Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jeśli Niebo istnieje, jak myślisz, jak ono wygląda?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-12-2024 14:38galonch1 (2 punktów)Jeśli Niebo istnieje, jak myślisz, jak ono wygląda?
Ciekawi mnie, co religijni ludzie na tym forum uważają za niebo. Nie to, co mówi Biblia, ale to, w co ty w to wierzysz. Czy jest taki sam jak Ziemia, ale lepszy? Czy w niebie są zwierzęta? Czy pracujemy? Czy jemy? Co tam robimy? Jak spędzamy czas? A może niebo jest tylko stacją przejściową, do której udajemy się, zanim przejdziemy do następnego etapu istnienia naszej duszy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

haish (2904 punktów)
>Ciekawi mnie, co religijni ludzie na tym forum uważają za niebo. Nie to, co mówi Biblia, ale to, w
>co ty w to wierzysz. Czy jest taki sam jak Ziemia, ale lepszy? Czy w niebie są zwierzęta? Czy
>pracujemy? Czy jemy? Co tam robimy? Jak spędzamy czas? A może niebo jest tylko stacją przejściową,
>do której udajemy się, zanim przejdziemy do następnego etapu istnienia naszej duszy?

Ci którzy pierwsi zaczęli posługiwać się pismem czyli Sumerowie za niebo uważali obszar ludzkiej abstarkcji czyli innymi słowy obszar myśli każdego człowieka.
W tych dawnych czasach język ludzki nie posiadał dużej ilości słów, jego zasób był dość ograniczony. To skutkowało tym, że wiele rzeczy miało wspólne nazwy, a dopiero odpowiedni poziom wykształcenia i kontekst nazwy w wypowiedzi określał o jaką rzecz chodzi.
To zjawisko jest obecne cały czas - dzieci ucząc się języka i później literatury przyswajają sobie takową umiejętność stopniowo. Dorośli mogą bez obawy komunikować się w sprawach intymnych w obecności dzieci używając takowych metod.
Jako że, takie niebo istnieje tylko w żywym organizmie i przytomnym mózgu, to wygasa ono wraz ze śmiercią. poza życiem doczesnym nie ma żadnych następnych etapów, jedyne co zostaje to to jak nas pamiętają żywi.
Andej (374 punktów)
>Jako że, takie niebo istnieje tylko w żywym organizmie i przytomnym mózgu, to wygasa ono wraz ze śmiercią. poza życiem doczesnym nie ma żadnych następnych etapów, jedyne co zostaje to to jak nas pamiętają żywi.
To, że czegoś ktoś nie dostrzega lub nie potrafi zrozumie ć, nie oznacza, że tego nie ma. Umysł prymitywny działa dziwacznie, z jednej strony przyjmuje tylko to, czego może doświadczyć, a z drugiej przyjmuje na wiarę masą pojęć. Np. istnienie punktu, elektronu, temperaturę jądra słońca, warunki panujące na jakiejś planecie w odległej galaktyce. Taki umysł wierzy czarnej dziurze i ciemnej materii. Ale nie dopuszcza do siebie możliwości istnienia takich form energii, których nie da się zarejestrować, zmierzyć. Ktoś kiedyś wymyślił E=mc2 i prosty umysł przyjmuje to na wiarę, boi wielki autorytet, jakaś nauczycielka, mu o tym powiedziała i kazała uwierzyć. I ślepi idzie z tą wiarą w to, że materia jest forma energii (w pewnych warunkach). Ale nie przyjmuje istnienia jeszcze nie odkrytych form materii i energii. Bo umysł za ciasny.

Nikt nie musi wierzyć w istnienie nieba. Każdy się kiedyś przekona. Bo materia i energia zachowują ciągłość. Mogą ulegać rozproszeniu, ale suma zostaje ta sama. Materialne ciało nie znika, Żywa energia też nie znika. Ciało przekształca się, rozpada, gnije. A energia świadomości wraca do źródła energii (wszelakiej). Jedni nazywają to niebem. Inni poświęcają wiele czasu i energii aby udowodnić nieistnienie tego, w co nie wierzą. Ale nie mają żadnych dowodów na nieistnienie nieba. A brak dowodów materialnych na istnienie czegoś nie jest dowodem nieistnienia, jedno brakiem sposobu udowodnienie.
Thoter (6650 punktów)
> Ktoś kiedyś wymyślił E=mc2 i prosty umysł przyjmuje to na wiarę,

olegchagin.livejournal.com/301476.html

Słynny wzór "E=mc2" został po raz pierwszy napisany w 1873 roku przez rosyjskiego fizyka Nikołaja Aleksiejewicza Umowa i wskazał na zależność energii od masy "E=kmc2".

proza.ru/2012/01/28/613

Patrząc na wzór E = mc2, prawie każdy powie, że jest to wspaniały wzór Einsteina na temat relacji pomiędzy energią i masą. Ale faktycznie, coś tu jest nie tak.
Po pierwsze, formuła ta nie została wymyślona przez Einsteina, ale przez Poincarégo. Na to zwrócił uwagę V.I. Arnolda w artykule "Underestimated Poincaré" (Uspekhi Matematicheskikh Nauk, 2006, t. 61, nr 1, s. 3-24).
Po drugie, w tej formule nie ma nic szczególnie "wspaniałego". Opierając się na zasadzie zachowania wymiaru wielkości fizycznych, wzór ten może łatwo wyprowadzić każdy uczeń szkoły średniej i to ad initio bez konieczności wykonywania wstępnych skomplikowanych przekształceń matematycznych.
Rzeczywiście, jeśli lewa strona jest wyrażona na przykład w dżulach, a masa po prawej stronie wyrażona jest w gramach, wówczas "współczynnik proporcjonalności" między nimi nieuchronnie będzie miał wymiar kwadratu prędkości. To jest ABC fizyki. Fakt, że nie jest to tylko prędkość, ale właśnie prędkość światła, można łatwo uzyskać, zastępując wartości liczbowe E i m.


Prosty umysł, po szkole średniej, może sobie łatwo wyprowadzić ten wzór.
03-12-2024 23:18 
 Ocena 1 na 1
haish (2904 punktów)
>>Jako że, takie niebo istnieje tylko w żywym organizmie i przytomnym mózgu, to wygasa ono wraz ze śmiercią. poza życiem doczesnym nie ma żadnych następnych etapów, jedyne co zostaje to to jak nas pamiętają żywi.
>To, że czegoś ktoś nie dostrzega lub nie potrafi zrozumie ć, nie oznacza, że tego nie ma. Umysł prymitywny działa dziwacznie, z jednej strony przyjmuje tylko to, czego może doświadczyć, a z drugiej przyjmuje na wiarę masą pojęć. Np. istnienie punktu, elektronu, temperaturę jądra słońca, warunki panujące na jakiejś planecie w odległej galaktyce. Taki umysł wierzy czarnej dziurze i ciemnej materii. Ale nie dopuszcza do siebie możliwości istnienia takich form energii, których nie da się zarejestrować, zmierzyć. Ktoś kiedyś wymyślił E=mc2 i prosty umysł przyjmuje to na wiarę, boi wielki autorytet, jakaś nauczycielka, mu o tym powiedziała i kazała uwierzyć. I ślepi idzie z tą wiarą w to, że materia jest forma energii (w pewnych warunkach). Ale nie przyjmuje istnienia jeszcze nie odkrytych form materii i energii. Bo umysł za ciasny.
>Nikt nie musi wierzyć w istnienie nieba. Każdy się kiedyś przekona. Bo materia i energia zachowują ciągłość. Mogą ulegać rozproszeniu, ale suma zostaje ta sama. Materialne ciało nie znika, Żywa energia też nie znika. Ciało przekształca się, rozpada, gnije. A energia świadomości wraca do źródła energii (wszelakiej).

Skąd te rewelacje? , czy aby nie przypadkiem z fantastyki religijnej ?
Radził bym się zastanowić jak autorzy takowych pierdół definiują świadomość a dopiero później, napisać coś co jest logiczne i spójne.
Materialne ciało znika, pozostaje z niego materia ale nie w postaci ciała jakim było za życia, byli już tacy co balsamowali zwłoki i organy wewnętrzne - wielkie gówno z tego wyszło, ci 'specjaliści' w trakcie balsamowania usuwali również mózg ale tego organu nie balsamowali, gdyż jak jest zapisane w starych tekstach ten organ(mózg) wytwarzał śluz i łzy.
Ci 'specjaliści' uważali że myśli się sercem. Całe Chrześcijaństwo bełkocze o sercu, a nic o mózgu i rozumie, wśród całej hałastry świntych i 'błogosławionych' nie ma ani jednego patrona mózgu, umysłu i rozumu.
To co napisałeś powyżej wystawia ci ocenę jako nierozumnego i nie potrafiącego używać własnego rozumu.

> Jedni nazywają to niebem. Inni poświęcają wiele czasu i energii aby udowodnić nieistnienie >tego, w co nie wierzą. Ale nie mają żadnych dowodów na nieistnienie nieba. A brak dowodów >materialnych na istnienie czegoś nie jest dowodem nieistnienia, jedno brakiem sposobu >udowodnienie.

Zaślepiła cię wiara i twój umysł jest zabity(martwy) przez religijne pierdoły.
Twoi edukatorzy uczynili z ciebie golema(z hebrajskiego - idiotę).
04-12-2024 09:13 
 Ocena 1 na 1
Andej (374 punktów)
>Zaślepiła cię wiara i twój umysł jest zabity(martwy) przez religijne pierdoły.
>Twoi edukatorzy uczynili z ciebie golema(z hebrajskiego - idiotę).
Rozumiem, nie masz żadnego konkretnego argumentu. Nie jesteś w stanie podać żadnego, tylko ślepa wiara w to, że to w co wierzysz jest prawdą.
Przeczytaj swoje zdanie, dokładnie odnosi się do ciebie. Ale ja bym nie napisał czegoś tak obraźliwego.
Sam wystawiasz sobie świadectwo.
04-12-2024 12:11 
 Ocena 1 na 1
haish (2904 punktów)
>>Zaślepiła cię wiara i twój umysł jest zabity(martwy) przez religijne pierdoły.
>>Twoi edukatorzy uczynili z ciebie golema(z hebrajskiego - idiotę).
>Rozumiem, nie masz żadnego konkretnego argumentu. Nie jesteś w stanie podać żadnego, tylko ślepa wiara w to, że to w co wierzysz jest prawdą.
>Przeczytaj swoje zdanie, dokładnie odnosi się do ciebie. Ale ja bym nie napisał czegoś tak obraźliwego.
>Sam wystawiasz sobie świadectwo.

Nic nie rozumiesz i świadectwo możesz wystawić sobie - bełkoczesz o świadomości i jednocześnie nie jesteś w stanie określić czym ona jest.
Ten twój błąd poznawczy dyskwalifikuje twe wywody o dyrdymałach, dyskwalifikuje również twych edukatorów.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
To jest konkretny ARGUMENT - twój błąd skutkuje kolejnymi błędami.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Nie jesteś jedyny, na tym forum są tacy co uważają, że materia nieożywiona jest świadoma, oraz tacy dla których pralka z programatorem jest świadoma.
Inni 'guru' uważają 'język liczb' będący językiem komunikowania się maszyn za coś wyższego i lepszego niż ludzka mowa i pismo, oni uważają też matematykę za królową nauk, dzięki takiemu podejściu można umaszynowić w procesie edukacji człowieka i w efekcie taki delikwent zamiast myśleć jak człowiek(rozumny = sapiens) myśli zerojedynkowo jak maszyna.
Maszynie gdy odetnie się zasilanie jest ona niejako 'martwa', po ponownym dołączeniu zasilania maszyna 'wraca do życia', niestety ale z organizmami żywymi, a zwłaszcza z rozumnym człowiekiem tak się nigdy nie stanie.
04-12-2024 13:09 
 Ocena 1 na 1
Andej (374 punktów)
>na tym forum są tacy co uważają, że materia nieożywiona jest świadoma,
Są też tacy (i chyba można ich nazwać idiotami), którzy twierdzą, że to co niematerialne, można udowodnić lub obalić za pomocą materii (argumentów odnoszących się do materii). Że to, co metafizyczne może być udowadniane fizycznie.
Zupełnie nie rozumieją tego o co walczą. Bo walczą z wymyślonymi przez siebie chochołami, jak Don Kichot.
Alle czy da się otworzyć umysł kogoś, kto uważa, że poza materią nie ma niczego? I wierzy, że to, czego sam nie doświadczy, nie istnieje?
04-12-2024 16:02 
 Ocena 1 na 1
haish (2904 punktów)
> >na tym forum są tacy co uważają, że materia nieożywiona jest świadoma,
>Są też tacy (i chyba można ich nazwać idiotami), którzy twierdzą, że to co niematerialne, można udowodnić lub obalić za pomocą materii (argumentów odnoszących się do materii). Że to, co metafizyczne może być udowadniane fizycznie.
>Zupełnie nie rozumieją tego o co walczą. Bo walczą z wymyślonymi przez siebie chochołami, jak Don Kichot.
>Alle czy da się otworzyć umysł kogoś, kto uważa, że poza materią nie ma niczego? I wierzy, że to, czego sam nie doświadczy, nie istnieje?

Toteż wcześniej napisałem, że istnieje niezaprzeczalny obszar ludzkiej myśli i umysłu, - na chwilę obecną ten obszar jest badany fizycznie za pomocą obserwacji aktywności ludzkiego mózgu za pomocą tomografii i innych metod. Jedyne co ustalono, to tylko to że impulsy elektryczne przenoszą informację. W komputerze również podobne impulsy są nośnikami informacji, za pomocą impulsu elektromagnetycznego jest zapisywany dźwięk na taśmie magnetycznej, ma taśmie magnetycznej można również zapisać dźwięk w postaci cyfrowej. Jednak między nośnikiem maszynowym, a nośnikiem jakom jest ludzki mózg istnieje przepaść - nośnik maszynowy nie myśli ani trochą i nie myśli samodzielnie.
Od tysięcy lat każdą cywilizację budowano w oparciu o ideę Boga, żadne inne idee, ani teorie w skali prawdopodobieństwa jej nie dorównują. Przez te tysiąclecia nieustannie poszerzał się obszar ludzkiego poznania, ale oznacza to tylko tyle, że idea Boga również wymaga modyfikacji.
Skostniałe w swych przestarzałych objawionych prawdach, nie są kompatybilne ze stanem aktualnej nauki. Beton środowisk akademickich broni swoich miejsc pracy i trwa na stanowiskach. Należy zauważyć, że wszystkie uniwersytety zachodu wywodzą się z uniwersytetów łaciniackich na których najważniejsza była teologia chrześcijańska.

Poza materią są fale elektromagnetyczne i jak badania wykazały nic poza tym. Metafizyka jest dobra dla naciągaczy i oszustów wszelkiej maści zwłaszcza religijnych oszołomów i ich uczniów - którzy nie widzieli, nie słyszeli, nie poczuli, ale uwierzyli, dla ubogich umysłem, którzy nie potrafią racjonalnie opisać swoich własnych doświadczeń, a zamiast tego opowiadają cudowne pierdoły i dyrdymały.
Andej, co z twoją świadomością i samoświadomością? Ogarniasz temat, czy jak niektórzy naukowcy uważasz, że to bardzo trudny problem, ale tego pojęcia wygodnie jest używać aby innym robić wodę z mózgu?
A tak przy okazji Andej, zwróć się z wnioskiem do naczelnego, aby z działu 'religie' zrobił dział 'metafizyka'.
Andej (374 punktów)
>Poza materią są fale elektromagnetyczne i jak badania wykazały nic poza tym.
Zatem nie udowodniły niczego poza tym, że nie zbadały tego, czego zbadać nie potrafią.

>Andej, co z twoją świadomością i samoświadomością?
Dziękuję za zainteresowanie. Wydaje mi się, że nieźle. Zauważyłem, wprawdzie, spowolnienie rozwoju, ale wciąż rozwijam. W każdym razie im bardziej jestem świadom, tym większy obszar nieświadomości spostrzegam. I powolutku drążę. Nie przyjmując narzuconych prawd, ale je weryfikując. Przyznam, że nie zawsze się utwierdza, czasem (nawet dość radykalnie) zmieniam. Ale zasadniczy kierunek się utrzymuje. I kolejne wybory utwierdzają mnie w słuszności onegdaj dokonanego zasadniczego wy boru.

Przykro mi, że nie wierzysz we własną świadomość, a nawet zaprzeczasz jej istnienie, skoro badania nic nie wykazały, poza falami i prądami. Ale nie martw się. Jeśli będziesz usilnie szukał prawdy i logicznie biadał, do dojdziesz do niej. Bowiem jest tak tautologia (słownie ją przytoczę): Niezależnie od jakich przesłanek (prawdziwych czy fałszywych) wychodzisz, jeśli zawsze będziesz rozumować logicznie, to dojdziesz do prawdziwego (logicznie) wniosku.
Głowa go góry. Trzymam kciuki za sukces.
04-12-2024 19:04 
 Ocena 1 na 1
haish (2904 punktów)
>>Poza materią są fale elektromagnetyczne i jak badania wykazały nic poza tym.
>Zatem nie udowodniły niczego poza tym, że nie zbadały tego, czego zbadać nie potrafią.
>>Andej, co z twoją świadomością i samoświadomością?

>Dziękuję za zainteresowanie. Wydaje mi się, że nieźle. Zauważyłem, wprawdzie, spowolnienie rozwoju, ale wciąż rozwijam. W każdym razie im bardziej jestem świadom, tym większy obszar nieświadomości spostrzegam. I powolutku drążę. Nie przyjmując narzuconych prawd, ale je weryfikując. Przyznam, że nie zawsze się utwierdza, czasem (nawet dość radykalnie) zmieniam. Ale zasadniczy kierunek się utrzymuje. I kolejne wybory utwierdzają mnie w słuszności onegdaj dokonanego zasadniczego wy boru.

Napisałeś, powyżej że 'jesteś świadom' - świadomość to relacja między zmysłami, a mózgiem w żywym i tylko w żywym organizmie, innymi słowy uzmysławiasz sobie, a skoro ta relacja zachodzi to znaczy że żyjesz. Relacja między mózgiem a zmysłami zachodzi nawet wtedy gdy śpisz, a nawet podczas utraty przytomności (zapach amoniaku może cię natychmiast ocucić). Z tej definicji wynika, że świadome jest każde życie, nawet bakterie czują i obierają bodźce zewnętrzne błoną komórkową, ale bakterie nie mają umysłu. Wynika również, że bez życia nie ma świadomości, podobnie jak w mechanice kwantowej nie zachodzą żadne zjawiska bez ŻYWEGO OBSERWATORA(funkcjonująca relacja pomiędzy zmysłami, a mózgiem). Lepiej aby zamiast pisać 'jestem świadom'(= żyję) napisać rozumiem swoim umysłem - to bardzo wielka różnica. Z twej pisaniny nic nie wynika, poza 'masłem maślanym'.

>Przykro mi, że nie wierzysz we własną świadomość, a nawet zaprzeczasz jej istnienie, skoro badania nic nie wykazały, poza falami i prądami. Ale nie martw się. Jeśli będziesz usilnie szukał prawdy i logicznie biadał, do dojdziesz do niej. Bowiem jest tak tautologia (słownie ją przytoczę): Niezależnie od jakich przesłanek (prawdziwych czy fałszywych) wychodzisz, jeśli zawsze będziesz rozumować logicznie, to dojdziesz do prawdziwego (logicznie) wniosku.
>Głowa go góry. Trzymam kciuki za sukces.

To co napisałem powyżej jest oparte na logicznych wnioskach. Myślenie nie boli.
Andej (374 punktów)
>To co napisałem powyżej jest oparte na logicznych wnioskach. Myślenie nie boli.
Niestety t że tak mniemasz, nie oznacza, że tak jest. Sądzę, że uczeń podstawówki, który nie przespał lekcji biologii ma większą wiedzę.
W koło Macieju głosisz swoją wiarę. Będąc zamkniętym na rzeczywistość i poglądy, które odrzucasz z definicji nie rozwijasz swojej wiary.
Trudno dyskutować z betonem. Zatem kończę, acz chwilowo. Bo mnie znudziło czytanie w kółko tego samego, bez jakichkolwiek logicznych argumentów.
04-12-2024 21:35 
 Ocena 1 na 1
haish (2904 punktów)
>>To co napisałem powyżej jest oparte na logicznych wnioskach. Myślenie nie boli.
>Niestety t że tak mniemasz, nie oznacza, że tak jest. Sądzę, że uczeń podstawówki, który nie przespał lekcji biologii ma większą wiedzę.
>W koło Macieju głosisz swoją wiarę. Będąc zamkniętym na rzeczywistość i poglądy, które odrzucasz z definicji nie rozwijasz swojej wiary.
>Trudno dyskutować z betonem. Zatem kończę, acz chwilowo. Bo mnie znudziło czytanie w kółko tego samego, bez jakichkolwiek logicznych argumentów.

'beton' jak powiadasz pyta świadomego - czym według niego jest 'świadomość'? - błyśnij geniuszem, bo jak na razie jesteś żałosny, twój ewentualny dyplom lub tytuł naukowy jest tylko świstkiem papieru jakich wiele. Swoją drogą na KUL-u wykładają kognitywistykę i nietrudno zgadnąć jaki poziom reprezentują te nauki, oraz jak ukierunkowywują(betonują umysły) absolwentów na tejże uczelni.
Powoływałeś się na metafizykę, czy dlatego ten wątek pojawia się i znika bo zamiast działu o religii będzie dział o zjawiskach metafizycznych i koniecznie dział o horoskopie?
I dlatego ja jestem 'betonem' którego nie porywają fantazje (po)wolnie-myślących, ale 'świadomych'.
galonch1 (2 punktów)
>Ciekawi mnie, co religijni ludzie na tym forum uważają za niebo. Nie to, co mówi Biblia, ale to, w
>co ty w to wierzysz. Czy jest taki sam jak Ziemia, ale lepszy? Czy w niebie są zwierzęta? Czy
>pracujemy? Czy jemy? Co tam robimy? Jak spędzamy czas? A może niebo jest tylko stacją przejściową,
>do której udajemy się, zanim przejdziemy do następnego etapu istnienia naszej duszy?

i got this.... tutuapp.uno/

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365