Mówi się o bogach. Można odrodzić się jako bóg i jest to dosyć nieciekawa perspektywa. Takie istoty żyją bardzo bardzo długo i jest im bardzo dobrze. W tym stanie nie gromadzi się jednak dobrej karmy, tylko zużywa tą, którą sie nagromadziło wcześniej. Dlatego także ich żywot wreszcie się kończy i to w wielkim cierpieniu. A ponieważ przez całe boskie życie jest tak dobrze, nie ma żadnej motywacji do rozwoju, więc jest to bardzo bezproduktywny stan. Co do genezy takich bogów, to słyszałam, że może się to zdarzyć komuś kto ma dużo świetnej karmy i zdolności, ale źle medytuje. Tzn. medytując na nieograniczoną przestrzeń umysłu (niezależnie czy poprzez jakieś formy Buddów czy też na samą przestrzeń) tworzy sobie kolejną samsaryczną iluzję w miejsce przestrzeni. W jego medytacji w miejscu pustki pojawia się jakiś nieokreślony byt. Ogólnie rzecz biorąc bycie bogiem to nie jest najlepsza rzecz jaka nam się może przytrafić, najlepiej jest być człowiekiem.
|