Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozprawmy się z hinduizmem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-05-2005 15:25TrukszynRozprawmy się z hinduizmem
Przejrzałem swoje posty i wywnioskowałem, że zaprezentowałem się jako piewca teologii wypracowanej w Wedach.Czas zatem aby rozprawic się z Paramatmanem .
Poniżej przedstawiam główne założenia myśli "jogicznej" i jedziemy... niech katolicy odetchną z ulgą
Zatem:
1.Bóg - Bóg, który śni o Wszechświecie.Wszystko jest Bogiem.
2.Człowiek - Bóg, który zagubił się w ułudzie mayi i dąży - drogą nabywania doświadczeń z kolejnych inkarnacji - do uświadomienia sobie prawdy o swoim boskim pochodzeniu.Uświadomienie wyzwoli człowieka i pozwoli mu na nowo postrzegac siebie jako Boga.
3.Maya - "nie to" - opis Wszechświata obserwowalnego.Wszechświat nie istnieje, jest złudzeniem, "snem Boga".
4.Ananda - stan idealnego szczęścia, rozkosz Bytu. To nasza nagroda za odrzucenie doczesności i zjednoczenie się z Bogiem.Brak anandy powoduje, że człowiek jest istotą wiecznie poszukującą szczęścia.
5.Joga - droga do Boga.Zestawy przeróznych cwiczeń oddechowych.Oddech jest w szkołach jogi bardzo istotny.Kontrola oddechu to kontrola umysłu.Kontrola umysłu - to kontrola kreacji ułudy Wszechświata.Zaznaczam, żeby nie prowokowac - nie jedyna droga do Boga.Hinduizm jest tolerancyjny.Każdy realizuje Boga (nawet ateiści) - każdy na swój sposób.
6.Reinkarnacja i karma - zdobywanie doświadczenia, nauka.Człowiek okresowo przenosi swoją świadomośc wpierw ze świata obserwowalnego do astralnego.Powroty związane są z pragnieniami. Innymi słowy - człowiek wraca bo chce.Bytowanie w świecie astralnym to okresowa wędrówka świadomości kosmosie idealnym.Czyli człowiek w swiecie astralnym równiez umiera i przenosi się "wyżej" - do kosmosu Idei.Dalej już jest tylko zjednocznie z Bogiem.
Okay, teraz moje zastrzeżenia.
1.Wszystko jest Bogiem ... jednocześnie nic nim nie jest.Bo kamien to kamień, woda to woda, a debil to debil.
Kwestia zdolności postrzegania - powiedzą jogini.Dla jednych kamień to ciało jednolite, dla innych zbiór czastek elementarnych.
Co Wy na to?
2.Sprawa deklaracji - wybór z Bogiem czy z własnym "ja".
Otóż stwierdzam, że chcę umrzec i zjednoczyc się już teraz z Paramatmanem, odczuwac boską anandę.Nie podoba mi się świat obserwowalny i rezygnuję z dalszej edukacji.Słowem, Paramatmanie, przekonałeś mnie, że lepiej jest życ z Tobą w absolutnej anandzie niż w tym nieciekawym świecie.Niniejszym rezygnuję ze swojego "ja", żegnam sie z nim bez żalu.
Nic się nie dzieje.Dalej widzę Wszechświat.Nie zostałem oświecony , a powinienem.
To nie takie proste - odpowiedzą jogini - wymagane sa wiczenia i lata wyrzeczeń.
Co Wy na to?
3.Wszechświat nie istnieje, jest wytworem mojego umysłu.Okay, nie mam dowodu, że tak nie jest.W końcu to co empirycznie doświadczam, to tylko informacja elektryczna interpretowana w mózgu, który jest narzedziem umysłu.
Z drugiej strony - nie ma dowodu, że tak jest.Jeżeli Kosmos to moje wyorażnie, to wyobrażam sobie właśnie, że mam bardzo dużo forsy.Nic się dzieje.Dalej mam mało.
4. Boskie szczęście - jeżeli Bóg jest tak szczęsliwy, po co zagubił się w mayi tworząc człowieka.
itd...
Nie jestem związany emocjonalnie z hinuizmem ale stawiam się w roli adwokata mniejszości.Zatem bedę polemizował i ze zwolennikami hinduizmu i z przeciwnikami.
Zapraszam do dyskusji - ucieszmy katolików racjnalną krytyką orientalnej teologii

webmaster (moderator)
Typowy błąd. Krytyka teologii nie ma sensu, bo teologia (dobrze wymyślona) sensu logicznego nie ma. Gdyby było inaczej, na świecie byłaby już tylko jedna religia lub nie byłoby żadnej.
szwarcenegger
Piekny artykol.
W calosci popieram i chcialbym zwrocic uwage na tlo historyczne powstania hinduizmu. Ludzie wtedy zyli po gora 50 lat, byli zabijani, zjadani, niedozywieni, pokasani przez weze, atakowani przez choroby, zarabiali na zycie kradnac, oszukujac, napadajac na innych, powszechne bylo niewolnictwo. Zycie wtedy bylo jednym wielkim cierpieniem i niebezpieczenstwem, nie tak jak teraz. Gdyby czlowiek z XXI wieku zyl w tych czasach tez by wymyslal teorie o przyczynie cierpienia, aby je jakos zlagodzic dla siebie i potomnych. Dlatego powstaly rozne teorie o przyczynie cierpienia: buddyzm, hinduizm, dzinizm. Jednak dzis nie sa one juz potrzebne bo cywilizacja rozwiazala problem cierpienia wystarczajaco dobrze bez nich. Hinduizm twierdzi ze cierpienie ma przyczyne w mayi, buddyzm ze cierpienie ma przyczyne w uludzie ego czyli nieodbieraniu siebie jako nagiej przestrzeni bez centrum i granic.
Jednak zadna z tych religii nie mowi ze cierpienie moze miec swoje zrodlo w czyms niezaleznym od cierpiacego. Gdy zdefiniowac cierpienie jako niesprzyjajace warunki do funkcjonowania dla danego zwierzecia to oczywistym sie staje ze kazde cierpienie ma swoje zrodlo "na zewnatrz", w swiecie materialnym istniejacym poza szarymi komorkami.
Tak wiec zarowno hinduizm jak i buddyzm to takie same gusla jak wrozenie z fusow, z ta roznica ze we wrozbach chcieli odczytac przyszlosc, a w hinduizmie i buddyzmie pozbyc sie cierpienia.
Wg mnie z religii najlepiej sie pozbylo cierpienia chrzescijanstwo. Mowi ono kochaj blizniego swego jak siebie samego i pracuj dla jego dobra.

Proponuje takze zbiorowa akcje:
ROZPRAWMY SIE Z BUDDYZMEM
Uzasadnienie jest nastepujace: buddyzm bezzasadnie przedstawiany jest jako racjonalizm i ateizm w wersji azjatyckiej, tymczasem nie ma nic wspolnego z ateizmem ani wg mnie z racjonalizmem.

robin

>Wg mnie z religii najlepiej sie pozbylo cierpienia chrzescijanstwo. Mowi ono kochaj blizniego swego jak siebie samego i pracuj dla jego dobra.

Czlowieku, wracaj do ksiazek. "Pozbylo sie cierpienia"
Jest takie chrzescijanskie powiedzonko: Po owocach ich poznacie.
No wiec te owoce nie sa zbyt optymistycznem a jesli ktos co innego glosi a co innego robi to na dodatek jest klamca. Albo kretynem.
jarcio (1198 punktów)
>3.Wszechświat nie istnieje, jest wytworem mojego
>umysłu.Okay, nie mam dowodu, że tak nie jest.W końcu to co
>empirycznie doświadczam, to tylko informacja elektryczna
>interpretowana w mózgu, który jest narzedziem umysłu.
>Z drugiej strony - nie ma dowodu, że tak jest.Jeżeli Kosmos
>to moje wyorażnie, to wyobrażam sobie właśnie, że mam bardzo
>dużo forsy.Nic się dzieje.Dalej mam mało.

Z tego co ja przeczytałem w Bhagavadgicie (tłum. Prabhupady) to "maya" jest traktowana jako iluzja w tym sensie, że skłania człowieka do zapomnienia o prawdziwym ja, czyli duchowej sferze życia. Jednak owa iluzja jeszcze nie neguje istnienia wszechświata. Wszechświat istnieje jak i materia istnieje, Jednakże wpływ jaki ona wywiera na człowieka przesłanai prawdziwy sens jego istnienie. I ta iluzja to jest właśnie "Maya". Choć Hinduzim to nie taka prosta sprawa, bo z tego co mi wiadomo to są różne szkoły w inny sposób interpretujące pewne "prawdy objawione" Wed. Jak juz mówiłem - ja sie opieram na Prabhupadzie.

oto definicja "Mayi' w Bhagavadgicie :

energia iluzoryczna Najwyższego Pana. Przez jej wpływ uwarunkowana dusza zapomina o swojej naturze duchowej i o Bogu.

Jest też takie pojęcie w filozofii jak solipsyzm, które sie porusza właśnie wokół tej kwestii.

PS. Dzięki za temat i przypomnienie o wspaniałym dorobku kulturowym Indii. Jak bede miał czas to pewnie wróce do Mahabharaty.


Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365