Racjonalista - Strona głównaDo treści
w sprawie soli

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
10-03-2012 10:41słociński (88 punktów)w sprawie soli
Ocena 1 na 1
Zastanawia mnie upadek państwa, widoczny w kontekście "afery" solnej.
media podają informację o 500 zakładach, o tym że proceder trwał lata, lista zakładów nie jest jawna, to może oburzać.
ALE zakłady te zapewne produkowały zgodnie z HACCP, zapewne były kontrolowane przez sanepid 500 zakładów razy co najmniej jedna kontrola rocznie i nic nie zauważyli inspektorzy. Jak to świadczy o ich kwalifikacjach? Czy ktoś pociągnie tych inspektorów do odpowiedzialności za nienależyte wypełnienie obowiązków? A może dochodziło do korupcji która zaślepiła inspektorów? W własnej sprawie sanepid zajmuje stanowisko stwierdzając że sól techniczna nie jest szkodliwa. A co mają stwierdzić że jest i że dopuścili do tego że jemy szkodliwą sól?
Wojewoda mówi że nie ujawni bo mogło by to prowadzić do zrujnowania tych zakładów, więc zapewne ukarze się jakiegoś pracownika którego obarczono w obowiązkach służbowych soleniem. system jest chory, nie broni obywatela konsumenta,
Na marginesie idealna sytuacja do wstrzymania importu z Polski przetworzonej żywności.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

perun (8610 punktów)

>Na marginesie idealna sytuacja do wstrzymania importu z Polski przetworzonej żywności.
Można zamiast polskich solonych ogórków importować dla zdrowotności solone ogórki niemieckie czy tam hiszpańskie ( nie pamiętam już które były skażone)
System jest chory, ale nie tylko u nas.
Szkodliwe jest ostatnio wszystko, więc nie ma się czym przejmować. Jadłem już wściekłe krowy, to przeżyje i solone ogórki

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
10-03-2012 11:13 
 Ocena 4 na 4
słociński (88 punktów)
>>
>System jest chory, ale nie tylko u nas.
>Szkodliwe jest ostatnio wszystko, więc nie ma się czym przejmować. Jadłem już wściekłe krowy, to przeżyje i solone ogórki

jest chory, prawo nie jest przestrzegane przez aparat państwa, instytucje mające nadzorować przestrzegania prawa, stosują dowolność, Ty możesz łamać Ty nie, i nie jest istotna faktyczna szkodliwość tejże soli lecz łamanie zasad przez instytucje państwa

dawiddariusz
Grzegorz (5685 punktów)
>Zastanawia mnie upadek państwa, widoczny w kontekście "afery" solnej. media podają informację o 500 zakładach, o tym że proceder trwał lata, lista zakładów nie jest jawna, to może oburzać.
Mnie dziwi w tej aferze coś innego. Pominę w rozważaniach chwilowo producentów przypraw (gdzie sól może stanowić nawet ponad 50%) produktu. Natomiast w większości produktów typu wędliny udział soli nie przekracza 2-3%, co oznacza że aby przyciąć na kosztach ok. 250 PLN (różnica tony soli spożywczej i odpadowej) trzeba przerobić kilkadziesiąt ton wędliny. Albo, żeby zobrazować to inaczej, cena kiełbasy produkowanej z tańszej soli będzie niższa o niecały grosz na kilogram.

Co pokazuje to samo o czym mówiłeś, tylko z innej strony - w jako tako działającej rzeczywistości zakład nie bawiłby się w takie dziadowskie oszczędności, bo ryzykowałby śledztwo, grzywnę i dodatkowo darmową "reklamę" po której by się nie pozbierał. Tutaj mamy prokuraturę która prawie od 15 lat wie o procederze, kontrolerów zewnętrznych i wewnętrznych, itd. a na koniec lista oszustów trzeba utajnić, bo - uwaga - mogłoby to doprowadzić do ich kłopotów finansowych.
10-03-2012 11:59 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)
> a na koniec lista oszustów trzeba utajnić, bo - uwaga - mogłoby to doprowadzić do ich kłopotów finansowych.
To nie do końca tak. Nie chodzi o świadomych oszustów. Chodzi o firmy kupujące fałszowaną sól nie mające świadomości, że owa sól jest odpadem.
Tutaj nie można odmówić ministrowi logiki działania.

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>> Chodzi o firmy kupujące fałszowaną sól nie mające świadomości, że owa sól jest odpadem.<<
Ale z całą świadomością kupowały TAŃSZĄ sól. Ja, na swój stół od czasu do czasu kupuję sól himalajską, która jest solą kamienną, w żaden sposób nie modyfikowaną. Płacę kilkakrotnie więcej, ale to tylko wartość dwóch piw, a dwa piwa to idą w jeden wieczór.
Niestety, ale np. soli kamiennej z Wieliczki nigdzie nie widziałem, a chętnie bym kupił.
Więc jeśli jakiś producent oszczędza na soli, to jakim badziewiem musi być cała reszta? Dla bezpieczeństwa lepiej omijać jego produkty i to nie dlatego, że np. uzywał soli do sypania na drodze.
10-03-2012 12:51 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)

>Ale z całą świadomością kupowały TAŃSZĄ sól. Ja, na swój stół od czasu do czasu kupuję sól himalajską, która jest solą kamienną, w żaden sposób nie modyfikowaną.
Problem w tym, że w większości przypadków owa sól była sprzedawana tylko kilka procent taniej od normalnej. W tym, że ktoś kupuje sól o 5 % taniej, od jakiegoś dostawcy, nie musi zaraz oznaczać,że kupujący miał świadomość, że owa sól jest odpadem. Tym bardziej, że fałszowano również certyfikaty.
Każdy stara się produkować jak najtaniej i większość ludzi chce kupować jak najtaniej. To normalne jest. Tylko snoby lubią się chwalić tym, że kupili np; Ferrari za 700 tys zeta. Nie wiem tylko czy warto się chwalić tym, że przepłaciło się za towar 6-krotnie


Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
10-03-2012 18:24 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>To nie do końca tak. Nie chodzi o świadomych oszustów. Chodzi o firmy kupujące fałszowaną sól nie mające świadomości, że owa sól jest odpadem. Tutaj nie można odmówić ministrowi logiki działania.
Szkodliwość produktu jest niezależna od tego czy firma świadomie czy nieświadomie używała soli odpadowej. Idąc Twoim tokiem myślenia, gdyby nastąpił "przeciek" przemysłowego spirytusu skażonego metanolem, to produkty firm stosujących tańszą opcję powinny być sprzedawane dopóki nie udowodni im się świadomego udziału w fałszowaniu produktu...

A to jest podobne - w soli odpadowej mogą być m.in. sole metali ciężkich czy dioksyny. Różnica jedynie taka że po zatruciu metanolem od razu wiadomo o co chodzi, a tutaj efekty są rozłożone w czasie i bardzo trudno jest je powiązać przyczynowo akurat z tym konkretnym czynnikiem.
10-03-2012 19:27 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Szkodliwość produktu jest niezależna od tego czy firma świadomie czy nieświadomie używała soli odpadowej. Idąc Twoim tokiem myślenia, gdyby nastąpił "przeciek" przemysłowego spirytusu skażonego metanolem, to produkty firm stosujących tańszą opcję powinny być sprzedawane dopóki nie udowodni im się świadomego udziału w fałszowaniu produktu...
A to nadal sprzedają owe firmy towar solony wypadową solą?

>A to jest podobne - w soli odpadowej mogą być m.in. sole metali ciężkich czy dioksyny. Różnica jedynie taka że po zatruciu metanolem od razu wiadomo o co chodzi, a tutaj efekty są rozłożone w czasie i bardzo trudno jest je powiązać przyczynowo akurat z tym konkretnym czynnikiem.
Chętnie chciałbym się dowiedzieć gdzie nie ma tych dioksyn dzisiaj. W małych ilościach Rasputinowi nawet arszenik nie szkodził
Myślę, że temat owej soli jest dziś tak samo nagłaśniany jak te wściekłe ryby, krowie grypy i inne takie bzdurne tematy, którymi ekscytują się różne pismaki lubiące straszyć ludzi. A ludzie jak to ludzie, bać się lubią.
Na strachu ludzi zawsze łatwiej jakiś interes zrobić. Pamiętasz te panike z grypą co Kopacz nie kupiła szczepionki? Wyszła na jedną mądrą w Europie... co innego, że ta mądrość wynikała chyba z braku kasy

Ci, którzy zrzekają się nieodłącznej człowiekowi wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują - George Washington
Grzegorz (5685 punktów)
>A to nadal sprzedają owe firmy towar solony wypadową solą?
Być może zniszczyli coś co mieli akurat "pod ręką", ale nie słyszałem np. o jakiejkolwiek akcji wycofywania produktów określonych marek ze sklepów. Więc na pewno rozpędem jeszcze przez parę miesięcy będziemy jeść produkty z solą odpadową.

Co do szkodliwości to trudno mi się wypowiedzieć - bo na razie nikt nie ujawnił wyników analizy (też pewnie pozostanie tajna żebyśmy się nie martwili na zapas). Jedynie jakiś oficjel wypowiedział się że wszystko jest OK, bo związki ołowiu i kadmu stanowią jedynie ułamek procenta... co dowodzi tylko że nie do końca wie o czym mówi (chyba że miał na myśli ułamek z naprawdę dużym mianownikiem ). Coś w tym stylu powiedział chyba też o dioksynach.
Kamil Ciura (762 punktów)
Nie rozumiesz tematu. W branży żywnościowej, istnieje coś takiego jak łańcuch identyfikowalności. To pozwala dojść do źródła skażenia, przekrętu etc. Zakład produkcyjny kupując sól, dostaje dokumenty poświadczające że jest to produkt spełniający normy. Dostawca bierze na siebie prawną odpowiedzialność, za produkt który sprzedaje, w tym wypadku sól, oraz za produkty w których ta sól zostanie użyta, jeśli będą z nimi problemy z spowodowane dodatkiem tej soli.

W przypadku tzw. "prochów" czyli sypkich dodatków przyprawowych, soli i peklosoli nie da się stwierdzić fałszerstwa organoleptycznie. Na badanie każdej dostawy analizą chemiczną nie ma czasu, bo produkcja jest ciągła - przestoje w pracy oznaczają spadek wydajności zakładu a co za tym idzie, konkurencyjności. Linia technologiczna która ma przestój podczas godzin pracy, to linia generująca straty!

Oczywiście, na pewno wiele zakładów wiedziało że sól jest lewa i pewnie po cichu kupowali ją taniej, na pewno w wielu zakładach byli nieuczciwi pracownicy którzy wiedzieli o tym że sól jest lewa, fakturowali normalną cenę, płacili dostawcy ze stówę mniej na tonie, a tą że stówę brali do własnej kieszeni. Jak to się mówi - szczurów, wódki i złodziei w zakładzie się nigdy do końca nie wytępi.

Ale i tak myślę, że wielu producentów kupowało tę sól po normalnej cenie rynkowej, lub z jakimś racjonalnym rabatem nie budzącym podejrzeń. Zostali zwyczajnie oszukani. Mają za to ponosić konsekwencje?

Zawartość soli wypadowej w produktach nie jest sytuacją bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia ludzi, jakby to było np. gdyby na półki sklepowe trafiły produkty zawierające przetrwalniki groźnych patogenów. Ujawnienie listy zakładów w sytuacji, gdy nie możemy orzekać o winie ich właścicieli i pracowników w tym procederze, byłoby BARDZO szkodliwe. Skompromitowałoby rząd w oczach tych uczciwych producentów żywności, którzy dostaliby sygnał "to jest kraj w którym dostaniecie po tyłku za przestępstwa innych".

Publikacja tej listy, oznaczałaby bojkot produktów z tych zakładów, nawet jeżeli sól od nieuczciwego dostawcy przestali stosować kilka lat temu (należy pamiętać o czasie i skali afery). Nawet jeżeli od razu po dostaniu informacji o nieuczciwości kontrahenta zmienili dostawcę. Bojkot spowodowałby problemy finansowe - wiele zakładów musiałoby zacisnąć pasa, robić cięcia budżetowe, pozwalniać część załogi. Pewnie byłyby i takie które by po tym zbankrutowały i musiały zostać zamknięte. Wielu ludzi zostałoby bez pracy, a są rejony w Polsce gdzie cała rodzina pracuje w jednym zakładzie, bo to jedyne miejsce pracy i możliwość zarobku w okolicy.

Zamknięcie zakładów produkcyjnych oznaczałoby, że w problemy finansowe zaczęły by wpadać inne przedsiębiorstwa w danym rejonie - dostawcy przypraw, producenci mleka, producenci warzyw, hodowcy zwierząt rzeźnych, ubojnie, oraz wiele innych! Bo nagle stracili by odbiorcę swojego towaru, często jedynego odbiorcę. Kolejne zwolnienia, kolejne zamknięcia.

Efekt? Lokalna destabilizacja gospodarcza, oraz zapaść rynku pracy. To, że znalazły się szuje które zrobiły przekręt, nie znaczy że inni, niewinni ludzie mają za to płacić.

Natomiast jestem zdania, że do wiadomości publicznej powinny zostać podane nazwy firm, które przepakowywały i "przerabiały" sól wypadową, oraz nazwiska ludzi kręcących tym biznesem. Nie tylko po to, by ukarać oszustów, ale i po to, by inni przedsiębiorcy na przyszłość wiedzieli że tym ludziom należy patrzeć na ręce.
10-03-2012 14:55 
 Ocena 1 na 1
Prawdziwy Muminek (8 punktów)
Tak mi żal biednych pracowników tych zakładów, którzy świadomie, czy też nie, solili żywność solą niejadalną. Naprawdę! Chyba się popłaczę!

Czytając twój komentarz, aż chciałoby się po władcomuchoczemu zawołać - apokalipsa!

Straty, zyski, konkurencyjność, bankructwo, zapaść, kryzys... branży spożywczej, firm, banków itp. Kogo to obchodzi. Takie są prawa rynku, dajesz ciała, to wypadasz z gry. Jak w życiu.

Nie ma czasu badać soli? To niech producenci znajdą czas. Kupują nową partię, zanim zużyją poprzednią. Jak nie, to na bezrobocie. Zyski, to nie wszystko. Zainwestują w nowoczesne laboratoria i co tam jeszcze trzeba.

Założyciel firmy, sprzedającej odpowiedzialność, zostałby w Polsce milionerem; w polityce, biznesie, bankach, odpowiedzialność, to jest produkt wielce deficytowy.

Sam tej soli nie jadłem, bo nie kupuję żywności, przypraw itp. , w której jest sól. Bardziej mnie interesuje szerszy kontekst, czyli to, że obywatelom odmawia się dostępu do informacji publicznej, sporządzonej za pieniądze publiczne, w imię obrony interesów biznesu. To co jest ważniejsze, interes publiczny, czy interes konkretnych firm?

Jeżeli te dane nie zostaną ujawnione, to przecież odbije się to na całej branży spożywczej. Spadek zaufania, na pewno przełoży się na spadek obrotów. Przynajmniej mam taką nadzieję, bo w końcu jakaś odpowiedzialność i nauka na przyszłość być musi.
10-03-2012 16:26 
 Ocena 4 na 4
Kamil Ciura (762 punktów)
Ciekawe, czy by Ci się tak gęba cieszyła, gdybyś "dał ciała" w taki sposób we własnej firmie, lub gdyby firma w której pracujesz to zrobiła i straciłbyś pracę.

Badanie każdej partii - pfffftttt, człowieku, jesteś ignorantem jeżeli chodzi o przemysł spożywczy, czy przemysł w ogóle. Właśnie po to wymyślono HACCP, backtracking, identyfikowalność, normy, dokumentację, pieczątki i inne rozwiązania, by wyeliminować badanie półproduktów w każdym ogniwie łańcucha przetwórczego. Normalnie powinno to tak funkcjonować, że każdy stara się wykonać swoją robotę dobrze, bo wie że jego klient będzie miał "dupochron" w postaci papierów potwierdzających właściwą jakość półproduktu i miejsce z ktorego został dostarczony. Podpisane przez pracowników imieniem i nazwiskiem, opatrzone pieczątką zakładu. Firma nie może ponosić odpowiedzialności za produkt, który trafia do niej na rampę. Odpowiedzialność dotyczy tego, co dzieje się z tym produktem w tej firmie.

Mówisz - zainwestować w laboratoria - wtedy zakłady produkcji żywności byłyby dobudówkami do laboratoriów. A zamiast linii technologicznej, musiałyby zakupywać hi-tech chromatografy z jeszcze bardziej hi-tech detektorami, bo przecież w surowcach mogą być trujące substancje których nie da się wykryć czy zidentyfikować prostszymi metodami.

Super świata byś chciał: świata, w którym człowiek, który otruł członka rodziny marynowanymi grzybami ze słoika, kupionymi w sklepie, powinien trafić za kratki. Otruł? Otruł. Przecież mógł wcześniej sprawdzić, jakie grzyby kupił! I cała załoga sklepu też do pierdla, a jak! Przecież mogli sprawdzić te grzyby! I hurtownik, też! Przecież to jego wina, czemu tych grzybów nie sprawdził?! I firma, która to wytwarza, też całą przed sądem postawić, bo pewnie umyślnie trujące grzyby do słoika zapakowali!

Na szczęście takich jak Ty jest mniejszość i ludzie wiedzą, że winnych należy szukać u grzybiarza i w punkcie skupu...
10-03-2012 17:37 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Ciekawe, czy by Ci się tak gęba cieszyła, gdybyś "dał ciała" w taki sposób we własnej firmie, lub gdyby firma w której pracujesz to zrobiła i straciłbyś pracę.
Mówisz dokładnie to, co FED kiedy nielegalnie ratował AIG.
>świata, w którym człowiek, który otruł członka rodziny marynowanymi grzybami ze słoika, kupionymi w sklepie, powinien trafić za kratki. Otruł? Otruł
Członek rodziny nie wyprodukował tych grzybów. My mówimy o producentach odpowiadających za to, co do licha sprzedają.
Zgadzam się z Tobą, że producent wędlin nie musi sprawdzać każdej partii soli, ani nie musi budować laboratorium do badania każdej partii towaru.
Jednak uważam, że nadal jest odpowiedzialny jakie półprodukty kupuje. Nie zgadzam się, że papiery to dupochrony. Papier reprezentuje określone działania które muszą być wykonane.
Cytat:
Sporządzić blokowy schemat procesu technologicznego, a po jego zweryfikowaniu wypisać wszystkie możliwe zagrożenia biologiczne (bakterie, wirusy, pasożyty), chemiczne (naturalne toksyny, związki chemiczne, pestycydy, metale ciężkie, pozostałości środków myjących) i fizyczne (szkło, metal, elementy opakowań) występujące na poszczególnych jego etapach oraz związane ze stosowanymi surowcami, dodatkami i materiałami.

Czyli zakład odpowiada za to co ma na rampie...
Niestety potwierdzasz tylko fakt, że w przemyśle wszelkie normy to tylko papierki, ważne by mieć papierek z pieczątką i nazwiskiem.

To ja Ci powiem teraz tak. Masz teraz swoje papierki. Rząd musi chronić polskich producentów żywności, by cała branża się nie załamała, a uważam, że i tak tylko do czasu, bo Czesi i Niemcy badają polską żywność i oni podadzą te listy prędzej czy później.
10-03-2012 22:25 
 Ocena 2 na 2
Kamil Ciura (762 punktów)
>Członek rodziny nie wyprodukował tych grzybów. My mówimy o producentach odpowiadających za to, co do licha sprzedają.

Producent wędlin tej soli też nie wyprodukował. On ją kupił, jako klient, od firmy sprzedającej sól. Zapłacił te same, lub niemal te same pieniądze za lewy towar gorszej jakości. Został oszukany. Niczym nie różni się to od sytuacji, gdy klient końcowy kupuje podrabiany towar w sklepie.

>Jednak uważam, że nadal jest odpowiedzialny jakie półprodukty kupuje. Nie zgadzam się, że papiery to dupochrony. Papier reprezentuje określone działania które muszą być wykonane.

Tak, jest odpowiedzialny za półprodukty jakie kupuje - dlatego nie powinien kupować półproduktów o których wie, że nadają się tylko do utylizacji. W przypadku warzyw czy mięsa, sprawa jest oczywista, bo to widać i czuć, kiedy coś jest nie tak. A jak nie widać, to wychodzi w procesie technologicznym, że ktoś wcisnął towar wadliwy. Ale są przypadki, gdzie nie ma możliwości stwierdzenia, czy towar jest ok, czy nie - jak z tą solą. Sól wyglądała jak sól spożywcza, dawała takie same efekty technologiczne, dokumenty się zgadzały, były opatrzone odpowiednimi podpisami i pieczątkami, no to dlaczego ktokolwiek miał cokolwiek podejrzewać?! Tak, papier reprezentuje określone działania które muszą być wykonane PRZEZ PRODUCENTA CZY DOSTAWCĘ towaru. Odbiorca ma swój własny zakres odpowiedzialności i obowiązków - ma dopilnować, by taka sól nie została zanieczyszczona w zakładzie, nie uległa zawilgoceniu etc.
Celecrin (6386 punktów)
Ja Cię doskonale rozumiem. Naprawdę. Nie chcę się wdawać w dyskusję czy papierek z pieczątkami to zapewnienie jakości półproduktu, bo jak się okazuje nie jest.
Ok? Rzeczywistość pokazuje, że nie jest.
Jeśli jesteś producentem lekarstw albo żywności i Twoje produkty mogą szkodzić klientom to powinieneś naprawdę się przyłożyć do swojego bezpieczeństwa.
W tym celu, na przykład, odbiorcy mają prawo robić kontrolę dostawcom w zakresie norm.
Nie mówiąc już o procedurze przyjmowania na dostawcę.
>Sól wyglądała jak sól spożywcza, dawała takie same efekty technologiczne, dokumenty się zgadzały, były opatrzone odpowiednimi podpisami i pieczątkami, no to dlaczego ktokolwiek miał cokolwiek podejrzewać?!
Sprawa do przemyślenia dla producentów żywności. Jest luka w bezpieczeństwie.
Nauczka dla wszystkich.

Płonne nadzieje, ale wątpię by osoby odpowiedzialne poniosły dotkliwe sankcje. Nie mówiąc już, że Sawicki powinien wylecieć na zbity pysk.
Następny kwiatek. Susz jajeczny robiony z mączki rybnej i zepsutych jajek. Znaleziono dwa zakłady i wysyłały one towar za granicę...

Ech. Swego czasu Rosjanie oskarżali Polaków, że sprzedają przeterminowane mięso i masowo oszukują na jakości produktów. Teraz im wierzę.
Polska to burdel na kółkach. To się źle skończy...
11-03-2012 10:43 
 Ocena 1 na 1
Kamil Ciura (762 punktów)
>Ja Cię doskonale rozumiem. Naprawdę. Nie chcę się wdawać w dyskusję czy papierek z pieczątkami to zapewnienie jakości półproduktu, bo jak się okazuje nie jest.
>Ok? Rzeczywistość pokazuje, że nie jest.

Nie ma systemu bezpieczeństwa, w którym nie znalazłaby się dziura. Bo każdy zakłada uczciwość ludzką, a jak to funkcjonuje, wiadomo - są krętacze, oszuści, łapówkarze. Mam znajomych pracujących w zakładach mięsnych i sam też przez jakiś czas w jednym pracowałem. Są rzeczy, których nie da się zwyczajnie upilnować - bo załoga liczy kilkadziesiąt osób i jakby się nie starać nimi kierować, szkolić i wpajać wiedzę, zawsze znajdzie się jakiś idiota, który idąc na przerwę np. zostawi mięso na taśmie (i ono leży tak 25minut w temperaturze 4 stopnie C).Są nieuczciwi weterynarze, którzy gdy przychodzą na kontrolę nadstawiają kieszeń żeby im kasę do niej włożyć. Są nieuczciwi dostawcy, którzy przy zakupie towaru "na odległość" dwa-trzy razy wyślą mięso dobrej jakości, a za kolejnym syf i nie odbierają telefonów. Wszystkich ucywilizować się nie da.

>Jeśli jesteś producentem lekarstw albo żywności i Twoje produkty mogą szkodzić klientom to powinieneś naprawdę się przyłożyć do swojego bezpieczeństwa.
>W tym celu, na przykład, odbiorcy mają prawo robić kontrolę dostawcom w zakresie norm.

Tak, audyty zewnętrzne się robi, z tym że stać na nie jedynie większe firmy. Mały zakład produkcyjny nie ma środków na to, by sprawdzić każdego dostawcę - więc jak już, to sprawdza tych najbardziej "newralgicznych" o których wie, że jak oni zawalą, to może dojść do zagrożenia dla zdrowia człowieka. Wynajęcie firmy która przeprowadzi taki audyt, która ma odpowiednio wyszkolonych ludzi, nie jest tanie, bo audytorzy muszą mieć w małym palcu GMP, GHP, GAP, GLP, ISO 22000, ISO 9001, HACCP, BRC, IFS, GMP, GHP, GLP, Codex Alimentarius, przepisy prawa żywnościowego. Oni biorą za takie "inspekcje" i wystawienie opinii ciężką kasę.

>Następny kwiatek. Susz jajeczny robiony z mączki rybnej i zepsutych jajek. Znaleziono dwa zakłady i wysyłały one towar za granicę...

Tu akurat uważam, że te zakłady które tego "suszu" używały, powinny ponieść karę. Dlaczego? Bo zafałszowany bardzo łatwo odróżnić od prawdziwego, wychodzi to w procesie produkcyjnym. Podrabiany susz zawiera minimalne ilości lecytyny, przez co jego właściwości emulgujące nie są wystarczające. W dodatku, od mączki rybnej czuć rybny posmak. Kurkuma nie da rady go całkowicie zatuszować.

Jeżeli te zakłady wytwarzały produkty z dodatkiem tej mączki i technolog nie łapał się za głowę, czemu np. makaron wychodzi byle jaki, o szarej barwie, śmierdzący i się rwie, to oznacza że sami mają za kołnierzem i dowalali do wyrobu "coś ekstra" czyli więcej emulgatorów i spulchniaczy syntetycznych, oraz barwników.

>Ech. Swego czasu Rosjanie oskarżali Polaków, że sprzedają przeterminowane mięso i masowo oszukują na jakości produktów. Teraz im wierzę.

Mieli jak najbardziej podstawy by tak sądzić! Pracując krótko u jednego oszusta z branży mięsnej, widziałem dokumentację. Podział receptur:

-receptury
-receptury wschód

Produkt o tej samej nazwie, wysyłany do Rosji czy Ukrainy, był robiony zupełnie inaczej. Gorszej jakości mięso (czasem faktycznie już "dojrzałe"), np. zamiast wieprzowego IIB stosowana III z dodatkiem IV. Więcej dodatków funkcjonalnych, jak białko sojowe etc. (co paradoksalnie, budziło najmniej moich zastrzeżeń, bo takim białkiem się nikt nie zatruje - chyba że alergik - a zepsutym mięsem, już tak), oraz o wiele więcej przypraw, żeby zwyczajnie zamaskować kiepski smak i zapach. Dość powiedzieć, że po otwarciu torby z mieszanką przyprawową do produktów "na wschód", łzy leciały z oczu, a w nosie uczucie jakby wciągnąć do niego kwasek cytrynowy. Jeżeli więcej producentów tak traktuje odbiorców w Rosji, na Ukrainie, czy nawet Litwie - nie dziwi mnie ani trochę, że były pretensje.
Celecrin (6386 punktów)
>Nie ma systemu bezpieczeństwa, w którym nie znalazłaby się dziura. Bo każdy zakłada uczciwość ludzką
Uczciwość ludzką, a raczej niewinność zakłada sąd. Systemy bezpieczeństwa nie zakładają ale nakładają obowiązek wykonywania określonych czynności. Można je natomiast oszukać.
Ok. Zgadzam się, że niektóre zakłady mięsne są za małe by bawić się w kontrolę soli.
Moim skromnym zdaniem, nie uwalnia to ich od odpowiedzialności przed klientem i przed normami. Wypowiedzieć musiałby się znawca takich systemów.
Sądzę, że te większe firmy mające systemy zarządzania jakością powinny je stracić.

Afera solna, afera jajkowa, pękające niedawno zbudowane lub pękające te jeszcze w budowie autostrady (ba podobno rozlatują się wyremontowane drogi krajowe), usterki na stadionach, pokazują na słabość rządu i Polski jako kraju w ogóle.
Od Grecji rożni nas to, że mamy ten pasek poniemieckich terenów, gdzie ludzie jakoś jeszcze pracują w miarę uczciwie.
Gdzieś słyszałem dowcip, że w Polsce nie ma złodziei, tu każdy sam kradnie.
Przepraszam jestem trochę zgorzkniały...Od 7 lat na emigracji, zamiast tęsknić za krajem, to ech zaczynam się nim brzydzić.
Dobiłeś mnie tym mięsem...
12-03-2012 13:13 
 Ocena 1 na 1
Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów)

>Afera solna, afera jajkowa, pękające niedawno zbudowane lub pękające te jeszcze w budowie autostrady (ba podobno rozlatują się wyremontowane drogi krajowe), usterki na stadionach,

... i jeśli pomyślę sobie, że podobni "fachowcy" chcą u nas stawiać elektrownie atomowe, to zaczyna się robić strasznie...
catseye (1381 punktów)
>ALE zakłady te zapewne produkowały zgodnie z HACCP, zapewne były kontrolowane przez sanepid 500
>zakładów razy co najmniej jedna kontrola rocznie i nic nie zauważyli inspektorzy. Jak to świadczy o
>ich kwalifikacjach? Czy ktoś pociągnie tych inspektorów do odpowiedzialności za nienależyte
>wypełnienie obowiązków? A może dochodziło do korupcji która zaślepiła inspektorów? W własnej sprawie
>sanepid zajmuje stanowisko stwierdzając że sól techniczna nie jest szkodliwa. A co mają stwierdzić
>że jest i że dopuścili do tego że jemy szkodliwą sól?
Stawiam hipotezę, że ona naprawdę nie jest szkodliwa. Jakoś nie słychać o masowych zchorowaniach, które powinny by były wystąpić, gdyby w takiej "ogólnonarodowej" skali konsumentom rzeczywiście coś zagrażało.
Grzegorz (5685 punktów)
>Stawiam hipotezę, że ona naprawdę nie jest szkodliwa. Jakoś nie słychać o masowych zchorowaniach, które powinny by były wystąpić, gdyby w takiej "ogólnonarodowej" skali konsumentom rzeczywiście coś zagrażało.

Oczywiście że dziennikarzom płacą za sensację, więc w większości niusów jest sporo przesady. Natomiast jest możliwość wystąpienia efektów długoterminowych, czyli np. na przestrzenie x lat wzrosła zachorowalność na jakiś tam typ raka o 4%, a dzieci w szkołach osiągają gorsze wyniki w testach IQ (długotrwały efekt niskich dawek ołowiu) to nikt tego nie zauważy, a nawet jeśli to jednoznaczne powiązanie tych dwóch spraw będzie bardzo trudne. Zwłaszcza skoro nie wiemy nawet kto i od kiedy używa tańszej soli, bo to tajne...
Paralaxa (150 punktów)
>Stawiam hipotezę, że ona naprawdę nie jest szkodliwa. Jakoś nie słychać o masowych zchorowaniach, które powinny by były wystąpić, gdyby w takiej "ogólnonarodowej" skali konsumentom rzeczywiście coś zagrażało.>

Piasek, którym posypuje się oblodzone w zimie ulice i chodniki także nie jest szkodliwy.(Dzieci bawiące się w piaskownicy także jedzą ten piasek i nic im nie jest). Ta sól wypadowa tylko do tego się nadawała. Można zjeść psią kupę z trawnika koło bloku mieszkalnego i także może się zdarzyć że nie zaszkodzi. Takie psie kupy to taka ogólnonarodowa skala.
11-03-2012 00:19 
 Ocena 1 na 1
słociński (88 punktów)
>
>Stawiam hipotezę, że ona naprawdę nie jest szkodliwa. Jakoś nie słychać o masowych zchorowaniach, które powinny by były wystąpić, gdyby w takiej "ogólnonarodowej" skali konsumentom rzeczywiście coś zagrażało.
>
pozwolę sobie zakwestionować tę hipotezę
jak złamałem ząb na kamyku który w chlebie był, a w chlebie z soli ot zaszkodziło mi natychmiast, piekarnia nie czuje się winna, dentysta mnie skasował straciłem czas, i bolało

dawiddariusz
Przemysław Biegański (845 punktów)
>Na marginesie idealna sytuacja do wstrzymania importu z Polski przetworzonej żywności.

Dla mnie to właśnie tu tkwi haczyk. Dodając jeszcze kilka nie mniej ważkich przypuszczeń oraz ambicyjki i szmatowatość TVN, które to właśnie chyba "odkryło" tę aferę jak i na niej aktualnie "jedzie".
Co do przypuszczeń moich oczywiście co bardziej "światli EUnioniści" wsadzą je natychmiast do pojemnej szuflady teorii spiskowych.
Skupię się jednak nad szmatowatością - i władzą tabloidów. Na razie odsuwając na bok politykę weźmy pod uwagę zwykły merkantylizm - tabloid ma w swoich zasobach X przeróżnych plotek, pogłosek, pomówień jak i rzeczywistych wykroczeń - przychodzi chwila że trzeba podgonić oglądalność, poprawić "wiarygodność" i pokazać się jako "szlachetny strażnik strzegący biednego społeczeństwa przed czarnymi ludami".
Bierze się jakąś mało znaną, małą duperelowatą aferkę i kręci się z niej mega aferę, reszta już leci sama - 'władza' musi się tym zająć bo 'społeczeństwo" jest głęboko 'zaniepokojone', ludzie zaczynają świrować, zastanawiać się nad tym czy czasem nie są winni - jak w Procesie Kafki. Konkurencja nie śpi i przy okazji z lubością pogrąży i "skopie" znienawidzonego konkurenta. Robi się ogólny p*****lnik, rozkręcany oczywiście, gdy sprawa przygasa, przez histeryczne wrzaski mediów.
Na sam koniec - jaką ilość tej... złej soli musiałbym zjeść czy to na raz czy przez jakiś określony okres czasu aby moje życie było realnie zagrożone? 10 kg?

Oczywiście - może być tak że to wielka afera, wielkie przekręty, wielkie pieniądze.

Ale jakoś tak... no po prostu trudno mi jest wierzyć w to że tu nawet chodzi o sumy zbliżone choć trochę do przekrętów Komisji Majątkowej. A o tej ostatnio jakoś trzeba "na siłę" przebijać się do mediów.
13-03-2012 08:58 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Na sam koniec - jaką ilość tej... złej soli musiałbym zjeść czy to na raz czy przez jakiś określony okres czasu aby moje życie było realnie zagrożone? 10 kg?
10 kg na raz wystarczyłoby na pewno, zakładając że dałbyś w ogóle radę zjeść do końca. Jakby nie było, LD50 dla "dobrej" soli szacuje się na ok. 200-300 gramów

A poważniej to na Twoje pytanie trudno odpowiedzieć - chodzi o małe dawki (nie wiadomo zresztą jak małe, bo wyników nikt nie ujawnił), zażywane i kumulowane przez lata (też nie wiadomo od kiedy). Trochę jakby oczekiwać dokładnej liczbowo odpowiedzi ile razy można bezpiecznie prowadzić po alkoholu.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365