Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rewolucja Październikowa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
14-10-2011 16:13kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Rewolucja Październikowa
Ocena 5 na 7
Demonstracje w Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Włoszech a nawet w USA.
Co to się dzieje? Dlaczego ludzie nie kochają już najlepszego systemu świata-kapitalizmu?
Co może być dalej? Czy będziemy świadkami nowej Rewolucji Październikowej?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

astrotaurus (12445 punktów)

>Co to się dzieje? Dlaczego ludzie nie kochają już najlepszego systemu świata-kapitalizmu?
Ach, nie kracz i nie bluźnij! Coś się ludziom pomerdało za sprawką Szatana, ale zaraz Niewidzialna Ręka Rynku wydusi zarazę i wspaniali Bogaci całkiem słusznie zawłaszczający świat będą mogli konsumować bez przeszkód swoje giełdy, korporacje...

Zapytaj Balcerowicza - on jest jako ta Biblia niewzruszony .

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
coreless (16088 punktów)

>Co może być dalej? Czy będziemy świadkami nowej Rewolucji Październikowej?

Nie rewolucja, tylko strajk. Normalne, jak ludzie są trochę niezadowoleni.
Być może jednak dojdzie do pewnych przemian, ale raczej o charakterze ewolucyjnym niż rewolucyjnym. Jaki mianowicie system rządzenia miałby obecnie zastąpić demokrację na drodze rewolucji?

Zachęcam do poszukania informacji o zasięgu niepokojów społecznych w USA w latach Wielkiego Kryzysu. Wtedy to rzeczywiście bywało gorąco. Zdarzało się wówczas, że wojsko i żandarmeria broniły przed demonstrantami samego Białego Domu. Ale czy to była rewolucja?

Polecam również przestudiowanie danych na temat dynamiki wzrostu PKB w Japonii w analogicznym okresie, co kraj ten zawdzięczał m.in. wcześniejszej dynamicznej modernizacji. Być może tu jest jakaś wskazówka, jak wyjść z kryzysu.

Porozumienie budżetowe zawarte za Busha (seniora) też mogłoby stanowić jakąś sugestię.
14-10-2011 19:29 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Demonstracje odbywają się już w kilkuset miastach USA. 53% pytanych Amerykanów poparło demonstracje. Ludzie nie są trochę, ale bardzo niezadowoleni.



Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
14-10-2011 19:55 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

Najlepiej dla wszystkich byłoby, gdyby to niezadowolenie zostało szybko zagospodarowane (zasymilowane) przez główny nurt życia politycznego. Historia pokazuje, że zarówno Demokraci, jak Republikanie byliby do tego zdolni. Naturalnie - Demokraci w większym stopniu niż Republikanie. Zresztą, pilna obserwacja posunięć Białego Domu jasno pokazuje, że gabinet Obamy doskonale sobie zdaje sprawę z powagi sytuacji, a jakiekolwiek reformy blokują przede wszystkim Republikanie w Kongresie.

Sądzę, że Demokraci cicho poprą protesty; Obama prawdopodobnie zostanie prezydentem na drugą kadencję, która zacznie się od głębokiej reformy systemu podatkowego.

Za wszelką cenę należałoby jednak uniknąć niepokojów społecznych na większą skalę, z wiadomych - mam nadzieję - względów. Jeśli jednak Republikanie będą dalej oporować, sytuacja może się zaognić.

PS

A tu bardzo ciekawy artykuł z innymi wykresami:
www.theatl(*)ybe-it-was-health-care/246606/
14-10-2011 20:53 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Za wszelką cenę należałoby jednak uniknąć niepokojów społecznych na większą skalę
A w jaki sposób ich uniknąć? Chyba trzeba byłoby zaludnić cały świat Rosjanami, którzy zdolni są do demonstracji wyłącznie na cześć Stalina.


Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
coreless (16088 punktów)

>A w jaki sposób ich uniknąć?

Jak już powiedziałem, należałoby spróbować włączyć ruch w główny nurt życia politycznego, jeżeli oczywiście okaże się znaczącą siłą, na której warto będzie zbić polityczny kapitał.
15-10-2011 14:00 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Czyli w ten czy inny sposób spacyfikować i dalej robić swoje.


Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
coreless (16088 punktów)

Jeśli przyjrzeć się społecznej dyskusji, jak wywiązała się na ten temat w USA, to jest wielu publicystów, polityków, a nawet miliarderów, którzy przyznają słuszność wielu postulatom ruchu Occupy Wall Street, ponieważ są rozsądne. Jest wprawdzie pewna grupa prawicowych konserwatystów, dla których to herezja itp. Słabością ruchu jest przede wszystkim jego niezorganizowanie, brak przywództwa i trudność w wyłonieniu politycznej reprezentacji. Poza tym tych "oburzonych" jest stosunkowo bardzo mało. Czy to już rewolucja czy happening?
TriDzej2 (869 punktów)
>Demonstracje w Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Włoszech a nawet w USA.
>Co to się dzieje? Dlaczego ludzie nie kochają już najlepszego systemu świata-kapitalizmu?

A dlaczego wg Ciebie to jest kapitalizm, a nie "kapitalizm"?
Pa1ryk (1539 punktów)
>Co to się dzieje? Dlaczego ludzie nie kochają już najlepszego systemu świata-kapitalizmu?

Gdyby w Grecji, Hiszpanii, Włoszech czy USA był kapitalizm to nierentowne banki by upadły i za kryzys zapłaciliby ci co go wywołali a nie podatnicy. Teraz mamy ciekawą rzecz: jak bank zarabia to ma pieniądze dla siebie, jak ryzykuje i straci to państwo wyrównuje straty, kapitalizmem bym tego nie nazwał.
kika (1657 punktów)
> Teraz mamy ciekawą rzecz: jak bank zarabia to ma pieniądze dla siebie, jak ryzykuje i straci to państwo wyrównuje straty, kapitalizmem bym tego nie nazwał.<

To co właściwie jest?
Ta wypowiedź przypomniała mi hasło z minionej epoki: socjalizm tak, wypaczenia nie.
Teraz by było: kapitalizm tak, wypaczenia nie.
15-10-2011 10:52 
 Ocena 3 na 3
Pa1ryk (1539 punktów)
>To co właściwie jest?
>Ta wypowiedź przypomniała mi hasło z minionej epoki: socjalizm tak, wypaczenia nie.
>Teraz by było: kapitalizm tak, wypaczenia nie.

W Grecji jest socjalizm. Co do reszty to chyba ich wersja "solidarnego państwa".
Nie uważasz, że gdyby wtedy banki upadły to państwa nie musiałyby się zadłużać (lub przynajmniej w mniejszym stopniu by się zadłużyły bo wypłacono by tylko gwarancje) aby je ratować i nie byłoby teraz tego cyrku w strefie euro?
Myślisz, że to jest fair, żeby biedna Słowacja dawała pieniądze na bogatą Grecję, która przez dziesiątki lat żyła ponad stan. Mnie chodzi tylko o to, że jak ktoś ryzykuje żeby dużo zarobić to w razie porażki to on a nie inni za niego powinni za tą porażkę zapłacić. Teraz jest tak, że bogacą się ci co kryzys wywołali a biednieje reszta.
15-10-2011 14:15 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)

>W Grecji jest socjalizm.

Chciałabym przypomnieć, że przed kryzysem w Grecji długo rządziła prawica i to ona zaciągała długi. Socjalistów wybrano jak już wszystko padło.
Swoją drogą to zabawne, bo to już kolejny taki przypadek, że rządzi prawica, następuje krach i wybiera się lewicę, by posprzątała.
Tak było np. w Japonii, w Hiszpanii, w PL po rządach Buzka i jego słynnej dziurze budżetowej ( o której obecnie jakoś mało się wspomina).
Satyr (4285 punktów)

>Chciałabym przypomnieć, że przed kryzysem w Grecji długo rządziła prawica i to ona zaciągała długi. Socjalistów wybrano jak już wszystko padło.

Przez ostatnie 25 lat prawica rządziła tam - o ile pamiętam - przez ostatnią kadencję. Zadłużanie Grecji to proces trwający od lat. Zresztą nie rozumiem dlaczego tamtejszych prawicowców nie nazywać "socjalistami" - ich działania grawitowały jednoznacznie w kierunku rozszerzania roli państwa w zaspokajaniu potrzeb.

Pozdrawiam
15-10-2011 11:14 
 Ocena 2 na 2
TriDzej2 (869 punktów)
>> Teraz mamy ciekawą rzecz: jak bank zarabia to ma pieniądze dla siebie, jak ryzykuje i straci to państwo wyrównuje straty, kapitalizmem bym tego nie nazwał.<
>To co właściwie jest?

To jest próba wprowadzenia słynnej trzeciej drogi, gdzie niby jest własność prywatna, ale jest tak regulowana, że nie spełnia podstawowych założeń kapitalizmu.
inveniam viam aut faciam (155 punktów)
>> Teraz mamy ciekawą rzecz: jak bank zarabia to ma pieniądze dla siebie, jak ryzykuje i straci to państwo wyrównuje straty, kapitalizmem bym tego nie nazwał.<
>To co właściwie jest?
>Ta wypowiedź przypomniała mi hasło z minionej epoki: socjalizm tak, wypaczenia nie.
>Teraz by było: kapitalizm tak, wypaczenia nie.

Warto byłoby przypomnieć dlaczego teraz nie tylko warstwy najuboższe, ale i klasa średnia ubożeje. Można to wyczytać tutaj:
biznes.one(*)iej_ubożeje_,artykul.html
Czyli trzeba zlikwidować wypaczenia kapitalizmu jak najprędzej.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>kapitalizmem bym tego nie nazwał.
Rzecz w tym, że to właśnie jest kapitalizm. Tyle że nie jakiś teoretyczny, podręcznikowy, ale realny. Podręcznikowy socjalizm też wyglądał inaczej niż ten rzeczywisty.
"Wolny rynek" jest dla maluczkich, podobnie jak "gospodarka socjalistyczna". Elity rządzą się swoimi prawami.



Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Co to się dzieje? Dlaczego ludzie nie kochają już najlepszego systemu świata-kapitalizmu?

Mam takie metafizyczne pytanie: czy Kulka na mole już do końca swoich dni będzie żył w przeświadczeniu, że za kapitalizmu ludzie pracujący oddają 60%-70% swoich zarobków państwu i finansują bankructwo niektórych firm prywatnych czy też jednak przeczyta jeszcze kiedyś jakąś książkę ekonomiczną ? To jest 100% metafizyka bowiem w latach 40-stych ubiegłego wieku obserwacja końca kapitalizmu była czymś banalnym i zarówno socjaliści jak i liberałowie zgadzali się co do tego, że kapitalizm dożył ostatnich swoich dni. Jak to się dzieje, że to co było banałem 70 lat temu nadal dla wielu wyborców musi zostać dopiero odkryte ?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
Protesty "oburzonych" przeciwko bankierom, finansistom i politykom, oskarżanym o zrujnowanie światowej gospodarki, rozpoczęły się wczoraj w Australii, a także Japonii i Korei Płd. W ciągu dnia demonstracje mają przetoczyć się przez ponad 900 miast świata. (źródło)


Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
15-10-2011 13:08 
 Ocena 6 na 6
liliac (147341 punktów)
>Cytat:
Protesty "oburzonych" przeciwko bankierom, finansistom i politykom, oskarżanym o zrujnowanie światowej gospodarki, rozpoczęły się wczoraj w Australii, a także Japonii i Korei Płd. W ciągu dnia demonstracje mają przetoczyć się przez ponad 900 miast świata. (źródło)


Och, u nas też będą protestować:

Cytat:
Hania Wierzbicka, studentka socjologii w Collegium Civitas: - Zaraz piszę licencjat, chciałam wyprowadzić się z domu, ale nie mam perspektyw. Nie mam stałej pracy. Etat to marzenie. Najpierw trzeba przejść przez niepłatne staże, zlecenia, umowy o dzieło. Nie widzę szansy, żeby się usamodzielnić. Boję się wyścigu szczurów, który zaczyna się już w gimnazjum. Może nasz ruch ruszy społeczeństwo, może nas władza wysłucha.


Cytat:
Oni nie są roszczeniowi. Bo czy etat i ciekawa praca, a nie wieczny staż i tymczasowa umowa, są roszczeniami? Czy mieszkanie, ubezpieczenie są roszczeniami?


Żądanie od polityków zapewnienia ciekawej i dobrze płatnej pracy oraz gwarancji mieszkania zupełnie mnie rozczuliło.
15-10-2011 13:58 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Żądanie od polityków zapewnienia ciekawej i dobrze płatnej pracy oraz gwarancji mieszkania zupełnie mnie rozczuliło.
W przywołanym tekście nie znalazłem takich żądań.
Fakt, że setki tysięcy, a może i miliony ludzi wyemigrowało z Polski o czymś świadczy.



Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
15-10-2011 14:16 
 Ocena 5 na 5
liliac (147341 punktów)
>>Żądanie od polityków zapewnienia ciekawej i dobrze płatnej pracy oraz gwarancji mieszkania zupełnie mnie rozczuliło.
>W przywołanym tekście nie znalazłem takich żądań.

Znalazłam tam takie oczekiwania. Gdy urządza się marsz protestacyjny, oczekiwania stają się żądaniami.

>Fakt, że setki tysięcy, a może i miliony ludzi wyemigrowało z Polski o czymś świadczy.

O różnych rzeczach świadczy. Filozofka, która wyjeżdża, by pracować na zmywaku czy jeździć na wózku widłowym, raczej też nie osiąga upragnionego statusu życiowego czy zawodowego. Jeśli ja wyemigruję, to nie w ramach protestu przeciwko "umowom śmieciowym", ale dlatego że w moim zawodzie zarobię po prostu poza Polską więcej. I nie zmieni tego żaden protest.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Odnośnie "zmywaka": mój kuzyn wyemigrował wiele lat temu z zapadłej wiochy na białostocczyźnie do USA. Wykształcenie miał typowe - jakaś zawodówka "mechaniczna". Zaczął od "zmywaka w wersji 2", czyli od pracy na budowach. Po roku założył rodzinę, kupił dom (oczywiście na kredyt), po trzech latach założył własną firmę w branży budowlanej. Stał się typowym przedstawicielem middle class.
Przykład z prasy: facet wyjechał do Anglii, gdzie znalazł pracę jako kierowca ichniejszego PKS-u. Zorientował się, że sieć połączeń jest dziurawa, do niektórych miejscowości nie docierają autobusy. Rzucił robotę w PKS, zorganizował busa i zaczął docierać tam, gdzie żadna firma transportowa nie jeździła. W końcu stał się właścicielem firmy, ma już kilka autobusów i ciągle rozszerza działalność.

Pytanie: dlaczego tacy ludzie nie robią tego w Polsce, co robią w innych krajach?


Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
15-10-2011 15:16 
 Ocena 5 na 5
liliac (147341 punktów)
>Pytanie: dlaczego tacy ludzie nie robią tego w Polsce, co robią w innych krajach?[/color]

Kulko, ludzie po zawodówkach w Polsce także budują sobie domy, pracując w - jak to określiłeś - branży budowlanej. To nie jest nic niespotykanego. Firmy "busikowe" też ludzie w Polsce zakładają. Problem nie tkwi w takich ludziach. Maszerować z oburzeniem - oceniając po materiale prasowym - będą studenci kierunków humanistycznych oburzeni, że nikt ich nie chce zatrudnić w "ciekawej pracy" na "pełen etat" pomimo ich świetnych kwalifikacji. To są ludzie o dość specyficznych kwalifikacjach zawodowych. Ludzie, którzy sami wybrali sobie studia, o których powszechnie wiadomo, że sukcesu na rynku pracy nie gwarantują. Czy kończąc filozofię, polonistykę (ponoć bardzo płodny kierunek) czy socjologię, rzeczywiście należy oczekiwać natychmiast ciekawej, dobrze płatnej pracy? I oburzać, że jeszcze przed licencjatem (jak rozpacza cytowana przyszła socjolożka) nie ma się perspektyw na własne mieszkanie? Moim zdaniem to trochę niepoważne. Można się dokształcać, pracować w innej branży, kończyć inne, bardziej przydatne na rynku szkoły, zakładać własne biznesy. Ale pokazanym demonstrantom nieszczególnie współczuję.
15-10-2011 15:36 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Maszerować z oburzeniem - oceniając po materiale prasowym - będą studenci kierunków humanistycznych oburzeni, że nikt ich nie chce zatrudnić w "ciekawej pracy" na "pełen etat" pomimo ich świetnych kwalifikacji. To są ludzie o dość specyficznych kwalifikacjach zawodowych.

To ja się wypowiem jako humanistka do szpiku kości.

W ogóle jestem politolożką, ale do tej pory pracowałam m.in. jako: opiekun obcokrajowców, organizator imprez (w tym międzynarodowych), prywatna asystentka, tłumacz, pracownik biurowy i obsługa inwentaryzacji gruntów rolnych (wiem, też nie mam pojęcia, jak to się stało... O_o). Zarabiałam sobie na tym i przy okazji coś tam wybijałam w doświadczeniu.

Ostatecznie mam dwa cele - pracownik naukowy, urząd miasta. Wiedziałam to, kiedy szłam na politologię. Miałam swój pomysł na specjalizację i zakończenie studiów. Trochę mi to życie (i umieranie ) pokomplikowało, ale uparcie idę do tych celów.

Czasami to nie kierunek, ale brak pomysłu studenta stanowi problem. Dlatego o ile popieram protest przeciw zgnuśnieniu i zobojętnieniu rządzących, ustawie o wykwaterowywaniu na bruk, etc - nie poprę leserów bez pomysłu na siebie, kwiczących jak to im źle i wyciągających łapę po pieniądze z moich podatków.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-10-2011 15:46 
 Ocena 4 na 4
liliac (147341 punktów)
>Ostatecznie mam dwa cele - pracownik naukowy, urząd miasta. Wiedziałam to, kiedy szłam na politologię. Miałam swój pomysł na specjalizację i zakończenie studiów.

I owszem - tak właśnie sądzę - po takich kierunkach trzeba mieć jakiś pomysł na swoją przyszłość. I trzeba pewnej dozy samozaparcia i kreatywności, by go realizować. Podejrzewam, że stać na to pojedyncze osoby (kilka takich znam).

>Czasami to nie kierunek, ale brak pomysłu studenta stanowi problem.

...a w cytowanych protestantach nijakiego pomysłu na siebie nie widzę - widzę tylko absurdalne pretensje i roszczenia.

>Dlatego o ile popieram protest przeciw zgnuśnieniu i zobojętnieniu rządzących, ustawie o wykwaterowywaniu na bruk, etc - nie poprę leserów bez pomysłu na siebie, kwiczących jak to im źle i wyciągających łapę po pieniądze z moich podatków.

Amen.
15-10-2011 18:21 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>I owszem - tak właśnie sądzę - po takich kierunkach trzeba mieć jakiś pomysł na swoją przyszłość. I trzeba pewnej dozy samozaparcia i kreatywności, by go realizować. Podejrzewam, że stać na to pojedyncze osoby (kilka takich znam).

Liliac, odwrotnie - trzeba mieć pomysł już przed zaczęciem studiów. Na siebie i na studia. Na pałę, zainteresowania i wyniki można studiować prawo i medycynę - to są jedyne tak fajne kierunki, które już z założenia coś z człowiekiem robią i wiadomo, że coś z tego będzie tak, czy inaczej - albo przynajmniej po drodze się człowiek zorientuje, co mu się najbardziej podoba. Nawet administracja, kiedyś tak polecana, nic nie daje, jeśli się z założenia nie wie, co się (chociaż mniej-więcej) od życia chce. Ja wiem, że dla niektórych to jest duże wymaganie, ale co z tego.
Mój Brat wybrał liceum z odpowiednio profilowaną klasą myśląc o studiach. Tzn wiedział, że polibuda i pewnie FTiMS. W drugiej klasie wybrał konkretny kierunek i zorganizował sobie zajęcia dodatkowe, żeby się przygotować. Machnął po drodze olimpiadę, teraz jakiś konkurs. Tak to się robi, a nie - bububu, chciałem być intelektualistą, nikt mnie nie kocha.

>...a w cytowanych protestantach nijakiego pomysłu na siebie nie widzę - widzę tylko absurdalne pretensje i roszczenia.

Dokładnie! Słyszałam przedstawicieli tego całego ruchu w radiu i nic im nie szło, nawet przedstawianie samych siebie..

>Amen.

No wiesz co...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Ludzie studiują na kierunkach, po których nie znajdą pracy, biznesmeni narzekają, że mają trudności ze znalezieniem pracowników o pożądanych kwalifikacjach.
Propozycja: niech biznesmeni włączą się w proces edukacyjny wspierając "produkcję" potrzebnych specjalistów. Oferowanie bezpłatnych staży, czyli de facto zatrudnianie niewolników, jest jedynym pomysłem biznesu na korzystanie z umiejętności absolwentów szkół.
Jedni mówią "daj mi pracę", inni "daj mi pracownika".
W ofertach pracy znajdują się np. takie propozycje: zarządzanie siecią klientów, pozyskiwanie nowych, negocjowanie i konstruowanie umów handlowych, współpraca z urzędami państwowymi, pozyskiwanie środków z UE itd. itp. - oferowane stanowisko: specjalista ds. zakupów. Zakres obowiązków odpowiada stanowisku dyrektora handlowego, ale oferta jest dla specjalisty. Czyli zasuwać będziesz za 10 tys. PLN, a my ci zapłacimy 2,5 tys.



Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
15-10-2011 17:58 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52412 punktów)
.
>Kulko, ludzie po zawodówkach w Polsce także budują sobie domy, pracując w - jak to określiłeś - branży budowlanej. To nie jest nic niespotykanego.
Ja znam jednego elektryka, który nawet willę na ul. Polanki sobie wybudował. Natomiast miałem do czynienia 5 - 2 lata temu z budowlańcami, nawet po technikach i studiach. Jakoś nikt im nawet kredytu na mieszkanie w Pcimiu Dolnym udzielić nie chciał. 3 - 5 tys. na rękę w sezonie letnim - poza miejscem zamieszkania, to nie są wielkie pieniądze.

>Maszerować z oburzeniem - oceniając po materiale prasowym - będą studenci kierunków humanistycznych oburzeni, że nikt ich nie chce zatrudnić w "ciekawej pracy" na "pełen etat" pomimo ich świetnych kwalifikacji. To są ludzie o dość specyficznych kwalifikacjach zawodowych.
No właśnie już Pani przeprowadziła badania socjologiczne. Widać, że ci po niehumanistycznych studiach humanistów we wszystkim mogą zastąpić.
Nie - Pani opiera swoją opinię na "obiektywnej" telewizji. Jedynym źródle informacji dla mas, czyli nas. Powiem szczerze, że za grosz jej nie wierzę.

>Ludzie, którzy sami wybrali sobie studia, o których powszechnie wiadomo, że sukcesu na rynku pracy nie gwarantują. Czy kończąc filozofię, polonistykę (ponoć bardzo płodny kierunek) czy socjologię, rzeczywiście należy oczekiwać natychmiast ciekawej, dobrze płatnej pracy?
A skąd Pani wie, że oczekują oni natychmiast ciekawej, dobrze płatnej pracy, przecież to tylko demagogiczny chwyt. Oni oczekują jakiejkolwiek pracy nie obrażającej ludzkiej godności.

>I oburzać, że jeszcze przed licencjatem (jak rozpacza cytowana przyszła socjolożka) nie ma się perspektyw na własne mieszkanie? Moim zdaniem to trochę niepoważne.
Tak, mój młodszy kolega - podwójny magister i podwójny doktor, w trakcie przygotowania habilitacji, dobra znajomość kilku języków, mieszka kątem i tak naprawdę głoduje. Jaki mam z tego wyciągnąć wniosek?
Jako humanista wiem, że poszczególne przypadki są różne.

>Można się dokształcać, pracować w innej branży, kończyć inne, bardziej przydatne na rynku szkoły, zakładać własne biznesy.
To smutne co Pani tu pisze świadczące o całkowitej nieznajomości rzeczy i dlatego średnio rozgarnięte władze państwowe nie powinny dopuścić do dominacji technokratów, którzy w sprawach społecznych przez swoją ślepotę są szkodliwi.
Wystarczyło dzisiaj posłuchać w telewizji antykomunistę i prawicowca Brzezińskiego, który jednak potrafił choć trochę zrozumieć co dzieje się w świecie i że są to protesty całkowicie uzasadnione.

>Ale pokazanym demonstrantom nieszczególnie współczuję.
A podobno kobiety są bardziej empatyczne. Czy to też kolejny mit feministek?

Pozdrawiam serdecznie.

Humanista z wykształcenia i głębokiego przekonania.

@@@
.
15-10-2011 18:50 
 Ocena 4 na 4
liliac (147341 punktów)
>3 - 5 tys. na rękę w sezonie letnim - poza miejscem zamieszkania, to nie są wielkie pieniądze.

Małe też nie są. Nie obraziłabym się za takie (większość moich przyjaciół też). 5 tysięcy na rękę dla pana budowlańca ma wzbudzać współczucie dla jego ciężkiego losu?

>No właśnie już Pani przeprowadziła badania socjologiczne. Widać, że ci po niehumanistycznych studiach humanistów we wszystkim mogą zastąpić.

Marna riposta. Oceniłam konkretne wypowiadające się osoby i wyraźnie o tym wspomniałam - próba wciskania mi w usta czegoś, czego nie twierdziłam, jest niesmaczna. Uwagi tych konkretnych osób uważam za żałosne i żenujące. Ewidentnie - wypowiadające się m.in. w tym samym materiale - osoby z Krytyki Politycznej uważają te skargi za uzasadnione.

>Nie - Pani opiera swoją opinię na "obiektywnej" telewizji. Jedynym źródle informacji dla mas, czyli nas. Powiem szczerze, że za grosz jej nie wierzę.

Dostępem do telewizji akurat nie dysponuję. Materiał, na którym się oparłam w swojej ocenie, zalinkowałam. Opinie popierającej marsz Krytyki Politycznej czytałam - utwierdzają mnie w mojej opinii. Że ma pan odmienną od mojej opinię w kwestiach gospodarczych, jestem doskonale świadoma.

>A skąd Pani wie, że oczekują oni natychmiast ciekawej, dobrze płatnej pracy, przecież to tylko demagogiczny chwyt. Oni oczekują jakiejkolwiek pracy nie obrażającej ludzkiej godności.

Proponuję ponownie zapoznać się z cytatami, które przytoczyłam.

>Tak, mój młodszy kolega - podwójny magister i podwójny doktor, w trakcie przygotowania habilitacji, dobra znajomość kilku języków, mieszka kątem i tak naprawdę głoduje. Jaki mam z tego wyciągnąć wniosek?

Skoro przechodzimy do danych anegdotycznych, to moja siostra, ukończyła kulturoznawstwo na "Jagiellonce", jednocześnie przez cały czas zarabiając na życie i szukając coraz to lepszej pracy. Obecnie - wciąż pracując i awansując - uczy się protetyki stomatologicznej i uczęszcza na kursy językowe. Kolega - magister i doktor (co prawda pojedynczy) - w związku z niezbyt popłatną posadą uczelnianą, jednocześnie bierze dużo lepiej płatne zlecenia. Koleżanka (biolożka) po kilku latach poszukiwania dobrze płatnej pracy na etacie i pracy niejednokrotnie w kilku miejscach jednocześnie, założyła własną firmę, niemającą żadnego związku z jej wykształceniem i - doprawdy - na finanse nie narzeka. Znajoma (hungarystka) z dwiema magisterkami (w tym jedną zagraniczną) i jednym (tylko) doktoratem obecnie pracuje w instytucji naukowej, ale zdążyła zjeździć kilka krajów europejskich na różnych - polskich i niepolskich - stypendiach, przez cały czas pracuje też przy rozmaitych tłumaczeniach. Kolega (germanista) studiów magisterskich jeszcze nie skończył, ale pracuje w banku już od dawna, pnie się po szczeblach kariery zawodowej i jest rozchwytywany przez kolejnych pracodawców (zdążył już parokrotnie zmienić pracodawcę na lepszego). Znajoma licealistka od dawna już zarabia sama na materiały niezbędne jej do pracy (jest w szkole artystycznej). Żadnemu z nich nie przyszłoby nawet do głowy wychodzić na ulicę i żądać od polityków, by im zapewnili pracę bądź mieszkania.

Jaki mam z tego wyciągnąć wniosek?

>>Można się dokształcać, pracować w innej branży, kończyć inne, bardziej przydatne na rynku szkoły, zakładać własne biznesy.
>To smutne co Pani tu pisze świadczące o całkowitej nieznajomości rzeczy i dlatego średnio rozgarnięte władze państwowe nie powinny dopuścić do dominacji technokratów, którzy w sprawach społecznych przez swoją ślepotę są szkodliwi.

To ciekawe - bo w tym wątku poparły mnie już co najmniej dwie humanistki. Spora część moich znajomych to humaniści. Część obdarzyłam już cytatami z prześwietnych manifestantów. Byli równie zachwyceni, jak ja. Ale to miłe, że raczył pan uświadomić mi moją "całkowitą nieznajomość rzeczy"

>Wystarczyło dzisiaj posłuchać w telewizji antykomunistę i prawicowca Brzezińskiego, który jednak potrafił choć trochę zrozumieć co dzieje się w świecie i że są to protesty całkowicie uzasadnione.

Na świecie być może niektóre tak. Ten u nas jest nieco śmieszny.

>>Ale pokazanym demonstrantom nieszczególnie współczuję.
>A podobno kobiety są bardziej empatyczne.

Ja nie jestem empatyczna. Nigdy nic takiego nie sugerowałam.
15-10-2011 20:21 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52412 punktów)
.
>>>>3 - 5 tys. na rękę w sezonie letnim - poza miejscem zamieszkania, to nie są wielkie pieniądze.
>Małe też nie są. Nie obraziłabym się za takie. 5 tysięcy na rękę dla pana budowlańca ma wzbudzać współczucie dla jego ciężkiego losu?
Od razu 5, a może trzy. Tylko w sezonie letnim. Poza miejscem zamieszkania, czyli trzeba rozłożyć to na dwa domy. Jakoś banki kredytu udzielić im nie chcą.

>Marna riposta. Oceniłam konkretne wypowiadające się osoby i wyraźnie o tym wspomniałam - próba wciskania mi w usta czegoś, czego nie twierdziłam, jest niesmaczna. Uwagi tychże osób uważam za żałosne i żenujące.
Może i marna w Pani ocenie, ale w mojej już jakby dalej Pani w to samo brnęła "Uwagi tychże osób uważam za żałosne i żenujące".

>Opinie popierającej marsz Krytyki Politycznej czytałam - utwierdzają mnie w mojej opinii.
Nie wiedziałem i nadaj wątpię, czy Krytyka Polityczna ma takie wpływy, że organizuje na tak szeroką w świecie demonstracje "oburzonych"?

>Że ma pan odmienną od mojej opinię w kwestiach gospodarczych, jestem doskonale świadoma.
Nie bardzo wiem, co Pani uważa za "kwestie gospodarcze". Powiem jestem socjalliberałem i zdecydowanym przeciwnikiem neoliberalizmu. Uważam, że naturalna chciwość jest złem i państwo korzystając ze swojego suwerennego władztwa oraz dostępnych mu narzędzi - powinno tą chciwość temperować.

>Proponuję ponownie zapoznać się z cytatami, które przytoczyłam.
Humaniści wiedzą, że jednostkowe przypadki wcale nie świadczą o stanach społecznych dotyczących całych grup.

>Jaki mam z tego wyciągnąć wniosek?
Bez badań socjologicznych? Żaden! To tylko jednostkowe przypadki przeróżnych ludzi i tylko to chciałem pokazać dając przykład mojego znajomego.

>To ciekawe - bo w tym wątku poparły mnie już co najmniej dwie humanistki. Spora część moich znajomych to humaniści. Część obdarzyłam już cytatami z prześwietnych manifestantów. Byli równie zachwyceni, jak ja. Ale to miłe, że raczył pan uświadomić mi moją "całkowitą nieznajomość rzeczy"
Przykro, ale na podstawie tego co tu czytam muszę podtrzymać swoje stanowisko, ale to wcale nie zmienia mojego wielkiego szacunku dla Pani ogromnej wiedzy biologicznej, a szczególnie medycznej.
Myślę też, że popiera Panią znacznie, znacznie więcej humanistów, niż te dwie panie tu przytoczone. To moje poglądy społeczne są w zdecydowanej mniejszości, tak w Polsce, jak i na tym forum. Wszelkie podziały społeczne w Polsce, tak w ogóle bardzo śmiesznie przebiegają. Na przykład - polska biedota popiera neoliberałów, ale to już taki dziwny kraj.

>Na świecie być może niektóre tak. Ten u nas jest nieco śmieszny.
Dla mnie jest zdecydowanie dziwną mała ilość demonstrantów w Polsce, choć wszystkim znajomym już dużo wcześniej powtarzałem, że nasze demonstracje zgromadzą pomiędzy 30, a 300 ludzi i wiele się nie pomyliłem. W Warszawie było najwyżej 600 osób. Miałoby to znaczenie, gdyby było 60 000.

>Ja nie jestem empatyczna. Nigdy nic takiego nie sugerowałam.
Znowu humanistyczna naiwność, ja myślałem, że lekarze już tak mają.
Przepraszam, ot tylko stary ideowy głupiec.

Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
15-10-2011 21:39 
 Ocena 5 na 5
liliac (147341 punktów)
>>Małe też nie są. Nie obraziłabym się za takie. 5 tysięcy na rękę dla pana budowlańca ma wzbudzać współczucie dla jego ciężkiego losu?
>Od razu 5, a może trzy.

Po cóż zatem pan z pięcioma wyskakiwał? Jakkolwiek pozwolę sobie jednak zauważyć, że pięć było chyba bliższe rzeczywistości.

>Tylko w sezonie letnim.

Takie już uroki sezonowej pracy. Nie oni jedni taką mają.

>Poza miejscem zamieszkania, czyli trzeba rozłożyć to na dwa domy.

To powód by płacić więcej za pracę, która nie jest więcej warta?

>Jakoś banki kredytu udzielić im nie chcą.

Może legalnie i nie na czarno powinni te domy stawiać? Niewielu znam budowlańców chętnych do zawierania umów.

>>Marna riposta. Oceniłam konkretne wypowiadające się osoby i wyraźnie o tym wspomniałam >- próba wciskania mi w usta czegoś, czego nie twierdziłam, jest niesmaczna. Uwagi tychże >osób uważam za żałosne i żenujące.
>Może i marna w Pani ocenie

Marna. bo bez związku z moją wypowiedzią. Więcej - próbująca moją wypowiedzią manipulować.

>dalej Pani w to samo brnęła "Uwagi tychże osób uważam za żałosne i żenujące".

Tak też nadal uważam. Gdzie tu manipulacja? Bardzo żałosne i bardzo żenujące. I niezmiernie roszczeniowe.

>>Opinie popierającej marsz Krytyki Politycznej czytałam - utwierdzają mnie w mojej opinii.
>Nie wiedziałem i nadaj wątpię, czy Krytyka Polityczna ma takie wpływy, że organizuje na tak szeroką w świecie demonstracje "oburzonych"?

Nie widziałam, że zacietrzewienie może sprawić, że straci pan umiejętność czytania ze zrozumieniem. Chyba że to znów próba manipulacji? Podkreśliłam, że o naszych lokalnych roszczeniowych, pokazanych w konkretnym materiale prasowym "oburzonych" mi chodzi. Naprawdę lepiej, by rozmawiał pan z tym, co napisałam, nie z tym, co chciałby pan mi wmówić.

>>Że ma pan odmienną od mojej opinię w kwestiach gospodarczych, jestem doskonale świadoma.
>Nie bardzo wiem, co Pani uważa za "kwestie gospodarcze".

Och doprawdy - to już nawet zabawne nie jest. Wielokrotnie się pan w tematach chociażby podatkowych wypowiadał, a jako moderatorka czytam na tym forum wszystkie posty.

>zdecydowanym przeciwnikiem neoliberalizmu.

Czymkolwiek miałby nie być. Bo z definicjami tak neoliberalizmu, jak i bogaczy czy sprawiedliwości społecznej krucho tu u nas w tematach tego typu.

>Uważam, że naturalna chciwość jest złem

Piękny slogan. Nie do końca się z nim zgadzam.

>państwo korzystając ze swojego suwerennego władztwa oraz dostępnych mu narzędzi - powinno tą chciwość temperować.
A najlepiej całkiem ją stłamsić. Ufundujmy państwowo mieszkanie obrażonej na świat studentce socjologii - czemuż miałaby sama na nie zarabiać.

>>Proponuję ponownie zapoznać się z cytatami, które przytoczyłam.
>Humaniści wiedzą, że jednostkowe przypadki wcale nie świadczą o stanach społecznych dotyczących całych grup.

Czyli najpierw oburzamy się na oczywiste wynikające z wypowiedzi konkretnych protestujących osób wnioski, a gdy okaże się, że w swoim oburzeniu nie mieliśmy racji, wykręcamy się, twierdząc, że przecież nie świadczą rzeczone osoby o całej grupie? Można i tak
Być może zatem te jednostkowe wypowiedzi nie świadczą o reszcie. Zapewniam też, że moje opinie całej grupy nie muszą dotyczyć. Zapewne nie wszyscy demonstrujący są równie żałośni, jak ich cytowani przedstawiciele.

>>Jaki mam z tego wyciągnąć wniosek?
>Bez badań socjologicznych? Żaden!

To po cóż pan tym swoim nieszczęsnym pogubionym znajomym macha? Nie radzi sobie chłopak w życiu ewidentnie, ale co to ma do rzeczy?

>To tylko jednostkowe przypadki przeróżnych ludzi i tylko to chciałem pokazać dając przykład mojego znajomego.

I dlatego państwo ma rzeczonym nieszczęśnikom pomagać kosztem tych, którzy są bardziej operatywni?

>>Ale to miłe, że raczył pan uświadomić mi moją "całkowitą nieznajomość rzeczy"
>Przykro, ale na podstawie tego co tu czytam muszę podtrzymać swoje stanowisko

Ależ ma pan prawo do swojej opinii na ten temat. Na każdy temat. Pod warunkiem, że będziemy pamiętać, że jest to po prostu pana opinia, nie zaś "prawda uniwersalna".

>Myślę też, że popiera Panią znacznie, znacznie więcej humanistów, niż te dwie panie tu przytoczone. To moje poglądy społeczne są w zdecydowanej mniejszości, tak w Polsce, jak i na tym forum.

Bycie w mniejszości nie jest gwarancją słuszności.

>>Ja nie jestem empatyczna. Nigdy nic takiego nie sugerowałam.
>Znowu humanistyczna naiwność, ja myślałem, że lekarze już tak mają.

A dlaczego właściwie mieliby? Zawód jak każdy inny.

Nie da się zdania żadnego z nas oprzeć na konkretnych, wiarygodnych danych, zatem oboje przedstawiamy tylko swoje opinie. Wiemy już, że są odmienne. Proponuję skończyć

Również pozdrawiam.
15-10-2011 21:57 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie da się zdania żadnego z nas oprzeć na konkretnych, wiarygodnych danych, zatem oboje przedstawiamy tylko swoje opinie.
Bez przesady, dane są (np. GUS), tylko korzystać!

>Proponuję skończyć
A ja bym proponował zauważyć, że wątek dotyczy demonstracji, które odbywają się w bardzo wielu krajach świata, zaś koncentrowanie się li tylko na wybranych wypowiedziach warszawskich uczestników marszu "Oburzonych" może zostać odebrane jako manipulacja, która ma na celu strywializowanie zjawiska, jakiego nie było od 1968 roku.

Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
15-10-2011 22:04 
 Ocena 3 na 3
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>A ja bym proponował zauważyć, że wątek dotyczy demonstracji, które odbywają się w bardzo wielu krajach świata, zaś koncentrowanie się li tylko na wybranych wypowiedziach warszawskich uczestników marszu "Oburzonych" może zostać odebrane jako manipulacja, która ma na celu strywializowanie zjawiska, jakiego nie było od 1968 roku.

Z tego co zrozumiałem to protestujący są oburzeni, że nie żyje im się tak wygodnie jakby tego sobie życzyli bo o biedzie raczej trudno tutaj mówić. Nie ma co wyolbrzymiać tego zjawiska bo raz, że ci ludzie sami nie wiedzą o co im chodzi, a dwa, że to jest na tyle drobne zjawisko, że trudno to nawet masowymi protestami nazwać, a co dopiero rewolucją. Aha byłbym bardzo wdzięczny za udowodnienie tezy, że kapitalizm w USA czy w Polsce istnieje i jest dominującym systemem bo wszakże protestują przeciwko "kapitalizmowi", dziękuje.
liliac (147341 punktów)Odp: Rewolucja PaĹşdziernikowa
>Bez przesady, dane są (np. GUS), tylko korzystać! I - mówisz - da się z tych danych wyczytać kto ile i na podstawie jakiej umowy powinien zarabiać? Choć może przydałyby się te dane młodym przy wyborze bardziej przydatnych na rynku kierunków kształcenia. Ktoś koniecznie powinien im tę sugestię podrzucić

>A ja bym proponował zauważyć, że wątek dotyczy demonstracji, które odbywają się w bardzo wielu krajach świata, zaś koncentrowanie się li tylko na wybranych wypowiedziach warszawskich uczestników marszu "Oburzonych" może zostać odebrane jako manipulacja, która ma na celu strywializowanie zjawiska, jakiego nie było od 1968 roku.
Mnie interesuje ten konkretny wycinek światowych wydarzeĹ". I - w istocie - wycinek ten wydaje mi się wielce trywialny.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie mogę odnieść się do twojej wypowiedzi, bo widzę coś takiego:

i nic nie rozumiem.



Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
16-10-2011 14:16 
 Ocena 3 na 3
liliac (147341 punktów)
>[color=#330000]Nie mogę odnieść się do twojej wypowiedzi, bo widzę coś takiego:

Przepraszam - pisałam z telefonu i to - jak widać - nie był dobry pomysł. Miało to wyglądać tak:

>Bez przesady, dane są… (np. GUS), tylko korzystać!

I - mówisz - da się z tych danych wyczytać kto, ile i na podstawie jakiej umowy powinien zarabiać? Choć może przydałyby się te dane młodym przy wyborze bardziej przydatnych na rynku kierunków kształcenia. Ktoś koniecznie powinien im tę sugestię podrzucić.

>A ja bym proponować zauważyć, że wą…tek dotyczy demonstracji, które odbywają się w bardzo wielu krajach świata, zaś koncentrowanie się li tylko na wybranych wypowiedziach warszawskich uczestników marszu "Oburzonych" może zostać odebrane jako manipulacja, która ma na celu strywializowanie zjawiska, jakiego nie było od 1968 roku.

Mnie interesuje ten konkretny wycinek "światowych wydarzeń". I - w istocie - wycinek ten wydaje mi się wielce trywialny.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>I - mówisz - da się z tych danych wyczytać kto, ile i na podstawie jakiej umowy powinien zarabiać?
Dane dają pewien obraz sytuacji na rynku pracy, a o to przecież chodzi.

>Choć może przydałyby się te dane młodym przy wyborze bardziej przydatnych na rynku kierunków kształcenia. Ktoś koniecznie powinien im tę sugestię podrzucić.
Mówienie o bardziej przydatnych kierunkach jest robieniem wody z mózgu młodym ludziom. Skutki są takie, że mamy tłum bezrobotnych absolwentów "zarządzania i marketingu". Rynek pracy wysyła zaś takie sygnały, że najbardziej poszukiwanymi "kierunkami" są "przedstawiciel handlowy", "pracownik call center", "asystentka" - koniecznie ze znajomością wietnamskiego.

>Mnie interesuje ten konkretny wycinek "światowych wydarzeń". I - w istocie - wycinek ten wydaje mi się wielce trywialny.
No tak, moja chata z kraja.


Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
Andrzej Bogusławski (52412 punktów)Odp: Rewolucja Październikowa
.
>Proponuję skończyć
To najlepsza propozycja! Nie umiałbym prowadzić dalszej polemiki na ten temat z Panią.
Rzeczywiście czytając tą Pani wypowiedź zrozumiałem, że zupełnie zabrakło mi komunikatywnych kontrargumentów. Przepraszam więc za zabrany Pani czas.

Pozdrawiam.

@@@
.
10-11-2011 20:38 
 Ocena 3 na 3
Satyr (4285 punktów)

>Pytanie: dlaczego tacy ludzie nie robią tego w Polsce, co robią w innych krajach?

Bo w Polsce działalność gospodarcza polega na wypełnianiu formularzy, załatwianiu zaświadczeń, uzyskiwaniu zezwoleń itp., a nie na działaniu w sferze gospodarki.

Ojciec mojego kumpla będąc (nielegalnie!) w USA i nie znając języka założył w 2 dni firmę, a urzędnicy jeszcze się cieszyli, że nie będzie doił kasy państwowej. Jak facet wrócił do Polski (połowa lat 90.) to myślał, że będzie góry przenosił. Jakież było jego zdziwienie, gdy podczas rejestracji firmy urzędnicy kazali mu załatwić m.in. zaświadczenie z urzędu gminy, że się nazywa tak jak mówi jego dowód osobisty + parę pomniejszych smaczków.

Jeszcze jedno - w UK minimalna składka ubezpieczenia społecznego wynosi 2 (sic!) funty. W Polsce, choćbyś pracował 20h na dobę i ledwo dychał coby jakąś rodzinną firmę rozkręcić, to i tak ładują Ci kilkaset zł ZUS, bez względu na to nawet, czy cokolwiek zarabiasz.

Pozdrawiam
10-11-2011 21:28 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Pytanie: dlaczego tacy ludzie nie robią tego w Polsce, co robią w innych krajach?
Zadałem to pytanie, ponieważ co niektórzy tutaj z niechęcią, a nawet pogardą odnosili się do faktu, że młodzi ludzie w Polsce, stojący na progu samodzielnego życia, mieli czelność protestować m. in. przeciw opisywanym przez ciebie realiom.
"W d...upach wam się poprzewracało!" - twierdzą ci krytykanci, chwaląc się czasem swoją "martyrologią", snując opowieści jak to "tymi ręcami dochodzili do wszystkiego", wykazując przy tym zerową empatię dla tych, którzy też chcą realizować swoje plany i marzenia.



Trzy składniki do postępowania dietetycznego w stanach bólu gardła.
11-11-2011 13:16 
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)
>Ojciec mojego kumpla będąc (nielegalnie!)w USA i nie znając języka założył w 2 dni firmę, a urzędnicy jeszcze się cieszyli, że nie będzie doił kasy państwowej

radziłabym sprawdzić fakty, gdyż ta opowieść to jedna wielka miejska legenda. Ktoś o niezalegalizowanym pobycie nie ma szans na bycie obciążeniem dla systemu, gdyż żadne świadczenia mu nie przysługują. Ochotnik udający się do jakiegokolwiek urządu bez numeru Social Security i bez ważnej wizy może się spodziewać natychmiastowej deportacji.
Satyr (4285 punktów)

To nie jest legenda. Znam ich od lat.

Sęk całej historii tkwi właśnie w tym, że urzędnicy rejestrujący firmę nie mieli pojęcia, że on tam jest nielegalnie. Po prostu nie sprawdzali tego, nie obchodziło ich to - mieli za zadanie szybko zarejestrować działalność gospodarczą, a nie sprawdzać dziesiątki kwitków.

Pozdrawiam
mayolina (2278 punktów)
>To nie jest legenda. Znam ich od lat.
>Sęk całej historii tkwi właśnie w tym, że urzędnicy rejestrujący firmę nie mieli pojęcia, że on tam jest nielegalnie.
to że znasz ludzi nie znaczy, że nie tworzą mitu. Fakty zdają się to sugerować (ktoś nie zna języka i idzie otwierać firmę: w jakim języku się porozumiewa? Kto wypełnia mu papiery? Czym się legitymuje?), a jeśli nawet udaje mu się to dlatego, że urzędnikowi nie chciało się sprawdzać. Nie twierdzę, że USA jest trudno otworzyć firmę, ale fakt że jednemu nielegalnemu się udało nie czyni wiosny
Satyr (4285 punktów)

Widzę, że nadajesz się na detektywa

Zakładał firmę dzięki jakiejś agencji. Na 100% jestem pewien dwóch faktów: 1) był tam nielegalnie i 2) założył firmę. Urzędnicy po prostu mieli tak wąski zakres kompetencji, że sprawdzanie np. legalności pobytu w USA petenta nie wchodziło w ten zakres.

Pozdrawiam
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
>Widzę, że nadajesz się na detektywa
>Zakładał firmę dzięki jakiejś agencji. Na 100% jestem pewien dwóch faktów: 1) był tam nielegalnie i 2) założył firmę. Urzędnicy po prostu mieli tak wąski zakres kompetencji, że sprawdzanie np. legalności pobytu w USA petenta nie wchodziło w ten zakres.

Nie wiem jak jest w US, ale w Europie gdziekolwiek nie pójdziesz ID musisz przedstawić. W kraju uczulonym na nielegalnych, jakim jest US gość, który był na czarno zakłada firmę i nikt go nie zapytał nawet o "głupie" ID? Człeku zastanów się. Wydaje mi się, że łykasz kit jak pelikan, albo nas oszukujesz.
TriDzej2 (869 punktów)
>Nie wiem jak jest w US, ale w Europie gdziekolwiek nie pójdziesz ID musisz przedstawić. W kraju uczulonym na nielegalnych, jakim jest US gość, który był na czarno zakłada firmę i nikt go nie zapytał nawet o "głupie" ID? Człeku zastanów się. Wydaje mi się, że łykasz kit jak pelikan, albo nas oszukujesz.

Czytałem pewną ciekawą książkę, w której pewien człowiek przedstawiał sytuacje, jak to łamał zabezpieczenia w wielu instytucjach wykorzystując najbardziej zawodny element - czyli człowieka. Jeżeli to człowiek coś sprawdza i wydaje zgodę, to ten system jest tak niezawodny, jak ten człowiek.

Pytanie z prawdopodobieństwa. Opierając się na tych danych www.parp.gov.pl/files/74/81/95/msp_swiat.pdf zakładamy, że w USA zarejestrowano przynajmniej 6.000.000 takich firm. Jaka jest szansa na to, że w każdym wypadku urzędnicy zawsze dopełniali formalności? Moim zdaniem przy tylu "próbach" na pewno zdarzy się jakieś wydarzenie, które było mniej prawdopodobne.

Wydaje mi się, że naiwnie wierzysz, że urzędnicy zawsze i wszędzie są nieomylni i łykasz kit jak pelikan, albo nie znasz się na matematyce, ale jesteś tak beznadziejnie przekonany o nieomylności swojego rozumowania, że nas oszukujesz.
15-10-2011 15:31 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

> Cytat:
Hania Wierzbicka, studentka socjologii w Collegium Civitas...)

Studentka III roku socjologii, nawet bez licencjatu, chciałaby ciekawej pracy na etacie? Zaiste, ciekawe...
Za tego paskudnego PRL-u, kiedy to podobno państwo "dawało" na prawo i lewo, pierwszy stały etat (w muzeum w szacownym, ale niewielkim mieście) znalazłam półtora roku po obronie drugiej magisterki. Przedtem były umowy o dzieło, zlecenia (trzeba było za coś żyć), parę miesięcy wolontariatu (trzeba było się rozwijać)... Ze swojej pensji 2/3 wydawałam na wynajęcie pokoju z używalnością kuchni i łazienki. Państwo dało mi bezpłatne studia i w ich trakcie szalenie ciekawe praktyki i objazdy naukowe, za które nie płaciło się nic lub grosze (Berlin, Wiedeń, Londyn, Kair z przyległościami...), a potem, parę lat później, jeszcze 9-miesięczne stypendium naukowe. Oczywiście to było bezpłatne z mojej perspektywy, ktoś za to zapłacił. Wszystkiego poza tym dogryzałam się sama, własną pracą. A przecież to był początek lat 80., socjalistyczne państwo "dawało". Jakoś nie czułam się oburzona, że mi w zębach nie przyniosło mieszkania i wysokich poborów. Skąd te oczekiwania współczesnych dwudziestolatków?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-10-2011 15:49 
 Ocena 4 na 4
liliac (147341 punktów)
Meret, jesteś paskudną piewczynią obrzydliwego neoliberalizmu
15-10-2011 18:24 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
... i za to Cię, między innymi, kochamy!!! *konfetti*


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-10-2011 14:41 
 Ocena 7 na 7
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
Co takiego oburza młodych wykształconych sympatyków Krytyki Politycznej ? Oddajmy głos jednemu z nich: "W szkole dostaję stypendium, nie płacę za nią. Ale muszę pracować, żeby zarobić na czynsz. Tak samo będzie po studiach. A odkąd pamiętam, słyszę od polityków, że wszystko idzie w dobrym kierunku."

Panie to skandal ! Do czego to podobne by człowiek musiał pracować by czynsz opłacić ! Wszystko powinno być za darmo ! - zdaje się grzmieć młody oburzony z wielkiego miasta.
Sarif (2786 punktów)
Wiadomo, że rewolucja, a mówiąc bardziej pokojowo zmiany i reformy są potrzebne ponieważ nie może być tak coraz więcej pracowników pracuje na umowach o zlecenie oraz śmieciowych. Coraz więcej młodych nie ma w ogóle szans na etat i są zdani na łaskę szefa, a już nie tylko młodych zatrudnia się na umowy czasowe, ale również specjalistów w różnych dziedzinach. Bogaci płacą mniejsze podatki ponieważ jak wiadomo ukrywają swoje dochody na zagranicznych kontach, a wiadomo że ktoś kto na podjeździe ma kilka drogich wozów , duży dom , basen itp. musi mieć duże miesięczne przychody by to utrzymać, ale zamiast wysyłać inspektorów by wyliczali ile ktoś zarabia minimum żeby posiadać i utrzymywać wspomniane wyżej rzeczy nie robi się nic. Jak to było w tytule pewnego artykułu - już nie mówi się o bogatych państwach, ale bogatych obywatelach co jest niebezpiecznym zjawiskiem.

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
15-10-2011 14:18 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Kwestia zmiany niektórych przepisów, dostosowania ich do rzeczywistości.
Przykład: powszechnie wiadomo, bo o tym się mówi i pisze, że w dni świąteczne sklep może być otwarty wyłącznie wtedy, gdy za ladą stoi jego właściciel. Osoby przez niego zatrudniane muszą mieć wtedy wolne. Dlaczego zatem widzimy, że w święta w sklepach pracuje więcej niż jedna osoba? Czyżby to byli współwłaściciele sklepu? Oczywiście nie, są to po prostu pracownicy nie zatrudnieni na etacie. W ten sposób przepis jest z łatwością obchodzony, a wystarczyłoby go uaktualnić zgodnie ze stanem faktycznym.


Ten człowiek zamiast rozumu ma dwukapuścian grochu we łbie. (Internet)
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
Cóż za zawoalowana forma złodziejstwa przez ciebie przemawia. A może tak sam byś się wziął za robotę zamiast innym wypominać, że mają dom, basen, samochód, oszczędności, pracę ?
Sarif (2786 punktów)
>Cóż za zawoalowana forma złodziejstwa przez ciebie przemawia. A może tak sam byś się wziął za robotę zamiast innym wypominać, że mają dom, basen, samochód, oszczędności, pracę ?

Wypominam tylko tym którzy ukrywają swoje zarobki na zagranicznych kontach by nie płacić podatku od nich , a właśnie te podatki są potrzebne polskiej gospodarce i nie może być tak że kowalski płaci podatki, a ci co mają najwięcej wykręcają się jak mogą od tego. A co do roboty - całe wakacje robiłem żeby mieć gdzie pojechać, a teraz jestem zajęty nauką, więc proszę cię nie wypominaj mi tutaj rzeczy typu "weź się za robotę".

For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
Jarek B. (426 punktów)
(zablokowany)
>Wypominam tylko tym którzy ukrywają swoje zarobki na zagranicznych kontach by nie płacić podatku od nich , a właśnie te podatki są potrzebne polskiej gospodarce.

Dlaczego te podatki są potrzebne polskiej gospodarce i na ile są potrzebne, jeżeli w ogóle ? Co rozumiesz poprzez "polską gospodarkę" ?

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365