Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zmarł Jacek Łaszcz

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
NapisanoAutorTytuł
22-07-2008 12:07Mariusz AgnosiewiczZmarł Jacek Łaszcz
Wczoraj zmarł jeden z naszych publicystów, Jacek Łaszcz - krytyk filmowy, tłumacz książek beletrystycznych i naukowych. Rodzinie i bliskim składamy kondolencje... [*]
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dorna (721 punktów)
Należał do grona ironicznych prześmiewców, obdarzonych niewątpliwym urokiem osobistym.
Na Wybrzeżu publikowano Jego teksty niechętnie, obawiając się wyrafinowanej zjadliwości i owej szczególnej (tak bulwersującej w czasach ancienne regime)niezależności. Spotykaliśmy sie niekiedy w klubie dziennikarza (Dom Prasy w Gdańsku, usytuowany na wprost pomnika Jana III Sobieskiego)komentując zaściankowe (wybrzeżowe) skandaliki, ploteczki, skandale.
On sam był niewątpliwie skandalistą wielkiego formatu, którego towarzystwo w tamtych ponurych czasach raczej nie przysparzało splendoru. Istniała nawet pewna prawidłowość: kto chciał utracić z trudem wypracowaną pozycję w redakcji "jedynie słusznej", partyjnej gazety - powinien był zadawać się z Jackiem permanentnie,uporczywie i metodycznie, z godnym maniaka uporem.
O śmierci tych znanych i nieznanych wypowiadał sie lakonicznie, zdawkowo:"Kto inny odmierza czas..." Życie pojmował zapewne na prawach męczącego biegu z przeszkodami, biegu na jednym oddechu, z sercem w gardle, ku bramom lunatycznych ogrodów, gdzie ktoś ze stoperem w dłoni (jeżeli dane Mu posiadać tę zwykłą, ludzką dłoń)już czeka.
W końcu "Bóg to jest fajny facet" jak głosił niedbale chlapnięty napis na sopockim murze którejś z secesyjnych, "przyzwoitych" kamienic.
A zatem? Do zobaczenia Jacku. Postaraj sie nie wprawiać w zakłopotanie i tak już sfrustrowanego Boga. Kto będzie odmierzać czas? I kto uczyni to lepiej, lub może bardziej pragmatycznie? M.
IvanGogh2@aol.com
> Należał do grona ironicznych prześmiewców, obdarzonych niewątpliwym urokiem osobistym.
>Na Wybrzeżu publikowano Jego teksty niechętnie, obawiając się wyrafinowanej zjadliwości i owej szczególnej (tak bulwersującej w czasach ancienne regime)niezależności. Spotykaliśmy sie niekiedy w klubie dziennikarza (Dom Prasy w Gdańsku, usytuowany na wprost pomnika Jana III Sobieskiego)komentując zaściankowe (wybrzeżowe) skandaliki, ploteczki, skandale.
> On sam był niewątpliwie skandalistą wielkiego formatu, którego towarzystwo w tamtych ponurych czasach raczej nie przysparzało splendoru. Istniała nawet pewna prawidłowość: kto chciał utracić z trudem wypracowaną pozycję w redakcji "jedynie słusznej", partyjnej gazety - powinien był zadawać się z Jackiem permanentnie,uporczywie i metodycznie, z godnym maniaka uporem.
> O śmierci tych znanych i nieznanych wypowiadał sie lakonicznie, zdawkowo:"Kto inny odmierza czas..." Życie pojmował zapewne na prawach męczącego biegu z przeszkodami, biegu na jednym oddechu, z sercem w gardle, ku bramom lunatycznych ogrodów, gdzie ktoś ze stoperem w dłoni (jeżeli dane Mu posiadać tę zwykłą, ludzką dłoń)już czeka.
>W końcu "Bóg to jest fajny facet" jak głosił niedbale chlapnięty napis na sopockim murze którejś z secesyjnych, "przyzwoitych" kamienic.
> A zatem? Do zobaczenia Jacku. Postaraj sie nie wprawiać w zakłopotanie i tak już sfrustrowanego Boga. Kto będzie odmierzać czas? I kto uczyni to lepiej, lub może bardziej pragmatycznie? M.

Jacek zawsze byl postacia polaryzujaca opinie; jego sarkastyczne poczucie humoru wskazywalo
na duza potrzebe odreagowania agresji, aczkolwiek nie byla to agresja przeciw ludziom, raczej
zmianom jakie w nich zachodzily pod wplywem roznych historycznych przekretow. Paradoksanie, Jacek
funckjonowal lepie w czasach "ancien regime'u"; w rzeczywistosci Polski niepodleglej musial stawic czola
bezwzglednosci samotnej walki o byt, walki straszliwie wyczerpujacej. Gardzac jakakolwiek praca etatowa, pozostawal wolnym strzelcem bez ubezpieczen, swiadczen, jakiegokolwiek zabezpieczenia emerytalnego.
Byl bezbronny w nierownej walce o honoraria (glownie u wydawcow, ktorzy jak poznanski "Zysk" placili
Mu i to z oporami marne grosze). Tlumaczyl swietnie i szybko, ale tez pracowal ponad sily, bez wzgledu na
wiek. Coraz czesciej zapadal na zdrowiu, choc leczyl sie tylko wtedy, kiedy juz musial, w naglych wypadkach, poniewaz nie bylo Go stac na skuteczne terapie.
Byl moim przyjacielem od przeszlo 40 lat, nieraz okrutnym w swej szczerosci ocen, ale na ogol byly one trafne, poniewaz byl takze znakomitym znawca ludzi. Erudyta i duch niezalezny, ogromnie wymagajacy od ludzi,
czasami bolesnie nadkrytyczny, czym zrazal sobie niektorych i utrudnial tym samym dostrzezenie swych walorow piora i umyslu. Bano sie Go i to m.in. sprawia, iz jego swiatle sady i przemyslenia tak trudno przebijaly sie przez
sita mass mediow. Byl autorem niewykorzystanym blokowany uprzedzeniami i zwykla zawiscia. Wiele Jego
essay'ow i felietonow pozostalo w szufladzie, byloby dobrze, gdyby znalazl sie ktos, kto moglby je zebrac i wydac posmiertnie? Utkwila mi szczegolnie w pamieci Jego obrona naszego kolegi-psychologa, Andrzeja Samsona, ktory
padl ofiara srodowiskowej vendetty. Uczyniono z Niego, jak pisal Jacek - "dyzurnego potwora" na ksztalt filmowego
Hannibala Lectera. Obrony tej oczywiscie nigdy nie wydrukowano.

Wróć do listy wątków działu Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365