są na jednym poziomie hierarchii ogólności zasad etycznych. Nie odnoszą się do siebie, ponieważ są rozłączne, dotyczą różnych sytuacji i osób o różnych kompetencjach. >To nieprawda
Dlaczego? Z czego Pan to wywodzi? To nie jest sąd samooczywisty.
>Nie da się cofnąć czasu i sfilmować przeszłości.
A konieczny jest Panu obraz katastrofy dla pełni informacji? Czyli podsumujmy ten wątek: dziennikarską wolnością i obowiązkiem słowa jest filmować, zamiast ratować po to, żeby ktoś przed telewizorem mógł sobie pooglądać krew i organa na ekranie?
>Ja twierdzę, że jeśli dziennikarze mają swoją etykę zawodową i składają coś w rodzaju przysięgi Hipokratesa, to nie wolno im porzucić swojej misji. Tak jak dla lekarza najważniejsze musi być zdrowie pacjenta, tak dla dziennikarza najważniejsze musi być dobro wiadomości.
Pan nie dostrzegasz różnicy między wagą ludzkiego życia a prawem ludzi (bo dziennikarz służy ludziom a nie informacji) - podkreślmy, że dalekich i bezpiecznych - do informacji? Ja dostrzegam, może stąd ta różnica poglądów. Owszem dziennikarz ślubuje. Komu? Chyba ludziom. A kim są Ci ludzie? To tylko ci, którzy aktualnie czytają gazetę/oglądają telewizję? Czy Ci, którzy opłacają abonament? Raczej wszyscy. Więc czy nie jest jakimś gargantuicznym formalizmem i legalizmem uważać, że dziennikarz, który ma służyć ofierze wypadku i od niej czerpie moc swojego działania (bo umówmy się, że bez innych ludzi nie ma co robić) jest bardziej zobowiązany, wobec tych przed telewizorami, nieść informację, niż tamtego człowieka (jako człowiek i dziennikarz) ratować. Tu się w ten sposób rysuje podział ludzi na trzy kategorie: źródła informacji, media i odbiorów informacji. I to jest utylitaryzm, traktujący pierwszą grupę ludzi (sic!) jak przedmioty, dyskryminujący ich. Ponieważ odmawia im się niesienia pomocy, w imię niesienia informacji innym. Proszę teraz te wartości zważyć.
>To brzydka, nieetyczna manipulacja (...). (...).
Ale przecież właśnie tego Pan broni. Prawa do bycia znieczulanym i obowiązku znieczulania. Gdyby dziennikarz wyłączył kamerę, mówiąc że musi tym ludziom pomóc, to może efekt byłby odwrotny. Ale dzisiejszy świat jest bardzo pogański i magiczny w traktowaniu przedmiotów zależnych od świadomości podmiotu w istnieniu jako bożków. Np. informacji, pieniądza, wykształcenia, jakości życia itp.
Jeśli coś, co mówię jest niezrozumiałe, to dlatego, że jestem filozofem.
|
|
| | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Pan nie dostrzegasz różnicy między wagą ludzkiego życia a prawem ludzi (bo dziennikarz służy ludziom a nie informacji) - podkreślmy, że dalekich i bezpiecznych - do informacji? Ja dostrzegam, może stąd ta różnica poglądów. >Owszem dziennikarz ślubuje. Komu? Chyba ludziom. A kim są Ci ludzie? To tylko ci, którzy aktualnie czytają gazetę/oglądają telewizję? Czy Ci, którzy opłacają abonament? Raczej wszyscy. Więc czy nie jest jakimś gargantuicznym formalizmem i legalizmem uważać, że dziennikarz, który ma służyć ofierze wypadku i od niej czerpie moc swojego działania (bo umówmy się, że bez innych ludzi nie ma co robić) jest bardziej zobowiązany, wobec tych przed telewizorami, nieść informację, niż tamtego człowieka (jako człowiek i dziennikarz) ratować.
Rzeczywiście jesteś Pan filozofem. Zamiast wczuć się w konkretną sytuację, którą usiłuję naszkicować, filozofuje Pan na zimno, posługując się emfazą jako formą. A dyskusja o ludzkich odruchach moralnych najlepiej wychodzi, kiedy się odwołujemy podczas dyskusji do konkretnych przykładów, tak żeby móc współczuć poprzez empatię uczestnikom konkretnych zdarzeń. Niestety, ostrzegając przed biciem piany, wywołałem wilka z lasu. spróbuję więc jesdzcze raz.
Wyobraźmy sobie jakieś wydarzenia często oglądane w TV, np. relacje z wojny albo gaszenia pożaru. Dlaczego ci wszyscy dziennikarze, którzy relacjonują nam co się dzieje np. w Afganistanie, nie rzucają mikrofonów i kamer i nie przyłączają się do tych, którzy pomagają potrzebującym, którzy ratują życie? Proszę się zastanowić, czy traktuje Pan tych ludzi jako osoby niemoralne? Czy uważa Pan, że zawód reportera może uprawiać tylko osoba moralnie niedorozwinięta?
Czy lekarze więzienni, pielęgnujący zdrowie morderców, są niemoralni?
To są proste pytania. Proszę nie zakrzykiwać tych pytań i nie uchylać się od odpowiedzi. Pańska "gargantuiczna". retoryka bardziej kojarzy mi się z atakami na czarownice i heretyków, niż z racjonalną dyskusją.
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Rzeczywiście jesteś Pan filozofem. [..] Teraz, to już obaj się posługujemy emfazą. Zresztą, nie do końca rozumiem, co mi się tutaj zarzuca. Wiem tylko, że coś na pewno.
>To są proste pytania. Owszem, takie właśnie są:
2. Nie. Ratuje ludzkie życie i zdrowie, a to nie zna rozróżnień na lepsze i gorsze. Czyż nie? To już jest zdaje się zawarte w przysiędze Hipokratesa.
1. Napisałem dosyć jasno i prosto. Moim zdaniem, jeżeli dziennikarz jest jedyną w miarę kompetentną do działania osobą w okolicy, to jego obowiązkiem prima facie (prima facie moralnym) jest podjęcie działania zmierzającego do zażegnania sytuacji kryzysu mogącej skutkować czyjąś śmiercią. Obowiązki dziennikarskie schodzą na dalszy plan.
Nie oczekuję od dziennikarza, że będzie gasił pożar, jeżeli nie jest do tego przygotowany (nie musi), że będzie stawiał opór przeciw czołgom, itp. W ten sam sposób będę zbijać każdą Pańską próbę sprowadzenia mojego poglądu do absurdu, więc proszę już z tym skończyć, bo to erystyka. Miałem na myśli jedynie sytuację ratowania ludzkiego życia - jest to też obowiązkiem prawnym (o tym niżej) i jasno to, od początku, komunikowałem; teraz ten obowiązek jest wyrażony w formie bardziej ogólnej.
Proszę mi teraz odpowiedzieć na dwa pytania:
1. To zaległe, czy dziennikarz, który jest jednocześnie zawodowym ratownikiem medycznym przestaje podlegać kodeksowi RM - przysiędze Hipokratesa również, kiedy nie jest "na służbie"? (Proszę to skonfrontować z przysięgą).
2. Związane z (1). W polskim prawie jest zapis, który kara osoby nie udzielające pierwszej pomocy (3 msce do 5 lat zdaje się). Czy i kto zwalnia dziennikarzy "na służbie" z odpowiedzialności z tytułu tego przepisu? (Mówimy o sytuacji, gdy dziennikarz jest sam na miejscu zdarzenia [cały czas]; nie mówimy natomiast o ewentualnej martwocie prawa, ani nie oceniamy tego przepisu).
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >2. Nie. Ratuje ludzkie życie i zdrowie, a to nie zna rozróżnień na lepsze i gorsze. Czyż nie? To już jest zdaje się zawarte w przysiędze Hipokratesa.
Ale sam Pan uważa, że etyka lekarska powinna ustąpić, jako etyka zawodowa, przed etyką ogólną, wg Pana ważniejszą. Jeżeli więc nie ma zagrożenia życia, wówczas uczciwy, Pańskim zdaniem, lekarz, powinien odmówić leczenia morderców, ponieważ etyka ogólna mówi, że złem jest pomaganie mordercom, tak jak złem jest współpraca z mordercami czy inne formy wspierania ich. I poszę nie zarzucać mi sztuczek erystycznych, gdyż mam poważne nastawienie i poważne argumenty, i poważnie wnioskuję, że Pańskie poglądy nakazują Panu, jako lekarzowi w szpitalu więziennym, w przypadku chorób niezagrażających życiu, pytać za każdym razem czy pacjent-morderca okazał skruchę i obiecał nigdy już nie mordować, bo jeśli bezczelnie Panu powie, że zamorduje ponownie, jeśli będzie miał okazję, to Pan będzie mógł odmówić leczenia takiego pacjenta i nadal uważać się za uczciwego lekarza i żądać nadal wynagrodzenia za swoją pracę.
A ja uważam, że moje poglądy nakazują mi rzucić zawód lekarza w chwili, gdy uznam, że nie potrafię leczyć takiego bezczelnego mordercy. Uważam, że taki lekarz traci honor jako lekarz, tak jak traci honor lekarz odmawiający aborcji zgwałconej dziewczynie z powodu swoich przekonań religijnych. Etyka lekarska jest wg mnie mocniejsza, więc moim zdaniem taki lekarz, zhańbiony odmową leczenia, powinien być wypluty przez środowisko i rzucić swój zawód.
>zażegnania sytuacji kryzysu mogącej skutkować czyjąś śmiercią. Obowiązki dziennikarskie schodzą na dalszy plan. >Nie oczekuję od dziennikarza, że będzie gasił pożar, jeżeli nie jest do tego przygotowany (nie musi), że będzie stawiał opór przeciw czołgom, itp. W ten sam sposób będę zbijać każdą Pańską próbę sprowadzenia mojego poglądu do absurdu, więc proszę już z tym skończyć, bo to erystyka.
Uważam, że ta ocena mnie krzywdzi, jako uczciwego dyskutanta. Dowód a.a. nie jest erystyką, jest dopuszczalną i uczciwą formą polemiki. Jeżeli formułuje Pan tezę ogólną,a ja znajdę choć jeden kontrprzykład, który pokaże absurdalność tej tezy, to obalę ją.
Proszę zauważyć, że moja teza, mimo że jest tezą przeciwną, bardzo rzadko koliduje z Pańską tezą, ponieważ bardzo mało jest miejsc, gdzie dana etyka zawodowa lub jakiś kodeks honorowy jest sprzeczny z etyką ogólną lub kodeksem karnym. Kiedyś takich sprzeczności było więcej, np. ludzie się pojedynkowali, mimo że prawo karne już karało za to. Pańskie poglądy w tamtych czasach byłyby o wiele trudniejsze do obrony i miałby Pan o wiele większe opory, żeby je otwarcie głosić. Dzisiaj coraz trudniej jest doświadczyć na własnej skórze absurdalności tego poglądu, niemniej rozumiem Pańskie obawy, że w końcu uda mi się znaleźć kontrprzykład bardzo przekonujący.
Zamiast zarzucać mi erystyjkę, uczciwiej byłoby skupić się i poszukać kontrprzykładu na moje poglądy, choćby dlatego, że sam jestem ciekaw, czy taki kontrprzykład istnieje, bo jeśli tak, to musiałbym sie zgodzić z tezą, że istnieją etyki zawodowe słabsze niż etyka ogólna, tak jak Pan musi się zgodzić uczciwie z tezą, że istnieją etyki zawowe silniejsze niż etyka ogólna. Na razie jednak nie mam z Pana strony logicznie konstruktywnego wkładu w tę polemikę.
>Miałem na myśli jedynie sytuację ratowania ludzkiego życia
To nieuprawnione zawężenie przedmiotu naszej polemiki.
Zresztą gaszenie pożaru może być jednocześnie ratowaniem ludzkiego życia - naprawdę udało mi się Pańską tezę sprowadzić do absudu, nakazującego reporterom pomagać strażakom.
A proszę jeszce wziąć pod uwagę, że nie wyczerpałem wszystkich możliwości. Ostatnią teoretyczną możliwością jest istnienie takiego kodeksu etyki zawodowej, który w części jest mocniejszy od etyki ogólnej, a w części jest od niej słabszy. Jak Pan widzi, ustawiliśmy się w tej polemice wstępnie na bardzo skrajnych stanowiskach.
> czy dziennikarz, który jest jednocześnie zawodowym ratownikiem medycznym przestaje podlegać kodeksowi RM - przysiędze Hipokratesa również, kiedy nie jest "na służbie"? (Proszę to skonfrontować z przysięgą).
Chce Pan, żebym porównał etykę lekarską z etyką dziennikarską? Czy dobrze zrozumiałem? Jeśli tak, to jest prośba nie na temat. Nie formułuję żadnych tez na temat, która etyka zawodowa jest silniejsza od której.
Ale skoro Pan pyta, to proszę! Mam i na ten temat jasny pogląd: nieetyczne jest służenie jednocześnie dwóm różnym kodeksom zawodowym - to taka jakby etyczna bigamia - jakby żołnierz złożył dwie przysięgi: na wierność Polsce i na wierność Nowej Zelandii, licząc na to, że za jego życia te dwa kraje nigdy nie będą wrogami. Nie przewidział jednak, że w tym samym czasie Polska została zaatakowana przez Rosję, a Nowa Zelandia została zaatakowana przez Chiny - i nagle hańba tego żołnierza zostaje objawiona całemu światu i każdy już może pluć mu w twarz.
Człowiekowi uczciwemu nie wolno nawet próbować służyć dwóm różnym kodeksom zawodowym, bo nigdy nie wiadomo, kiedy sytuacja zmusi go do złamania jednej z przysiąg. Taka jest istota zbrodni bigamii.
>2. Związane z (1). W polskim prawie jest zapis, który kara osoby nie udzielające pierwszej pomocy (3 msce do 5 lat zdaje się). Czy i kto zwalnia dziennikarzy "na służbie" z odpowiedzialności z tytułu tego przepisu?
Nie wiem. Nie jestem prawnikiem. Zresztą Polska nie jest państwem prawa. Prawo w Polsce wciąż jest tylko częścią propagandy i instrumentem władzy politycznej. Władza ściga tylko te "przestępstwa" które jej się podoba ścigać, ofiary innych przestępstw są prześladowane przez policję i prokuraturą tak, jakby były przestępcami. Moralność zwykłego Polaka wciąż stoi o klasę wyżej niż moralność polskiego prawnika i całego polskiego prawa. Cała ta nasza dyskusja jest o dwie klasy mądrzejsza niż zapisy w polskim prawie.
Pozdrawiam
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Ale sam Pan uważa, że etyka lekarska powinna ustąpić, jako etyka zawodowa, przed etyką ogólną, wg Pana ważniejszą.Kto Panu powiedział, że ratowanie ludzkiego życia jest elementem etyki lekarskiej a nie ogólnej? Problem polega na tym, jak mi się zdaje, że Pan wciąż nie przyjmuje do wiadomości, że to etyka lekarska i inne szczegółowe są zależne w istnieniu - treści i mocy - od ogólnej, a nie odwrotnie. > Jeżeli więc nie ma zagrożenia życia, wówczas uczciwy, Pańskim zdaniem, lekarz, powinien odmówić leczenia morderców, ponieważ etyka ogólna mówi, że złem jest pomaganie mordercom, tak jak złem jest współpraca z mordercami czy inne formy wspierania ich.To największa bzdura jaką słyszałem, jeżeli chodzi o nauki o moralności. Naprawdę, proszę posypać głowę popiołem, bo przesadził Pan  Jeśli znajdzie mi Pan system etyki, który zabrania leczenia morderców - choćby i oczekujących na wykonanie kary śmierci, to Pana ozłocę. > I poszę nie zarzucać mi sztuczek erystycznych, gdyż mam poważne nastawienie i poważne argumenty, i poważnie wnioskuję, że Pańskie poglądy nakazują Panu, jako lekarzowi w szpitalu więziennym, w przypadku chorób niezagrażających życiu, pytać za każdym razem czy pacjent-morderca okazał skruchę i obiecał nigdy już nie mordować, bo jeśli bezczelnie Panu powie, że zamorduje ponownie, jeśli będzie miał okazję, to Pan będzie mógł odmówić leczenia takiego pacjenta i nadal uważać się za uczciwego lekarza i żądać nadal wynagrodzenia za swoją pracę.j/w. Nie ma Pan żadnych argumentów, ponieważ nigdy czegoś takiego nie sugerowałem w swoich wywodach. > Uważam, że taki lekarz traci honor jako lekarz, tak jak traci honor lekarz odmawiający aborcji zgwałconej dziewczynie z powodu swoich przekonań religijnych.Nie drogi Panie. To spędzenie płodu sprawia, że lekarz traci honor, ponieważ sprzeniewierza się przysiędze Hipokratesa - przyrzeczeniu, które złożył dobrowolnie. Takich właśnie ludzi zwykło się nazywać niehonorowymi. I nie ma to żadnego związku z pogladami religijnymi. Złożenie tej przysięgi jest wymogiem zawodowym właśnie, elementem kodeksu tego zawodu, do bycia członkiem którego nikt nikogo nigdy nie zmuszał. Pudło. > Etyka lekarska jest wg mnie mocniejsza, więc moim zdaniem taki lekarz, zhańbiony odmową leczenia, powinien być wypluty przez środowisko i rzucić swój zawód.Mocniejsza od czego? Proszę usunąć etykę ogólną i wtedy budować szczegółowe. A kiedy ludzie będą się Pana pytać: 'skąd takie nakazy'?, proszę je tłumaczyć Bożym Słowem. Przykro mi, ale ma Pan nieżyciowy zupełnie pogląd. > Uważam, że ta ocena mnie krzywdzi, jako uczciwego dyskutanta. Dowód a.a. nie jest erystyką, jest dopuszczalną i uczciwą formą polemiki. Jeżeli formułuje Pan tezę ogólną,a ja znajdę choć jeden kontrprzykład, który pokaże absurdalność tej tezy, to obalę ją.Tak, tylko, że Pan odbiega takimi przykładami od tematu, a to jest erystyka. Sprowadza Pan do absurdu pogląd redukując go do innego, zupełnie z nim nie związanego. Mowa była o ratowaniu ludzkiego życia, a nie lasu przed pożarem. To się dokładnie nazywa perswazyjne definiowanie. > To nieuprawnione zawężenie przedmiotu naszej polemiki.Całkowicie uprawnione. Jest to dziedzina wyróżniona w sposób naturalny spośród innych ewentualnych konfliktów interesów. Chyba, że Pana zdaniem da się zważyć na jednej wadze utratę życia i utratę samochodu. > Chce Pan, żebym porównał etykę lekarską z etyką dziennikarską? Czy dobrze zrozumiałem? Jeśli tak, to jest prośba nie na temat. Nie formułuję żadnych tez na temat, która etyka zawodowa jest silniejsza od której. Ale skoro Pan pyta, to proszę! [...]Nie rozumiem tego porównania. Służba innemu krajowi jest zdradą stanu, powodem zaś nie jest konflikt interesów między państwami. Służyć nie wolno nawet krajowi sprzymierzonemu. Mieszasz Pan pojęcia. Poza tym, czy Pan nie jesteś jednocześnie lojalny rodzinie i państwu i grupie zawodowej i grupie środowiskowej? I co? To też jest poligamia moralna? To są jakieś bzdury. Studiuję i jestem lojalny swojej uczelni (zresztą w przysiędze jest do śmierci), to znaczy, że nie mogę już pracować? To byłoby przyjęcie drugiego kodeksu szczegółowego. Pan się chyba wykręcasz. > Zresztą Polska nie jest państwem prawa. Prawo w Polsce wciąż jest tylko częścią propagandy i instrumentem władzy politycznej.Rozumiem, że Pan zadecyduje o tym, kiedy będzie. Domyślam się, że wtedy, gdy wszystkie przepisy prawne będą się Panu podobać. Wtedy będzie Pan gromił innych, którzy za Pańskim przykładem nie będą jej chcieli za taką uznać. Sytuacjonizm pierwszej wody, postawa życzeniowa i nic więcej. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Kto Panu powiedział, że ratowanie ludzkiego życia jest elementem etyki lekarskiej a nie ogólnej?
Nikt. Skąd ten pomysł?
>etyka lekarska i inne szczegółowe są zależne w istnieniu - treści i mocy - od ogólnej, a nie odwrotnie.
Nie mówimy o zależnościach, ale o tym, które zapisy są mocniejsze, jeśli są sprzeczne. Odpłynął Pan.
> Jeśli znajdzie mi Pan system etyki, który zabrania leczenia morderców - choćby i oczekujących na wykonanie kary śmierci, to Pana ozłocę.
Oczekujących na wykonanie kary śmierci można leczyć z czystym sumieniem. Ja piszę o troszczeniu się o zdrowie mordercy, który wyjdzie z więzienia, żeby znów zabijać.
>spędzenie płodu sprawia, że lekarz traci honor, ponieważ sprzeniewierza się przysiędze Hipokratesa
Dalej nie ma sensu polemizować, bo tym zdaniem odbiera Pan sobie kompetencje, w moich oczach, do dyskutowania o moralności. Dla mnie antyaborcjonizm jest z gruntu niemoralny, tak jak inne fanatyczne postawy religijne.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Nikt. Skąd ten pomysł?> >>Jeżeli więc nie ma zagrożenia życia, wówczas uczciwy, Pańskim zdaniem, lekarz, powinien odmówić leczenia morderców, ponieważ etyka ogólna mówi, że złem jest pomaganie mordercom, tak jak złem jest współpraca z mordercami czy inne formy wspierania ich.Z tego wynika, że w ujęciu etyki ogólnej ratować należy nie życie ludzkie, a życie ludzi dzielnych moralnie, a przynajmniej "wychodzących na zero". (Życie = życie & zdrowie, jak Health & Wealthcare) > Nie mówimy o zależnościach, ale o tym, które zapisy są mocniejsze, jeśli są sprzeczne.Czy nie uważa Pan, że jeżeli jakiś przepis innemu udziela mocy, to jest od niego mocniejszy? To chyba całkiem rozsądne. > Oczekujących na wykonanie kary śmierci można leczyć z czystym sumieniem. Ja piszę o troszczeniu się o zdrowie mordercy, który wyjdzie z więzienia, żeby znów zabijać.Przykro mi, ale to nie jest odpowiedź na moją wątpliwość. Nie można powiedzieć, że ktoś wychodzi z więzienia, aby znów zabijać. A nawet jeśli tak, to nie żyjemy w świecie Raportu Mniejszości i nie możemy człowieka osądzić przed czynem. Zresztą, to jest dygresja, grunt, że nie ma etyki, która uznawałaby, iż lekarz lecząc kogoś działa w sposób niemoralny. Co najwyżej może być postacią tragiczną. > Dalej nie ma sensu polemizować, bo tym zdaniem odbiera Pan sobie kompetencje, w moich oczach, do dyskutowania o moralności. Dla mnie antyaborcjonizm jest z gruntu niemoralny, tak jak inne fanatyczne postawy religijne.Pan jest niereformowalny. Założył i trwa. Ten cały anty anty aborcjonizm, to jest takie na psa urok. Proszę przeczytać przysięgę Hipokratesa i potem porozmawiamy. To Pan jest fanatykiem, ponieważ nie zważył On właściwie mojego argumentu. Proszę mi wskazać wątek religijny w argumencie, że jeżeli ktoś, coś przysięgał, to łamiąc przysięgę pozbawia się honoru. Czekam, aż mi palce mrowią. Wmawia mi Pan wątki religijne, ale ja nie jestem związany ani materialnie, ani formalnie z żadną instytucją wyznaniową i nie reprezentuję interesu żadnej, wszystko biorę na zdrowy rozsądek. I tu się Pan odkrywasz z faktyczną naturą swojego światopoglądowego pluralizmu, tak jesteś Pan tolerancyjny, że nie oddasz innym wnioskom ludzi równie racjonalnych piędzi ziemi. Bez komentarza. ----- Albo nie, zacytuję Panu: Cytat:Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją. Źr.: www.portal(*)dycyna/komentarze/etyka/hipokrOd razu mamy tutaj kwestię aborcji i eutanazji czynnej. Teraz Pan pewnie oskarży Hipokratesa o wątki religijności orfickiej... a następnie wskaże na pisma Sokratesa w tej sprawie. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Przykro mi, ale to nie jest odpowiedź na moją wątpliwość. Nie można powiedzieć, że ktoś wychodzi z więzienia, aby znów zabijać. A nawet jeśli tak, to nie żyjemy w świecie Raportu Mniejszości i nie możemy człowieka osądzić przed czynem.
Podałem konkretny przykład, gdy lekarz więzienny pomaga więźniowi osiągnąć pełnię zdrowia, a ten bezczelnie mu zapowiada, że po wyjściu z więzienia ma zamiar znów mordować. Nie ma tu mowy o żadnym osądzaniu przed czynem, jest tylko fundamentalna sprzeczność dwóch systemów moralnych. Jeden - ten ogólnoludzki - zabrania zwykłemu człowiekowi pomagać mordercy, a nawet utrzymywać z takim kontakty towarzyskie, jeśli nie wykazuje on woli zmiany swojego życia na uczciwe, drugi - lekarski - nakazuje pomagać mu odzyskać zdrowie. Nasza polemika dotyczy tylko takich sytuacji, kiedy występuje sprzeczność.
Moja teza jest w tej polemice prosta - lekarz więzienny postąpi niemoralnie, jeśli odmówi takiemu mordercy pomocy w odzyskaniu sprawności. Jeżeli jednak jakiś inny człowiek, który nie jest lekarzem, ale zwyczajnym Cywilnym Uczciwym Człowiekiem (CUC), spotyka po latach dawnego znajomego, który wyszedł z więzienia po odsiedzeniu wyroku za morderstwo, z którym CUC zerwał kiedyś znajomość, gdy tylko zorientował się, że znajomy jest przestępcą, a który teraz usiłuje odnowić znajomość prosząc go o pomoc w odzyskaniu sprawności np. poprzez wspólne treningi, deklarując przy tym, że wrócił do swojego gangu i nadal ma zamiar być przestępcą, to CUC ma moralny obowiązek odmówić mu pomocy.
Nawet jeśli ten przykład jest słaby, wymęczony i infantylny, to ma jednak tę cechę, że jasno obrazuje sprzeczność, która jest przedmiotem naszej polemiki. Mam wrażenie, że cały czas usiłuje Pan a to rozszerzać wątek, a to go zmieniać, a to znów zawężać...
>Proszę mi wskazać wątek religijny w argumencie, że jeżeli ktoś, coś przysięgał, to łamiąc przysięgę pozbawia się honoru. Czekam, aż mi palce mrowią. >Albo nie, zacytuję Panu: >[cytat]Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego.
Jak to mawiał Szwejk: zbaraniałem!
Muszę to sprawdzić, bo trudno mi uwierzyć, że taką przysięgę składają lekarze w 3 tys. n.e.
Muszę też ułożyć jakieś piękne przeprosiny dla Pana za tę insynuację o fanatyzm religijny. Jeżeli prawdą jest, że tak właśnie przysięgają, to im powinienem zarzucić fanatyzm. Na razie więc wstępnie Pana przepraszam za to, iż antyaborcjonistyczne poglądy przypisałem Panu - przyczyną tej omyłki była nieznajomość tego, że w przysiędze Hipokratesa jest taki składnik.
Na szczęście dla mnie, moja dywagacja na temat aborcji wnosi do meritum więcej niż mógłbym sie spodziewać, bowiem lekarz odmawiający aborcji zgwałconej dziewczynie daje świadectwo mojej tezie, że etyka lekarska jest mocniejsza niż ogólnoludzka, bowiem jasne jest, że system prawny, zmuszający zgwałcone kobiety do rodzenia dzieci gwałcicielom jest nieludzki z punktu widzenia etyki ogólnej.
Muszę kończyć, bo aż mi palce mrowią z niecierpliwości, czy naprawdę lekarze coś takiego przysięgają.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Przykro mi, ale to nie jest odpowiedź na moją wątpliwość. Nie można powiedzieć, że ktoś wychodzi z więzienia, aby znów zabijać. A nawet jeśli tak, to nie żyjemy w świecie Raportu Mniejszości i nie możemy człowieka osądzić przed czynem.
Podałem konkretny przykład, gdy lekarz więzienny pomaga więźniowi osiągnąć pełnię zdrowia, a ten bezczelnie mu zapowiada, że po wyjściu z więzienia ma zamiar znów mordować. Nie ma tu mowy o żadnym osądzaniu przed czynem, jest tylko fundamentalna sprzeczność dwóch systemów moralnych. Jeden - ten ogólnoludzki - zabrania zwykłemu człowiekowi pomagać mordercy, a nawet utrzymywać z takim kontakty towarzyskie, jeśli nie wykazuje on woli zmiany swojego życia na uczciwe, drugi - lekarski - nakazuje pomagać mu odzyskać zdrowie. Nasza polemika dotyczy tylko takich sytuacji, kiedy występuje sprzeczność.
Moja teza jest w tej polemice prosta - lekarz więzienny postąpi niemoralnie, jeśli odmówi takiemu mordercy pomocy w odzyskaniu sprawności. Jeżeli jednak jakiś inny człowiek, który nie jest lekarzem, ale zwyczajnym Cywilnym Uczciwym Człowiekiem (CUC), spotyka po latach dawnego znajomego, który wyszedł z więzienia po odsiedzeniu wyroku za morderstwo, z którym CUC zerwał kiedyś znajomość, gdy tylko zorientował się, że znajomy jest przestępcą, a który teraz usiłuje odnowić znajomość prosząc go o pomoc w odzyskaniu sprawności np. poprzez wspólne treningi, deklarując przy tym, że wrócił do swojego gangu i nadal ma zamiar być przestępcą, to CUC ma moralny obowiązek odmówić mu pomocy.
Nawet jeśli ten przykład jest słaby, wymęczony i infantylny, to ma jednak tę cechę, że jasno obrazuje sprzeczność, która jest przedmiotem naszej polemiki. Mam wrażenie, że cały czas usiłuje Pan a to rozszerzać wątek, a to go zmieniać, a to znów zawężać...
>Proszę mi wskazać wątek religijny w argumencie, że jeżeli ktoś, coś przysięgał, to łamiąc przysięgę pozbawia się honoru. Czekam, aż mi palce mrowią. >Albo nie, zacytuję Panu: >[cytat]Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego.
Jak to mawiał Szwejk: zbaraniałem!
Muszę to sprawdzić, bo trudno mi uwierzyć, że taką przysięgę składają lekarze w 3 tys. n.e.
Muszę też ułożyć jakieś piękne przeprosiny dla Pana za tę insynuację o fanatyzm religijny. Jeżeli prawdą jest, że tak właśnie przysięgają, to im powinienem zarzucić fanatyzm. Na razie więc wstępnie Pana przepraszam za to, iż antyaborcjonistyczne poglądy przypisałem Panu - przyczyną tej omyłki była nieznajomość tego, że w przysiędze Hipokratesa jest taki składnik.
Na szczęście dla mnie, moja dywagacja na temat aborcji wnosi do meritum więcej niż mógłbym sie spodziewać, bowiem lekarz odmawiający aborcji zgwałconej dziewczynie daje świadectwo mojej tezie, że etyka lekarska jest mocniejsza niż ogólnoludzka, bowiem jasne jest, że system prawny, zmuszający zgwałcone kobiety do rodzenia dzieci gwałcicielom jest nieludzki z punktu widzenia etyki ogólnej.
Muszę kończyć, bo aż mi palce mrowią z niecierpliwości, czy naprawdę lekarze coś takiego przysięgają.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Jeden - ten ogólnoludzki - zabrania zwykłemu człowiekowi pomagać mordercy, a nawet utrzymywać z takim kontakty towarzyskie, jeśli nie wykazuje on woli zmiany swojego życia na uczciwe, drugi - lekarski - nakazuje pomagać mu odzyskać zdrowie.
To nieprawda. Może Pan mówi o jakimś pierwotnym systemie odczuć moralnych, ale w oświeconych systemach etycznych nie ma mowy o takim ostracyzmie. Zna Pan pojęcia rewalidacji i resocjalizacji? Nasza moralność każdemu daje drugą szansę, a potem trzecią, a ofiary lecą. System prawny przyjmuje sankcje za czyny i sankcje te uznaje za wystarczające, tj. takie, po odbyciu których człowiek się wykupuje z niełaski społecznej. Niemoralne jest nie-zatrudnienie byłego przestępcy, dlatego że jest byłym przestępcą, choć to jest właśnie bardzo ludzkie. Ale moralność nie zawsze działa w tym samym kierunku, co ludzkie instynkty. Ludzkim jest uciekać, ale rzadko ucieczkę uznaje się za moralną.
>Moja teza jest w tej polemice prosta - lekarz więzienny postąpi niemoralnie, jeśli odmówi takiemu mordercy pomocy w odzyskaniu sprawności.
Owszem, i będzie to jednocześnie sprzeniewierzenie się etyce zawodowej i ogólnoludzkiej. Z lekarzami jest bardzo prosto. Prawo naturalne: prawo do zachowania życia -> zasady szczegółowe PN: obowiązek ochrony życia własnego i cudzego -> etyka lekarska. Ta ostatnia jest tylko dalszym uszczegółowieniem triumwiratu prawa naturalnego i wprost z niego wynika. Prawo naturalne, przez pryzmat sprawiedliwości w rozumieniu sokratejskim, jak przypuszczam, jest ślepe na to, czy ktoś jest na plusie, czy na moralnym minusie. To jak mówił Ricouer: potrzebny jest światu naddatek dobra. Dobro nawet w odpowiedzi na zło. Pański postulat etyki zło karającej złem przypomina etykę satanistyczną. Polecam biblię La Vey'a przeczytać. Podczas gdy w etykach oświeconych zło karane jest powrotem do dobra, vide resocjalizacja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >w oświeconych systemach etycznych nie ma mowy o takim ostracyzmie. Zna Pan pojęcia rewalidacji i resocjalizacji? Nasza moralność każdemu daje drugą szansę, a potem trzecią, a ofiary lecą.
Zdaje się, że nie zauważył Pan kluczowego założenia, które czynię, aby uzyskać sprzeczność. Pański wywód wygląda tak, przepraszam, wiem że to nieładnie tak pisać, jakby celowo udawał Pan, że tego założenia nie widzi, aby wywodzić na temat systemów, które nie są sprzeczne i można je wywieść z systemów ogólniejszych.
A ja konsekwentnie trzymam się mojej tezy, która zakłada, że istnieje sprzeczność. Konstruuję przykłady w taki sposób, żeby to założenie było spełnione. Piszę explicite, że w moim przykładzie były przestępca explicite deklaruje powrót do przestępstwa (przynależność dom tej samej mafii co przed skazaniem) i explicite planuje dokonanie kolejnych przestępstw. W ten sposób sprawiam, że nie może się Pan powoływać na rewalidację i resocjalizację bez obrażania mojej inteligencji. Tak więc w moim przykładzie nawet "oświecony" system etyczny zakazuje udzielania pomocy takiemu przestępcy.
>Z lekarzami jest bardzo prosto. Prawo naturalne: prawo do zachowania życia -> zasady szczegółowe PN: obowiązek ochrony życia własnego i cudzego -> etyka lekarska.
To jest proste, dopóki nie trafi się na sprzeczność. Pan prowadzi polemikę z pozycji strusia: "schowałem głowę w piasek, nie widzę żadnych sprzeczności".
Podobnie jest z odmową składania zeznań. Ksiądz, adwokat czy lekarz mają moralny obowiązek zachować w tajemnicy niektóre informacje swojego klienta. Zwyczajny cywil mając takie informacje ma moralny obowiązek ujawnić je policji lub prokuraturze. Nietrudno jest wymyślić takie przykłady.
Istnieją sprzeczności, nie ucieknie Pan od nich. A moją tezę mogę Panu zobrazować przykładem zapisu w kodeksie postępowania karnego, który explicite zwalnia z obowiązku składania zeznań osoby zobowiązane etyką zawodową do zachowania tajemnicy. Proszę teraz spytać jakiegoś księdza, czy zapis, że prokurator może go zwolnić z obowiązku zachowania tajemnicy spowiedzi, jest dla niego ważniejszy niż jego honor księdza? Ja twierzę, że prawo katolickie o tajemnicy spowiedzi jest silniejsze od prawa pospolitego, które formułuje warunki, w których ksiądz musi zdradzić tajemnicę spowiedzi. Uczciwy ksiądz raczej pójdzie siedzieć, niż zdradzi tajemnicę spowiedzi. Podobnie postąpi uczciwy lekarz - raczej pójdzie siedzieć, niż zdradzi intymne tajemnice pacjenta.
Taka jest moja ogólna teza: uczciwy człowiek raczej pójdzie siedzieć, niż sprzeniewierzy się etyce swojego zawodu. A kiedy już się sprzeniewierzy, to zawód ten porzuci, rezygnując z wynagrodzenia.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > A ja konsekwentnie trzymam się mojej tezy, która zakłada, że istnieje sprzeczność.Owszem. Ale jest to błąd w sztuce, od którego ja staram się Pana odwieść. Nie wolno Panu założyć, że te systemy mają być sprzeczne, a potem je budować. Tzn. może Pan, ale będzie to akt ekscentryczny i zupełnie niezrozumiały. I jest. A co najważniejsze niepraktyczny. Etyka, to nauka teoretyczno-praktyczna, budowane teorie muszą być przydatne, Pańskie nie są. Ujmując to analogicznie, to tak jakby Pan założył, że drzewa mają czerwone liście i konsekwentnie je malował, albo nazywał je drzewami tylko jesienią. Bez sensu prawda? Rzeczywistość, również tę etyczną należy odczytać i opisać, konstruować to, co niesprzeczne ze względu na istotę, a nie konstruować abstrakcyjne systemy, które nijak mają się do rzeczywistości moralnej. > Proszę teraz spytać jakiegoś księdza, czy zapis, że prokurator może go zwolnić z obowiązku zachowania tajemnicy spowiedzi, jest dla niego ważniejszy niż jego honor księdza?Nie może go zwolnić prokurator, ponieważ jest to władza świecka a nie kanonicza i nim nie dysponuje w sposób dowolny - "cywilny". To raz. Dwa, z tajemnicy spowiedzi nie może zwolnić nikt. Tak to stoi napisane, nie mnie się proszę czepiać. > Uczciwy ksiądz raczej pójdzie siedzieć, niż zdradzi tajemnicę spowiedzi.Na mocy konkordatu prawo świeckie honoruje to prawo, jako sprzeciw sumienia. Tak jak honoruje śluby kościelne. (Tzn. nie dokładnie tak  Pan rozumie) > Podobnie postąpi uczciwy lekarz - raczej pójdzie siedzieć, niż zdradzi intymne tajemnice pacjenta.To chyba też honoruje. Byłoby głupio gdyby nie honorowało. Z tym, że to jest tajemnica zawodowa, z której lekarz może zostać zwolniony. Ale mam lepszy przykład. Człowiek honorowy dotrzymuje obietnic, przyrzeczeń. Jeśli więc całkiem prywatnie przysięgnie, że czegoś nie zdradzi, to na sali sądowej ma do wyboru utratę honoru, albo wolności. (Choć umówmy się, że to zależy od sądu). Rozumiem Pańskie rozumowanie. Kwestionuję tylko dobór przykładów. Trzeba poszukać faktycznych, a nie uparcie trzymać się bzdurnych. > Taka jest moja ogólna teza: uczciwy człowiek raczej pójdzie siedzieć, niż sprzeniewierzy się etyce swojego zawodu. A kiedy już się sprzeniewierzy, to zawód ten porzuci, rezygnując z wynagrodzenia.Zgoda. Tylko ten problem wyrasta na płaszczyźnie dwóch systemów szczegółowych. Znów pudło. Przykro mnie, bo Pan się stara. Faktycznie jest to tzw. konflikt interesów, wynikający z podwójnej lojalności, który doprowadza do sytuacji bez wyjścia dobrego dla podmiotu. Ale jest to ten sam poziom ogólności/szczególności zasad moralnych. Z kodeksie ogólnym byłby zapis o wypełnianiu zobowiązań, które się podejmuje. I z tego przepisu należy wyprowadzić lojalność wobec państwa, które milcząco przyjmuje zobowiązanie wobec siebie, i grupy zawodowej/pacjenta/powiernika. Ale szczerze mówiąc, trzeba by sprawdzić jak sądy reagują na takie tajemnice honorowe. (Oczywiście nie w stylu: kto kogo zabił. Mam na myśli coś mniejszego kalibru). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Nie wolno Panu założyć, że te systemy mają być sprzeczne, a potem je budować.
Błąd. Te systemy są sprzeczne, to fakt.
>Nie może go zwolnić prokurator, ponieważ jest to władza świecka a nie kanonicza
Jest taki paragraf w kpk, który mówi wprost, że wolno odmówić składania zeznań, do jest tajemnica zawodowa, ale zaraz potem jest kolejny paragraf, że sędzia lub prokurator mogą zwolnić z obowiązku dyskrecji, a tym samym odebrać moc obowiązkowi zachowania tajemnicy zawodowej.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Jest taki paragraf w kpk, który mówi wprost, że wolno odmówić składania zeznań, do jest tajemnica zawodowa, ale zaraz potem jest kolejny paragraf, że sędzia lub prokurator mogą zwolnić z obowiązku dyskrecji, a tym samym odebrać moc obowiązkowi zachowania tajemnicy zawodowej.
Dobrze, proszę mi tylko odnaleźć 'ksiądz'/'kapłan' w rejestrze zawodów. Nie ma takiego zawodu, gdyż nie jest to zawód. Zatem, tajemnica spowiedzi nie jest tajemnicą zawodową. Ergo, ten przepis jej nie obejmuje.
Przypadek lekarza, to oczywiście rozsądza. Tylko, że znów powtórzę: kodeks etyki lekarskiej i etyki obywatelskiej są kodeksami tego samego poziomu, więc sprzeczność między nimi nie dowodzi istnienia sprzeczności między etyką zawodową a ogólną.
>Błąd. Te systemy są sprzeczne, to fakt.
Ten fakt istnieje wyłącznie w Pańskiej jaźni. Założył go Pan, potem powiedział, że założył, a teraz znów mówi, że to fakt empiryczny. Jestem już skołowany. Potrafi Pan tego faktu jakoś dowieść? Narazie raczej się na to nie zanosi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Przypadek lekarza, to oczywiście rozsądza. Tylko, że znów powtórzę: kodeks etyki lekarskiej i etyki obywatelskiej są kodeksami tego samego poziomu, więc sprzeczność między nimi nie dowodzi istnienia sprzeczności między etyką zawodową a ogólną.
Dla mnie to jest gra słów. Nalważniejsze, że nasze poglądy już nawzajem rozumiemy, nie ma sensu teraz próbowac się nawracać. Ja widzę sprzeczności, Pan widzi sprzeczności, tylko inaczej je interpretujemy, nazywamy i być może nawet w innych paradygmatach je umiejscawiamy. Ponieważ nie jestem typem misjonarza, nie czuję potrzeby dalszej polemiki na ten temat.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Czy nie uważa Pan, że jeżeli jakiś przepis innemu udziela mocy, to jest od niego mocniejszy?
Nareszcie zacytowałem to, co chciałem. To jest przykład tego, o czym NIE jest nasza polemika. Tematem są sprzeczności między prawem pospolitym a kodeksem etyki zawodowej. Słowo "mocniejszy" oznacza, który z przepisów wzajemnie sprzecznych ma zastosowanie w praktyce.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Słowo "mocniejszy" oznacza, który z przepisów wzajemnie sprzecznych ma zastosowanie w praktyce.
Więc analogicznie: ten kodeks, który udziela mocy i treści drugiemu jest mocniejszy. Kodeksy szczegółowe w etyce uznaje się za kodeks ogólny +, więc kuriozalne byłoby uznawać je za ważniejsze od ogólnego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Więc analogicznie: ten kodeks, który udziela mocy i treści drugiemu
Na udzielaniu mocy się nie znam, nawet z dozycji dyletanta nie mogę się tutaj wymądrzać. Czy w Konstytucji wymienione są (choćby implicite) wszystkie obowiązujące kodeksy?
Udzielanie mocy jest zupełnie innym wątkiem, niż ten nasz tutaj.
Kiedy tak sobie polemizujemy, to przypominają mi się czasy mojego narzeczeństwa. Moja żona chodziła w liceum do klasy humanistycznej, jak chodziłem do mat-fiz. Kiedy czytałem, tak z ciekawości, jej piękne i rozbudowane wypracowania z polskiego, to włos mi się jeżył na grzbiecie z oburzenia, że nauczyciel stawia piątkę za coś, co jest nie na temat. Co ciekawe, moja dziewczyna z początku nie rozumiała, co mam na myśli mówiąc "nie na temat". Musiałem jej zaimprowizować kilka przykładów wypracowania na temat i nie na temat, żeby zaczęła w ogóle stosować tę kategorię w swoim umyśle - było to dla niej w końcu przyjemnym olśnieniem, kiedy zrozumiała, o co mi chodzi: "Rzeczywiście! Teraz to widzę! To bardzo śmieszne. Masz rację. Ale u nas w ogóle się nie zwraca uwagi na coś takiego - po prostu nie o to chodzi w nauce pisania wypracowań w mojej klasie. Ale teraz widzę, że z twojego punktu widzenia to jest bardzo śmieszne, bo niektóre akapity są zupełnie bez sensu, gdy sobie akurat przypomnieć, jaki jest temat wypracowania".
Jak widzisz, humaniście trudno jest dyskutować z umysłem ścisłym.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Muszę zmartwić, ale mam umysł ścisły-analityczny  > Udzielanie mocy jest zupełnie innym wątkiem, niż ten nasz tutaj.Nie jest. Jest po prostu bardziej ogólnym problemem. Jeżeli przyjmujemy/dowodzimy udzielania mocy systemowi szczególnemu (KS) przez system ogólny (KO), to rozwiązujemy problem sprzeczności. Rozwiązuje się je na korzyść KO. Ale nadal wątpię, czy są takie sprzeczności, na razie przykłady były łatwo-obalalne i trochę od rzeczy(wistości). Pozdrawiam PS. Dobrze jest humanizować swój umysł ścisły, i uściślać umysł humanistyczny. Courage
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Mam! | > Albo nie, zacytuję Panu:> Cytat:Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją. Jednak Pan też pobłądził, gdyż nie ma tego w składanej przez lekarzy przysiędze, jest tylko taki zapis w kodeksie etyki: Art. 39. Podejmując działania lekarskie u kobiety w ciąży lekarz równocześnie odpowiada za zdrowie i życie jej dziecka. Dlatego obowiązkiem lekarza są starania o zachowanie zdrowia i życia dziecka również przed jego urodzeniem. Pozdrawiam
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Odp: Mam! | Faktycznie, obowiązuje Przyrzeczenie Lekarskie, w którym lekarz zobowiązuje się spełniać niezdefiniowane obowiązki. Mój błąd.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) | Odp: Cenzura ?! |
>Na służbie ważniejsze są obowiązki służbowe niż obowiązki ogólnoludzkie.
Masz wyjątkowy talent do nieuzasadnionych uogólnień. To akurat, jest nie tylko nieuzasadnione, ale jeszcze do tego mrożące krew w żyłach. Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie to co napisałeś w dyskusyjnym ferworze. Nie wierzę, abyś mógł rzeczywiście tak myśleć.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | | darlove (2804 punktów) | >>Na służbie ważniejsze są obowiązki służbowe niż obowiązki ogólnoludzkie.
Tos panie przesadzil teraz. To znaczy, ze hitlerowcy mieli racje i nie powinno sie ich pociagac do odpowiedzialnosci... Powiedz mi, czy jest takie slowo w polszczyznie, ktorym mozna by cie nazwac?
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Powiedz mi, czy jest takie slowo w polszczyznie, ktorym mozna by cie nazwac?
Geniusz
doku
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >To znaczy, ze hitlerowcy mieli racje i nie powinno sie ich pociagac do odpowiedzialnosci
Wniosek zupełnie bez sensu, a jako argument - cios poniżej pasa. Argumentując w tak niemoralny sposób, traci się prawo do dyskutowania na tematy moralności, gdyż niemoralny dyskutant prawdopodobnie nie rozumie kwestii moralnych.
A co do meritum, niektórzy Niemcy zostali słusznie skazani, a inni byli niewinni, mimo że wykonywali złe rozkazy. Idea, że powinno się zamknąć do więzienia wszystkich żołnierzy niemieckich, jest tak niemoralna, że aż śmieszna.
doku
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >>>To znaczy, ze hitlerowcy mieli racje i nie powinno sie ich pociagac do odpowiedzialnosci >Wniosek zupełnie bez sensu, a jako argument - cios poniżej pasa. Argumentując w tak niemoralny sposób, traci się prawo do dyskutowania na tematy moralności, gdyż niemoralny dyskutant prawdopodobnie nie rozumie kwestii moralnych.
Pan zdefiniował moralność i krzyczy jak Kaczyński: "Wy stoicie tam..". Jakąż Pan przeszedł zatem edukację etyczną i formację moralną, że śmiesz mówić kto jest a kto nie jest moralny. Studiuję instytucjonalnie etykę od trzech lat, wkraczam w magisterium, na własną rękę zajmuję się namysłem nad moralnością (i własnym i mądrzejszych od siebie) od lat wielu. Można powiedzieć, że jest to moją naturalną skłonnością. A mimo to, nigdy nie posunąłbym się do tego, aby kogoś tak określać przez niebieską szybkę, rzucać i ferować tak na gorąco wyrokami i ocenami o moralności osób na podstawie ich poglądów. Otóż drogi Panie, dyskutant prawdopodobnie nie rozumie kwestii moralnych, skoro nie jest świadom tego, że moralność nie dotyczy poglądów i argumentacji a działań, czynów. Zresztą Pan sam nie argumentuje, tylko pokrzykuje. Proszę wybaczyć, ale utraciłem cierpliwość, do szanownej inkwizycji nowego kształtu moralności. Wiele osób okrzyknie Pana antymorałem, i co? Czemu mam Panu wierzyć, a nie im? Wszak jesteś samozwańcem. To jest takie przerzucanie się gorącym ziemniakiem, nie ma w sobie nic z autentycznie racjonalnego namysłu nad moralnością. Na pomawianiu i naciąganiu innych na fanatyków i faszystów, w ogóle na przedkładaniu argumentów ad hominem i ad personam niedaleko się zajedzie w dyskursie.
Zaś argument z hitlerowcami jest słuszny. Drogi czytelniku, jeżeli etyka zawodowa (więc również żołnierza) jest istotniejsza, niż ogólnoludzka, niż prawo (przecież ja też mogę powiedzieć, że III Rzesza nie była państwem prawa), to nie można kogoś karać za to, że wykonywał rozkazy i plany innych. Kierując się drabinką dowódczą, okazuje się, że całą Norymbergę powinno załatwić samobójstwo Hitlera.
>niektórzy Niemcy zostali słusznie skazani, a inni byli niewinni, mimo że wykonywali złe rozkazy.
A ja mówię, że Ci słusznie skazani byli niesłusznie i vice versa. Słowo przeciwko słowu, szykuj Pan wniosek do prokuratury. To nie jest argumentacja, tylko kampania wyborcza. To już jest pół-żartem, pół-serio.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Jakąż Pan przeszedł zatem edukację etyczną i formację moralną, że śmiesz mówić kto jest a kto nie jest moralny.
To jeden z atrybutów przyrodzonej godności każdego podmiotu - zdolność i prawo do osądzania w kwestiach moralnych.
>Wszak jesteś samozwańcem.
Tak. Jako wielki miłośnik nauk biologicznych, a szczególnie psychologii ewolucyjnej, sądzę, że to co nazywamy moralnością jest zbiorem instynktownych reakcji będących atrybutem gatunku małp, zwanych człowiekiem, do których ja się zaliczam. Tak więc zdolność do wydawania osądów moralnych jest tym większa, im bardziej ufa się swoim uczuciom, które są wskazówkami, jak sformułować ten osąd. Takie uczucia jak: litość, współczucie, szacunek, podziw, pogarda, nienawiść... są lepszą podstawą moralnych osądów niż wykształcenie prawne czy etyczne. Oczywiście najlepiej jest połączyć jedno z drugim, co Panu gorąco polecam. Dlatego taką polemikę staram się zawsze sprowadzić do konkretnych przykładów, konkretnych ludzi, których próbujemy osądzać, żeby najpierw poczuć, co podpowiedzą nam nasze instynkty moralne...
>niektórzy Niemcy zostali słusznie skazani, a inni byli niewinni, mimo że wykonywali złe rozkazy. >A ja mówię, że Ci słusznie skazani byli niesłusznie i vice versa. Słowo przeciwko słowu
...natomiast Pan robi odwrotnie, usiłuje Pan zawracać na poziom ogólnikowego filozofowania, unikając w tym wypadku jakiegoś konkretngo opisu sytuacji jakiegoś żołnierza, który został uniewinniony, a wg Pana powinien być ukarany (i vice versa).
Na szczęście mamy głośną sprawę przeciwko polskim żołnierzom, która jest naturalnym przykładem ilustrującym tę kontrowersję. Proszę zauważyć, że są oni sądzeni przez sąd wojskowy za czyny, które także w oczach etyki żołnierskiej są uważane za zbrodnię.
Etyka ogólna potępia cywila, który detonuje bombę gdzieś w mieście. Nazywamy takiego terrorystą i zbrodniarzem. Jeżeli jednak żołnierz bombarduje miasto, to zwykle nie nazywamy go nawet przestępcą.
Proszę zauważyć, że etyka oficerska jest inna niż żołnierska. Oficer zawsze musi liczyć się z współodpowiedzialnością za skutki operacji wojskowych, podczas gdy żołnierz nie ma moralnego obowiązku oceniać takich skutków. Ogólna zasada jest taka, że za zbrodnie wojenne moralną odpowiedzialność ponoszą wszyscy oficerowie i tylko niektórzy żołnierze - ci mianowicie, którzy działali ze szczególnym okrucieństwem oraz ci, którzy wykazali dodatkową własną inicjatywę w inkryminowanych działaniach.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >To jeden z atrybutów przyrodzonej godności każdego podmiotu - zdolność i prawo do osądzania w kwestiach moralnych.
Zgoda, ale do tego trzeba być w większości, albo mieć przygotowanie merytoryczne.
>Takie uczucia jak: litość, współczucie, szacunek, podziw, pogarda, nienawiść... są lepszą podstawą moralnych osądów niż wykształcenie prawne czy etyczne. Oczywiście najlepiej jest połączyć jedno z drugim, co Panu gorąco polecam.
Owszem, i ja się nimi kieruję oceniając zjawiska, które trudno poddać racjonalnemu osądowi. Np. kwestię aborcji, albo macierzyństwa zastępczego, klonowania reprodukcyjnego, "terapeutycznego", itd.
>...natomiast Pan robi odwrotnie, usiłuje Pan zawracać na poziom ogólnikowego filozofowania, unikając w tym wypadku jakiegoś konkretngo opisu sytuacji jakiegoś żołnierza, który został uniewinniony, a wg Pana powinien być ukarany (i vice versa).
Nie. Ja po prostu mówiłem o generałach i marszałkach III Rzeszy. Zna Pan historię IIWW, jaki oni mieli wpływ na posunięcia i decyzje? Mizerny. A skoro tak, to każdy następny szczebel miał już mniej do powiedzenia, itd, itd, itd, etc. Nie mówię o podpalaniu ludzi w stodole, choć tu też, oskarżonym - wg Pańskiej retoryki - powinien być tylko ten, kto wydał rozkaz.
>Oficer zawsze musi liczyć się z współodpowiedzialnością za skutki operacji wojskowych
To się nazywa odpowiedzialność zbiorowa, która została wykluczona przez konwencje Genewskie i Deklarację Praw Człowieka i Obywatela.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >To się nazywa odpowiedzialność zbiorowa, która została wykluczona przez konwencje Genewskie i Deklarację Praw Człowieka i Obywatela.
Nieprawda. Oficer biorący udział w akcji nie jest czymś zbiorowym.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Nieprawda. Oficer biorący udział w akcji nie jest czymś zbiorowym.
Oczywiście, ale jeżeli współodpowiadają, np. oficer z Normandii odpowiada za posunięcia oficera ze wschodu, to jest to odpowiedzialność zbiorowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >np. oficer z Normandii odpowiada za posunięcia oficera ze wschodu, to jest to odpowiedzialność zbiorowa.
To jest nie na temat, w tym wątku mówimy o dylematach jednego podmiotu.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Więc proszę wytłumaczyć pojęcie i użycie terminu 'współodpowiedzialność'. Dla porządku zacytuję: Cytat:Proszę zauważyć, że etyka oficerska jest inna niż żołnierska. Oficer zawsze musi liczyć się z współodpowiedzialnością za skutki operacji wojskowych, podczas gdy żołnierz nie ma moralnego obowiązku oceniać takich skutków. Ogólna zasada jest taka, że za zbrodnie wojenne moralną odpowiedzialność ponoszą wszyscy oficerowie (...) Ale wydaje mnie się, że fragment ostatniego zdania jest odpowiedzią na moje pytanie. I takie postawienie sprawy jest właśnie równoznaczne z uznaniem odpowiedzialności zbiorowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >równoznaczne z uznaniem odpowiedzialności zbiorowej.
Nieprawda. Odpowiedzialność ponowszą tylko oficerowie związani z akcją: uczestnicy akcji oraz ich przełożeni aż do szczebla inicjatorów akcji. Odpowiedzialność zbiorowa byłaby wtedy, gdyby odpowiedzialność ponosili także wszyscy podoficerowie i żołnierze.
Zresztą pojęcie odpowiedzialności zbiorowej jest, ściśle rzecz biorąc, szersze. Przykładem odpowiedzialnoci zbiorowej jest ukaranie całego pułku za to, że jeden pluton zdezerterował. Albo gdy nauczyiel ukarał całą klasę, bo nikt się nie przyznał ani nie doniósł, kto napisał na tabl;icy "nauczyciel jest głupi". Inny rodzaj odpowiedzialności zbiorowej, to karanie wszystkich przedstawicieli jakiejś mniejszości, np. Murzynów czy muzułmanów, w reakcji na zbrodnię dokonaną przez kogoś, kto należy do mniejszości. Uogólniając, pojęcie odpowiedzialności zbiorowej odnosi się do sytuacji, gdy osoby niewinne A karane są za czyny dokonane przez osoby winne B, którym osoby A nie pomagały ani w inny osób nie wspierały i nie uczestniczyły w tych działaniach, a nawet A próbowały powstrzymać B lub im przeszkodzić. To jest klasyczne rozumienie odpowiedzialności zbiorowej.
Teraz już powinieneś dostrzec, że osądzanie żołnierzy biorących jakiś udział w zbrodniach wojennych nie może być rozpatrywane w kategoriach odpowiedzialności zbiorowej, gdyż mamy tutaj okoliczności (współudział, pomocnictwo...), które wykluczają możliwość użycia ze zrozumieniem pojęcia "odpowiedzialność zbiorowa". Jak więc widzisz, Twoje insynuacje, jakobym był zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej, są tylko chwytem erystycznym.
Kiedy zastanawiamy się, których Niemców należałoby ukarać za niemieckie zbrodnie wojenne, to odpowiedzialność zbiorowa polegałaby np. na tym, żeby co dziesiątego losowo Niemca powiesić, a wszystkich pozostałych obarczyć składkami na odszkodowania. Jeżeli jednak zrezygnujemy z dziesiątkowania, a zamiast tego zastosujemy kary tylko wobec uczestników zbrodni i osób, które im pomagały, to wtedy nie będzie to odpowiedzialność zbiorowa, ale współodpowiedzialność. Chcąc zachować minimum uczciwości w tym względzie, powinniśmy dobrych Niemców zwolnić z obowiązku składania się na odszkodowania wojenne, np. w taki sposób, że kto był w opozycji do nazizmu, ten płaci ulgowe podatki.
Ale wątek jest nie o tym. Te dywagacje Ty wywołałeś, aby odwrócić uwagę od meritum, w którym nie masz racji. Meritum dotyczy czegoś zupełnie innego niż odpowiedzialność zbiorowa. Żeby ucxzciwie dyskutować o meritum w tym wątku, trzeba zapomnieć o pojęciu "odpowiedzialność zbiorowa". W tym wątku chodzi o to, która etyka jest silniejsza: żołnierska czy pospolita. Czyli mówiąc inaczej, czy powinniśmy ukarać wszystkich uczestników zbrodni, czy zwolnić z odpowiedzialności większość żołnierzy, którzy tylko wykonywali rozkazy. Ty wyznajesz pogląd, że etyka pospolita jest mocniejsza i że trzeba ukarać wszystkich, ja zaś uważam, że silniejsza jest etyka żołnierska, że sądzić żołnierzy mają prawo tylko władze wojskowe i tylko za te czyny, które mają znamiona przestępstwa w świetle prawa wojskowego.
Twoje stanowisko przypomina postawę pacyfistyczną - żołnierz zasługuje na miano zbrodniarza tylko dlatego, że zabija innych ludzi. Ja zaś uznaję prawo niektórych żołnierzy do czystego sumienia, nawet jeśli zdarzyło im się zabijać wroga na służbie.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Twoje stanowisko przypomina postawę pacyfistyczną - żołnierz zasługuje na miano zbrodniarza tylko dlatego, że zabija innych ludzi. Ja zaś uznaję prawo niektórych żołnierzy do czystego sumienia, nawet jeśli zdarzyło im się zabijać wroga na służbie.To sofistyka. Prosiłem o wytłumaczenie się z cytowanej (Pańskiej!) wypowiedzi, w której używa Pan wyrażenia "współodpowiedzialność" a Pan mi tłumaczy, co to jest odpowiedzialność zbiorowa, i że nie jest dobrym pomysłem. Jak Babcię kocham (a kocham), trochę przyzwoitości. To Pan użył tego terminu a teraz unika odpowiedzi wprost i próbuje mnie w tę odpowiedzialność wrobić. Co Pan w telewizji pracujesz? Zacytowałem i powiedziałem tyle, że na moje oko, to Pan stosuje odpowiedzialność zbiorową mówiąc o współodpowiedzialności oficerów za zbrodnie. I tak Pan powiedział. Zacytowałem, więc się Pan tłumacz a nie okręcaj kota ogonem. To nie moja wina, że tak się to ciągnie. Proszę, link do Pańskiej wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,137915#w143375
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >To sofistyka. Prosiłem o wytłumaczenie się z cytowanej (Pańskiej!) wypowiedzi, w której używa Pan wyrażenia "współodpowiedzialność" a Pan mi tłumaczy, co to jest odpowiedzialność zbiorowa, i że nie jest dobrym pomysłem. Jak Babcię kocham (a kocham), trochę przyzwoitości. To Pan użył tego terminu a teraz unika odpowiedzi wprost i próbuje mnie w tę odpowiedzialność wrobić.
Naprawdę się uśmiałem. Pan przecież nazwał (krzywdząco) moje poglądy "odpowiedzialnością zbiorową", podczas gdy ja mówiłem o współodpowiedzialności. Musiałem więc wytłumaczyć Panu różnicę między tymi pojęciami
>Co Pan w telewizji pracujesz?
Jak to?!
>Zacytowałem i powiedziałem tyle, że na moje oko, to Pan stosuje odpowiedzialność zbiorową mówiąc o współodpowiedzialności oficerów za zbrodnie. I tak Pan powiedział.
Tak powiedziałem, chociaż coraz bardziej Pan to wyrywa z kontekstu, to się nie przestraszę. Co Pan w inkwizycji pracujesz?
>Zacytowałem, więc się Pan tłumacz a nie okręcaj kota ogonem. To nie moja wina, że tak się to ciągnie.
Oj, Pana. Przecież wytłumaczyłem dość dokładnie, czym się różni współodpowiedzialność od odpowiedzialności zbiorowej, a Pan nie chcesz tego zrozumieć. Mam jeszcze raz tłumaczyć? No, dobrze, ale to już ostatni.
Współodpowiedzialność oficerów za skutki akcji polega na tym, że niezależnie od wkładu w udział w akcji, sądzi ich się tak samo, jak członków gangu, wraz z przełożonymi, którzy nie brali udziału w akcji, ale brali udział w procesie decyzyjnym.
W prawie karnym jest bardzo obrazowy przykład na ten dylemat. Jeśli (1.) dwóch kumpli razem zaplanuje napad, razem się włamią i jeden z nich zada jeden śmiertelny cios nożem, i podczas procesu nie zostanie ustalone, który z nich zadał ten cios (jeden oskarża drugiego), wówczas skazuje się ich za morderstwo tak, jakby każdy z nich zadał ten cios - jakby ofiara miała dwie rany śmiertelne. Ale jeśli (2.) w trakcie procesu ustalone zostanie, że dwaj włamywacze się nigdy wcześniej nie znali, że każdy z nich włamał się niezależnie, samodzielnie bez wiedzy drugiego z dwóch stron do tego samego domu, wtedy prawo włącza zasadę domniemania niewinności i żaden z nich nie może zostać skazany za morderstwo. Jest morderca, jest ofiara, ale skazać go nie można, bo nie wiadomo, który kłamie.
Masz Pan tutaj najprostszy przykład tego, czym różni się współodpowiedzialność od odpowiedzialności zbiorowej. W przypadku (1.) mamy współodpowiedzialność wspólników, w przypadku (2.) nie ma wspólnictwa, więc gdyby sąd skazał ich za morderstwo, to byłby sądem przestępczym, gdyż zastosowałby odpowiedzialność zbiorową, której stosować nie wolno.
I widzisz Pan, jaki wstyd? Jeśli się coś insynuuje interlokutorowi, to trzeba mieć uzasadnienie
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Szczerze mówiąc, żaden. Dziękuję za odpowiedź, mimo wszystko.
>>Co Pan w telewizji pracujesz? >Jak to?! Lubi Pan Rymanowskiego? On stosuje metodę wywiadu przez zakrzyczenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Lubi Pan Rymanowskiego? On stosuje metodę wywiadu przez zakrzyczenie.
Niestety, nie kojarzę nazwiska. Zresztą, to by było zbyt piękne, gdyby człowiek podobny do mnie trafił do tego zawodu.
doku
|
|
| | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >mrożące krew w żyłach. Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie
Wygląda na to, że nie mając racji, tracisz nieco ze zdolności do racjonalnego myślenia i argumentowania. Zapomniałeś chyba, że taką służbę powinieneś porzucić, jeżeli wymaga ona od Ciebie działań "mrożących krew w żyłach".
Jak to dokończył Oscar Wilde?: "Konsekwencja jest ostatnim schronieniem ludzi pozbawionych..." zapomniałem czego. Jeżeli wstąpiłeś na służbę i widzisz, że w tej służbie będziesz robił rzeczy w Twojej ocenie niemoralne, to porzuć ją.
Wypisz się z dziennikarstwa i zapisz do straży pożarnej, jeśli nie chcesz filmować pożarów, tylko zaraz biegniesz pomagać strażakom, a potem domagasz się od szefa redakcji, żeby Cię pochwalił za to, że rzuciłeś kamerę i pobiegłeś do pożaru, bo strażaków było za mało. Szef redakcji ma Ci dać premię za postawę godną wrażliwego człowieka?
Co z tego, że pracę strażaków szanujemy bardziej niż pracę dziennikarzy? To nie jest powód, żeby dziennikarzy zaliczyć do ludzi złych. Zgadzam się, że strażacy są w ogólności lepszymi ludżmi niż dziennikarze, ale nie odmawiam dziennikarzom prawa do tego, żeby uczciwie wykonywali swoją pracę, a mimo to zasługiwali na miano dobrych ludzi. To jest prosta konsekwencja tego, że w czasie służby etyka zawodowa jest mocniejsza niż etyka ogólna.
Wystarczy, że chwilę pomyślisz spokojnie, od razu zrozumiesz i przyznasz mi wreszcie rację.
doku
|
|
| | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Przerażenie jest naturalną reakcją, instynktem mającym ratować człowieka przed zagrożeniami przeciw niemu i całemu gatunkowi, zgoda? Pańskie poglądy są przerażające i nieludzkie. Wilde to chybiony strzał, do tych treści dużo lepiej pasuje Leśmian, Lem, Orwell, Conrad czy Huxley.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Pańskie poglądy są przerażające i nieludzkie.
Uprawia Pan polowanie na czarownice, jak w średniowieczu - to takie ludzkie, arcyludzkie... ale na takim forum nie uda się zorganizować nagonki w tym stylu, więc proszę sobie darować takie określenia, bo i tak się nie przestraszę.
>Wilde to chybiony strzał, do tych treści dużo lepiej pasuje Leśmian, Lem, Orwell, Conrad czy Huxley.
A tu się Pan nie skupił. Jeżeli etyka Pańskiego zawodu Panu nie odpowiada, to zamiast brnąć w konflikty z własnym sumieniem i z pracodawcą, lepiej jak najszybciej zmienić zawód - Wilde idealnie pasuje do potępiania tępej konsekwencji trzymania się kurczowo czegoś przez człowieka niezdolnego do otwarcia się na zmiany. Taki tępak będzie kombinował, usprawiedliwiał się, próbował jakoś godzić na siłę sprzeczności swoim sumieniu, zamiast po prostu zmienić zawód. Kiedy patrzę na polskich polityków, lekarzy czy dziennikarzy postępujących nieetycznie, widzę właśnie tę głupotę, zaściankowość i zamkniętość, z którą Wilde całe życie walczył.
A propos "nieludzkie". Ja nie namawiam nikogo do filmowania pożarów ani do uprawiania zawodu reportera, gorąco też zachęcam każdego, nie tylko reportera: "porzuć swój zawód, jak tylko znajdziesz się w sytuacji, gdy twoje sumienie zaczyna się buntować". Moja teza absolutnie nie zasługuje na miano nieludzkiej, gdyż wynika z niej tylko tyle, że jeżeli np. reporter na służbie filmował miejsce katastrofy zamiast pomagać ratownikom, to nie pociąga się go do odpowiedzialności karnej, a jeśli zwykły gap odmówi ratownikom pomocy, to zasługuje na ukaranie.
Aby uzasadnić taki poważny zarzut, jak "nieludzkie", powinien Pan przytoczyć jakiś przykład, kiedy moje poglądy prowadzą do zła, które uzasadniałoby użycie tak obraźliwego epitetu. W moich oczach nieludzki jest np. system prawny zmuszający kobiety do rodzenia dzieci gwałcicielom, gdyż odbiera on ludziom ich najważniejszy atrybut - godność. Podobnie nieludzkim systemem jest niewolnictwo.
Ponownie więc upominam Pana - uprawia Pan bardzo niemoralny sposób prowadzenia polemiki.
doku
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | > Aby uzasadnić taki poważny zarzut, jak "nieludzkie", powinien Pan przytoczyć jakiś przykład, kiedy moje poglądy prowadzą do zła, które uzasadniałoby użycie tak obraźliwego epitetu.Teraz Pan uderza poniżej pasa (o ile ja uderzałem)  Jak mam zracjonalizować to, co nieracjonalne? Takie jest właśnie przerażenie. To nie jest coś, co można uzasadnić. > W moich oczach nieludzki jest np. system prawny zmuszający kobiety do rodzenia dzieci gwałcicielom, gdyż odbiera on ludziom ich najważniejszy atrybut - godność.Absolutnie się z tym nie zgadzam. Ale jest to właśnie takie nieracjonalne odczucie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >W moich oczach nieludzki jest np. system prawny zmuszający kobiety do rodzenia dzieci gwałcicielom, gdyż odbiera on ludziom ich najważniejszy atrybut - godność. >Absolutnie się z tym nie zgadzam. Ale jest to właśnie takie nieracjonalne odczucie.
Nie ma Pan racji. Ja pańskie poglądy w tej kwestii mogę nazwać z czystym sumieniem przerażającymi i nieludzkimi, gdyż widzę zarys koszmaru, który może być konsekwencją pańskich poglądów. Zniewolone kobiety, gwałcone w fabrykach dzieci... czy czytał Pan "Diunę"? Opisana jest tam rasa Tleilaxan, którzy DNA nazywali językiem Boga, a kobiety traktowali jako naczynia do hodowli nie tylko dzieci, ale także innych organizmów. To jest bardzo konkretna wizja ustroju, w którym kobietom odebrano godność.
Ktoś, kto uważa, że można zgwałconej dziewczynie odebrać prawo do aborcji, ma w moich oczach moralność Tleilaxanina - nie jest człowiekiem w głębi duszy.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Pan mnie będziesz zarzucać poetyckie zacięcie?  > kobiety traktowali jako naczynia do hodowli nie tylko dzieci, ale także innych organizmów.Hum.. zupełnie jak klonowane w celu pozyskania komórek macierzystych zarodki. Zacytuję, bo już w innym miejscu na ten temat pisałem: Cytat:Moim zdaniem, w ogóle aborcja z przyczyny tego, że ciąża jest efektem czynu zabronionego jest czymś nie na miejscu. To jest myślę sytuacja patowa, no bo można powiedzieć, z czym się zgodzę, że to nie jest w porządku, że kobieta musiałaby ją donosić, kiedy jej nie chciała. Ale nie tylko dlatego, że nie chciała, bo "nie chciała" jest słabym uzasadnieniem, kiedy dobrowolnie odbywa się stosunek, ponieważ na każdych tabletkach (nawet tych 99.99%) jest napisane, że mogą się okazać jakimś kosmicznym zbiegiem okoliczności nieskuteczne a zatem to kobieta (oraz mężczyzna) bierze odpowiedzialność za to, co będzie w takiej sytuacji (już nie mówię o prezerwatywach, kremach, maściach, spiralach, korkociągach i innych rurociągach). Jednak w przypadku gwałtu, to stosunek nie jest chciany, więc odpowiedzialność kobietę opuszcza, nie powinna więc ponosić konsekwencji, a jednak je ponosi (i to materialne). To jest zafundowany nam przed naturę paradoks etyczny. Smutny. Bo kobieta (niektóre) ponoszą odpowiedzialność i w tę i we wtę. Ale mimo wszystko, karanie człowieka (dziecka, płodu, embrionu, blastocysty) za grzechy jego ojca jest wręcz biblijnym rozwiązaniem, które okazuje się niesprawiedliwe. Więc co? Kara śmierci dla gwałcicieli? Procedowana przez powieszenie za.. www.racjonalista.pl/forum.php/s,138966#w140877Oczywiście to o czym Pan pisze jest odrażające, niedopuszczalne i przerażające, zgoda. Tylko, że nie jestem w stanie uznać wniosku, że taka sytuacja będzie konsekwencją odebrania prawa do usunięcia ciąży będącej efektem czynu zabronionego. Trzeba tu rozdzielić dwie rzeczy. Z jednej strony mamy czyn zabroniony, którego ofiarą pada kobieta. Z drugiej mamy nowe życie (powtórzyć wyliczankę nazewniczą), które nie ma bezpośredniej ciągłości prawnej ani moralnej z czynem zabronionym. Rozumiem wszystkie argumenty za takim rozwiązaniem, ale moim zdaniem nie przeważają one. Zupełnie niecelnie łączy się kwestie molestowania kobiet i gwałtów z dziećmi pochodzącymi z tychże. Walczyć należy z patologią, która doprowadza do tych poczęć a nie z poczęciami. To jest bicie piany, temat zastępczy. > Ja pańskie poglądy w tej kwestii mogę nazwać z czystym sumieniem przerażającymi i nieludzkimi, gdyż widzę zarys koszmaru, który może być konsekwencją pańskich poglądów.Ja zaś uważam odwrotnie, napiszę to jeszcze inaczej: moim zdaniem, to zakaz przerywania ciąży pochodzącej z czynu zabronionego (zresztą jakiego zabronionego, skoro taką politykę wobec kobiet się stosuje) może być skutkiem opisywanej przez Pana sytuacji, a nie vice versa. Więcej: twierdzenie, że zakaz aborcji z tego powodu, oraz zakaz aborcji na życzenie byłyby wyrazem konfesyjności państwa i nieludzkiej polityki wobec kobiet, która traktuje je jako inkubatory jest demagogią. Nie traktuję kobiety jak inkubatora (mówię o rodzaju). Ale jestem zdania, że jeśli jest w ciąży, to nie jest istotne w jakich okolicznościach została ona poczęta, kobieta jest odpowiedzialna (a w raz z nią ewentualny partner) za życie, które rozwija się w jej łonie. Związek ten jest tragiczny, przyznaję, ale nie można schować głowy w piasek, zatkać uszu i krzyczeć, że 'ja tego dziecka nie chciałam, to nie jest moja odpowiedzialność, to nie moja moralność' - proszę mi wierzyć, mówię to z żalem i zażenowaniem (spowodowanym przynależnością do tej części gatunku, która jest dramatu przyczynkiem), ale nie widzę innej możliwości. Ponieważ dla mnie, równie przerażające jest skazanie człowieka na śmierć za pochodzenie z niewłaściwych okoliczności. Drugą rzeczą jest to, czy część tego dramatu nie jest spowodowana atawistyczną chęcią kontrolowania kodu genetycznego, który się przyjmuje? Myślę, że dobór osobniczy jest bardzo silnym instynktem, nawet dziś. O czym świadczy m.in. to, że tak wielkim remedium na niemożliwość posiadania dzieci ma być sztucznie wspomagane zapłodnienie a nie adopcja. Jest to pewien wyraz egoizmu genetycznego. Ale to nawiasem... ...ostatecznie, nie posunę się jednak do postulowania zakazu możliwości abortowania ciąży pochodzącej z czynu zabronionego. Choć nadal uważam to za niemoralne, to biorę poprawkę na aspekty psychologiczne tej kwestii, dramaturgię sytuacji, obopólne poczucie niesprawiedliwości i fakt, że jest to bardzo ludzkie. Więcej bardzo ssacze. A więc sama natura. Pozdrawiam, nie drwiłem PS. To jest trochę tak: nikt nie jest przygotowany na to, że pewnego dnia znajdzie na wycieraczce podrzutka. Ale kiedy już znajdzie, to tylko dzielność moralna decyduje o tym, jaki będzie jego dalszy los. Jak to się dzieje, że człowiek, który przecież tego dziecka nie chciał, czuje się odpowiedzialny za jego życie w pierwszym momencie, w którym go zobaczy? Jak to się dzieje, że człowiek czuje się odpowiedzialny za wskazanie drogi, poinformowanie o godzinie, podtrzymanie upadającego, podanie ręki leżącemu? Myślę, że to jest tego typu sytuacja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >To jest zafundowany nam przed naturę paradoks etyczny.
Ten paradoks zafundowali nam religijni fanatycy (oczywiście oni też są częścią natury, ale w nieco innym sensie), wszczepiając zarodkowi duszę wcześniej niż dawni chrześcijanie. Pogląd, że nowa kombinacja DNA jest święta, jest klasycznym religijnym fanatyzmem.
Natura, reprezentowana przez różne gatunki zwierząt, przez nasze instynkty moralne, przez nauki biologiczne, zgodnie jednym głosem mówi - aborcja jest w pewnych sytuacjach czymś naturalnym i całkowicie niewinnym (np. w 14 dni po zapłodnieniu), a czasem nawet jest czynem dobrym i szlachetnym. Jeżeli np. ofiara gwałtu jest w szoku i nie dociera do niej w jakim jest stanie, to aborcja bez jej świadomości jest czynem szlachetnym, płynącym ze współczucia i szacunku dla człowieczeństwa i ludzkiej godności - tych wartości nie można porównywać z potencjalnym przyszłym niepewnym życiem embrionu gwałciciela.
>Smutny. Bo kobieta (niektóre) ponoszą odpowiedzialność i w tę i we wtę.
Chce Pan obarczyć 14-letnią ofiarę gwałtu w szoku odpowiedzialnością za odchowanie kolejnego pokolenia gwałcicieli? To jest w moim odczuciu nieludzkie. Ofiara gwałtu powinna otrzymać aborcję w ramach pomocy, jakiej prawo udziela ofiarom. Ewentualną odpowiedzialnością za przeprowadzenie aborcji można ewentualnie obarczyć tych, którzy dziewczynie pomogli, jeżeli ktoś ma pogląd, że zrobili coś niemoralnego. Jednak ofiara powinna być przez ludzi dobrych skutecznie chroniona przed prześladowaniami ze strony takich ludzi.
>Ale mimo wszystko, karanie człowieka (dziecka, płodu, embrionu, blastocysty) za grzechy jego ojca
To jest pomieszanie z poplątaniem. Nie może być mowy o "karaniu" embrionu, gdyż embrion nie jest podmiotem. Równie dobrze można by mówić o "ukaraniu" kamienia, o który się potknąłem. Oczywiście embrion bardzo różni się od kamienia, ale w kwestii karania, oba pomysły są równie absurdalne. Czy Pan sądzi, że embriony można karać, gdy na to zasłużą, np. gdy zepsują zdrowie matki, jak to się często dzieje?
Antyaborcjonistom często pomaga zrozumieć tę kwestię analogia z wegetarianizmem. Można być wegetarianinem i prolajfowcem, a mimi to zachować zdrowe instynkty moralne. Przykład z wegetarianinem pokazuje dobrze ten konflikt, który nazwał Pan paradoksem. Kiedy cierpiąca żona prosi męża wegetarianina o to, żeby kupił jej lekarstwo, które pozabija pasożyty w jej ciele, to kochający mąż z czystem sumieniem pobiegnie do apteki, nawet jeśli życie żony nie jest zagrożone. Zachowa przy tym czyste sumienie i nadal będzie biegał po domu, i ratował komary i pająki przed zabójcami, do których zalicza swoją żonę. Fanatyk wegetarianizmu, czyli typ nieludzki, będzie tak jak Matka Teresa z Kalkuty - odmówi podania lekarstwa chorym dzieciom z powodu swoich przekonań religijnych. Czy Pan wiele, a propos, za ile śmierci odpowiada ta słynna święta?
Podobnie można być prolajfowcem i biegać po szpitalach, i zachęcać kobiety do rodzenia dzieci i lekarzy do odmawiania aborcji, ale kiedy ktoś zgwałci córkę takiego prolajfowca, to on sam pobiegnie do apteki po środek przeciwporonny, zachowa czyste sumienie i za rok będzie namawiał córkę do urodzenia dziecka pozyskanego nie wiadomo od kogo na jakiejś prywatce. Kiedy jednak okrutny ojciec zmusza córkę to urodzenia dziecka, to odbiera sobie prawo do określenia "człowiek" i każdy uczicwy człowiek może mu pluć w twarz z czystym sumieniem.
> nie jestem w stanie uznać wniosku, że taka sytuacja będzie konsekwencją odebrania prawa do usunięcia ciąży będącej efektem czynu zabronionego.
Będzie to naturalna konsekwencja selekcji genów skłaniających mężczyzn do gwałcenia kobiet. W państwie, które zmusza kobiety do rodzenia dzieci gwałcicielom, geny gwałcicieli będą rozprzestrzeniać się szybciej niż zdrowych mężczyzn. Ponieważ dobór płciowy działa o wiele szybciej niż ten opisany w pierwszym dziele Darwina, już po kilkunastu pokoleniach mielibyśmy nie naród, ale nową rasę degenarów, którzy nie mogliby już nazywać się ludźmi.
>Trzeba tu rozdzielić dwie rzeczy. Z jednej strony mamy czyn zabroniony, którego ofiarą pada kobieta. Z drugiej mamy nowe życie (powtórzyć wyliczankę nazewniczą), które nie ma bezpośredniej ciągłości prawnej ani moralnej z czynem zabronionym.
"Nowe życie" to słowna manipulacja. Na razie mamy nowe DNA bez żadnej wartości moralnej - rodzaj brudu pozostawionego przez brudasa - potencjalne zło zakodowane w jego genach - zło, którego nie wolno nam pielęgnować. DNA nie jest święte, nie każde DNA nawet jest cenne, niektóre DNA to zanieczyszczenia, niektóre to zagrożenia.
>zakaz aborcji na życzenie byłyby wyrazem konfesyjności państwa i nieludzkiej polityki wobec kobiet, która traktuje je jako inkubatory jest demagogią.
I znów uprawia Pan insynuację, gdy brakuje argumentów - nie popieram w tym wątku aborcji na życzenie.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >"Nowe życie" to słowna manipulacja. Na razie mamy nowe DNA bez żadnej wartości moralnej - rodzaj brudu pozostawionego przez brudasa - potencjalne zło zakodowane w jego genach - zło, którego nie wolno nam pielęgnować. DNA nie jest święte, nie każde DNA nawet jest cenne, niektóre DNA to zanieczyszczenia, niektóre to zagrożenia.
Gdzieś wyżej napisał Pan, że przeniesiony został (niesłusznie) moment animacji płodu. Odsyłam do książki R.Otowicza, Etyka życia. Na stronie 147 i dalej jest omówienie starożytnych i średniowiecznych koncepcji animacji. W każdym razie, mimo że niektóre z nich faktycznie uznawały animację opóźnioną (konkretnie to Św.Tomasz, na którego wszyscy się w tej sprawie powołują nie racząc przewrócić strony, i Boecjusz), ale nie uznawały tym samym, że płód przestaje być podmiotem do tego czasu.
Pan powinien wiedzieć najlepiej, że nie ma żadnego szczególnego momentu w cyklu rozwojowym płodu ludzkiego, który można byłoby wyróżnić jako początek istoty ludzkiej. Dość już dawno odrzucono też tezę, że człowiek przechodzi przez stadia rozwojowe różnych zwierząt. Przykro mi, ale bazując na materiale biologicznym, trzeba być upośledzonym filozofem realistycznym (podkr. realistycznym), żeby nie uznać człowieczeństwa zygoty. Jest to klasyczne rozumowanie od punktu dojścia, tj. rozumuje się tak, żeby usprawiedliwić proceder aborcyjny. Dziwnym trafem, zanim aborcja została zalegalizowana (przypomnę, w ZSRR w latach 20., w Bloku w latach 50., w Europie Zach. w latach 60. i 70.) na Zachodzie nikt się nie zajmował tym tematem. Dowody filozoficzne w tej sprawie zaczęły się pojawiać ex post, jako odpowiedź na głos ze strony antyaborcyjnej.
"Nowe życie" nie jest manipulacją semantyczną. Jest to organizm żywy, który korzystając z zasobów matki działa celowo, działa w czasie i ciągle podlega rozwojowi zaprogramowanemu i ustalonemu w ok. 21. godzinie po zapłodnieniu przebiegającej w tym samym kierunku aż do jego śmierci, przed lub po urodzeniu.
I potem powie mi Pan, że spłycam Jego poglądy. DNA, DNA, DNA. Pierwotne zło, morowe powietrze, zanieczyszczenia, DNA niegodne rozwoju, samorództwo szczurów. A o wszystkim decydujesz Pan. Taki pogląd jest zintelektualizowanym atawizmem, naukowym rozwinięciem doboru naturalnego - eugeniką.
Zresztą, ustalanie granic dla rzeczy, których się nie rozumie jest niebezpieczne. Wie Pan, dzisiaj Staś a jutro Pan, przestanie być człowiekiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Pan powinien wiedzieć najlepiej, że nie ma żadnego szczególnego momentu w cyklu rozwojowym płodu ludzkiego, który można byłoby wyróżnić jako początek istoty ludzkiej. Dość już dawno odrzucono też tezę, że człowiek przechodzi przez stadia rozwojowe różnych zwierząt. Przykro mi, ale bazując na materiale biologicznym, trzeba być upośledzonym filozofem realistycznym (podkr. realistycznym), żeby nie uznać człowieczeństwa zygoty.
Takie mieszanie paradygmatów może być tylko źródłem nieporozumień. Nie wolno treści opisowych nauk przyrodniczych oceniać z etycznego punktu widzenia. Uznanie płodu za podmiot, przypisanie mu godności i egzekwowanie poszanowania jego praw, nie jest aktem ogłaszanym prez lekarza ani biologa, ale jest aktem moralnym, "ogłaszanym" światu przez matkę, w ostateczności jest aktem moralnym, "ogłaszanym" matce przez dziecko w brzuchu.
W cyklu rozwojowym płodu ludzkiego jest kilka takich szczególnych momentów, które naturalnie zamykają pewien etap i otwierają etap następny, ale nie są to momenty, jak Pan by chciał, biologiczne, ale są to momenty etyczne, które mogą być przez prawo określone jako momenty prawne.
Ponieważ będąc byłym fizykiem i wielbicielem fizyki mam duszę fizyka, lubię być ścisłym, dlatego przyjmę za układ odniesienia (obserwatora, podmiot oceniający) partnera seksualnego kobiety i sprawcę zapłodnienia. Z tej perspektywy będę oceniał moralnie zdarzenia i decyzje w sprawie rozwoju tego płodu.
1. Pierwszym chronologicznie zdarzeniem jest rezygnacja z zabezpieczeń i wybór dnia płodnego na kopulację. Zdarzenie to nazwę "świadomą kopulacją". Zdarzenie to nie jest obojętne moralnie. Jest domniemaną obietnicą: "urodzę nasze dziecko".
2. "Miesiączka się spóźnia". Ta informacja mówi mężowi, że dziecko jest prawdopodobne. Jeżeli nadejdzie potem spóźniona miesiączka, naturalną reakcją moralną jest smutek, żal i rozczarowanie, gdyż mogło to być poronienie. Mężczyzna podejrzliwy może pomyśleć, że żona zażyła jakiś środek wczesnoporonny.
3. Pozytywny wynik badania, dający już pewność, że płód istnieje. W przypadku poronienia naturalną reakcją jest żałoba. Męczyzna podejrzliwy może donieść władzom, że żona dokonała nielegalnej aborcji.
4. "Czuję jak się rusza". Ta informacja mówi mężowi, że dla żony nastąpił szczególny moment, z jego punktu widzenia moment ten nie jest szczególny, ale ma jednak na niego pewien wpływ - od tego momentu mężczyzna dotyka, osłuchuje brzuch, usiłując nawiązać kontakt z dzieckiem.
5. Szczególny moment w rozwoju płodu dla mężczyzny następuje w chwili, gdy po raz pierwszy poczuje on dotykiem ruchy dziecka.
6. Kolejny szczególny moment, to nawiązanie z dzieckiem porozumienia przez dotyk - w pewnym wieku dziecko zaczyna odpowiadać na pchnięcia i stuknięcia palcem, wyraźnie lubi bawić się w ten sposób. Od tego momentu ojciec już czuje całym sobą, że ma do czynienia z drugim człowiekiem.
Każdy z tych sześciu ad hoc wymienionych szczególnych momentów może być precyzyjnie określony i wywoływać skutki prawne, choćby nawet w postaci zgłoszenia jakichś prawnych pretensji przez męża. Szczegóły zależą już od intencji i inwencji prawodawcy, jednak w tej dyskusji istotna jest sama techniczna możliwości takiego kreowania aktów prawnych.
Proszę taraz zauważyć, że moment poczęcia jest czymś zupełnie nieokreślonym w porównaniu do tych sześciu szególnycyh momentów. System etyczny lub prawny, który by miał się powoływać na moment poczęcia, byłby czymś absurdalnym i nieludzkim, bo wymagałby stałego monitorowania wnętrza ciała zniewolonej w tym celu kobiety. Z etycznego punktu widzenia moment poczęcia jest więc niczym. Nic dziwnego, że żadne prawo nie powołuje się na moment poczęcia, w żadnym kraju nie bada się wydzieliny miesiączkowej po to, żeby sprawdzać, czy jest tam obumarłe zapłodnione jajo czy go nie ma. Praktycznie nie ma technicznej możliwości kreowania prawa opartego na "momencie" poczęcia.
Moment poczęcia jest więc szczególny wyłącznie dla ludzi religijnych lub dla ludzi obłudnych, którzy kłamią o sobie mówiąc, że moment poczęcia jest dla nich czymś szczególnym, albo dla mężczyzn, którzy dążą do zniewolenia kobiet, odebrania im godności, zamienienia ich w inkubatory do rodzenia dzieci.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >dzielność moralna
To bardzo piękne sformułowanie, wprowadzę je do mojego słownika.
Dobrze więc, mogę się zgodzić, że zgwałconej dziewczynie można delikatnie zasugerować, że ma wybór - że może być dzielna, także w tym rozumieniu... chociaż nie wiem, kto z uczciwych ludzi miałby odwagę... to naprawdę trudne, to musiałby być ktoś poza wszelkim podejrzeniem, jakaś inna ofiara gwałtu, która przerwała ciążę; musiałaby być niezwiązana ze środowiskami prolajfowymi, szczerze współczująca ofierze i identyfikująca się z nią, a nie z ojcem-gwałcicielem ani z jego potencjalnym synem.
Taka osoba musiałaby podkreślić, że nie obwinia się z powodu aborcji. Musiałaby szczerze wierzyć w to, że uczyniła słusznie, bo nie czuła się wtedy i nadal nie czuje się dość silna, dzielna i twarda, żeby stawić czoła tak wielkiemu i niebezpiecznemu wyzwaniu.
"Istnieje taka możliwość, że wbrew pozorom ty właśnie teraz czujesz się silna, pewna swoich zalet, że dobrze wychowasz w miłości swojego syna, który nie zostanie gwałcicielem. Nawet jeśli jego geny będą go codziennie pchać do gwałtu, to jego wysokie morale, którego go nauczysz, będzie u niego silniejsze niż jego popędy; że jego wnuki też będą świadome tego dziedzictwa i nie zostaną gwałcicielami. Wiem że bardzo mało kobiet w twojej sytuacji chce wziąć na siebie takie zobowiązanie, wiem że to straszne ryzyko, kiedy się zastanowić, jak będziesz się czuła, gdy twój syn zacznie krzywdzić inne dziewczyny, tak jak jego ojciec skrzywdził ciebie, a ty będziesz musiała wziąć na swoje sumienie jego winę, bo teraz zechcesz zrezygnować z prawa do aborcji. Ja nie zrezygnowałam, usunęłam brudne geny degenerata, który zapłodnił mnie, bałam się ryzyka, bałam się, że nie będą mogła kochać syna, który być może jest genetycznym gwałcicielem, który być może innym dziewczynom zrobi to, co jego ojciec zrobił mnie. Ale być może ty jesteś inna, może ty jesteś tak dzielna, że udźwigniesz ten ciężar. Masz wybór, możesz urodzić to dziecko, osobicie to odradzam, ale poczucie obowiązku kazało mi powiedzieć ci o takiej ewentualności".
Jak widzisz, dobrym jesteś misjonarzem, przekonałeś mnie w tej kwestii. Ale wiedz, że nie zgadzam się na nic więcej - tylko jedna taka zachęta i koniec, a brak reakcji ze strony ofiary na taką propozycję nie może być pretekstem do tego, żeby opóźniać rutynową aborcję w takiej sytuacji - pomoc dla ofiary nie może się spóźniać tylko dlatego, że ofiara jest w szoku i nie chce odpowiadać na pytania.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Pan redukuje człowieka do genetyki i przenosi w świat cyberprzestrzeni, gdzie jedyną determinantą zachowania jest bodziec. Ja patrzę na niego trochę szerzej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Pan redukuje człowieka do genetyki
Szkoda, że wciąż Pan udaje, że nie rozumie... albo chce mnie Pan podpuścić, formułując takie absurdalne (nawet nie obraźliwe, bo tak absurdalnie, prowokująco głupie) podsumowanie mojego stanowiska.
Dobrze więc. Dam się podpuścić. Ja się kieruję przede wszystkim współczuciem dla ofiary, a cała reszta to racjonalizacja. W moim systemie wartości godność jest wartością najwyższą. Jako racjonalista mam potrzebę racjonalnego uzasadniania swoich sądów. Aby uzasadnienia mogły być uznane za racjonalne, muszą się opierać na naukach przyrodniczych. Nie mam więc pewności, czy z etologii człowieka i genetyki można wprost wywieść godność, jako najwyższą wartość moralną dla gatunku homo sapiens.
Miałbym tę pewność, gdybym był amoralnym genetykiem i z tej pozycji, bez żadnych wskazówek, doszedł do wniosku, że godność jest wartością najwyższą. Ale stało się odwrotnie. Najpierw zostałem liberałem, a dopiero potem poznałem psychologię ewolucyjną. Nie mogę więc z pełnym przekonaniem racjonalnie dowieść, że zgwałcona dziewczyna ma naturalne prawo do aborcji. Mam jednak bardzo silne podparcie, które daje mi tę pewność. Tym podparciem jest mój ateizm, do którego doszedłem jeszcze wcześniej niż do liberalnych poglądów.
Otóż wiem z całą pewnością, że religia to zło i że idea Boga to zło. Tego jestem jeszcze bardziej pewien, niż tego, że godność człowieka jest święta. Nawet jeśli moje naukowe racjonalizacje nie są dla mnie dość przekonujące, nawet jeśli nie jestem na 100% pewien swoich instynktów moralnych, to widzę i słyszę, co robią i jakie mają poglądy najgorsi z ludzi religijni. A ci najgorsi chcą tej zgwałconej dziewczynie odebrać prawo do aborcji. Ten prześladujący ją ksiądz, to czyste zło w swej najpodlejszej, najokrutniejszej postaci - okrutnej wobec cierpiącej ofiary, jakby za mało jeszcze cierpiała. Obrzydliwość tego człowieka pokazuje czarno na białym, do jakiej degeneracji może człowieka doprowadzić brak poszanowania dla godności innego człowieka.
Godność jest niewątpliwie wartością najwyższą, mam więc prawo ufać racjonalności moich racjonalizacji.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Cytat:Nawet jeśli jego geny będą go codziennie pchać do gwałtu, to jego wysokie morale, którego go nauczysz, będzie u niego silniejsze niż jego popędy; że jego wnuki też będą świadome tego dziedzictwa i nie zostaną gwałcicielami. Wiem że bardzo mało kobiet w twojej sytuacji chce wziąć na siebie takie zobowiązanie, wiem że to straszne ryzyko, kiedy się zastanowić, jak będziesz się czuła, gdy twój syn zacznie krzywdzić inne dziewczyny, tak jak jego ojciec skrzywdził ciebie, a ty będziesz musiała wziąć na swoje sumienie jego winę, bo teraz zechcesz zrezygnować z prawa do aborcji. Ja nie zrezygnowałam, usunęłam brudne geny degenerata, który zapłodnił mnie, bałam się ryzyka, bałam się, że nie będą mogła kochać syna, który być może jest genetycznym gwałcicielem, który być może innym dziewczynom zrobi to, co jego ojciec zrobił mnie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,137915#w144069
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Tak, warto to cytować, nie zgrzeszę tu fałszywą skromnością.
Pamiętać trzeba, że dzielność moralna jest dla dzielnych, tak jak oddanie nerki obcej osobie. Ale dzielność ta może być nią naprawdę tylko wtedy, gdy rozumie się zagrożenie.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Dzielność moralna, to termin arystotelejski, oznacza tylko tyle, co przyzwoitość. Przykro mi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Dzielność moralna, to termin arystotelejski, oznacza tylko tyle, co przyzwoitość. Przykro mi.
Kilka postów wyżej użył Pan tego terminu w innym znaczeniu
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | Nie, to Pan go tak zinterpretował.
|
|
 | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Z tej wolności słowa nie wynikają zmiany w funkcjonowaniu państwa. Jak to: z cenzury takie zmiany wynikały, a z jej zdjęcia nie wynikają? .
|
|
|  | | niezarejestrowany | >>Z tej wolności słowa nie wynikają zmiany w funkcjonowaniu państwa. >Jak to: z cenzury takie zmiany wynikały, a z jej zdjęcia nie wynikają? Łapiesz za słowa. Te zmiany są w polityce informacyjnej. K.K. też zniósł cenzurę. Nawet wolno czytać Biblię. I co z tego wynika?
|
|
| |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>K.K. też zniósł cenzurę. Nawet wolno czytać Biblię. I co z tego wynika? Zmiany w funkcjonowaniu państwa. Np. to forum. .
|
|
| | |  | | niezarejestrowany | >Zmiany w funkcjonowaniu państwa. Np. to forum.
To forum? Poduszka, na której możesz się wypłakać. W kwestii nauki religii w szkole nic się nie zmieniło. Sprawdziłem strony internetowe kilku związków zawodowych. Tam nie ma możliwości publicznego zadawania pytań i uzyskiwania odpowiedzi. Nasi "przodkowie' marzyli o wolności słowa.O co im chodziło? Nie chodziło im o możliwość głośnego wypłakania się, lecz o krytykę, na którą aparat władzy odpowie istotnymi zmianami. Dziś płakać możesz głośno i dowoli, ale z tego nic nie wynika. Proponuję przeprowadzenie takiego testu pod tytułem " Interaktywna gazeta" Schemat testu: -Czytelnicy za pośrednictwem Internetu zgłaszają: z kim przeprowadzić wywiad oraz przygotowują pytania. -dziennikarz prowadzi wywiad z wybraną osobą. -wywiad publikuje się w Internecie -skomentowany przez czytelników publikuje się w formie papierowej.
Sprawdź, czy któraś z gazet skorzysta z takiej propozycji.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> W kwestii nauki religii w szkole nic się nie zmieniło. Ponieważ prokościelna władza gęstym moherem stoi.
>Sprawdziłem strony internetowe kilku związków zawodowych. Tam nie ma możliwości publicznego zadawania pytań i uzyskiwania odpowiedzi. Wolność słowa nie oznacza, że ktokolwiek musi słuchać, a jedynie, że każdy może mówić. Na własnej stronie możesz publikować wysyłane do nich maile.
>krytykę, na którą aparat władzy odpowie istotnymi zmianami. To by był rząd marionetkowy: tak by rządził, jak by się nim pokierowało.
>...czy któraś z gazet skorzysta z takiej propozycji. Jak masz dobry pomysł na gazetę, załóż własną.
Wolność słowa powoduje, że wszyscy mówią, więc słychać tylko naprawdę wybitnych. .
|
|
| | | | |  | | niezarejestrowany | Twoja propozycja mi się podoba.  Przymierzam się do założenia własnego radia, telewizji, kilku gazet. Mam w planie założenie własnego sejmu z własną większością głosów oraz produkcji własnej odmiany moheru. Każdy obawatel tak powinien zrobić. Dziwię się , że tak nie jest. Każdy wówczas czyta własną gazetę i słucha opracowanych przez siebie audycji. To genialne!! > Wolność słowa powoduje, że wszyscy mówią, więc słychać tylko naprawdę wybitnych.Problem w tym, że nie słychać. Polityka jest grą, a elementem tej gry jest polityka informacyjna. Wolność słowa, to taka sztuczka w manipulacji świadomością zbiorową. Polityka jest grą, której celem są w dużej mierze interesy prywatne lub grupowe polityków. Adaptacje, które wytworzyły się w wyniku ewolucji u Człowieka, nie są dostosowane do współczesnych systemów funkcjonowania władzy i informacji. Te adaptacje powstały w wyniku życia przez miliony lat w małych grupach, plemionach i do takich warunków Człowiek i jego aparat poznawczy jest przystosowany. Widzę, że dałeś się złapać na tę sztuczkę z wolnością słowa.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. Zarejestruj się w końcu, mądrze piszesz. Poza tym trochę plusów już się nazbierało - i czekają... Pozdrawiam - Zbyszek
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
|
|
| | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Wolność słowa powoduje, że wszyscy mówią, więc słychać tylko naprawdę wybitnych. >Problem w tym, że nie słychać.
Przypomniało mi się zabawne i chyba stosowne tutaj powiedzonko:
"Opinię tworzą nie najmądrzejsi, lecz najgadatliwsi."
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>"Opinię tworzą nie najmądrzejsi, lecz najgadatliwsi." No - czy nie głupio ze strony mądrych, że milczą? .
Niech ustrój forum powiadamia mnie o odpowiedziach i głosach.
|
|
| | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >>No - czy nie głupio ze strony mądrych, że milczą?
Może i racja...
Tyle, że jakoś często spotykałem się, wśród ludzi, których uważałem za mądrych, z jakąś dziwną rezygnacją. Przeważnie uważali, że to nic nie da, że zostaną niezrozumiani, zakrzyczani, a nawet i szykanowani z tego powodu, że każdy musi sam dojść do mądrości etc. Niestety, życie często potwierdza zasadność takich wyborów.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>No - czy nie głupio ze strony mądrych, że milczą? >życie często potwierdza zasadność takich wyborów. Więc czym jest mądrość? .
Niech ustrój forum powiadamia mnie o odpowiedziach i głosach.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | IQ955 (2355 punktów) | >Więc czym jest mądrość? Nie wiem.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Nie wiem. > A ja wiem, a Pan nie chce mnie słuchać. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | |  | | niezarejestrowany | > Tyle, że jakoś często spotykałem się, wśród ludzi, których uważałem za mądrych, z jakąś dziwną rezygnacją. >Przeważnie uważali, że to nic nie da, że zostaną niezrozumiani, zakrzyczani, a nawet i szykanowani z tego powodu, >że każdy musi sam dojść do mądrości etc. Niestety, życie często potwierdza zasadność takich wyborów.Podpisuję się pod tym, co piszesz, co nie oznacza, że zawłaszczam prawa autorskie.  Trafiłem kiedyś na wyniki badań dotyczące prób zmiany poglądów jednostki pochodzące z XIX wieku.(dotyczyły poglądów religijnych).Śledziłem dalsze postępy w badaniach dotyczących trwałości i genetyki światopoglądu. Sam także powtarzałem przeprowadzone wcześniej przez naukowców eksperymenty celem zrozumienia genetyki poglądów jednostki, a co jeszcze trudniejsze,mechanizmów funkcjonowania świadomości społecznej. -Informacje w mózgu tworzą macierz, co powoduje, że zmiana jednego elementu powoduje po pewnym czasie jego odtworzenie, a nie sposób zmienić jednocześnie wszystkie elementy światopoglądu. - Zjawisko "zakotwiczenia" powoduje, że wpojone w dzieciństwie i młodości poglądy trudno zmienić. Ten konserwatyzm w selekcji informacji ma swoje ewolucyjne uzasadnienie.Konserwatyzm, choć mało efektywny, jest bezpieczny.(W warunkach przednaukowych funkcjonowania człowieka dawał statystycznie więcej sukcesów niż porażek) W warunkach społeczeństwa opartego na nauce ten mechanizm jest przekleństwem. Są osoby o tak silnych mechanizmach konserwacji poglądów, że ich poglądy można zmienić jedynie matodami chirurgicznymi(razem z głową) , co w historii ludzkości czyniono wielokrotnie.  Jest wiele mechanizmów, które powstały w toku ewolucji. Np. adaptacje do tworzenia "clustra" plemiennego. Podział w przetwarzaniu informacji w obrębie plemienia spowodował adaptację, skutkiem której niektóre jednostki nie mogą funkcjonować bez "przywództwa duchowego" Ten mechanizm także może być wykorzystany obecnie do niecnych  celów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > [...]Ten mechanizm także może być wykorzystany obecnie do niecnych celów.Ponawiam wobec tego pytanie: Czy i jak możemy z tym walczyć?
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | | |  | | niezarejestrowany |
>Ponawiam wobec tego pytanie: Czy i jak możemy z tym walczyć? Niestety, sytuacja wygląda nienajlepiej. Tego, co genetycznie uwarunkowane w naszych mózgach nie zmienimy.
Pewną szansą byłaby permanentna edukacja psychospołeczna. Już od najmłodszych lat należałoby w szkole systematycznie analizować poglądy uczników, pokazywać ich zróżnicowanie, analizować przyczyny różnic, wyjaśniać mechanizmy powstawania i trwania światopoglądu.Nauczać genetyki poglądów w ramach szerokiej edukacji psychospołecznej i filozoficznej. - Uczyć sposobów godzenia subiektywnych postaw. - Uczyć metod podejmowania decyzji. - Uczyć dobrych metod obiegu informacji - Pokazywać mechanizmy manipulacji - Nasze mózgi popełniają stale te same błędy w przetwarzaniu informacji(błedy standardowe), zarówno te mózgi jednostkowe, jak i mózg społeczny(świadomość zbiorowa). Należy uczyć o tych błędach i sposobach ich unikania. - Uczyć o niekorzystnych zjawiskach świadomości zbiorowej i ich mechanizmach.
To wszystko, jako kulturowe algorytmy ( poprawki) do nieudanych produktów ewolucji.
Do tego celu należy stworzyć w pedagogice naukę, która by zebrała i skonsumowała dotychczasową wiedzę. Przygotować nauczycieli Zmienić programy nauczania.
Niestety, nie widać w "świecie", nie tylko w Polsce, woli politycznej do wychowania świadomego obywatela. Ja sugerowałem władzom oświatowym wprowadzenie edukacji psychospłecznej. (bez echa)
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >niezrozumiani, zakrzyczani, a nawet i szykanowani z tego powodu > i zakrywa się ich wypowiedzi. Adam Barycki
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Twoja propozycja mi się podoba.  > Przymierzam się do założenia własnego radia, telewizji, kilku gazet.Brawo! Wreszcie uwierzyłeś w wolność słowa! > Mam w planie założenie własnego sejmu z własną większością głosówA to już Twoje własne rojenia. > oraz produkcji własnej odmiany moheru.Kuzden baca wi, ze carne łowiecki dla równowagi tyz musom byc. Hej. > Każdy obawatel tak powinien zrobić.Nie każdy, tylko ci, którzy chcą doświadczyć wolności słowa. > >...słychać tylko naprawdę wybitnych.> Problem w tym, że nie słychać.Ja Ciebie słyszę (czytaj "czytam"). > Wolność słowa, to taka sztuczka w manipulacji świadomością zbiorową.Żadna sztuczka, najwyżej możliwa jest pozorna wolność słowa, jak pozorna z mocy ustawy była demokracja w PRL. Póki jednak nie ma więzienia za głoszenie poglądów wolność słowa jest. Choć trzeba przyznać, że jest tendencja do ograniczania tej wolności, np. sankcjonowaniem uczuć religijnych. Ale dziś jest faktem, że w zakresie wolności słowa mamy czego bronić. > Adaptacje, które wytworzyły się w wyniku ewolucji u Człowieka, nie są dostosowane do współczesnych systemów funkcjonowania władzy i informacji.Aha - i tylko władza wyewoluowała inaczej. > Te adaptacje powstały w wyniku życia przez miliony lat w małych grupach, plemionach i do takich warunków Człowiek i jego aparat poznawczy jest przystosowany.Dlatego żaden Człowiek nie ma pojęcia o bożym świecie, no chyba że swój nieprzystosowany aparat poznawczy zastąpi aparatem fotograficznym. > Widzę, że dałeś się złapać na tę sztuczkę z wolnością słowa.Ale mnie tu szykanują, więc niedługo przejrzę na oczy.  .
Niech ustrój forum powiadamia mnie o odpowiedziach i głosach.
|
|
| | | | | | |  | | niezarejestrowany |
>Ja Ciebie słyszę (czytaj "czytam"). Czytasz, ale nie zrozumiałeś ani jednego zdania z tego, co napisałem. Ręce mi opadają i siły opuszczają. I co mi z takiej wolności słowa? Poradź, co mam w tej sytuacji zrobić? Są bariery komunikacyjne nie do pokonania, a to ogranicza wolność słowa, nawet tę pozorowaną.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Czytasz, ale nie zrozumiałeś ani jednego zdania z tego, co napisałem. [...] I co mi z takiej wolności słowa? Poradź, co mam w tej sytuacji zrobić? Nie oglądając się na innych założyć tę swoją genialną gazetę czy telewizję. I próbować robić mi wodę z mózgu za moje pieniądze.
>Są bariery komunikacyjne nie do pokonania, a to ogranicza wolność słowa, nawet tę pozorowaną. Bariery komunikacyjne ani trochę nie ograniczają wolności słowa. Jak w Hyde Parku zabełkoczesz nieznanym narzeczem, albo swoje mądrości wyszepczesz - sam tworzysz barierę nie do pokonania. Choć oczywiście - choćbyś i najkomunikatywniej perorował - niekoniecznie zyskasz słuchaczy...
I dopiero gdy na rzecz braku słuchaczy zadziała państwo, np. aresztując ich za rogiem lub zagłuszając Twoje wystąpienie - możesz mówić o pozorowaniu wolności słowa. .
|
|
| | | | | | | | |  | | Niezarejestrowany | Wolność słowa polega na tym, że można mówić co się chce i nie ponosi się odpowiedzialności. Np:, że w Iraku produkowano broń chemiczną.
|
|
| | | | | | | | | |  | | niezarejestrowany | C.D.: Wyobraź sobie takie dwie wersje sytuacji. W Polsce głoduje 2000000 dzieci. Jest cenzura. Radio Wolna Europa podaje tę informcję o głodujących dzieciach. Informacja budzi sensację. Ludzie powtarzają ją sobie na ucho i są zbulwersowani. Tworzy się nastawienie antyrządowe.
Wersja druga, cenzury brak. Telewizja publiczna podaje wiadomość o głodujących dzieciach. Nikt na to nie zwraca uwagi.
Ani w pierwszym, ani w drugim przypadku, nie ma to wpływu na sytuację głodujących dzieci. Tyle, że w drugim przypadku przy braku cenzury nie tworzy się nastawienie antyrządowe.
Dobra socjotechika.
Gdyby K.K. wprowadził cenzurę i zabronił czytania pewnych książek, byłyby właśnie przekornie czytane . Mogę Ci jedynie radzić, abyś zainteresował się socjotechniką.
Obecnie cenzury brak??? Zapytaj medioznawców. Polityka informacyjna polega na tym, abyś odniósł wrażenie, że cenzury brak. Możesz mówić co chcesz, bo i tak z tego nic nie wyniknie. Pobrzęczysz trochę i przestaniesz, a "karawana jedzie dalej".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Obecnie cenzury brak??? Zapytaj medioznawców. Taki mi powie, że każdy wydawca autocenzuruje się wg własnego interesu. A to pluralizm.
>Polityka informacyjna polega na tym, abyś odniósł wrażenie, że cenzury brak. Czyli brak śladów cenzury, dowodem na jej obecność! Brak dowodów koronnym dowodem! Aleś wykombinował. Koniecznie więc napisz, czego nie możesz mi tu napisać... No spoko - przecież dla niepoznaki wszystko puszczą.
>Możesz mówić co chcesz, bo i tak z tego nic nie wyniknie. Pobrzęczysz trochę i przestaniesz, a "karawana jedzie dalej". Toż Ci tłumoczę: wolność słowa to jeszcze nie władza. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | niezarejestrowany | Pewna, dość znaczna część społeczeństwa zamyka swój światopogląd w schemacie myślowym, na który składa się demokracja, pluralizm, prywatyzacja, gospodarka rynkowa, prawa człowieka, wolność słowa, itd.
Rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.
Jeszcze inni zawierają rozumienie świata w prostych schematach proponowanych przez religię.
Właściwie jedni i drudzy są wyznawcami religii.
-Mózg nie może sobie poradzić ze złożonością świata i dlatego ewolucyjnie powstała adaptacja polegająca na uproszczeniu, redukcji szczegółów do prostych, często naiwnych schematów. - Nie każdy może sobie wypracować własny pogląd, stąd kopiowanie poglądów innych i tzw. poglądy obiegowe.
Można mówić o epidemii jakiegoś poglądu.Religie, to też swoiste epidemie.
Im słabszy mózg, tym więcej stosuje uproszczeń i schematów obiegowych.
Interesuje mnie mechanizm schematów obiegowych, sposób ich tworzenia i warunków ich powstawania oraz "grup ryzyka", czyli osób podatnych na schematy obiegowe. Schematy obiegowe mają ogromne znaczenie w polityce i manipulacji społecznej.
Wolność słowa, to też taki schemat myślowy.Schematy myślowe są tak silne, że toczą się między nimi wojny. Ze schematem myślowym (w tym z religią, która też jest takim schematem) nie można, nie da się dyskutować. Dlatego świadomie kończę tę dyskusję, jako bezskuteczną. Zapamiętaj! Świat jest znacznie bardziej złożony niż to, co zawierają obiegowe schematy myślowe, w tym schemt o wolności słowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Im słabszy mózg, tym więcej stosuje uproszczeń Upraszczasz. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | niezarejestrowany | >>Im słabszy mózg, tym więcej stosuje uproszczeń >Upraszczasz.
Twoja uproszczona odpowiedź jest na miarę Twojego mózgu. Inaczej nie można tego skomentować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Twoja uproszczona odpowiedź jest na miarę Twojego mózgu. >Inaczej nie można tego skomentować. Możliwości komentowania ogranicza miara mózgu komentatora. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Niezarejestrowanyh | Pewen cesarz niemiecki obsewując narady sztabowe zauażył, że geneałowie mają zawsze rację, ze wzgędu na działającą autocenzurę. Nikt nie skrytykuje generała. Wprowadził więc następującą zasadę: - Każdy uczestnik narady przynosi opracowany na piśmie projekt rozwiązania taktycznego -Projekty te mają charakter anonimowy i są odczytywane przez najmłodszego rangą oficera. -krytykujący nie wiedzą, kogo krytykują, znika więc autocenzura i dominacja generałów.
Krytyka tylko wówczas ma sens, jeżeli jest uwzględniana w procesie decyzyjnym. Nie ma sensu krytyka dla samej krytyki.( krytyka dla samej krytyki ma znaczenie jedynie emocjonalne- jak już pisałem)
W cywilizowanym świecie opracowano więc systemy podejmowania decyzji.Cechą tych systemów jest: -anonimowość projektów i wniosków krytycznych -każdy wniosek musi być rozpatrzony -wniosku nie można odrzucić autorytarnie, ani większością głosów. W spornych kwestiach rozstrzyga eksperyment.
W Polsce znmiesiono urząd cenzury, co nie oznacza zniesienia cenzury, a jedynie jej decentralizację.(jest to pozorne zniesienie cenazury-możliwość wygadania się nie oznacza braku cenzury)
Rzeczywiste zniesienie cenzury opiera się na wprowadzeniu odpowiednich systemów podejmowania decyzji. W Polsce funkcjonują nadal następujące rodzaje cenzury: -autocenzura -cenzura właścicielska -cenzura redakcyjna -konformizm urzędniczy -blokada węzłów informacji -szum informacyjny -lekceważenie i nieuwzględnianie krytyki w procesie decyzyjnym - olewanie krytyki zamiast zakazu krytyki, co na jedno wychodzi.
Pluralizm wcale nie rozwiązuje problemu. Zniesienie oficjalnej cenzury, to taka sztuczka socjotechniczna dla naiwnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | . >W Polsce znmiesiono urząd cenzury, co nie oznacza zniesienia cenzury, a jedynie jej decentralizację.(jest to pozorne zniesienie cenazury-możliwość wygadania się nie oznacza braku cenzury) >Rzeczywiste zniesienie cenzury opiera się na wprowadzeniu odpowiednich systemów podejmowania decyzji. >W Polsce funkcjonują nadal następujące rodzaje cenzury: >-autocenzura >-cenzura właścicielska >-cenzura redakcyjna >-konformizm urzędniczy >-blokada węzłów informacji >-szum informacyjny >-lekceważenie i nieuwzględnianie krytyki w procesie decyzyjnym - olewanie krytyki zamiast > zakazu krytyki, co na jedno wychodzi. >Pluralizm wcale nie rozwiązuje problemu. >Zniesienie oficjalnej cenzury, to taka sztuczka socjotechniczna dla naiwnych.
pełna zgoda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>-Projekty te mają charakter anonimowy i są odczytywane przez najmłodszego rangą oficera. >-krytykujący nie wiedzą, kogo krytykują, znika więc autocenzura i dominacja generałów. Konkurs - to jest dobre, ale co z odpowiedzialnością?
>Krytyka tylko wówczas ma sens, jeżeli jest uwzględniana w procesie decyzyjnym. Gdy nie ma demokracji bezpośredniej, zwolennicy opcji opozycyjnych zrzeszają się w celu wpływania na decyzje. Jest wolność zrzeszeń, to też przejaw wolności słowa.
>Nie ma sensu krytyka dla samej krytyki.( krytyka dla samej krytyki ma znaczenie jedynie emocjonalne- jak już pisałem) Wyrażone wolnymi słowami emocje pozwalają przywódcom opozycyj ugrać ich polityczny kapitał.
>W cywilizowanym świecie opracowano więc systemy podejmowania decyzji... A ktoś je stosuje? Np. ucywilizowani jak nie wiem co Brytyjczycy?
>-anonimowość projektów i wniosków krytycznych >-każdy wniosek musi być rozpatrzony >-wniosku nie można odrzucić autorytarnie, ani większością głosów. W spornych kwestiach rozstrzyga eksperyment. Eksperyment rzadko daje się wykonać, np. jak go sobie wyobrażasz w swoim militarnym przykładzie?
>możliwość wygadania się nie oznacza braku cenzury Brak cenzury jest wtedy, gdy masz prawo upubliczniania swoich wypowiedzi. Nie masz takiego prawa?
>Rzeczywiste zniesienie cenzury opiera się na wprowadzeniu odpowiednich systemów podejmowania decyzji. Chyba myślisz o demokracji bezpośredniej.
>W Polsce funkcjonują nadal następujące rodzaje cenzury: >-autocenzura A Ty o swoją autocenzurę do kogo masz pretensje?
>-cenzura właścicielska >-cenzura redakcyjna Te pokrewne ograniczenia wynikają z prawa własności. Ale gdy nas wyproszą z tego forum, założymy własne.
>-konformizm urzędniczy Tu podaj przykład, bo mi nie przychodzi nic do głowy: wszak urzędnicy działają w ramach prawa, które m.in. gwarantuje wolność słowa.
>-blokada węzłów informacji Ha ha ha: w węzłach szukasz wolności!
A serio: niby kto Cię blokuje?
>-szum informacyjny Ten szum to efekt braku cenzury, wolni wzajem się zagłuszamy.
>-lekceważenie i nieuwzględnianie krytyki w procesie decyzyjnym - olewanie krytyki zamiast > zakazu krytyki, co na jedno wychodzi. To mechanizmy demokracji, decyduje większość.
>Zniesienie oficjalnej cenzury, to taka sztuczka socjotechniczna dla naiwnych. Wydaje się sztuczką tym, którzy swym słowom naiwnie przypisują moc sprawczą. W tym Tobie, naiwnie oczekującemu, by zadziałało w sposób magiczny czarodziejskie "hokus-pokus: mówisz - masz". .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | niezarejestrowany | >Gdy nie ma demokracji bezpośredniej, zwolennicy opcji opozycyjnych zrzeszają się w celu >wpływania na decyzje. >Jest wolność zrzeszeń, to też przejaw wolności słowa.
Twoje poglądy, to całkiem zgrabnie dopracowana i skutecznie propagowana religia. Wolność słowa, wolność zrzeszeń,tworzenia partii politycznych, to też śpiewka dla naiwnych.
Dziwnym trafem w USA jest taka jednomyślność, że istnieją tylko dwie partie polityczne.
Czekam na powstanie partii OSNOWA i wówczas powiem " zobczyłem i uwierzyłem"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> w USA jest taka jednomyślność, że istnieją tylko dwie partieMoże i w USA dwie partie czynią jednomyślność... Ale czy to jest jedność myśli pochodzącej z obydwu półkul?  > Czekam na powstanie partii OSNOWA i wówczas powiem " zobczyłem i uwierzyłem"Ty nie czekaj, Ty ją załóż! .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Niezarejestrowany |
> Możliwości komentowania ogranicza miara mózgu komentatora.Doceniam samokrytykę! Dlaczego partie polityczne tak walczą o telewizję publiczną? Wszak nie ma cenzury i jest pełna możliwość wypowiedzi. Mają i mogą założyć własne gazety. Mogą też wyrazić bez przeszkód swoje poglądy na forum Racjonalistów.  To im nie wystarczy panie Osnowa?  Naiwnych nie sieją. Naiwni rodzą się nawet na kamieniu. W Polsce naiwność osiąga największe plony w całej Europie. Gdzie jest polska inteligencja? Społeczenstwo dokonało oceny inteligencji, wybierając na prezydenta eleklryka do 220/380 V.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Doceniam samokrytykę! Więc złóż ją nareszcie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Dlaczego partie polityczne tak walczą o telewizję publiczną? >Wszak nie ma cenzury i jest pełna możliwość wypowiedzi. Tu właśnie jest odpowiedź: bo nie ma cenzury i jest pełna możliwość wypowiedzi.
>Społeczenstwo dokonało oceny inteligencji, wybierając na prezydenta eleklryka do 220/380 V. Trudny był to wybór. Ale dla nauczki nas poraziło. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Gdzie jest polska inteligencja? > Jak zwykle, z boku. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 barycki (7788 punktów) (zablokowany) | >Poradź, co mam w tej sytuacji zrobić? > Krzyczeć na ulicy przez tubę. Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Krzyczeć na ulicy przez tubę. Do woli. Gdzie wolność słowa, tam także wolność głoszenia jej braku. .
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Do woli. > A co z głośną wolnością słowa po dwudziestej drugiej? Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>A co z głośną wolnością słowa po dwudziestej drugiej? Przestawić zegarek. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 barycki (7788 punktów) (zablokowany) |
>Przestawić zegarek. >. Bez zarejestrowania? Adam Barycki
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Przestawić zegarek. >Bez zarejestrowania? Bez wizy, na inną szerokość. .
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|