 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-07-2008 23:54 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Quo vadis Europam? | Ostatnio poseł Wenderlich (mam nadzieję, że nie przekręcam) straszył mnie z niebiesko-'kiego pudła: Referendum w Irlandii tak się skończyło, ponieważ ludowi nie przedstawiono fantastycznych rezultatów, które osiągnął Traktat (on tak oczywiście nie mówił - ścieśniam). Pytam: jakich rezultatów?
Pomijając kwestie moralno-obyczajowe, w tym KPP, pytam dalej: czy Lisboa jest dobrym oprogramowaniem dla Unii Europejskiej? Skoro stoimy w miejscu, to proszę o zastanowienie się i podzielenie, dokąd powinna zmierzać Unia? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | MichaQ (1056 punktów) | Jako zatwardziały pacyfista i kosmopolita, który nie chce uwierzyć, że Polacy od Niemców różnią się na tyle, aby się nienawidzić, konsekwentnie opowiadam się za Stanami Zjednoczonymi Europy. Im mniej państw tym lepiej, aczkolwiek nie zgodzę się na całkowity brak władzy państwowej.
|
|
 | | O RLY? (0 punktów) | > Jako zatwardziały pacyfista i kosmopolita, który nie chce uwierzyć, że Polacy od Niemców różnią się na tyle, aby się nienawidzić, konsekwentnie opowiadam się za Stanami Zjednoczonymi Europy. Im mniej państw tym lepiej, aczkolwiek nie zgodzę się na całkowity brak władzy państwowej.Zapomniał Pan dodać: niepoprawny optymista
|
|
|  | 1 na 1 | MichaQ (1056 punktów) | > Zapomniał Pan dodać: niepoprawny optymista  Raczej marzyciel, ale skoro już gadamy o tym, jak powinno być, a nie o tym, co możliwe, to sądzę, że moje stanowisko nie jest aż tak utopijne. Oczywiście wiem, że przekształcenie się Unii Europejskiej w państwo jest długim, mozolnym i średnio możliwym procesem. Jednak, co już podkreśliłem, jeśli mamy mówić, jaka byłaby sytuacja idealna, to dla mnie jej kwintesencją byłoby państwo Europa.
|
|
| |  | | Liss (2003 punktów) | >> >. Oczywiście wiem, że przekształcenie się Unii Europejskiej w państwo jest długim, mozolnym i średnio możliwym procesem. Jednak, co już podkreśliłem, jeśli mamy mówić, jaka byłaby sytuacja idealna, to dla mnie jej kwintesencją byłoby państwo Europa. Lub pójść jeszcze dalej -----Światowa Federalna Republika !!! ----to jest dopiero coś .
|
|
| | |  | 1 na 1 | krutki (1550 punktów) |
> Lub pójść jeszcze dalej -----Światowa Federalna Republika !!! Niektórzy już przewidują nieco inną nazwę: Wielka Rzeczpospolita  Pozdrawiam Everybody knows that you are insane
|
|
| | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>>>. Oczywiście wiem, że przekształcenie się Unii Europejskiej w państwo jest długim, mozolnym i średnio możliwym procesem. Jednak, co już podkreśliłem, jeśli mamy mówić, jaka byłaby sytuacja idealna, to dla mnie jej kwintesencją byłoby państwo Europa. > Lub pójść jeszcze dalej -----Światowa Federalna Republika !!! ----to jest dopiero coś .
Wszystko pięknie brzmi. Wizje takie miałem w wieku lat kilkunastu. Sporo lat minęło. Teraz wiem, że każda taką organizacją ktoś będzie chciał zarządzać, niekoniecznie z misją celu dobra ogólnego. Życie uczy, że wykładnią działania wielkich tego świata, jest ich dobro własne. Inaczej nie byliby wielcy. Ponadpaństwowe organizacje, jeżeli jeszcze nie są, to stanął się celem i łupem ludzi posiadających wielki kapitał. Tych wielkich nie jest wielu. Jednostka zostanie podporządkowana do realizacji ich zamiarów. Istota człowieczeństwa tkwi w różnorodności i indywidualności. To jest, w organizacjach ponadpaństwowych zagrożone. Prowadzi to do totalitaryzmu i zniewolenia jednostki. Nawet o tym nikt szczególnie nie będzie wiedział, bo źródła informacji, także są w rękach wielkich. Sami dążymy do urzeczywistnienia orwellowskich wizji.
|
|
| | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>... Prowadzi to do totalitaryzmu...
I sądzę, że - chcąc nie chcąc - właśnie do tego dojdziemy. Po zaliczeniu rozmaitych form rządów, z demokracją na końcu, czeka nas forma ostateczna: wszechogarniający gleichschalt.
Demokracja - by do niej się ograniczyć - też rodziła się etapami, często w bólach i zamieszaniu, by osiągnąć obecne apogeum i zarazem, by gnić od środka. Totalitaryzm również przechodzi rozmaite formy wstępne, bolszewizm w Rosji, prymitywny komunizm w Chinach, "wesoły barak" w Polsce, socjalizm degeneratów w Afryce...
I oto powstaje forma bardzo poważna, chwilowo nie doceniona, chwilowo maskowana, lecz konsekwentnie realizowana. Zaczęła się od luźnego związku gdzieś w Rzymie, ot, kilka państw podpisało porozumienie na określony czas i określone tematy, potem zostało to rozszerzone, zaczęto bąkać o federalizmie, o "wspólnocie bez granic", potem powstały prawie konkrety: wspólne organy prawie władzy - no, nie chce mi się tego ciągnąć. W każdym razie idziemy krok po kroczku.
Jeżeli ktoś żywi wątpliwości co do określenia "wszechogarniający", proszę przypomnieć sobie ingerencję w sprawę polskich oscypków, francuskiego wina, hiszpańskich owoców kiwi etc, etc. Kroczek po kroczku.
I powoli dojdziemy. Nie do jakiejś skeczowej "Rzeczypospolitej", ale do Światowego Państwa bez granic nie tylko geograficznych, lecz także mentalnych, kulturowych, a nawet - kto wie, w jakim stopniu - moralnych...
Na całe nasze szczęście, zdołamy bodaj wcześniej "w proch się obrócić", jako że ewolucja także w sferze politycznej, nie jest szczególnie rychliwa.
Rychliwa może być rewolucja. Kto wie? .
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >>... Prowadzi to do totalitaryzmu...
Nie wiem jak to się stało, ale pisząc tekst powyższy, miałem silne przeczucie, że trzeba go zakończyć zdaniem:
" Na całe szczęście ani Pan Zbysław, ani ja tego nie dożyjemy."
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Kurczewski (2471 punktów) | I polały się łzy rzęsiste. Kto będzie wtedy wyrzekał na upadek kultury i obyczajów ? No dobrze, tylko kultury. Obyczaje dziwnym trafem zawsze mają więcej obrońców niż potrzeba.
Chociaż- może to i racja że idą wieki ciemne. I wtedy i - sądząc po tytule wątku- teraz łacina schodzi na psy. Nawet głupi Vocativus sprawia problemy.
|
|
| | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | No wiem, wołacz  Problem polega na tym, że nawet po polsku nie miałem pomysłu na przypadek, więc wpadłem w panikę i pomyślałem, że to jak z locativusem - funkcja wypadłego przypadku. A rozwiązanie jak zwykle drapało mnie w plecy. Przepraszam za to, nie wiem jak poprawić.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Po zaliczeniu rozmaitych form rządów, z demokracją na końcu, czeka nas forma ostateczna: wszechogarniający gleichschalt.
Niestety, czas socjologiczny czy tez polityczny nie ma charakteru liniowego. W każdym momencie dziejów były i są różne formy organizacji państwa: demokracja (czyli szukanie frajerów dobrowolnie utrzymujących władzę) w żadnym wypadku nie jest na jakimś "końcu". Co zaś do czekania: problem polega na tym, że nie czeka nas nic. Jest tylko to, co w tej chwili. Jakkolwiek nie nazwiesz system, w którym przyjdzie ci żyć, czekasz tylko na następny oddech.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >(...) demokracja (czyli szukanie frajerów dobrowolnie utrzymujących władzę) w żadnym wypadku nie jest na jakimś "końcu".
Czy poza systemami rządów wymienionymi już przez Arystotelesa (monarchia-tyrania, arystokracja-oligarchia, demokracja-republika) są w ogóle możliwe jakiekolwiek inne? Sam Arystoteles mówił: nie ma dobrych praw dla złych ludzi. I czy faktycznie nie należy przyklasnąć Hobbesowi? Może państwa/świat nie powinny się liberalizować, ale odwrotnie, popadać w restrykcje i protekcjonalizm?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czy poza systemami rządów wymienionymi już przez Arystotelesa (monarchia-tyrania, arystokracja-oligarchia, demokracja-republika) są w ogóle możliwe jakiekolwiek inne?
Ważne jest to, że życie płynie w istocie poza ogólnikami politologów. Słucham muzyki, patrzę, jak zapada zmierzch i wierz mi, ostatnią rzeczą, jak mnie interesuje jest system rządów, w którym żyję. Zarzucisz mi brak politycznej swiadomości, zainteresowania? Odbiję piłeczkę: wszelka degrengolada rodzi się właśnie z zaangażowania, zainteresowania, itp...
>nie ma dobrych praw dla złych ludzi.
Dobre sobie. Ponieważ większości ludzi obojętne są moralne kategorie, dziadek Arystoteles mógł wyciągnąć oczywisty wniosek, że nie ma w ogóle dobrych praw.
>Może państwa/świat nie powinny się liberalizować, ale odwrotnie, popadać w restrykcje i protekcjonalizm?
Nie bądź śmieszny: restrykcje liberalizmu są równie żałosne jak restrykcje totalitaryzmu. Historia nie jest areną szczęścia (mawiał Hegel). Zauważ, że liberalizm płynnie przechodzi w swoje przeciwieństwo. Podobnie jest z przeciwieństwem liberalizmu. Wystarczy trochę wyostrzyć zmysł powonienia, aby wyczuć zapach przyszłych stosów.
|
|
| | | | | | | |  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Nie bądź śmieszny: restrykcje liberalizmu są równie żałosne jak restrykcje totalitaryzmu. Historia nie jest areną szczęścia (mawiał Hegel). Zauważ, że liberalizm płynnie przechodzi w swoje przeciwieństwo. Podobnie jest z przeciwieństwem liberalizmu. Wystarczy trochę wyostrzyć zmysł powonienia, aby wyczuć zapach przyszłych stosów.
To prawda. Zostaje więc wybór kierunku totalności. (A i to nie nam).
>wszelka degrengolada rodzi się właśnie z zaangażowania, zainteresowania, itp...
To jest świat Nieboskiej komedii.
>Zarzucisz mi brak politycznej swiadomości, zainteresowania?
Nie, nie zarzucę. Być może to jest jedyne zdrowe podejście. Ale co będzie, kiedy korporacja zapuka do moich drzwi? Kiedy byłem młodszy bałem się tego, że tak dużo zależy od ciężkości palca dwóch maniaków, każdego po swojej stronie świata. Obecnie jestem na etapie racjonalizacji. Anarchia jest kusząca, ale ja jednak wierzę w wilczą naturę człowieka. To jest stworzenie stadne. Stado może liczyć do pięćdziesięciu osobników.
Zazdroszczę świętego spokoju i pogody ducha. Poważnie.
Pozdrawiam
|
|
| |  | | Liss (2003 punktów) | >> > Oczywiście wiem, że przekształcenie się Unii Europejskiej w państwo jest długim, mozolnym i średnio możliwym procesem. Jednak, co już podkreśliłem, jeśli mamy mówić, jaka byłaby sytuacja idealna, to dla mnie jej kwintesencją byłoby państwo Europa. Do przekształcenia UE w państwo - jak mi się zdaje nie jest już wcale tak długa "droga"
|
|
 | | Liss (2003 punktów) | >Jako zatwardziały pacyfista i kosmopolita, który nie chce uwierzyć, że Polacy od Niemców różnią się na tyle, aby się nienawidzić, Polaków i Niemców różni chyba tylko język. Przecież spora ilość Niemców to "mieszanka'' słowiańsko-germańska-tak mi sie zdaje.
|
|
|  | | MichaQ (1056 punktów) | >>Jako zatwardziały pacyfista i kosmopolita, który nie chce uwierzyć, że Polacy od Niemców różnią się na tyle, aby się nienawidzić, > Polaków i Niemców różni chyba tylko język. >Przecież spora ilość Niemców to "mieszanka'' słowiańsko-germańska-tak mi sie zdaje. >
Oczywiści. Wieleci, którzy mieszkali na terenie obecnych Niemiec byli Słowianami. Jest też odwrotnie. W Polsce mamy dużą część ludności pochodzenia niemieckiego. W średniowieczu osiedlało się w Polsce wielu Niemców.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Im mniej państw tym lepiej...
Podejrzewam, że bardziej tu chodzi o jakość, a nie o ilość. W tym sensie: im mniej państw a , tym lepiej. Państwa-dinozaury albo wymierały, albo toczy je rak wielkości. Państwa-liliputy nie byłyby chyba modelem uniwersalnym. Podejrzewam, że pies pogrzebany jest w "złotym środku", którego jednak trudno znaleźć. Problem: jaka (teoretycznie) jest optymalna wielkość państwa?
>aczkolwiek nie zgodzę się na całkowity brak władzy państwowej.
To nie jest kwestia naszej woli.
|
|
|  | | MichaQ (1056 punktów) | >>Im mniej państw tym lepiej... >Podejrzewam, że bardziej tu chodzi o jakość, a nie o ilość. W tym sensie: im mniej państw a , tym lepiej. Państwa-dinozaury albo wymierały, albo toczy je rak wielkości. Państwa-liliputy nie byłyby chyba modelem uniwersalnym. Podejrzewam, że pies pogrzebany jest w "złotym środku", którego jednak trudno znaleźć. Problem: jaka (teoretycznie) jest optymalna wielkość państwa?
Nie, to nie jest kwestia jakości. Tutaj chodzi po prostu o to, aby nie było kolejnej wojny polsko-niemieckiej, francusku-angielskiej czy Bóg wie jeszcze jakiej. Człowiek z punktu widzenia państwa się nie liczy. Każdy z nas na wojnie jest śmieciem, który często zostaje pominięty przy statystykach. 1000 tr w tę czy w tamtą stronę przy tego typu wyliczeniach nie robi różnicy (aluzja do strat w ludziach poniesionych w wyniku II wojny światowej). Patriotyzm to był genialny wynalazek rewolucji francuskiej. Zabić człowieka to zbrodnia, ale zabić pięć setek młodych ludzi w imię Ojczyzny, to czyn bohaterski. Absurd!
|
|
|  | | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Problem: jaka (teoretycznie) jest optymalna wielkość państwa?
Chyba dopóki państwa będą tworami narodowymi nie da się odpowiedzieć na to pytanie nie wpadając w paradoksy. Musimy dojść do momentu, w którym państwo będzie tylko komórką organizacyjno-administracyjną jakiejś organicznej całości, zaś naród będzie czymś lokalnym, jak folklor.
Widzę dwa problemy: Ten naród musi być tak wychowany, aby lokalny patriotyzm nie przerodził się w nacjonalizm i separatyzm. Po drugie, ciężko będzie spoić ludzi inaczej, niż przez naród. Ciężko będzie się wyzbyć terytorializmu (tzn. ścisłego terytorializmu, bo naród pozostanie terytorialny, choć w bardziej płynnym sensie [nie chodzi o przywiązanie do akwenów]).
|
|
| cezar (256 punktów) | >Ostatnio poseł Wenderlich (mam nadzieję, że nie przekręcam) straszył mnie z niebiesko-'kiego pudła: >Referendum w Irlandii tak się skończyło, ponieważ ludowi nie przedstawiono fantastycznych >rezultatów, które osiągnął Traktat (on tak oczywiście nie mówił - ścieśniam). Pytam: jakich >rezultatów? >Pomijając kwestie moralno-obyczajowe, w tym KPP, pytam dalej: czy Lisboa jest dobrym >oprogramowaniem dla Unii Europejskiej? Skoro stoimy w miejscu, to proszę o zastanowienie się i >podzielenie, dokąd powinna zmierzać Unia?
Lizbona daje silna pozyje Niemcom, z drugiej strony Niemcy są głównym sponsorem Unii i zapewne uważają, ze poczuciem winy za II wojnę należy się podzielić np z Polską, a oni przechodza do ofensywy. Ja bym trochę zmienił kontekst tej wymiany poglądów i bardziej niz na traktacie Polski zapytałbym, jak Polska powinna rozgrywać w Unii, aby wyjść na swoje?
|
|
 | -1 na 1 | cezar (256 punktów) | traktacie lizbońskim
|
|
 | 1 na 1 |
 | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >Lisbona daje silna pozyje Niemcom, z drugiej strony Niemcy są głównym sponsorem Unii i zapewne uważają, ze poczuciem winy za II wojnę należy się podzielić np z Polską, a oni przechodza do ofensywy. Ja bym trochę zmienił kontekst tej wymiany poglądów i bardziej niz na traktacie Polski zapytałbym, jak Polska powinna rozgrywać w Unii, aby wyjść na swoje?
To jest, moim zdaniem, słuszna uwaga i słuszne pytanie. Przede wszystkim powinniśmy się zapytać jak realizowana jest polityka historyczna. Nomen omen, na Discovery Civ. jest teraz puszczany program o monarchii brytyjskiej, od samego początku do współczesności (mniej więcej). Jest to oczywiście wiedza w pigułce, ale zrobiona całkiem dorzecznie, narracyjnie i mimo krótkiego metrażu w szerokim kontekście. Poza tym, nawet nie będąc Brytyjczykiem, miło się to ogląda. Kiedy taki program nagrają w Polsce? Toć i nasza historia jest ciekawa, a już na pewno dla nas. I tu muszę z przykrością, i niejakim wstydem, powiedzieć, że najwięcej jak na razie dla tej polityki zrobił PiS.
Ja jestem nastawiony do kraju patriotycznie. Dlatego z bólem obserwuję to, że Polacy w Polsce chcieliby najlepiej shomogenizować się, rozlać równo rozsmarować po europejskiej kromce. Stąd opieszałość w poprawianiu cudzych, błędnych wyobrażeń o historii. Pomogła oczywiście też komuna i zakłamanie historii Polski.
Osobiście uważam, że powinno powstać SZE, ale ze słabą władzą centralną. Najlepiej niepełną - z wyłączeniem sądów i pozostawieniem trybunałów. Myślę, że najlepiej byłoby postawić na politykę mało'jczyźnianą i stopniowo budować federację oddolnie. Mniej więcej tak, jak w Niemczech. Więzy federacyjne na poziomie Unii nie mogą być więzami państwowymi, bo czeka nas taka sama sytuacja, jaka teraz ma miejsce w Belgii. Centrala dostawałaby tylko część budżetu takiego kantonu do dyspozycji, tak jak jest teraz, tylko przeliczenie byłoby na region a nie państwo. Taki podział pozwala utrzymać odrębność kulturową. Na środkowym poziomie, zostałby pewien budżet, policja, sądy, itp. Zaś departamenty nie-siłowe, jak straż pożarna, własne siły milicyjne, szpitale, pogotowia byłyby w jurysdykcji kantonu. Wojsko - europejskie, pocztę sprywatyzować, energia - europejska, tak samo polityka zagraniczna. Gospodarka, finanse, wymiar sprawiedliwości mogłyby mieć swoich koordynatorów europejskich i obserwatorów.
|
|
| jarcio (1198 punktów) | Jak zwykle w takich sytuacjach by odpowiedzieć na pytanie w którym miejscu Europa obecnie się znajduje oddam głos klasykowi: www.prawica.net/node/3786. Wszystko co się dziś napisze o stanie mentalnym Europejczyków może być już tylko parafrazą tego co odkryto dawniej. Problem nie tkwi we wnioskach (bo te są oczywiste), a w woli kolektywu biurokratycznego. Dyskusja o kształcie Europy odbyła się już dawno temu i idzie torem wyznaczonym na przełomie XIX-XX wieku. Strategia działania jest wciąż taka sama, a jedynie taktyka określonych rozwiązań się zmienia.
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | (...) >podzielenie, dokąd powinna zmierzać Unia?
Moim zdaniem - do EWG.
Innymi słowy - ograniczyć się tylko i wyłącznie do spraw gospodarczych. To generuje zyski, a tym samym zadowolenie obywateli.
Tomasz Sztejka
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|