Bóg jest pojęciem zdefiniowanym w ramach religii i tylko tam. Religie definiują Boga (każda swojego)z uwagi godną szczegółowoscią acz nie w sposób niesprzeczny - deklarują też, że ich Bóg pojęciowy jakowyś desygnat w rzeczywistości posiada.
Stwórca z kolei... Jest postrzegany jako hipotetyczna siła sprawcza świata, sadzimy bowiem, że świat
mógł zostać stworzony lub nie; brak jakiejkolwiek wiedzy co jest prawdą. Brak również opisu Stwórcy (rozsądne, skoro jest pytanie o istnienie owego bytu) - osobowośc, jednostkowośc itd. to pytania na które można udzielić najzupełniej dowolnej odpowiedzi i żadna nie bedzie lepsza od innych. Czyli - pole dla czystej fantazji.
Z uwagi jednak na to, że nieznanego Stwórcę wywodzimy ze znanego świata a nie odwrotnie, jakieś jego cechy może on i musi prawomocnie dziedziczyć. Właściwie jedną tylko: skoro wychodzimy od
jedynego świata, i jego akt stwórczy musia być jedyny; Stwórca zatem też - może jako byt, może agregat bytów, ale nie byty w równym stiopniu stwórcze, choć konkurujące między sobą o zaszczytny tytuł Stwórcy
tego świata.
I to właściwie wszystko - pojęć Bóg i Stwórca uzgodnić się ze sobą nie da inaczej jak tylko oddzialając jednego Boga od wszystkich innych, a to by należało uzasadnić: wykonalne? Oczekuję propozycji...
A teraz o liczbach pierwszych. Średnio by mnie zaciekawił ślad stworzenia zapisany na przykład złotymi zgłoskami na firmamencie: ten kto napisał, nie musi być akurat Stwórcą, może się podszywać. Stałe fizyczne i zasada antropiczna? Można gdy ktoś lubi, acz rozumowanie jest łatwe do obalenia. Gdyby jednak szukać Stwórcy - mógł nam jakieś przesłanie pozostawić (acz zapewne nie o czczeniu), i jest miejsce, gdzie by owego przesłania szukać należało.
Na trop naprowadza zastanawiająca gdy ją zobaczyć wizualizacja tzw. zbioru Mandelbrota *): ot, niewinne równanie zespolone co właściwie na płaszczyźnie przedstawione tworzy bez ludzkiego udziału twór zadziwiająco piękny i niezrozumiały zarazem: rzecz jasna nasze oko i mózg tak rzecz postrzegają, ona sama jednak wywodzi się jak najbardziej z tworu czysto matematycznego: przesłanie? Nie sądzę, ale może drogowskaz.
Przesłania jednak szukałbym w serii liczb pierwszych - nieskończonej i wymykającej sie regułom. ten kto stworzył świat, byłby może w stanie w ten właśnie sposó zakodować wiadomość dla ludzkości wystarczająco świadomej - czy dla jakiegokolwiek gatunku zdolnego naszą matematykę na niezbyt wysokim poziomie opanować: ot, nośnik doskonały.
Rózne bowiem możemy mieć zdanie na temat arytmetyki liczb naturalnych czy matematyki w ogóle - nie wiemy czy ją tworzymy czy odkrywamy. Może powstała wraz z z naszym światem, a może nie było jej nim my jej nie stworzyliśmy: z cała pewnością jednak mamy w rękach albo egzemplarz doskonale pierwotny i tak stary jak Wszechświat, albo nasz własny: tak czy owak nikt poza ewnetualnym Stwórcą nie miał go w rękach na tyle, aby móc w nim właśnie cokolwiek zaszyfrować.
*)
Wizualizacje zbioru Mandelbrota można w sieci znaleźć bez trudu: oto jedna z nichwww.h-schmidt.net/MandelApplet/mandelapplet.html